Aktualny czas: 18.11.2019, 19:02 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wróciliśmy do mangi, a na stronie pojawił się "już" 958 rozdział!
Odpowiedz 
Gusta i guściki
Autor Wiadomość
Imithe Offline
Feniks^
Pirat

*
Liczba postów: 1,035
Dołączył: 23.12.2009
Skąd: pajęczyny myśli
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #21
RE: Coś jest lepsze od czegos innego... czy na pewno?
Pan Administrator napisał(a):byłbym jednak bardzo hepi, gdyby ludzie nie bali się wyrażać swojego zdania, bo konsekwencji żadnych i tak nie ma

Trudno jest mi się zgodzić z tym stwierdzeniem^ Mało kto, mam wrażenie, zdaje sobie sprawę jak wiele można się o kimś dowiedzieć z postów^ A taki temat jest tego dobrym przykładem. Ponadto "mile widziane jest" by "wpisywać się" w niewidzialny klucz odpowiedzi^ Jak tylko powie się coś, co wykracza poza ten kluczyk, mamy kontrowersję i kilka postów.

Jednym z ciekawszych postów, z punktu widzenia tej problematyki, wydaje mi się post Filemon. W istocie jej podejście może wydawać się gimbazowe, głupie i pożałowania godne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Oczywiście po tym że ktoś w filmach ocenia wygląd aktorów, nie powinno się oceniać od razu ludzi. Co więcej, Filemon jest przykładem, kiedy to ma naprawdę sens, dlatego trudno, znając nieco tę osobę, wyciągać takie wnioski na jej temat. Nie chciałabym zostać tu źle zrozumiana, więc jeszcze słowo sprostowania. Jako osoba czytająca dużo książek w filmach zwraca uwagę na to, czego książki nie mogą jej dać, stąd takie a nie inne jej podejście i absolutnie nie jest to w tym wypadku złe podejście. Jest jasne i zrozumiałe.

Ponury, nie mam nic do Twoich postów, absolutnie, po prostu użyłeś sformułowań z których pierwsze mnie zaciekawiło, a drugie podniosło ciśnienie^ Pozwolę je sobie poruszyć, ale pragnę podkreślić, że nie jest to skierowane do Ciebie.

Cytat1
Ponury napisał(a):Zresztą każdy ma inny gust, więc nie można uogólniać [tego nienawidzę].

Jest to, wydaje mi się, z perspektywy poznanych osób, niejako truizm. Są różne gusta, ale istnieją pewne korelacje pomiędzy cechą charakteru, a tym co lubimy^ Jest też różnica pomiędzy tym, co lubimy, a tym co lubimy w danej chwili. To tylko początek myśli, którą może rozwinę jak sobie jeszcze ten temat pomęczę^

Cytat2
Ponury napisał(a):I każda osoba ma prawo do wyrażania swojego zdania.

A "my powinniśmy je uszanować". Trele morele, albo jak ktoś woli, bardziej niekulturalna forma. To jest taka brutalna prawda, która w swojej brutalności jest nie do przyswojenia dla części ludzi. Przede wszystkim ten cytat jest zwykle skracany na korzyść piszącego. Z tym "prawem" jest jak z wolnością, wolność się kończy tam, gdzie zaczyna się wolność drugiej osoby. Osoby bez wykształconej w minimalnym stopniu inteligencji emocjonalnej powinny się powstrzymać od pisania swojego zdania. Krew mnie zalewa jak czytam głupi tekst, po czym osoba kończy "i to jest moje zdanie, i mam do tego prawo bo jest wolność słowa".
Sprostuję, że post uważam za głupi nie tylko ze względu na zdanie jego autora na dany temat, ale również ze względu jak zostanie owo zdanie wypowiedziane.
Ale to jeszcze można "przełknąć". Natomiast szacunek do tej osoby jest obłudą.
Jeżeli z punktu widzenia nauki, określiłabym pewne osoby chorymi psychicznie i kwalifikującymi się do psychiatryka to trudno, by te osoby szanowały moje zdanie^ No proszę Was^ Pominę fakt, że część "opinii" wynika z innych przesłanek.


Odpowiadając bardziej na temat. Odwołując się do postu Komimasy i przykładu z Markiem Grechutą.
Osoba, która broniła swojego wątpliwego gustu jest prawdopodobnie gimbazą ( albo tak zostało w umyśle). Może nie znać tego autora, może być za młoda, ale kultury nie ma za grosz. Nie rozumiem czemu, za powiedzmy nazwanie debilem zaatakował czyjąś matkę, poprzedzając całą "radę" słowem na "k". To świadczy o wątpliwej, moim zdaniem, kulturze tej osoby.

Film z napisami, czy z lektorem to tylko opcja obejrzenia tego samego filmu. Film z napisami jest lepszy, to jest kolejna kwestia, która powinna być bezsporna, a pojawiają się jakieś z Chin opinie, że tak nie jest, bo napisy trzeba czytać. Ok, ja to rozumiem, nawet szanuję ( naprawdę, mój tata też woli lektora), ale jest lepszy dla tej osoby, bo nie widzi napisów, gdyby widziała, byłoby inaczej. Obiektywnie więc należałoby stwierdzić, że film z napisami jest lepszy, tak samo jak najlepszy jest film bez napisów i bez lektora. Sama wolę lektora, ba lubię jeszcze dziadowski dubbing^ To tak jakby się zastanawiać, czy manga jest lepsza w oryginale czy z tłumaczeniem. Tutaj również można powiedzieć, że lepsza z tłumaczeniem, bo się rozumie, jednak jakby tak spojrzeć obiektywnie to oryginał jest zawsze najlepszy. Ale ludzie nie mogąc się z tym pogodzić, zamiast nazwać rzeczy po imieniu, wolą sobie daną rzecz zdyskredytować, żeby czuć się z tym lepiej^


Chlor napisał(a):załóżmy że ja wybieram ambitniejsze książki, ale za to Komi wybiera ambitniejsze planszówki - czy można powiedzieć, że któreś z nas jest debilem? No nie d; Poza tym wydaje mi się też, że potrzebujemy też płytkich rzeczy, żeby przy nich odpocząć. I tyle. A że większość ludzi zawsze wybierze to co łatwiejsze, no to jest normalne.

No offence^ Wydaje mi się, że aby przykład był adekwatny powinno być: załóżmy że ja wybieram ambitniejsze książki, a Komi wybiera lekkie pozycje, lub nie czyta w ogóle - czy można powiedzieć, że któreś z nas jest debilem?
Inaczej to tak jakby szukało się zastępstwa. Jakby gdzieś ta "ambitność" musiała być. Zapewne nie o to chodzi, ale się uczepiłam^
Do ostatniego zdania odniosę się poniżej^


Komimasa napisał(a):Kto zdecydował, że disco polo uchodzi za szczyt wiochy, choć i tak ludzie wszelkiego pokroju tańczą przy tym na weselu? Nader wszystko mówimy tu przecież o formie rozrywki (muzyka, film), a więc przekaz powinien być wręcz uproszczony. Jeśli oglądamy film, to często żeby odpocząć, pośmiać się, a niekoniecznie żeby przeżyć wewnętrzne katharsis.

Disco Polo, jak i film American Pie ( nie wiem jak się to pisze, nie sprawdzam bo to nieistotne) to odmóżdżające produkcje. Disco Polo jest nieocenione na zabawach, bo na zabawach chcemy się odmóżdżyć, odstresować, wyluzować. Pominę fakt, że zwykle towarzyszy temu alkohol który ułatwia "tolerowanie" tego typu muzyki.
Warto przytoczyć tu starą prawdę, że często coś co lubimy, kojarzy nam się pozytywnie. W przypadku Disco Polo,zapewne na wsiach częściej towarzyszy zabawom taka muzyka i puszczenie takiej muzyki ma przywoływać te dobre odczucia, nie wspomnienia.
Dlatego są osoby, które słuchają tego ot tak dla posłuchania. Mam koleżankę, bardzo inteligentną, która nie jest w stanie posiedzieć z "plebsem" czyli stereotypowymi ludźmi ze wsi, którzy mają siano w głowie. Koniec, to trzeba sobie powiedzieć. Na tym świecie są debile o zabarwieniu pejoratywnym. Jej dziewczyna jest ze wsi, słucha Disco Polo, czym czasem nas doprowadza do szału ( ona wie co uważam o Disco Polo^) ale nie patrzymy na nią przez pryzmat tego skąd jest, czego słucha, tylko jakim jest człowiekiem. Ale jak ktoś z osiedla puści dość głośno Disco Polo, to dla mnie to "wieśniak". Nie dlatego że słucha tej muzyki, ale dlatego że nie zna podstawowych zasad funkcjonowania w społeczeństwie i nie szanuje innych.

Oczywiście lekka rozrywka jest potrzebna, ale jak wszystko inne w odpowiedniej ilości. Natomiast, mam wrażenie, ludzie mają tendencję żeby zwiększać ilość tej "lekkiej rozrywki". Nikt nie oczekuje, by ktoś na you tube w ramach relaksu odpalał na przykład filmik o teorii względności, ale z roku na rok ludzie coraz więcej oglądają głupot i te głupoty ich ogłupiają, a przez to oglądają ich coraz więcej i koło się zazębia. Smutna prawda. A często im młodsze pokolenie, tym niestety chętniej sięga po takie wzorce, a poziom edukacji wieńczy dzieło. Jeżeli komuś wydaje się to absurdalne niech sobie zrobi eksperyment:
Oglądamy coś głupiego, mogą być memy bo ich poziom to czasem dno i metr mułu. Po jakimś czasie, w miarę jak się będzie zwiększała częstotliwości ich przeglądania, część zacznie się podobać. Nie wiem czy to działa na wszystkich, czy tylko osoby podatne.

Powiedzenie "Są gusta i guściki" to powiedzenie według mnie poprawne polityczne, skrywające brak szacunku.
Idąc dalej. Są ludzie, którzy gustu nie mają. Na przykład jeżeli chodzi o styl ubierania się, od niektórych kreacji aż oczy bolą. Zaznaczę, że poza samym ubiorem, te osoby w ogóle nie tracą w moich oczach, bowiem to nie jest coś po czym się powinno kogoś oceniać. Sam fakt braku gustu występuje. Podobnie jest z ogólnie przyjętym zielonym groszkiem na różowym tle. Budynki tak pomalowane, odrzucałyby. Jak jakiś film jest słaby, to albo jest to film który wymaga czegoś od widza, ( widz "zaleni" i wtedy uzna że film jest stratą czasu), albo to kompletna pomyłka. Nie można udawać, że wszystko jest ok, bo dochodzimy do absurdu kiedy to kupa w muzeum sztuki zostanie uznana za sztukę. Nie mi decydować o tym, co sztuką co nie, chodzi tylko o to, by dać jasny dla większości przykład.


Filemon napisał(a):Też trzeba brać pod uwagę, że nie każdy jest tak samo inteligenty. Może ktoś po prostu nie rozumie przesłania filmu/muzyki.

Nie jestem pewna czy dobrze rozumiem. To że ktoś nie rozumie, według Ciebie jest przyzwoleniem że może minusować? Mam nadzieję, że się mylę^
Właśnie to są ludzie o jakich wspominałam, że przez takie inteligenty ( tu sprostuję, że nie mam nic do tego, czy są inteligentni czy nie, tylko ocenianie filmów mogliby sobie darować) filmy trudne w odbiorze, często lądują ze średnią oceną na film webie. Jak widzę dobry film i ktoś pisze, że przespał połówkę to już wiem czemu dał taką, a nie inną ocenę. Jeżeli ja nie lubię horrorów takich "gore" bodajże, to nie wchodzę i nie oceniam tych filmów. Proste? A co uważam o tego typu rozrywce to jest materiał na inny temat.


Teraz trochę o ludziach. Według mnie są ludzie gorsi i lepsi, powiedzmy w teorii. I nie mam tu na myśli jakiś głupot typu, bo ktoś ma dobre stanowisko, duży dom i tak dalej, ale generalnie jak mamy powiedzmy człowieka, który przyczynił się do okaleczenia kilku osób, takie bandziora, to się nie zastanawiamy nad tym jakie elementy poznawcze wpłynęły na ukształtowanie się takiej psychiki. Powiem szczerze, że myślałam również o tym że jak znamy jakąś osobę i ma ona takie wady jak dwulicowość i znamy drugą osobę, która również jest dwulicowa, ale zdaje sobie z tego sprawę i stara się nad tym pracować, to ta druga jest lepsza. To wydaje się oczywiste, ale obecnie wydaje mi się, że trzeba poznać naprawdę tę osobę, by móc ocenić.
Człowiek który się rozwija jest lepszy od tego, który nie podejmuje tego trudu. Większość jakoś nie ma problemu, żeby zganić się za to jak, tu wyolbrzymię, przez tydzień nie zrobi niczego dla siebie wartościowego. To jest to samo. Jeżeli ktoś woli się lenić niż rozwijać, to nie można udawać że jest w porządku, bo przy tym zostanie.

Jeszcze co do gustu i miar wartości, to póki co jeden przykład.
Ostatnimi czasy pojawia się coraz więcej osób, które chcą robić sobie tak zwane tunele. Aby uprościć przykład zaznaczę, że chodzi mi tylko o te w nosie, gdzie widać całą przegrodę nosową. Czy jest to obrzydliwe? Z wypowiedzi osób na forum zaryzykowałabym stwierdzenie: że jest. I czy ktoś się nad tym zastanawia np. w ten sposób: "ojej, a może ta osoba ma rację i to mi się wydaje, że wygląda to okropnie, a tak wcale nie jest"?
To jest baaardzo kruchy lód. Ale społeczeństwo żeby się rozwijać musi wyznaczyć sobie jakieś normy, bo inaczej szczytem dowcipu będzie "daj kamienia" i "rżenie" z tego na maksa. No "masakra".
11.06.2016 13:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Chlor Offline
Yonkou
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,139
Dołączył: 01.04.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #22
RE: Coś jest lepsze od czegos innego... czy na pewno?
Imi napisał(a):No offence^ Wydaje mi się, że aby przykład był adekwatny powinno być: załóżmy że ja wybieram ambitniejsze książki, a Komi wybiera lekkie pozycje, lub nie czyta w ogóle - czy można powiedzieć, że któreś z nas jest debilem?
Inaczej to tak jakby szukało się zastępstwa. Jakby gdzieś ta "ambitność" musiała być. Zapewne nie o to chodzi, ale się uczepiłam^
Do ostatniego zdania odniosę się poniżej^

Tak, właśnie w tym przykładze akurat chodziło mi o te "ambitność" ukrytą gdzie indziej, żeby nie oceniać po jednym aspekcie, to że ktoś lubi disco polo nie znaczy ze w jakiejś innej sferze nie wybiera ambitniejszych rzeczy od Ciebie i możesz się zdziwić oceniając go z góry tylko po takim małym wycinku.
Ale to nie znaczy, że musi gdzieś być, tak jak piszesz. Tylko jeśli we wszystkich sferach życia idzie się na łatwiznę, no to już powinien być powód do zmartwienia.

[Obrazek: sylw-sygn2.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2016 21:29 przez Chlor.)
12.06.2016 18:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ponury Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,908
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: tan zapach?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #23
RE: Coś jest lepsze od czegos innego... czy na pewno?
Imithe napisał(a):Ponury, nie mam nic do Twoich postów, absolutnie, po prostu użyłeś sformułowań z których pierwsze mnie zaciekawiło, a drugie podniosło ciśnienie

Oj, nie miałem takiego zamiaru XD

Ponury napisał(a):I każda osoba ma prawo do wyrażania swojego zdania.
Imithe napisał(a):A "my powinniśmy je uszanować".

Wcale tego nie napisałem!
To, że nie szanuję Twojego zdania jest też moim zdaniem, więc też mam prawo nie szanować Twojego zdania XD

Hehehe

I NA SZACUNEK TRZEBA SOBIE ZASŁUŻYĆ!!!


I przepraszam, że nie przeczytałem innych wypowiedzi, ale nie chce mi się i są taaaakie długie...

Ja też taki byłem "Jak to nie wiesz kto to/co to?!? Nie możesz być fanem tego!", jednak na szczęście mi przeszło... Teraz obrażam ludzi w inny sposób!

[Obrazek: Nowy_obraz_mapy_bitowej.jpg]
WYBIERZ WARTOŚCIOWE FRANKY!!!
12.06.2016 18:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,970
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #24
RE: Coś jest lepsze od czegos innego... czy na pewno?
Właściwie Imi w bardzo rozległy i szczegółowy sposób (co zdecydowania utrudnia posądzenie Cię o obrażanie kogoś, bo wyjaśniasz na każdym kroku swój tok rozumowania) poruszasz to, o co mi właśnie chodziło. [Obrazek: nJNs5Tf.png]

Możemy mówić, że wszystko jest dobre, ale i tak będą występowały rzeczy gorsze i lepsze i tak powinno być, bo jak pisałaś doszłoby do absurdów. Nie można udawać tylko przez grzeczność, czy pozory kultury, że coś jest słabsze. W wielu wypadkach będzie jak wspominałaś, choćby ten przykład z filmami. Wiadomo, że mimo, iż tłumaczenie ułatwia przystępność danego dzieła, wcale nie musi podnosić waloru samego dzieła. Nie można powiedzieć, że "jest lepsze" tylko dlatego, że ułatwia odbiór, jak to jest właśnie w wypadku filmów z lektorem, gdzie 20% tekstu może zostać zmienione, na potrzeby przekładu. Ale nie jest to też tak trafny przykład, bowiem tłumaczenie to jest jednak sztuka i odpowiednio duży wkład potrafi nawet uczynić przekład lepszym od oryginału. Daleko nie trzeba szukać - Shrek. [Obrazek: kYFkMUX.png]I można mówić, wiele ale w tym wypadku polski dubbing wypada lepiej, ale nie dlatego, że ułatwia nam to odbiór, tylko po prostu jest lepiej zagrany i bardziej cięte są wypowiedzi, idealnie pasujące do bohaterów.

Co do kwestii ambitnych planszówek. To jest smutne, ale niestety nie brakuje graczy, którzy uważają dosłownie, że jest sens grać tylko w gry euro, reszta to gówno i strata czasu. Nie muszę chyba tłumaczyć, że z góry patrzą na ludzi grających choćby w ameritrashe (duża losowość). Bo przy grze uero trzeba sporo kombinować, móżdżyć a co angażuje szare komórki zawsze jest tym lepszym. Ja mam znikomą ilość gier euro w swojej kolekcji, co nie znaczy wcale, że lubię prostą, nieskomplikowaną rozgrywkę i irytuje mnie takie traktowanie mnie z góry, bo ja nie gram w "dobre gry". Już nie wspominając, że różne gry mają różne wady. Z drugiej strony mamy graczy ameritrashy, które jak mantrę powtarzają z wyraźną dezaprobatą "znowu gracie w to suche euro". Ja nie wiem co to za moda. To są tak odmienne typy gier, że to głowa mała. Do tego o żadnej nie mogę powiedzieć, że "w małym stopniu angażują szare komórki" skoro jest choćby te 20 stron do przeczytania i zrozumienia. Dość powiedzieć, że większość ogromnych wielogodzinnych strategii jest ameritrashami. Nie wiem, co się dzieje z tymi ludźmi i czemu takie zachowania mają służyć. Ktoś się lepiej poczuje od tego czy jak? [Obrazek: K1RVkPr.png]
Ale co w wypadku imprezówek? Cóż, ja nie uważam, żeby gracze lubujący się w prostej i nieskomplikowanej rozgrywce byli gorsi, sam też lubię machnąć takiego szybkiego gatewayka, aczkolwiek wszystko zależy od towarzystwa. Nie mam złudzeń, że cash & guns czy krangmortha to nie są gry wysokich lotów, ale czy to źle?

Staram się ludzi po gustach nie oceniać, ale nie ma dla mnie wątpliwości, że jest dobry gust i gust zły. Jeśli jednak mamy osobę pracującą w corpo i gustuje ona w głupich komediach, żeby się po pracy odprężyć, to czy mogę powiedzieć, że ma zły gust? Pokusiłbym się o stwierdzenie, że mogę. Dobrze też tam napisałaś, że gust i charakter to nie są dwie oddzielne rzeczy.

I jestem tego samego zdania, że jeśli się czegoś nie lubi to się stara nie wypowiada na taki temat, bo to wtedy przypomina hejt dla samego hejtu. No ale z drugiej strony to nie jest też takie proste, bo w społeczeństwie jest niejaka presja na to, co jest uważane za "wartościowe". Np spróbuj powiedzieć, że nie widziałeś/łaś Forest Gumpa, Zielonej Mili czy innego "mocnego" filmu, to od razu mogą krzywo na Ciebie (jeśli nie znasz kilku, nie jednego). Stąd też siłą rzeczy ludzie biorą się za coś, czego zdecydowanie odbiorcą potencjalnym nie są, i nie ma co się potem dziwić, że pod porządnym filmem z przekazem, pojawiają się potem niskie oceny. Ktoś zachwalał, taki chłopek parobek sobie włączy, prześpi połowę, a zły, że stracił czas zostawi po sobie komentarz.

Cytat:I NA SZACUNEK TRZEBA SOBIE ZASŁUŻYĆ!!!

Pewnie tak, ale żeby szanować zdanie innych to oczekuje się po samym dobrym wychowaniu. Jeśli więc ktoś powie, że ta czy inna książka jest zła, mogę się z nią nie zgodzić, mogę jej nie szanować nawet, ale i tak winienem uszanować jej zdanie. To są jakby dwie różne rzeczy jednak.

A co do prawa wolności to cytując klasyk "Wolność jednego nie może być kosztem drugiego".

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.06.2016 19:29 przez Komimasa. Powód: Poprawiona ortografia)
12.06.2016 19:28
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Zangetsu2 Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 604
Dołączył: 30.07.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #25
RE: Coś jest lepsze od czegos innego... czy na pewno?
Gardło mnie boli po meczu, to właściwie mogę coś popisać i dorzucić swoje trzy grosze.

Cytat:Jednym z ciekawszych postów, z punktu widzenia tej problematyki, wydaje mi się post Filemon. W istocie jej podejście może wydawać się gimbazowe, głupie i pożałowania godne, ale tylko na pierwszy rzut oka. Oczywiście po tym że ktoś w filmach ocenia wygląd aktorów, nie powinno się oceniać od razu ludzi.

Oczywiście, że nie można oceniać ludzi. I nie używałbym tak dramatycznych słów jak "godne pożałowania". Co nie zmienia faktu, że dalej jest to głupie. Facjata aktora/aktorki może być jednym z elementów naszej krytyki, ale jeżeli ktoś buduje na tym opinię o filmie to właściwie o czym mamy dyskutować? Że wolę tyłek jednej aktorki od drugiej? Ok to też może się przewinąć, ale nie jako meritum.

Cytat:No offence^ Wydaje mi się, że aby przykład był adekwatny powinno być: załóżmy że ja wybieram ambitniejsze książki, a Komi wybiera lekkie pozycje, lub nie czyta w ogóle - czy można powiedzieć, że któreś z nas jest debilem?

Odpowiem na przykład. xD Oczywiście, że nie. Książki nie mogą być traktowane jakby były tajemną wiedzą istniejącą w próżni, bez innych mediów. To nie średniowiecze.

Cytat:Oczywiście lekka rozrywka jest potrzebna, ale jak wszystko inne w odpowiedniej ilości. Natomiast, mam wrażenie, ludzie mają tendencję żeby zwiększać ilość tej "lekkiej rozrywki". Nikt nie oczekuje, by ktoś na you tube w ramach relaksu odpalał na przykład filmik o teorii względności, ale z roku na rok ludzie coraz więcej oglądają głupot i te głupoty ich ogłupiają, a przez to oglądają ich coraz więcej i koło się zazębia. Smutna prawda. A często im młodsze pokolenie, tym niestety chętniej sięga po takie wzorce, a poziom edukacji wieńczy dzieło.

"Kiedyś trawa była zieleńsza, a wódka mocniejsza..."

Cytat:Jak jakiś film jest słaby, to albo jest to film który wymaga czegoś od widza, ( widz "zaleni" i wtedy uzna że film jest stratą czasu), albo to kompletna pomyłka.

Przecież to jest zajebiste uproszczenie tematu. Film, podobnie jak większość gałęzi sztuki, ma to do siebie, że jego przeżywanie jest odczuciem bardzo mocno subiektywnym. NIE DA SIĘ wszystkiego wrzucić do tak prostych szufladek. Twój podział mocno mi sugeruje zresztą, że pomyłki to zwykle popcornowe blockbustery, a film, którego ktoś nie rozumie to arthouse. Problem w tym, że wiele "ambitnych produkcji" to naprawdę zwykłe popłuczyny, których nie da się oglądać. Zresztą jestem wielkim przeciwnikiem używania w kinie pojęcia "ambitna produkcja". Do tej pory nie mam pojęcia co ktoś ma na myśli to mówiąc.

Cytat:I jestem tego samego zdania, że jeśli się czegoś nie lubi to się stara nie wypowiada na taki temat, bo to wtedy przypomina hejt dla samego hejtu.

Czekaj, bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem. Ty sugerujesz, że jeśli ktoś czegoś nie lubi to nie powinien wdawać się za bardzo w polemikę na temat tej rzeczy?

Cytat:Stąd też siłą rzeczy ludzie biorą się za coś, czego zdecydowanie odbiorcą potencjalnym nie są, i nie ma co się potem dziwić, że pod porządnym filmem z przekazem, pojawiają się potem niskie oceny. Ktoś zachwalał, taki chłopek parobek sobie włączy, prześpi połowę, a zły, że stracił czas zostawi po sobie komentarz.

Film z przekazem absolutnie nie musi być dobry. I nie zawsze jest to kwestia braku zrozumienia. Lepiej napisać, że coś jest do dupy i nam się nie podoba, niż płynąć z prądem i przeciwko sobie agitować jakąś opinię.

See you space cowboy...

Fanboy Sagi o Wiedźminie
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.06.2016 01:01 przez Zangetsu2.)
13.06.2016 00:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Imithe Offline
Feniks^
Pirat

*
Liczba postów: 1,035
Dołączył: 23.12.2009
Skąd: pajęczyny myśli
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #26
RE: Coś jest lepsze od czegos innego... czy na pewno?
Zangetsu, ja Cię proszę, oznaczaj kogo cytujesz^ Bo potem myślę, że to ja takie rzeczy piszę, skoro zaczynasz cytować moje wypowiedzi.



Zangetsu napisał(a):"Kiedyś trawa była zieleńsza, a wódka mocniejsza..."

Z trawą znam przykład, że u sąsiada trawa zieleńsza. A wódce to pierwsze słyszę. Ale generalnie, uważam że tutaj niestety nie ma o czym rozmawiać, bo to jest smutna i brutalna prawda. A już na 100% fragment z edukacją. Niedługo uczelnie zaczną reklamować to jak łatwo i szybko można dostać doktorat. Już teraz stopień magistra stracił na wartości, a doktor postrzegany jest jak kiedyś magister. A co do ogłupiania ludzi. Odkąd internet zagościł w naszych domach, głupota co niektórych jak te grzyby po deszczu, wyszła na światło dzienne i stała się do bólu widoczna. Ale 5 lat temu też był internet, a z taką głupotą jak teraz się spotykałam zdecydowanie rzadziej. Powstał taki kwejk, który nawet nie ukrywał że jest głupi i milion bezsensownych stron, które nawet nie bawią, tylko ogłupiają społeczeństwo. Tak, to jest moje osobiste odczucie, bo widzę memy i jakiś poziom ma może co dwudziesty. Ponadto kiedyś nie spotykałam się tak często z powszechnym lenistwem, które to jest zalążkiem głupoty, bo jak ktoś jest leniwy to i rozwijać mu się nie chce, a więc stoi w miejscu. Przekaz musi być prosty, czytelny i krótki, bo inaczej zjawią się jednostki które nie rozumieją. Tego tyle nie było, chociażby te 5 lat temu. I żadne statystyki mnie nie przekonają, że jest inaczej, bowiem statystyka to największe kłamstwo i zależy od tego kto zleci badanie. Nie wierzę w uczciwość. Można mówić, że prosty i krótki przekaz jest potrzebny, bo żyjemy w takich czasach, ale jeżeli czas zaoszczędzony zostaje zmarnowany na siedzeniu na fejsie/onecie, oglądaniu bzdur w internecie, to chyba nic po tej skrótowości. Tutaj pozwolę sobie sprostować, nie mam zdania na temat marnowania czasu. Potrafię się przyznać, że marnotrawię sama czas na użeraniu się, bo to trudno inaczej nazwać, z dziczą onetowską, ale nie poszukuję krótszych, łatwych przekazów, bo "nie mam czasu". Oczywiście może być tak, że czyta ten tekst powiedzmy czternastolatka i może się czuć urażona, że mam jej pokolenie za takie, a nie inne. To nie znaczy, że taką osobę uważam za głupią z miejsca. Najpierw muszę ją poznać. Na pewno nie patrzę przez pryzmat rocznika na taką osobę. To również wina rodziców i tak dalej, ale to inna historia.

Zangetsu napisał(a):Przecież to jest zajebiste uproszczenie tematu. Film, podobnie jak większość gałęzi sztuki, ma to do siebie, że jego przeżywanie jest odczuciem bardzo mocno subiektywnym. NIE DA SIĘ wszystkiego wrzucić do tak prostych szufladek. Twój podział mocno mi sugeruje zresztą, że pomyłki to zwykle popcornowe blockbustery, a film, którego ktoś nie rozumie to arthouse. Problem w tym, że wiele "ambitnych produkcji" to naprawdę zwykłe popłuczyny, których nie da się oglądać. Zresztą jestem wielkim przeciwnikiem używania w kinie pojęcia "ambitna produkcja". Do tej pory nie mam pojęcia co ktoś ma na myśli to mówiąc.

Na wstępie. Jak często rozumiem użycie słowa "zajebisty" tak tu wydaje mi się ono zdecydowanie niepotrzebne.
To po prostu duże uproszczenie, ale takie musi być. Nic nie da dzielenie tego na kilka fragmentów, bo nie wiem jak długi byłby mój post. Nie oglądam dużo filmów i jak coś nie znam filmu, który by poruszał trudny problem, lub wymagał zastanowienia się nad filmem, gdyż odpowiedzi nie są podane na tacy, a był szmirą. Za to widziałam filmy, które były psychologiczne, wymagające zastanowienia, po czym ktoś na film webie dał 2, bo się wynudził, ale aktorka była ładna, więc nie jeden. Doskonale wiem, że nie da się wrzucić do prostych szufladek, ale generalizacja sama w sobie jest potrzebna.
Również nie rozumiem co znaczy ambitna produkcja. Użyłam tego słowa w kontekście zapytania Chlor. Wydaje mi się, że ambitny ma służyć ego osoby która go ogląda, bo jak ogląda film ambitny to jest ambitna, a więc ta lepsza ( też uproszczenie jakby co^)



Reszta nie tyczy mojego postu^


I Chlorcia na koniec.
Wydawało mi się, że już rozumiem co chciałaś powiedzieć. Kiedy nagle:
Chlor napisał(a):Ale to nie znaczy, że musi gdzieś być, tak jak piszesz. Tylko jeśli we wszystkich sferach życia idzie się na łatwiznę, no to już powinien być powód do zmartwienia.

Przypomnę, że "tak jak piszesz" to: "gdzieś musi być ta ambitność" I teraz można to przetłumaczyć jako, " To nie znaczy, że gdzieś musi być ta ambitność, tylko jeśli we wszystkich sferach życia idzie się na łatwiznę [...] "
Czyli wychodzi na to że gdzieś ta nie tyle ambitność, co po prostu coś co wymaga od człowieka wysiłku i przyczynia się do jego rozwoju, gdzieś musi występować^


Edit:

Myślałam, że ktoś coś tu napisał, ale widzę, że mój post jest ostatni. Tu macie przykład:




To jest ewidentny przykład jak coś jest gorsze i tyle. Jak dziś to słyszałam, to myślałam że się radio zacinało. Utwór jest znośny, tylko dlatego bo oryginał jest dobry. Reszta to nawet nie powiem co.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.07.2016 17:45 przez Imithe. Powód: Poprawiona ortografia)
14.06.2016 23:20
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Murgrabia Offline
Taka niedobra ja
Pirat

*
Liczba postów: 3,807
Dołączył: 14.04.2012
Skąd: Biesia Kraina
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #27
RE: Co nas gryzie/denerwuje dziś
Hawajska jest pyszna, ale tutti frutti jest trauma na całe życie. Tongue

[Obrazek: GwnW5Ko.png]
Sakazuki uczyniło ich braćmi,
Sakazuki braterstwo to przerwał.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.06.2017 16:26 przez Murgrabia.)
23.06.2017 16:25
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Hejs Niedostępny
Cichociemny
Pirat

*
Liczba postów: 3,583
Dołączył: 01.11.2011
Skąd: Zowąd
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #28
RE: Co nas gryzie/denerwuje dziś
Wszystkie słodkie pizze, z hawajską na czele, to herezja.

[Obrazek: Sygnatura.jpg]
23.06.2017 16:27
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Taboretto Offline
Supernova
Pirat

*
Liczba postów: 812
Dołączył: 19.11.2009
Skąd: Wrocław
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #29
RE: Co nas gryzie/denerwuje dziś
Ale pizzę ze śmietaną miałem okazję jeść i sama śmietana na pizzy zła nie jest. Ale tutaj zmieszały się truskawki ze śmietaną, same truskawki to miały taką konsystencję dżemu i wraz ze śmietana stworzyły obrzydliwie słodką mieszankę. Jalby to Włoch zobaczył to by się przeżegnał chyba. No tak się nie robi xD

(23.06.2017 16:22 )Kotu napisał(a):  Ananasa dodaje normalnie do sałatki świątecznej

Sałatka świąteczna i ANANAS?




[Obrazek: MsPwoy.jpg]
23.06.2017 16:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Chisu Offline
Supernova
Pirat

*
Liczba postów: 958
Dołączył: 26.11.2012
Skąd: Kosmos
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #30
RE: Co nas gryzie/denerwuje dziś
>2017
>dawanie je****a o czyjś gust kulinarny

[Obrazek: D2kDFZK.png]
23.06.2017 17:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama