Aktualny czas: 23.11.2017, 00:01 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Z mniejszym ale wciąż poślizgiem przedstawiamy: Rozdział 884 PL
Odpowiedz 
Najcenniejszy skarb. (+18)
Autor Wiadomość
Syrenka Offline
Supernova

*
Liczba postów: 872
Dołączył: 04.09.2009
Skąd:
Post: #1
Najcenniejszy skarb. (+18)
Słowo wstępu.
Napisałam uniwersalny krótki tekst, w którym biorą udział tylko dwie osoby z załogi. Zostało to zrobione specjalnie po to, by następne osoby umiejscowiły akcje gdzie chcą i w jakim czasie chcą, to znaczy po jakich wydarzeniach. Jak wiadomo to się wiąże z tym kto w załodze będzie, a nawet na jakim statku będą pływać, bo możemy nawet sięgnąć do wydarzeń, gdy jeszcze pływali na Merry i była z nimi Vivi. Jedynie co to zaznaczyłam, że wydarzenia w fiku odgrywają się na wiosennej wyspie (konkretna nazwa nie jest podana). Teraz wszystko zależy od naszej wyobraźni. Czas i miejsce akcji możemy ustalić wspólnie, albo zasadą kto pierwszy ten lepszy. Jeśli chodzi o tytuł, to zawsze można zmienić.


***************************************************************************

Ostatnie promienie słońca zabarwiły wody morza na czerwono. Brzegiem piaszczystej plaży szła zamyślona nawigatorka. Nie zważała na to co się dookoła niej dzieje i nawet nie zauważyła jak naprzeciw niej pojawił się Sanji. Jej nastrój diametralnie uległ zmianie. Zmrużyła złowrogo oczy, a od całej jej postawy bił chłód. Podekscytowany kucharz nie widział tej zmiany, tylko zaczął świergotać wijąc się przy tym jak wąż.
- Nami - swan wyglądasz jak bogini morska...
- Zamknij się! - przerwała mu. Swoje dłonie zacisnęła w pięści i przybrała postawę gotową do ataku.
Na wiosennej wyspie wylądowali kilka dni temu. Nie sądziła, że w tak krótkim czasie tyle, dla niej ważnych rzeczy może się wydarzyć. Nie tylko dla Niej, ale i dla załogi. Spojrzała na Sanjiego z nienawiścią w oczach. Nigdy nie przypuszczała, że do czegoś takiego może dojść. Sajni od Niej już nie raz obrywał, ale to były zwykle kuksańce. Teraz miała ochotę go zmiażdżyć. Nienawidziła go każdą cząstkę siebie.
- Jak mogłeś do tego dopuścić? Jak po tym wszystkim możesz być nadal taki beztroski?
06.09.2009 19:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Wąski Offline
Naczelny Enufil
Pirat

*
Liczba postów: 620
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Olsztyn
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
 
Sanji wiedział już, o co chodzi Nami. Ich miłość kwitła już od paru miesięcy, ale przez ich "nieuwagę" miała zakwitnąć w nieoczekiwany sposób dopiero za 6 miesiący...
-Nami, wiesz dokładnie, że nie chciałem tego, nie planowałem.....
Nawigatorka, przerwała mu, wymierzając silny kopniak w szczękę kucharza. Blondyn odleciał na pare metrów i wylądował głową w piasku. Nami złapała się za brzuch, poczuła, jak kręci jej się w głowie. Ciąża nie był czymś, czego pragnęła.

[Obrazek: wskasygna3.jpg]
06.09.2009 19:48
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Jutsu
Unregistered

 
Post: #3
 
Kucharz był wewnętrznie skonsternowany. Długo leżał w piasku pozwalając by fale delikatnie obmywały jego zamyśloną głowę.
- Co ja teraz zrobię? Wszystko było tak pięknie ona i ja. Jednak teraz nie ma możliwości że uda nam się TO ukryć przed całą resztą. Kto wie jak to wpłynie na nasze relacje z pozostałymi. Mężczyzna miał wyrzuty sumienia, uległ emocjom, dał się unieść miłosnej euforii. Zapomniał. - Cholera! Skoro byłem takim debilem, że nie wziąłem zabezpieczenia to mogłem to zakończyć przed... Co ja najlepszego zrobiłem! - zdesperowany uderzał się po głowie.
Całe to zajście mógł zaobserwować Szermierz który z swojego miejsca miał wzgląd na całą wyspę. Widział jak rudowłosa uderza w kucharza sprawiając jego ciało w rotacyjne obroty kończące się wylądowaniem w piasku.
06.09.2009 20:59
Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,445
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #4
 
- Nami! - zaniepokojony o jej stan natychmiast do niej podbiegł.
Zrobił to nawet nie myśląc o konsekwencjach. Nie było dla niego istotne, czy dostanie kolejny cios, czy nie. Teraz liczyło się co innego. Bezpieczeństwo i zdrowie jego ukochanej.
Ku jego miłemu zaskoczeniu, nic go złego nie spotkało.
- Sanji...
- Spokojnie, zaniosę cię do łóżka, musisz odpocząć.
Chwycił ją ostrożnie i już po chwili niósł ją do kajuty. Na szczęście drzwi nie były zamknięte. delikatnie odchylił je nogą i wszedł do środka. W pokoju tliła się mała lampa, a na drewnianym biurko, leżały jeszcze porozrzucane, niedokończone mapy.
Nie namyślając się długo ułożył dziewczynę na miękkiej pościeli, po czym przykrył ją kołdrą.
- Gdybyś czegoś potrzebowała, daj mi znać. Będę tuż obok - podniósł się i już miał wyjść z pokoju, gdy poczuł delikatny dotyk ciepłej dłoni.
- Sanji... zostań, ze mną.
- Dobrze.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


06.09.2009 21:10
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,192
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #5
 
Luffy stał na najwyższym wzniesieniu skalistego brzegu i wpatrywał się w błękitne fale, a na jego twarzy rysowało się zaniepokojenie.
- Co robimy? - zapytał Zoro, który podszedł niezauważenie do kapitana, wcześniej schodząc z pokładu.
- Nie ma go już tydzień... - zmarszczył brwi.
- Naprawdę wciąż w niego wierzysz? Pewnie znów nas opuśc...
- Przestań! - krzyknął kapitan. - On nigdy by tego nie zrobił, nie po raz drugi.
- Ehh... Ten cholerny Usopp.

06.09.2009 21:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,445
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #6
 
Brook nie tracił czasu. Wiedział, że jest stanowczo za słaby. Że nie jest w stanie walczyć u boku Luffy'ego. Wydarzenia na Thriller Bark, , potwierdziły, że jego szermierka, jest na zbyt niskim poziomie. Nie mógł nawet pokonać Ryuugi. Co więcej zaczął myśleć, że jest tu tylko kulą u nogi. Na szczęście szybko został wyrwany ze swoich pesymistycznych rozmyślań gdyż rozległo się pukanie do drzwi.
Kościotrup wstał i poszedł otworzyć tajemniczemu gościowi.
- Już północ. Kto to może być o takiej godzinie? - przekręcił klamkę.
Z cienia wyłoniła się postać pięknej kobiety o długich, czarnych włosach.
- Mogę? - zapytała nieco zmieszana Robin.
- P-Proszę... - zaskoczony Kościotrup natychmiast skłonił się w pas i nonszalandzkim skinieniem ręki, zaprosił ją do środka.
Kobieta przekroczyła przekroczyła próg, i znalazła się wewnątrz męskiej kajuty. Nikogo oprócz ich dwojga nie było.
- Masz chwilkę? - miała posępny wyraz twarzy.
- Tak, co cię trapi Robin-san?
Ciężko westchnęła. Widać było, że coś jej leży na sercu. Kościotrup był jednak cierpliwy, wiedział, że po prostu potrzebuje chwili czasu. Nie mylił się. Po kilku niebłaganie długich sekundach odparła:
- Wiesz - delikatnie zaczęła - czasem, czuję się jakbym była bezużyteczna.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


06.09.2009 21:33
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Syrenka Offline
Supernova

*
Liczba postów: 872
Dołączył: 04.09.2009
Skąd:
Post: #7
 
Komimasa napisał(a):Chwycił ją ostrożnie i już po chwili niósł ją do kajuty. Na szczęście drzwi nie były zamknięte. delikatnie odchylił je nogą i wszedł do środka. W pokoju tliła się mała lampa, a na drewnianym biurko, leżały jeszcze porozrzucane, niedokończone mapy.
Nie namyślając się długo ułożył dziewczynę na miękkiej pościeli, po czym przykrył ją kołdrą.
- Gdybyś czegoś potrzebowała, daj mi znać. Będę tuż obok - podniósł się i już miał wyjść z pokoju, gdy poczuł delikatny dotyk ciepłej dłoni.
- Sanji... zostań, ze mną.
- Dobrze.

- Co teraz z nami będzie? - zapytała go ściskając mocniej rękę- Jak my o tym wszystkim im powiemy? Tego sie nie da zachować w tajemnicy. Chopper jest lekarzem, prędzej czy później sie domyśli, tak samo jak Robin. - oboje przez chwile milczeli, po czym znowu odezwała się Nami- Sanji moje marzenia. Ja... Ja już nie będę mogła z wami dalej płynąć.
- Nami co Ty mówisz?
- Sanji, a czy Ty kiedykolwiek widziałeś jakąś kobietę na morzu w ciąży? A może widziałeś jakieś rodziny pirackie. Sanji Ja będę musiała was opuścić. Ja i dziecko będziemy dla was balastem.
Sanji wiedział, że ma racje. Jedna chwila, która zmieniła całe ich życie. Sięgnął po papierosa, lecz przypomniawszy o stanie w jakim jest Nami nie zapalił go, tylko włożył do ust.



- Oni przyjdą. Ktoś mnie w końcu uratuję - mówił na głos Usopp, by dodać sobie otuchy. - Jestem kapitanem i na zewnątrz czeka na mnie trzy tysiące ludzi!
W ciemności rozległ się czyjś śmiech.
- Trzy tysiące ludzi powiadasz? - jesteś tu już sześc dni i żadnego z nich nie widziałem.
- Szefie, a może powinniśmy im wysłać zaproszenie? - odezwał się drugi osobnik
- Zaproszenie. Taaak. Hahahaha
06.09.2009 23:04
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Najuch Offline
Bóg Urlopu
Pirat

*
Liczba postów: 912
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Olsztyn
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
 
Jasna cholera, pomyślał Sanji.
Tu nie chodziło o jakieś zwykłe zdarzenie, przeszkodę, którą od tak można by przeskoczyć. Zdarzyło się coś, czego odwrócić się nie dało, coś co miało zmienić całe dotychczasowe życie. I to nie tylko Nami, jego tym bardziej. Zeff doskonale wpoił mu czym jest honor, sam zdawał sobie z tego sprawę, domyślał się też jak powinien w tej sytuacji postąpić mężczyzna. Inna sprawa, że absolutnie nie był na to przygotowany. Miał dziewiętnaście lat, w tym wieku, dzisiaj zapomina się o tym co się stało wczoraj. Nie myśli się o tym co się stanie jutro. A tym bardziej nie o tym co się stanie za... przeklęte sześć miesięcy.
Nudności nie dawały Nami spokoju, ale zmęczyły ją na tyle, że udało jej się przysnąć. Sanji pocałował ją delikatnie w czoło i wyszedł. Musiał zapalić. Usiadł przy barierkach zaciągając się dymem.
-Niech to szlag... - mruknął chowając głowę w kolana. - Niech to wszystko jasny szlag...
A potem poczuł, jak coś wiruje w jego brzuchu i wybuchnął śmiechem. Będzie ojcem! Najszczęśliwszym ojcem na ziemi. Już teraz był szczęśliwy. W końcu mając dziewiętnaście lat, "jakoś to będzie".


- Bezużyteczna powiadasz... - powiedział powoli Brook.
Jakiż los potrafił być ironiczny. Myślał o tym samym. Dokładnie w tym samym momencie. Spojrzał na kobietę, na jej smutne spojrzenie i pojął, że nie jest jedyny. Że inni mają te same problemy co on.
- Tak - powtórzyła Robin. - Jestem archeologiem. Nasza podróż ma z archeologią niewiele wspólnego. Mogę w ten sposób spełniać swoje marzenia odnajdując Poneglyphy, ale na ile to będzie potrzebne Luffy'emu i reszcie? A walka? Owszem, mój owoc może i posiada jakąś moc, ale w starciu z silniejszymi przeciwnikami nie pomaga zupełnie. Jestem chyba najsłabsza w załodze.
- Gdzie tam! - Brook nie mógł pozwolić, by Nico mówiła o sobie w ten sposób. - Ja jestem najsłabszy!
- Nie mogłam nic zrobić na Thriller Bark!
- Ja tym bardziej! Dostałem w tyłek od Ryuugi!
- A bitwa z Marines cztery dni temu? Pokonał mnie zwykły żołnierz!
- A mnie majtek!
- Niewiele brakowało, a wpadłabym do wody!
- A ja wpadłem!
Spojrzeli na siebie raz jeszcze, a potem Robin się uśmiechnęła. Brook zdał sobie sprawę z komizmu tej sytuacji, ale wiedział, że humor jeszcze jej się nie poprawił.
- Panno Robin, mamy w zupełności ten sam problem. Czujemy się tak samo. Ale z drugiej strony, wszyscy piraci ryzykują życiem, no ja oczywiście nie, bo jestem martwy, więc musimy wzrastać w siłę, by nie być kulą u nogi.
Wywód był oczywisty. Tak prostych rzeczy Nico domyśliła się sama, ale Brook ewidentnie nie powiedział wszystkiego.
- Czyżbyś miał jakiś pomysł?
- Tak, mam. - Uśmiechnął się i sięgnął po herbatę. Zapowiadał się długi wieczór.

Posłuchaj jak śpiewam i gram:):
http://www.myspace.com/lukaszjedrys
07.09.2009 01:41
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Jutsu
Unregistered

 
Post: #9
 
Chwycił kulturalnie za uszko swej filiżanki z czaszką po czym pociągnął kilka łyków.
- Robin nie wiedziała co powiedzieć. Ale cieszyła się, że przyszła. On dodał jej nadziei...
Chwilę przedłużającej się przerwy przerwało jeszcze dłuższe beknięcie kościotrupa.
- Oh przepraszam.
- Nic się nie stało - figlarnie się uśmiechnęła.
- Ale wróćmy do meritum sprawy - przybrał ton profesora jakby zaraz miał wyjaśnić jakieś niezwykle trudne pojęcie. - Za nim jednak to uczynię... - tu zrobił przerwę. - pokaż mi swoje majteczki !
W pierwszej chwili, kobieta oburzyła się zachowaniem kolegi, przyszła wyżala się, a tu takie coś. Zrobiła ponurą minę. Jednak już po chwili zdała sobie sprawę czemu tak powiedział. On po prostu taki już był. W istocie zbyt poważnie to chyba potraktowała. Zaśmiała się na głos.
- Pan kościotrup się chyba nigdy nie zmieni.
- Po prostu nie mogę patrzeć na twą smutna twarz, ten widok ściska mi serce. A, zapomniałem, ja nie mam serca! Yohohohohoho!
Kobieta śmiała się wraz z nim, wszystkie lęki natychmiast znikły.
- Droga Robin, jeżeli już to ja tu jestem słaby. - Przybrał poważny ton. Jednak z goła inny, taki trochę smutny.
- Co też pan kościotrup mówi. Zawsze potrafi pan przywrócić uśmiech na naszych twarzach.
- Tak. A Pani Robin jako nasza Archeolog jest też niesłychanie wspaniałym źródłem informacji. - Tu zrobiwszy chwilę przerwy, kontynuował. - Nie jesteś bezużyteczna. Musisz tylko w siebie uwierzyć!
- Masz rację panie kościotrupie.
07.09.2009 02:22
Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,445
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #10
 
Naj napisał:
Spoiler :
Cytat:- Bezużyteczna powiadasz... - powiedział powoli Brook.
Jakiż los potrafił być ironiczny. Myślał o tym samym. Dokładnie w tym samym momencie. Spojrzał na kobietę, na jej smutne spojrzenie i pojął, że nie jest jedyny. Że inni mają te same problemy co on.
- Tak - powtórzyła Robin. - Jestem archeologiem. Nasza podróż ma z archeologią niewiele wspólnego. Mogę w ten sposób spełniać swoje marzenia odnajdując Poneglyphy, ale na ile to będzie potrzebne Luffy'emu i reszcie? A walka? Owszem, mój owoc może i posiada jakąś moc, ale w starciu z silniejszymi przeciwnikami nie pomaga zupełnie. Jestem chyba najsłabsza w załodze.
- Gdzie tam! - Brook nie mógł pozwolić, by Nico mówiła o sobie w ten sposób. - Ja jestem najsłabszy!
- Nie mogłam nic zrobić na Thriller Bark!
- Ja tym bardziej! Dostałem w tyłek od Ryuugi!
- A bitwa z Marines cztery dni temu? Pokonał mnie zwykły żołnierz!
- A mnie majtek!
- Niewiele brakowało, a wpadłabym do wody!
- A ja wpadłem!
Spojrzeli na siebie raz jeszcze, a potem Robin się uśmiechnęła. Brook zdał sobie sprawę z komizmu tej sytuacji, ale wiedział, że humor jeszcze jej się nie poprawił.
- Panno Robin, mamy w zupełności ten sam problem. Czujemy się tak samo. Ale z drugiej strony, wszyscy piraci ryzykują życiem, no ja oczywiście nie, bo jestem martwy, więc musimy wzrastać w siłę, by nie być kulą u nogi.

To wymaga komentarza.
Spoiler :
Nie czuję tu Brooka. Chyba to, że go nie lubisz, podświadomie się na to przełożyło. Absolutnie to nie jest Brook.
Gdyby to był amator/nob, to bym tylko powiedział "nie wyszło" ale taka klasa jak ty, to inna para kaloszy :-P
Jednak to dobrze, że nie masz go w swoim fikuTongue

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


07.09.2009 02:36
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama