Aktualny czas: 16.12.2017, 07:18 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Gry przygodowe
Autor Wiadomość
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,645
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Gry przygodowe
Pozwolę sobie zacząć wypowiedź od pewnego łopatologicznego uściślenia: w temacie tym nie chodzi o gry z cyklu "przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda", pełne skakania, biegania, bijatyk, strzelania, zwisania z krawędzi i Bóg jeden wie czego jeszcze. Nie chodzi tutaj o Tomb Raidery, Unchartedy itp. Podmiot wypowiedzi stanowić tu będą gry przygodowe w trochę innym znaczeniu, bowiem z gatunku adventure games, najczęściej zaś point&click (wskaż i kliknij). Chodzi o tytuły, w których mechanika kładzie nacisk na eksplorację kolejnych lokacji, odnajdywanie przedmiotów i używanie ich na innych przedmiotach, odbywanie dialogów z innymi postaciami, rozwiązywanie zagadek (mniej lub bardziej) logicznych. Grywacie w takie gry, lubicie? Macie jakieś ulubione tytuły z tego gatunku?
Ja jako wieloletni fan tego rodzaju produkcji, chętnie podzielę się własną listą ulubionych gier przygodowych, w kolejności mniej więcej losowej. Oto ona:

1. Monkey Island (seria)

Uwielbiam gry nasycone humorem, uwielbiam piratów, uwielbiam też przygodówki. Jakimż kuriozum by więc było, gdybym nie pokochał tej gry. Karaibskie przygody Guybrusha Threepwoda (Mighty PirateTM) w kolejnych starciach z przerażającym, onegdaj zmarłym LeChuckiem to seria otoczona już niemałym kultem - choć pierwsza część ma już około 27 lat, wciąż nie daje o sobie zapomnieć, odkrywają ją kolejne pokolenia graczy, a niektórzy starsi odkrywają ją na nowo za sprawą pojawiających się reedycji (choć te najnowsze wg mnie wypadają nieszczególnie). Jeśli ktoś chce więc rozegrać zabawną, pokręconą opowieść w klimatach pirackich, a nie boi się przy tym nieco ubrudzić rąk kurzem, śmiało powinien zapoznać się z tym tytułem. Wyszły cztery (Secret of Monkey Island, Secret of Monkey Island 2: LeChuck's Revenge, Curse of Monkey Island, Escape from Monkey Island) gry od oryginalnego wydawcy, Lucas Arts (z czego dwie pierwsze za sprawą ojca serii, Rona Gilberta), potem po długiej przerwie wyszła udana kontynuacja ze studia Telltale Games (Tales of Monkey Island). Choć część czwarta nieszczególnie zapisała mi się dobrze w pamięci (przeszedłem, ale bez zachwytów towarzyszących mi przy pozostałych grach), to i tak polecam cały cykl gorąco.
No i ta muzyka! Maestro!




2. Broken Sword (seria)
Napisałem seria, choć szczerze mówiąc całej nie ogarnąłem, zablokował mnie mocny spadek jakości przy części czwartej. Trzecia była jednak jeszcze nawet fajna, zaś pierwsze dwie to po prostu wspaniałości. Głównym bohaterem jest George Stobbart, młody amerykański prawnik, który w części pierwszej (Shadow of the Templars) spędzając wakacje w Paryżu staje się świadkiem kuriozalnego morderstwa, dokonanego przez człowieka przebranego za klauna. W tej samej chwili wplątuje się znienacka w wielką przygodę z historią i templariuszami w tle. Natomiast w drugiej części (Smoking Mirror) tematem stają się tajemnicze artefakty majów, które mogą na świat sprowadzić starożytne zło. Szczerze mówiąc sam zacząłem tę serię od części drugiej, bo po prostu taką dostałem jako dziecko, ale od tej pory ograłem ją już naprawdę wiele razy, bo grze po prostu niczego nie brakowało. Była ciekawa, wciągająca fabuła, były wyraziste, oryginalne postacie, było dużo podróżowania, odwiedzania rozmaitych miejsc, było sporo udanych zagadek, były zabawne dialogi (gra nie jest stricte komedią, ale nie brakuje w serii humoru, niczym w dobrym filmie przygodowym jak np. Indiana Jones). Uwielbiałem ją. A potem dorosłem na tyle, aby zmierzyć się z częścią pierwszą (która wówczas była po angielsku, ale powstało już fanowskie spolszczenie- całkiem niezłe) i okazało się... że jest ona jeszcze lepsza od tej, którą tak pokochałem. Niewiele lepsza, bo Smoking Mirror wciąż było na bardzo wysokim poziomie, ale jednak nieznacznie ustępowała poprzedniczce idealnej. I jej wybitność w obrębie gatunku zdaje się nabierać obiektywnego wydźwięku, jeśli spojrzeć na to na ilu top listach najlepszych przygodówek znajduje się właśnie Shadow of the Templars. Więc jak ktoś chce rozegrać fajną przygodę spod znaku manuskryptu, artefaktu i Amerykanina z ciętym językiem, polecam gorąco.





3. Atlantis: The lost tales.

Ta gra może się wydawać dziś archaiczna... No dobra, wygląda dziadowsko, bo niestety grafika 3D nie starzeje się tak godnie jak 2D, którym operowały np. pierwsze Broken Swordy. Do tego na współczesnych maszynach animacja postaci dostaje świra, przez co łagodne ruchy zostają przyspieszone po wielokroć, sprawiając wrażenie jakby przechodziły jakiś gwałtowny atak. Ale jeśli odsuniemy na bok względy modeli postaci i niskiej rozdzielczości, w tej przygodówce z 1997 odnajdziemy fantastyczną, chwilami mistyczną opowieść o społeczności starożytnej, lecz wysoko zaawansowanej Atlantydy, i jej zmierzeniu się z grożącym jej zagrożeniem... A tak ściślej to o losach Setha, który właśnie został wybrany aby dołączyć do Towarzyszy (rodzaj jakby dworzan królowej, stanowiących jej najbliższą świtę i tych, no, towarzyszy). Problemy zaczynają się jednak szybko, w pałacu bowiem okazuje się, że miłościwie nam panująca zaginęła w nie do końca jasnych okolicznościach, w które zamieszany mógł być Małżonek (mąż królowej, który o utrzymanie swojego stołka musi co kilka lat walczyć, taka tam kadencja na małżeństwo). Podejmujemy się próby odkrycia prawdy o tym zdarzeniu i... Zaczyna się. To jest gra która wciąż pozostaje w ścisłej, najściślejszej czołówce moich ulubionych tytułów, dzięki swojemu niesamowitemu klimatowi, pamiętnym zagadkom logicznym, oraz niezwykle pasującemu, chwilami niemalże mistycznemu soundtrackowi. Była też w pełni zlokalizowaną grą w 1997, co wtedy było oczywiście praktykowane ale wciąż nie tak często jak dziś, a w przypadku przygodówek to w ogóle rzadka rzadkość, więc wydawcę powinno się szanować i na jego widok w mięsnym kapelusza uchylić, pamiętajcie! Także tego, jeśli ktoś ma ochotę dowiedzieć się, co się tam w Atlantydzie działo nim zatonęła i wziąć udział w przygodzie pełnej intryg, bohaterstwa, odkrywania tajemnej historii i latających łodzi - polecam.
A tutaj przykład ze wspomnianego soundtracku:




4. Książe i Tchórz

Wszyscy się jarają że Polacy w końcu robią dobre gry, Call of Juarezy, a potem Wiedźminy, szał. Ale Polacy już kiedyś, dwadzieścia lat temu, potrafili zrobić grę świetną, taką która mogła w swoim gatunku śmiało konkurować z tytułami zachodnimi. Niestety, czasy były jakie były, może zabrakło możliwości medialnych, i gra nie zdołała nigdy przebić się za granicę dalej niż do Niemiec. A mowa tutaj o Księciu i Tchórzu, przygodówce z gatunku humorystycznego fantasy. Kojarzycie Jacka Piekarę, polskiego pisarza fantasy? Jest jednym ze współscenarzystów tej gry. A pamiętacie Arivalda? Maga samouka, bohatera pewnego pogodnego i dowcipnego zbioru opowiadań tegoż autora? Nikt inny jak Arivald właśnie przemówi do nas z wprowadzenia i będzie jednym z bohaterów pobocznych gry, wskazując na to że ma ona miejsce w tym samym świecie. Jeśli więc ktoś czytał tę książkę i mu się ona podobała, może polubi też i grę. Jest zabawna, barwna, ciekawa, warto w nią zagrać. Historia zaś dotyczy młodzieńca, który sam siebie nazywał Galadorem, który dla spełnienia swych pragnień podpisał pakt z diabłem, na mocy którego miał stać się księciem. I stał się - jego dusza opuściła dotychczasowe ciało, aby przenieść się prosto do ciała lokalnego księcia (którego dusza natomiast wpadła w szpony chytrego demona). Pech jednak polegał na tym, że stało się to akurat w chwili, w której książę miał stoczyć pojedynek z niepokonanym Czarnym Rycerzem, znanym ze swojej siły i okrucieństwa. Cóż więc miał zrobić? Zrobił to, co zrobiłby każdy z was, budząc się nagle w obcym ciele, stojąc przed dwa razy od siebie wyższym facetem.
Uciekł.
I tutaj zaczyna się gra, jako owiany niesławą tchórza książe, bohater poszukuje drogi do odkręcenia tego całego ambarasu. Pozna przy tym wiele barwnych postaci, dokona niejednego czynu, i odbędzie niejedną komiczną rozmowę. Polecam!





5. Sam & Max (seria)

Pierwotnie postacie te pojawiły się na stronach komiksu Steva Purcella (który był też zaangażowany w bodajże animację w Secret of Monkey Island). Pies w garniturze i z fedorą, oraz psychopatycznie wyszczerzony biały królik, którzy występowali w nierozłącznym duecie jako "Freelance Police". W roku 1993 za sprawą Lucas Arts stali się bohaterami własnej gry komputerowej "Sam & Max: Hit the Road", zakręconej jak baranie jaja komedii. Nie uczyniono jednak z tego tytułu wówczas cyklu. W 1997 doczekali się swojego serialu animowanego, a potem zrobiło się o nich jakby ciszej. Była próba uczynienia przez Lucas Arts nowej, trójwymiarowej części gry, ale projekt upadł mimo iż był w dużej mierze zrealizowany. Potem jednak prawa do marki pozyskało Telltale Games i... od 2006 roku otrzymaliśmy trzy świetne sezony mocno pokręconej, komiksowej zabawy (sezony, ponieważ gra wydawana była odcinkowo, jak to TTG ma w zwyczaju). Mówiłem już, że lubię gry naładowane humorem? Ta ma dowcipów napchane po korek i jeszcze więcej, uwielbiałem słuchać rozmów i komentarzy bohaterów odnośnie wszystkiego, to kawał naprawdę niezłej komedii. I z każdym kolejnym z trzech sezonów jakość gier rośnie, historie stają się coraz bardziej ciekawe i epickie, z La Grande Finale w sezonie trzecim... Nietuzinkowy humor i podejście do zagadek, częste parodiowanie amerykańskiej kultury masowej, kapitalne postacie (uwielbiam oryginalny dubbing gry, ale w zlokalizowanym sezonie pierwszym możemy usłyszeć w roli Maxa kapitalnego Jarosława Boberka, który poradził sobie naprawdę dobrze - niestety o dużo lepiej od Wojciecha Manna którego postanowiono obsadzić w roli Sama) i tak dalej. Zachęcam każdego kto lubi takie porypane, komiksowe klimaty, do tego z świetnie dopasowaną muzyką Jareda Emersona-Johnsona - kompozytora od chyba każdej gry TTG, ale to jest zrozumiałe, bo jak ktoś robi swoją robotę świetnie, to się go od niej nie odsuwa.





6. Deponia (seria)

Jest jeszcze ktoś na tym forum, komu mniej lub bardziej nie wyryłem krzykami w mózgu, że uwielbiam Deponię? Jest to miłość całkiem świeża, ale jestem pewien że nawet gdy nabierze patyny, będzie równie silna co te wypisane powyżej. Niemiecka seria gier (zwarta trylogia + bardziej odrębna część czwarta) o pokrytej śmieciem i syfem planecie Deponia, z której uparcie próbuje się wydostać nasz główny anty-bohater, Rufus. Postać będąca na wskroś egoistą i egocentrykiem, pozbawionym empatii kretynem, arogantem i intencjonalnym ignorantem, przekonanym ze wszech miar o swojej wspaniałości. Brzmi jak ktoś, kogo za nic by się nie polubiło jako głównego bohatera. A jednak, dzięki komicznemu ujęciu postaci jak i otoczenia, granie Rufusem ubawiło mnie po wielokroć i naprawdę go polubiłem. A gra sama w sobie... Roznieciła znów moje wygasłe od paru lat zainteresowanie przygodówkami, to naprawdę świetny tytuł który cofa nas pięknie do złotej ery przygodówek. Co najlepsze, cykl wcale nie słabnie wraz z kolejnymi częściami. Wręcz przeciwnie, każdy kolejny tytuł z serii potrafi zrobić jeszcze większe wrażenie, z Deponia Doomsday stanowiącym istną wiśnię tego apetycznego tortu. Uwielbiam i uwielbiać będę.

Intero z pierwszej cześci (śpiewająca personifikacja głównego twórcy gry, Pokiego, przewija się w ten sposób pomiędzy rozdziałami)



[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.03.2017 03:05 przez Szczery. Powód: Poprawiona ortografia)
02.03.2017 02:36
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Grigorij Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 3,283
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Super Bale Całą Noc
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Gry przygodowe
Z wymienionych przez Ciebie gier grałem w Monkey Island, Księcia i Tchórza, Sama i Maksia i Deponię, wszystkie z Twojego polecenia. I za każde polecenie jestem wdzięczny bo gry to przednie, historie niezapomniane i świetna zabawa.

Od siebie przedstawię następujące tytuły:

1. Najdłuższa Podróż

Najbliższa memu sercu gra przygodowa. Może znajdą się gry z ciekawszą fabułą czy lepszym humorem, ale ogół historii, świata przedstawionego, wykonania i radości jaką przyniosła mi ta gra stawia ją u mnie na pierwszym miejscu. Może nie najlepsza jak na obecne standardy, ale przyjemna grafika, malownicze lokacje, niezwykłość dwóch przenikających się światów - wypełnionej magią Arkadii i zaawansowanego technologicznie Stark, ciekawa fabuła, interesujące postaci i wspaniała obsada w polskiej wersji to tylko niektóre z powodów dla których warto zainteresować się tym tytułem.
Gra doczekała się kontynuacji pod tytułem Dreamfall, która mimo tego że jest dobrą grą, nie spełnia oczekiwań wysoko postawionych przez pierwszą część.
[Obrazek: 03.jpg]

2. Kajko i Kokosz

Pierwsza gra przygodowa w jaką kiedykolwiek grałem, staroć polskiej produkcji, będący adaptacją komiksu Janusza Christy Kajko i Kokosz w Krainie Borostworów. Sama gra porównując z innymi tytułami wybitna nie jest, ale mam wobec niej dużą nostalgię. Spotykamy tam postacie znane nam z komiksu, więc fanom przygód dwóch wojów polecam. Całość zdobi wspaniały podkład muzyczny.
http://novak666.wrzuta.pl/audio/84ny3ssF...kosz_theme
[Obrazek: 1188-2.jpg]

3. The Neverhood

Niezwykła gra w całości zanimowana za pomocą modeli z plasteliny. Barwna historia pełna dobrego i nieraz mocno absurdalnego humoru, wypełniona bajeczną muzyką i ciekawymi postaciami. Gra dość trudna ze względu na wszechobecne łamigłówki, wymagające nieraz naprawdę niecodziennego myślenia.



[Obrazek: vYg1BTA.png]
07.03.2017 17:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
plonacapiescace Offline
Wilk Morski
Pirat

*
Liczba postów: 148
Dołączył: 31.10.2013
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 70%
Post: #3
RE: Gry przygodowe
1. Złoto i chwała. Droga do Eldorado

Moja pierwsza gra komputerowa. Mimo, że ma już swoje lata grafika dalej jest piękna. Rozgrywka i lokacja są fajne i pomysłowe. Jest także film animowany, który jest świetnie zrobiony, polecam, bo jakością nie odstępuje od Króla Lwa.




2. Gilbert Goodmate: Fangoryjskie dziwy
Kolejna gra ze świetną fabułą i grafiką. Pamiętam jak jeszcze przechodziłem ją ze swoją siostrą. Fajna przygoda i miłe wspomnienia.





3. Larry 7: Miłość Na Fali

Jedyna świetna część podrywacza Larrego. Kultowa. Myślę, że większość zna tą gre.




4. Ronja Córka Zbójnika
http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=1431
07.03.2017 19:17
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,645
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Gry przygodowe
(07.03.2017 17:49 )Grigorij napisał(a):  Z wymienionych przez Ciebie gier grałem w Monkey Island, Księcia i Tchórza, Sama i Maksia i Deponię, wszystkie z Twojego polecenia. I za każde polecenie jestem wdzięczny bo gry to przednie, historie niezapomniane i świetna zabawa.

Nawet nie wiesz jak przyjemnie było mi to czytać Smile Się ciepło człowiekowi robi, że pomógł komuś poznać takie przednie tytuły.

Odnośnie Sama i Maxa to namawiam Cię ciągle, abyś kontynuował zabawę z tą serią. Dodam do tego, że właśnie z pierwszej ręki o trzymałem wiadomość, że polskie tłumaczenie fanowskie drugiego sezonu jeszcze nie zginęło i w tym miesiącu ma wyjść kolejny, trzeci odcinek Smile Nic tylko brać się za to!

Z tych gier co podał Grigorij grałem we wszystkie i każdy z nich również bardzo miło wspominam. Co ciekawe, w Neverhooda grałem wiele razy jako dzieciak, a po paru latach TOTALNIE nie pamiętałem zakończenia, jakby mi je ktoś z głowy wymazał. Kolega na kolonii opowiadał komuś to zakończenie, a ja zdziwiony. A wspominam o tym, bo akurat w tym kontekście to jest trochę zabawne - w Najdłuższej Podróży za to było wręcz przeciwnie, bo przez drugą połowę gry ciągle miałem deja vu i choć wiedziałem, że nie przechodziłem jeszcze tych etapów, miałem wrażenie jakbym już w to grał. Trochę ryjące beret.
A Kajka i Kokosza grałem niestety zawsze w wersję niemą, więc tę zacną kompozycję muzyczną znam już tylko z linków, przez Grigorija właśnie podsyłanych. Ale też kilka razy przeszedłem, choć pamiętam że potrafiła mnie sfrustrować w jakimś momencie gdy potrzebne były składniki, których lista była generowana losowo (tak mi się kojarzy, ale jak się mylę to niech mnie ktoś poprawi) no i jednego nigdy nie wiedziałem gdzie szukać.
Neverhood wyróżnia się, oprócz formy, także zdecydowanie zakręconym soundtrackiem, jednym z najlepszych, długo gościł u mnie na mp3.

Przypomniała mi się kolejna gra, którą bym chętnie polecił.

Syberia - obydwie części

Historia prawniczki, Kate Walker, która z powodów służbowych próbuje odnaleźć Hansa Volarberga, spadkobiercę rodziny znanej z produkcji zachwycających swego czasu, nakręcanych automatów. Prowadzone z coraz większym uporem te poszukiwania z czasem stają się dla niej przygodą życia, prowadzącą ją przez świat odrealniony szkłem klosza nostalgii coraz głębiej na mroźny wschód, śladem konstruktora poznawanego coraz lepiej za sprawą napotykanych osób, które miały w jego przeszłości swój udział. Gra jest fabularnie po prostu piękna, graficznie też prezentowała się świetnie w czasach premiery, za sprawą naprawdę dobrych projektów lokacji, zapełnionych niezwykłymi automatami, niejednokrotnie pokrytymi rdzą naszego zapomnienia. Część druga co prawda odrobinę mniejszy moim zdaniem miała sens istnienia, lecz kontynuowała bardzo naturalnie wątki z jedynki, i robiła to bardzo dobrze, obydwie polecę więc ochoczo. A zapowiedzieli już część trzecią i modlę się, żeby dało się ją jeszcze odpalić na moim kompie..




[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.03.2017 18:01 przez Szczery.)
09.03.2017 06:16
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama