Aktualny czas: 25.11.2017, 00:05 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 głosów - 0 średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy Japończycy są ksenofobiczni
Autor Wiadomość
Laghnarr
Unregistered

 
Post: #1
Czy Japończycy są ksenofobiczni
Witam was.
Jakiś czas temu trafiłem na wypowiedzi polskiego imigranta mieszkającego w Japonii. Napisał on, że Japonia to ciekawy kraj, który ma swoje wady i zalety.
Jako jedną z tych wad opisał ksenofobiczność Japończyków i skrytą niechęć tubylców do obcokrajowców przebywających na stałe w Japonii.
Wydaje mi się, że to prawda, chociażby w pewnym stopniu - niemniej moja opinia nie jest niestety empiryczna i pochodzi tylko i wyłącznie z obserwacji wypowiedzi na temat Japonii - często powraca ta kwestia: niechęć do obcokrajowców.

Nie byłem nigdy w Japonii i w najbliższym czasie raczej nie będę. Nie znam się na Japonii i nie będę udawał, że wiem o niej chociażby "niewiele". Interesuje mnie ta sprawa, bo czytałem już wcześniej opinie internatutów odwiedząjących Kraj Kwitnącej Wyspy, że Japończycy to dość skryty naród (jeśli nie mówić fałszywy [zaznaczam: to nie są moje słowe]) i te dwie kwestie według mnie pasowałyby do siebie jak ulał.
Ale może ktoś z was był dłużej w Japonii i może się wypowiedzieć trochę bardziej na ten temat tym samym rozwiewając moje wątpliwości?
02.01.2015 22:39
Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ponury Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,875
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: tan zapach?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
Z tego co się orientuje to historia Japonii może być odpowiedzią na to pytanie.
Kiedyś ten kraj był zamknięty na obcokrajowców. Nie mówiąc już o dwóch bombach atomowych zrzuconych na Japonię w czasie II WŚ. Do tego Japończycy są dosyć... specyficzni.

[Obrazek: Nowy_obraz_mapy_bitowej.jpg]
WYBIERZ WARTOŚCIOWE FRANKY!!!
02.01.2015 22:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
xav92 Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 1,897
Dołączył: 26.01.2012
Skąd: Jaworzno/Kraków
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
Tak jak mówi Ponury, w erze Edo obcokrajowcy nie mogli poruszać się po Japonii (chyba że mieli jakiś specjalny immunitet czy coś w tym stylu, ale to i tak bardzo rzadko). Gdy nastała era Meji Japonia otwarła się na obcokrajowców, ale sami Japończycy nie byli z tego zadowoleni, zresztą jest nawet kilka anime/filmów, które opowiadają o tamtych czasach i dobrze to obrazują. Potem dwie atomówki. Z pokolenia na pokolenie ta niechęć chyba słabnie, ale jednak dzieci naśladując rodziców, wyrabiają sobie pewne opinie. Myślę, że o tym nawet dobrze opowiada na swoim kanale Krzysztof Gonciarz.

Cytat:"Przez czynienie sobie dobra nawzajem, do dobra ogólnego." J. Kano
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2015 01:58 przez Hejs. Powód: Poprawiona ortografia)
03.01.2015 00:33
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
Pewnie Komi mógłby to zrobić lepiej. Komi, jeśli chce Ci się to robić, to usuń mojego posta. Twój będzie bardziej rzeczowy XD

Okay - odpowiadając na pytanie w tytule - tak.

Rozwijając wypowiedzi z góry:
Japonia odcinając się od Chin postanowiła stworzyć własny kraj, z własnym językiem i zwyczajami (wiele, ofc, bazowało na chińskiej kulturze, ale udało im się wyodrębnić na tyle, żeby te dwie kultury były do rozróżnienia).
Jedne z pierwszych spotkań ze światem zewnętrznym było z kapłanami, oraz zbłąkanymi marynarzami (nie wiem, na ile "Szogun" jest fikcyjny, ale mam wrażenie, że dość dobrze oddaje różnice w zachowaniu i myśleniu obu stron w tamtych czasach). Pokrótce - obcy byli brudni (czasy, kiedy "czystość była zła, bo woda roznosiła zarazki"), niechlujni, niedbali i do tego próbowali się zachować jak władcy świata (pamiętacie jak Hiszpania "odkryła" Amerykę, na której była w pełni rozwinięta (prymitywna) cywilizacja i ludzi, których Hiszpani nazwali dzikusami, pozarażali różnymi świństwami i do tego wytłukli niemal do nogi? to były czasy, kiedy Europa generalnie myślała, że jak ktoś się zachowuje inaczej i wyznaje inną religię, to to jest bydło, które powinno się zniewolić albo wytłuc, bo myśmy są kolebką cywilizacji).
Chrześcijanie, ze swoim "nawróćcie się, albo nawrócimy was siłą!" też nie poprawiali sprawy.
Dlatego Chrześcijaństwo do dzisiaj nie jest szczególnie popularne na tych wyspach. Mają shintoizm i buddyzm (Buddyści, widząc los wyganianych na kopach Chrześcijan, wysnuli własne wnioski i zamiast, jak Chrześcijanie, walić głową w pień, zaproponowali swoją pomoc - Buddyści do dzisiaj są bardzo zaufaną kastą kapłanów, prowadzą większość pogotowi ratunkowych dla samobójców (a jeśli ktoś wie, jak wysoki jest współczynnik samobójstw w Japonii, to wie też jak wielka to odpowiedzialność i ile to pracy)) i dobrze im z tym.
Tak więc Europa generalnie nie wywarła na Japonii dobrego wrażenia - poza, przez przypadek, Polską (o tym mogę opowiedzieć, zabawna historia). Tym niemniej wywarliśmy tak dobre wrażenie, że nawet w czasie drugiej wojny światowej, gdy "cały świat" (czyli Ameryka i Europa) po Pearl Harbor wydał Japonii wojnę (Japonii, która i tak prowadziła w tamtym czasie wojnę na kilku frontach, usiłując sobie, starym zwyczajem, w ten sposób powiększyć terytorium - z przyczyn oczywistych), Japonia przyjęła (z tego co kojarzę) wszystkie listy, poza tym z Polski, twierdząc, że Polska w życiu nie wydałaby im wojny nie będąc pod przymusem innych krajów (a tak właśnie było, więc - ładnie!).
Ale reszta świata nie miała tyle szczęścia.
Musicie jednak zrozumieć, że to nie tak, że Japonia uznała, że reszta świata ssie dlatego, że zrzucono na nią dwie bomby. To nie tak, że Japonia była wtedy kompletnie niewinna. Po prostu Ameryka, swoim zwyczajem, przesadziła. (IMO)
Ameryka jednak miała wtedy bardzo Pearl Harbor za złe, a mieli te nowe bomby pod ręką, to może by tak spróbować na tej krnąbrnej Japonii...
I tak mniej więcej doszło do zrzucenia bomb na Hiroshimę i Nagasaki. Japonia, widząc przerażający ogrom zniszczeń, szybko złożyła broń, woląc chyba poświęcić dumę niż pozwolić na zagładę całego kraju. I wtedy zaczęła się okupacja Amerykańska. Amerykańscy żołnierze traktowali Japończyków... chyba nieszczególnie lepiej niż ruscy czy niemce kiedykolwiek traktowali nas podczas zaborów. Więc jeśli kiedykolwiek uważaliście na lekcjach historii, to macie pewne pojęcie.
Ale zmuszali ich stopniowo do otwarcia się na świat. Co niekoniecznie musiało być dobrą rzeczą. Japończycy nie chcieli jakoś szczególnie turystów (znowu śmierdzący obcokrajowcy zaleją nam kraj, po cholerę nam to), chcieli dokonań technicznych. Chcieli handlu. Na wiele rzeczy nie mieli nawet własnych słów, więc je zaadaptowali (stąd tyle naleciałości angielskich w japońskim), ale nawet to zrobili po swojemu - skracając wszystko, sklejając słowa aż nie stały się ich własnymi (tylko zapisanymi w katakanie).

Teraz Japonia jest mieszanką dwóch kultur i dzielnie utrzymuje między nimi balans. Tym niemniej przepisy co do obcokrajowców, że na przykład żaden obcokrajowiec nie może przyłączyć się do armii wciąż obowiązuje - i nie mówcie mi, że "przecież w Polsce też tak jest!" bo u nas jest tak jak się w czasie pokoju pobór robi - jakby w czasie wojny przyszli Węgrzy czy ktokolwiek i powiedzieli, że chcą nam pomóc na froncie, to szybko by dostali polskie naszywki (żeby nasi ich nie zabili) i wysłano by ich na front - w Japonii ten przepis obowiązuje nawet w czasie wojny. Nie i koniec. Ciężko jest obcokrajowcowi dostać pracę - bo na pewno nie będzie tak pracowity jak Japończyk. I Japończycy będą wobec ciebie bardzo wyrozumiali (wszak wychowałeś się na innych zasadach), ale będą przy każdej okazji subtelnie dawać do zrozumienia, że jesteś niemile widziany i może już byś się przeniósł. Do tego panuje powszechne przekonanie, że nikt nie jest w stanie nauczyć się języka japońskiego bez naleciałości akcentu. (I jak się odezwiesz z akcentem, to jesteś traktowany jak dziecko, bo ooo! obcokrajowiec umiejący się przywitać! jakie to słodkie... to kiedy wracasz do siebie?) Przykładów pewnie jest multum, ja teraz jestem już nieco śpiąca i nie kojarzę więcej.
Turyści to banda chamów i prostaków, ale obawiam się, że tak jest wszędzie - po prostu Japonia bierze to sobie bardziej do serca.

Więc nie - jako obcokrajowiec nie jesteś mile widziany w Japonii. Na chwilę - pewnie. Ale na pewno nawet tej chwili Ci nie umilą. Nie mają powodu.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
03.01.2015 05:56
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Rika Offline
Kotałka :3
Wanted Team

*
Liczba postów: 829
Dołączył: 01.07.2013
Skąd: Piotrków Trybunalski
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
Gociak napisał(a):Tak więc Europa generalnie nie wywarła na Japonii dobrego wrażenia - poza, przez przypadek, Polską (o tym mogę opowiedzieć, zabawna historia).

Opowiedz, proszę *.*

[Obrazek: 7T84wUg.jpg]
03.01.2015 13:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Kyouchika Offline
Pomywacz
Pirat

*
Liczba postów: 990
Dołączył: 05.06.2009
Skąd: Trójmiasto :P
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
(03.01.2015 05:56 )Gociak napisał(a):  Ale reszta świata nie miała tyle szczęścia.
Musicie jednak zrozumieć, że to nie tak, że Japonia uznała, że reszta świata ssie dlatego, że zrzucono na nią dwie bomby. To nie tak, że Japonia była wtedy kompletnie niewinna. Po prostu Ameryka, swoim zwyczajem, przesadziła. (IMO)

Ja wiem, czy przesadziła. Gdyby nie było tego pokazu siły w postaci dwóch bomb atomowych, to Japończycy walczyliby dalej - do końca, a mając przeciwko sobie cały świat straty nie skończyłyby się na dwóch miastach. Owszem, nie było to etyczne - w końcu ucierpieli głównie cywile, no ale nie ukrywajmy - sam będąc na miejscu prezydenta USA , mogąc w ten sposób oszczędzić życie setek tysięcy swoich żołnierzy też bym się na taki krok zdecydował. Kampania w Japonii nie byłaby łatwa - wystarczy spojrzeć z jaką zaciekłością swoich wysp bronili, nie wspominając już nawet o poświęceniu kamikadze. Już pomijam fakt, że Japończycy nawet mimo tych bomb chcieli walczyć dalej - całe dowództwo przekonywało cesarza do dalszej walki.
Z resztą się zgadzam, no i tak jak Rika ciekaw jestem tych polsko-japońskich relacji Wink.
03.01.2015 21:06
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ponury Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,875
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: tan zapach?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
No i dlaczego Japończycy tan przepadają za Chopinem? Tongue

[Obrazek: Nowy_obraz_mapy_bitowej.jpg]
WYBIERZ WARTOŚCIOWE FRANKY!!!
03.01.2015 21:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 4,867
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
Na pewno nie traktują obcokrajowców na równi ze sobą, chociażby to, że mają na nich oddzielne określenie ("Gaijin"), pokazuje, że czują się odrębni, reszta świata to inny gatunek człowieka i choć oficjalnie nie jest to nigdzie powiedziane, to "Gaijin" wydaje mi się negatywnie nacechowanym określeniem... tak samo jak Żydzi mają "Gojów" - też można to potraktować jako zwyczajny rzeczownik, ale zazwyczaj jak jest używany, to z nutką pogardy ;P

A z tą Polską to coś jest na rzeczy, jedną z pierwszych wydanych w Polsce mang była ta dziwna rzecz o Józiu Poniatowskim xD Jak się tak zastanowić, to w Polakach jest dużo takiej honorowości, którą lubią Japońce: ruszanie do boju w sytuacjach beznadziejnych i walka na śmierć za swój kraj/przekonania, nawet gdy wygrana praktycznie nie wchodzi w rachubę: przeca to motyw co drugiego shounena Tongue

[Obrazek: 6DG0nbv.gif]
04.01.2015 19:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
Powiedziałam, że mogę i w końcu wyleciało mi z głowy.
Powiem tak, jak mi to opowiadali (z googlaniem na szybko nazwisk i dat, bo do tych pamięci nie mam w ogóle). Historii najciekawszych jest dwie. O tym, jak się zaczęło i jeszcze jedna, troszkę później.

Na początku XIX wieku pewien japoński generał (Fukushima Yasumasa) wybrał się konno przez Europę. Oficjalnie była to wycieczka celem zbadania innych kultur, generalnie jednak krajoznawcza. Jenerał podróżował z tłumaczami, by się łatwiej dogadać. Prawdziwym powodem jego przejażdżki była, rzecz jasna, chęć sprawdzenia tego jak silne są armie europejskie, zwłaszcza rosyjska. Ale żeby dostać się do Rosji musiał przejechać przez kraj, którego prawdopodobnie nawet nie kojarzył (bo akurat nie było nas na mapie) - Polskę. To były czasy przedkomunistyczne - byliśmy zadziorni, weseli, zmęczeni, ale egzotyczny gość wzbudził zainteresowanie ludzi, którzy chętnie go gościli u siebie i opowiadali, co się dzieje w kraju. (Pamiętajcie, że niegdyś Polacy były wręcz słynni ze swojej gościnności.) Jenerał słuchał o zesłaniach na Syberię, o powstaniach i był pod wrażeniem. Nie byliśmy już wtedy wielkim krajem, ale honoru i dumy mieliśmy dość, by zaimponować Japończykowi.
Ten wrócił do swojego kraju, przeprowadziwszy wpierw swoje badania na tyle na ile to było możliwe bez ściągania na siebie większej uwagi, i opowiedział swoim o Polsce. Ujął to najwyraźniej na tyle przekonująco, że znajdująca się pod zaborami Polska zyskała swoje ciepłe miejsce w sercach Japończyków.
Do tego stopnia, że uciekinierzy z obozów jenieckich mogli znaleźć schronienie w granicach Japonii.

Druga historia może być łatwo wygooglana jak wpiszecie "Piłsudski w Japonii" czy "Piłsudski i Dmowski".
Jakiś czas później Japonia weszła w wojnę z Rosją, co z kolei bardzo zainteresowało Polaków, którym marzyło się kolejne powstanie. Na rozmowy z Japonią pojechali kolejno Dmowski i Piłsudski. O tych rozmowach można (z tego co widzę) sporo przeczytać w internetach, pamiętam jednak jeden artykuł, który zdawał mi się najbardziej... ludzki. Panowie byli zakochani w jednej pannie - która potem wyszła z Piłsudskiego i czego Dmowski mu wybaczyć długo nie mógł. (Stąd generalna niechęć do siebie tych dwóch przywódców.) Chcąc pokazać, że chociaż na arenie politycznej jest lepszy (ach ta duma) Dmowski pojechał do Japonii pierwszy. Niczym porządny polityk odwiedził miejsca w których przechowywani byli polscy jeńcy i zaczął pertraktacje z Japończykami. Niestety, Dmowski nie odrobił pracy domowej i nie miał pojęcia jak z Japończykami rozmawiać - bo zaczął od listy żądań - jak wy nam pomożecie na tym froncie, to my wzniesiemy powstanie i zaatakujemy ich z drugiej strony (prawdopodobnie przedstawił też inne propozycje, nie pamiętam niestety więcej) - Japończycy kiwali głowami i zbyli Dmowskiego, bo w ich mniemaniu nie przyjeżdża się do innego kraju po prośbie i nie zaczyna się od wymagań. Dmowski wyjechał niepocieszony, uznając Japończyków za krętaczy, którzy nie umieją powiedzieć "nie" wprost. (To jest fakt - po prostu uważają, że to niegrzeczne.)
Potem przyjechał Piłsudski, który wyjaśnił sytuację Polski i powiedział, że powstanie wybuchnąć nie może (zbyt ryzykowne - zbyt dużo ludzi by wtedy zginęło, Piłsudski też idiotą nie był, widać przecież że nasza historia powstań do najszczęśliwszych nie należy) póki Rosja nie zostanie osłabiona, dlatego przede wszystkim pytał jak wygląda sytuacja Japonii i czy Polska może na cokolwiek liczyć. Zaproponował też włączenie uratowanych z rąk ruskich jeńców do japońskiej armii (powiedzmy sobie szczerze, po tylu torturach nasi z chęcią by się na ruskich odegrali). Generałowie odpowiedzieli jednak, że niestety, włączenie obcokrajowców do japońskiej armii jest niezgodne z ich prawem, nawet stworzenie oddzielnego oddziału złożonego tylko z Polaków nie wchodziło w grę. Ale zapytali z kolei, czy gdyby wspomogli Polskę bronią i funduszami (których nam naonczas bardzo brakowało) to czy będziemy cokolwiek w stanie zdziałać. Piłsudski zastrzegł, że niczego nie może obiecać, ale broń i pieniądze i tak dostał. Ponieważ nie było to militarne wsparcie i ogólnie rzecz biorąc Polacy wciąż nie mogli sobie pozwolić na większy ruch przeciw ruskim, wyprawę Piłsudskiego również ogłoszono fiaskiem.
Niemniej z tego co wiem Japończycy wciąż się uczą na historii raczej o nim, niż o Dmowskim, więc chyba jednak wywarł odpowiednie wrażenie.
Spoiler: zabawna anegdota, którą znalazłam uporządkowując sobie w głowie tę historię
Przed wyjazdem z Japonii, Józef Piłsudski wydał przyjęcie. Główną atrakcją była specjalnie przyrządzona ryba, leżąca na własnej, podwiniętej złotej skórce. Kiedy Piłsudski pałeczkami podniósł kawałek do ust, ze zdumieniem ujrzał, że ryba łypie na niego strasznym okiem, rusza pyszczkiem i tłucze ogonem w talerz. Wypluć nie można, bo afront (a twarze japońskich dyplomatów wyrażają niebiański zachwyt), połknąć też się nie daje. Przynajmniej na trzeźwo. "Pierwszy i jedyny raz" - wspominał potem Filipowicz - "widziałem, że Ziuk potrafił wypić jednym duszkiem pół szklanki koniaku. Z koniakiem popłynęła jakoś i ta ryba. Jak się później okazało, była jedynie ogłuszona, sztuka zaś polegała na tym, by zjeść ją - zanim się obudzi."
Ciekawe strony na ten temat: 1 i 2

To może też Was zaciekawić - o przebywających w Japonii Polakach.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.01.2015 16:20 przez Gociak.)
05.01.2015 16:19
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #10
RE: Czy Japończycy są ksenofobiczni
I właśnie tak powinni uczyc historii w szkolach xD
Bardzo ciekawie przedstawione Smile

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
05.01.2015 16:30
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama