Aktualny czas: 22.09.2017, 01:12 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Nabór na adminów.
Potrzebni mi są ludzie, którzy mogą mi prowadzić nakamę:) Więcej informacji -> Tutaj <-
Odpowiedz 
JoJo no kimyou na bouken [manga]
Autor Wiadomość
Hejs Niedostępny
Cichociemny
Pirat

*
Liczba postów: 3,191
Dołączył: 01.11.2011
Skąd: Zowąd
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
JoJo no kimyou na bouken [manga]
Wątek poświęcony jednej z najlepiej sprzedających się jumpowych serii, wydawanej w Japonii od 1987 roku.


JOJO NO KIMYOU NA BOUKEN

AUTOR: HIROHIKO ARAKI

[Obrazek: Volume_1.png] [Obrazek: Volume_6.png] [Obrazek: Volume_12.png] [Obrazek: Volume_29.png] [Obrazek: Volume_48.png] [Obrazek: Volume_64.png] [Obrazek: Volume_81.png] [Obrazek: Volume_105.png]

Liczba rozdziałów: 910+
Magazyn: Shuukan Shounen Jump, Ultra Jump (aktualnie)
Skanlacje: angielskie (na bieżąco)

Spoiler :
JoJo's Bizarre Adventure jest niezwykłym tytułem. Zaskoczenie budzi już jego długość, która w momencie pisania tego tekstu liczy 106 tomów, a wciąż powstają kolejne. Jeszcze większe zdziwienie powoduje fakt, że pomimo tak długiego cyklu wydawniczego jednym z jej największych plusów jest nadzwyczajna oryginalność, zaskakująca czytelników nawet w najnowszych rozdziałach. W przeciwieństwie jednak do wielu innych tasiemców, tak długi cykl wydawniczy nie wymusił epizodyczności fabuły. Zamiast tego całość dzieli się na osiem części, których akcja toczy się od XIX wieku do współczesności i obejmuje przygody kolejnych członków tej samej rodziny, noszących wspólne przezwisko „JoJo”.

Całość rozpoczyna od serii Phantom Blood, rozgrywającej się w dziewiętnastowiecznej Anglii. George Joestar adoptuje syna człowieka, który w przeszłości ponoć uratował mu życie, chcąc, by stał się przyjacielem i wsparciem dla jego własnego potomka. Jednakże młody Dio Brando pomimo sympatycznej aparycji jest skończonym draniem i pragnie jedynie władzy i pieniędzy. A te są tuż obok, wystarczyłoby jedynie przejąć majątek Joestarów, wykorzystując naiwność ojczyma i pozbywając się przybranego brata. To jednak nie jest takie łatwe, zaś Jonathan „JoJo” Joestar rywalizuje przez lata z Dio i wyrasta na dzielnego i wykształconego młodego mężczyznę. Sytuację zmienia dopiero ciężka choroba George'a i odkrycie przez Dio dziwacznego mechanizmu w starożytnej kamiennej masce, wbijającego ostrza w głowę jej właściciela. Nie wie jednak, że kryje ona przerażający sekret i jej ofiary nie giną, lecz zmieniają się w wampiry. Nie zdając sobie z tego sprawy, postanawia ją wykorzystać do własnych celów, czego skutkiem będzie kolejna już tragedia w rodzinie Joestarów zakończona walką na śmierć i życie, niestety nierozwiązującą sprawy do końca. Lecz Jonathan nie pozostaje sam: pomoc oferuje mu ekscentryczny dżentelmen, William Antonio Zeppeli, uczący go używania nadnaturalnej mocy hamon, pozwalającej na nawiązanie walki nawet z najpotężniejszym przeciwnikiem.

Na tym opowieść mogła się zakończyć i JoJo's Bizarre Adventure dołączyłoby do długiej listy ciekawych, ale nierównych i w konsekwencji zapomnianych mang, gdyby nie jeden szczegół. Jeszcze w piątym tomie akcja przenosi się do roku 1938, rozpoczynając serię Sentou Chouryuu (ang. Battle Tendency), której głównym bohaterem jest wnuk Jonathana – Joseph Joestar. Nowy JoJo staje przed znacznie większym wyzwaniem niż jego przodek, gdyż pewna ekspedycja naukowa znajduje w azteckiej świątyni kolejne maski. A to zaledwie początek problemów, gdyż prawdziwym zagrożeniem jest przebudzenie się kilku ostatnich przedstawicieli pradawnej rasy odpowiedzialnej za powstanie groźnych artefaktów. W dodatku całą sprawą zaczynają się interesować naziści, a także organizacja wojowników hamon i Joseph będzie musiał odbyć podróż przez pół świata, by chronić bliskich, opanować moc hamon i spotkać Caesara Antonio Zeppeliego, który obwinia go za śmierć swojego dziadka.

To jednak też nie koniec. Następna seria, Stardust Crusaders, przenosi akcję o kolejne półwiecze naprzód i opowiada o podróży Josepha, jego wnuka – Joutarou „JoJo” Kuujou i ich paru przyjaciół obdarzonych nadnaturalnymi mocami do Egiptu. Nie jest to oczywiście wycieczka turystyczna; jej celem jest pokonanie prawdopodobnie ostatniego żyjącego wampira, władającego nową mocą zwaną Standem. Po drodze czekają na nich dziesiątki nowych przeciwników, wysyłanych kolejno przez głównego adwersarza.

Dziesięć lat później rozpoczyna się Diamond wa Kudakenai (Diamond is Unbreakable), opowiadający o nieślubnym synu Josepha – Jousuke „JoJo” Higashicie, prowadzącym w mieście Morioh śledztwo w sprawie nadzwyczajnie dużej liczby osób o nadnaturalnych mocach i seryjnego mordercy kobiet.

o zakończeniu tego wątku akcja przenosi się do Włoch, rozpoczynając Ougon no Kaze (Vento Aureo), którego głównym bohaterem jest Giorno „JoJo” Giovanna, powiązany z Joestarami i Dio Brando skomplikowanymi więzami krwi. Główny wątek dotyczy zamiaru Giorno dołączenia do mafii Passione i zmienienia jej od środka w coś przypominającego raczej wesołą drużynę Robin Hooda niż dotychczasową zbieraninę przestępców, degeneratów i morderców.

Następujący po nim Stone Ocean przenosi akcję na Florydę, do żeńskiej części więzienia Green Dolphin Street, w którym osadzono Jolyne „JoJo” Kuujou – córkę Joutarou. Jej sytuacja nie jest wesoła, lecz dziewczyna nie ma czasu na rozczulanie się nad sobą, gdyż w więzieniu znajduje się przynajmniej kilkoro osób o nadnaturalnych mocach, a wśród nich dawny sługa Dio planujący pomścić śmierć swojego mocodawcy.

Kolejna część cyklu toczy się już w innym uniwersum i przenosi akcję z powrotem do drugiej połowy XIX. Opowiada o walczącym za pomocą stalowych wirujących kul Gyro Zeppelim i sparaliżowanym od pasa w dół Johnnym „JoJo” Joestarze, biorących udział w tytułowym wyścigu konnym Steel Ball Run, którego trasa biegnie w poprzek USA, od wybrzeża San Diego po Nowy Jork. Nie są oni jednak najdziwniejszymi uczestnikami: wśród ich rywali można znaleźć Araba na wielbłądzie, Indianina biegnącego na własnych nogach i genialnego dżokeja – Diego „Dio” Brando. Prawdziwym celem tego wyścigu nie jest widowisko, ale potajemne zebranie przez jego niektórych uczestników świętych relikwii, obdarowujących właściciela nadludzkimi mocami. Nic więc dziwnego, że wśród uczestników roi się od szpiegów, terrorystów, użytkowników Standów i zwykłych bandytów, a problemem jest nie tyle zajęcie wysokiego miejsca, lecz dotarcie żywym do mety.

Ostatnią, powstającą od 2011 roku serią jest JoJolion, przenoszący akcję ponownie do miasta Morioh, powoli podnoszącego się ze zniszczeń spowodowanych trzęsieniem ziemi. W jego wyniku wielu ludzi zaginęło, zaś spod ziemi zaczęły się wypiętrzać dziwaczne struktury z piaskowca, powoli niszczące drogi i budynki. Pod jedną z nich Yasuho Hirose przypadkiem znajduje nagiego i cierpiącego na amnezję chłopaka, mającego na barku znamię w kształcie czarnej gwiazdy, charakterystyczne dla Joestarów. Nowy JoJo nie ma zamiaru biernie czekać, aż jego wspomnienia powrócą same i po krótkim pobycie w szpitalu oraz załatwieniu paru formalności zaczyna działać. Z pomocą Yasuho oraz rodziny Higashikatów rozpoczyna własne śledztwo dotyczące jego przeszłości, powodu, dla którego posiada cztery jądra, a także zagadkowych powiązań z człowiekiem będącym głównym adwersarzem serii Diamond is Unbreakable.

(C.Serafin, Tanuki-Manga)
Jak widać, seria do krótkich nie należy, więc zamiast się o niej rozpisywać, wypiszę tylko, co mi się podoba, a co nie przypadło mi do gustu.
Spoiler :
+ Ród Joestarów. Główny atut serii, który mnie przy niej trzymał. Choć zakończenie SO robi wrażenie, to wolałbym kontynuację tego motywu.
+ Standy. Araki udowodnił, że potrafi stworzyć naprawdę dobrze przemyślane moce.
+ Dobrze przemyślane walki.
+ Tła. Zawsze były dobre, ale w najnowszych częściach bywają naprawdę piękne.
+ Nawiązania muzyczne.

- Monotonia. Zdecydowanie za dużo podobieństw między kolejnymi częściami, za mało różnorodności.
- Dłużyzny. I to takie niemożebne. Walki trwające kilkadziesiąt stron bez przerwy to według mnie przesada. Wygląda na to, że dopiero w SBR autor zorientował się, że warto byłoby zacząć je czymś przeplatać.
- Brak elementów zaskoczenia. Przykładowo w trzeciej części miałem już nawet nadzieję, że po zniknięciu na dłużej Kakyouin zdradzi resztę, żeby tylko zaczęło być ciekawiej. Nic z tego.
- Nudni przeciwnicy. W większości. Bywają odstępstwa pokroju Diego, ale zdecydowanie przeważają ci nijacy z niewielkim wpływem na fabułę, których bardzo łatwo zapomnieć.
- Jednotorowa fabuła, brak wyraźnych wątków pobocznych przez zdecydowaną większość mangi. Samą fabuła zostaje nakreślona w kilku pierwszych rozdziałach każdej części. Wszystko, co dzieje się później, ma po prostu doprowadzić do finału. Żadnych odstępstw, zwrotów akcji, nic. A jednak Araki potrafi za każdym razem ciągnąć to przez ponad sto rozdziałów. Meh. Może dlatego z całej serii najbardziej podobały mi się spin-offy.
- Restart serii. Zbliżając się do zakończenia SO, Araki mógł się zdecydować na jedno z dwóch rozwiązań: kontynuować przygody Joestarów albo zakończyć serię. Stanął w rozkroku i połączył obie te opcje. Szkoda. Wyraźnie widać, że początkowo SBR miało być osobną historią. Może wtedy byłby pozbawiony tylu jojowych schematów.
- Humor zwykle zabawny chyba tylko dla postaci i zagorzałych fanów.
- Oficjalne oceny zdolności Standów, które tworzył sam Araki, nie mają sensu, gdy porówna się je z innymi.
- Bezsensowne zabiegi wytłumaczalne tylko widzimisię autora. Wiem, że tej serii nie powinno się brać na serio, bo miejscami sama w sobie jest parodią, ale takie coś jak usunięcie Fuugo z fabuły czy wspomnienie o Giorno przy okazji przedstawiania synów Dio tylko po to, żeby go później nie wprowadzić do akcji, jest po prostu słabe.
- Kreska. To już moje czepialstwo, ale po autorze z własnym studiem spodziewałbym się czegoś więcej niż zarysów sylwetek w scenach przedstawiających tłum. Dodatkowo nawet teraz, w cyklu miesięcznym, w mniej istotnych scenach potrafi narysować postaciom strasznie dziwne ryje. To cena za dopieszczanie najważniejszych paneli, jak sądzę.
- Kadrowanie. Nigdy nie widziałem komiksu z tak źle zagospodarowanymi panelami.
- Projekty postaci. Tego nie będę nawet rozwijać.
Welp, jako całość dla mnie to takie 4/10, w porywach do 5. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się, żebym musiał się zmuszać do dalszej lektury komiksu. Nie ukrywam jednak, że to manga zdecydowanie nie w moim stylu. Może gdybym poznał ją dużo wcześniej, oceniłbym ją lepiej. Wszak animowane Sejlorki lubię do dziś, a formułę mają bardzo podobną.

No, to kto czytał już najnowszy rozdział?
Od momentu, w którym wleźli na ten słup zastanawiałem się, czy Mamezuku mógłby zrobić coś w tym stylu, żeby zmusić Jo2uke do robienia za ochroniarza. W momencie, gdy Yasuho rozżalała się nad poświęcanymi truskawkami byłem już prawie pewny. No i stało się. Leży jak długa.
W końcu rzucono też trochę światła na motywy antagonistów. Jeżeli okaże się, że w jakiś niewytłumaczalny sposób ma z tym coś wspólnego Diego z innego świata, to stoły pójdą w ruch ヘ(´° □°)ヘ┳━┳

[Obrazek: Sygnatura.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.06.2017 19:28 przez Hejs. Powód: Nowe informacje)
18.06.2017 18:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Taboretto Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 773
Dołączył: 19.11.2009
Skąd: Wrocław
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: JoJo no kimyou na bouken [manga]
Sam zamierzałem zrobić taki temat jak robiłem ocenianie każdych partów, dlatego przeniosę tutaj tamtego posta:

Wpadłem na pomysł ocenienia wszystkich partów Jojo po tym jak na myanimelist wpadłem na podobny temat. Liczę, że forumowi fani Jojo którzy są na bieżąco też coś napiszą xd Oceny oczywiście dam w spoiler szczególnie, że wszystko powyżej partu 4 jeszcze nie zostało zekranizowane.

Part 1: Phantom Blood
Spoiler :
Plusy:
-Klimat XIX wiecznej Anglii i starych horrorów.
-Dio, po prostu Dio
-Zakończenie
-Speedwagon nie da się go nie lubić
Minusy:
-Jonathan jest cholernie nudny
-Poza Dio mało ciekawi przeciwnicy
-Cała historia jest trochę... bajkowa?

Pierwszy part. Tutaj wszystko się zaczęło. Araki dopiero się uczył, ale już ponoć był porównywany do Toriyamy i Boronsona - autora Hokuto no Ken. Szczególnie przy designie postaci widać dużą inspirację tym starym tytułem. Kupił mnie też klimat tej części którego do tej pory nie widywałem zbytnio w innych anime. Zdecydowanie ten tytuł mocno wyróżniał się na tle innych anime i dlatego też mnie zainteresował. Mimo wszystko to wciąż bardzo prosta historia z nutą mroku. Nie był to najlepszy początek, ale Dio i ending wszystko wynagradzają.
7/10
Part 2: Battle Tendency
Spoiler :
Plusy:
-Joseph świetny Jojo, ale nie najlepszy (moim zdaniem)
-Podobnie jak poprzedni part, świetny klimat.
-Jedyne anime gdzie polubisz nazistę i będzie ci go szkoda. Ceasar - dobry Jojobro, ale też nie najlepszy xd
-Soundtrack z anime jest już ikoniczny. Gdy słyszysz "Awaken" czy "Propaganda" to od razu wiesz o jakie anime chodzi.
Minusy:
-Pillar men wyglądają kozacko, ale w gruncie rzeczy to mało ciekawi antagoniści
-Poza towarzyszami Josepha nie ma zbyt wiele interesujących postaci pobocznych
-Można odnieść wrażenie że tylko Joseph cokolwiek tutaj robi a Stroeheim i Ceasar to jedynie statyści

Part który ulepszył to co powstało w parcie pierwszym. Teksty Josepha "your next line is..." stały się już kultowe. Świetna fabuła mi osobiście kojarząca mi się nieco z Indianą Jonesem - (przygody w ruinach, aztecki klimat). Końcowa walka też została świetnie zrealizowana. Od tego partu Jojo zaczęło zyskiwać popularność w mainstreamie i zaczęło zdobywać fanów na zachodzie. Ten part i 3 dały podwaliny tego niezwykłego tytułu. Od niego zaczynałem czekać na kolejne party z wypiekami na twarzy szczególnie gdy zobaczyłem teaser w ostatnim odcinku, który od razu przypomniał mi stary OAV ekranizujący ostatnie walki z tej części. Szkoda w ogóle że zrezygnowali już, z teaserów kolejnych części w następnych ekranizacjach.
8+/10
Part 3: Stardust Crusaders
Spoiler :
Plusy:
-Główna ekipa, która w przeciwieństwie do poprzednich partów każdy miał odpowiednią ilość czasu antenowego
-DIO
-Klimat przygody i podróży, zawsze lubiłem motyw wędrówki szczególnie w shounenach
-Intensywna końcowa walka i nieco feelsowe zakończenie
Minusy:
-Przeciwnicy zapychacze, którzy istnieli głównie po to właśnie, by każdy z ekipy mógł się wykazać w walce
-Standy w gruncie rzeczy były bardzo proste, ale można to zrozumieć, bo pomysł na Standy był jeszcze bardzo świeży
-Jotaro - bardzo średni Jojo, ale na pewno nie najgorszy

Dla niektórych dużym minusem tej części, był sposób prowadzenia fabuły w stylu "Enemy of the week" - bardzo zresztą w stylu starych shounenów typu Hokuto no Ken. Mi jednak osobiście on nie przeszkadzał. Wiele walk było emocjonujących a dwie ostatnie dostarczyły prawdziwych feelsów. Jednocześnie była to też jedna z najbardziej komediowych historii. Uwielbiałem wszystkie śmieszne sceny najczęściej w wykonaniu starego, ale jarego Josepha. Faktycznie gdybym nie obejrzał tego partu drugi raz to ciężko byłoby mi wymienić połowę pobocznych antagonistów po imieniu. To jest jednak historia, która w pewnym sensie zdefiniowała Jojo i sprawiła, że jest to unikalny tytuł, jedyny w swoim rodzaju.
8/10
Part 4: Diamond is Unbreakable
Spoiler :
Plusy:
-Josuke to świetny główny bohater
-Soundtrack, poza tym jednym openingiem....
-Kira Yoshikage to świetny i bardzo oryginalny czarny charakter
-Duża, główna ekipa w której jest pełno ciekawych indywiduów...
Minusy:
-Szkoda, że wielu z nich ma role jedynie epizodyczne
-Podobnie jak w poprzednim parcie kilku przeciwników-zapychaczy. Jest jednak poprawa w porównaniu do poprzedniej części.

Od tej właśnie części (mniej więcej w jej środku) zacząłem czytać mangę. Zamierzałem to już zrobić w części trzeciej, ale to ta mnie do tego skłoniła. Cała atmosfera tajemnicy naprawdę bardzo mnie wciągnęła i po prostu musiałem wiedzieć co stanie się dalej. Przygoda połączona z thrillerem i okruchami życia stworzyła bardzo dobrą mieszankę. Swoją drogą ta część zapoczątkowała też schemat, że w każdej ekipie musi być jeden healer co uczyniło tą serię NIECO bardziej realistyczną, bo w takiej trójce praktycznie postaciom magicznie regenerowały się rany już następnego dnia po walce. Nie dziwię się, że dla wielu osób jest to najlepszy part.
9/10
Part 5: Vento Aureo
Spoiler :
Plusy:
-Świetna ekipa
-Jedne z najlepszych walk w całym Jojo, z bardzo ciekawymi Standami
-Powrócił motyw podróży, którego mi trochę brakowało w czwórce + klimat Włoch
-Ciekawi przeciwnicy o których nie zapomnisz zaraz po ich pokonaniu.
Minusy
-Giorno to najgorszy Jojo kompletnie pozbawiony jakiegokolwiek charakteru. Duży zawód biorąc pod uwagę, że był to syn Dio i miałem na niego hype xd
-Główny antagonista też był sporym zawodem.
-Końcowa walka, ciężko to w ogóle było nazwać walką. Bardziej to wyglądało jak zabawa w berka. Z tą różnicą, że złapany umiera.
-Fugo był i się zmył

Część piąta przez wiele osób w fanodmie Jojo jest uważana za najgorszą z czym kompletnie się nie zgadzam. Part ten pod paroma względami ma bardzo podobną formułę do trójki. Rzekłbym wręcz, że jest nawet bardziej naładowana akcją niż Stardust Crusaders. Kiepski odbiór partu 5 spowodowały też bardzo kiepskiej jakości skany od których oczy krwawiły. Zły posmak pozostawiło też dziwaczne zakończenie. Największym jednak zawodem, był właśnie Giorno wokół którego był hype w końcu to potomek Dio na pewno będzie ciekawy... NIE. Problemem też było to, że dostawał bardzo mało czasu antenowego. Part jednak ratują ciekawi antagoniści, mega brutalne walki (naprawdę jak part 5 dostanie ekranizację to większość walk będzie kompletnie czarna od cenzury xD) i świetną główną ekipę jaką jest Passione. Większość ich krótkich chwil spokoju pomiędzy walkami było świetnie zrealizowanych. To dobry part z wielkimi plusami i wielkimi minusami w sumie podobnie jak z częścią trzecią.
8/10
Part 6: Stone Ocean
Spoiler :
Plusy:
-Pierwszy damski Jojo - Jolyne - wypadła świetnie
-Kolejna bardzo dobra ekipa z ciekawymi mocami
-Tajemnicza aura wokół Heavy Weathera, której wyjaśnienie spowodowało świetny zwrot akcji
-Jedne z najlepiej wyglądających Standów
-Zakończenie po którym potrzebowałem czasu by się pozbierać ;_;
Minusy:
-Kreska, przywykłem już do zmiany stylu ale w niektórych momentach na panelach była taka abstrakcja, że nie wiedziałem na co ja do cholery patrzę
-Historia bardzo powoli się rozkręca
-Niektóre standy są po prostu zbyt dziwne, nawet jak na standardy Jojo (tak mam na myśli ślimaki między innymi xD)

Część którą czytałem miejscami na siłę. Miejscami miałem wręcz wrażenie, że to najgorszy part ze wszystkich (nie bijcie xd). Zacząłem się bardziej jarać tą historią mniej więcej od pojawienia się "synów Dio" i wyjaśnienia historii Heavy Weathera. Sam główny antagonista, był bardzo ciekawy i z zainteresowaniem czytałem jego relacje z Dio. Największy problem z tą częścią miałem w kwestii kreski. Ciężko mi było czasami nadążać za walkami, bo były tak dziwne, że już nie wiedziałem czasem na co patrzę. Ci którzy mówili że King Crimson był dezorientujący, chyba nie czytali zbyt uważnie SO. Wszystko jednak wynagradzają ostatnie kilka walk i zakończenie, które zostawiło w moim sercu pustkę. Jaki byłem wtedy naiwny... Nie wiedziałem co mnie jeszcze czeka...
8/10
Part 7: Steel Ball Run
Spoiler :
Plusy:
-Przepiękna kreska, duży progres w stosunku do poprzedniej części
-Kompletnie odmienny od pozostałych partów sposób prowadzenia opowieści
-Główny antagonista - Funny Valentine
-Ciekawi poboczni przeciwnicy
-Przyjaźń Gyro i Johny'ego
-Feeelsy
Minusy:
-Historia potrzebuje czasu by się rozkręcić
-Na początku widać, że nie miała być to historia z uniwersum Jojo, ale potem autor zmienił zdanie

Kocham ten part i zdecydowanie zasługuje on na swoje uwielbienie pośród fanów. Odświeżenie serii w alternatywnym uniwersum zdecydowanie wyszło tej historii na dobre. Miesięczne wydawanie rozdziałów też wyszło na dobre bo dostaliśmy śliczną, szczegółową kreskę. Kolejnym wielkim plusem tej serii są przeciwnicy i nie mówię tu tylko o Śmieszku Walentynie, ale o każdym, nawet mało znaczącym rywalu. Każdy z nich miał jasno nakreślone motywy. charaktery i swoje historie. Wielkim plusem tej części są właśnie postacie. Obserwujemy tutaj też wielką ewolucję głównego bohatera, który staje się po prostu strasznym sukinsynem. Żaden inny główny bohater w serii nie przeistoczył się w "tego złego". Jest to też chyba najbardziej depresyjna część ze wszystkich. Prawie wszystkie ważniejsze postacie umierają. Główny bohater ostatecznie zwycięża, ale jest to bardzo gorzkie zwycięstwo. Cała historia została świetnie poprowadzona do smutnego końca i jest nie tylko najlepszym partem Jojo, ale też jedną z najlepszych historii komiksowych jakie kiedykolwiek czytałem.
10/10
Part 8: Jojolion (ta sekcja może się zmienić)
Spoiler :
Plusy:
-Bardzo oryginalny główny bohater
-Atmosfera tajemnicy bardzo podobna do 4 części (wiadomo dlaczego xd)
-Miejscami równie mroczna i depresyjna co 7
-Bardzo ciekawe standy
Minusy:
-Po tylu rozdziałach wciąż ciężko stwierdzić gdzie ta historia może zmierzać
-Po ponad 60 rozdziałach (a mówimy tu o prawie 50 stronach na jeden) do tej pory nie wiemy nic o głównym antagoniście

Do tego momentu w którym to piszę (rozdział 64) ogólnie part mi się podoba. Wciąż mamy bardzo ładną kreskę, znajomą z czwórki atmosferę tajemnicy tym razem jednak krążącą wokół głównego bohatera. Podobnie jak w parcie 7 jest tutaj mnóstwo alternatywnych wersji znanych postaci z oryginalnego uniwersum. Największym chyba zaskoczeniem była prawdziwa tożsamość głównego bohatera... a raczej jego dwie tożsamości. Znów mamy, podobnie jak w SBR, do czynienia z dziwnymi anomaliami, które potrafią naprawdę mocno namieszać. Sama rodzina Higashikata też składa się z wielu bardzo ciekawych indywiduów, z pomysłowymi mocami które na pewno odegrają jeszcze jakąś rolę w tej historii. Póki co część ta bardzo mi się podoba. Póki co jednak nie jest (według mnie) lepsza od pierwowzoru.
8+/10
TL DR: 7>4>8>6>3=5>2>1

Co do najnowszego rozdziału podoba mi się ta alternatywna wersja Superfly. Powiedziałbym że nawet bardziej niż oryginał. Dodajmy jeszcze alternatywnego Mistę z mocami Jolyne i charakterem Rohana xd Końcówka mnie nieco zaskoczyła. Mamezuku zostaw mojo waifu ;_; Fajnie że wreszcie, po tylu rozdziałach mamy jakiś zarys głownego antagonisty, grupy antagonistów. Coś czuję że ten part potrwa dłużej niż SBR ale obstawiam że jesteśmy mniej, więcej w połowie xd

(18.06.2017 18:22 )Hejs napisał(a):  - Brak elementów zaskoczenia. Przykładowo w trzeciej części miałem już nawet nadzieję, że po zniknięciu na dłużej Kakyouin zdradzi resztę, żeby tylko zaczęło być ciekawiej. Nic z tego.

No chyba nie. Owszem sama fabuła jest liniowa, ale nie powiesz że zakończenie SO cię nie zaskoczyło. Śmierci wielu postaci były kompletnie niespodziewane
Spoiler :
Avdol, Abbachio czy Diego wogóle śmierci postaci od partu 5 wzwyż, były dla mnie mega szokiem często xd
(18.06.2017 18:22 )Hejs napisał(a):  - Nudni przeciwnicy. W większości.Bywają odstępstwa pokroju Diego, ale zdecydowanie przeważają ci nijacy z niewielkim wpływem na fabułę, których bardzo łatwo zapomnieć.

Zgodzę się... po części bo z każdym kolejnym partem Araki polepszył się w pobocznych antagonistach.

(18.06.2017 18:22 )Hejs napisał(a):  - Humor zwykle zabawny chyba tylko dla postaci i zagorzałych fanów.

No nie powiesz że part 2 i 3 nie były śmieszne. Najbardziej komediowe cześci. Uwielbiałem też suchary Gyro xd

(18.06.2017 18:22 )Hejs napisał(a):  - Projekty postaci. Tego nie będę nawet rozwijać.
Dla mnie właśnie projekty postaci są tym co czynią tek tytuł rozpoznawalnym, ze względu na swoją oryginalność, choć niektóre zgodzę się, że bywały kuriozalne. Araki to po prostu niespełniony projektant mody xD

(18.06.2017 18:22 )Hejs napisał(a):  Welp, jako całość dla mnie to takie 4/10, w porywach do 5.
Nawet Crazy Diamond nie naprawi twojego gustu ;_;

P.S. To chyba mój nadłuźszy post na forum uwzględniając to co jest w spoilerach xd Jojo - not even once.

[Obrazek: MsPwoy.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2017 07:07 przez Taboretto.)
19.06.2017 06:54
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Hejs Niedostępny
Cichociemny
Pirat

*
Liczba postów: 3,191
Dołączył: 01.11.2011
Skąd: Zowąd
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: JoJo no kimyou na bouken [manga]
(19.06.2017 06:54 )Taboretto napisał(a):  No chyba nie. Owszem sama fabuła jest liniowa, ale nie powiesz że zakończenie SO cię nie zaskoczyło. Śmierci wielu postaci były kompletnie niespodziewane
Spoiler :
Avdol, Abbachio czy Diego wogóle śmierci postaci od partu 5 wzwyż, były dla mnie mega szokiem często xd
Co do zakończenia SO, to średnio. Może jakby wszyscy wokół nie gadali "Czekaj na zakończenie SO!", "Ale to było dobre!", "Do dziś płaczę w poduszkę!", to byłoby nieco lepiej. Z kolei co do śmierci, to sama formuła serii mnie na nie uodporniła. Może i trochę się zdziwiłem w trzeciej części, ale jak przyzwyczaiłem się do przeskakiwania od Joestara do Joestara, wiedząc, że reszta postaci i tak nie będzie wspominana, przestało to na mnie robić wrażenie. To pewnie zależy też od tego, jak zżyłeś się z postaciami. Ja miałem z tym problem, bo większość wydawała mi się strasznie drewniana.

(19.06.2017 06:54 )Taboretto napisał(a):  No nie powiesz że part 2 i 3 nie były śmieszne. Najbardziej komediowe cześci. Uwielbiałem też suchary Gyro xd
W sumie racja, początkowy humor nie był taki straszny.
"Cringeworthy". Tak bym humor Gyro określił.

(19.06.2017 06:54 )Taboretto napisał(a):  Dla mnie właśnie projekty postaci są tym co czynią tek tytuł rozpoznawalnym, ze względu na swoją oryginalność, choć niektóre zgodzę się, że bywały kuriozalne. Araki to po prostu niespełniony projektant mody xD
Ej, ej, ej! To moja teoria! Proszę się od niej odstosunkować!
Mnie wygląd większości postaci odstrasza. Piąta część była wielkim testem mojej wytrwałości czytelniczej :v

[Obrazek: Sygnatura.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2017 17:44 przez Hejs. Powód: Nowe informacje)
19.06.2017 17:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Hejs Niedostępny
Cichociemny
Pirat

*
Liczba postów: 3,191
Dołączył: 01.11.2011
Skąd: Zowąd
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: JoJo no kimyou na bouken [manga]
W miesięczniku z mangami shoujo "Bessatsu Margaret" znalazła się informacja, iż w sierpniu wydana zostanie dziewiąta część "Kishibe Rohan wa ugokanai" zatytułowana "DNA".

[Obrazek: Sygnatura.png]
12.07.2017 10:13
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Taboretto Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 773
Dołączył: 19.11.2009
Skąd: Wrocław
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: JoJo no kimyou na bouken [manga]
Rozdział 67

Akcja wreszcie się rozkreca. Szczerze już nieco dłuży mi się ta walka w końcu dopiero teraz zobaczyliśmy przeciwnika. Mam szczerą nadzieję że dostaniemy po tej walce jakieś duże info o głównym wrogu. Szczerze to jest dużo rzeczy których czeka na wyjaśnienie jak Wall eyes, ugryzienia czy tajemniczy gość z wspomnień Josuke - choć mógł to być po prostu wczesny design Damo. Tak duźo sobie przypomniałem dzięki temu filmikowi:





Mam nadzieję że nie będzie kolejnego typowego dla autora "lol zapomniałem" to jest w sumie według mnie największa wada tej serii - autor ze sklerozą.
Design przeciwników na plus Araki znów potrafi zaskoczyć. Na początku myślałem że ten drugi rock human był tylko taką główka i już krzyczałem "sheer hearth attack" dopiero potem dostrzegłem stopy i ręce xd Yasuho też na plus w tym rozdziale, w końcu coś działa bo ostatnio mało się wykazywała. Araki dont kill mah waifu plx. Teraz w sumie czekam totalnie z wypiekami na twarzy na kolejny rozdział bo ten szybkl mi zleciał przez mnogość podwójnych stron.


Tak narzekałem na Jojo nie regulujcie odbiorników. Co myśleliście, że jestem jakimś fanatykiem? Nie wiem skąd taki pomysł.

[Obrazek: MsPwoy.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.07.2017 02:32 przez Taboretto.)
20.07.2017 02:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Hejs Niedostępny
Cichociemny
Pirat

*
Liczba postów: 3,191
Dołączył: 01.11.2011
Skąd: Zowąd
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: JoJo no kimyou na bouken [manga]
(20.07.2017 02:30 )Taboretto napisał(a):  Yasuho też na plus w tym rozdziale, w końcu coś działa bo ostatnio mało się wykazywała.
Nom, ładnie biegała w tym rozdziale. Ale przyznam, że spodobało mi się to, jak w kontraście z panikującym i drącym ryja Jousuke to właśnie ona, będąc w największym niebezpieczeństwie, zachowywała się rozsądniej.

(20.07.2017 02:30 )Taboretto napisał(a):  Co myśleliście, że jestem jakimś fanatykiem? Nie wiem skąd taki pomysł.
( ͡° ͜ʖ ͡°)

[Obrazek: Sygnatura.png]
23.07.2017 17:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Taboretto Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 773
Dołączył: 19.11.2009
Skąd: Wrocław
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: JoJo no kimyou na bouken [manga]
Rozdział 68

To uczucie gdy nie masz już pomysłów na muzyczne nawiązania, więc nazywasz postać po prostu "Doremifasolasido" xD Akcja jak i sama walka zaczyna przyspieszać. Jak się Josuke i Yasuho na siebie patrzyli jak złapał ją za rękę - now kiss xd Plant Appraiser jednak testował Josuke. Ciekawe jakoś zacząłem go lubić... aaand he's gone. Cholera mam nadzieję że przeżyje, by chociaż przekazać info o wrogach, przydałoby się jakoś popchnąć fabułę bardziej do przodu.

[Obrazek: MsPwoy.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.09.2017 18:31 przez Taboretto.)
04.09.2017 18:30
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama