Aktualny czas: 26.09.2017, 18:18 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odcinek 806 PL już na stronie!
Za tydzień godzinny odcinek specjalny!
Odpowiedz 
Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Autor Wiadomość
Chlor Online
Yonkou
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,077
Dołączył: 01.04.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Jak myślicie, czy każdy jest w stanie spełniać swoje marzenia? Czy każdy powinien rzucać dotychczasowe życie w pogoni za mrzonkami?
Niejednokrotnie taka wizja brzmi kusząco, bo kto by nie chciał żyć z tego co lubi. Ale kiedy słucham jak ktoś o tym opowiada, to czasem wydaje mi się to trochę naiwne, i mam wrażenie, że to nie do końca prawda i nie zawsze tak działa. Mam pewne przemyślenia, ale muszę je sobie jeszcze ułożyć w głowie, a co wy o tym myślicie?

(pssst Kotu, to temat dla Ciebie ^^ nikt nie będzie się czepiał, że po raz kolejny piszesz o fotografii, tu możesz rozwinąć myśl przewodnią swojej filozofii d: )

[Obrazek: h3sygn.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2017 01:47 przez Chlor.)
08.01.2017 01:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Jak coś nas interesuje, to znacznie chętniej poświęcamy temu czas. (Dlatego na przykład potrafię wymienić większość postaci w różnych seriach anime i opowiedzieć ich historię, a nie pamiętam kluczowych dat w historii Polski.) Co z czasem zaowocuje - znam wielu rysowników którzy zostali animatorami, twórców AMV którzy poszli na montaż filmowy, etc. Tak długo, jak poświęcisz czemuś czas i spróbujesz się w czymś doskonalić, tak, wierzę, że znajdziesz dla siebie kierunek, niszę, w której będziesz szczęśliwy.
Przykład bliższy mojemu sercu: Sówka siedziała kiedyś smutna na łóżku i zagajona wyżaliła mi się, że nigdy nie będzie w stanie spełnić swoich marzeń. (Miała wtedy mniej niż 10 lat.) No to co ci się marzy, pytam. Ona chciała móc się zmieniać w zwierzęta jak dorośnie, tak jak to robią szamani w WoW. Huh. Okay. No to zaproponowałam, przecież istnieją projekty wirtualnej rzeczywistości (wtedy to jeszcze były projekty, patrzcie na nas teraz, 6 lat później zaledwie...), niech się do nich przyłączy. Będą potrzebowali całej masy ludzi, grafików, programistów, inżynierów, psychologów pewnie nawet, jeśli spróbują zrobić te hełmy do grania przez sen, jakie widzieliśmy w animcach. W takiej grze będzie mogła się zamieniać w co tylko będzie chciała. Ale zamiast marudzić, że takich gier jeszcze nie ma, niech pomoże je stworzyć. Młodej się oczy zaświeciły.
Gdzie ten projekt poszedł przez te wszystkie lata - nie mam pewności. Ale młoda dalej chce się załapać na studia, które umożliwią jej zatrudnienie w jednej z takich firm, więc chyba dalej jest zdeterminowana przyłączyć się do stworzenia gry, w której będzie się mogła zamieniać w zwierzęta. Rób swoje, dzieciaku. Uszczęśliwisz wielu ludzi.
Druga zawsze lubiła się zajmować zwierzętami i małymi dziećmi. Teraz uczy się na weterynarza ze specjalizacją w zoo. Od czasu do czasu dostaję raporty typu "karmiłam dzisiaj tarantulę! choper7". Zdecydowanie dobrze się bawi. I ewentualne dzieci w parku nie będą dla niej problemem.

To nie jest mrzonka. Myślę, że po prostu odpowiednio wcześnie w swoim życiu trzeba mieć dorosłego, który ci to wyjaśni. Dorosłego, który będzie cię wspierał i nawet jak się nie uda (wielu ludzi rysuje i musi przy okazji pracować, bo nie może się utrzymać z samej twórczości - podobnie z autorami książek, trzeba wiele szczęścia by skończyć tak jak Rowlingowa) to nic się nie stanie, dorosły pomoże się podnieść i próbować dalej.
Trzeba mieć kogoś, kto uwierzy w ciebie bezwarunkowo, żebyś ty też mógł wierzyć.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
08.01.2017 02:11
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Kotu Offline
Bosman
Pirat

*
Liczba postów: 388
Dołączył: 07.09.2016
Skąd: Wioska z Tramwajami
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #3
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Przepraszam za tamten temat, ale na swój nieporadny sposób starałem się pomóc.

Powiem tak, mam przyjaciela który skończył naukę po liceum, całe życie marzył mieć stos aut, w wieku 22 lat miał ich 5(takie w przedziale od 2 tysiaków do 11 tysiaków), robił to co lubił czyli jeździł jako pizzerman(dziennie wyciągał na czysto 250zł, po odliczeniu paliwa itd), potem został kierownikiem pizzeri, dalej dążył do pasji jakie są auta i chciał być niezależny od pracodawcy, więc zaryzykował wsio co miał w Polsce i zamieszkał w Norwegi, aktualnie założył firmę przewozową mebli i dalej spełnia marzenia z posiadaniem mnóstwa aut. Powiedział mi kiedyś, że nieważna jest szkoła, nieważne czy piszesz z błędami jakieś teksty, ważne że masz inteligencje i dążysz do tego co chcesz.

Mi życie nie ułatwiało, zostałem sierotą w wieku 7 lat, wychowywany przez babcie co przeżyła obóz koncentracyjny, jedyny plus taki, że miałem rentę rodzinną i mogłem do 25 roku życia się uczyć, ale studia skończyłem dopiero w wieku 27 lat+jakieś tam 2 inne kierunki. Do pracy poszedłem dlatego, że ciężko opiekować się 2jgiem ludzi z rakiem bez środków do życia. Oni odeszli, a mi zabrakło sensu by dalej egzystować na tym świecie, codzienna praca w korpo mnie męczyła, już nie chodzi o pieniądze, bo starczało mi na wszystko, mogłem sobie pozwolić na kupno wielu sprzętów w tym aparat. Jednakże miałem dość takiego życia. Wóz albo przewóz, zaryzykowałem i zamiast przyjąć ofertę stałej umowy, bo mi się stara roczna kończyła, zrezygnowałem. Wiedziałem, że początki w tym co aktualnie robię, nie będą proste. Powoli buduje sobie nazwisko, mimo że nie mam żadnego wykształcenia w tym temacie(trochę tam na studiach, ale mało), jestem samoukiem, dalej robię błędy, ale dążę dalej w tym, mimo że aktualnie krucho przędę z pieniędzmi, ale wiem że jak się poddam, to pozostaje kupić dobry sznur, co utrzyma walenia i heja.

Niestety życie jest jakie jest i nie każdy ma warunki na np. takie coś jak ja, bo np. nie ma możliwości mieszkaniowych itd. a wiadomo że takie rzeczy nie tanie są...

"Jeśli nie możesz latać, to biegnij. Jeśli nie możesz biec, to idź. Jeśli nie możesz iść, to się czołgaj, ale bez względu na wszystko nie przestawaj posuwać się naprzód"

PS. nie tylko fotki Tongue ale np. dostałem ot takie proste zmontowanie kilku materiałów sponsorów w formie filmu, dla miasta Stavanger w Norwegii dla WOŚPa, fajnie dołożyć taką cegiełkę Smile

PS.2 wiem że jestem za bardzo wylewny, mimo że osobiście znam tu tylko 9 osób, ale taki mam charakter...

Edit/
(08.01.2017 02:11 )Gociak napisał(a):  bo nie może się utrzymać z samej twórczości - podobnie z autorami książek
Mój profesor ze studiów, był uparty z wydawaniem książek naukowych, mimo że nie zarabiał na tym, po prostu to była pasja dla Niego, a mi było miło być częścią projektu jednej książki, w postaci artykułu mojego

[Obrazek: 205ee7p.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2017 02:25 przez Kotu.)
08.01.2017 02:21
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Hah, moja matka ujęła to inaczej: "jak nie wiesz, jak napisać łóżko, napisz kanapa, jak nie wiesz, jak napisać żółty, pisz kanarkowy - nie musisz być geniuszem, żeby pisać, ale jeśli nie będziesz wystarczająco dużo czytać, to zabraknie ci słownictwa i żaden będzie z ciebie pisarz"

[Obrazek: 66HHUfX.png]
08.01.2017 02:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 4,826
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Spoiler: Takie tam osobiste pierdzielenie
Poprzednicy już dużo o tym powiedzieli i IMO trafnie. Trzeba być pewnym w jakim kierunku się chce podążyć, zawziąć się na to, ignorować/pokonywać przeciwności losu, CIĘŻKO ZAPIER***AĆ I MASĘ POŚWIĘCIĆ. Coachingowe brednie to to są jeśli pominie się ostatni punkt capsem. Bo maaaasy ludzi oglądają te motywacyjne filmy myśląc sobie "Tak! Jakie to inspirujące! Uda mi się! Zrobię to! Przestanę żreć słodycze, pójdę na siłownię, zostanę trenerem!"... tyle że następnego dnia taki natchniony idzie się nawpieprzać w Maku, a potem jest żal do świata, że nie wyszło.
Coachingowe brednie często też pomijają zupełnie, jak długo zajmuje faza przygotowań i planowania, by coś wypaliło... Sama się łapię na tym, że spoczywam na laurach i coraz częściej zauważam ile będę musiała jeszcze poświęcić. Już ogrom mojej egzystencji online poszedł w odstawkę, pewnie przyjdzie ją ukrócić jeszcze bardziej. Do tego jaranie ograniczam, co w życiu bym nie pomyślała, bo kocham, no ale jest przeszkodą, więc trzeba...

Od jakiegoś czasu opracowuję swój plan do zrealizowania w Polsce i samo czytanie na temat jakichś ZUSów, księgowości w PL, działalnosci branży, szukanie firm, czy nauka terminologii zajmie mi jeszcze miesiące, a i tak większości będę się pewnie uczyła dopiero jak wszystko ruszy. Prawie nie rozstaję się z notesem, zapisuję pomysły prawie codziennie, zawzięłam się, muszę być na swoim, blisko kraju, bo inaczej ocipieję.

Nawet nie zaczęłam, a już teraz jest ciężko, bo wiem, że mało kto z rodziny wierzy, że cokolwiek uda mi się osiągnąć, próbują mnie odwodzić od powrotu i namawiać do pracowania dla kogoś, bo w ich oczach lepiej jak *ujowo ale stabilnie. Nie mam tego o czym mówiła Gocia (wsparcia starszych osób, wszyscy to raczej z miejsca skreślają), ale jestem już na tyle stara, by się zawziąć i to bagatelizować. Wręcz mnie to napędza, by pokazać im jak bardzo się mylą... szczególnie, że już przy paru rzeczach się poddałam pod naciskiem rodziny i do dziś żałuję. Ale mam w najbliższym otoczeniu kogoś, kto już mi pokazał, że się da. Jak siostra powiedziała, że przerywa studia, bo będzie śpiewać, to NIKT w nią nie wierzył. NIKT. Wszyscy pukali się w głowę, mieli za kolejną czarną owcę. Że tak powiem kij im w oko w tym momencie Big Grin








Wersja skrócona:
Chlor napisał(a):Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?

W ogromnym stopniu tak. Ale drugiej strony nie Tongue Kołczingowe brednie kończą się w miejscu, w którym natchnione pierdzielenie przechodzi w etap ukierunkowanej, ciężkiej, długoterminowej pracy, masy wyrzeczeń, poświęcenia, potknięć i niepowodzeń, pomimo których człowiek i tak się podniesie i ciśnie dalej. Sęk w tym, że mało kto dociera do tego etapu :v

[Obrazek: 6DG0nbv.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2017 03:25 przez okiren.)
08.01.2017 03:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
xaton Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 559
Dołączył: 11.04.2009
Skąd: Snajper Island:P.
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Uwaga, trochę life story.
Zawsze uważałem, że albo można pracować by zarabiać za co można po pracy żyć albo żyć pracą z pasji(w domyśle zarabiając w ten sposób mniej).
W nastoletnim życiu miałem jedną taką pasyjkę, z której mógłbym żyć za chleb i wodę i było to rysowanie komiksów. W gimbazie mnóstwo czasu spędziłem na ćwiczenia rysunkowe i komiksy których nigdy nie doprowadziłem do końca. Ale okrutnie mnie to frustrowało bo nigdy nie mogłem narysować tak jak to miałem w głowie i zamiast czegoś co miało dać mi spokój, pogodę życia zamieniało się to w wieczny stres.
W liceum moim priorytetem życiowym stało się żłopanie wojaków z kolesiami i pogowanie na koncertach. Może nie do końca ale ogólnie stwierdziłem, że dużo lepiej się będzie żyło mając pracę dającą zarobić by potem mieć kasę na imprezki, koncerty. Po to się przecież żyje. Więc zmieniłem stronę mocy.
Na studia poszedłem techniczne. Nie wiedziałem co ja po nich będę robił. Ale chyba nie będzie strasznie nudno i hajs się będzie zgadzał. Matma, mechanika, fizyka nudziło mnie to przeraźliwie ale był jeden aspekt utwierdzający mnie, że dobrze robię-kobieta. Bardzo zakochany i jak na mnie wtedy w poważnym związku. Myślałem zatem o przyszłym wyprowadzeniu się(wciąż żyję nadzieją*), możliwości zaspokojenia wszelkich naszych potrzeb materialnych. Praca z pasji wydawała mi się absurdalna wtedy. Kobieta będzie kluczowa w tej całej rozprawceTongue.
3 lata później. Baardzo dużo się wydarzyło, studiów nie skończyłem. Z inną kobietą. Pracuję na tokarce numerycznej gdzie chciałem pracować i napociłem się trochę by to zdobyć. Hajs fajny, praca fizycznie lekka i dająca często duże przerwy. Pracowałem 10-12 godzin dziennie 5 dni w tygodniu i 6 godzin w soboty. Dojeżdżając do pracy godzinę w jedną stronę.
I mimo iż czułem się wartościowy, że zarabiam i to w takiej potrzebnej i wymagającej umiejętności robocie. W uśmiechniętej, miłej dla mnie(i średnio 60 letniej) ekipie. W wiosce gdzie jak miałem wielko-seryjne zamówienia przez połowę czasu w słońcu oglądałem małe kurczaczki, kaczki, bawiłem się psem.
Mimo czegoś co jeszcze pół roku-rok wcześniej wydawało mi się dream jobem o który nie śmiałem prosić czułem jak powoli umieram. Bo jak wracałem do domu i spotykałem się z dziewczyną nie miałem już czasu na nic co było niezwiązane z nią a mnie interesowało. Kompletnie. Zrozumiałem, że moje życie teraz to ona i praca i zostaje bardzo mało czasu na inne rzeczy, na to życie po które pracuję. Chyba, że by założyć że moje Życie po które pracuję to ona i rodzina którą założę. Ale się nie zapowiadało no i w pewnym momencie się rozstaliśmy.
Był to dla mnie sygnał by to rzucić skoro sytuacja finansowa mi pozwala żyć w piwnicy mamusi. I robić coś co mnie jara, jara choćby samo dążenie do tego. Ale nie aż tak odrealnione finansowo-grafika 3D. Cel jest trudny, bo trzeba od cholery czasu poświęcić, nie mam w tym studiów itd. ale kupiłem wypasiony laptop, zacząłem od listopada i robię do teraz praktycznie non stop i nie żałuję żadnej chwili. Postawiłem sobie termin do końca lutego by mieć porządne portfolio i chyba to zrealizuję. Wszystko fajnie oczywiście póki mam pieniądze ale nawet jakby mi się po drodze skończyły to po prostu się gdzieś zatrudnię pracując po pracy dalej nad moim celem.
I jestem pewien, że nic się w tej kwestii nie zmieni. Aż się pojawi jakaś kobieta w moim życiuTongue. Wtedy będę myślał bardziej o pieniądzach przez jeśli mi nie będzie szło kompletnie w grafice wrócę na tokarkę.

Podsumowując:Walcz o marzenia bo tylko one są coś warte w życiu. Chyba, że masz kobietę. Wtedy ważne są i marzenia i kobieta i musisz to jakoś procentowo rozłożyć.

Jeszcze przykładziki z niemojego życia.
Koleś1. Mój przyjaciel od piaskownicy. Był ze mną na studiach technicznych ale odpadł. Skończył szkołę masarzu, totalnie go to nie jarało. Chwytał się różnych prac ale w ogóle nie dawało mu to przyjemności. Koleś1 miał totalną deprechę, w ogóle nie miał ochoty nic robić. Nie rozwijał się, ciężko szło mu rozmawianie z ludźmi, przestał wychodzić z domu. I zaczął robić coś co zawsze lubił czyli grać na komputerze a przy tym przełamywał swoje bariery z ludźmi czyli zaczął streamować na twitchu.
Streamuje już prawie pół roku, nie zarabia pieniędzy pozwalających na utrzymanie się ale jakieś dostaje i coraz więcej co w perspektywie ciężkiej do określenia da mu w końcu możliwość utrzymywania się. Ale najważniejszym jest-Koleś1 niemożliwie odrzył. Ma cel, cały czas myśli jak może stream polepszyć, bawi się tym, robimy remont jego pokoju, on wychodzi z domu i poznaje łatwo ludzi bo jest teraz w cholerę dobry w kontaktach z ludźmi. Daje mu to perspektywy pracy gdzieś indziej jakby stream nie wyszedł. Koleś1 jest bardzo szczęśliwy.

Koleś2 zawsze miał pomysły na buisness. Handel tytoniem, shishami, tworzenie zwijarek do papierosów, sprzedarz sprzętu do nurkowania. Nic mu nie wyszło, bardzo dużo pieniędzy umoczył i się zadłużył. Założył firmę z rejsami wakacyjnymi na łódkach. Dalej ładował w to pożyczone pieniądze które czasem się ledwo zwracały a często nie. Koleś2 się przejmował ale był pewien, że nie zrezygnuje z tego bo to po prostu jego życie. Udał mu się jeden duży wyjazd do Chorwacji. Sporo kasy zarobił. A teraz organizuje wyjazd do Greenlandii jako jedyny w kraju i ma chętnych i jak mu wyjdzie a powinno....Zarobi mnóstwo kasy i wyjdzie w końcu na prostą.

Tych przykładów nie będę już komentował to tak dla Was.

Patrz na świat jak pedofil patrzy na dziecko:P.
[Obrazek: h3sygn.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2017 03:33 przez xaton.)
08.01.2017 03:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Kotu Offline
Bosman
Pirat

*
Liczba postów: 388
Dołączył: 07.09.2016
Skąd: Wioska z Tramwajami
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #7
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
No i wychodzi, że każdy ma jakąś pasje Smile Wrócę tu do jednego cytatu z tamtego tematu:
(08.01.2017 01:49 )Gociak napisał(a):  A praca fizyczna, choć stopniowo zastępowana przez maszyny, wciąż jest potrzebna i ludziom, którzy ją wypełniają - sprzątaczom, rolnikom, pracownikom magazynów, fabryk, czy fastfoodów - należy się szacunek.

Szanuje każdą pracę, nawet mógłbym być szambonurkiem, bo to dobrze płatna praca Big Grin Podziwiam też swoją byłą kierowniczkę, pracuje 15 lat na warzywach/owocach w markecie, powiedziała mi że to Jej pasja i dlatego nie zmieni, więc chyba nieważne co się robi, ale żeby sprawiało przyjemność i satysfakcje. Ja jestem taki Piotruś Pan, żyje chwilą i nie myślę za bardzo o przyszłość, bo i tak nie dożyje emerytury ;P Jeszcze przykład Okisiowej siostry, niech Ci mówią żeś wariat, a Ty z uśmiechem na twarzy potwierdź i brnij dalej ;P

A i podziwiam jeszcze Gracjana Roztockiego, każdy z niego szydzi, że on nie umie śpiewać(no bo wokal kuleje, ale zawsze jest to jakiś styl, jakby to przyjaciel powiedział - poezja śpiewana), ale mam dziwne wrażenie, że za kilka lat, któryś z jego utworów będzie jakimś przerobionym hitem Big Grin

Xaton, a z tą 3D to też drukarka pod to? Jestem ciekaw ile taka domowa by kosztowała i czy dałoby się na tym jakoś zarobić, bo to stosunkowo młoda technologia.
A co do kolegi od siedzenia nonstop na kompie i streama, to mam podobnego ziomka, tyle że on bardziej rozpracowuje różne programy itp. ostatnio mnie się pytał czy nie chce UPC wifi za darmo, bo umie to obejść...Smile siedzi ciągle w domu i takie smaczki wynajduje.
A drugiemu koledze zapodaj pomysł, który kiedyś na studiach dał nam profesor, zakupić jakąś część morza przy brzegu(podobno tak się da), zanurzyć jakiś okręt czy inne badziewia i tylko czekać aż zrobi się z tego "rafa koralowa", wiadomo że to inwestycja na dłuższą metę, ale podobno potem się ładnie zwraca poprzez nurkowanie turystyczne Big Grin

[Obrazek: 205ee7p.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2017 04:39 przez Kotu.)
08.01.2017 04:28
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gosen Offline
Bosman
Pirat

*
Liczba postów: 326
Dołączył: 05.11.2009
Skąd: Poznań
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Życie jest nudne, więc warto z niego kpić i nie komplikować sobie egzystencji, robić co się chce by było ciekawsze, byle nie po trupach do celu i w miarę możliwości.

A coachingowe brednie, gardzę. Polecam lekturę:
http://www.ugkrishnamurti.org/ug/polish_translation

Miejscami dziwne tłumaczenie i literówki, ale obok i tak jest oryginał, więc można w spokoju czytać.

[Obrazek: Gosen.jpg]

Mistrz polecił unikać niepotrzebnych walek,
na świecie jest aż nadto, po co więcej kalek?
08.01.2017 11:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Kotu Offline
Bosman
Pirat

*
Liczba postów: 388
Dołączył: 07.09.2016
Skąd: Wioska z Tramwajami
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #9
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
(08.01.2017 12:59 )Imithe napisał(a):  Ten temat to już brednia, chyba że awans w pracy to marzenie^ Jednak w kontekście Kotu walki z Korpo temat sam pod sobą dołek kopie.

PS. zapewne masz rację, a nawet przyklasnę Tobie, ale jednak zaryzykuje Tongue

Ten demot pasuje idealnie do tematu, tak naprawdę nie wiemy czy i kiedy wystrzelimy w górę z naszym marzeniem, więc trzeba cierpliwie dążyć i tyle:
[Obrazek: 1483725767_xkd6mx_600.jpg]

[Obrazek: 205ee7p.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.01.2017 13:01 przez Kotu.)
08.01.2017 13:00
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,131
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #10
RE: Czy podążanie za marzeniami to coachingowe brednie?
Skoro tutaj takie uzewnętrznianie, to i ja coś napiszę. Mam niestety problemy ze składaniem myśli, więc może być chaos.

Nad odpowiedzią tutaj myślałam nie mogąc spać. Miałam wtedy mnóstwo pięknie sformułowanych zdań, które naprawdę brzmiały sensownie. Teraz pewnie będzie bałagan.
Nie wiem nawet od czego zacząć :'D Może napiszę tak, że marzenia nie zawsze są do spełnienia, osiąganie celów lub robienie tego, co się lubi i spełnianie swojej pasji. Najpierw napiszę o mojej ex-przyjaciółce (ach, tak łatwo się tych przyjaciół traci), która miała ogromną pasję do kultury hiszpańskiej. Dostała się do LO Servantesa (a cholernie ciężko się tam dostać) i miała przedmioty w języku hiszpańskim. O ile z tym nie miała problemu, o tyle poległa... Na matematyce. Nie zdała, zawaliła, a dodatkowo mając lat 18 zaszła w ciążę i cóż. Cała kasa szła w dziecko, mieszkanie, skończyła szkołę ale z zawodem opieki społecznej. Nie wiem czy o tym marzyła, szczerze wątpię i nie wiem, jak tam teraz u niej. Może w wieku lat 30-40 powróci do hiszpańskiego i będzie się gdzieś grzać na słońcu z drinkiem d: Tak czy siak, chciała coś osiągnąć a pokonała ją matematyka.

Co do mnie, to cóż... Wiecie, żeby spełniać jakieś marzenia i pasje, to trzeba je najpierw mieć. Mnie interesuje wiele rzeczy, wiele również sprawia mi przyjemność, chociażby pisanie (co robię często, bo gram w wielu sesjach PBF, a nawet sama prowadzę), psy, medycyna. Mimo to wszystko w końcu zaczyna mnie męczyć i nie mam już na to ochoty, mam dosyć. Nie czuję się szczęśliwa pracując w szpitalu i przychodni, nie czuję również gdy biorę psa ze schroniska i się nim opiekuję. Nie czuję tego też, kiedy siadam i muszę odpisać do sesji, dni są różne, po prostu. Najchętniej to bym leżała w łóżku i spała, snuła się po mieszkaniu czasami grając w lola, hotsa lub cokolwiek innego, gdyby te dwa wymienione wcześniej mi się znudziły (uwielbiam lola, ale to też mnie czasami męczy). Nie spełnie się w niczym, bo nie mam co spełniać. Bycie gospodynią czy kurą domową to również nie to - nie lubię zmywać, składać ciuchów i gotować. Gotowanie wręcz mnie wnerwia. Nie mam pojęcia, czy tutaj problemem jest jakieś zaburzenie psychiczne, czy ja po prostu taka jestem. Nawet jeśli coś sobie wymyślę, typu zostać lekarzem radiologiem, to już mi się na wstępie odechciewa, bo 6 lat studiów to nie dla mnie, ledwo 2,5 roku wytrzymałam na elektroradiologii. Fajnie mieć zawód, bo mogę czuć jakiś sukces, ale to wciąż nie daje mi radości.
Także nie wiem, czy te marzenia to brednie, czy spełnianie pasji jest możliwe - nie czuję nic takiego (: Myślę jednak, że są na świecie ludzie, którzy potrafią, choć nie wiem, skąd biorą na to chęci.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
08.01.2017 15:11
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama