Aktualny czas: 22.08.2019, 01:29 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Najcenniejszy skarb. (+18)
Autor Wiadomość
Najuch Offline
Bóg Urlopu
Pirat

*
Liczba postów: 913
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Olsztyn
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #11
 
Spoiler :
A czy Brook musi być w każdym fiku taki sam? Wchodzi temat poważny dosyć, czy on też nie może być nieco poważny? Według mnie to Wy przesadzacie jeżeli chodzi o jego postaćSmile U mnie wszyscy są nieco bardziej ludzcy, co powinieneś dawno zauważyć.

Posłuchaj jak śpiewam i gram:):
http://www.myspace.com/lukaszjedrys
07.09.2009 03:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Syrenka Offline
Supernova

*
Liczba postów: 874
Dołączył: 04.09.2009
Skąd:
Post: #12
 
Z spod pokładu dochodziło miarowe stukanie młotka. Franky budował kolejną maszynę, lub coś udoskonalał. Luffy i Zoro nie zwracali na te hałasy uwagi. Wpatrywali nadal się w brzeg.
- Ej, Zoro chodźmy się przejść. Chopper! Schodzimy na ląd!
Ze swojego gabinetu wychylił się mały renifer.
- Czekajcie na mnie! ? zbiegł szybko po schodach. ? Luffy Usopp nie wraca.
- Nie martw się wszystko będzie dobrze.




W powietrzu unosił się zapach kwitnącej wiśni, ale nie docierał on do zatęchłej i dusznej piwnicy, gdzie na drewnianej pryczy leżał Usopp. Patrzył w sufit nad sobą i rozmyślał, nie tyle nad planem ucieczki, co zastanawiał się nad tym jak tu się dostał. Był w gospodzie w raz cała załogą. Jak zawsze jedli, pili, śpiewali, a On opowiadał o swoim wielkim męstwie, które w miarę opowieści było coraz większe, a zdobyte skarby rosły w niewyobrażalna górę. Im później było, tym bardziej każdy z nich stawał się pijany, a nad ranem, gdy już świtało wszyscy posnęli. Gdy się obudził z okropnym bólem głowy i smakiem w ustach jakby sam Chopper spał mu w gardle zobaczył, że jest właśnie tutaj, a nad nim pochyla się dwóch opryszków. Pierwszy chudy, o twarzy porytej przez ospę, a drugi wielki jak sam wół z opaską na jednym oku. Czego chcieli? Odpowiedź przyszła sama, a raczej oni pomogli mu z odpowiedzią bijąc go. Chcieli złota. Złota o którym tak głośno opowiadał.
07.09.2009 09:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,239
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #13
 
Luffy, Zoro i Chopper spacerowali po brzegu wyspy. Wieczorna bryza powiewała im po twarzach. Szli cicho i spokojnie. Wszyscy trzej pogrążeni byli w rozmyślaniach nad tym co się stało z Usoppem. Nagle Szermierz powiedział:
- Cholera, przecież 3 dni temu przeczesaliśmy całą wyspę, gdzie on może być?
- Nie wiem, ale czuje, że stało się coś złego. - Odpowiedział kapitan - Zoro, musimy ruszyć na poszukiwania, tylko we dwóch. Tym razem zrobimy to na poważnie.
- Taa. - Szyderczy uśmiech natychmiast pojawił się na twarzy bosmana.
- Jak to, dlaczego idziecie sami!? - Krzyczał zatroskany renifer.
- Chopper, spójrz na naszą załogę, nie widzisz że mają dość swoich problemów. Luffy zdecydowanie woli załatwić to za ich plecami. - Odrzekł zielonowłosy, który w takich sytuacjach rozumiał się z kapitanem bez słów. Doskonale wiedział, gdy ktoś z jego towarzyszy jest zatroskany, spędzając całe dnie na bocianim gnieździe miał doskonałą możliwość by obserwować załogę. - Wracaj na statek i powiedz reszcie co i jak. - kontynuował.
- Zgoda, tylko macie wrócić!
Tu ich drogi się rozeszły. Lekarz z zatroskaną miną pokierował się w stronę okrętu. A Luffy i Zoro w wielkich nerwach pokierowali się w stronę miasta, które znajdowało się w głębi wyspy.

07.09.2009 10:18
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Najuch Offline
Bóg Urlopu
Pirat

*
Liczba postów: 913
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Olsztyn
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #14
 
Syrenka:
Spoiler :
Zorro: Jesteś pewna, że to on, chadzał z Luffym?[Obrazek: Zorro_1.jpg] A po drugie Usopp, a nie Uposs

Posłuchaj jak śpiewam i gram:):
http://www.myspace.com/lukaszjedrys
07.09.2009 13:18
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,915
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #15
 
RDR:
Cytat:- Cholera, przecież 3 dni temu przeczesaliśmy całą wyspę, gdzie on może być?

Komentarz:
Spoiler :
W tekście literackim, a z takim mamy tu do czynienia, zapisujemy liczby słownie.
Spoiler :
RdR napisał:
-Odrzekł zielonowłosy, który w takich sytuacjach rozumiał się z kapitanem bez słów. Doskonale wiedział, gdy ktoś z jego towarzyszy jest zatroskany, spędzając całe dnie na bocianim gnieździe miał doskonałą możliwość by obserwować załogę. - Wracaj na statek i powiedz reszcie co i jak. - kontynuował.

Hmm to kontynuował mi nie leży. Skończył gadać a dajesz "kontynuował", nie wiem czy to jest poprawne.
Syrenka:
Cytat:Wpatrywali nadal się w brzeg.

Spoiler :
Przepraszam, ale czy nie powinno być "wpatrywali się nadal w brzeg"?
Ogólnie:
Spoiler :
Lol mamy literówki, zostawiamy czy poprawiamy? Szczególnie dużo uświadczyłem w obu postach Syrenki

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


07.09.2009 13:34
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Syrenka Offline
Supernova

*
Liczba postów: 874
Dołączył: 04.09.2009
Skąd:
Post: #16
 
Aj mea culpa
Tak to jest jak sie pisze posty zanim wypije się kubek kawy.
Zorro i Luffy byli razem. Patrz kilka postów wyżej.
07.09.2009 13:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Jutsu
Unregistered

 
Post: #17
 
Najuch:

Najuch napisał(a):
Spoiler :
Zorro: Jesteś pewna, że to on, chadzał z Luffym?[Obrazek: Zorro_1.jpg] A po drugie Usopp, a nie Uposs

:mrgreen:

Syrenka:

Syrenka napisał(a):Luffy i Zorro nie zwracali na te hałasy uwagi. Wpatrywali nadal się w brzeg.

Tu nie jestem pewien i więc chciałbym wiedzieć. Czy nie lepiej byłoby:
Luffy i Zorro (nie o to mi chodzi więc daję tak samo) nie zwracali uwagi na te hałasy. Nadal wpatrywali się w brzeg.
07.09.2009 13:40
Odpowiedz cytując ten post Return to top
Syrenka Offline
Supernova

*
Liczba postów: 874
Dołączył: 04.09.2009
Skąd:
Post: #18
 
Mam nadzieję, że ten fragment napisałam bezbłędnie i już nikt nie będzie musiał po mnie poprawiać. To w ramach poprawy :oops:


Nazywali się szajką Twardej Pięści. Może to nie była wyszukana nazwa, ale w bandzie takiej jak ta za myślenie odpowiedzialny był przeważnie tylko jeden człowiek, a reszta to była góra mięśni dorównująca ilorazowi inteligencji chomikowi, a w najlepszym razie śwince morskiej. Byli największym i najlepszym gangiem na całej wyspie. To, że akurat zyskali te miano dzięki temu, że byli jedynym gangiem na tej wyspie było mało istotne. Swoją siedzibę mieli, tam gdzie tradycyjnie wszystkie gangi całego świata mają. W najgorszej dzielnicy, w najgorszym rozpadającym się budynku z zatęchłą piwnicą z oknami od ulicy. Oczywiście, miejscowi stróże prawa wiedzieli, że tam mają swoją kryjówkę, ale z obawy, na odwet z ich strony udawali, że nie wiedzą, tak samo jak udawali, że najbiedniejsze dzielnice miasta nie należą już do miasta i nie muszą ich już patrolować. Członkami gangu Twardej Pięści byli miejscowi opryszkowie wychowani przez ulice. Utrzymywali się z opieki nad lokalami (nie dopuszczali, by jakaś obca banda wdarła się z widłami, kijami lub innymi urządzeniami potrzebnymi do gruntownego przemeblowania lokalu), dbania o bezpieczeństwo ludzi na ulicy (zwłaszcza tych, którzy zapuszczali się w ciemne uliczki, w których w dziwny sposób znikały portfele, zamian za parę kwiecistych sinych wykwitów) bądź z dbania o cudzą własność ( w końcu jeśli ktoś coś zostawiał na ulicy, to oznaczało przecież, że już tego nie potrzebował. Np. takiego wozu wypełnionego towarem). Przywódcą ich był niejaki Pan Piącha, którego imienia i tak nikt nie pamiętał, a On sam wolał, żeby nie wyszło ono na światło dzienne.
Gdy tylko słońce zachodziło wychodził z siedziby gangu i udawał się na patrol po najważniejszych lokalach w mieście. Wszyscy właściciele go znali. Jak tylko wydzieli jego bladą pozbawiona życia twarz, którą przysłaniały niekiedy białe jak śnieg włosy, ich ręce od razu mimowolnie sięgały po utarg z danego dnia. Właśnie był podczas jednego z tych swoich obchodów, gdy natrafił na załogę słomianego. Z początku wydali mu się zabawni, ale opowieści jednego z nich o górach złota zaciekawiły go. Dzięki takiemu bogactwu mógłby zakupić statek i wraz z chłopakami opuścić wyspę. Stać się prawdziwym piratem, a nie zwykłym rzezimieszkiem, którego nawet nie bały się staruszki z naprzeciwka domu w którym mieszkał. Na morzu mógłby zdobyć sławę. Wtedy do głowy przyszedł mu prosty plan, by zmusić długonosego, do oddania złota. Jak się potem okazało, gdy go pojmali, opowieści o wielkiej górze złota były kłamstwem, ale nie do końca. Na pokładzie statku było złoto, tylko, że jego ilość była znacznie mniejsza.
Piącha wysłał swoich ludzi, by zbadali statek, ale szybko wrócili donosząc mu, że statek jest pilnowany prze kilku ludzi. Zatem pozostał im podstęp.
MAMY WASZEGO CZŁOWIEKA. DAJCIE NAM CAŁE WASZE ZŁOTO, A GO WYPUŚCIMY ŻYWEGO.
Szef szajki złożył kartkę papieru na pół, po czym wręczył ją jednemu ze swoich ludzi.
- Zanieś to na ich statek. ? wydał polecenie, po czym odchylił się do tyłu na drewnianym krześle, zakładając ręce za głowę. Szybko dostrzegł że jego koledze nie śpieszy się zbytnio z wykonaniem tak cholernie prostego zadania. - Na co czekasz do cholery!? - ryknął na swego podkomendnego. Mężczyzna wziął kartkę i odszedł bez słowa. - No, i tak ma być! - zakończył z satysfakcją szef szajki.
07.09.2009 18:02
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Grigorij Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 3,396
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Super Bale Całą Noc
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #19
 
Goniec nie był zachwycony swoim zadaniem. Luffy Słomiany Kapelusz był znany jako potężny pirat, a przy tym walczący za swoich nakama z pasją nie mniejszą niż słynny Białobrody. A jeśli zechce na nim wyładować swą złość?
- A niech cię szlag trafi, Słomiany! Że też ten twój pajac musiał się napatoczyć! - marudził pod nosem.
Wtem na drodze pojawił mu się mężczyzna. Jeszcze nigdy nie widział takiego dziwoląga. Blady, chudy i dziwacznie ubrany. Wyraźnie szedł w jego stronę. Bandzior zakręcił, a tamten podążył za nim. Tego było dla niego za wiele.
- Ej, gościu! Masz jakiś problem?
- Ja nie. Za to ty tak. - odparł nieznajomy.
- O co ci chodzi, dziwolągu?
- Wiesz, przypadkiem usłyszałem że wasza nędzna banda ma za jeńca jednego z piratów Luffy'ego Słomianego Kapelusza. Powiem wprost: mojemu kapitanowi bardzo by się przydał ktoś taki.
- Chyba cię pogrzało! I jak chcesz go niby zdobyć?
- O to już się nie martw. Do ciebie mam inną sprawę. Masz do wyboru: albo teraz mi zdradzisz lokację waszej kryjówki...
- Albo co? - rzucił nad wyraz pewny siebie bandyta.
- Albo powiesz mi to po okrutnych męczarniach, jakie spotkają cię z mojej ręki.
Gońcowi cała ta sytuacja wydała się zabawna. Jak taki cherlawy gość ma zamiar pokonać takiego byka jak on? W każdym razie jeśli szuka guza, to jego sprawa.
- Przegiąłeś koleś! Giń!
Rzucił się na niego z pięściami, lecz przeciwnika już tam nie było. Zdziwiony zaczął się rozglądać, lecz niespodziewanie poczuł że ktoś go kopnął w bok. Siła ciosu odrzuciła go na kilka metrów.
- Kim ty jesteś, do diabła?!
- To nie jest teraz istotne. Więc jak brzmi twoja odpowiedź?
- A goń się! Nie ode mnie nie wyciągniesz!
- Jak chcesz. Widać jeszcze ci mało.
Nie wiadomo skąd zaraz się przy nim pojawił i nadepnął mu na brzuch z taką siłą, że bandyta o mało nie zemdlał z bólu.
- To co, powiesz?
- Powiem! Powiem, tylko przestań!
- Rozsądna decyzja. No to słucham.

***

- A więc to tak. Doskonała robota.
- Starałem się, kapitanie.
- No to ruszajmy, załogo! Czas odbić tego chłopaka od Słomianego. A z takim zakładnikiem Nico Robin nie będzie miała innego wyjścia niż przystąpić na nasze warunki. Brahahahahahahaha!

[Obrazek: vYg1BTA.png]
08.09.2009 12:49
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,239
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #20
 
Pan Piącha przebywał w swojej kryjówce. Wyprosił wszystkich ludzi ze swojego pomieszczenia, gdyż potrzebował chwili samotności. Podszedł do stolika wziął do rąk butelkę wina z dobrego rocznika i nalał do kieliszka. Rozsiadł się wygodnie w swoim tronie, swoją dłonią wprawił wino w ruch i delektował się jego wykwintnym zapachem oraz idealną barwą. Spoglądając w czerwień kieliszka oddał się rozmyślaniom dotyczącym przyszłości. Wiedział że jeszcze trochę i wreszcie zdobędzie upragnione bogactwo. Na jego twarzy mimowolnie rysował się uśmiech zwycięstwa. Nagle z rozmyślań wyrwały go jeden z jego ludzi, który z wielką prędkością wleciał do jego komnaty niszcząc przy tym ścianę. Piącha nie wiedział co jest grane. Osoba leżąca na ziemi była zmasakrowana do tego stopnia że nie był w stanie stwierdzić kim jest. dopiero po bliższych oględzinach z przerażeniem stwierdził, że to posłaniec wysłany do załogi słomianego kapelusza.
- Co ty wyprawiasz idioto, przecież ten zdradziecki szczur już dawno nie żyje.
Piącha odwrócił wzrok w stronę z której usłyszał ten przerażający głos. W miejscu zniszczonej ściany stały trzy tajemnicze postacie. W środku stał średniego wzrostu, chudy mężczyzna z długimi połyskującymi brąz włosami spiętymi w kuc, sięgającymi do pasa. Przyodziany był w czarną pelerynę, a na głowie miał czarny kapelusz, zaś u lewego boku nosił cienką lecz długą katanę. Jego kruczoczarne oczy prześwietlały przerażonego przywódcę szajki bandytów na wylot, a ostre rysy twarzy jeszcze bardziej potęgowały uczucie paraliżującego wręcz przerażenia. Po jego prawicy stał chudy, wysoki blady jak ściana, mężczyzna z krótkimi włosami białymi niczym świeży śnieg. Ubrany był w szatę w brunatne spodnie i fioletową marynarkę. Dodatkowo miał na sobie szarfę w kolorach tęczy, która przechodziła z lewego boku wzdłuż jego tułowia, co wyglądało przynajmniej dziwnie. Jego twarz była pogodna i życzliwa, co sprawiało że wyglądał jeszcze dziwniej. Po jego lewicy zaś stał potężny wysoki facet z ciemnozielonymi włosami sięgającymi do ramion i czerwonymi włosami. Zaskakujący był fakt że jego twarz była wytatuowana taką ilością znaków, że ciężko było odczytać wygląd jego twarzy. Ubrany był w za duże dla siebie czarną szatę , w której się topił mimo swojej pokaźnej budowy. Za jego barków wystawały dwie rękojeści, które wskazywały na dwa średniej długości ostrza.
- Czego chcecie!? Kim jesteście!? ? krzyczał piącha, który próbował nie okazywać strachu, lecz spojrzenie mężczyzny stojącego w środku wyraźnie mu to utrudniało.
- Jesteś pewnien, że chcesz wiedzieć, khekhe? ? Spytał białowłosy, podśmiewając się pod nosem.
- Gadajcie!
- Skoro chcesz wiedzieć, to dobrze. Jestem Shotaro, kapitan pirackiej załogi czarnych kapeluszy. A oni ? tu wskazał na postacie stojące po jego obydwu stronach - to część mojej załogi. ? odpowiedział brązowowłosy.
- Czarne Kapelusze? Nigdy o was nie słyszałem! Czego chcecie.
W tym momencie Piącha poczuł że jego prawe ramie opada na podłogę. A gejzer krwi wytrysnął z okolic jego barków. Spostrzegł że przywódca nieoczekiwanych gości stoi za jego plecami.
- Nie dziwie się, że nie słyszałeś. Ponieważ jesteśmy niewidzialni.
- Nie... Niewidzialni? Jak To? Agrhhh... ? Zapytał stękając z bólu i wciąż nie mogąc pojąć jakim cudem napastnik pozbawił go kończyny nawet nie wyciągając miecza.
- To przenośnia cymbale, ale pradwa jest taka, że nikt na tym świecie o nas nie wie, dlatego za nikogo z nas nie wyznaczono nawet najmniejszej nagrody. Widzisz mamy taką jedną zasadę, że każda osoba, która jakoś dowiedziała się o naszym istnieniu musi zostać zabita. Tak więc Ciebie też to czeka.
- Ni,e błagam! Nikomu nie powiem! Przysięgam! Dam wam wszystko co zechcecie, tylko mnie nie zabijajcie.
- A właśnie, słyszałem że chowasz gdzieś tutaj członka załogi Słomianego Kapelusza, tak się składa że przyszliśmy po niego.
- Jest w piwnicy! Tutaj są schody! Zabierajcie go, tylko błagam oszczędź mnie!
- Dziękuje za informacje. Eiji, Tenshin zabijcie go ? odrzekł Shotaro i skierował się w stronę schodów.
Za jego plecami pozostał już tylko skowyt konającego Piąchy.

08.09.2009 14:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama