Aktualny czas: 25.11.2017, 05:53 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
Autor Wiadomość
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,623
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
Witajcie, herosi i złoczyńcy, w ósmej edycji forumowej mafii!


Nim zaczniemy z pełnym wykopem, pragnę przypomnieć o zapoznaniu się z regulaminem rozgrywki:
http://forum.onepiecenakama.pl/watek-reg...-1-5--2260

Z radością prezentujemy również kompletny zakres ról biorących udział w grze:

X-AVENGERS OF JUSTICE

[Obrazek: Townies1.jpg]
[Obrazek: Townies2.jpg]


PROJEKT PROMETEUSZ

[Obrazek: Mafia_Sheet.jpg]

Inne lumpy ROLE NEUTRALNE

[Obrazek: Neutral_Sheet.jpg]



OFICJALNIE ROZPOCZYNAMY DZIŚ O GODZINIE 18:00

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.11.2014 18:45 przez Szczery.)
04.11.2014 12:54
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Orzi Offline
Yuusha
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,667
Dołączył: 11.05.2011
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #2
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
PIĘKNE ZAWODNICZKI I PRZYSTOJNI ZAWODNICY:

1. Okiren - zamordowana nocy siódmej - Profesor X
2. Filemon - zlinczowana dnia drugiego - Kapitan Ameryka
3. Eikiczi - zamordowany nocy drugiej - Komediant: PRZEGRAŁ
4. Ena - zamordowana nocy czwartej - Deadpool: PRZEGRAŁA
5. Stepi
6. Vegi - zamordowany nocy trzeciej - Kapitan Polska
7. Skiba - zlinczowany dnia czwartego - Lobo: PRZEGRAŁ
8. Imi - zamordowana nocy szóstej - Spiderman
9. Devzan - zamordowany nocy drugiej - Batman
10. Gatana - modkill dnia szóstego - Iron Man
11. Nami - zamordowana nocy pierwszej - Joker
12. Guybrush T. Wood - zlinczowany dnia trzeciego - John Constantine
13. Epidemia Aids - zlinczowany dnia siódmego - Carnage
14: Czinczilla - zlinczowana dnia piątego - Magneto
15. Uisper
16: Gociak Komimasa - zamordowany nocy trzeciej - Superman
17: PaxRimi

[Obrazek: giphy.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2014 20:28 przez Orzi. Powód: Poprawiona ortografia)
04.11.2014 15:18
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,623
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
Nikt na Uniwersytecie Michigan do końca nie wiedział, dlaczego uczelniany budynek Centrum Badań Biomedycznych, ogromny kompleks prowadzący dziesiątki projektów, w ciągu jednego miesiąca opustoszał i został zamknięty. Pobąkiwało się coś nie coś o związku tej sprawy z nowym Maybachem jakim rozbijał się ostatnio dziekan wydziału, ale gdy w końcu rozbił się nim dosłownie, wszyscy uznali to za sprawiedliwą karę niebios i przestali obrzucać jego dom zgniłym nabiałem. Nikt też nie zadawał sobie więcej trudu w wyjaśnienie tej sprawy, choć odpowiednio wprawne śledztwo mogłoby rzucić nieco światła nie tylko na decyzję dziekana o sprzedaniu Centrum, lecz także na jego zgon, który jedynie był upozorowany na wypadek.
Nikt poza wąską grupą osób bezpośrednio zainteresowanych nie wiedział także, że w zamkniętym na cztery spusty ośrodku wcale nie zaprzestano badań. Zmienił się nieco ich kierunek, wykonawcy jak i zleceniodawca, lecz kilka sal z wysoce zaawansowanym sprzętem biomedycznym wciąż spełniało swoją funkcję, realizując projekt nowego właściciela Centrum.
Zaś ów nowy właściciel, starszej daty mężczyzna o surowym spojrzeniu. własnie przebywał w rozległej hali w podziemiach kampusu, skupiony na zegarmistrzowsko precyzyjnej robocie przy składaniu zaprojektowanego przez siebie urządzenia, którego lśnienie rozpraszało mrok pomieszczenia. Metaliczne fragmenty obudowy wirowały wokół, utrzymywane w powietrzu przez magnetyczną siłę oddziaływania. W jakiś sposób mężczyzna zdolny był skoncentrować się zarówno na swoim zadaniu jak i utrzymywaniu stabilnego wiru metalu wokół, oraz na prowadzonej rozmowie.
- Jestem pewien, doktorze, że po starannej analizie problemu, doceni pan jeśli nawet nie naszą ideę, to przynajmniej obopólne korzyści - wypowiedział ze staranną dykcją, podłączając kablami i aktywując na konsolecie dysmolekularny jonizator cząstek alfatropowych o napędzie nuklearnym*. Zdawał się być niewzruszony faktem, że najmniejszy błąd w obliczeniach może skończyć się zagładą całego kampusu, z nim włącznie.
- Co ty pieprzysz, Magneto, jakie obopólne korzyści? Na co nam w ogóle ten sztywniak? Zabiję go teraz i szlus. Jak myślisz, jak wyrwę mu łeb razem z tą kopułą i potrząsnę, to pojawią się płatki śniegu? - iście diaboliczny, maniakalny chichot rozległ się z zacienionej części hali, w którego mroku błysnęły nieregularnego kształtu, białe oczy co prawda pozbawione źrenic, lecz za to nadrabiające widoczną chęcią mordu. Po chwili rzeczony mrok wypluł element wysoce niepożądany towarzysko, jaki stanowiła postać Carnage'a, wyglądająca w bladej poświacie niczym skąpana w świeżej krwi.
- Może w końcu zechcesz zapamiętać, Cletusie - spokojnym słowom starca towarzyszył wrzask Carnage'a, któremu w drodze do spełnienia groźby przeszkodziła stalowa turbina, dziwnym zrządzeniem losu przecinająca swym lotem trajektorię pyska symbiontu. Max Eisenhardt, każący nazywać siebie Magneto, nawet nie podniósł głowy znad swojego zadania. - Mój gość jest dla realizacji planu równie niezbędny, co i ty. Proces nie może zachodzić na organizmach o czynnym krwiobiegu bez uszkodzenia aktywnego genu, o który nam chodzi. Nie istnieje zaś bardziej wykwalifikowany specjalista w dziedzinie kriogeniki organizmów żywych, niż doktor Fries. Ergo, jest nam potrzebny. Żywy.
- Że zamraża, tia? Niezły bajer... - zbierający się z podłogi Carnage rozcierał szczękę, pełną ostrych jak sztylety zębów, która miała pecha uczestniczyć w bliskim spotkaniu z wyrobem metalurgicznym. - Właśnie widzę, że ma ze sobą fajne zabawki. Te, lodowy! Zamróź kogoś, zamrożonych ludzi się fajniej rozpierdala! O, jego zamróź! - wskazał paluchem Magneta, rechocząc przy tym z wąskim jęzorem smagającym powietrze wokół jego paszczy.
Trzeci osobnik, do tej pory milczący nawet, gdy krwawoczerwony symbiont kierował się ku niemu z żądzą mordu, teraz zwrócił ku niemu swoje - nomen omen- zimne spojrzenie skryte za czerwoną mgłą ochronnych szkieł.
- Nie jestem cynglem do wynajęcia. - Głos Mr. Freeza częściowo zniekształcała i zamieniała w metaliczną monotonię kopuła chłodzącego kostiumu, otaczająca jego łysą głowę. Mimo to, w pozornie chłodnym tonie dało się usłyszeć lekkie brzmienie urażonej godności. - Nie jestem też tutaj dla twojej chorej rozrywki.
- Chorej? - Cletus Kasady, obecnie znany jako Carnage, zdawał się być ubawiony, choć nie można było powiedzieć tego ze stuprocentową pewnością, gdyż mimika typowa dla środowiska psychopatycznych klaunów towarzyszyła mu przez cały czas - Dla mnie chore jest mieć narzędzia efektownego mordu i ich nie wykorzystywać do szerzenia chaosu! Przyznaj się, zwyczajnie tchórzysz!
- Chcesz zobaczyć, jak tchórzę? - spytał Freeze beznamiętnym głosem, po czym uniósł swą broń, kierując wylot lufy w kierunku symbiontu.
- Nie wierzę, chcesz zamrozić mnie? Istotę z pieprzonego kosmosu? - kolejny piskliwy rechot maniaka wypełnił halę aż po sufit - Śmiało, strzel we mnie! Mogę znieść próżnię i zero absolutne, świrze!
- Symbiont owszem. - spokojnie przyznał Fries, a pokrywające się szronem działo w jego rękach zaszumiało dźwiękiem nadchodzącej kumulacji niskich temperatur - A jego nosiciel?
Strumień gwałtownego zimna wystrzelił z broni Mr. Freeza i pokrył lodem fragment stropu ułamek sekundy po tym, gdy zostało ono wytrącone z rąk właściciela przez siłę magnetycznego przyciągania. Dzierżący teraz działo w dłoni Magneto stał odwrócony wreszcie w kierunku współpracowników, obdarzając obydwu ostrym spojrzeniem. Jego usta już otwierały się aby udzielić jakiejś siarczystej nagany, gdy w słowo mu wszedł wzruszający ramionami Carnage.
- No dobra, to nie we mnie. To zamróź tego szczurka, który podsłuchuje nas od kwadransa - czerwona pokraka machnęła łapą w stronę jednego z kątów, skąd sekundę później rozległ się szmer osoby nagle zmuszonej do ucieczki. Magneto podążył tam rozbieganym spojrzeniem, lecz jego oczy skierowane od dłuższej chwili na rozświetlone elementy maszynerii, nie były w stanie przeniknąć ciemności. Freeze wyszarpnął swoją własność z jego rąk i wymierzył kilka lodowato zimnych strzałów w tamtym kierunku. Żaden z nich jednak nie trafił celu, który wybijając wąską szybę pod stropem, wydostał się na poziom gruntu.
- Jasne, uciekaj! - zawołał za nim Carnage - Sprowadź tutaj tylu superbohaterów ile dasz radę, zarżnę ich wszystkich!
- No i świetnie... - warknął Eisenhardt, a za jego plecami wszystkie elementy obudowy złożonej machinerii powróciły na swoje miejsce z głośnym hukiem, od którego umilkł nawet śmiech Cletusa - Wprowadzam plan awaryjny. Opuszczamy to miejsce. Maszyna zostanie przeniesiona do innej placówki, do czasu jej ukończenia. Na szczęście przewidziałem, że pomimo szeroko zakrojonych środków ostrożności, możemy zostać zmuszeni do pośpiechu. Dlatego zadbałem o odpowiednie zamieszanie, które powinno kupić nam więcej czasu.
- Och, już wchodzę na antenę? Która kamera mnie bierze? Mam nadzieję, że nie mam na twarzy za dużo pudru, nie chciałbym się zbytnio świecić w telewizji! - wraz z groteskowo tu niepasującą melodią lunaparkowej karuzeli, z głośników rozległ się lekko chrypliwy, dziki chichot, który nawet Carnage'a mógłby wprawić w kompleksy, gdyby ten miał w sobie choćby odrobinę autorefleksji. Po chwili Wesoły ton szaleńca ustąpił agresywnemu warknięciu, zmieniając nastrój wręcz w ułamku sekundy - Gdzie tu jest ta cholerna kamera, Harley? I czemu ich nie widzę?!
- Ależ panie J, tu nie ma kamery, to jest połączenie głoso.... - reszta wypowiedzi utonęła w krótkim trzasku typowym dla maszynerii narażonej na dużą dawkę przemocy, po czym wszystko umilkło.
- Wynająłeś Jokera? - zadudnił głos Freeza, jeszcze bardziej głuchy niż zazwyczaj - To szaleniec. Równie dobrze możesz nas już teraz wysadzić w powietrze.
- Jeśli Liga sprawiedliwości lub Avengersi zaczną nam deptać po piętach, nikt skuteczniej nie odciągnie ich uwagi. - odparł rzeczowo Magneto, tonem dając do zrozumienia, że to kończy dyskusję - Teraz musimy się przyczaić i wmieszać w szary tłum obywateli, najlepiej jak możemy. Wszyscy bez wyjątku. Ty też, Carnage. Musimy uśpić ich czujność, a gdy będą się tego spodziewać najmniej, świat dowie się, czym stać ma się projekt Prometeusz!


- Najwyraźniej nikt już do nas nie dołączy. Do rzeczy więc. Projekt Prometeusz... - Bruce Wayne, kryjący się pod maską Batmana, wstał ze swego fotela i jak zwykle przeszedł od razu do konkretów. Nie zdziwiło go jednak, gdy natychmiast przerwał mu szum silników i do sali konferencyjnej Ligi Sprawiedliwości wleciał złoto-czerwony człowiek, wykonując kilka efektownych figur akrobatycznych pod wysoko sklepionym sufitem, aby w końcu wylądować w triumfalnej pozie na samym środku okrągłego stołu. Batman był pewien, że przybysz specjalnie czekał na ten moment, aby skupić na sobie uwagę wszystkich.
- Ostrożnie, puszko, bo zrobisz sobie krzywdę! - rozległ się głos Spidermana spod powały.
- Witam Ligę Sprawiedliwych...Zmutowanych... Mścicieli i hmm przyjaciół! - zabuczał człowiek skryty we wnętrzu metalowego kostiumu, po czym sprawnie zajął ostatnie wolne miejsce, pomiędzy łysym mężczyzną na wózku a czarnowłosą damą w pozłacanym kostiumie, którą obiecał sobie w międzyczasie zagaić o numer.
- Przyjaciół czyich? Nie byliśmy sobie chyba przedstawieni. - rozległ się znów głos z góry.
- Tony Stark - Batman kiwnął głową, witając go w ten sposób krótko. Nie było potrzeby kryć się z prawdziwym nazwiskiem Iron-Mana, który sam ujawnił swoją tożsamość opinii publicznej. Najwyraźniej kostium był zbyt ciasny, aby pomieścić jego rozdęte ego.
- Kontynuujmy. - poprosił Superman, któremu jakoś nie zaimponowały sztuczki Iron-Mana.
- Projekt Prometeusz, którego sprawę badała Invisible Girl, okazał się być czymś znacznie niebezpieczniejszym, niż z początku sądziliśmy - Wayne podjął ponownie temat, starając się nie patrzeć na Starka, który ostentacyjnie otworzył hełm kombinezonu. Tłumiąc ukłucie zazdrości, bo jego samego ta czarna maska grzała w świetle dnia jak cholera, Bruce płynnie kontynuował - Wiemy już, że zamieszani są w to Magneto - twarz Batmana zwróciła się ku siedzącemu po jego lewicy rywalowi wspomnianego złoczyńcy, profesorowi Xavier, odnajdując w jego oczach zasmucenie zaistniałą sytuacją - oraz Carnage. - Odwróciwszy się od przywódcy X-menów, ponuro kamienne oblicze Batmana przez chwilę musiało stoczyć wewnętrzną i jak zwykle wygraną walkę o zachowanie swego kamiennego ponuractwa. Niemal zderzyło się bowiem z czerwono-czarno-białym obliczem maski Spidermana, który zawisł do góry nogami o kilka centymetrów przed nim.
- Będziemy się całować, czy jak? - rzucił pajęczak kilka długich sekund ciszy później, co w końcu sprowokowało Batmana do wypuszczenia z płuc powietrza, zaniechania prób brutalnego pobicia** samym wzrokiem, i zajęciu miejsca na fotelu, by uniknąć dalszej krępującej bliskości twarzy drugiego herosa. Spiderman niemalże go irytował tym, że odkąd się pojawił, nawet na chwilę nie umiał zamknąć swojej jadaczki, co i rusz rzucając całkowicie zbędnymi, silącymi się na humor komentarzami. Niemalże, bo jeśli jednak człowiek połowę swego życia jako zamaskowany krzyżowiec spędził w towarzystwie rozgadanego nastolatka w krótkich szortach, uczy się nie przejmować takimi kwestiami. To, że Spiderman najwyraźniej dobrze się bawił, wynikać mogło z nieświadomości powagi sytuacji, ale to Batman zamierzał zmienić.
- Celem Magneto, jak się okazuje z śledztwa, jest uprowadzenie każdego mutanta i nadczłowieka w celu dokonania ekstrakcji interesujących go genów. - w pokoju pociemniało, gdy Bruce zdalnie wyłączył światła i włączył mglisty ekran hologramowy, który na bieżąco prezentował omawiane przez niego dane - Z genów tych, dzięki opracowanej przez siebie technologii pragnie utworzyć spójny genom mutacyjny. Ten natomiast, umieszczony we fragmencie symbiontycznej tkanki Carnage'a ma zostać w jakiś sposób rozpylony nad kilkoma stanami. Nie wiemy niestety którymi, ani jak. Ta niewidoczna mikro-tkanka o naturalnej właściwości łączenia się z organizmem ludzkim, zaszczepiać ma w nich genom mutacji.
- Więc to oznacza projekt Prometeusz... Dar dla ludzkości wykradziony bogom... - emocje w głosie Green Lanterna zdawały się balansować na pograniczu podziwu ze smutkiem.
- I co to właściwie ma wspólnego ze mną, tobą, czy tym snobem Starkiem? - ignorując starannie przymocowaną tu przez Supermana tabliczkę "zakaz palenia", wąsaty i nieco podstarzały mięśniak w masce zapalił sobie cygaro, wywalając przy tym stopy w ciężkich buciorach na blat stołu i wykrzywiając usta we wzgardliwym uśmiechu posłanym Batmanowi - Nie jesteśmy superludźmi, więc to nie nas szukają. A że przybędzie paru mutantów to chyba nic tak strasznego. Ten wasz profesor X ich jakoś ogarnie, nie? Marnowanie czasu.
- Po pierwsze, Komediancie - w ustach Supermana miano to zabrzmiało wręcz wzgardliwie - tu się nie pali.
Dwa jaskrawoczerwone lasery wystrzeliły z oczu Człowieka ze Stali, jak czasem niektórzy nazywają Supermana, i spopieliły trzymane przez Komedianta cygaro, powodując wybuch jego bluzgów.
- Po drugie, twoim zadaniem jest bronić interesów Ameryki...
- Nie, ja nic takiego przecież nie... - wtrącił kolejny głos.
- Kraju, Kapitanie, kraju.
- A to przepraszam.
- Nie chodzi tu tylko o Stany - Wymianę zdań przerwał Tony Stark, wręcz dziwnie jak na niego poważny, skupiający się na wyświetlanych na ekranie danych - Jeśli dobrze odczytuję wasze dane szacunkowe, a odczytuję je rzecz jasna zajebiście, to możemy mieć do czynienia z poważnym problemem na skalę globalną. Proces ma charakter wirusowy, rozprzestrzenia się na jednostki niezakażone w szybkim tempie. W kilka tygodni może objąć organizmy żywe na całej Ameryce Północnej. Niektóre zmutują, ale organizm reszty nie zniesie tych przemian i czeka je śmierć, i to z tych co o wiele łatwiej można sobie wyobrazić przyjemniejszą.
- Dokładnie - uwadze Batmana nie mógł umknąć fakt, że Spiderman nie powiedział już od dłuższej chwili nic. W końcu. - W szybkim tempie może to doprowadzić do zagłady blisko siedemdziesięciu procent populacji ziemskiej.
- Nawet, jeśli proces uda się powstrzymać w trakcie, lub wytworzy się naturalna immunologia przeciwko symbiontowi, Magneto osiągnie swój cel - profesor Xavier również odczytywał prezentowane na hologramie dane - Mutanci staną się dominującą formą życia na Ziemi, którą to siłę on z łatwością skupi wokół siebie. A wtedy z pewnością zechce wziąć odwet na czymkolwiek, co pozostanie z niezmutowanej ludzkości. Nie możemy do tego dopuścić.
- Moment, coś mi tu nie gra... - mruknął Iron Man - Takiej ekstrakcji nie da się przeprowadzić na ciepłokrwistym organizmie, bez uszkodzenia genu...
- I dlatego właśnie wyciągnęli z Arkham Mr. Freeza, specjalistę od hibernacji - od strony drzwi odezwał się nowy głos. Jego właściciel po chwili znalazł się bliżej, pozwalając oświetlić się poświatą ekranu. Okazała się być nim blondwłosa kobieta w niebieskim uniformie. Invisible Woman, jedna z członkiń Fantastycznej Czwórki.
- Freeze? - to zaniepokoiło Człowieka Nietoperza. - Magneto pragnie zemsty na nie-mutantach, Carnage chce po prostu rzezi i chaosu. Ale dlaczego miałby przystać na ten plan Victor Fries?
- Tak jak zawsze, chodzi tu o jego żonę. I o niego. - Invisible Woman niemalże oskarżycielsko wskazała Supermana - Freeze chce osobiście pracować nad genotypem Supermana licząc, że uda mu się odseparować genom nadzwyczajnej odporności. Liczy na to, że to pomoże uzdrowić Norę.
- Albo sprawi, że będzie miała przejebane jak jej da pierścionek z kryptonitem - mruknął Komediant, jak zwykle nonszalancko i jak zwykle bezczelnie. Nie wiedzieć czemu, Green Lantern na te słowa odruchowo ukrył dłoń ze swym pierścieniem pod blat stołu.
- Jest coś jeszcze, Batmanie... - była kosmonautka westchnęła ciężko - Jesteśmy spaleni. Odkryli mnie. Przepraszam.
- Dlatego nie cierpię pracować z amatorami. Partacze. - Komediant wciąż nie dawał za wygraną, podkopując wszelkie możliwe autorytety. W porównaniu z nim, nawet Spiderman mógł wydawać się ułożonym i wyważonym członkiem grupy.
- Czyli nie dostaniemy szansy unieszkodliwienia ich przed rozpoczęciem procedury. Na pewno teraz przycichną, a my nie zdążymy ponownie ich zlokalizować. - Bruce potarł podbródek, który zaczynał porastać dwudniową szczeciną. Miał zbyt wiele pracy w ostatnich dniach, by się regularnie golić.
- Masz jakiś pomysł, Bru...- Superman musiał aż włączyć superszybkość, żeby zyskać czas do wymyślenia, jak ma wybrnąć z tej sytuacji. W końcu wpadł mu do głowy pomysł, jak dokończyć kłopotliwie zaczęte zdanie -...talny Batmanie ty?
- Tak. - Batman wstał, a w sali znów rozpaliły się światła. - Przede wszystkim nie możemy im pozwolić aby wytropili i przechwycili kogokolwiek z was, nadludzi. Dlatego musicie się zamaskować. Czyli w waszym przypadku - zdemaskować. Powrócić do swoich prawdziwych tożsamości - widział po spojrzeniach, którymi wymienili się zebrani, że kwestia która tożsamość jest dla nich przykrywką, a która tą prawdziwą, jest co najmniej sporna. Rozumiał to, sam czuł to samo. - Wmieszani pośród obywateli, których chcemy bronić, anonimowi. Tylko tak możecie przysłużyć się sprawie i odnaleźć szajkę, nie pomagając przy tym w ich planie.
- Cóż, ja tam to cacko zatrzymuję - Stark poklepał z uśmiechem przód swojej zbroi - Może nie mieści mojego rozdętego ego, ale mój spryt mieści się w nim w sam raz, co nie?
Wayne spojrzał ostro na siedzącego obok Ironmana profesora Xaviera, który myśli czytał jak przeciętny angol brukowce, lecz ten niewinnie spoglądał w sufit, z dłońmi złożonymi w piramidkę.
- Zresztą, i tak chętnie bym się z Tobą zmierzył bez tych naszych zaawansowanych gadżetów. - Kontynuował przechwałki Ironman. - Bez kostiumów, bez ulepszeń. Kto by wygrał ten pojedynek, jak myślisz?
- No raczej Batman. - odezwał się Spiderman - Wybacz Tony, ale ty tak jakby gówno wiesz o sztukach walki.
- Otóż nie. Wygrałbym ja. - oblicze Starka rozbłysło uśmiechem prezentującym pełny garnitur białych zębów, po czym znikło za zasłoną hełmu - Bo tylko ja, walcząc na całego, nie ryzykowałbym odkrycia sekretnej tożsamości.
I w ten sam sposób, w jaki przybył, Ironman opuścił zgromadzenie. W ślad za nim podążyli stopniowo kolejni. W końcu pozostali we dwóch, Batman i Superman.
- Brutalny Batman? - mruknął Bruce, nim Człowiek ze Stali skierował się ku wyjściu - I naprawdę potrzebowałeś kilku chwil w hiperszybkości, żeby to wymyślić?
- Tobie również powodzenia, Bruce. - odparł wymijająco jego rozmówca - Choć projekt Prometeusz nie ma Ci czego odebrać, z pewnością będzie próbował usunąć Cię ze swojej drogi.
Superman mijał już próg rozsuwanych drzwi, gdy zatrzymał go głos Batmana.
- Clark... Twój kamuflaż...
- Tak, Bruce?
- Niech to tym razem będzie w końcu coś więcej, niż te żałosne okulary, dobrze?


-...ufam więc swoim ludziom, że uczynią wszystko, aby zagrożenie zniknęło możliwie szybko. - zakończył swój raport Nick Fury, przywódca organizacji S.H.I.E.L.D, po czym ruchem zdrowego oka pozwolił sobie na ogarnięcie spojrzeniem wnętrza gabinetu. Wyglądał dziwnie... normalnie. Nie wiedział, czego się właściwie spodziewał, ale po zaprzysiężeniu Lexa Luthora na prezydenta Stanów Zjednoczonych, człowiek miał prawo do najróżniejszych wyobrażeń, przy których przeistoczenie Białego Domu w fortecę złowrogiego geniusza zła nie byłoby takie nieprawdopodobne.
-Dobrze, pułkowniku. Dziękuję, to będzie już wszystko. - łysa głowa Luthora skinęła na pożegnanie, a gdy gość zniknął za drzwiami Okrągłego Gabinetu, zza drugich drzwi wypadł bezpardonowo inny, długowłosy i obscenicznie wręcz umięśniony, zapinając bezwstydnie rozporek.
- Nie mogłem znaleźć klopa, to naszczałem w donicę - powiedział bez zażenowania. Lex Luthor wstrzymał się od komentarzy, przechodząc do rzeczy.
- Słyszałeś, prawda?
- Pewno.
- Pięćdziesiąt miliardów dolarów. Mieliśmy poprawić sytuację najbiedniejszych dzielnic w trzech stanach ale cóż... To jest ważniejsza sprawa. Czy to wystarczająca kwota?
- Pewno. - oblicze szarawo-bladego gościa rozjaśnił szeroki, dziki uśmiech - To którzy mają wyciagnąć kopyta?
- Wszyscy. Znikną niebezpieczne geny - zniknie problem.


*Pseudonaukowy, komiksowy bełkot. Przyzwyczajcie się. I nie szukajcie tego w podręcznikach do fizyki.
** Batman nie zabija, Batman tylko pozostawia brutalnie okaleczonych wrogów bez pomocy.


Wersja krótka, jeśli jesteś z tych co TL;DR:

Magneto, Carnage i Mr Freeze poprzez projekt pod nazwą Prometeusz planują polowanie na superbohaterów, aby odebrać im geny supermocy i wszczepić je całej ludzkości, co skończyć się może masową depopulacją Ziemi. Superbohaterowie bardzo się z tym nie zgadzają, zdejmują więc maski i kostiumy i mieszają się w tłum szarych obywateli, próbując przeszkodzić złoczyńcom z ukrycia. Ten sam schemat działania przyjął również i sojusz zła, świadom że ich plany zostały odkryte, musi więc się przyczaić. Do akcji też wkracza zabójca, który ma wykończyć wszystkich. Rozpoczyna się śledztwo incognito, pełne podejrzliwości, oskarżeń i takich trudnych słów, jak incognito. Czy ludzkość ocaleje?


ROZPOCZYNA SIĘ FAZA DNIA

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2014 00:49 przez Szczery.)
04.11.2014 19:01
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Filemon Offline

Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,432
Dołączył: 29.07.2011
Skąd: Velika
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #4
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
NIE JESTEM W MAFII!!!!!!!!!!!!!!!1111oneone

[Obrazek: rn4Q8xO.gif]

Czy głód to ludzka sprawka?
04.11.2014 19:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Vegi Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 522
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
- Kurczaki, jak tu by się skontaktować z resztą pośród tłumu szarych obywateli? No cóż, może przybiję karteczkę do tablicy ogłoszeń!
Mam prośbę do Ironmana, jeżeli jest kimś mniej doświadczonym w tę grę. Nie używaj swojej mocy na ślepo, bo narobisz tylko bałaganu. Ilekroć nie miałem w drużynie transportera (tak się fachowo nazywa ta rola), praktycznie przegrywał rozgrywkę miastowym. Ewentualnie można co noc od razu przyznawać się, kto był transportowany, ale to dostarcza mnóstwo informacji również i mafii. Najlepiej poczekać takim transporterem, aż dowiesz się czegoś konkretniejszego, i wtedy na przykład podmienić prawdopodobną ofiarę z podejrzanym mafiosem.
- Dobra, to gdzie ta tablica?

[Obrazek: za_oga_strzelc_w_sygna.jpg]
Lubię placki.
04.11.2014 19:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
(04.11.2014 19:25 )Filemon napisał(a):  NIE JESTEM W MAFII!!!!!!!!!!!!!!!1111oneone

Już samo to jest podejrzane, w Salemie też tak gadają na początku x__x

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
04.11.2014 19:28
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Filemon Offline

Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,432
Dołączył: 29.07.2011
Skąd: Velika
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #7
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
(04.11.2014 19:28 )Nami napisał(a):  Już samo to jest podejrzane, w Salemie też tak gadają na początku x__x

Nigdy nie grałam w Salema, może obserwowałam kątem oka dwie-trzy rozgrywki~ Poza tym i tak pojawią się na mnie głosy, bo zawsze jestem w mafii. ALE NIE TYM RAZEM!

[Obrazek: rn4Q8xO.gif]

Czy głód to ludzka sprawka?
04.11.2014 19:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Devzan Offline
Llama King
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,774
Dołączył: 15.12.2011
Skąd: Kraków
Poziom ostrzeżeń: 20%
Post: #8
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
W Salemie z tym to zazwyczaj chodziło o stanie się podejrzanym właśnie, bo było się Jesterem (tu: Deadpoolem) Tongue Jak grało się z tępymi osobami to wystarczyło napisać "im a godfather" i padałeś pierwszego dnia Big Grin

Ale to nie Salem, to MAFIA: PROJEKT PROMETEUSZ! Filemon swoimi trzema (2+1 z Rum Roomu, może źle że go biorę pod uwagę, ale to też część Mafii :v) postami przypomina mi właśnie takiego Deadpoola swoją rolą, ale żeby nie było, nie rzucam oskarżeniami.

Vegi poruszył ważną kwestię Iron Mana. Zamienianie osób może przynieść więcej problemów niż korzyści, jak uratuje się mafię, a uśmierci przez to zielonego :/

sweet sweet lemonade
04.11.2014 19:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
Nienawidzę być transporterem, dla mnie ta rola naprawdę jest bardziej szkodliwa niż pomocna d:
I nie Dev, nigdy nie spotkałam kogoś, kto by się nabrał na taki tekst i powiesił taką osobę za napisanie, że jest w mafii :> Za to widziałam Serial Killera, który w pierwszej wiadomości napisał "I hate be escort" xD Po czym dwóch prawdziwych escortów w grze go zablokowało i zginęli razem, lol.
SK nie dożył kolejnej nocy d:
Więc mi to przypomina coś w stylu szybkiej autopromocji, teraz powinno być multum postów "pseudo-pomocnych" i wieszanie randomów xD

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
04.11.2014 19:45
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Filemon Offline

Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,432
Dołączył: 29.07.2011
Skąd: Velika
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #10
RE: Mafia 8 - Projekt Prometeusz!
W RR chodziło mi tylko i wyłącznie o to, że zawsze jest Lamona - Ściana. I to bardzo mnie smuci...

Teraz wszyscy będą porównywać obecną mafię do Salema, prawda? Tak bardzo nie wiedzieć o co chodzi.

Chyba zamilknę na jakiś czas, żeby nie było, że spamie (:

[Obrazek: rn4Q8xO.gif]

Czy głód to ludzka sprawka?
04.11.2014 19:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama