Aktualny czas: 28.11.2020, 07:29 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Ostatnio widziane
Autor Wiadomość
MarekKliczek Offline
Gość
Pirat

*
Liczba postów: 1
Dołączył: 12.02.2020
Skąd:
Post: #161
RE: Ostatnio widziane
Ulubiony film zdecydowanie ,,Bagdad Cafe''(Out of Rosenheim (1988), reżyseria Percy Adlon scenariusz Christopher Doherty, Eleonore Adlon, Percy Adlon ), ale trzeba obejrzec w kinie. Piekne zdjecia, momentami specyficznie filmowany (obiektyw - rybie oko, lub waski prostokat obrazu na tle czerni) bardzo fajne, kolory i muzyka (Bach). Tresc tez ciekawa przesycona czyms nieuchwytnym i tajemniczym. Polecam baaaardzo polecam. We mnie ten film siedzi do dzis i zawsze wywoluje cieple i pozytywne nastroje.
Co jeszcze - filmy Andrieja Tarkowskiego bardzo lubie to jego spojrzenie na otaczajace nas zycie plynace jak strumien, ktory od czasu do czasu odwiedza jakis ,,lisc''.
Ulubiony Tarkowskiego - chyba ,,Andriej Rublow'' i ,,Nostalgia''.
No i jeszcze Herzog - ,,Aguirre, gniew boży'' - KONIECZNIE obled, szalenstwo, samozaglada.
Przyjemnego ogladania :-)

Radzymin
akademiarzezbieniatwarzy.pl
12.02.2020, 12:37
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #162
RE: Ostatnio widziane
Z cyklu, co Komi robi między telefonamixd

Oglądałem wczoraj w końcu Irlandczyka i jestem pod wrażeniem, ale po kolei.

Irlandczyk to jeden z tych filmów, którego bez krzty wstydu można wymienić obok takich sław jak Ojciec Chrzestny czy Faceci z Ferajny, a moim zdaniem jest lepszy niż ten ostatni tytuł. Podobieństw jest bardzo dużo. Metraż, klimat, gangsterski temat, obserwowanie poczynań człowieka, który zaczyna swoją karierę gangstera i jego losy. Jeśli więc lubicie takie filmy, to zdecydowanie warto się z Irlandczykiem zapoznać, tym bardziej, że aktorzy wcieli się w postacie historyczne, gangsterów, którzy rzeczywiście żyli i film stara się opowiedzieć własnie ich historię.

Akcja koncentruje się wokół trzech głównych postaci i te relacje między nimi, ta chemia, to jest coś niesamowitego. Zwłaszcza ta między bohaterem granym przez De Niro, Frankem, i tym granym przez Al Pacino, Jimmym. To jest koncert aktorski! Niemniej Joe Pesci, jako Russo, też daje radę. Generalnie aktorsko ten film jest na najwyższym poziomie, a De Niro czy Al Pacino już od dawna nie wcielali się w tak dobrze napisane postaci. Tutaj zdecydowanie mają co pograć, zarówno głosem, mimika jak i ciałem. To ostatnie jest dość istotne, bo o ile aktorzy na twarzy zostali odmłodzeni cyfrowo, tak nie dało się odmłodzić ich ruchów i musieli się pilnować, by np. schodzić szybko po schodach, czy wstawać szybko z fotela. Jak 40latek nie 70latek. Moim zdaniem cyfrowe odmłodzenie się udało, aktorzy wyglądają żywcem jak wyrwani z wcześniejszych hitowych produkcji. Gorzej wypadają te ruchy, ale w przeważającej większości jest naprawdę dobrze i nie czuje się tego, że aktor jest starszy.
Relacje między bohaterami są tym, co jest mocną stroną tego filmu, szczególnie nabierająca na znaczeniu relacja ojca z córką. I nie chodzi jedynie o głównych aktorów, ponieważ inni także świetnie sobie radzą. Epizodyczna jest choćby rola "Chucka", ale gra go aktor znany z Breaking Bad (przygłupiego blondyna) i wypada świetnie w tej charakteryzacji. Widać, że reżyser wie, jak pokierować tymi aktorami i że ma spore w tym doświadczenie.
scenariusz również jest bez zarzutu. Poznajemy Franka rozwożącego furgonetka mięso, który od zadania, do zadania, od człowieka do człowieka, zaczyna podejmować się coraz to trudniejszych i bardziej gangsterskich robótek, i śledzimy jego losy. Widzimy go jak wykonuje różne prace, jak z coraz większymi wyrzeczeniami wiąże się żywot gangstera i wszystko to jest pokazane bardzo wiarygodnie.

Ostatnią bardzo mocną strona tego filmu jest niewątpliwie gangsterski klimat. Osobiście czułem się trochę jakbym oglądał ojca Chrzestnego. Zwłaszcza jak pojawił się Russo, z którym wszystko trzeba było uzgadniać i o wszystkim mówić. Mamy charakterystyczne dla tamtych czasów fury, te sklepy, ulice, czuć ten mafijny klimat ameryki w każdym kadrze, w każdej scenie. Do tego film nie jest specjalnie brutalny, za to ma momenty, że chce się aż odwrócić wzrok, bo po prostu szkoda, że tak a nie inaczej bohater musi postąpić. Są tez takie chwytające za serce. Jest wszystko, choć może nie, nie ma tu komedii, ale też nie ma tu na to miejsca.

Problem mogą stanowić aż trzy linie czasowe. Są one sensownie poprowadzone i zgrabnie się łączą, ale nieuważny widz może się pogubić. Także tempo tego filmu może być dla niektórych uciążliwe, bo choć szybko zaczyna się "dziać", to daleko tym scenom do akcji z filmów sensacyjnych. Wszystko jest stonowane, jeśli kogoś mają zabić trwa to chwilę i już. Mnie to pasuje, bo film zyskuje scenariuszem, relacjami, gra aktorów, ale niektórzy pod tym względem mogą być zawiedzeni, i metraż wtedy może dawać się we znaki.

Podsumowując, bardzo się cieszę, że ten film powstał. Gdyby powstał 30 lat temu czy więcej pewnie stawiany byłby na równi z innymi gangsterskimi klasykami, ale jak dla mnie jest to film wybitny i zdecydowanie warto się z nim zapoznać. Zwłaszcza, jeśli tak jak ja, z łezką w oku wspominacie starego dobrego Al Pacino czy De Ni ro, którzy od bardzo dawna nie mieli tak udanego występu.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


18.02.2020, 22:09
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #163
RE: Ostatnio widziane
Ostatnio oglądam niemiecki serial "Dark". Już wcześniej miałem ten tytuł na oko, bo sam zwiastun robi robotę, a podczas spotkania z Redreyem, jak zaczął się nad nim zachwycać, no to musiałem się temu przyjrzeć.

Dark: Zaginięcie dzieci ujawnia podwójne życie i nadszarpnięte relacje członków czterech rodzin, łącząc się z wydarzeniami sprzed trzydziestu lat.

Mamy więc do czynienia z czymś, co z początku wydaje się być kryminałem, w końcu zaginiecia, jednak widać niemal od razu, że jest to dopiero wstęp do prawdziwej opowieści, Powiedziałbym mięska te opowieści ale podchodzę do tytułu dość sceptycznie i nie bardzo już to mięso widzę.

Klimat jest bardzo dobry, postacie wydają się też być napisane dobrze, ale dla mnie największym problemem jest stopniowo coraz mniej angażująca fabuła, która w mojej ocenie zaczyna się już w drugim sezonie rozsupływać, gdzie w trzecim to już mam dwa oddzielne kawałki materiały połączone ze sobą stertą chaotycznie zwiniętych nici. Tak, niezła metafora moich odczuć.
Mam problem z tym serialem taki, że akcja czy raczej miejsce akcji, zaczyna być coraz bardziej chaotyczne, historia wydaje się do granic możliwości przekombinowana, motyw napędowy dla mnie tego serialu gdzieś sobie znika niedopowiedziany i przestaje to być w jakimkolwiek stopniu angażujące dla mnie. I tak skończyłem na 3 odcinku ostatniego, trzeciego sezonu i raczej do tego nie wrócę, bo perspektywa przebijania się przez jeszcze 7 godzin jest straszna.

Spoiler :
Teraz do rzeczy. Motyw podróży w czasie jest chętnie wykorzystywany, ale produkcji, które wyszły z tego obronną ręką to jest jak kot napłakał, na palcach jednej dłoni można zliczyć jak dla mnie. O ile motyw tworzenia się czarne dziury i zaginania czasoprzestrzeni jest dla mnie spoko, motyw cofnięcia się w czasie o 33 lata czy potem pod koniec sezonu podróży 33 lata do przodu też zacne, tak to drugie kuleje już wykonaniem (bardzo mało się tam dzieje) a pojawienie się innych linii czasowych i o zgrozo innego wymiaru... nie, tego już za wiele. Najbardziej mnie irytuje w sumie fakt, że mamy kilka wersji bohaterów. Rozumiem młodszą i starszą wersję, ale taki Helge reprezentuje wersji co najmniej 3 i nie jest w tym odosobniony. Do tego dochodzą inni z wymiarów dalszych czy Jonas wersji x. Gdzie x podstawiony do Jonas = Adam. No litości.
Można się w tym pogubić to jest jedno, ale autorzy z lubością wykorzystują moim zdaniem słaby motyw, że coś pojawiło się nie wiaodomo skąd, jakby nie miało swego początku. Dla mnie takie zagranie jest już zbyt czystą abstrakcją, jeśli dostajemy coś od kogoś z przyszłości, a on to ma, bo dostał od samego siebie z przyszłości itd. Nie lubię tego, a tu takich zagrań jest sporo. Samej kopii wehikułu czasy jest kilkanaście, skąd nie wiadomo.
I okej, serial jest poruszajacy, nie brakuje tragicznych postaci Jak Mikel czy Helge, którzy naprawdę mieli przesrane. Ale to wszystko nie wystarcza, gdy nagle w trzecim sezonie pojawia się po gówno warty inny wymiar, sprawy się jeszcze bardziej gmatwają i pojawia się motyw drugiej Marty, która zginęła w jednym świecie. Tu też irytuje mnie głupota bohaterów, bo po co onas polazł do Mikela i mu to wszystko powiedział to ja nie wiem, dał się tak wymanewrować swojej starszej wersji, że to jest niepojęte. W ogóle nie ma pomyślunku o związku przyczynowo-skutkowym. "Chcę coś powstrzymać". No okej ale już nikt nie pomyśli "czy jeśli zrobię tak, to właśnie nie będę inicjatorem?", no tak już bohaterowie nie myślą.
Jakby tego bajzlu było mało, irytuje mnie to ciągłe nic sobie nie mówienie, robienie dram i jeszcze egonizm niektórych postaci w tym Hany. O boże jaka to jest irytująca postać, co prawda daleko jej do Tokio z Papieru ale gdzieś tam bym ją uplasował.
Choos, chaos i jeszcze raz chaos. I nie jest istotne, że "jakoś to można wytłumaczyć". Rozumiem, że serial może być ciężki, pogmatwany, taki był Dark w drugim sezonie, ale to, co potem odwalili, nie, ja dziękuję. Papka poplątanych informacji podanych w bardzo niedostępny sposób, bo potem się nawet nie informuje widza "teraz jesteśmy w innym wymiarze, a teraz w tym samym 33 lata wcześniej, teraz ten sam ale 66 lat wcześniej" nie, my sami musimy się w tym odnajdywać i tak się odnajdywałem, ale przestało mnie to cokolwiek obchodzić.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


15.10.2020, 11:37
Return to top




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama