Aktualny czas: 21.10.2017, 14:10 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wracamy do wydawania bieżących rozdziałów One Piece!
Rozdział 881 już na stronie!
Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Życie domatora.
Autor Wiadomość
Cthulhu Niedostępny
Stalker
Tom's Workers

*
Liczba postów: 243
Dołączył: 15.05.2012
Skąd: Wrocław
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #21
RE: Życie domatora.
Moja sytuacja jest w sumie nieco podobna, wszystko zaczęło się od kiedy pamiętam i trwa nadal. Do końca gimnazjum byłam totalnym domatorem, liczył się tylko komputer i gry. W liceum sytuacja trochę się zmieniła, poznałam parę osób i większość wakacji spędzałam na wyjściach z nimi. Tyle, ze nieumiejętność rozmowy, która wykształciła się we mnie w poprzednich latach po prostu się na mnie odbijała i wydaje mi się, ze była głównym powodem nie porzucenia domatorskiego trybu życia. Z resztą nie powiem abym też czuła się wtedy interesującą osobą do rozmowy, uważałam, że "po co mam z kimś rozmawiać, jak generalnie nie potrafiłabym podtrzymać rozmowy i czymś kogoś zainteresować. Jeszcze stwierdziliby, że jestem jeszcze bardziej dziwna niż jestem". W sumie też nie czułam się do końca dobrze, tzn. miałam wyrzuty sumienia, że się nie odzywam. Teraz wiem, że jest to bezsensu, bo w takich chwilach człowiek bardziej zastanawia się na tym, że nic nie mówi niż na rozmowie. W każdym razie o ile wcześniej, tzn. w czasach gimnazjum domatorstwo mi nie przeszkadzało, bo totalnie nie poznałam tej "drugiej strony", tak od czasów liceum poczułam pewną potrzebę wyjścia co jakiś czas z domu. Na studiach poznałam mnóstwo ludzi, z częścią z nich straciłam kontakty, z drugą częścią raczej spotykam się jedynie na zajęciach albo na okienkach. Z reszta plan tez mam taki, a nie inny. Nic by się pewnie nie zmieniło, gdyby nie fakt ciągłego podejmowania ryzyka i uczenia się przed zdobywanie doświadczenia. Internet w takich momentach mimo wszystko jest strasznie przydatny, poznać ludzi w sumie można bardzo łatwo, a później się z nimi po prostu spotkać.

[Obrazek: t65bis.png]
27.10.2013 15:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Yoh Offline
Wice Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 588
Dołączył: 25.10.2011
Skąd: Kraków
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #22
Złe Życie Yoh'a
Czy Yoh jest Domatorem czy nie. Chyba jestem, ale to dlatego że zacząłem się bać kontaktów z nimi i poczułem się odtrącony przez własnych Przyjaciół w końcu lub ja ich odtrąciłem bo nie chciałem takiego życia.

Nie powiem że nie miałem przyjaciół, bo odkąd pamiętam miałem swojego najlepszego przyjaciela (Starszego o miesiąc) sąsiada oraz "Kuzyna" młodszego od nas o rok. Dodajmy do tego że w bloku obok mieszkało Parę dziewczyn Smile
Nigdy się nie nudziliśmy, zawsze coś rozrabialiśmy Smile A zawsze jak było trzeba godziłem tych dwóch (do puki się dało). Lecz Kuzyn się wyprowadził a wprowadził się nowy kolega do bloku na moim "Osiedlu" (Trzy bloki, 3 Domki prywatne ^.^, Łąka i trzy małe działki ogrodowe"). Osoba która nieźle namieszała mi w życiu (Podstawówka). Ile razy pobiliśmy się z najlepszym Przyjacielem przez niego to mnie nerwica bierze. Ale porzuciliśmy w końcu tą złą znajomość. Kolega z Klasy okazał się mieszkać niedaleko i tak powstała znajomość większa bo doszły do tego osoby które on znał. Nasza Dzielnica była żywa gdy tylko byliśmy na niej, ile razy nas jakieś Stare Baby poganiały (Odkrycie Winogron w miejscu mega zalesionym podczas gry w Podchody, przerwane na Chowanego przed Kobietą która się wkurzyła że ukryliśmy się jej pod balkonem). Skacząc dalej, bo tu same przyjemne wspomnienia (Oprócz bójek i kłótni, oraz jednorazowego poczucia odtrącenia. No i może budzenia przed godziną 9 xD ). Potem poznaliśmy trójkę dzieciaków z moim Najlepszym Przyjacielem. Poznaliśmy ich pomagając ich Mamie schwytać Rozrabiakę (A wtedy to miałem kondycję x.x na stówę przegrałbym kondycję Ja vs Ja Dzieciak (Wtedy byłem 4 najszybszą osobą na dzielnicy ^.^ Tyle że dwie osoby były starsze (wykręca się))). Tak rozpoczęła się nowa znajomość z kolejnym Przyjacielem. Jak to się skończyło ? Poszedłem do Gimnazjum, nie chodziłem już z Sąsiadem do Klasy (A chodziłem w podstawówce), Trójka dzieciaków które poznałem wyjechała za Granicę i kontakt jest teraz rzadki. W Gimnazjum już tak kolorowo nie było i zacząłem uważać że Kontakt z ludźmi nie jest taki fajny. Chodziłem do klasy z jednym kolegą z mojej Bandy, ale też już nie trzymaliśmy się jakoś razem, wtedy poznałem osobę z którą Aktualnie gadam na temat Uniwersum w których mamy pisać swoje Książki (Świat mega Otwarty). Ale znowu to przeskoczmy. Jako iż byłem osobą unikającą Konfliktów i nienawidziłem się bić, oczywiście w pierwszej klasie miałem swoją Bójkę, która mi zniszczyła życie w pierwszej klasie, gdyż ją przegrałem (Lecz osoba z którą się pobiłem została moim przyjacielem WTF ? ). W drugiej klasie znowu, spokojny, opanowany, wiecznie udający uśmiechniętego znowu się pobił - Ha Wygrałem! Lecz potem koleś chciał rewanżu, gdy ja się wyganiałem na boisku podczas WF'u ... Olałem szkołę na dwa tygodnie... Szukam złych rzeczy...


27.10.2013 22:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 4,825
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #23
RE: Życie domatora.
Ja byłam niegdyś zwierzęciem imprezowym. W gimnazjum wymykałam się z domu przez garaż jak rodzice usypiali i wracałam po całonocnym wódeczkowaniu gdzieś ok. 5-6 nad ranem zanim wstali. W liceum zaczęły się wagary i jeżdzenie pociągami na imprezy do innych miast. Na początku Milanówek oddalony o 20min pociągiem. Później parodniowe wypady na bibki do Torunia, a mama myślała, że jestem w Warszawie u koleżanki i mamy 3-dniowy maraton naukowy ;p A później to już były "studia" w Krakowie i nie liczyło się nic oprócz imprez (w tym konwentów) i ludzi. W mieszkaniu mnie prawie nie było - albo jakiś con, albo wychodziłam na "jedno piwo" i wracałam po trzech dniach. Miałam zaprzyjaźnioną do tego stopnia knajpę, że mogłam w niej spać, a za barem miałam mały szampon, mokre chusteczki i szczoteczkę do zębów Smile Potem zaczęłam pracować w pubie Popularnym (już nie istniejącym), to już w ogóle miałam klucze do miejscówki na Grodzkiej i zamiast wracać do domu szłam spać na ławie z kumpelą, żeby rano mieć klina pod ręką i na zajęcia bliżej na Mały Rynek Tongue W przerwach od tego współpracowałam z WWFFem i spotykałam się z B-teamem, by organizować B-cony i B-Xmasscony. Tu również kończyło się często gęsto na wódzi, bronksach, gadaniu i śmiechach do rana i innych smakołykach xP Do tego masa, MASA innych znajomych. I co chwila czyjeś urodziny, czyjaś parapetówa... Byłam wszystkim tylko nie domatorem... Co doprowadziło poniekąd do zawalenia studiów Wink Wtedy też postanowiłam, że trzeba zmienić tryb życia, bo to prosta droga do autodestrukcji i wylądowałam w Kanadzie. I wszystko się zmieniło o 180st. Pierwszy rok tutaj był męczarnią. Doszło do mnie, że nie będąc TAM na miejscu, nie uczestnicząc we wspólnym życiu moich znajomych po prostu z niego zniknęłam. Na fejsie mam 600+ znajomków, z którymi ciągle się było "w dotyku", ale jak się wyprowadziłam, nagle okazało się, że mam kontakt z jakimiś... 30-oma może? Reszta się nie odzywa. Wrzeszcząca niegdyś od SMSów komórka milczała zupełnie. Codziennie wyłam w poduszkę, czułam taki ból jakby mi ktoś bardzo bardzo ważny umarł. Albo siedziałam na kanapie godzinami i gapiłam się na ścianę. Nie miałam siły na nic. Hence: moje zniknięcie na rok z forum. Ale czas leczy rany, człowiek przystosowuje się do nowych warunków. Pewnego dnia postanowiłam znów odpalić Nakamę i jakoś tak wyszło, że się wkręciłam i dziura w sercu się na tyle załatała, że skończyło się wycie do księżyca nocami. Nie mam tu opcji na normalnych znajomych, więc z przymusu przystosowałam się do bycia domatorem i odwykłam od imprez. Teraz jak przyjeżdzam do Polski to już nie bardzo potrafię tak jak kiedyś, najlepiej bez szaleństw: piwo, lolek i kanapa ;p

@Komi: ścisnął mnie strasznie za serducho Twój post, aż i mi się oczy szkliły jak go czytałam Sad Zauważyłam, że jeździsz czasem na konwenty, pomagałeś kiedyś przy organizacji? To naprawdę spora frajda, zawiązuje się dużo nowych znajomości, no i jest to magiczne przejście z kon-randoma do kon-twórcy ;P W moim wypadku to był właśnie ten magiczny moment, w którym z przelotnych znajomości zaczęły się formować bliskie więzi. Oczywiście nie wszystko za pierwszym konem, ale krok po kroku zrobiło się spore gronko i o dziwo to właśnie oni w większości o mnie nie zapomnieli Smile Jarasz się planszówkami, a na konwentach bardzo często są sale planszówkowe/karciankowe itd itp. Może dasz radę się gdzieś wkręcić?

Cthulhu napisał(a):tzn. miałam wyrzuty sumienia, że się nie odzywam. Teraz wiem, że jest to bezsensu

Oj tak! To jest jedna z pierwszych rzeczy, którą w sobie wyszkoliłam, która pomogła mi być mniej "socially awkward". Będąc w towarzytwie nie trzeba mieć nic do powiedzenia, nie ma co na siłe myśleć nad tematem. Jeśli takiego na dany moment nie posiadasz, to po prostu milcz zadowolony z tego, że przebywasz z ludźmi. Zdolność do milczenia w towarzystwie to dla mnie wyznacznik jakiegoś komfortu i swobody, którą towarzysze współodczuwają. Jak ktoś siedzi cały spięty i zestresowany "co ja mam mówić?!" to to CZUĆ i rzutuje to na to jak jest odbierany. Przynajmniej tak mi się wydaje Smile

Yoh... większości nie zrozumiałam xD

[Obrazek: 6DG0nbv.gif]
27.10.2013 23:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Murgrabia Offline
Taka niedobra ja
Pirat

*
Liczba postów: 3,473
Dołączył: 14.04.2012
Skąd: Biesia Kraina
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #24
RE: Życie domatora.
Momentami jakbym czytała o sobie niektóre posty z wczoraj czytając. Zdecydowanie jestem domatorem. Tu po prostu czuję się najlepiej, ale przez to też życie mi zwyczajnie ucieka. Jestem osobą nieśmiałą, małomówną (bądź wręcz przeciwnie, gadułą bezsensowną) i ogólnie boję się ludzi. Tłumów to już w ogóle staram się unikać. Siedząc sama w domu chciałabym wyjść do ludzi, będąc wśród ludzi pragnę zaszyć się samotnie w domu. Taka ja, jak zwykle niezdecydowana i sprzeczna. Szkoda mi moich pięciu lat studiów, bo mogłam je wykorzystać znacznie lepiej. Więcej zobaczyć, wychodzić częściej ze znajomymi, a ja praktycznie przesiedziałam je w pokoju w akademiku przed komputerem. Mam kilku znajomych z tych czasów i paru z liceum, nigdy nie były to zastraszające ilości, ale tak po prawdzie, głównie z mojej winy, bo się słabo angażuję, nie wiem czy miałabym kogoś, na kogo mogłabym liczyć, gdyby przyszły jakieś cięższe chwile. Może mam, może bym się mile zaskoczyła, ale pewnie nawet bym nie szukała i się nigdy o tym nie dowiedziała. W mojej miejscowości nie został mi praktycznie nikt, szkolne kontakty się urwały zupełnie. Jest moja kuzynka i ewentualnie jedna koleżanka, która jednak przebywa obecnie w Krakowie, więc nawet nie ma do kogo wyjść na pogaduchy. Po prostu czuję się obco nawet pośród ludzi, których jako tako znam. Na ogół milczę, bo nie mam nic do powiedzenia, na imprezy chodzić nie lubię, bo tłumy, a i tak zawsze jakoś zostawałam sama. Przez pięć lat byłam chyba aż na dwóch dyskotekach, nie liczę naszych forumowych, bo tych kilka zaliczyłam, ale były one dosyć specyficzne i jednak w znanym z forum gronie. Jeszcze spotkania przy okazji Off Plus Camery. W sumie czas studiów, to głównie poznawanie ludzi z forum. Z tymi z roku jakoś specjalnie zżyta nie byłam, najbardziej chyba na pierwszym roku, dalej jakiś taki dystans sama sobie tworzyłam. Tak więc mój Kraków, to ludzie z forum filmowego i nakamy. A teraz siedzę w domu sama i pozostał mi jedynie Internet. Taka smutna ja. A co do sytuacji z filmów i anime, to tu mam zapędy masochistyczne. Im mi gorzej i smutniej, tym więcej takich będę oglądać, czytać. Nie mam, to chociaż na innych sobie popatrzę, byleby nie byli żywi gdzieś koło mnie, bo mnie zazdrość zeżre.

[Obrazek: GwnW5Ko.png]
Sakazuki uczyniło ich braćmi,
Sakazuki braterstwo to przerwał.
28.10.2013 21:22
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama