Aktualny czas: 24.11.2020, 03:01 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Ankieta: Jak zaklepywać dni na Warzce czy lepiej Darkowizna?
Lipiec jak było mówione 23-27, domki w obniżonym standardzie
75.00%
3 75.00%
Koniec sierpnia 27-31 za to w domkach po remoncie, jak rok temu
25.00%
1 25.00%
Nie chcę ani w domkach o obniżonym standardzie, ani jak jest zimno pod koniec sierpnia
0%
0 0%
Razem 4 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Autor Wiadomość
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #171
RE: CC 10 - termin, miejsce, koszt, lista
Nie robię nowego tematu, bo trochę nie ma sensu?

Strasznie słabo w tym roku wyszło, że człowiek wraca, a tu forum nie ma, żeby na świeżo przeżyć to, czego człowiek doświadczył na CC, ale na szczęście to jedno pozwolili nam zostawić i mogę już sobie spokojnie zapisywać notkę z pamiętnika. Nie będę dziękował poszczególnym osobom, bo mógłbym kogoś pominąć o kimś zapomnieć, co mogłoby być krzywdzące. Są to moje subiektywne odczucia, opisy służące temu bym sam wiedział, co się działo i miał wszystko w jednym miejscu jak zwykle. Post będę wiele razy edytował aż nie dojdę do ogólnych spostrzeżeń, jeden dzień pracy może starczyxd
EdIt: nie starczył jednakxd


Czwartek

Kiedy na spokojnie sobie jadłem kurkowa zupkę i się przygotowywałem do wyjazdu, mając gdzieś w głowie, że na 14 muszę być na miejscu otrzymałem telefon, że część grupy już jest. Szybko się spakowałem i na wawrzkę.
Okazało się, ku mojemu zdumieniu, że jest już większa część grupy.
Idę z grupą na recepcję, a tam się dowiaduję, że mam w rezerwacji 3 luxy i jeden drewniany na jedną dobę... jeszcze jak zobaczyłem gdzie ten lux (1) to mówię, no nie. No i po krótkiej walce, udało się dostać 5, 6 i drewniany na cały wyjazd, czyli domki jeden za drugim.
Najpierw dałem bety do 22, do cichego domku (najbardziej otoczony innymi domkami), i tam tez dałem jedzenie, ale im więcej o tym myślałem, tym bardziej dochodziłem do wniosku, że do cichego się nie nadaję. Zwłaszcza, jak Grigo wyraźnie zaznaczał, że w cichym domku to się chodzi wcześniej spać.
I tak poszliśmy coś zjeść, posiedziało się i czekało na przyjazd Wrocławia. I wielka radość wiadomo. Pokombinowało się gdzie kto śpi, ostatecznie wybrałem miejsce dla osób, które o spokojne miejsce na nocleg wcześniej poprosiły no i zaczęło się siedzenie. Był apetyt na dwie rzeczy, u większości żeby się napić, ale u mniejszości na Avalona i tego też udało się w nawet nie takim małym gronie odpalić. Z początku mieliśmy grać w nerdownii, ale Kasztan rzuciła, że to gra głośna więc z takim argumentem nie dało się polemizować.
To były miodne partyjki. W pierwszej, jako Merlin, udało mi się to ładnie rozegrać, ale druga partia... zostałem zniszczony przez Szczerego i Kasztanka. Nie wiem, kogo bardziej, ale osobiście bardziej mnie wkręcił Szczery, bo najpierw był podejrzany, potem zaskarbił sobie moje zaufanie i mnie załatwił. Potem już pod koniec mu gratulowałem jako mafiozowi, a tamten udawał, że nie wie o co chodzixd Nie no mistrzowsko to rozegrali.
Mieliśmy jeszcze w czwartek tam gdzie spałem była namiastka śmeichowych żartów po nocy w takim "naszym, parówkonowym" wydaniuxd

Piątek

Nie wiedzieć dlaczego śniadania trupiarnianego nie było, potem padł pomysł, żeby kierując się aplikacją wyruszyć w nieznane. Nie wiem dlaczego założyłem, że będzie nas prowadziła ścieżkami? Ani człowiek nie wziął długich spodni (choć może to i lepiej, bo bym nie doprał pewnie) ani się nie opryskał, a tu nagle nam kazało wleźć w chaszcze pełne komarów i... jagód. Zaowocowało (haha dobry beton) to tym, że potem ludzie mieli całe nogi czerwone, jakby jakaś krew czy coś, o butach nie wspomnę. A to i tak był dopiero początek wędrówki, bo potem nam kazało jeszcze iść ładny kawał wzdłuż drogi. Podczas tego przemarszu była ciekawa sytuacja, bo jakiś obcy ludzie zatrzymali się autem przy Eikichim, który na chwilę był z tyłu i pytali, gdzie to ta pielgrzymka idzie... Że nam się już wtedy lapka jakaś nie zapaliła... Ostatecznie u kresu podróży znaleźliśmy jaszczurkę, co zostało poczytane jako Reptilioni. W drodze powrotnej jeszcze zwłoki jakiegoś gryzonia, no miałem już dość tripów. Sam spacerek okej, można było pogadać to tu, to tam, ale wolałbym w cieniu.
Cieszę się też, że mogłem sobie pogadać też o The Last of US2 z Paxim, szkoda, że nie można było całej dyskusji zrobić, ale i tak mogłem zaspokoić swoją potrzebę mówienia na ten tematxd A potem jeszcze pociągnęłam to z Wochem, także miło.
Z kolei kiedy nakama zgłodniała zamówiła Chińczyka i nie wiem jak to się stało, ale raz, że dałem się wmanewrować w płacenie, dwa, ja z dziadem poszliśmy po to. Cóż, przynajmniej trochę się pogadało. Jeszcze tylko enigmatyczne wspomnę o zarzynaniu pierwszego biegu w auciexd
Dopiero przed wieczorem zaczęło się coś dziać większego. Przede wszystkim poszedł pierwszy konkurs, zrealizowany przez Okiren. Chodziło o to, że były puszczane krótkie scenki z Dressrosy i trzeba było odgadnąć, kto jest bohaterem i przede wszystkim, czego scenka tyczy. Cóż, moja znajomość języka niewiele mi pomogła, podobnie jak Grigo podejście bliżej, Oshee nie wiem, jak to zapamiętałxd Ale konkurs przyjemny, taki szybki, łatwy, a przynajmniej nawiązujący do konwencji. Potem ruszyła muzyka, siedzenie na werandzie, a w głośnym domku numer 6 karaoke. I to było fajne, bo raz się coś zaśpiewało, potem wyszło i się posiedziało na zewnątrz, nawet próbowaliśmy z Biri, Szczerym, Wochem rozkręcić na werandzie potańcówkę, ale nie bardzo przy tak zróżnicowanej muzyce się to udawało. Niemniej odtańczyliśmy tradycyjne kamehameha, choć słabo tam było słychać i co ważniejsze, Biri i Szczery w międzyczasie Belgijkę, co potem okazało się być kluczowe. Jeśli zaś chodzi o domek i karaoke, fajnie się śpiewało openingi w duecie z Kasztankiem^^ Zaśpiewałem też z Cae Yesturday, natsukashii. Teraz już wiem, że trzeba sobie opening Stalowego powtórzyć, bo wyszedłem z wprawy. No i jak już zaczęła mi głowa lecieć tuż obok komputera, to podjąłem błędną bardzo decyzję o położeniu się. W sumie już wszystko cichło, ludzie odpadali, ale kto mógł przewidzieć, że poderwie się do wesołego śpiewania Wochu, że będzie chciał całą noc towarzyszyć Kokosowi, który położył się na trochę w nocy, wstał a tu się impreza zwijaxd No spać było bardzo trudno, tym bardziej, że Wochu puszczał takie hity, że aż człowiek sam to śpiewał, no pokemony odśpiewaliśmy w duecie z Raiem leżąc już sobie w łóżeczkuxd Ciężko było zasnąć ponoć nawet Okiren z zatyczkami także byłem na przegranej pozycjixd

Sobota
Chyba dopiero po szóstej udało mi się na dłużej zamknąć powieki, więc się nie spieszyłem ze wstawaniem. Tego dnia też zacząłem na poważnie myśleć o zmianie lokumxd Myślałem, że może mnie ominąć śniadanie trupiarniane, ale okazało się, że tamtym mało było tripowych doznań i dwoma samochodami pojechali na tripa jeszcze przed. I teraz przed oczami staje mi zabawna sytuacja, jak otwieram słoik z pastą do smarowania, a Cae tam chciał mi ją spróbować wsadzając doń parówkęxd
Swoją drogą to była słuszna decyzja, by z nimi nie jechaćxd Okazało się, że Ci, co zatrzymali Eikichiego to byli tajniacy, a całą grupę wzięto za eko terrorystówxd Gruboxd
Jeszcze jak chłopaki jedli śniadanie pomyślałem, że to idealna pora, żeby odpalić Kemeta, chłopakom pomysł przypadł do gustu, więc popytałem, kto ma ochotę grać i poszedłem rozkładać grę. Trochę sobie na nich poczekałem, ale czas umilałem sobie rozmawiając z dziewczynami, np z Hime o odczuciach względem gry Posiadłość Szaleństwa.
W końcu wszyscy gracze się zjawili i można było zacząć bój w Dolinie Egiptu. Grał Eikichi, Oshee, Redrey, Weather i ja. I już sam początek był dość gwałtowny, bo chłopaki pobudowali sobie od razu piramidy na trzeci poziom i w pierwszej rundzie zabrali silne kafelki wysuwając się na czoło. Będąc ostatnim po prostu wziąłem każdej piramidy po 1 poziomu, bo co mi innego pozostało. Rozgrywka jednak była miodna i choć miałem sporo do odrobienia w ekonomii kafelków, to jakoś się udało dotrzymać reszcie kroku. Eikichi miał Skarabeusza i Skorpiona, gdzie tym drugim stworem wycinał po prostu przeciwników, Oshee miał dobrą ekonomię kafli i wiedział, co kto położy, do tego wygrywał remisy. Redrey zrobił rozwój piramidy i poszedł w Mumię i divine powery. Błędem było mu dać kafelek, który je bustował, ale co zrobić. Weather zaś śmiał się w twarz skorpionowi czy Mumi, bo miał węża, który anulował działania bestii. Ja miałem 7 wojowników zamiast bazowych 5, ale dobrą podstawowa ekonomię dzięki czemu udało mi się kupić Feniksa i nawet zająć na chwilę piramidę Oshego pod koniec gry, dzięki czemu wykupiłem kafelek dający punkt zwycięstwa. Walki około 2 godzinne zakończyły się remisem, ale i tak było miodnie i myślę, że nikogo już do Kometa nie będę musiał namawiaćSmile
Wartym odnotowania jest fakt, że nerdzenie było w domku 5 na całego, bo też była odpalona konsola i grano na cztery osoby w Overcooked, potem też odpalono Samurai Shodown, ale chyba niespecjalnie się spodobał, skoda.
Kolejnym co pamiętam to przyjazd osoby o nicku Griszka i odpalenie kolejnego konkursu wiedzówki OP. Musze przyznać, siadło rewelacyjnie. Plansza i karty zostały te same, co robiła Imi i wycinała wraz z nią Hoti, ale usprawniłem formułę, pewne karty nie dałem w ogóle, kilkanaście dodałem i bardzo dobrze poprawiona formuła się przyjęła. Kartami z Cash and Guns (źle policzyłem ilość kart i trzeba było powtarzać) rozlosowaliśmy grupy. Było ich łącznie cztery. Jeśli odpowiedź jakkolwiek można było uznać to to robiłem, w końcu chodziło o wspólną zabawę. Biri odmierzała 15 sekund i grupa miała wymienić w tym czasie trzy rzeczy, za co dostawała 2 punkty, chyba, że każdą z rzeczy wymienił inny członek drużyny - wówczas ta otrzymywała 3 punkty. I to rodziło wiele zabawnych sytuacji, a przy tym pozwalał "zaistnieć" czy też "wykazać się" osobie, która OP już tak dobrze nie pamięta i to myślę było fajne. A ile śmiechu przy tym byłoxd Bo ktoś się rozpędził i powiedział dwie postaci, przez co drużyna straciła okazję na trzy punkty, albo tez było takie pytanie, by wymienić członków Baroque Works, w sumie wystarczyło mr 1,2,3 powiedzieć i tak tez ktoś zauważył, że wystarczy cyfrę podać, a tu stres wiadomoxd Wtedy ukuł się mit w nakamie, że nie umiemy liczyćxd Jeszcze Redrey miał bóle o Wano, co miałem przeczytać tej grupie pytanie to leciał tekst, że dostanę plaskacza, jak będzie z Wanoxd
Po dość sprawnie ogranej wiedzówce (dotarliśmy do mety) przyszła kolej na familiadę prowadzoną przez Redreya. Zaczął sucharkiem i potem pytaniem o Jojo. No, trochę mi to nie pasowało, ale co mają powiedzieć dopieroCi, którzy nie mogli z podziwu wyjść, że nie trafiają z cytatamixd Okiren chyba nawet rzuciła do niego pytanie, czy w ogóle widział tę serię, bo rzuca klasyka, a tu ankietowani nie dalixd Pytania generalnie były spoko, choć też że amazonka nie była według ankietowanych rozpoznawalnych bohaterem w Diablo to się zdziwiłem. W międzyczasie sobie podpatrywałem co tam za sztuki tworzą nasze artystki w osobach Kasztan Chinchi. A gdy się skończyła pierwsza edycja udało mi się załapać do drugiej, która nastąpiła już chwilę po.Prowadzący z braku sucharów wykorzystał jeden zasłyszany dzień wcześniej od szczerego i fajnie to skwitował "I to nasz Szczery", sam zainteresowany wtedy chyba coś popijał, bo mało się nie popsuł jak został wspomniany. I się zaczęło. Mieliśmy takie pytania bardziej pasujące do reprezentacji rodziny opozycji "ochlejusów" (nie ja to wymyśliłem) typu: co kibol bierze na ustawkę, albo jak nazwać inaczej więzienie. Ale było bardzo spoko, wydało się też, że nie znam teorii spiskowychxd Nawet naszej rodzince udało się dotrzeć do finału, szkoda, że polegliśmy, ale Skiba dzielnie walczył. Wychodzi na to, że Dicaprio dalej kojarzy się głównie z Titanicxd
Potem była przerwa na nerdzenie, bo znalazła się nowa osoba chętna na Avalona i nie mogliśmy przepuścić takiej okazji. Co prawda szybko ten ktoś zrozumiał, czym dla nakamy jest Avalon, że to nie jest odgrywanie postacie a dedukcja już na podstawie kart głosowania i zachowań, ale przynajmniej graliśmy niemalże w pełnym składzie i nawet dołączył Redrey. Rai był merlinem... wciąż to do mnie nie dociera... Ponieważ innej grupie co prowadziła RPGa się zabawa przedłużyła (a miały być kalambury), rozegraliśmy jeszcze jedną partię, również miodną i elektryzującą. Szkoda, że nie udało mi się przekonać do siebie Paxa, może byśmy coś zdziałali... ale i tak statystyka to kłamliwa suka.
Dalej odbyły się długo wyczekiwane kalambury. Choć nim do tego doszło, trzeba było jeszcze rozwiązać kilka kwestii. Gdzie gramy i jak gramy. Ostatecznie skończyło się na wyliczance 1,2, gdzie ktoś wypalił "trzy" i trzeba było od nowa, znów wyszło, że nakama nie umie liczyćxd A jeśli chodzi już o same kalambury, cóż, mam wrażenie, że powieliliśmy w pewnym względzie ten sam błąd. Szybko bo już chyba po 3 haśle zaczęli lecieć trudne do odgadnięcia i pokazania słowa, przez co towarzystwo się szybko wykruszyło i właściwie usnęło ale przedtem mieliśmy całkiem sporo frajdy z tego odgadywania. Memiczne stało się hasło Cae puszcza hity do kebaba, gdzie do bardzo dziwnych przepoczwarzeń tego czasownika doszło przez co wyszło, co wyszło. Ale co się pośmialiśmy to naszexd Drugim takim hasłem niewątpliwie była wrażliwa pupa franky'ego, gdzie to słowo "wrażliwa" bardzo ciężko nam szło, mimo, że skiba pokazywał je naprawdę dobrze. Gdzieś dzwoniło w kościele, ale nie mogliśmy trafić.
Potem trochę się pogadało na werandzie o klientach w różnych pracach, jak to mówią, jeśli pracujesz z klientem, to zawsze dzieje się coś śmiesznego no i jak wspomniałem, towarzystwo już się mocno wykruszyło. I tak jakoś Kokos zarzucił, że on się jeszcze nie kładzie i nie wiem jak do tego doszło, ale po po 2 w nocy z domku 5 przenosiłem telewizor i graliśmy w Tekkena. Swych sił próbowali tez Ena czy Caelion, nie mogło też zabraknąć Slawo, który miał całkiem wyrównane walki z Kokosem. Potem jeszcze trochę odpaliliśmy Naruto. Było całkiem i efektownie, ale team Kakashiego dał radę. Mogę się mylić, ale chyba wtedy na podłodze leżała Okiś i Dziad, wprawdzie byli bardziej ciałem niż duchem, ale zawsze cośxd

Niedziela

Czas powrotów można powiedzieć. Zaczęliśmy oczywiście od śniadanka mistrzów. Nauczeni doświadczeniem, tym razem na stół trafiły naraz trzy mozallele. Ktoś tez wpadł na dobry pomył pokrojenia do pomidorów cebulki. Potem było pierwsze pożegnanie, czy odprowadzenie Eikichiego i Chinchi. I tak jakoś narodził się wtedy pomysł, żeby iść na lody. Tu znowu wyszło, że z liczeniem mamy na bakier, ale ostatecznie zostało zamówionych 10 lodów. I tak po kolei sobie ktoś od nas podchodził do okienka po loda, mina babki, która stała obok i myślała pewnie że "nie ma kolejki", była bezcenna. Później przekabacono osobę zwaną Griszką, by pobyt nieco wydłużyć, toteż rozegraliśmy De Crypto, które chodziło za nami od dwóch dni. To są tacy trochę tajniacy trochę, ale rozwaliło mnie jak jedna osoba powiedziała, czy może dać słowo do skojarzenia wulgarne, brzydkie, Redrey podjarany że jak najbardziej a tu pada "dupa". No padłem. Dobry też był początek, jak Biza powiedziała do Redreya, żeby był trochę ciszej, o boże, ale zazdro, żeby tak można było go uciszyć w Avaloniexd Gra była całkiem sympatyczna i do końca nie wiadomo było, która grupa wygra, co było też ciekawe.
Później pomyślałem, że fajnie byłoby zrobić coś wspólnie, więc zaproponowałem Time's Upa. Zabieraliśmy się do tego ja jeż do gówna, ale Okiś mówiła, że może zagrać czy Slawo, a z nimi się raczej nie nerdzilo, no to trzeba było to wykorzystać. Zresztą samo obserwowanie optycznie było na pewno niezłą rozrywką. Byłem w teamie ze Slawo i Redreyem, cóż no nie pozamiataliśmy. Po pierwszej rundzie ja Ena i Cae musieliśmy się zbierać, bo trzeba było jechać po chińskie żarcie dla głodnych nakam, a przede wszystkim odwieźć Caeliona. A że go odwoziłem to i szybkie zamówienia na piwa się posypały. Dobrze, że byłem z Eną to mi pomogła ogarnąć ten piwny bajzel. No i gratsy dla Slawa za zabranie tego wszystkiego potem z auta. Sam to niosłem to wiem, jakie to było ciężkie. Dowiedziałem się też, że rozegrano Time's Upa do końca i nawet że moja drużyna wygrała, wowxd Dalej załapałem się na rundki dwie w Sabotarzystę wchodząc za gracza, który poszedł jeść. I warto było, bo to, co odstawił Raikage... o matko. Mówił graczowi przed sobą, by go odblokował to na pewno się do złota dokopie i... to zrobił, niczym wzorowy kopacz... szkoda tylko, że był sabotarzystąxdxdxd
Następnie trzeba było pożegnać się z Wrocławiem i jakoś tak pogoda się popsuła i w ogóle. Zaczął padać deszcze, wszyscy pozostali zebrali się na werandzie i jakoś tak z Okiś nieśmiało wyszliśmy z propozycją ostatniego konkursu na zaśpiewanie zwroty Morskich Opowieści w nakamowej otoczce. O dziwo pomysł przyjął się z zainteresowaniem i już po chwili każda z trzy osobowych grup kminiła nad swoją wersją tej kultowej piosenki. Moja grupa: ja, Biri i weather postanowiliśmy pójść do domku 5, żeby tak nie siedzieć wszyscy w jednym miejscu (no dobra, trochę mnie ten deszcz irytował) i to był bardzo fajny pomysł, bo Biza i Hime niby tak nie brały udziału, ale chętnie wdawały się w dyskusję odnośnie tematyki zwrotki i dzieliły spostrzeżeniami. Gdy już wszystko wszyscy mieli gotowe przyszła kolej na odśpiewanie tych dzieł i muszę przyznać, że wyszło zacnie. Jedni mieli więcej, inni mniej, ale u każdego był fajny, klimatyczny pomysł, co sprawia, że aż chce się to śpiewać. Obowiązkowo ma trafić to śpiewniczka. Chwała nakamie, która ma tyle dystansu do siebie na czele z Fusziomsem, Taboretem i Caelionem, którzy stali się bohaterami niektórych zwrotek.
Po tej jakże zacnej rozrywce wróciliśmy do nerdzenia. Była zajawka na Deceptiona, grę dedukcyjną, a że paxi zostawił szkoda było nie skorzystać. Pierwsze śliwki robaczywki, Biza miała dużego pecha, że pierwsza jej gra i była mordercą, więc szybko się odkryła, ale druga partia już była bardzo zacna. Biza szybko nauczyła się na błędach, ładnie zrzucała podejrzenia a i ja jako jej wspólnik zdrowo mieszałem. Skiba nawet mnie wyczuł i powiedział, że jestem mąciwodą, skubany. Na pewno znajdą się Ci, którzy powiedzą, że Weather się pomylił, ale serio, z niejednej gorszej sytuacji dało się wyjść i nakierować miasto na właściwy trop. Weather też imo starał się jak mógł potem, więc był daleki od wieszania na nim psów. Kwestia głownie tego, że wielu graczy było nowych, ale następnym razem na pewno będzie lepiej. Niezłe też w trakcie gry jaja były z ćmami. Trzeba było ich się pozbywać, bo wybuchała ogólna panika, ale wielkie te cholery było nie ma co. Potem, nie chcąc znowu siedzieć cały czas z tą sama ekipa poszedłem do głośnego, też coś zjeść. Okiś mi na szczęście pomogła, sam w życiu bym tyle nie wsunął. Trochę się posiedziało no i znów mnie zawiało do nerdowni, tym razem zmienił się skład, bo został Skiba, Weather, ale doszedł Kokos i Taboret. Tak, graliśmy chyba w piątkę jeśli dobrze pamiętam. Trochę chyba nie kontaktowałem, bo robiłem głupie błędy, ale pamiętam dwie śmieszne akcje. Jak rozentuzjazmowany Kokos zaczyna turę już nie powiedział litery alfabetu więc przegrał (, ale nim żywota dokonał położył kartę zombiaków. I tak oto Skiba o literze alfabetu pamiętał, ale już o Zombiakach nie i tez przegrał. A że jak gracz któryś przegrywał, reszta musiała odrzucić jedną z dwóch kart, a przy odrzuceniu dwóch przegrywał to wszyscy żeśmy już w drugiej turze przegralixd Była też jedna karta, że jak się chciało wygrać, trzeba było kogoś dotknąć palcem i najpierw wszyscy hardo coś nucili, a potem trochę się o tym zapomniało. Zacząłem nucić akurat, jak kokos chciał mnie tyknąć.
Ostatnim miejscem, gdzie sobie spędziłem ostatni dzień Crewconu na werandzie gadając z Okiś, Dziadem i Tabciem. Przypomniało nam się między innymi, że trzeba będzie jutro wcześnie wstać i belgijkę odtańczyć zanim o 10 zdamy domkixd Myśleliśmy też nad nowymi zakupami na CC i możliwościami domkowymi. Potem dołączył Wochu, który najwyraźniej zasnąć nie mógł. I tak miała być zasada do 2 w nocy siedzenia, skończyło się na 3 coś... To nie był dobry pomysł, ale to zrozumiałem dopiero pod wieczór następnego dnia. W każdym razie siedziało się zacnie i fajnie było tak sobie pogawędzić w kameralnym gronie z osobami, z którymi rzadko ku temu mam okazję.

Poniedziałek

Dzień nerwów. Już po 8:30 człowiek był na nogach. No i szybko wzięliśmy się za porządki. Tyle dlaczego jak niby "domek jest sprzątnie, idź sprawdź" ja idę a tam woda przy szafce i pomidory na stole? Najlepszy i tak domek szósty, bo z Oshee otwieramy lodówkę a tam jest dalej wszystkoxd Niemniej na spokojnie sytuacja została opanowana. Oddałem klucze i w końcu można było zjeść śniadanie. Sprawa była utrudniona przez znikomą ilość sztućców, ale daliśmy jakoś rade. Jeszcze ja jadłem w biegu, bo jeszcze Taboreta odwoziłem. Można sobie było przynajmniej trochę pogadaćSmile Wróciłem to już było wszystko ogarnięte, zaczęliśmy się żegnać z kolejnymi grupami i potem poszło się usiąść na ławeczkę. Miło się tak gawędziło w kameralnym gronie. Potem jeszcze poszliśmy usiąść tam przy restauracji to tam bardzo od serca sobie pogadaliśmy o sprawach bardziej prywatnych rodzinnych, ale dyskusja była ciekawa i też doświadczenia różne. Przeszliśmy się jeszcze po ośrodku szukając dla siebie nowego miejsca, ale jak są fajne domki obok siebie, to jest i jeziorko, a komary i tak już nam dały w tym roku do wiwatu. Przynajmniej dowiedzieliśmy się, że można w razie czego przedłużyć pobyt, także coś czuję, że nakama następnym razem z tej opcji skorzystaxd No i potem trzema samochodami się rozjechaliśmy. Jechała Okiś z Dziadem, potem ja i dalej Oshee, dalej już nie widziałem, ale dziękuję za X'a od tych, co jeszcze chwilę zostali.

--------------------------
Wrażenia mam jak najbardziej pozytywne. Nie było żadnej dramy, wszyscy myślę dobrze się bawili, siedziało się do późna, żeby jak najdłużej pobyć między nakamami, nie mam czego żałować. No okej, trochę żałuję, że w niedzielę się wcześniej nie położyłem. Było fajnie, ale miałem duży problem z powrotem do Poznania, bo było jakieś zderzenie i do A1 dostać się nie mogłem, raz tam na odcinek wjechałem to 40 minut stałem, aż nie udało się wyjechać, a ostatecznie choć wyjechałem kolo 17, w Poznaniu byłem 1:30... W życiu tyle postojów po drodze nie robiłem, ale jakoś musiałem walczyć ze snem. A nawigacja mi jeszcze życia nie ułatwiała... ale się dojechało.
Wracając do zjazdu, trochę szkoda, że nie poszedł ostatni konkurs, ale z drugiej strony nie było jakoś do niego chęci też, ludzie bez trudu sami sobie znajdowali zajęcie, udało się też posiedzieć cała grupą gdzieś w jednym miejscu no i też nie było problemu z rotacją. Szkoda, że ominęło mnie śpiewanie ze śpiewniczka, ale przynajmniej wiem, że w tym samym czasie inne osoby również dobrze się bawiły. Ostatecznie w poniedziałek Belgijka nie poszła, także honor uratowali Biri i Szczery. Też raz jak miało być rozstrzygnięte, kto pokazuje
w kalamburach, to rozegrana była szybka partia w kowbojów, także można powiedzieć nakamowe trendy odhaczone. Wiele gier planszowych, które zostały poprzywożone nie poszły, ale nie dało się we wszystko zagrać, nie zawsze tez był nastrój ochota, zwłaszcza, gdy zaczynała się nasiadówa na werandzie/ławeczkach pod wieczór. Redrey tam jeszcze ludzi straszył czając się pod schodami i wydając dziwne odgłosy, ale kiedy to było nie pamiętam.
Jedynie to usytuowanie domków było nieco upierdliwe, bo były za sobą, więc domek 6 do 22 miał całkiem sporą odległość. Trochę też były jaja z tymi zamkniętymi rano domkami, nie wszystkim musiało być do śmiechu, ale nie wszystko przewidzisz. Choć to, że domek dziewczyn będzie zamknięty, a rano człowiek by ponerdził to jednak przewidzieć mogliśmy i jakąś grę z piątki zabrać wypadałoxd
Nie było też prawie wcale Sogesongów, minimalistycznie bym powiedział i prawie w ogóle Jojo także jestem bardzo ukontentowany wyjazdem. Nie lada pociechą była tez obecność Juniorka i i... ups i potencjalnej pani Juniorxd
Dzięki wielkie za wspólną zabawę, mam nadzieję, że ogarniemy jakoś nakamowego sylwka i do zobaczeniaSmile
------------------

Co do chińczyków, lodów, piw co kto ile, jeszcze tego nie spisałem wszystkiego, ale po weekendzie dam już listę, a przynajmniej postaram się ją przygotowaćSmile

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.08.2020, 11:22 {2} przez Komimasa.)
01.08.2020, 11:15
Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 5,085
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Post: #172
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Ja pamiętam, że miałam za chińczyka 2x18zł plus 2x1zł opakowanie, ale za piwka nie wiem ile

[Obrazek: lZA4kVo.gif]
01.08.2020, 19:01
Return to top
fuszioms Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,323
Dołączył: 17.07.2012
Skąd: Kraków
Post: #173
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Przelałem CI Komi, jeśli o pare zł za małoto sie dogadamy tam kiedyś Big Grin a jak wiecej to doślę.

[Obrazek: 2mhyet3.gif]
01.08.2020, 19:23
Return to top
Ena Offline
Rak
Admirał

*
Liczba postów: 566
Dołączył: 03.05.2013
Skąd: Tristram
Post: #174
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Jak się Komi o chińczyka nie upomina, a ktoś nie pamięta ile, to ja mam rozpiskę jak coś xD

[Obrazek: Ggca6ws.jpg]
01.08.2020, 20:32
Return to top
Rudzish Offline
Supernova
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 819
Dołączył: 16.02.2011
Skąd: CK
Post: #175
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Kurde dzięki za dokładny opis Komi, prawie jakby człowiek tam był Smile
02.08.2020, 10:54
Return to top
SLAWO89 Offline
Drań
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 925
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Pyskowice
Post: #176
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Mój przelew za piwa powinen już dawno dotrzeć Big Grin
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.08.2020, 12:52 {2} przez SLAWO89.)
02.08.2020, 12:51
Return to top
Biri Offline
Pirat
Pirat

*
Liczba postów: 268
Dołączył: 25.08.2012
Skąd: Mazowsze <3
Post: #177
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
To i ja coś napiszę od siebie, a co mi tam Tongue
Krukon jak zwykle bardzo udany, ale osobiście jednak miałam odczucie, że ciut za krótki, przydałby się jeszcze z 1-2 dni dodatkowo. Z rzeczy, które najbardziej mi się podobały, to:
- KALAMBURY! Czyli moja ulubiona zabawa, przy których jak zwykle było mnóstwo śmiechu i powstały nowe krukonowe memy Big Grin
- Karaoke i tańce (a raczej ich próby) w pt wieczór. Było super, (cieszę się, że poszło kamehameha!), ale za rok byłabym za utworzeniem ciut żywszej playlisty do tańczenia (bo na obecnej było sporo takich wolniejszych mam wrażenie kawałków i zabrakło mi takich skocznych i szybkich klasyków trochę).
- Nerdzenie w planszówki i tajniacy! Cieszy mnie to (bo lubię nerdzić), że mogłam pograć w wiele ciekawych tytułów (no i na koniec planszówka, którą zostawił Pax też bardzo fajna)
- Standardowo gra w siatkówkę Big Grin Było super, a gra była zdecydowanie warta siniaków na rękach Tongue
-Familiada Redreya, przy której jak zwykle można było się pośmiać i w której tym razem miałam nawet okazję wziąć udział.
-Super ogarnięte konkursy, a w szczególności konkurs ze śpiewaniem, wyszło naprawde fajnie, bekowo i memicznie, jak lubię Big Grin
-Rozmowy na te poważniejsze i luźniejsze tematy przy winku/piwku (lub soczku Tongue) zarówno w domku 5, jak i pod 6 Tongue
-No i pewnie jak znam życie o czymś zapomniałam, najwyżej zedytuję, jak sobie przypomnę ^^

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za jak zwykle świetną zabawę w najlepszym gronie ever Big Grin
X

[Obrazek: qn0eMOB.jpg]

"Złość to najczęściej oznaka lęku. A lęk to bardzo destruktywna siła. Strach jest najbardziej obrzydliwą ze słabości, a każdą słabość przeciwnika można obrócić na swoją korzyść."
~ A. Pilipiuk "Kuzynki".
02.08.2020, 16:46
Return to top
Imithe Offline
Feniks^
Pirat

*
Liczba postów: 1,075
Dołączył: 23.12.2009
Skąd: pajęczyny myśli
Post: #178
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Rudzish napisał(a):Kurde dzięki za dokładny opis Komi, prawie jakby człowiek tam był

Nom. Jakie miałam szczęście, że taki wrócił następnego dnia i tyle godzin opowiadał^^ Nie zrozumiałam trochę zawiłości przy partiach konkretnych gier, ale generalnie jakbym tam momentami była.
Nakama jak zwykle kontakt z policą zaliczyć musi, można powiedzieć, że w tym to taka kumulacja, bo ostra akcja^^
Dzięki Biri że też napisałaś, fajnie poznać czyjegoś POVa^^Za parę lat to będzie może dobre memo też dla Ciebie, czego życzę.

"Niewiedza to błogosławieństwo."
"W życiu nie można mieć wszystkiego, ale trzeba się umieć cieszyć, z tego co się ma."
"Ponura prawda dopada mnie zawsze, kiedy daje się zwieść złudnej nadziei"
07.08.2020, 19:11
Return to top
Hotarubi Offline
♥ Psiara ♥
Pirat

*
Liczba postów: 1,239
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: czeluści zaświatów
Post: #179
RE: CC 10 - wrażenia i cała reszta odnośnie organizacji.
Cóż powiedzieć... Zazdro Wink

20.08.2020, 16:53
Return to top




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama