Aktualny czas: 21.09.2018, 14:31 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Mechanizm
Autor Wiadomość
Korbacz Offline
Gość
Pirat

*
Liczba postów: 3
Dołączył: 14.06.2013
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Mechanizm
Postanowiłem napisać mojego pierwszego z One Piece, jak i w ogóle z czegokolwiek fanfica. Trochę koślawo mi jeszcze wychodzi to całe pisanie, (dopiero wszakże zaczynam) więc raczej nikogo specjalnie tym nie zachwycę, ale mimo wszystko miło byłoby gdybyście dali mojemu dziełu szansę. A już naprawdę fajnie było by gdyby ktoś zostawił komentarz. Najlepiej taki pouczający. A jak komentarzy będzie dużo, to kolejne części będą szybciej (chociaż kogo ja próbuje oszukać....).
Do rzeczy.
Akcja dzieje się między Thriller Bark a Shabondy Islands.



Wstęp

Gdzieś na Grand Line, najniebezpieczniejszym morzu świata płynął sobie niewielki statek. Wiatr nadymał szeroki żagiel ozdobiony czaszką i dwoma skrzyżowanymi piszczelami, popychając okręt ku przygodzie. Na dziobie statku znajdował się galion przedstawiający, zależnie od interpretacji lwa, słońce lub też słonecznik. Siedział na nim młody człowiek mizernej postury, ubrany w szorty i czerwoną kamizelkę. Na głowie nosił zaś, podobnie jak czaszka wymalowana na żaglu, słomiany kapelusz. Był to Monkey D. Luffy, człowiek który marzył o zostaniu królem piratów.
- Hej Nami, kiedy wreszcie dotrzemy do jakiejś wyspy? - jęknął kapitan obracając się do swojej nawigator.
- Nie mam pojęcia. Log Pose wskazuje tylko kierunek - odpowiedziała Nami która korzystając z pięknej pogody, opalała się obok na leżance.
- Płyniemy już dwa tygodnie! Nudzi mi się, chcę przygody! W dodatku jestem głodny! Sanji!
- A ja tam cieszę się z tych krótkich chwil w których nikt nie chce nas zabić... - odparła smutno nawigator, gdyż miała przeczucie że spokojne czasy niedługo się skończą.
- Niedawno jadłeś, prostaku - Prychnął elegancko ubrany blondyn który wchodził właśnie na dziób statku niosąc tacę z napojami. - Może drinka, panienko Nami? Jest dzisiaj tak gorąco...
- Jesteś kochany Sanji - odpowiedziała Nami puszczając oko do kucharza.
- Sanji! Mięsa!
- Jestem tu po to aby Pani służyć - rzekł kucharz, całkowicie ignorując kapitana. Całą jego uwagę zaabsorbowało teraz skąpo odziane, błyszczące od olejków do opalania, kształtne ciało Pani nawigator.
- Sanji, możesz już sobie iść...
- Jjjjesteś pewna Panienko? - Twarz Sanjego z sekundy na sekundę stawała się coraz bardziej czerwona.
- Zdecydowanie.
- Nnnnooo to idę... - mruknął smutno Sanji i skierował się na dół.
Tymczasem, na pokładzie Usopp wraz z Chopperem siedzieli na drewnianych barierkach i zajęci byli łowieniem ryb.
- Od godziny nic nie bierze. - żalił się Chopper.
- Bądź cicho bo inaczej je spłoszysz. Rybactwo polega na cierpliwym oczekiwaniu - wyszeptał Ussop jakby w obawie że ryby rzeczywiście go usłyszą. - Cierpliwość i cisza to podstawy do udanego...
- YOHOHOOHOHOHOHO!! - zarechotał kościotrup z gęstym afro, stojący od jakiegoś czasu za ich plecami. Niedoszli rybacy z zaskoczenia omal nie wypadli za burtę. - Jak tam ryby, biorą?
- Ucisz się się palancie! - krzyknął Usopp. - Dobra robota, teraz wszystkie ryby w okolicy na pewno zwiały.
- Może znasz jakąś piosenkę która mogła by przywabić ryby? - powiedział Chopper do Brooka.
- Hmmm, myślę że mam coś odpowiedniego. - oznajmił muzyk, wyjmując swoje skrzypce.
- Wow, naprawdę potrafisz to zrobić? - Złość Usoppa momentalnie zmieniła się w podekscytowanie.
- Cóż, zaraz się przekonamy! Raz, dwa, trzy i...
Kakofonia dźwięków które pokładowy muzyk wydobył ze swoich skrzypiec, niewiele miały wspólnego z muzyką. Gdyby sto osób postanowiło drapać z całych sił paznokciami o tablicę, efekt byłby znośniejszy. Koszmarne dźwięki niczym sztylety przedzierały powietrze zmuszając przerażonego Choppera i Usoppa do zatkania uszu. Szklanki które niósł Sanji schodzący właśnie z dziobu, wybuchły obracając się w drobny, szklany mak. Brook widząc powykrzywiane z bólu twarze swoich towarzyszy przestał grać. Na statku zapanowała błoga cisza.
- Bo widzicie, tego... - zaczął lekko zakłopotany Brook. - Pod wodą brzmi to znacznie lepiej...
- Co to za paskudne rzępolenie?! - krzyknęła Nami wyglądając z dziobu na pokład. Po chwili dołączył do niej zaciekawiony Luffy.
- Brook łowił ryby. - Odparł zwięźle Usopp.
- Ryby? Doskonale! Umieram z głodu! - Zawołał Luffy zeskakując z dziobu na trawiasty pokład.
- A niby jak ten koszmarny dźwięk miałby zwabić jakąkolwiek ry... - Urwał Sanji, bowiem w tej właśnie chwili dostrzegł na wodzie dziwne zawirowania i wzburzenia. Załoga przerwała kłótnie i w milczeniu obserwowała niecodzienne zjawisko. Olbrzymi cielsko z błoniastą płetwą przytwierdzoną do węgorzowatego łba, ciągnącą się dalej, w dół pleców, wyrosło nagle z wody na wysokość kilkudziesięciu metrów. Monstrum upstrzone było ułożonymi naprzemiennie czarnymi oraz ciemnozielonymi pasami i przypominało gigantycznego węża morskiego. Łuski, każda wielkości talerza lśniły w słońcu, podobnie jak szeregi ostrych jak miecze zębów wystających z rozdziawionej paszczy morskiego gada.
- Kkkkkkrról... - próbował wykrztusić blady ze zgrozy Usopp. - Mmmmó...
- Hę, działa lepiej niż się spodziewałem – rzekł spokojnie Brook. A potem wydarł się na całe gardło (którego nie miał) z przerażenia.
- Złapmy go! - krzyknął rozradowany od ucha do ucha kapitan.
Potwór przez chwile przyglądał się Thousand Sunny. Statek przypominał przy nim łupinę orzecha. Gdy jego chwilowa ciekawość minęła, rozwarł swoją paszczę najszerzej jak mógł i zarył tak głośno i przerażająco że wprawił Nami, Usoppa, Brooka i Choppera w stan przedzawałowy. Po tym występie Król Mórz uniósł swój ogon i niczym gigantycznym biczem strzelił nim o powierzchnie wody, tworząc kilkumetrową falę idącą prosto na statek.
- Trzymajcie się czegoś! - zdołała krzyknąć Nami, zanim gigantyczny bałwan wody przykrył statek. Thousand Sunny dzielnie zniósł pokaz siły potwora. Zoro, Franky i Robin wybiegli z wnętrza statku żeby przekonać się co się dzieje.
- Ech, to tylko zwykły potwór morski. Zaraz go potnę... - rzekł szermierz znudzonym głosem.
- Nie, jest mój! - krzyknął podniecony Luffy, szykując się do ataku. - Gomu gomu no... - i przerwał atak w połowie, gdyż niespodziewanie usłyszał przeraźliwy krzyk. Spojrzał na swoich przyjaciół, lecz byli równie zdezorientowani. Krzyk tymczasem zdawał się narastać lub też jego źródło gwałtownie się zbliżało.
- Spójrzcie w górę – powiedziała nagle Robin wskazując palcem na niebo. Wysoko ponad Thousand Sunny widać było niewyraźny czarny punkt z którego, jak się zdawał,o dobiegał ów straszliwy krzyk. Mimo że z sekundy na sekundę obiekt stawał się coraz wyraźniejszy, trudno było stwierdzić czym był.
- Coś wielkiego spada z nieba – błyskotliwie stwierdził Zoro.
- W dodatku prosto na nas – dodała Sanji.
- JAK TO NA NAS?! - krzyknęli równocześnie Usopp, Nami, Chopper i Brook.
- Wygląda to jak jakiś wielkie koło zębate, czy coś w tym stylu – oznajmił Franky, spoglądając przez swoją wbudowaną lunetę.
- Wygląda na to że zaraz wszyscy zginiemy – stwierdziła optymistycznie Robin.
- Ale zabawa! - stwierdził Luffy.
Dziwna spadająca i krzycząca rzecz tak zaabsorbowała Słomianych, że momentalnie zapomnieli o wielkim Królu Mórz, który rozdrażniony tym faktem postanowił rozedrzeć statek w drzazgi. Bestia wyprostowała się na całą swoją wysokość i niczym jastrząb polujący na ofiarą, zapikowała z rozdziawioną paszczą w dół. Nie zdołała jednak dotrzeć do Sunny`ego. Gigantyczne koło zębate spadło z niesamowita szybkością prosto na atakującego potwora, a następnie w wodę. Siła uderzenia była tak duża że wywołała olbrzymią falę, która drugi już raz dzisiejszego dnia wystawiła na próbę statek Słomianych. Dzielny Sunny wyszedł z niej bez szwanku, choć jego załoga była nieco poobijana i przemoczona do suchej nitki. Gdy wreszcie fale się uspokoiły, przyjaciele skoczyli natychmiast do burty by zobaczyć co się stało. Na wodzie nie było jednak ani wielkiego trybu, ani potwora.
- Niech to, a wyglądał tak smakowicie – zasmucił się Luffy. Wyglądało na to że nic ciekawego już się nie wydarzy, gdy nagle z pod wody wynurzyła się mokra, siwa głowa. Człowiek za burtą odkaszlnął kilka razy by pozbyć się wody, odgarnął kłęby siwych włosów z twarzy i wtedy zauważył że patrzy się na niego ośmiu zdezorientowanych piratów.
- Hej, wy tam! Podrzucilibyście mnie na zegarową wyspę? - spytał beztrosko.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.06.2013 17:34 przez Korbacz.)
14.06.2013 18:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 


Wiadomości w tym wątku
Mechanizm - Korbacz - 14.06.2013 18:49
RE: Tajemnica Zegarowej Wieży - Devzan - 14.06.2013, 19:11
RE: Mechanizm - Korbacz - 24.06.2013, 17:35
RE: Mechanizm - Gociak - 24.06.2013, 18:14
RE: Mechanizm - okiren - 26.06.2013, 14:40
RE: Mechanizm - Korbacz - 22.07.2013, 16:34
RE: Mechanizm - okiren - 25.07.2013, 06:01
RE: Mechanizm - Imithe - 05.09.2013, 22:16



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama