Aktualny czas: 22.09.2017, 04:44 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Nabór na adminów.
Potrzebni mi są ludzie, którzy mogą mi prowadzić nakamę:) Więcej informacji -> Tutaj <-
Odpowiedz 
Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap
Autor Wiadomość
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,257
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #1
Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap
Gry z otwartym światem to jest jakaś zaraz na dzisiejszym rynku. Praktycznie wszędzie się to wkrada, a mechanika wszelkiego rodzaju znaczników i znajdziek występuje w 8/10 produkcjach, albo gorzej. Osobiście nigdy nie lubiłem przesadnie otwarte świata. Wolałem tzw poziomy, jeden toczy się w jednym miejscu, drugi w innym i nie są one ze sobą połączone. Albo są, ale świat jest zamknięty i drogę odblokowuje się stopniowo.

Jeśli ktoś nie wie o czym mowa, to polecam ten filmik:




Niestety teraz popularne stało się robienie jednego "świata" i wypełnienie go wszelkiego rodzaju znajdzkami. Tak mamy choćby w Watch Dogu, czy lepiej znanym wszystkim Wiedźminie. Wchodzisz człowiek w mapę i ma pozaznaczane x punktów na mapie, przy czym rodzajów tych punktów też jest sporo. Nie uchronił się przed tym nawet Final XV, ale Final zrobił jedną rzecz bardzo dobrze, oddzielił płaszczyznę fabularną. W zaś w większości gier mamy niestety tak, że idąc fabułę możemy wykonywać questy poboczne. Niestety, bowiem, te potrafią nas naprawdę oderwać od fabuły, zwłaszcza, że są często świetnie skonstruowane, no i też pomagają nam rozwinąć postać, co by nie było aż tak trudno przechodzić linii fabularnej. Jak to pogodzić? FF XV jest tu doskonałym przykładem, gdyż mamy tam otwarty świat z masą znajdziek, ale jeśli chcemy, to autorzy dali taką możliwość, by skupić się na fabule i tylko na niej. Myślę, że wiele zachodnich studiów pójdzie tym tropem, gdyż jest to optymalny kierunek, żeby pogodzić trzymanie się fabuły, a jednocześnie pozwolić graczowi się tą gra bawić.

Druga rzecz, która mnie tam aż tak bardzo nie przeszkadza, to jest wspomniana masa znajdziek i oczywiście minimapa, bez której gracz by się w tym wszystkim pogubił. I tak granie sprowadza się w dużej mierze w podróżowaniu od punktu A do punktu B, tak jak prowadzi nas mapa. Przyznam szczerze, że w FFXV zwiedziliśmy cały świat, każdy zakątek i było warto. W wiedźminie też zacząłem trochę bardziej "jechać gdzie mnie oczy poniosą" ( to wcale nie jest tak, ze miałem jechać na północ, a jechałem na wschód, no może czasem) żeby móc faktycznie trochę poznać ten świat, zobaczyć, co ma do zaoferowania. Autorzy umieszczają na tych mapach tonę znaczników i w ten sposób, jakby prowadząc nas za rączkę, przedstawiają świat z jednej tylko perspektywy. Sporo się na tym traci. Wiadomo, że jeśli chcemy śledzić linię fabularną, to minimapka się przydaje, bo mówi nam gdzie iść, ale to nie powinno być też tak, że wiemy dokładnie co i jak. Tutaj z kolei ciekawe rozwiązanie proponuje Nier Automata. Mapa jest trójwymiarowa i tak właściwie bardzo niewiele jest na niej zaznaczone. To bardzo miła odmiana, jeśli np porównamy to do mapy z innych sandboksowych gier. Poza tym zaznaczony jest często tylko obszar, gdzie trzeba się udać przy misjach pobocznych, nie jestem więc prowadzony za rączkę (co skutkuje przyjemnym błądzeniem). Daje to jednak możliwość zwiedzania świata i odkrywania go.

Jednak mury konstruowania sandboksu burzy dopiero nowa Zelda. Nie miałem okazji zagrać, ale świetnie to co ona robi, przedstawia ten filmik zatytuowany bardzo trafnie "magia odkrywania":




O co chodzi? Ano o to, że Zelda nie prowadzi za rączkę. Świat gry, mimo swej otwartości, sam zachęca gracza, by się w nim zagłębić. Pomaga temu mocno rozbudowana interakcja środowiska. Nikt Ci nie powie, że możesz ściąć drzewo, by przejść nad przepaścią. Jeśli chcesz zwiedzić jaskinie, musisz ją sobie wypatrzeć przez lornetkę i wtedy dopiero zaznaczyć na mapie. Gra zmusza gracza, by z tym światem eksperymentował i go poznawał, cieszył się nim. Nie wymusza stosowania różnych mechanik. Nie mówi "ej tu zrobiliśmy taką fajną mechanikę, zobacz" poprzez umiejscowienie gracza w takiej sytuacji, że musi to zrobić, by przejść dalej.
Ale to nie temat o Zeldzie.
Chodzi właśnie o to, że w morzu znajdziek i prowadzeniu przez minimapy, zapominamy o przyjemności odkrywania świata. Ja się trochę na tym w Wieśku złapałem (pozdrawiam bracholka, który mi tę grę pożyczył, bo ja na pieniądzach nie leżę). A przecież po to jest stworzony świat, wszystko jest takie realne, by się w niego bez reszty zanurzyć.

Inną sprawą jest wartosć znajdziek. Często nie dają one wymiernych korzyści, choć bywają wyjątki. Dobrym przykładem jest to Tomb Raider poprzedni, gdzie za wykonanie misji pobocznej dostawało się futro (nie grałem). Niby nic wielkiego, ale miły akcent. Większość jednak takich misji czy znajdziek ogranicza się do oferowania nam skąpych punktów doświadczenia i jakiegoś szmelcu, a szkoda, bo ten kierunek, jaki pokazuje choćby Tomb Raider, bardzo mi odpowiada i pasuje do konwencji gry.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2017 20:25 przez Komimasa.)
14.03.2017 15:25
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Filemon Online

Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,381
Dołączył: 29.07.2011
Skąd: Velika
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #2
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap.
Komimasa napisał(a):Gry z otwartym światem to jest jakaś zaraz na dzisiejszym rynku.

Wydaje mi się, że wielu graczy pragnie otwartego świata. Sama uwielbiam takie gry, dają mi naprawdę wieeeele godzin dobrej zabawy.

Komimasa napisał(a):. W zaś w większości gier mamy niestety tak, że idąc fabułę możemy wykonywać questy poboczne. Niestety, bowiem, te potrafią nas naprawdę oderwać od fabuły, zwłaszcza, że są często świetnie skonstruowane, no i też pomagają nam rozwinąć postać, co by nie było aż tak trudno przechodzić linii fabularnej.

Dlaczego niestety? To jest ogromna zaleta takich gierek ;0 Ale ja kocham odkrywać, więc często zbaczam z ścieżki i robiąc jednego questa, zobaczę coś interesującego, znajduję jakąś jaskinię, w której zaczyna się kolejny, okazuje się, że żeby dojść do ostatniej komnaty, potrzebuję itemku od kolesia, który żyje na drugim końcu świata, idę do niego i podczas podróży znajduje sryliard innych rzeczy i w sumie zapominam po co szłam. Dla mnie to najbardziej satysfakcjonujący tryb grania - ponad 600h grania w Skyrima, raz skończona fabuła główna xDDDD

Komimasa napisał(a):gdyż mamy tam otwarty świat z masą znajdziek, ale jeśli chcemy, to autorzy dali taką możliwość, by skupić się na fabule i tylko na niej.

Wydaje mi się, że w każdej grze jest taka możliwość. Jeśli chcesz robić główną fabułę... to ją robisz?

Nie wiem jak jest w innych gierkach, ale w Skyrimie spędziłam godziny próbując dotrzeć do nawet zaznaczonych na mapie punktów. Te próby pokonywania pionowych gór przez pół godziny, kiedy w końcu się udało, dotarło się na szczyt, okazywało się, że były tam jakieś schody, ale z drugiej strony góry xD

Otwarte światy, 12/10

[Obrazek: rn4Q8xO.gif]

Czy głód to ludzka sprawka?
14.03.2017 15:53
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 4,761
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap.
Wszystkie te zdania z "niestety" tak strasznie mi zgrzytały, bo w większości przypadków opisywały cechy gry, które lubię. Grywam już bardzo rzadko, ale jak już gram, to właśnie w takie open worldy i to jedyny rodzaj gier jaki mnie nadal interesuje ;p

[Obrazek: 6DG0nbv.gif]
14.03.2017 16:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,583
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap.
Podpisuję się czterema kończynami i nosem pod tym, co napisała Filo. Nic dodać, nic ująć.
Uwielbiam questy poboczne, uwielbiam możliwość podlvlowania przed wykonaniem questa fabularnego, lubię questy dzienne, lubię grać sama i po prostu zwiedzać świat, lubię grindować i farmić (choć bez przesady).
MARZY mi się gra o Hogwarcie z otwartym światem w stylu Skyrim, gdzie mogłabym zwiedzać zamek, las i błonia do zdechu. Nawet nie potrzebowałabym specjalnie linii fabularnej. W sumie jedyną linią byłoby "Potter wreszcie skończył szkołę, więc mamy święty spokój i możemy normalnie prowadzić zajęcia i zbierać punkty bez obawy, że ktoś pojawi się pod koniec roku i jedną przygodą zniweluje całą naszą ciężką pracę."
I zapewniam Cię, Komi, nie jestem w tym sama XD
Ludzie traktują gry jako oderwanie od rzeczywistości, ale często chcą się znaleźć w takiej grze sami. Rozejrzyj się - wokół siebie masz ludzi, każdy z nich przeszedł coś innego, żeby się dostać do tego punktu w życiu, żeby minąć Cię na ulicy, żeby siedzieć na chodniku i żebrać. Takiej różnorodności szukamy też w grach, chcemy różnych NPCów, którzy będą z nami rozmawiać o różnych sprawach i prosić o różne przysługi. Chcemy jak najwięcej wiarygodności takiego świata, chcemy uwierzyć, że przez chwilę naprawdę tam jesteśmy i robimy to, co chcemy, jesteśmy sobą, ale jednocześnie jesteśmy też bohaterami, kimś obdarzonym wspaniałą mocą, potęgą i pewnością siebie.
Takiego uczucia nie stworzy się, każąc iść nam po jednej linii i nie rozglądać na boki. Ludzie są ciekawi.

Innym pięknym przykładem takiej gry jest "The Secret World", gdzie masz wręcz prawdziwe, nasze, ludzkie, ziemskie miasta, czujesz się jak w domu, ale możesz chodzić gdzie chcesz, możesz wyjść na jakieś znane ulice, zaczepiać ludzi. Czujesz się jak zwykły człowiek. Taki mały w tak wielkim świecie. A jednocześnie, Twoja postać ma moc, ma dwa rodzaje broni i należy do tajemniczej frakcji, która pilnuje porządku na Ziemi.
Ja tam autentycznie po prostu stworzyłam siebie (tworzenie postaci jest nieskomplikowane, ale dość obszerne, że mi się udało) i patrzyłam z zachwytem jak mała, cyfrowa ja rozwala przeciwników kałasznikowem. choper7

Ach! Ale przyznam, że jednego żałuję. Grając w Mass Effecta dałam się tak rozproszyć wszystkim questom pobocznym w pierwszej bazie, że wyjście z niej zajęło mi wieki i jak wylądowałam w kolejnej i zobaczyłam, że tam jest drugie tyle takich questów, to zrobiłam NOPE i wyszłam z gry. Po prostu mi się nie chciało XD' I jakoś nigdy potem nie wróciłam. Muszę w końcu, pewnie jak znajdę kasę na nowy komputer. Ale ugh, jak mi się przypomina ta pierwsza baza... XD'

Dlatego prawdopodobnie jest tyle różnych rodzajów gier. Ilu ludzi, tyle gier, Komi ;]

[Obrazek: 66HHUfX.png]
14.03.2017 16:21
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
xaton Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 549
Dołączył: 11.04.2009
Skąd: Snajper Island:P.
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap.
Super Komi, że pokazałeś swój punkt widzenia ale jeśli zastanawiasz się z czego taka sytuacja na rynku gier wynika to z tego, że zdecydowana większość graczy uwielbia rzeczy które uznajesz za minusyTongue. Nie przeprowadzałem badania ale nie znam osoby, która by tego wszystkiego mniej lub bardziej nie lubiła(już znam). Ale nie jest wykluczone, że za jakiś czas otwarte światy i trylion misji się graczom przejedzą i wyjdzie więcej gier jednotorowych.

Patrz na świat jak pedofil patrzy na dziecko:P.
[Obrazek: h3sygn.png]
14.03.2017 16:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Taboretto Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 773
Dołączył: 19.11.2009
Skąd: Wrocław
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap.
Problem jest taki że wiele sandboxów dzisiejszych ma średnią fabułę którą nawet nie chce się nam odkrywać (patrz Elder Scrolls i to nie tylko Skyrim :v). Co do narzekania na znaczniki to nie wiem czy wiesz Komi, ale w wielu grach można je wyłączyć. Chyba w najnowszym Wiedźminie też xd Jak narzekasz na znajdźki to chyba nie grałeś w Darksiders 2 xD To jest istne apogeum, ale dla fanów szukania po kątach 50 statuetek czy innego badziewia gra idealna. Sam też nie przepadam za znajdźkami, ale jak kilka razy grałem z jedną koleżanką w Killing Floora - (zombie shooter) to często opcjonalnie na mapach była możliwość znalezienia określonej ilości przedmiotów. Nie muszę mówić, że miała to wszystko zaliczone xD Sam lubię robić gry na 100%, ale znajdźki często mnie odrzucają od wymaksowania gry. Czy znajdźki zakłócają podziwianie świata? Jak dla mnie raczej nie, ale znam takie osoby które gry tylko wymaksowują, a fabułę i świat mają w głębokim poważaniu. Mi samemu się nie podoba taki styl gry, ale czy to znaczy że jest on gorszy? Jest po prostu inny.
Ja osobiście zawsze lubiłem wielkie światy w grach. Im większe tym lepsze. Z tego powodu pokochałem Minecrafta gdy dowiedziałem się ze ma świat większy niż kula ziemska. Zauważyć w ogóle można, szczególnie w grach indie, powrót generowanych losowo światów. Taka mechanikę miały pierwsze Elder Scrollsy gdzie świat był wielkości Wielkiej Brytanii.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2017 17:06 przez Taboretto.)
14.03.2017 16:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Grigorij Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,547
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Super Bale Całą Noc
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap.
Taboretto napisał(a):wiele sandboxów dzisiejszych ma średnią fabułę którą nawet nie chce się nam odkrywać (patrz Elder Scrolls
Kpisz czy o drogę pytasz? Niczego tak nie żałuję jak tego, że na tak długo dałem się odciągnąć w Morrowindzie od głównego wątku bo był mistrzostwem świata.

[Obrazek: vYg1BTA.png]
14.03.2017 17:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Oshhe Offline
Pirat
Pirat

*
Liczba postów: 179
Dołączył: 02.02.2017
Skąd: Kraków
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap
Nie jestem jakimś strasznym fanem ale ostatnio miałem okazje popykać w Wiedźmina 3 i powiem, że się zakochałem gra jest obłędna.
Ma tylko dwa minusy
-za duże wymagania jak na możliwości mojego starego lapka
-strasznie wciąga serio jak przysiadłem to nagle z 12 zrobiła się 24

[Obrazek: GkogmXw.jpg]
14.03.2017 17:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Taboretto Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 773
Dołączył: 19.11.2009
Skąd: Wrocław
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap
Morrowind wyjątkowo ale ogólnie Elder Scrolls nigdy nie miały mega dobrej fabuły. Ona po prostu... była Tongue Podobnie zresztą z Falloutami nowymi. Bethesda nie umie w fabuły xd

[Obrazek: MsPwoy.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2017 17:46 przez Taboretto.)
14.03.2017 17:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,257
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #10
RE: Dzisiejsze sandboksy, przekleństwo minimap
Cytat:Wydaje mi się, że w każdej grze jest taka możliwość. Jeśli chcesz robić główną fabułę... to ją robisz?

Nie o to chodzi. Idąc fabułę możesz swoją uwagę rozpraszać o co chwilę nowe zadania poboczne i w tym sęk. FF zrobił coś takiego, że podzelił grę, masz piaskownicę, ale kiedy zaczynasz na dobre iść fabułę, to skupiasz się w całości na niej, bo nie masz już piaskownicy, nie masz tam dodatkowych zadań, znajdziek po prostu idziesz fabułę i nie masz możliwości "odskoczenia" na bok. Dopiero jak ją skończysz możesz wrócić do piaskownicy.
Sama napisałaś, że idąc po coś zapominasz po drodze po co szłaś, bo zadania poboczne, elementy poboczne po prostu cię zbyt zabsorbowały. I to jest ta różnica. To samo to:

Cytat:Ach! Ale przyznam, że jednego żałuję. Grając w Mass Effecta dałam się tak rozproszyć wszystkim questom pobocznym w pierwszej bazie, że wyjście z niej zajęło mi wieki i jak wylądowałam w kolejnej i zobaczyłam, że tam jest drugie tyle takich questów, to zrobiłam NOPE i wyszłam z gry.

Niby można powiedzieć "wystarczy iść tylko misje" ale to tak, jakby człowiek miał nie wziąć czekolady, która przed nim leży. Uważam, że jeśli mamy zostać rzuceni w wir fabuły, to to wszystko powinno nagle zniknąć z zasięgu naszej ręki. Trudno co chwilę sobie przerywając, docenić fabułę, poczuć ją.


I nie mówię, że to źle że tak jest, źle że są znjadźki, to wszystko wydłuża grę, ale to powinno być robione z głową, a często nie jest. Jesteśmy tym zasypywani tak, jakby autorzy gry chcieli udowodnić nam, że świat nie jest pusty. A przez to traci on na swojej realności. Skoro pojawiają się takie rozważania i tęsknota do odkrywania świata własnymi oczami to chyba też coś tu jest na rzeczy.

Ale racja jest w jednym, nie lubię otwartych światów i do tego się przyznaję. Stąd nazwałem to zarazą. Nie mam jednak nic przeciwko zadaniom pobocznym choćby, o ile nie są dla samego bycia.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.03.2017 20:16 przez Komimasa.)
14.03.2017 20:15
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama