Aktualny czas: 24.11.2020, 03:16 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Story Cubes (komentarze)
Autor Wiadomość
Orzi Offline
Yuusha
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,871
Dołączył: 11.05.2011
Skąd: Snajper Island
Post: #2131
RE: Story Cubes (komentarze)
Ależ proszę Smile
10.09.2019, 22:13
Return to top
Eikichi Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,348
Dołączył: 31.07.2011
Skąd: San Escobar
Post: #2132
RE: Story Cubes (komentarze)
I ja w końcu przeczytałem Twój spin off Szczery, zajęło to trochę czasu, ale książka gruba to i czasu więcej potrzebuje.

Z minusów:
1. Właściwie większość powiedział już Grigo z Orzim, ale ja też napomknę o tym, że zawsze innym zwracasz uwagę na niektóre sprawy (wspomniany przykład Ponurego), a tutaj ryp ustawiasz losy Paweo w taki sposób, że ło matko. Jeszcze wpływasz na rozwój Mastodonii dość mocno... Kurde a mnie się czepiałeś, że na koniec edycji dałem dość mocną akcję być może do wykorzystania w kolejnej edycji... Ale nie oszukujmy się, no dla mnie to nie jest duży minus, po prostu taki pstryczek w nos, lekki niesmak.
2. Zdania. Są zdecydowanie za długie i to nie jest jakaś tam głupia literówka, których w tekście jest kilka, to się zdarza bardzo często. Niby nie przeszkadza mocno, ale trochę to już tak. W każdym razie wiem, że zdajesz sobie z tego sprawę, że to jest do poprawy i tyle Big Grin.
3. Babole. Nie no to żart, nie będę zwracał na to uwagi. Jest ich kilka, jakieś braki spacji, literówki. Sam to widzisz, przyjemności z czytania nie umniejszają, na pewno mi.
4. Niektóre historie nie są za ciekawe. Sam koncept zbioru opowiadań dość średnio mi tu siadł, pasuje jak ulał do tej książki, ale z mojego subiektywnego punktu widzenia nie jest najlepszy. Historia z początku jest świetna, a potem czytam i czytam i czytam, a tam żadnej ciągłości jakby nie ma. Potem się na szczęście pojawia, ale krótki kryzys trzeba było przełknąć.
5. I w końcu... Liszko walczył szablą, nie szpadą.


Jeśli zaś chodzi o plusy
1. Mimo baboli o które sam siebie wyklinasz, tych przydługich zdań, ogólnie minusów to książka jest napisana bardzo dobrze. Jeszcze dwie korekty, przejście przez redaktora i to po prostu byłoby coś do normalnego wypuszczenia (o ile ktoś znałby SC xD). Bardzo ładnie napisane.
2. Świetne prowadzenie postaci, rzecz dla mnie najważniejsza wyszła Ci żeby nie powiedzieć perfekcyjnie. Jak powiedział bodajże Orzi, jak się jakaś postać pojawia to czytelnik wie, że to ta konkretna. Łukasz wyszedł idealnie, RTS jak zawsze inny u każdego, ale też miodzio, Romuald... Romuald to życie, Romuald to nadzieja.
3. Niektóre historie wymiatają! Choćby sam początek, matko święta, banan nie schodził mi z pyska czytając o wytęsknionych postaciach. Historia Łukaszka i Tobika, śmierć RTS'a - kuźde ja wiem, że to nie był najlepszy ruch z Twojej strony, ale czytało się to cudnie. W końcu historia Romusia i Garoty, cała akcja w Sogowie. Ja dla przykładu uważam, że cała ta sprawa z "dziką orgią" nie była zła, dla mnie to wyszło naturalnie. Kobieta była zmęczona i zła, zestresowana, miała możliwość i mimo wątpliwości spróbowała. Wiedziałem, że dojdzie między nią a Romusiem do parzenia, ale byłem bardzo ciekaw jak.
4. Ostatnia finałowa akcja: Moja ulubiona z wszystkich ich przygód. Bardzo dobrze opisałeś świat post apo, przy okazji nawiązując w tej historii do wielu rzeczy, które umieściłeś w książce wcześniej. Nie będę się rozdrabniał: Po prostu ta część to dla mnie 10!/10. To, że oni odebrali poród! MASAKRA jakie to było zajebiste!
5. Poczucie humoru.
6. Nawiązania do różnych dzieł popkultury, np. terminator albo Alternatywy 4 xD
7. Wyjaśnienie niektórych głupkowatych sytuacji z SC, no choćby to jak półprzytomny Liszko załatwia Zwiebela
8. Już wiemy dlaczego Niedźwiedź polował na Łukasza xD
9. W opowiadaniu z Paweo zrealizowałeś pomysł o którym rozmawialiśmy lata temu, z tym cokołem bez pomnika na cześć Migopieszka. Uradowanym.

Na pewno zapomniałem o czymś napisać, ale może i dopowie się to kiedyś na żywo, albo dopisze tutaj. Co chciałem powiedzieć, że ile to? Przeszło 3 lata bodajże pisania nie poszły na marne. Urodziło się dziecko, które mówi, żongluje, przeklina i śpiewa na fujarce (to nie jest pomyłka! Śpiewa jak Górniakowa!). Czytanie tego spin offa dało mi nie lada frajdę, muszę powiedzieć, że cieszę się, że zajęło mi to lekko ponad miesiąc. Tyle czasu na dobrą zabawę, poleciłbym tę książkę każdemu kto czytał SC.

Świetna robota Szczery.

[Obrazek: sygnajpg_qnexeaw.jpg]
17.09.2019, 13:49
Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,206
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Post: #2133
RE: Story Cubes (komentarze)
Spróbuję jakoś raz jeszcze wyjaśnić tę sytuację, bo widzę, że każdy twierdzi jak to Paweo unieruchomiłem na długo, i że zrobiłem to samo albo nawet gorzej, niż Ponury. Postaram się wyjaśnić, dlaczego się nie zgadzam z Waszym podejściem.

Ponury napisał, co Liszko i Orzeszek będą robili przez całe lata. Ja napisałem, co Paweo będzie robił ZA całe lata. Jest to różnica, miło by było, gdyby w końcu ktoś inny ją zauważył, ale niestety ja musiałem sam to w końcu napisać. Bo co innego pokazać wycinek życia Pawea za te 10 lat - no bo czemu nie, w sytuacji jaka była - a co innego stwierdzić, co postać będzie przez najbliższe dziesięć lat robić. Ja nie napisałem, co się z Paweem działo w międzyczasie, pokazałem co się z nim dzieje w konkretnym wycinku czasu. Fakt, "uniemożliwiłem" (w cudzysłowiu, no bo przyszłość można zmienić) zabicie Pawea, ale to jedyna rzecz. Tak naprawdę nie wiemy, co się w międzyczasie z nim działo. Może się rozwiódł? Może przepił majątek Smoczej Utopii? Może walczył w trzech wojnach, we wszystkich szczęśliwie unikając kul? Może stracił szczęście i musiał przez siedem lat medytować aby je odzyskać? A może przez dziewięć i pół roku leżał do góry brzuchem w basenie, śmiejąc się z polityków, i dopiero jak mu rewizjoniści wodę spuścili, to się obudził w nim społecznik? Wszystko jest wciąż możliwe, wcale Pawea nie zepsułem tym, że pokazałem, że za dziesięć lat będzie żył i miał jakieś plany. Więc proszę, przestańcie mnie kłuć w oczy tą sytuacją z Ponurym, bo zwyczajnie nie jesteście w tym stwierdzeniu do końca sprawiedliwi.

A poza tym - mogę się tylko zgodzić z resztą krytycznych uwag (choć uważam, że dokładna specyfika broni Liszka nie liczy się tak bardzo, gdy mamy do czynienia z mętną i omylną perspektywą Romualda - plus, jeśli mowa o scenie zabójstwa Zweibela, to tam prawie żywcem przeniosłem to z posta Ponurego), słusznie wytknąłeś mi Dawidzie sporo wad tej produkcji. Długie zdania - pomijając horrendalny prolog, to wydawało mi się, że i tak dobrze nad tym panowałem, ale jak widać (sam też to dostrzegam, jak przeglądam książkę) rzeczywistość nie jest taka kolorowa, i ciągle dużo pracy przede mną w tej kwestii. Co do jakiejś ciągłości, fabuły spajajacej to wszystko - tak, z początku tego trochę brakuje. Nie nazwałbym tego "opowiadaniami" jak Orzi, bardziej historią (czasoprzestrzennej) drogi, bo jednak bohaterowie są ci sami i te poszczególne historyjki jakoś na nich oddziałują, ale coś jest na rzeczy, że za bardzo to jest poszarpane. Trochę to może mieć coś wspólnego z tym, że jak zaczynałem to pisać, to to w zamierzeniu miało być zbiorem paru skeczy podczas podróży w czasie - i co prawda dość szybko koncept mi się znacznie rozwinął, ale echa tego pierwotnego pomysłu gdzieś tam najwyraźniej w początkach książki dalej pozostają. Inna sprawa też, że w zamierzeniu, to te początkowe podróże miały być właśnie randomowe (tak jak zapowiadał Romuald), i dopiero z czasem przybierać coraz bardziej intymny charakter, za sprawą Kaanosa. No ale, jeśli nie umiałem tego umiejętnie porozkładać, no to mogę mieć pretensje tylko do siebie. Generalnie to da się odczuć na tym przykładzie, że jak chce się pisać o podróżach w czasie, to planowanie się przydaje (od Gęsiowa jako takie było, wcześniej nie).

I oczywiście dziękuję za te głosy krytyki (pomijajac to jak to przeskoczyłem Ponurego), które nijak nie przesłaniają bardzo miłych słów pochwalnych - a można próbować się oszukiwać, ale prawda jest taka, że te zawsze się lepiej czyta Tongue Dobrze wiedzieć (a nawet w jednej chwili udało mi się to samemu widzieć) że ta książka kogoś ubawiła, bo nie ma co kryć, bawić lubię najbardziej, nawet jeśli starałem się chwilami coś bardziej poważnego przemycić. Oddycham też z ulgą dzięki Tobie, Eikichi, i Tobie, Grigoriju, bo bałem się, że ostatnia historia okaże się zbyt ciężkostrawna - wam dwóm jednak się spodobała, a dla dwóch osób już warto o/

I tak, bardzo chciałem napisać o tym "pomniku" Migopieszka i w ogóle wspomnieć o jego bohaterstwie, jak to społeczeństwo żyje w jego nieświadomości. Wiedziałem, że nawet jeśli będziesz miał wątpliwości co do tej sceny ogółem, to to przypadnie Ci do gustu Big Grin


Swoją drogą, jak już parę osób przeczytało, to podzielę się myślą która po napisaniu tej sceny mnie samego uderzyła: Szczery tworząc Adamczykową był bardzo blisko stworzenia porządnej, niewyseksualizowanej postaci kobiecej, ale musiał na sam koniec wszystko z*ebać, pisząc że miała dwóch synów - czyli w domyśle, że zrobiła to dwa razy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.09.2019, 04:25 {2} przez Szczery.)
18.09.2019, 00:06
Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,206
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Post: #2134
RE: Story Cubes (komentarze)
Ok, regulaminowe trzy dni (czy ile tam miało być) minęły, więc pora wziąć się za komentarz do Orzechowego Spin-Offa! Obawiam się, że post ten nie będzie równie długi i wyczerpujący temat, co analogiczny komentarz do mojego spina, ale też po prostu nie jestem pewien, czy to dość krótkie dzieło trzeba jakoś rozwlekle opisywać. Cieszę się, że Orzi postanowił dołączyć do skromnego grona spinoffowców, dostarczając nam całkowicie nową przygodę w znanej nam dobrze Mastodonii, choć w jej niezbyt szeroko opisanym okresie. Napisane było - obiektywnie rzecz ujmując - całkiem niezłe, choć nie byłbym sobą, gdybym się nie doczepił - bo subiektywnie jestem gotów stwierdzieć, że było napisane chwilami mocno średnio, jak na Orziego. Trochę tak jakby było widać, że autor wypadł z rutyny pisania, i dopiero pracuje nad odzyskaniem swojej dawnej formy, czego co rychlej życzę, coby nie było sytuacji jak w tym spinie, gdzie naprawdę fajnie napisane fragmenty mieszały się ze stylistycznymi zgrzytami. To nie były jakieś straszne, dyskwalifikujące rzeczy, ale po prostu wiem Michale z doświadczenia, że umiesz lepiej.
Jeśli chodzi o samą historię, to będę szczery - fabuła główna jest całkiem w porządku, ale dla mnie to najsłabszy punkt tego spinoffa. Mam na myśli, że jeśli ktoś postanowiłby mi streścić, o czym był ten spinoff, to przyjąłbym tę parodię klimatów ET-podobnych raczej z umiarkowanym zachwytem. Główny bohater Kokoszka też zwyczajnie nie był dla mnie ciekawy, był w swoim zachowaniu często właśnie takim typowym, prostym bohaterem filmu z takim motywem.

ALE!

Co totalnie robi tego spin-offa, to wszystko pozostałe. Każda postać poboczna, każdy inny wątek, każda dodatkowa doza kreatywności włożona w nadanie temu opowiadaniu unikalnego kolorytu - i to z niepodważalnym powodzeniem. Właśnie to kontekst roztaczany przez Ciebie wokół przygody głównego bohatera czyni ją taką barwną, nierzadko zabawną, idealnie oddającą ducha Mastodonii. Taksiarz Bolo, mnich Anaszpana, weterynarz, kolega ze studiów Kokoszki, wuefista-żółw, portier parodiujący totalnie inną postać z Cubesów - w krótkim opowiadaniu zaserwowałeś nam całą galerię ciekawych postaci i towarzyszących im wydarzeń, nie pozwalając tej historii zamienić się w nic nudnego ani na moment. Choć więc ogólnie pomysł na spina mnie nie zachwycił,tak wszystkie te smaczki, gagi i popupychane nawiązania (Dziobak Rupert i jego najbiedniejszy wujaszek na świecie <3 ) doskonale sobie poradziły ze zrównoważeniem tego motywu. Cieszę się, że to przeczytałem, serio. I czekam na twoje kolejne cubesy, z apetytem podsyconym przeczytaniem tego dzieła. Do dzieła!

PS. Nie wiem, czy ja dobrze zrozumiałem.
Spoiler :
Anaszpan był rektorem?

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2019, 01:51 {2} przez Szczery.)
23.09.2019, 01:51
Return to top
Orzi Offline
Yuusha
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,871
Dołączył: 11.05.2011
Skąd: Snajper Island
Post: #2135
RE: Story Cubes (komentarze)
Nie będzie równie długi i wyczerpujący, a napisałeś komentarz dłuższy nić ja xD . Sasuga Szczery, jak to w Japonii by powiedzieli.

Dziękuję po pierwsze za komentarz. Pozwól, że się odniosę do twoich słów.

Szczery napisał(a):jak na Orziego. Trochę tak jakby było widać, że autor wypadł z rutyny pisania, i dopiero pracuje nad odzyskaniem swojej dawnej formy

Zgadzam się w 100%, niestety. W międzyczasie poczytywałem sobie własne odpisy do SC6-8 i byłem taki trochę smutny, że kiedyś pisałem dużo lepiej. ALE! Po to między innymi dokończyłem tego spin-offa. Nie wrócę do dawnej formy bez ćwiczeń, co nie?

Szczery napisał(a):Główny bohater Kokoszka też zwyczajnie nie był dla mnie ciekawy, był w swoim zachowaniu często właśnie takim typowym, prostym bohaterem filmu z takim motywem.

Wynika to mniej więcej z faktu, że Majkela wymyśliłem bardzo dawno temu, w gimnazjum czy koło tego. W odróżnieniu od Ciebie bardzo lubię wplatać postaci ze wcześniejszych dzieł do tego, co piszę aktualnie, ot, po to powstał ten spin. Kokoszka był w oryginale pierwszoosobowym podmiotem lirycznym, i przy zamianie na trzecią osobę wyszło, jak wyszło. ALE! Mam już plany na rozwój tej postaci, jeśli kiedyś jeszcze wrócę do opisywania Kronik Ravenflow. Zresztą trochę hintowałem już w tym parcie, co chcę z niego zrobić.

Szczery napisał(a):Każda postać poboczna, każdy inny wątek, każda dodatkowa doza kreatywności włożona w nadanie temu opowiadaniu unikalnego kolorytu - i to z niepodważalnym powodzeniem.

Bardzo mnie to cieszy. Rezygnująć praktycznie całkowicie z naszych wspólnych postaci chciałem oddać "mastodońskość" tej historii inaczej. I właśnie wprowadzając to panopticum myślę, że osiągnąłem swój cel. Zresztą, miałem frajdę opisując coraz to nowe spotkania i często wynikał z tego samopis Big Grin .

Szczery napisał(a):I czekam na twoje kolejne cubesy, z apetytem podsyconym przeczytaniem tego dzieła. Do dzieła!

Powinny być dzisiaj Smile
23.09.2019, 18:37
Return to top
Eikichi Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,348
Dołączył: 31.07.2011
Skąd: San Escobar
Post: #2136
RE: Story Cubes (komentarze)
Żoeh, Żoeh, Żoeh, cu żeś Ty napisoł chopie, panocku.

Bez zbędnego owijania w bawełnę nareszcie skomentuje Ci Twojego spina. Powiem tylko tyle, że bardzo się ciesze, że go napisałeś Big Grin.

Zacznę od wad, a raczej od wady, bo pomniejszych głupotek nie będę wymieniał.
1. Nie przypadł mi do gustu pomysł na parta. On nie jest zły, mówię tutaj całkowicie subiektywnie. Po prostu nie było to pod tym względem dla mnie ciekawe i czytając ten spin off przy lekturze trzymały mnie inne rzeczy. Ale o nich już w zaletach ;D.

Zalety:
1. Jak zawsze Orzi, Twoje party czyta mi się po prostu najlepiej. Pracujesz nad warsztatem i ja go bardzo lubię. Fajne opisy, ale nie za dużo. Ciekawe pomysły na postaci i motywy przewijające się w parcie. No i naturalne dialogi. Takie coś czyta mi się po prostu bardzo dobrze! Trzymaj tak dalej stary.
2. Postacie poboczne i ich własne akcje. No to nieźle podbija parta, Franklin to moj ulubieniec xDDDDDDD. Kurna Dziobak Rupert xDDDD. Motyw z Bieszczem i jego uprzedzeniem do osób homoseksualnych, zahacza o kloaczany humor, szkoda że tylko zahaczał xD. Ksiądz beczka, weterynarz, docent Fiat (polubiłem tego świra). Akcje podczas ktorych, obserwujemy perypetie Majkela i Marka nie byłyby takie same bez tych barwnych postaci pobocznych.
3. Bardzo fajnie oddane klimaty Mastodońskie. No taksówkarz Bolo to jest po prostu antropomorficzna Mastodonia.
4. Humor. Eikiczi lubi to.
5. Nawiązania do jaggiego xD. Pierdłem xD.

No Żoeh, ogolnie dużo potrzebowałem czasu by to ogarnąć i jeszcze klepnąć komentarza, ale ogólnie miałem okres taki okres, że na SC nie było czasu. Bardzo jestem rad, że w końcu mogłem oddać co należne Big Grin.

[Obrazek: sygnajpg_qnexeaw.jpg]
26.10.2019, 12:27
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #2137
RE: Story Cubes (komentarze)
Mam trochę czasu między tymi telefonami, to powoli sobie będę pościk skrobał.Nie wrzucam w spoiler bo i tak chyba jestem ostatni jeśli chodzi o książkę Szczeregoxd

Przede wszystkim chciałbym Ci serdecznie, Szczery, oj telefon, kurde, jak tak to 8 minut spokoju było, zacząłem pisać to zaraz.
Chciałbym Ci podziękować za odżywienie, odrodzenie, mojej miłości do Sc, która było nie było sobie trochę mocno przygasła. Aż ma człowiek chęć pisać o tym świecie, tych postaciach... bo czytać to ja tam zawsze miałem chęci, ale z pisaniem mi ostatnio gorzej szłoxd
W tej chwili jestem tak w połowie mniej więcej (mnie to wolno idzie), ale mam pewne spostrzeżenia i generalnie pewne uczucia ze mną zostaną. P

Przyznam, że początek był dla mnie lekko toporny i nie przepadam za takimi wprowadzeniami, tak jak z tą muzyką i jakimś randomowymi akcjami, potem tez Ci się to gdzieś zdarza jak opisujesz po przeskoku jakieś miejsce i wpierw muszę poświęcić 2 czasem mniej czasem więcej stron zniecierpliwienia, by móc się odnaleźć w zupełnie nowej sytuacji. Ostatnio tak było jak gdzieś spadali, jakas karoca, Zwiebel, to choćby tam mnie to odrzuciło, bo nagle nie wiem, co się w ogóle dzieje. I jest to dalej dla mnie problematyczne, bo często za szybko zmieniają miejsce i przez to nie mam nawet czasu poczuć zew przygody, wkręcić się wczuć, bo zaraz znowu jest zmiana, ale o tym w sumie dalej.

Morda mi się bardzo, ale to bardzo cieszyła, kiedy wprowadzałeś po raz pierwszy bohaterów. Jakoś tak się nie domyśliłem, albo to wyparłem, wokół kogo i czego będzie się działa cała akcja. Bardzo mi się podobało to, że osoba, która w ogóle nie jest obyta w SC, może się w tym odnaleźć i nie musi koniecznie znać tych bohaterów, bo i tak ich bardzo ładnie przedstawiasz. Zarówno opis postaci dajesz jak i przede wszystkim charakteru. Dajesz każdemu mały epizod, dzięki czemu idealnie wyważasz tempo i nawet osoba, która nie zna SC może spokojnie to czyta (a przynajmniej takie miałem z początku wrażeniexd). Ale to mi się bardzo podobało. Że mam czas, by odnaleźć się w sytuacji, że nikt mnie nie popędza, że mogę pobyć bliżej z ukochanymi osobami... bo właśnie! Głównymi bohaterami jest RTS, Romuś i Lucas! Okej, za Romusiem nigdy jakoś nie przepadałem, powiem inaczej, był dla mnie chłodno-obojętny, ale RTS to zawsze lubiłem, po swoim własnym parcie z lodołapkami go kochałem, a Lucas to zawsze uważałem za świetna postać. Także jak się zorientowałem, że akcja kręci się wokół tych postaci... miazga!

Olbrzymim też plusem jest fakt, że to Ty to piszesz! Nie ujmując reszcie kolegów, ujmując dużo sobie, to świetnie się Ciebie czyta (pomijając to, o czym napisałem z początku) Bardzo się cieszyłem i cieszę, że mogę sobie czytać Cubsy w Twoim wykonaniu, bo robisz dokładnie to, co lubię, opisujesz, co dana postać w danym momencie czuje! Plus jeszcze wystrój wnętrz czy otoczenia, co mi nigdy nie szło, ale to niewątpliwie pomaga wyobrazić sobie sytuację. Wielki też szacun za opis postaci, nie tylko dajesz pogląd na to, jak postać wygląda, ale robisz to w taki angażujący sposób, np spodnie czymś ufajdane dając od razu interesującą informację, czy detal z życia osoby opisywanej. Ale opisywanie myśli bohatera i uczuć to najlepsze i kocham. Choć oczywiście nie gorzej idą choćby dialogi, tui z kolei przed oczami staje mi dyskusja z Paweo i tej babki, bo przecież cały ten dość duży epizod to była właściwie dyskusja i to dość angażująca. Oddawanie charakterów również super, nie ma do czego się przyczepić.
A i podoba mi się też humor jakim operujesz, zwłaszcza zagrywki typu maszynki Gillate gładko dopasowującej się do skóry każdego mężczyzny i Lucas się zacinaxd Masz bardzo dużo tego stylu, to chyba Prachetowe, nie wiem, ale zajebiste!

Przyznam, że póki co, książka podobała mi się najbardziej w dwóch większych "momentach", czy podziale akcji. Pierwszym zdecydowanie są poszczególne epizody postaci i Dni nauki, czyli dowiadujemy się, jak to wszystko się zaczęło i jak doszło do tego, że tak różne osobistości znalazły się w jednym miejscu. Sam strój goblina, początkowa rozmowa z rektorem, to widowisko, te kciuki zaciśnięte syna, to było tak opisane, że ja to po prostu widziałem, a dla mnie to nie lada sztuka, żeby coś takiego osiągnąć. I wszystko było spójne, widowisko zarąbiście dopracowane i przemyślane, peunta zaskakująca, ale z drugiej strony trudno odmówić Goblinowi racji. I to jak rektor potem go beszta, jak syn w końcu się na niego wykrzykuje, bardzo dobre.
Drugim bezapelacyjnie najjaśniejszym punktem jest dla mnie cała akcja, gdy pojawiają się na tydzień wcześniej przed akcją z Walimilionem, jadą do Gęsiowa i poznają Jubilera. Przyznam, że potem, jak leciały kolejne dni do dnia x, czułem jak ta bańka pozorów coraz bardziej się napina i zaraz pęknie, i to się w końcu dzieje, i tak powinno być i jest to, przynajmniej dla mnie, szalenie satysfakcjonująca scena. Potem to kombinowanie całe z Tobiaszem, aż nie mogłem się oderwać, to było mega i kawał bardzo dobrego "arku".

Zanim przejdę do niewatowanego dla mnie minusu, który raczej pozostanie i się nie zmieni to dodam, że doceniam i wielki szacun za dopracowanie opisu podróży czasoprzestrzennych, obmyślenie, na jakiej zasadzie ma to działać, bo jest to naprawdę do kupienia i zmyślnie przedstawione. Coś takiego może gdzieś słyszałem, albo mi się wydaje, ale wymyślenie czegoś takiego, zasad działania na pewno nie było łatwe.

Dobrze to teraz o minusie, generalnie z jednej strony kocham motyw podróży w czasie (Powroty do Przyszłości wszystkie) z drugiej nie przepadam za tym, bo często i gęsto jest on jakoś sknocony i uważam, że u Ciebie też wypada tak nie do końca dobrze. Wszystko przez to, z jaką łatwością bohaterowie mogą się przenieść. Za tym idzie drugi minus - częstotliwość, ale o tym zaraz.
Chodzi o to, że generalnie praktycznie im nic nie grozi, bo zawsze mogą się przenieść, to też pewnego celu całej podróży odejmuje, bo nic ich nigdzie nie trzyma i tylko coś nie pasuje, zaraz mogą się przenieść praktycznie nic do tego nie wnosząc. Nie czekając żeby się coś naładowało czy cokolwiek. Fajnie, że mogą się przenieść w najróżniejsze miejsca, niemniej bywa to momentami nudne przez z kolei częstotliwość zmian. Bo skoro tak niskim wkładem można dokonać przeniesienia się, to czemu tego nie robić przy każdej nadarzającej się okazji? Ot mamy wulkan to co się przeniosą, jakieś zagrożenie się przeniosą, przestaje to być angażujące, intrygujące, staje się monotonne i momentami nawet powiedziałbym uciążliwe. Nie mam czasu, by dobrze się wgryźć, posmakować historii, bo zara jestem raczony inną.
Ale żeby nie było ma to też swoje plusy. Niektóre historie są mało angażujące imo i wręcz niepotrzebne, choć pewnie każdemu pewnie co innego się spodoba, ale... matko, ja potem myślałem o tej kobiecie pozostawionej samej sobie! Niesamowite, jakie w tak krótkim czasie zdołałeś ugrać emocje, czy raczej jak w takim małym metrażu Ci się to tak udało. Ta, to zostanie już ze mna... Spoko tez, w mojej ocenie, była akcja choćby z Fafikiem. Już samo to, że wylądowali w Królestwie RTS pozwoliło na to, by człowiek się wciągnął, sama walka jednak wypadła również ciekawie no i nasi podróżnicy odegrali tam znacząca rolę. Rozwalił mnie też epizod z JJ i papugiem. Nie dość, że ich lubię to... no śmiesznie było. Taka bardzo krótka historyjka ale zabawna. Może też patrzę na nią z lubością, bo w ogóle tyczy osób z uniwersum SC, że tak dobrze jest to osadzone, tak manewrujesz umiejętnie po tym świecie, no akcja z ANANASEM! Matko, rozwiązała się taka zagadka! Najlepsze, że on już wcześniej miał tego ananasa, ty zwracałeś na to uwagę, puszczając oczko do czytelnika, a ja dalej nie połączyłem faktów! Dopiero na koniec, jak pojawił się Zajcew, no ale to już udało Ci się pierwszorzędnie uzyskać efekt zaskoczenia. Teraz się ciesz, że tak późno to czytam, bo coś mam wrażenie o tym słyszałem, a tak zdołało już z głowy wywietrzećxd
Fajnie też, że poruszyłeś wydarzenie, gdy Lucas traci oko, ale jednak nie dałes nam tej satysfakcji, żebyśmy to zobaczyli, czy raczej o tym przeczytali.
I choć zupełnie od wszystkiego to było oderwane, to jak już wcześniej mówiłem podobał mi się wątek z Paweo. Ten Migopies i pomysł by walnąć takie nazwisko, żeby nawet w dzień wyborczy tak pięknie robiło kampanię to wow. Bardzo mi się to wszystko podobało, łącznie z nawiązaniami. nawet to o Zeusie i tym jego hobby, cała ta akcja u Bogów też była w sumie niezła.

tak jeszcze dodam, ze jak na poczatku był Scalony, Romuś, Franc, to miałem szczerą nadzieję na Paulinkę... Kurde, jak ja bym poczytał spinoffa jak Franc poznaje Paulinkę i zaczyna się między nimi tworzyć więź, coś na zasadzie Dragon Balla Videl i Gohan - moje ulubione odcinki jak idzie do szkoły po akcji z Cellem i ta akcja na turnieju z siłomierzemxd A jakby taka historia była jeszcze w Twoim wykonaniu... no palce lizać.

Także czeka mnie jeszcze wiele dobra i powoli się raczę tym deserem, bo grzech zjeść go zaraz tak łapczywie.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.05.2020, 22:06 {2} przez Komimasa.)
22.05.2020, 22:04
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #2138
RE: Story Cubes (komentarze)
Pora na komentarzy part II pisany w przerwach

Przyznam, że czytając dalej już zacząłem się przyzwyczajać do motywu, który średnio mi pasował, mianowicie tego ciągłego pojawiania się w sytuacjach, gdzie już funkcjonuje jakiś dawny Waligrosz/ RTS/ Romuald. Gryzło mnie to, ale jak zacząłeś to wyjaśniać, że Romuś sam nie wie, jak to jest, jak to działa, i czy to spotykanie samych siebie nie jest nieprzypadkowe, to przestało mi to wadzić. Pogubiłem się trochę wprawdzie przy akcji z szafą, jak tam był i waligrosz II i RTS II, ale potem już było w porządku.

Zacznę od większej akcji, która utkwiła mi w pamięci, o której chyba jeszcze nie pisałem. Chodzi o te manianę z kluczami. Zbudowałeś wokół tego ciekawą i naprawdę wciągającą historię. Zresztą już wcześniej mówiłem, że jak pojawia się cel, to opowiadanie dużo na tym zyskuje dla mnie. Mowa o tej akcji z napięciem, który klucz wrzucić do wody i RTS w woli "Pani Jeziora". Już jak się pojawiła ta zajawka czułem, że to będzie RTS ale bardzo dobrze to opisałeś, i niemal czułem to zażenowanie chłopaków - zwłaszcza Waligrosza, który przecież wcześniej dopytywał o szczegóły. I tez miało to sens i ręce i nogi. Bardzo dobrze na pewno zrealizowane. Oczywiście nasuwa się pytanie, skąd w takim wypadku pojawił się klucz, skąd on się wziął, ale sam poruszasz ten temat puszczając oczko do czytelnika, więc też się czepiał tego skutku przyczynowo-skutkowego nie będęxd.

Kolejna akcja to te pieniądze Waligrosza. Nie pamiętam dobrze, jak nazywała się ta mieścina, ale zbudowałes wokół tego fajną historie, żeby nie powiedzieć legendęxd Właściwie poświęciłeś sporo miejsca, żeby wyłożyć genezę tej legendy, jak również to, jak mieszkańcy się to do tego "obrzędu" już przyzwyczaili, ale dzięki temu jako czytelnik sam dobrze zacząłem rozumieć powiedziałbym wartość tego wydarzenia. Też sporo tam było akcentów humorystycznych, jak chociażby to, że schowali się za ścianą, Romuald zjechał Waligrosza, a tamten po chwili powiedział, że zobaczył tam siebie i zaraz rozmówca stał się ostrożniejszy. I cały ten pomysł z tą kasą w ubraniu, wyjaśnienie, jak dorobił się takiej kasy. I te akcje zn placu zabaw. A najlepsze jak opisał tego dziaciaka, stoją pod tym mostem, smark obok i RTS "jak dla mnie to bardzo dobrze go opisałeś". I te kilka dontów dodatkowych od RTSa'xd
Potem znowu był ten motyw z pozostawieniem kogoś w czasoprzestrzeni, gdzie zaraz matka mi się rodząca przypomniała i choć drugi raz użyłeś podobnego zabiegu to jednak trochę to inaczej wybrzmiało. Bo jednak wcześniej zrobili to umyślnie , a teraz jednak zupełnie niechcący i to jeszcze małego dzieciaka gdzieś na pustyni. Ale na szczęście jakoś to sobie uargumentowali.

Kolejne, co zrobiło na mnie większe wrażenie to jest zdecydowanie ten skok, gdy pojawiają się w królestwie RTS. Przyznam, że miałem skojarzenia z jednym momentem konkretnym z poprzednim Tomb Raiderem, co oczywiście tylko lepiej świadczy o jakości opowiadana. Mianowicie tam była taka scena, że wisieliśmy nagle po cutscence do góry nogami przywieszeni do sufitu w pomieszczeniu pełnym krwi, jakby czuć ją było pod stopami. To zwłaszcza skojarzyło mi się jak opisać to jako "chlupot" spod wykładziny czy dywanu w Twoim opowiadaniu. Było to bardzo obrazowe. Stąd właśnie takie skojarzenia. I ten niepokój narastający, wszystko bardzo klimatycznie oddane. Tez ten RTS taki jakby nie do poznania, bo taki lekkoduch jest raczej z niego, tymczasem mamy okazję oglądać go w zupełnie innej roli, napisanej zresztą z wielką precyzją i wyczuciem. Powoli tam budowałeś napięcie, ale niezwykle sprawnie i skutecznie. Po prostu czuć było, że za każdym krokiem może czaić się śmiertelne niebezpieczeństwo.
I dalej ta scena w sali tronowej, pożegnanie konającego RTS, dumnego, pełnego dostojeństwa. Umarł jak prawdziwy król. Uważam też, że bardzo dobry zabieg zrobiłeś z tym, że nagle zobaczyli, że coś zaczęło się przedzierać przez las, ale zostawiłeś to wyobraźni, nie podałeś informacji, co to faktycznie było. Czuć tylko było oddech uciekających na plecach, zwłaszcza jak tam ich uszu dobiegły odgłosy niszczenia z innej części zamku. Bardzo klimatyczna i dobra scena.

Ostatnią sceną, czy wydarzeniem, partem jest świeżynka, czyli Romuald będący świadkiem swojego rozstania z Garotą. Miałem bardzo dużo felsów przy tym, oj naprawdę uderzyło to mocno we mnie i moje doświadczenia. Jestem pod wrażeniem tego, jak świetnie rozpisałeś tę scenę. Ten list, na który przelał wszystkie uczucia, podejście Garoty, strach Romualda, tonący w milczeniu list w wodzie, rozgadany Romuald, niewzruszona Grazyna, świetny dialog i scena, naprawdę genialnie rozpisałeś ten paring, że to tak ujmę. I ta rozmowa tak przejmująco trafna, tak dobry i prawdziwy jest ten dialog.

Także jak widać już kończę ale jeszcze nie skończyłemxd

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.06.2020, 18:17 {2} przez Komimasa.)
15.06.2020, 18:17
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #2139
RE: Story Cubes (komentarze)
Pora na ostatni part dzieła i moje odczucia odnośnie zakończenia.. Mam godzinę, może zdążęxd

Najchętniej poświęciłbym cały post zakończeniu, a raczej przeskoku w to dość oryginalne miejsce, ale po drodze wydarzyła się też bardzo ciekawa akcja o której nie sposób nie wspomnieć.

Chodzi oczywiście o operację spuszczenia wp*** kochankowi Garoty i zakradnięcie się do klubu Swingersów. Bardzo dobrze sobie to obmyśliłeś, wszystko było przemyślane, jak dla mnie całkiem wiarygodnie przedstawione. Zabawna była ta scena jak Waligrosz i RtS zaczęli zarzucać gnojkom, jakich perwersji się tam ponoć dopuszczają i oczywiście reakcja siusiu-majtków. Zostali tak zastraszeni, że nawet popłakanie się jednego z nich wypada wiarygodnie. Z kobitkami już tak dobrze nie poszło, ale argumenty były nie do przebicia. Najlepsze było to, jakim sposobem Romuś się tam dostał i jeszcze goryl "nie zauważyłem, jak pan wychodził", jeszcze Romuś mógł mu burę sprzedać, że po co tam stoi jak taki rzeczy nie widzi, ale rozumiem, że już nie chciał bardziej zwracać na siebie uwagi.
I potem mamy cała tę scenę w wielkiej sali, wjazd statku, szarmanckie zachowanie gospodarza. Idealnie wyczułeś i wpasowałeś się w nuty. Dziw trochę bierze, że Garota się tam w ogóle znalazła, ale powiedzmy, że tamta mogła ja tym listem przekonać, a jak się powiedziało A, to trzeba było B. No i w tym miejscu wkracza Romuś, niby goblin jakiego znamy, ale zgorzkniały i wkurzony przez co w oczach Garoty bardzo męski. Dziw aż bierze, że potem nie nauczył się na błędach i nie oduczył tego strachu przez barbarzynką, ale ilość mięśni i postura mogą prowadzić zapewne do objawiania się odruchów bezwarunkowych. Ta scena przy oknie była majstersztykiem. Niesamowitej formy do tego użyłeś. Patrzyliśmy oczami Romusia na to, co się dzieje i widzi, ale tylko z okna. Przypomina to scenę z The Fargo, gdzie zabójca wszedł do budynku i kamera przesuwała się tylko po oknach, nic więcej nie trzeba było, by scena wyszła idealnie i tak też odbieram tę "porwania" i zwiania taksówką. Z początku zdziwiłem się, że chłopaki minęli ochronę i zwinęli gościa, ale skoro ochroniarz sam mówił "nie zauważyłem, jak pan wyszedł" myląc Romusia z chlebodawcą, no to nie ma co się aż tak dziwić.
Podobało mi się też przedstawienie sceny, że tak ujmę, samego aktu. Poszedłeś w delikatność, subtelność i to bardzo dobrze wypadło, nie trzeba było niczego więcej.
Albo tez potem scena jak się potem chłopaki razem spotkali i tamci robili mu sprawozdanie z porwania - to było rozbrajające, zwłaszcza reakcja tego porwanegoxd No bezcenna.
No i fajnie to jednak, że Romuś jest faktycznie ojcem, już sam powoli w to wątpiłem zwłaszcza po przedstawieniu gospodarza klubu. Bardzo fajnie to poprowadziłeś.

Dalej mamy kawałek, który niezbyt mi się podobał, z tym myszoskoczkiem, który pochwycił mechanizm (swoją drogą niezły troll z tą korbą), trochę było tej bieganiny i aż sam miałem ochotę dorwać tego małego drania, wraz z bohaterami. Także poświęcenie Romusia, by mimo uderzenia o schody, tego ogona jednak dalej nie puszczać. Poza tym nie rozumiałem, czemu to gówno umie tak dobrze przenosić się w czasie. I to bez jakiegoś specjalnego mechanizmu a za pomocą samej muzyki właściwie. To był dla mnie dodatkowy element drażniący i mimo, że znam już całość i rozumiem, że wprowadzenie go było koniecznie, nie wiem, czy to był na pewno dobry pomysł, by poświęcać tej akcji tyle miejsca, zwyczajnie mnie to nużyło i drażniło.

W końcu docieramy do czasoprzestrzeni usianej czerwonym piaskiem i muszę Ci przyznać jedno, to był niesamowicie wciągający i elektryzujący part tego całego dzieła. Wyszło to nieprawdopodobnie dobrze w moim odczuciu. Wszystko przemyślane w najdrobniejszych detalach.
Zaczynając od świata, powodu, dlaczego nie mogą tam wykonać skoku czy całej atmosfery jaką świat ten epatował. Aż sam czułem to przygnębienie. W tym miejscu przytaczałeś dużo zachowań, myśli bohaterów i bardzo dobrze wpasowywało się w odczucia, jakie można było mieć z podróżowania po tym zniszczonym świecie. Pozwoliłeś sobie miejscami na chwilę żartu, jak przy tym przekraczaniu linii, czy rozmowa o jadłospisie, ale nie przesadzałeś, wiedziałeś, że uderzasz w inne tony i to ma być tylko taka lekka odskocznia - tak przynajmniej to odbierałem. Bardzo dobrze pokazywałeś bezsens całego przedsięwzięcia, siłę woli czy determinację bohaterów, stopniowo ukazywałeś coraz większe osłabienie powodowane brakiem pożywienia odwodnieniem, barkiem sił do dalszej wędrówki. Wszystko to było bardzo przejmujące i te przeżycia jak żadne inne musiały tę trójkę połączyć. Zwłaszcza, że ich przeżycie naprawdę stawało pod znakiem zapytania.
Sam pomysł na świat jest niesamowity. Zniszczony, no okej, ale dlaczego? Bo wielka maszyna zagłady wisząca w powietrzu cały czas przetwarza materiał, by mieć paliwo do zasilania. Nagle się wyjaśniło, co to za chmura, czemu pas czerwieni od innego pasu jest odgrodzony tak równa kreską, czemu te ludki nie miały w sobie życia, czemu nie przejawiały nawet najmniejszego entuzjazmu i dlaczego podróżowały w takim, a nie innym kierunku. Wszystko. Jedyne co jest zagadką to czemu dalej w tych domkach z dozownika cieknie ta bazieja, czym jest i skąd się bierze, ale to szkopuł nieistotny dla całej opowieści, więc można na to spokojnie przymknąć oko. Za to w końcu nasi bohaterowie mogli się posilić, zaspokoić pragnienie, by można było skupić się na tym, co naprawdę ważne - jak odzyskać czas.
Pod tym względem pomysły też były ciekawe i odpowiednio przypisane do bohaterów. Z początku pomysł Waligrosza wydawał się głupi, ale coś w sobie miał. Lepszy był oczywiście RTS i ten ich zespół.... szkoda, że złożyli obietnicę Cronosowi, że nigdy tego nie powtórząxd
Dążenia do tego, by lud Eloyów zaczął odmierzać upływa czasu były pomysłowe, ale nieprawdopodobnie przygnębiające było zdanie, jak brutalnie uzmysłowiłeś czytelnikowi, że siedzą tam pod tą górą i czekają na śmierć. Że, tak naprawdę, ta ciągła wędrówka, oddalanie się od burzy - było jedynym sensem ich istnienia. Tym bardziej wyniosła była chwila, gdy udało się zmusić twarz Eloya do ukazania emocji. Czuć było, że to przełom, ale gdy dotarli do wraku... cóż, jestem pod ciężkim wrażeniem ile wysiłku włożyłeś, bym jako czytelnik mógł objąć rozumiem, jaki obraz widzieli bohaterowie i to z różnych perspektyw, bo przecież wcześniej widzieli z góry. Samo podróżowanie kilka postoi wzdłuż tego olbrzyma pokazywało, jak wielkie to musiało być, bez podawania odniesień do wielkości w kilometrach.
Ale ten sześcian, próba jego otwarcia i ta kobieta... o boże, zniszczyłeś mnie totalnie. Już wcześniej przejmowałem się jej losem, ale to? O matko, jaki zwrot akcji, no nie... i co najlepsze, to nie było jakoś z dupy, bo wcześniej to właśnie z nią przenieśli się w czasie! W sześcianie też nie znajdował się lek na receptę. Znaczy, świat dalej był zniszczony i nic nie można było na to poradzić, Eloyowie też byli w dupie, ale pojawiła się odmiana, nadzieja, a to wystarczyło, by powróciło poczucie czasu. To było niesamowite! Potem się jeszcze okazało, co to za statek (albo wcześniej?) i to było straszne swoją drogą, ale kobieta w sześcianie i to ta, co ją uratowali, łooo matko! I jeszcze musieli ostatecznie odebrać poród! Bum, nie ma komiego, pozamiatany.

I tym optymistycznym akcentem kończę, bo minęła godzina i nie zdążyłem... cóż pozostaje napisać 4 część komentarza pewnie już krótszą, zrobię ją już jako edit, bo nie spodziewam się tak długiej przerwy teraz.

Edit: 19.07



A co mamy dalej? Okazuje się, że podróżnikom udało się w końcu wydostać z tego zepsutego świata i otwierają się przed czytelnikiem arkana tajemnic. I jak by mi przeszkadzać mógł motyw "wszystko było z góry ustalone, kontrolowane" tak skoro bóg czasu za tym stoi, ma to po prostu swój sens. Teraz już wiadomo, czemu tak często wpadali na samych siebie z przeszłości, czemu do pewnych rzeczy musiało dojść, a nawet, co się stało ze staruszkiem czy kim jest to narodzone dziecko, czy kim był ten cholernie wkurzający myszoskoczek, który miał tak rozległą wiedzę o operowaniu czasem. Nie jednej dużej produkcji brakuje tego - wyjaśnień, a tutaj wszystko w końcu mamy podane w zadowalający sposób jak dla mnie. A przede wszystkim kapitalny pomysł na narodziny boga czasu!
Okej, średnio rozumiem, po co była ta akcja z blokowiskiem pełnym bogów, być może po to, by w ogóle mógł zobaczyć się z Cronosem, a to było z kolei niezbędne, ale coś nie bardzo rozumiem dalej, czemu Waligrosz był tak dobrze przez nich zapamiętany.

W końcu też nasi bohaterowie wracają do siebie, co prawda nie zobaczyliśmy, jak RTS wita się z rodziną, jakby wrócił z wyprawy na Odyseję, ale za to mogliśmy zobaczyć znów utarcie nosa Scalonemu, a co ważniejsze dla mnie osobiście - ponowne spotkanie Garoty z Romusiem. I było to na swój sposób rozczulające. Szkoda tego przestrachu u Romusia, ale nawiązanie do tytułu książki bardzo trafne i rekompensuje z nawiązką tę scenę. Nie zapomniałeś też o taki szczególe jak zrobienie dla Waligrosza paralizatoraxd

--------------------------

Konien końców, jestem zaskoczony, że motyw z podróżowaniem wyszedł Ci lepiej niż w nie jednej dużej produkcji czy animcu. Nabrało to pod koniec sensu, kształtu, wyjaśniłeś dokładnie, dlaczego gdzieś istnieje pojęcie czasu i co to jest, dzięki czemu, ten przewodni było nie było motyw - jest w całości do kupienia. Okazuje się, że moje obawy co do tego było bezpodstawne.

Dalej niektóre scenki, przeskoki bym wyciął na rzecz bardziej rozbudowanych historii patrz Waligrosz jako Jubiler, jak Waligrosz oddaje miliard na rozbudowę imperium czy Romusiowe podchody, ale wiem teraz, że po prostu ja dużo rzeczy nie zauważam, nie kojarzę, a tu co i rusz puszczasz oko do osób z uniwersum obeznanych. Zresztą niektóre krótkie opowiadania jak najbardziej mi podpasywało i też o nich już wyżej napisałem.

Bardzo też cieszę się, że to właśnie Waligrosz-RTS- Romuś, to była główna oś bohaterów, na jakiej oparłeś historię, a raczej opowiedziałeś ich przygody. Są to odmienne i bardzo ciekawe charaktery, dzięki czemu w dialogach aż iskrzyło i mieliśmy spojrzenie na te samo wydarzenie z różnej perspektywy z uchwyceniem odmiennego podejścia w zależności od charakteru postaci. Romusia tak jakoś dobrze nie znałem, ale dzięki tej książce bardzo zyskał w moich oczach na swojej charakterystyce i teraz nie wyobrażam sobie, kto mógłby w tym trio kogoś zastąpić. Niesamowite, jaka więź się między nimi nawiązała, cudo. The Last of Us tak naprawdę fundamentalną kwestią jest relacja między głównym bohaterami i jej rozwój, tu myślę że jest podobnie. Rozwój może nie, ale każdy rozpoczyna podróż z innymi celami, innym nastawieniem, a kończy jakby odmieniony wewnętrznie. Ta przemiana była długa, musiały zajść pewne specyficzne okoliczności, ale najważniejsze, przynajmniej dla mnie, jest ona wiarygodna. To Ci się naprawdę dobrze udało.

Jestem bardzo wdzięczny, że poświęciłeś tyle czasu, żeby napisać tę książkę. Przyniosła mi ona dużo zabawy, radości, rozmyśleń, fellsów, cały wachlarz emocji. Zajęło mi długo jej przeczytanie, ale mogłem dzięki temu odpowiednio, w swoim tempie, rozsmakować się w każdym rozdziale. Zrobiłeś kawał fantastycznej roboty i dałeś cały dom od siebie do świata CubsówSmile Dzięki Ci za to i do pogadania na CCSmile

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2020, 10:35 {2} przez Komimasa.)
20.07.2020, 10:20
Return to top




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama