Aktualny czas: 13.12.2017, 14:45 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Najbardziej niezwykłe urodziny Sanji'ego.
Autor Wiadomość
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Najbardziej niezwykłe urodziny Sanji'ego.
Tytuł: Najbardziej niezwykłe urodziny Sanji'ego (do czasu następnych).
Tytuł oryginału: sanji's most incredible birthday (until the next one)
Autor: thereisafire

Tłumacz: Jackie D. Flint
Link do oryginału: http://thereisafire.livejournal.com/5253.html
Zgoda na tłumaczenie: Jest
Notka od tłumacza: Uwaga na OCC, autorka chyba nie przepadała za Luffy'm ;]




Najbardziej niezwykłe urodziny Sanji'ego
(do czasu następnych)


W tym roku Sanji przeżył swoje najlepsze w życiu urodziny.

Nie, żeby osiągnięcie miana "najlepszego" było takie trudne, jako że większość poprzednich lat spędził na Baratie, gdzie jedynym sygnałem świadczącym o urodzinach Sanji'ego był fakt, że ten stary drań starał się go kopać nieco lżej (a i to nie zawsze mu wychodziło).

Usopp zrobił mu zestaw pędzli kuchennych, by zastąpić te, które Luffy zamęczył, kiedy chciał narysować gigantycznego morskiego nosorożca. Co zaskakujące - poprzedni zestaw dało się nawet używać po tym akcie desakracji, ale zniszczone włosie pędzli przyprawiały kuka o szczękościsk ilekroć musiał ich użyć. Dzięki podarunkowi mógł z lekkim sumieniem wrzucić stary zestaw do morza. Nowe i tak były lepszej jakości.

Utrzymując trend dawania Sanji'emu wyposażenia kuchennego, Franky zdecydował się zrobić dla niego nowy i ulepszony palnik. Działał lepiej od poprzedniego, który ledwie zipał od czasu, gdy Luffy go niemal zatkał próbując zrobić creme brulee. Sanji wzdrygnął się. Im mniej będzie o tym myśleć, tym lepiej. Zwłaszcza, że Luffy pomylił cukier z solą. Podarunek działał dobrze, ale Franky nie mógł sobie darować wmontowania jakiejś broni do swojego dzieła, co Sanji odkrył, kiedy eksperymentował z kurkami kuchenki. Był potem wdzięczny, że nikogo nie było wówczas w kuchni i nie słyszał jego piskliwego skrzeku, kiedy z przerażeniem usiłował przywrócić poprzednie ustawienia. Na szczęście jego brwi pozostały nietknięte.

Zoro podarował mu butelkę dobrego alkoholu, co zaskoczyło Sanji'ego. Jeszcze większym zaskoczeniem były wymamrotane urodzinowe życzenia, którym nie mógł się nadziwić, póki nie zauważył stojącego w pewnej odległości, podpartego pod boki i patrzącego na Zoro uważnie Choppera.

Chopper skorzystał ze swojego sprzętu laboratoryjnego i zrobił dla Sanji'ego wodę kolońską. Pachniała nie narzucającymi się herbatnikami i zielonym jabłuszkiem. W dodatku to właśnie Chopper w jakiś sposób zmusił Zoro do podarowania mu prawdziwego prezentu zamiast zapakowania podkradzionego z kuchni noża, więc należały mu się prawdziwe brawa.

Brook dał mu paczkę owiniętą w brązowy papier i poprosił o otwarcie jej w prywatności. Oczywiście ta subtelność została zrujnowana przez ostrzeżenie, jakie szkielet dał mu w następnej kolejności. ("Byłem tak oczarowany ślicznotką ze strony dwudziestej siódmej, że mi niemal oczy wyszły na wierzch! Poza faktem, że nie mam oczu! Yohohoho!") Były całkiem ujmujące, chociaż nic nie mogło się równać z nieziemskimi pięknościami obecnymi w ich załodze.

Skoro już mowa o dwóch wspaniałych kobietach - Nami wysłała list do Baratie, skąd przysłano paczkę dobrze zakonserwowanego sera i wędlin, z dołączoną notką od starego pryka, przeklinającą brak umiejętności Sanji'ego. Od siebie dorzuciła jeszcze paczkę papierosów. Przypomniało mu to stare czasy. Był tak wzruszony, że zapłacił Nami nawet więcej niż zażądała jako zwrot kosztów usługi.

Z drugiej strony Robin znalazła gdzieś książkę o podróżach bezczelnego kuka w najróżniejsze części świata. Kucharz bynajmniej nie był gentelmanem, ale jego obserwacje dotyczące jedzenia były całkiem interesujące. Sanji poczuł inspirację do przestudiowania najbliższych restauracji, obok których przepływali. Chciał też zrobić jak najlepszy użytek z ingrediencji, które dostał od Luffy'ego, który zdecydował [się] podporządkować sobie chyba całą ciekawie wyglądającą faunę najbliższych wód.

Jako prezent urodzinowy Luffy narysował Sanji'emu rysunek, na którym to kuk przyrządza ogromną nogę morskiej owcy. Być może byłoby to bardziej urzekające, gdyby Luffy dopiero co nie zabił morskiej owcy, nie wciągnął jej na dek i nie patrzył na niego tymi błagalnymi oczyma.

Na obiad została podana morska owca. Wtedy właśnie załoga postanowiła pokazać swój wspólny prezent.

Sanji był tak wzruszony, że niemal się popłakał.


1. Luffy

Wszystko zaczęło się, jak zwykle, od Luffy'ego.

- Hej, Usopp, dlaczego Sanji zawsze tak ponuro patrzy na swój list gończy?

- No cóż, jest wiele okropnie skomplikowanych przyczyn tej sytuacji, które wspaniały Usopp z radością by ci wyłożył - Luffy, proszę cię, bełtaj to dalej, bo inaczej wybuchnie - ale generalnie chodzi o to, że jemu nie podoba się jak na nim wygląda.

- Ale ten rysunek wygląda dokładnie jak on. Nawet brwi ma we właściwym kierunku!

- Luffy, jeśli kiedyś wspomnisz o tym Sanji'emu, to zginiesz marnie.

- Myślę, że powinniśmy coś zrobić z tym listem, żeby Sanji mógł przestać się na niego patrzeć. Wtedy będzie miał czas na robienie nam dodatkowych przekąsek!


2. Usopp, Nami (i Robin)

Od kiedy Nami przyłączyła się do załogi, popadła w rutynę konsultowania wszelkich rzeczy z Usoppem. Byli jedynymi rozsądnymi ludźmi w załodze z rozwiniętym zmysłem planowania. Robin zwykle siadała z boku i dorzucała od czasu do czasu lakoniczne komentarze.

I w tej właśnie grupie plan zaczął przybierać realnych kształtów. Jako, że Luffy był fatalnym konspiratorem, Usopp miał za zadanie odciągać od projektu uwagę Luffy'ego, a w miarę możliwości i Sanji'ego (za pomocą Luffy'ego). Robin miała śledzić Sanji'ego w jego codziennych czynnościach za pomocą swoich dodatkowych oczu (i uszu) i ostrzegać wszystkich gdyby kucharz zaczynał coś podejrzewać. Nami zajęła się logistyką, ale także czuwała w razie potrzeby wprowadzenia w życie planu awaryjnego. Co prawda plan ten ograniczał się tego, że Nami rozpięłaby górę od swojego topu i gruchając imię kuka odwiodłaby go od miejsca realizacji projektu, ale jego efektywność wszystkich satysfakcjonowała.


3. Franky

Franky z radością stanął przed nowym wyzwaniem. Po tym, jak już mu dokładnie wytłumaczono, czego potrzebują. Siedział do późnych godzin, pijąc colę, a pod biurkiem rosła góra odrzuconego śmiecia, który mógł się stać aparatem fotograficznym.

Wreszcie dostali działający prototyp. Jednakże kiedy Nami włączyła flesz, wyemitował on ogromne ilości światła, przez które wszyscy dookoła na chwilę oślepli, a Luffy wyskoczył spod pokładu krzycząc o nadchodzącym sztormie.

Zgodzili się wspólnie, że przed ponownym użyciem w terenie aparat potrzebuje więcej testów. Usopp jednakże zatrzymał prototyp w razie potrzeby szybkiego odciągnięcia uwagi wroga.


4. Zoro

Zoro miał za zadanie odciągać uwagę Sanji'ego ilekroć reszta grupy spotykała się pod pokładem. Nie, żeby miał coś przeciw swojemu zadaniu - zawsze miło było się ściąć z kukiem i spróbować mu zmyć ten pełen zadufania uśmieszek z twarzy.

Tylko trochę miał za złe, kiedy musiał oddawać Sanji'emu część przeciwników, żeby Chopper miał więcej możliwości zrobienia dobrego zdjęcia. Złość się potęgowała, kiedy Sanji uśmiechał się z wyższością przy podsumowaniu walki.

Ale wciąż siedziała w nim zadra - jakby list gończy Sanji'ego nie pozostawał śmiesznym, kuk wciąż był częścią załogi. Ważnym jest, by wyglądać dobrze (zwłaszcza, kiedy grozi ci stanie się posągiem z wosku), a Zoro uważał, że jego reputacja ucierpi znacznie, jeśli wyjdzie na to, że lubi się pojedynkować z kimś wyglądającym tak idiotycznie jak Sanji na liście.

Do tego był to projekt realizowany przez całą załogę i gdyby się wykruszył, Nami nie dałaby mu żyć.


5. Brook i Chopper


Brook i Chopper byli dumni z przydzielonej im roli, zwłaszcza Chopper, który bez przerwy nosił w swoim małym plecaku, tuż obok medykamentów, aparat, którym pstrykał zdjęcia. Sanji'emu przy każdej możliwej okazji. Wkradnięcie się do łazienki było jednak nienajlepszym pomysłem, jako że Sanji zaczął od tego czasu uważniej obserwować otoczenie.

Chopper znikał czasami z pola walki, będąc zbyt zajętym znalezieniem najlepszego miejsca do zrobienia Sanji'emu dobrego zdjęcia.

Zadaniem Brooka było wywołanie i przesortowanie tych wszystkich fotek, chociaż to ostatnie zwykle robili wspólnie, odkąd, po odrzuceniu tych, w których raciczka Choppera weszła w ujęcie, rozłożyli zdjęcia na stole kartograficznym i dzielili je na kupki, obdarzając sporadycznymi komentarzami.

- Nieźle wyszedł na tym, co nie, Brook?

- Świetny kard, Chopper. Ale za moich czasów panny wolały, by gentelmani wyglądali nieco bardziej tajemniczo... Dodaj to do potencjalnych.

Wokół stołu rozsiadali się wszyscy. Nami wybierała takie, które najbardziej mogłyby się spodobać kobietom, podczas gdy Robin zerkała na antyki uchwycone przez Choppera na zdjęciach. Franky wymyślił nazwy dla stert ze zdjęciami, ale nie miały one większego sensu, gdyż bazowały na stopniowaniu słowa "SUPER". Jednakże stworzył także niewielką komódkę do przechowywania zdjęć. Usopp opowiadał Luffy'emu mocno nadmuchane historie dotyczące sytuacji, w jakich te zdjęcia zostały zrobione. Nawet Zoro, udając, że śpi, czasem zerkał na fotografie.

Nawet, jeśli ktoś zauważył jak szermierz przesuwa subtelnie któreś zdjęcie do sterty odrzuconych, to nikt nie odezwał się słowem.


6. Robin

Zadaniem Robin było pisanie listów do Marynarki. Usopp i Nami czytali jej przez ramię i dorzucali swoje propozycje.

- Droga Marynarko, nasze miasto zostało ostatnio odwiedzone przez piratów. Jednym z nich był Czarnonogi Sanji. Zauważyłem, że wyglądem nieco różni się od tego zaprezentowanego na liście gończym. Załączam kilka fotografii, mam nadzieję, że ulżą Wam w wysiłku. Pozdrawiam, Zaniepokojony Mieszczanin.

- Nie nie nie, Robin! Więcej emocji! Jesteś zaniepokojonym mieszczaninem, błagającym ich, żeby zaktualizowali te ulotki zanim więcej osób zostanie zwiedzionych tym... oszustwem! Tym okropnym kłamstwem na temat wyglądu Sanji'ego, które rozsiewają po świecie! Nie jesteś robotem!

- Usopp, zapominasz o czymś! Robin jest kobietą i to się musi odbić w jej stylu pisma. Tę część powinnaś napisać nieco bardziej pochyłą czcionką, a w tym miejscu powinnaś pozwolić pióru nieco zadrżeć. Poczekaj, skoczę po krople do oczu, to zimitujemy również sztuczne łzy. I pamiętaj, żeby po podpisie narysować serduszko!

- ...Wiesz, chyba nigdy nie uda mi się być tak przewrotnym jak ta baba.

- Uważam, że dałbyś radę, gdybyś tylko spróbował, Długonosy.


7. Nami


Nami miała za zadanie wysyłać te wszystkie listy. W każdym kolejnym porcie wysyłała kolejne kopie, wszystkie z delikatnie zmienioną przyczyną dostania zdjęć, upewniając się, by dwukrotnie nie wysłać takich samych.

Przed wypuszczeniem albatrosa pocztowego upewniała się, czy paczka dobrze się trzyma.

Jeśli list gończy Sanji'ego nie zostanie szybko zaktualizowany, będzie musiała dać przeciek do mediów. Miała nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo taka nowina umieszczona w popularnej gazecie sporo by ją kosztowała.

Ale dla przyjaciół żadna cena nie była jej straszna.

Nie, żeby musieli o tym wiedzieć.


8. Urodziny

Sanji otwiera paczkę, a wszyscy patrzą na niego uważnie.

To zwykła teczka, co go nieco dezorientuje, ale wygląda na to, że zawiera różne strony powyrywane z gazet ze wszystkich mórz.

Wtedy się orientuje, co te strony mają wspólnego. Przewija do ostatniej strony i z zachwytem patrzy na powiększony, przedstawiający go laminowany list gończy. Bezczelny uśmiech, papieros zagryziony w zębach, noga uniesiona zaraz po kopnięciu.

Jego twarz doskonale widoczna, kadrowanie i światło idealne.

Słowa "Żywy albo Martwy", a on jest w zbyt dużym uniesieniu, by nawet zwyczajowo jęknąć, że jego nagroda wciąż nie wzrosła.

Powietrze zdaje się stać w miejscu i w końcu Luffy przerywa narastającą ciszę.

- Sanji! Sanji! Podoba ci się? Pomysł był mój! A wszyscy inni pomogli!

I wtedy wybucha wrzawa, która zagłusza Choppera, podskakującego i starającego się powiedzieć Sanji'emu, kiedy zrobił to zdjęcie.

Sanji bierze głęboki oddech, starając się nie dopuścić, by poniosły go emocje. Palce Robin pojawiają się wszystkim na ustach, efektywnie dając znać, że mają się uciszyć.

- Wy przeklęte, pokręcone dranie... Dziękuję.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
26.01.2010 01:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama