Aktualny czas: 17.10.2018, 10:33 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Uwaga, problem logowania/ rejestracji został już rozwiązany,
więc można już spokojnie aktywnie uczestniczyć w życiu forum:)
Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Autor Wiadomość
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,723
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Nie byłam pewna, czy bardziej tu, czy może do hobby, ale patrząc na oburzenie jakie to hasło podnosi na forach zwierzęcych uznałam, że może tu będzie lepiej.

Mnie generalnie cała sprawa bardzo drażni, ale podejrzewam, że nie mniej niż obrońców zwierząt. Przykład mogę dać na swoim wężu.
Że takie karmienie to okrucieństwo. Że w naturalnym środowisku ofiara ma szansę uciec, a tutaj tylko miota się po terrarium. Że czemu gryzonie, przecież tyle osób je hoduje i kocha, czemu nie, na przykład, prosiaczki? (Ten argument podano w dyskusji o tym, jak nisko w hierarchii istotności stoją króliki czy myszy - gdyby ktoś zaczął karmić węża kociętami czy szczeniakami, to zajęłaby się nim policja, ale już karmienie królikiem jest w porządku.)
RSPCA w ogóle twierdzi, że już nie ma zoo, które by aprobowało żywą karmę i każda nowoczesna książka dotycząca hodowli twierdzi, że karmienie sterylizowanym, zamrożonym żarciem jest dla zwierząt lepsze.
No i mój faworyt - że to jest idiotyczne, bo zabija się zwierzę po to, żeby inne mogło przeżyć (PRAWA NATURY! KRĄG ŻYCIA! Psiamać, nawet w Królu Lwie jest to wytłumaczone!)

Podejrzewam, że gdybym żywiła cieplejsze uczucia względem gryzoni, to bym lepiej lepiej rozumiała te argumenty. Nie żywię, ale okay - powiedzmy, że uznaję ich prawo do własnego zdania i je szanuję.

Ale to nie znaczy, że się z nim zgadzam.
Na tekst RSPCA w ogóle mi się włącza w mózgu "I CALL BULLSHIT ON THAT ONE!". Czytałam o tych badaniach, były robione za krótko i na zbyt małą skalę, żeby stwierdzić długotrwałe zmiany w organizmach zwierzęcych.
To jak namawianie wszystkożernego człowieka do wegetarianizmu - niektórym to służy, a innym wręcz przeciwnie. Gdyby jednak wziąć takiego osobnika, któremu to się przysłużyło i wydać o tym książkę, to nagle by się okazało, że człowiek, z natury przystosowany do wszystkożerności, całe swoje istnienie robił karygodny błąd jedzenia mięsa, bo przecież to niezdrowe.
Że w naturalnych warunkach ofiara ma więcej szans? Hodowlane węże to ćwiary w porównaniu do dzikich, nie przeżyłyby w dziczy nawet kilku miesięcy jak nie tygodni. Jak raz nam pyton tygrysi uciekł to przeżył chyba tylko dlatego, że nic nie odważyło się na niego polować, bo nic nie jadł przez cały czas zaginięcia (znaleźliśmy go parę miesięcy później - był tak wychudzony, że z miejsca można było określić, kiedy jadł ostatnim razem). Więc podsadzanie mu myszy pod nos to jedyny sposób żeby przeżył.
Rozumiem oburzenie miłośnika gryzoni, ale z drugiej strony - ja nigdy nie kupowałam gryzoni hodowanych w miłości! Zawsze wchodząc do sklepu prosiłam o "myszę, którą mój wąż zje". Dawano mi osobniki zestresowane, nie rokujące szans na adopcję. I świetnie - sklep się pozbywał kłopotu, a wąż był szczęśliwy.
Przecież nie jestem jakimś cholernym terrorystą, nie podchodzę do dzieci i nie wyrywam im z rąk ukochanych chomików czy króliczków i nie wrzucam ich do terrarium, śmiejąc się demonicznie - a tak mniej więcej przedstawia się hodowców węży, którzy ośmielają się karmić swoje zwierzątka żywym pokarmem. Chore.

Czemu wyciągam ten temat? Bo mam coraz większe problemy z karmieniem mojego węża.
Obecnie mam pytona regisa. One są znane z tego, że są potwornie wybredne. Poprzedni potrafił zrobić sobie post na kilka miesięcy póki nie odgadłam na co tym razem może mieć ochotę (zwykle myszoskoczki załatwiały sprawę - to jak czekolada dla węża XD).
Ten tutaj martwych myszy jeść nie chce. Nie chce i już.
Im dłużej się rozglądam za jakimś żywym pokarmem, tym bardziej mi ręce opadają. Póki co jedyne, co wymyśliłam, to łażenie po okolicznych sklepach zoologicznych i kupowanie myszy z zapasem i nadzieją, że następnym razem jak wrócę, to już nie będą o mnie pamiętać. Gorzej, że mieszkam w miejscu w którym wszyscy się znają, bardzo niewielka miejscowość. Wokół są tylko takie same miasteczka. Niebawem skończą mi się sklepy.

I co wtedy? Mój wąż ma paść z głodu bo RSPCA tak mówi?

Szukałam polskich hodowców, ale od nich tylko usłyszałam, że albo węża wywiozę do Polski i zacznę karmić normalnie, albo sama założę taką hodowlę. Większość wybrała pierwszą wersję, albo przekonała swoje węże do martwych gryzoni. Ja nie umiem. Machanie martwym gryzoniem przed nosem węża mnie obrzydza do żywego. Już mniejszym idiotyzmem wydaje mi się wrzucenie myszy do terrarium, bo wąż ją chwyci i zmiażdży w ułamku sekundy. To nie jest okrucieństwo.
Wymachiwanie martwym zwierzakiem jest obrzydliwym znęcaniem się zarówno nade mną jak i nad moim wężem.

Uf. Dobra, wyżyłam się. Zapraszam do dyskusji.

PS: A gdyby ktoś znalazł taką hodowlę w UK (bo może ja źle szukam), to niech mi da znać na PM... Naprawdę się zaczynam martwić...

[Obrazek: 66HHUfX.png]
04.02.2013 13:14
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,705
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #2
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Temat jest naprawdę bardzo ciekawy, tak bliski a zarazem zdawać by się mogło niezauważalny. Przecież tak zawsze było, karmiono żywymi zwierzętami, więc o co im chodzi? To człowiek też zbój jeden że żywego karpia na Wigilię kupuje, że o Azjatach zajadających się żywymi morskimi owocami już nie wspomnę.
Ciekawa również jest ta hierarchia. Rzeczywiście inaczej się postrzega psa a inaczej królika, przynajmniej na zachodzie. Jest to jednak zapewne związane z obyczajowością gdzie w krajach europy to raczej pety a nie pokarm. Niemniej sama sprawa jest godna uwagi.

Jackie napisał(a):Przecież nie jestem jakimś cholernym terrorystą, nie podchodzę do dzieci i nie wyrywam im z rąk ukochanych chomików czy króliczków i nie wrzucam ich do terrarium, śmiejąc się demonicznie

Zabij mnie, ale wyobraziłem to sobiexd I ten demoniczny śmiech to nawet ci pasujexd

Pozostając jeszcze chwile przy akcencie komediowym. Jak napisałaś twój wąż strzelił focha i musiałaś odgadnąć, na co ma ochotę. Rozumiem, że nie od razu o tym wiedziałaś więc przynajmniej z jedną mysz to tam wpuściłaś. Ciekawe co ta mysz myślała siedząc w tym terarium i jest przekonana że zaraz zginie(niby wąż jak napisałaś szybko załatwia sprawę, ale nie wiem, czy jakby tak ciebie nie rzucić na pożarcie krokodylom (też chyba by się szybko uwinęły) czy to nie byłoby okrucieństwemxd) No i ta myszka wie, że jej sekundki życia są policzone, poci się, mało zawału nie dostanie, a wąż leży sobie i ma ja gdzieś. I takie WTF?xd

No dobrze, wystarczy tych żartów (chodzi mu wyobrażenie Jackie ala Erzy z pierwszych tomów FT) nie rozumiem, dlaczego skoro wąż nie jest padlinożercą, to na siłę, wbrew jego naturze go się do tego zmusza. Skoro to wbrew prawom natury to nie ma co chyba silić się na zrozumienie.
Przekichaną masz sprawę. Czyli musisz kupować myszkę tak, jakbyś miała ją hodować, a ty ją do terrarium z wężem. Wcześniej to miało sens skoro jego karmę stanowiły zestresowane osobniki, które jak nie na śmierć to zapewne trafiłyby do laboratoriów i były na nich testowane szminki, co jest według mnie istnym okrucieństwem. A teraz co, dostajesz mysz, która jest przeznaczona do hodowli, trochę bez sensu...
Taki wąż nie wielką ma raczej radość z życia siedząc zamkniętym to niech chociaż wsuwa coś na poziomie, a nie padlinę psia mać.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2013 13:51 przez Komimasa.)
04.02.2013 13:50
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,209
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
A może spróbuj rozmnażać "pokarm"? .__." Wiem, głupie, ale to pierwsze co mi na myśl przyszło ;x

Co do karmienia żywymi stworzeniami, to to chyba zależy od sumieniaczy cośtam, ja bym np nie potrafiła tak włożyć żywą mysz by sobie ją pochłonął ; ; Okrutne D: No ale czego oczy nie widzą tego sercu nie żal, więc smacznego dla węża ;D

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
04.02.2013 14:44
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,723
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Ale w jakim właściwie stopniu jest to dla Ciebie okrutne? W jakim sensie? Wąż się nad myszą nie znęca, nie gryzie jej przecież (nie ma odpowiednich zębów). Chwyta ją i w ułamku sekundy miażdży - po sprawie. Nagła śmierć. Zero cierpienia. Już kurczak upolowany przez lisa ma mniej szczęścia, a o lisie się powie "no tak, przecież to drapieżnik, one już tak mają". No bo kto by żałował głupiej kury, tak?

Co do rozmnażania pokarmu - przyszło mi to do głowy. Rzecz w tym, że powstrzymują mnie dwie rzeczy:
- nie znoszę gryzoni - nie dość, że nigdy za nimi nie przepadałam, to jak raz zostałam z całą ich hodowlą na głowie, to odkryłam, że ja się ich zwyczajnie boję. Do tego śmierdzą. Czyli się nimi porządnie nie zajmę, wyrośnie mi taka dzika swołocz.
- czy to nie jest większe okrucieństwo? nie przepadam za gryzoniami i nie znam się na ich hodowli - i nagle taka kompletnie zielona w ich hodowli osoba ma się za nie brać? Gdzie tu sens, gdzie logika? Nie lepiej by dla nich było (i tak nie mają przed sobą wesołej przyszłości - wyrosnąć do odpowiedniego rozmiaru i zginąć, to niech tę część życia mają w miarę porządną) gdyby zajął się nimi ktoś, kto się na tym zna?

Pewnie ostatecznie tylko to mi zostanie, ale kurde... już mi żal tych gryzoni, którymi się będę musiała zajmować...

[Obrazek: 66HHUfX.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2013 15:07 przez Gociak.)
04.02.2013 15:05
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,209
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
W jakim sensie okrutne? No po prostu mam takie wyobrażenie, że to JA jestem osobą, która decydujeo tym kiedy i w jaki sposób ma owa istota zginąć. Ta myśl sprawia, że jest to dla mnie okrutne, no i to patrzenie jak wąż pożera bogu ducha winną istotę @@ No rozumiesz, sama ta świadomość. Ja wiem, że ludzie jedzą kurczaki, krowy itp, no i je też się zabija by inni mogli jeść, ale po prostu tego nie widzę. Gdyby na moich oczach ktoś zabił kurczaka i chciał bym go zjadła po przyrządzeniu to po prostu no way! Ani mi się śni ;D dlatego przytoczyłam powiedzenie "czego oczy nie widzą tego sercu nie żal". Tak poza tym do tego sposobu karmienia węża nic nie mam, nawet nie uważam Ciebie za osobę bez serca czy sumienia, robisz to, co robić trzeba, nie każdy to umie. A to, że nie cierpisz gryzoni to i lepiej, bo po prostu nie masz tego poczucia "bycia bogiem" i decydowania kto kiedy i jak umiera, co w sumie nie jest dobrym uczuciem dla kogoś o charaktrze dobrym (tak to ujmę jak w grach xD). No bo wiadomo, że człowiek rąbnięty to wszystko może zabijać i mu to zwisa, nawet ludzia zabije patrząc mu w oczy itp.

Co do hodowli, no to skoro gryzoni nie lubisz, to faktycznie nie ma sensu, bo Ci się namnożą jak głupie, a w sumie je karmić też trzeba, sprzątać, zajmować się itp... Tak więc nie mam pomysłów i rad :<
edit: no i dodatkowo masz wybrednego węża, namnożysz mu myszy na przykłąd, a on focha strzeli pt "nie będę tego jadł, e-e" ;D

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2013 16:09 przez Nami.)
04.02.2013 16:04
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Zangetsu2 Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 604
Dołączył: 30.07.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Osobiście preferowałbym karmienie drapieżnika, gdybym takiego hodował, martwym pokarmem aczkolwiek jeżeli zwierzę faktycznie ginie po chwili, bez zabawy tego drapieżnika nim to nie widzę nic złego w rzucaniu "świeżego prowiantu". Dopóki zwierzę niepotrzebnie, nadmiernie nie cierpi to co kto woli. Jedynie tylko mam zastrzeżenie do argumentu, że takie są prawa natury. Gówno, a nie prawa natury - zwierzęcie trzymanego w niewoli dotyczą one mniej więcej tak, jak dotyczy śmieciarza konieczność chodzenia do roboty w garniturze.

See you space cowboy...

Fanboy Sagi o Wiedźminie
04.02.2013 17:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,723
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Przepraszam, ale uważasz w takim razie argument, że "zabijanie jednego zwierzęcia by inne mogło żyć" jest sensowny? Bo tylko w tamtym momencie użyłam stwierdzenia, że tak działa natura.
Jak inaczej mamy jeść mięso?

[Obrazek: 66HHUfX.png]
04.02.2013 18:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Zangetsu2 Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 604
Dołączył: 30.07.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Cytat:Przepraszam, ale uważasz w takim razie argument, że "zabijanie jednego zwierzęcia by inne mogło żyć" jest sensowny?

Oczywiście, że uważam ten argument za sensowny. Nie lubię po prostu w przypadku zwierząt hodowlanych doczepiania do tego łatki praw natury.

See you space cowboy...

Fanboy Sagi o Wiedźminie
04.02.2013 21:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,723
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
czytaj ze zrozumieniem napisał(a):Hodowlane węże to ćwiary w porównaniu do dzikich, nie przeżyłyby w dziczy nawet kilku miesięcy jak nie tygodni. (...) Więc podsadzanie mu myszy pod nos to jedyny sposób żeby przeżył.
Oczywiście, że tu praw natury jest tyle co kot napłakał.
Mam wrażenie, że zaczynamy powtarzać to samo w kółko, tylko w innej formie XD

Wciąż jednak nie rozumiem sensu tamtego argumentu. Codziennie wiele zwierząt ginie - żeby człowiek mógł się napchać, żeby inne zwierzaki mogły przeżyć. Co w tym takiego dziwnego, że zwierzę, które jest w gruncie rzeczy głuche i ślepe, reagujące na wibracje i węch, i potrzebuje do przeżycia żywego stworzenia (bo martwego po prostu nie zauważa) też potrzebuje zjeść? A żeby zjeść musi upolować.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
04.02.2013 21:43
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
skam123 Offline
Szczur Lądowy
Pirat

*
Liczba postów: 19
Dołączył: 20.01.2011
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #10
RE: Żywienie zwierząt żywym pokarmem
Ja hodowałem chomiki, szczura, oraz posiadałem węża i chce powiedzieć że na nich wszystkich zależało mi tak samo. Pamiętam jak każde z nich się wabiło i za każdym tęsknie w taki sam sposób. A węża karmiłem żywym pokarmem i nigdy nie miałem wrażenia że robię coś złego.
04.02.2013 23:52
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama