Aktualny czas: 11.12.2017, 09:49 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Dalsze Przygody Piratów Buggy’ego
Autor Wiadomość
Szogun Niedostępny
Shichibukai
Pirat

*
Liczba postów: 1,116
Dołączył: 24.11.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 20%
Post: #1
Dalsze Przygody Piratów Buggy’ego
Kontynuacja pewnego fika którego napisałem parę ładnych lat temu, dlatego mogą się znaleźć względem niego pewne odnośniki. Zapraszam do czytania i komentowania Smile



Dalsze Przygody Piratów Buggy’ego

Rozdział 1: ~ Spokój na morzu ~ Kłopotliwa sytuacja ~

Buggy drzemał. Jak zwykle od kilku tygodni po południowym posiłku, tyle że nie w swym zwyczajnym miejscu. W kajucie po prostu było zbyt duszno i gorąco, tak gorąco że makijaż kapitana zaczynał przypominać po woli wielobarwną mozaikę którą ktoś pod sam koniec malowania wymieszał pędzlem. Tak więc przywódca jednych z najokrutniejszych piratów wpełzł na bocianie gniazdo, wypchnął z niego malutkiego majtka ze spiczasta czapką i wielkimi wargami i rozłożył się na całej jego szerokości, zastrzegając reszcie załogi iż słono pożałuje jeśli spróbuje go niepokoić podczas błogiej chwili nic nie robienia i cieszenia się dniem. Zachowanie to oczywiście niezwykle zaniepokoiło wszystkich członków pirackiej braci, bowiem ich kapitan znany był z dość nadpobudliwego stylu życia, do którego „błogie chwile nic nie robienia” nie należały. Buggy jednak, skrycie przed resztą, cieszył się wreszcie brakiem nocnych koszmarów. Od incydentu na wyspie Nemuri, wreszcie spał spokojnie. Jego wstydliwe senne koszmary odeszły w niepamięć. Żaden gumiak już go nie prześladował po nocach czy właśnie podczas krótkich drzemek. Stan ten tak bardzo rozleniwił clowna iż postanowił czerpać przyjemność ze snu w każdej możliwej chwili do póki mu to nie zbrzydnie.
Mohji jako pierwszy oficer napawał się tymi chwilami, bowiem podczas chwili nieobecności mentalnej kapitana to on przejmował dowodzenie na pokładzie. Na początku nikomu zbytnio to nie przeszkadzało dopóki nie zaczęło dochodzić do sytuacji w których Mohji, jako tymczasowy kapitan „wygrywał” w kości z każdym, a jeśli ktoś miał wątpliwości co do jego „uczciwej” wygranej przypominał kto obecnie trzyma władze. Nie żeby Buggy nie robił tego samego kiedy nie sypiał, chodziło raczej o to że być kantowanym przez jedna osobę jeszcze dało się znieść, gorzej kiedy kantowały już dwie, a jeszcze gorzej kiedy kantował ten cholerny lew i nikt nic z tym nie mógł zrobić, gdyż chronił go immunitet kapitański. Richie za to podczas rządów Mohjiego, piastował wyższy nawet urząd na statku niż drugi oficer Cabaji. Cała więc ta sytuacja zaczynała najbardziej przeszkadzać załogowemu akrobacie. Częste były przypadki gdzie pierwszy oficer o coś się potknął i wypadł za burtę, coś zmiażdżyło mu stopę spadając z wyższego pokładu na co Kabaji z uśmiechem przez zęby mówił.
- Powinieneś się cieszyć, że nie spadło ci to na głowę.
Raz nawet ku swemu zdziwieniu Moji obudził się w morzu, zawinięty we własny koc. Było to dziwne tym bardziej iż wyraźnie pamiętał jak kładł się spać do swojego hamaka. Jednak Cabaji który zawsze był w pobliżu i zwykle znajdywał rozsądne wyjaśnienie tych dziwnych zjawisk stwierdził.
- Zapewne lunatykowałeś, powinieneś się cieszyć, że nie utonąłeś.
Treser przeżył chwile grozy, gdy Richie jego ukochany towarzysz struł się czymś strasznie i o mało nie odwiedził zaświatów. I to nie z powodu zatrucia, po prostu wydało się iż zeżarł własną porcję obiadu oraz w ukryciu porcję Mojiego, na wskutek czego został brutalnie skopany przez swego pana. Oczywiście Cabaji stwierdził wtedy.
- Masz niezwykle dużo szczęścia ostatnio, powinieneś się cieszyć, że to Richie się struł za ciebie, jedzenie musiało być popsute i taka dawka z PEWNOŚCIĄ by cię zabiła.
Od tamtych wspomnianych wydarzeń Cabaji przyjął do siebie, że jego niedola szybko się nie skończy, za to Moji pomimo licznych złamań, zadrapań i siniaków cieszył się końcem tego dziwnego fatum. Tego dnia jednak miało być inaczej, ale nie wyprzedzajmy wydarzeń.

***


Po kolejnej cudownej „wygranej: Mojiego, „ochotnicy” gry w kości rozeszli się plując ze wściekłości sobie w brodę. Pierwszy oficer zaś z anielskim uśmiechem zgarnął fanty do skórzanej saszetki. Trafiła mu się całkiem czysta i do tego do pary para cerowanych skarpet, dwa lizaki, trzy kapsle po coli i parę drobniaków. Kabaji stał pod burtą przyglądając się wszystkiemu w milczeniu. Tuż za jego uchem rozległ się dźwięczny i niezwykle zmysłowy głos.
- Widzę, że znów naszemu tymczasowemu kapitanowi dopisało szczęście w kościach.
Drugi oficer nawet nie musiało się odwracać, żeby wiedzieć z kim ma przyjemność porozmawiać. Alvida z gracją przeskoczył przez burtę na pokład Big Topa. Zrobiła to niezwykle delikatnie i prawie bezdźwięcznie, co było imponujące biorąc pod uwagę ogromnych gabarytów metalową kolczastą maczugę, którą zawsze miała przy sobie przerzuconą przez ramię. Jej statek przycumowany już chyba na stałe do Big Topa, służył za jej prywatne kwatery i nikt oprócz ALvidy i Buggyego nie mógł na nim przebywać. Głośno nawet było po kątach ostatnimi czasy o płomiennym romansie między obojgiem piratów, a okręt Alvidy zwano miłosnym gniazdkiem. Do czasu aż nie usłyszał o tym Buggy, wybił szybko co większym niedowiarkom z głowy tę teorie. Cabaji doskonale wiedział na czym stoi przymierze z przepiękną i niebezpieczną panią pirat. Chodziło o tego słomianego gumiaka, oraz skarb kapitana Johna.
- Kiedyś się na tym przejedzie i obudzi po drugiej stronie.
Stwierdził Cabaji po czym założył ręce na piersiach i spojrzał na panią pirat. Alvida się uśmiechnęła.
- Póki co obudził się w morzu i udowodnił wszystkim, że świetnie pływa w sytuacjach dla niego ekstremalnych.
- Czegoś chciała?
Odwarknął ze złością odwracając od niej wzrok. Miał dość tego babska, wcinała swój nos w jego sprawy a przy okazji strasznie irytowała go na każdym kroku.
- Mam pewną sprawę do waszego kapitana, mam na myśli tego którego podobizna widnieje na waszej banderze.
Drugi oficer aż się zatrząsł na myśl co by zrobił Buggy, gdyby usłyszał że ma tak samo wielki czerwony nos jak ten na czaszce ozdabiającej dwa piszczele na czarnym tle. Prawdopodobnie wpadł by w furię choć zapewne nie odważył by się jej tknąć. Akrobata już dawno stracił w przekonanie, że kapitan dałby sobie z nią radę, nie ważne czy w uczciwym czy nie uczciwym pojedynku. Była o wiele bardziej przebiegła i podła niż na to wyglądała.
- Domyślam się jednak – kontynuowała Alvida – że jest czas na jego popołudniową drzemkę, przez fakt iż znów Richie jeździ na twoim monocyklu a ty nic z tym nie robisz.
- Phi, a może mu pozwoliłem durna babo?
Alvida zaśmiała się po czym ruszyła przed siebie w kierunku głównego masztu.
- Zabiłbyś go gdyby dotknął choćby łyżki po tobie.
Po tych słowach zatrzymała się i spojrzała do góry w kierunku bocianiego gniazda. Zmarszczyła brwi w lekko gniewnym grymasie, po czym wymierzyła potężnego kopniaka w maszt. Ten z niemiłym trzaskiem zatrząsł się nie miłosiernie a bocianim gniazdem na jego czubku aż rzuciło lekko na boki, jakby cała konstrukcja była z gumy. Dało się słyszeć cichy jęk nie dowierzania po czym wyłoniła się twarz Buggy’ego. Wyglądał przezabawnie, cała jego twarz przypominała paletę malarską. Cały makijaż wręcz ściekał mu po brodzie.
- Jak się dowiem, który to szczur mnie obudził, rozwalę widowiskowo !!!
Alvidy zdawał się nie wzruszać widok twarzy clowna, gdzie resztę załogi ewidentnie rozbawił. Ku przerażeniu wszystkich w tym i kapitana, kobieta krzyknęła niezwykle złowrogo.
- Masz w pięć sekund znaleźć się tu na dole, albo zetnę ten maszt razem z tobą!
Kapitan nawet nie pertraktował. Błyskawicznie znalazł się tuż przed nią po paru sekundach. Alvida rzuciła mu chustkę w twarz, po czym już swym normalnym łagodnym tonem poinformowała.
- Rozmazałeś się.
Buggy oniemiały wytarł twarz z resztek farby i z kamienną miną nie odrywał wzroku od do nie dawna rozwścieczonej kobiety. Ta kontynuowała.
- Mam dość twojego próżnowania, gdy tymczasem reszta członków twojej załogi się wydurnia i okrada nawzajem. Tracąc swój czas tracisz i mój, a nie zapominaj o warunkach naszej umowy. Mamy znaleźć skarb kapitana Johna po czym załatwić tego gumowego łachmytę który wszedł nam w drogę jasne?
Clown zamrugał oczyma po czym z kpiącą miną odpowiedział.
- Nie widzę najmniejszego problemu, płyniemy od paru dni w kierunku który wskazuje log i powinniśmy niedługo tam dotrzeć. Nie wiem w czym ci przeszkadza, moja drzemka… nadpobudliwa się ostatnio robisz.
Kobieta uśmiechnęła się po czym odwróciła na pięcie i ruszył z powrotem w kierunku swojego statku.
- Nie wiem czy tak szybko tam dotrzemy jak ci się wydaje.
Buggy kończąc właśnie nakładać nowy makijaż spojrzał za nią i nie wiedząc co ma na myśli spytał.
- Skąd te przypuszczenia?
- Och! Totalnie zapomniałam ci powiedzieć. Od godziny ten drugi statek płynie za nami i się do nas zbliża, niestety twoi ludzi byli zbyt zajęci grą w kości, a majtek odpowiedzialny za bocianie gniazdo stracił zęby wraz z przytomnością gdy go zrzuciłeś z masztu, to mówię w razie gdybyś jego chciał obarczać winą za to co zaraz nastąpi.
W momencie w którym Alvida doszła do burty, nie wiadomo skąd doścignął ich ogromny okręt. Zrównał się z Big Topem i utrzymywał jego prędkość. Wszyscy członkowie pirackiej załogi znieruchomieli wpatrzeni w wielki statek, którego przód zdobiła niezwykle dziwna rzeźba. Przypominała trochę kota, trochę jakby wilka, zwierzę z pociągłym ryjkiem i przymkniętymi oczami. Moji, Cabaji i Richie zaczęli kłócić się między sobą o to jakie zwierze owa rzeźba dziobowa przedstawia.
- Mówię ci że to taki lew!
-Rauuuarrr !!!
- Sam jesteś wilk! Toż to ewidentny ryś!
- Ryś?! Tyś chyba w życiu rysia na oczy nie widział!
- Raur!
- Jak nie ryś to co to jest niby?
W rozmowę wtrącił się ktoś z zewnątrz.
- Lis.
Wszyscy trzej odwrócili się jak jeden mąż w kierunku kapitana. Ten stał nieruchomo lekko mrużąc oczy. Już chciał krzyknąć i spytać się czy jest tam ktokolwiek odważny, a przynajmniej na tyle by mu się przeciwstawić, gdy wtem do uszu jego i reszty załogi doszedł rubaszny śmiech, lekko dziwaczny w brzmieniu jakby ktoś nie mógł wydmuchać nosa.
- Fuehfehfehfeh! Fuehfehfehfeh! Witam! Nie mielibyście ochoty na grę?!

[Obrazek: monkey.png] http://z0r.de/195
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.11.2012 01:39 przez Szogun.)
02.11.2012 01:33
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Grigorij Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 3,279
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Super Bale Całą Noc
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Dalsze Przygody Piratów Buggy’ego
Jako zagorzały fan Kapitana Buggy'ego nie mogę puścić mimo uszu kontynuacji jednego z moich najulubieńszych fanfików.
Rozdział nie za długi, ale przyjemnie wprowadza do wydarzeń. Perypetie sztabu oficerskiego przyszłego króla piratów ukazane bardzo zabawnie i ciekawie, a przy tym pasująco do nich. Dobrze też rokuje pojawienie się kolejnego jednego z moich ulubionych bohaterów, a jakże. Czekam na kontynuację i czuję że się nie zawiodę.

[Obrazek: vYg1BTA.png]
02.11.2012 01:51
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Imithe Offline
Feniks^
Pirat

*
Liczba postów: 871
Dołączył: 23.12.2009
Skąd: pajęczyny myśli
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Dalsze Przygody Piratów Buggy’ego
Przyznam, że ta część wyszła taka bardzo spokojna. Ale być może to dlatego, gdyż czytałam tę część zaraz po poprzednich i tak nagle z tamtej bazy znaleźli się na morzu^
Ale o czym ja mówię, jak "spokój" jest nawet w tytule^ Załoga walczy z niesprawiedliwą grą Mohjiego, gdyż Buggy korzysta ze spokojnego snu i to akurat na bocianim gnieździe^ Alvida też musiała wziąść sprawy/maczugę^ w swoje ręce, bo Buggy zapomniał o Bożym świecie. Ale myślę, że i bez jej pomocy zauważyłby w końcu statek Foxy'ego^
Pojedynek tych dwóch załóg, mógłby być bardzo zabawny^
Pierwsza seria przygód Buggy'ego do przeczytania na stronie^

"Niewiedza to błogosławieństwo."
"W życiu nie można mieć wszystkiego, ale trzeba się umieć cieszyć, z tego co się ma."
26.12.2013 22:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama