Aktualny czas: 23.11.2017, 01:46 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Z mniejszym ale wciąż poślizgiem przedstawiamy: Rozdział 884 PL
Odpowiedz 
Krótkie one shoty
Autor Wiadomość
Yume Offline
Majtek
Pirat

*
Liczba postów: 43
Dołączył: 05.03.2014
Skąd: Szczecin
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Krótkie one shoty
Wrzucam, a co mi tam.
Są to jak na razie trzy bardzo krótkie one shoty z Ace of Diamond. Nie są one 18+. Powiedziałabym raczej, że 16+. Wszystko byłoby pięknie i cudownie gdyby nie fakt, że są to fiki Yaoi (chłopak x chłopak jakby ktoś nie wiedział). Nie wiem w jaki sposób takie tematy są na tym oto forum traktowane, ale postanowiłam spróbować. W najgorszym wypadku zostanę zlinczowana czy coś Big Grin
W każdym razie, jeśli jakieś dziewczyny (a nóż panowie) mają ochotę przeczytać, to bardzo zapraszam Smile. Dla nie zorientowanych w serii. Ace of Diamond opowiada o drużynie baseballowej z liceum Seidou. Głównym bohaterem jest niejaki Sawamura Eijun - pierwszoroczniak i miotacz. Spotyka on na swojej drodze wspaniałego łapacza imieniem Miyuki Kazuya, z którym szybko się zaprzyjaźnia. W drużynie walczy o tytuł asa, a jednym z jego rywali jest Furuya Satoru, który także zabiega o uwagę ww. Miyukiego (jako łapacza).

Historia pierwsza (najkrótsza) opowiada o Miyukim Kazuyi i Furuyi Satoru i zatytułowana jest "Sam na sam."

Było już po północy gdy Miyuki po cichu wyśliznął się ze swojego łóżka i nakładając na siebie bluzę wymknął się ze swojego pokoju, tylko po to by udać się do pokoju, w którym mieszkał Furuya. Chciał wyciągnąć go na nocny spacer. Powoli otworzył docelowe drzwi i ostrożnie zajrzał do środka. Współlokatorzy Furuyi spali jak małe dzieci, ale jego samego tam nie było.
- Rany... Co on sobie myśli? - Mruknął Miyuki do samego siebie i ruszył prosto w kierunku boiska.
Już po krótkiej chwili usłyszał dźwięk piłki uderzającej o ogrodzenie, a niedługo po tym dostrzegł samotnego miotacza, który nie okazywał litości siatce, w którą celował.
Furuya był tak zajęty narzucaniem piłek, że nawet nie zauważył kiedy Miyuki stanął za nim i objął go od tyłu w pasie.
- Dlaczego nie śpisz? - Spytał zmartwiony. - Denerwujesz się jutrzejszym meczem?
- Tak. Trochę. - Odpowiedział młodszy chłopak nie reagując w żaden sposób na uścisk swojego łapacza.
- To do ciebie nie podobne. - Kontynuował Miyuki i oparł brodę na ramieniu Furuyi. - Ale chyba wiem jak ci pomóc.
Miyuki położył jedną swoją dłoń na policzku młodszego chłopaka i odwrócił jego twarz w swoją stronę po czym połączył ich usta w delikatnym pocałunku. Furuya się nie opierał. Zawsze kochał wszystkie te rzeczy i pieszczoty, które Miyuki miał w zwyczaju robić gdy byli sami. Ich pocałunek nie trwał zbyt długo. Miyuki zakończył go i uśmiechnął się w charakterystyczny dla siebie sposób.
- Lepiej? - Zapytał i pogładził kciukiem policzek Furuyi.
- Może. - Odparł młodszy chłopak i sięgnął po piłkę leżącą na ziemi u jego stóp.
- Jeśli jutro rozegrasz dobry mecz, dostaniesz coś więcej. - Zapewnił Miyuki i poruszał brwiami w górę i w dół. - A teraz pora wracać już do łóżka.
- Mógłbyś złapać kilka moich piłek? - Poprosił miotacz całkowicie ignorując słowa Kazuyi.
- Jak mógłbym ci odmówić? - Miyuki uśmiechnął się i ustawił się pod ogrodzeniem.


Historia druga (średniej długości) opowiada o Miyukim Kazuyi i jego najlepszym przyjacielu z drużyny Kuramochim Youichim, który w anime jest postacią poboczną. Nosi tutuł "Zazdosny Kuramochi."

- Cieszę się, że zawody w tym roku idą nam tak dobrze. - Powiedział Kazuya przerywając ciszę, która zaczynała robić się nieznośna. - Furuya to wspaniały miotacz z ogromnym potencjałem. Oczywiście brakuje mu wytrzymałości i kontroli nad piłką, ale nadal uważam, że to najlepszy pierwszoroczniak jaki mógł do nas dołączyć. Dzięki niemu z pewnością wygramy jeszcze wiele meczy.
Kuramochi przewrócił oczami i wcisnął nos w mangę, którą właśnie czytał. Chciał by jego kumpel w końcu się zamknął, ale raczej się na to nie zanosiło.
- Kuramochi, a ty co myślisz o Furuyi? Dobry jest, nie? - Spytał łapacz z głupim uśmiechem na twarzy.
- Co ja myślę? - Spytał drugi chłopak z grymasem niezadowolenia na twarzy i odkładajac mangę, skrzyżował ręce na piersi. - Myślę, że powinieneś przestać tyle gadać o tym kolesiu.
Kazuya spojrzał na niego zaskoczony taką reakcją, lecz po chwili na jego twarzy zagościł ten podstępny uśmiech. Wstał z łózka, na którym siedział i podszedł do Youichiego. Nachylił się do przodu i spojrzał na jego twarz. Było dokładnie tak jak przypuszczał. Chłopak mocno się rumienił.
- Kuramochi, ty chyba nie jesteś zazdrosny, co? - Spytał Kazuya rozbawionym tonem i położył dłonie na jego ramionach.
-Jesteś głupi, czy co?! - Youichu wstał od biurka, przy którym siedział i odwrócił się do Kazuyi. Patrzył w jego oczy ze złością, ale jego czerwone policzki całkowicie go zdradzały.
- Furuya nie ma ze mną żadnych szans. W niczym. - Powiedział dumnym i pewnym siebie głosem.
Kazuya uśmiechnął się podstępnie i powoli przesunął dłoń przez szyję do pasa swojego przyjaciela.
- Masz rację Youichi. - Miyuki wypowiedział imię chłopaka, na co ten zarumienił się jeszcze mocniej i zamarł czując jak ręce łapacza wślizgują się pod jego koszulkę lekko ją podwijając. - Masz rację. Furuya nie może ci w niczym dorównać, a już na pewno nie w tym... - Kazuya nachylił się i pocałował Kuramochiego. Na odpowiedź nie musiał czekać długo, ponieważ chłopak oddał mu pocałunek w łapczywy sposób. Miyuki pchnął go bardziej na biurko zmuszając go by tam usiadł. Youichi przesunął dłonie na biodra Kazuyi i pociągnął go na siebie. Ich pocałunek był teraz bardzo namiętny. Kuramochi nie mógł uwierzyć w to co się działo. On i Miyuki zawsze byli sobie bliscy, ale myślał, że łapacz po prostu woli kogoś pokroju Furuyi. Wyglądało jednak na to, że bardzo się pomylił.
Kazuya niechętnie zakończył pocałunek i uśmiechnął się delikatnie dotykając swoim nosem, o nos Kuramochiego. Przez chwilę patrzyli w ciszy w swoje oczy, aż w końcu Youichi spojrzał w bok jako pierwszy i zaśmiał się zawstydzony.
- Co to było... Kazuya? - Spytał zaciskając dłonie w pięści. Czuł, że jego żołądek wywraca się na drugą stronę, bo Miyuki bezwstydnie wsadził kolano pomiędzy jego nogi.
- Tylko mi nie mów, że tego nie chcesz. - Łapacz polizał go wzdłuż szyi aż do ucha, które pocałował i wyszeptał. - Bo ja bardzo chcę.
- Chcę. Chcę ciebie Kazuya. - Przyznał Kuramochi i tym razem to on pocałował przyjaciela. Złapał go za biodra i wstając z biurka, zaczął kierować się w stronę łóżka, na które zaraz razem opadli.
- Youichi... - Szepnął Miyuki. - Nigdy więcej nie bądź zazdrosny. O nikogo.
- Obiecuję. - Odparł Kuramochi i zamknął jego usta w następnym pocałunku.

Historia trzecia (i najdłuższa z nich wszystkich) opowiada o Sawamurze Eijunie i Miyukim Kazuyi i nosi tutuł "Ulewa."

"Jak w ogóle do tego doszło? Dlaczego do tego dopuściłem?" Sawamura pytał się w myślach, ale nie potrafił znaleźć odpowiedzi. Westchnął słodko po raz kolejny, gdy poczuł jak dłonie Miyukiego przesuwają się wzdłuż jego torsu w dół po guziki spodni. Co gorsza, zaczęły te guziki pospiesznie rozpinać.
- Eijun, nie patrz na mnie takim nieszczęśliwym wzrokiem. Przecież cię nie ugryzę... - Zapewnił go łapacz i uśmiechnął się podstępnie, po czym zsunął z niego spodnie do kolan.
- M-Miyuki... Proszę, to nie jest... - Sawamura pragnął jakoś to wszystko odkręcić, ale jego ciało z przyjemnością reagowało na dotyk Kazuyi. Nie mógł się opierać.
"Jak w ogóle do tego doszło? Dlaczego do tego dopuściłem?" Sawamura zamknął oczy i nie próbował nawet powstrzymywać swoich jęków rozkoszy.
To wszystko przez ten cholerny deszcz.Gdyby nie padało, obecna sytuacja w ogóle nie miałaby miejsca. Niestety od samego rana na zewnątrz panowała straszliwa ulewa. Była sobota, więc nie trzeba było iść do szkoły. Trening także został odwołany, z powodu wyjazdu trenera w jakiejś ważnej sprawie związanej z najbliższym meczem. Zapowiadał się paskudny dzień. Eijun nie zdążył się nawet dobrze obudzić, a Kuramochi już stał nad jego łóżkiem krzycząc, żeby wreszcie wstał i zagrał z nim w coś. Sawamura nie miał na to najmniejszej ochoty. Był zły i zawiedziony z powodu odwołanego treningu. W jaki sposób miał pokonać Furuyię i stać się asem drużyny jeśli nie mógł wystarczająco ciężko na to pracować? Postanowił, że pomimo deszczu, on i tak pójdzie pobiegać na boisko. Ubrał się, jak mu się wydawało, ciepło i wyszedł z pokoju całkowicie ignorując ostrzeżenia Kuramochiego.
"Jakiś głupi deszcz mnie nie pokona." Pomyślał i pobiegł prosto na boisko. Deszcz jednak okazał się być bardzo irytujący. Było zimno, a ulewa ograniczała jego pole widzenia do minimum. Lecz mimo wszystko, Eijun uparcie obiegał okrążenie za okrążeniem.
"Nigdy nie przegram z deszczem i nigdy nie przegram z Furuyą." Powtarzał sobie na okrągło w myślach. Nie wiedział ile czasu minęło już odkąd zaczął, ale wyraźnie widział, że nie biega jeszcze wystarczająco długo. Jego twarz i dłonie zamarzały z zimna, ale nie zwracał na to najmniejszej uwagi. Musiał trenować nie ważne jaka była pogoda.
Nagle zauważył, że ktoś nadbiega z naprzeciwka. Przez ten deszcz nie widział kto to taki, ale był pewien, że jeśli się nie zatrzyma to z pewnością na siebie wpadną.
- Sawamura! Czy ty już do reszty zgłupiałeś?! - Krzyknął Kazuya i na dzień dobry uderzył młodszego chłopaka w tył głowy. Nie było trudno domyślić się, że jest bardzo zdenerwowany. - Chodź tu.
Eijun uderzył nosem w klatkę piersiową starszego chłopaka gdy ten przyciągnął go do siebie pod parasolkę. W tej sytuacji, był naprawdę szczęśliwy, że tak bardzo pada, bo inaczej Miyuki bez dwóch zdań zobaczyłby jak bardzo się zawstydził.
- Popatrz na siebie. Jesteś cały przemoczony i trzęsiesz się z zimna. Jak długo już tutaj jesteś?
- Nie wiem. Kilka godzin?. - Sawamura nie był pewien kiedy zaczął, i która była teraz godzina, ale czuł się wykończony. Łapacz, nie puszczając zawstydzonego Eijuna, poszedł z nim prosto do akademika. Nie udali się jednak do pokoju młodszego. Poszli do pokoju zajmowanego przez Kazuyę.
- Miyuki, gdzie są twoi współlokatorzy? - Spytał Sawamura obejmując się ramionami i starając się przestać trząść na całym ciele.
- Nie ma ich tutaj. Poza tym, to nie twoja sprawa. - Skarcił go Miyuki i rzucił mu pod nogi swoją koszulkę i spodnie. - Natychmiast zdejmij to przemoczone ubranie, a ja zrobię dla nas herbatę.
Eijun przechylił głowę na bok i podrapał się po włosach z niedowierzaniem. Czy Miyuki właśnie był dla niego miły? Westchnął ciężko, ponieważ był bardzo wdzięczny za całą tą troskę o jego osobę. Przebrał się posłusznie w za duże ubrania starszego kolegi i usiadł na podłodze pod ścianą czekając aż Kazuya do niego dołączy.
- Trzymaj. - Miyuki podał mu kubek gorącego napoju i również usiadł na podłodze na przeciwko niego. Jego wyraz twarzy zdradzał, że nadal był zły. - Czy ty nie znasz znaczenia słowa "odpoczywać?"
- Ale...! Jak mam poprawić swoje umiejętności jeśli nie mogę ćwiczyć?! W tym tempie nigdy nie przegonię Furuyi, o Tanbie już nie wspominając! - Eijun nadął swoje policzki i odwrócił głowę od Kazuyi zupełnie jakby się obraził.
- Ty idioto! Myślisz, że jak się rozchorujesz to trener pozwoli uczestniczyć ci w treningach? Wtedy, zamiast jednego dnia czekania, będziesz musiał spędzić tydzień lub dwa tygodnie w łóżku odpoczywając. Chyba tego nie chcesz, prawda? - To powiedziawszy, łapacz wyciągnął rękę i położył ją na czole Eijuna. Na całe szczęście nie miał gorączki.
- Przepraszam Miyuki. To dlatego, że... nie czuję by przepaść między mną, a Furuyią choć trochę się zmniejszyła. To dlatego chcę wykorzystać każdą wolną chwilę na poprawę swoich umiejętności. - Eijun zwiesił głowę gapiąc się teraz na swój kubek z herbatą.
Kazuya przewrócił oczami, odłożył swoje naczynie i przysunął się do młodszego chłopaka na niebezpiecznie bliską odległość. Eijun cofnął lekko głowę. Był troszkę zszokowany przez tą niezręczną bliskość, nie wspominając już o tym, że zarumienił się po same uszy. Miyuki uśmiechnął się delikatnie i położył dłonie na policzkach drugiego chłopaka. Zmusił go by spojrzeli sobie w oczy i powiedział:
- Sawamura. Przestań zamartwiać się Furuyią. Skoncentruj się na tym co jest dla ciebie naprawdę ważne. Tylko wtedy będziesz w stanie osiągnąć to co chcesz.
Eijun z przerażeniem stwierdził, że dystans pomiędzy nimi zmniejszył się jeszcze bardziej. Miyuki wyjął mu z dłoni kubek z herbatą, odstawił go na bok i przytulił go do siebie. Pogłaskał jego głowę i plecy mówiąc, że bardzo się zmartwił gdy dowiedział się, że poszedł biegać w taką pogodę.
- Miyuki... D-Daj spokój. O czym ty mówisz...? - Eijun próbował wyswobodzić się z uścisku łapacza, ale ten mu na to nie pozwolił. Zamiast tego, przechylił się na niego całym swoim ciężarem tak, że oboje wylądowali na podłodze. Młodszy chłopak był uwięziony pomiędzy ramionami i nogami Kazuyi, który uśmiechnął się cwanie i niespodziewanie skradł mu całusa. Sawamura natychmiast zamarł z otwartą buzią.
- Co to było? - Zapytał głupio, gapiąc się na Miyukiego.
- Pocałunek. - Kazuyia odpowiedział i uniósł brwi w zdziwieniu. - Tylko mi nie mów, że jeszcze nigdy nikogo nie całowałeś? - W odpowiedzi, Eijun pokręcił powoli głową nie spuszczając oczu ze swojego oprawcy. Łapacz roześmiał się cicho. -Tym lepiej Sawamura. Tym lepiej...
Wszystko działo się tak szybko, że młodszy chłopak nie wiedział nawet kiedy to się zaczęło. W jednej chwili pił razem z Miyukim herbatę, a w drugiej już leżeli razem na podłodze w miłosnym uścisku. Eijun czuł ręce Kazuyi, które poruszały się niecierpliwie po całym jego ciele. Czuł jego usta, które zachłannie całowały jego twarz, szyję i klatkę peirsiową. Czuł jego gorący, przyspieszony oddech na swojej skórze. Czuł, że w jego podbrzuszu zaczyna wzbierać gorąco.
Kilka razy próbował powstrzymać Miyukiego, ale absolutnie nic nie działało. Łapacz zdawał się delektować obecną sytuacją i w rzeczy samej tak było. Eiujun podobał mu się już od samego początku, ale jak dotąd nie było okazji żeby złapać z nim tak bliski kontakt. Ale teraz? Teraz Sawamura był cały tylko dla niego, a jego cudowne zażenowanie tylko bardziej nakręcało Kazuyę. Eijun westchnął słodko po raz kolejny gdy poczuł jak dłonie Miyukiego przesuwają się wzdłuż jego torsu w dół po guziki spodni. Co gorsza, zaczęły one te guziki pospiesznie rozpinać.
- Eijun, nie patrz na mnie takim nieszczęśliwym wzrokiem. Przecież cię nie ugryzę... - Zapewnił go łapacz i uśmiechnął się podstępnie po czym zsunął z niego spodni do kolan.
- M-Miyuki... Proszę, to nie jest... - Sawamura pragnął jakoś to wszystko odkręcić, ale jego ciało z przyjemnością reagowało na dotyk Kazuyi. Nie mógł się opierać.
"Jak w ogóle do tego doszło? Dlaczego do tego dopuściłem?" Sawamura zamknął oczy i nie próbował nawet powstrzymywać swoich jęków rozkoszy.
Miyuki był blisko niego. Bardzo blisko niego. Sawamura był zamroczony. Zupełnie jakby ktoś uderzył go kijem baseballowym w głowę. Słyszał rozkoszne szepty i westchnienia swojego obecnego kochanka, ale wydawało mu się jakby słyszał je z bardzo daleka. Miyuki znów go pocałował. Eijun już nawet nie liczył, który z kolei był to pocałunek. Było mu dobrze. Nie spodziewał się, że ktoś będzie umiał sprawić, że poczuje się tak niesamowicie.
- Eijun, podoba ci się to? - Kazuya wyszeptał blisko jego ucha, które zaraz musnął ustami.
Chłopak był w stanie odpowiedzieć mu jedynie głębokim westchnieniem, które bez wątpienia przepełnione było nieskończoną przyjemnością.
Sawamura nie wiedział ile czasu minęło odkąd skończyli swoją zabawę, ale gdy było już po wszystkim, nie mógł przestać się uśmiechać. Leżeli razem na podłodze pod kocem wtuleni w siebie. Żaden z nich nic nie mówił. Nie było takiej potrzeby. Oboje wiedzieli, że od tej chwili nic już nie będzie takie samo jak wcześniej. Wiedzieli, że będzie lepiej.

Jeśli komuś udało się dobrnąć do końca to jest mi niezmiernie miło Smile. Mam nadzieję, że nie zostawiam po sobie złego wrażenia. Smile

Can You See The SOUND?
[Obrazek: afyogi2_by_x_ryuchan-d6745ym.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.04.2014 09:31 przez Yume.)
01.04.2014 23:27
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 4,866
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Krótkie one shoty
Nie znam postaci i ciężko mi się wkręcić, plus żadna ze mnie yaoistka, ale pierwsze 2 przeczytałam Wink

Rzuciło mi się w oczy pare niewidzialnych przecinków, ale tak poza tym to fajnie piszesz. Szczególnie mi się podobają opisy "interakcji" między chłopakami, czuć tę nutkę namiętności w powietrzu, idzie się wkręcić Big Grin Najfajniejsze te takie drobiazgi jak mizianie kciukiem po policzku w pierwszym, czy eskimoski buziak po namiętnym pocałunku w drugim (w sensie że nosami ;P) - tak żeby fangirl po chwili uniesienia, wywołanej zbliżeniem się ulubieńców, mogła jeszcze zakwiczeć z rozkoszy jacy to oni nie są słodcy Big Grin

[Obrazek: 6DG0nbv.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2014 03:09 przez okiren.)
02.04.2014 03:09
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama