Aktualny czas: 17.12.2017, 06:21 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
[Op. fantastyczne] Brakujący element
Autor Wiadomość
Zangetsu2 Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 604
Dołączył: 30.07.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Brakujący element
Cześć i czołem. Smile
Od pewnego czasu już chciałem coś napisać, ale tak jakoś mi się nie składało. Jednak po ostatnich tytułach, w które grałem, inspirującej rozmowie z kumplami na temat fantasy i SF oraz pewnych wydarzeniach wziąłem się do roboty.
Tekst jest, mam przynajmniej taką nadzieję, początkiem jakiejś większej całości. Dobrze zdaje sobie sprawę z moich braków w stylu i ogólnie raczej dosyć przeciętnego pisania takich historii. Stąd też prosiłbym o konstruktywną krytykę, wytknięcie błędów i propozycjami poprawy, wyżej wspomnianiego, stylu (O ile to w ogóle możliwe), bo jak to mówią: "Kto stoi w miejscu, ten się cofa." Tyle od mojej osoby - życzę miłej lektury i pozdrawiam.

23 października, 2020 AD
Nie zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Co to, to nie moi drodzy. 170 wzrostu, blond włosy, szczupła i te piegi, które od razu wydały mi się urocze. Była to jednak po prostu kolejna zwykła dziewczyna, fakt - ładna, ale nie wyróżniająca się z tłumu. Nawet nie miałem czasu z nią porozmawiać, a może i nie chciałem? Pierwsze wrażenie podobno jest kluczowe, a nie miałem wybitnej potrzeby rozwijania tej znajomości.
Pół roku później spotkałem ją znowu na weselu siostry. Niby nic się nie zmieniła. Kiedy jednak porozmawialiśmy? kiedy usłyszałem jej głos? kiedy zobaczyłem ten uśmiech? Poczułem wtedy coś niezwykłego, jedynego w swoim rodzaju. Poczułem, że chcę ją mocno uścisnąć i nigdy więcej nie wypuścić. Poczułem się? ?dopełniony?. Dosłownie tak jakby cząstka mnie, będąca poza moim ciałem, właśnie do niego wróciła. Wiem, zabrzmi to samolubnie, ale w tym momencie już wiedziałem, że ona doświadczyła tego samego. Przetańczyłem z nią całą noc. To były najpiękniejsze chwile w moim życiu.


24 października, 2020 AD
- Nie! ? krzyknął Jack wracając na jawę.
W przeciągu tygodnia już czwarty raz dręczył go ten sam sen. Ona znikająca w jasnych promieniach światła, podczas gdy on sam leży ogłuszony na ziemi. Wydarzenie z przed trzech lat głęboko utkwiło w jego pamięci. Nadal słyszał jej krzyk i ostatnie słowa, głośno wykrzyczane ?Kocham cię!?. I nawet ciemność nocy nie potrafiła mu przynieść ukojenia.
- Znajdę cię. Nawet jeżeli będę musiał zabić Boga? Znajdę cię. ? pomyślał.
Ciszę w pomieszczeniu przerwało pukanie do drzwi.
- Wejść! ? powiedział Jack.
Chwilę potem w wejściu stał już młody, dobrze zbudowany mężczyzna. Tego ciemnookiego bruneta można byłoby uznać za modela, gdyby nie jeden szczegół ? długa blizna biegnąca, rozciągająca się praktycznie przez cały policzek.
- Mamy, kurwa, nareszcie jakąś robotę! ? krzyknął z entuzjazmem przybyły właśnie osobnik.
- Georg, przestań z łaski swojej mówić to ?kurwa? zawsze kiedy się cieszysz. Rozumiem, że u Polaków to normalne, ale wiesz jak nienawidzę przekleństw.
- Ale dajże na chwilę z tym kurwa spokój! Ze wszystkich band elementalistów to właśnie naszą Reindar wybrał to tej roboty! Twoja reputacja nareszcie nam pomogła! ? powiedział jeszcze bardziej zadowolony mężczyzna.
- Przecież mówiłem, że nie będziemy brać tego zadania. Dobrze wiesz jaki Mars jest teraz niebezpieczny, a do tego mielibyśmy ścigać bandę, która ukrywa się w jakiś świątyniach, czcząc ufoludków. Może to i dziwacy, ale jest ich 20 i przynajmniej połowa to elementaliści plus 5 regeneratorów. Nie mamy z nimi szans. A ja nie chcę ginąć, w imię cholerniej chęci zemsty pana ministra za wychędożenie żony. ? odparł Jack.
- Przestań pieprzyć! Jesteś jednym z Władców i sam dasz radę załatwić dziesięciu!
- No i zostaje jeszcze druga dziesiątka, która przy każdej nadarzającej się okazji będzie chciała zrobić ze mnie proszek. Powiedziałem, nie. ? zakończył, starając się uciąć dyskusję.
- Spokojnie nie wiesz jeszcze wszystkiego. ? nie dawał za wygraną Georg.
- Więc mnie oświeć geniuszu, byle szybko.
- Widziano z nimi młodą kobietę, blondynkę, która z opisów wydaje się całkiem do pewnej osoby, której szukasz. ? po tych słowach w pomieszczeniu zapadła cisza. Jack czuł jak serce zaczyna mu szybciej bić. Przed oczami przelatywały mu obrazy chwil wspólnie spędzonych z ukochaną.
- To dla tego tak bardzo starałeś się o tą robotę? ? zapytał Jack.
- A jak myślisz? Może i udaje debila, ale też nie widzi mi się walka z czterokrotnie liczniejszym przeciwnikiem. Pamiętaj jednak, że jestem twoim najlepszym przyjacielem. I tak samo jak ty chcę ją odnaleźć. ? odparł.
- Nie mogłeś mi tego powiedzieć mi od razu?
- Zwariowałeś? Dobrze wiem jak reagujesz na każdą informację o Belli. Szukasz jej już tak długo, że gotów byłbyś zabić Reindara, jeśli nie dałby ci tej roboty. A wtedy bylibyśmy poszukiwani za zabójstwo ministra sprawiedliwości Wenus. ? powiedział Georg, przybierając poważniejszy wyraz twarzy.
W pokoju hotelowym ponownie zapadła głucha cisza. Przez chwilę przyjaciele mogli wsłuchać się w gwar panujący na ulicach Londynu II. Nienawidzili tego śmierdzącego miasta. Było głośne, wszędzie śmierdziało, a bandyci byli tutaj równie często spotykani, co kupcy reklamujący wrzaskiem swoje towary. Najłatwiej jednak można znaleźć zarobek właśnie tutaj, więc do miasta ściągali wszyscy elementaliści, którzy aktualnie znajdowali się na Wenus. Zadumę przerwał nareszcie Jack:
- Zbierz wszystkich. Za 30 minut spotykamy się w porcie przy statku. Iskry to też dotyczy. Powiedz jej, że jeżeli spóźni się choćby o sekundę to nie dostanie pieniędzy na następne wypady do barów przez kolejne sześć miesięcy. ? rozkazał.
- Jak zawsze mistrzu. ? odparł Georg, po czym wyszedł z pokoju.
Chwilę później Jack znowu był sam. Wstał z łożka, założył swoją czarną koszulę i postanowił od razu skierować się w stronę swojego statku ? Scarlet. Kiedy tylko pojawił się na ulicy od razu uderzył go hałas. Miasto żyło o każdej porze dnia i wczesny poranek nie robił w tym względzie żadnej różnicy.
- Najlepsza broń w całym Układzie Słonecznym!
- Najwygodniejsze buty?!
- Kurczaki prosto z Ziemi! ? zewsząd dobiegały okrzyki kupców, sklepikarzy, którzy próbowali wcisnąć ludziom czasem nawet największe buble. Ludzie wrzeszczący przeraźliwie ?złodziej!? też nie byli rzadkością. Londyn II od dawna miał reputację miasta, w którym przestępczość jest tak powszednia jak smród. Poza tym nie działo się nic ciekawego. Ot, brutalna codzienność, panująca w większości kolonii gdzie politycy woleli zajmować się pomnażaniem własnego majątku, niż zaprowadzeniem porządku na ulicach.
Po krótkim marszu Jack nareszcie znalazł się w porcie. Z daleka już dostrzegł swój statek bojowy. Jego szkarłatny kolor wyróżniał się wśród szarości panującej dookoła. Stała już także przy nim cała załoga składająca się, oprócz niego, z czterech jeszcze osób. Byli to Georg, bliźniacy Harley i James, oraz Iskra ? kobieta o płomienno rudych włosach, sięgających nieznacznie poza ramiona. Ta ostatnia miała także dosyć nietęgą minę.
- Jak tam Iskra? Popiło się trochę? ? zapytał z lekkim uśmiechem na twarzy Jack.
- Zamknij się, a jak masz już się odzywać to trochę ciszej. ? odparła cicho rudowłosa.
- Dobrze już dobrze. Tylko ode tej pory masz nie dotykać alkoholu do czasu zakończenia misji. Potrzebujemy się w pełni sprawą, a nie potykającą się o własne nogi.
- Tak jest. ? po tych słowach Iskra lekko się skrzywiła.
- Jakbyście jeszcze nie wiedzieli, to lecimy na Marsa. Naszym zadaniem jest zemszczenie się na nikczemnej sekcie, która splugawiła dobre imię żony szanownego ministra Reindara.
- Znaczy skurwiła się z nimi. ? podsumował Georg.
- Można to nazwać i tak. ? odparł Jack - Jeżeli nie macie więcej pytań to ruszamy w drogę. James jakie miasto jest najbliżej świątyni tej sekty?
- Nowe Tokio. ? odpowiedział James. Był jak zawsze ponury i cichy.
- No więc idziemy. Pora skopać kilka tyłków. ? wszyscy weszli na pokład i po chwili Harley odpalił silniki. Kilka sekund później cała załoga leciała już w stronę Marsa.

See you space cowboy...

Fanboy Sagi o Wiedźminie
25.08.2010 14:52
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
 
Okay. Zacznijmy od tego, że mi się podoba ten początek ;] Lekko prowadzisz fabułę, całkiem nieźle nakreślasz tło, zarówno fabularne jak i otoczenia.

A teraz przygotuj się na konstruktywną krytykę, bo błędy są, ale jak je poprawisz to opowiadanie będzie pierwsza klasa ;]
Czekam na dalsze części :]


Cytat:- Znajdę cię. Nawet jeżeli będę musiał zabić Boga? Znajdę cię. ? pomyślał.
W polskiej literaturze przyjęło się, by wyodrębniać myśli od słów. Komunikacja werbalna idzie od myślnika, myśli i telepatię oznacza się cudzysłowami albo kursywą ;]
Ponadto po kropce stawiamy wielką literę. "Znajdę cię - pomyślał." To jest jedno zdanie. Tej pierwszej kropki nie powinno tam być. Przyjrzyj się pozostałym dialogom, bo dość często popełniasz ten błąd z kropką ;]

Cytat:- Ale dajże na chwilę z tym kurwa spokój! Ze wszystkich band elementalistów to właśnie naszą Reindar wybrał to tej roboty! Twoja reputacja nareszcie nam pomogła! ? powiedział jeszcze bardziej zadowolony mężczyzna.
- Przecież mówiłem, że nie będziemy brać tego zadania.
Przyznam, że tu się zgubiłam na moment. Czy oni się porozumiewają telepatycznie? Skąd ten drugi ot tak wie, o jakie zadanie chodzi?

Cytat:- To dla tego tak bardzo starałeś się o tą robotę?
Po pierwsze - "dlatego" piszemy razem ;]
Po drugie - robotę. robotą.

Cytat:Nienawidzili tego śmierdzącego miasta. Było głośne, wszędzie śmierdziało,
Śmierdziało. To już wiemy. Daj inny przymiotnik ;]

Cytat:- Kurczaki prosto z Ziemi! ? zewsząd dobiegały okrzyki kupców,
"Zewsząd..." to już jest nowe zdanie. "Kurczaki..." nie jest powiedziane przez nikogo konkretnego (wartego wzmianki), więc tutaj zasada jednego zdania razem z wypowiedzią nie obowiązuje. Równie dobrze mógłbyś "Zewsząd..." dać do nowej linijki, ale to już Twój styl.

Cytat:Londyn II od dawna miał reputację miasta, w którym przestępczość jest tak powszednia jak smród.
O losie, długo się będziesz skupiał na tym zapachu? XD
Może opisz, co śmierdziało - że był syf, błoto, gówno się walało po ulicach, gdzieś rynsztokiem przepłynęły napuchnięte zwłoki... Nie żartuję. Takie obrazki często lepiej działają na wyobraźnię niż powtarzanie czytelnikowi, że cuchnęło.

Cytat:Jego szkarłatny kolor wyróżniał się wśród szarości panującej dookoła.
Szkarłatny statek o nazwie "Scarlet" - woohoo, przegrałam sromotnie z Jackiem na wymyślanie nazw XD

Cytat:Byli to Georg, bliźniacy Harley i James, oraz Iskra ? kobieta o płomienno rudych włosach, sięgających nieznacznie poza ramiona.
Czemu tylko Iskra została opisana? Nie mamy pojęcia, jak wyglądają pozostali XD No i czemu przy tylu zwykłych imionach nagle "Iskra"? Jest indianką, kosmitką?

Cytat:- Zamknij się, a jak masz już się odzywać to trochę ciszej. ? odparła cicho rudowłosa.
Stoją w hucznym porcie (w miejscach handlowych (takich jak porty) ZAWSZE jest głośno), a ona mówi mu, żeby ON był cicho?

Cytat:Potrzebujemy się w pełni sprawą
co? :-P
Tak swoją drogą - takie pijące postacie właśnie zwykle lepiej działają pod wpływem, ale to już takie moje luźne skojarzenie XD

Cytat:Naszym zadaniem jest zemszczenie się
No to już zabrzmiało tak dziwnie jak tylko można XD
Zemsta to sprawa raczej osobista. Można się mścić w czyimś imieniu, albo można komuś dać nauczkę, czy coś. Nie można komuś zlecić zemsty XD

Cytat:- Nowe Tokio. ? odpowiedział James. Był jak zawsze ponury i cichy.
Bogowie, to już mój gust, ale - jak ja nie lubię, kiedy jest napisane "był jak zwykle". Pokaż później, że taki zwykle jest, a nie pisz =.= Niech czytelnik sam to zauważy.
A już najgorzej jest z "Wszyscy spojrzeli na niego zaskoczeni. Nigdy się tak nie zachowywał." na samym początku historii. Co mnie obchodzi jak się zachowywał przed początkiem tej historii, mnie jako czytelnika obchodzi jak się zachowuje teraz XD

Cytat:Pora skopać kilka tyłków. ? wszyscy weszli na pokład
Tak samo jak było z "zewsząd" i "kurczakami". "Wszyscy..." to już oddzielne zdanie.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
25.08.2010 15:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Zangetsu2 Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 604
Dołączył: 30.07.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
 
Jackie D. Flint napisał(a):Czemu tylko Iskra została opisana? Nie mamy pojęcia, jak wyglądają pozostali XD No i czemu przy tylu zwykłych imionach nagle "Iskra"? Jest indianką, kosmitką?

Jest to jej pseudonim. Pomyślałem, że użyję jego zamiast imienia, którym bohaterowie będą się posługiwać raczej rzadko.

I dzięki za wytkniecie błędów. Cieszy mnie, że komuś chciało się czytać te wypociny i to poprawiać. Smile Postaram się wykorzystać nową zdobyta wiedzę. :-) (I unikać takich błędów jak te głupie powtórzenia. xD )

Pozdrawiam.

See you space cowboy...

Fanboy Sagi o Wiedźminie
25.08.2010 15:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Zangetsu2 Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 604
Dołączył: 30.07.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Brakujący element
Stwierdziłem, że postanowię napisać dzisiaj jeszcze trochę materiału, bo i wolę jakoś tak umieszczać pierwsze, świeże i mam nadzieję trafione pomysły do tekstu. Miłej lektury i pozdrawiam.

27 października, 2020 AD
To już siedem lat od kiedy asteroida uderzyła o ziemię. NASA, ESA, JAXA, żadna z agencji kosmicznych nie zauważyła jej, ani nie potrafiła powiedzieć skąd tak nagle się wzięła. Po prostu, pojawiły się światła, niektórzy podobno widzieli dziwne znaki na niebie i chwilę potem w środkową Syberię uderzyła ta wielka bryła. Skutki jak łatwo się domyśleć były tragiczne. Zginęło trzy miliony ludzi, praktycznie cała Azja została zniszczona, a wielka fala tsunami zalała ogromne tereny innych kontynentów. Stało się coś jeszcze. Niektórzy zyskali zdolności wprost z książek fantasy. Potrafili kontrolować żywioły ? powietrze, wodę, ogień i ziemię. Nazwano ich elementalistami. I jednym z nich stałem się ja. Najpierw szok, potem euforia i radość, szybko zderzyły się z rzeczywistością. O ile na początku ludzie nas tolerowali, tak szybko okazało się odkryto, że są także osoby, które potrafią manipulować metalami i drewnem. Zapanowała panika. Szybko zaczęto wieszczyć, że stajemy się coraz silniejsi i będziemy chcieli przejąć władzę, w każdym z odbudowujących się państw, a potem nad całym światem. Rozpoczęły się masowe polowania. Zabijano każdego bez wyjątku - kobiety, dzieci u których odkryto wyjątkowe umiejętności, a nawet noworodków pochodzących ze związku elementalistów. Zabito z 2/3 nas wszystkich. Jako, że chciano nas potraktować ?humanitarnie? zamykano każdego kto przeżył w obozach. Stwierdzono jednak, ze jest to rozwiązanie zbyt kosztowne i ostatecznie okazano nam łaskę wypuszczając wszystkich na wolność. Część postanowiła żyć w ukryciu, inni stali się zwykłymi przestępcami, kolejni za to zostali najemnikami, często ścigającymi tych drugich. Dosyć szybko stwierdziłem, że ostatnia z tych fuch najbardziej mi pasuje. Nie lubiłem siedzieć cały czas w miejscu, a gwałceniem, rabowaniem i zabijaniem brzydzę się z całego serca. Poza tym mogłem dzięki temu podróżować między planetami i szukać Belli. A to jest dla mnie najważniejsze.


28 paździetnika, 2020 AD
Po 4 dniach podróży ?Scarlet? razem z całą załogą dotarli nareszcie do Nowego Tokio. Miasto już z daleka zrobiło piorunujące wrażenie. Ogromne wieżowce, samochody oparte na technologii antygrawitacyjnej, widok ten w niczym nie przypominał zniszczonego i zacofanego Londynu II.
- Niezły widok trzeba przyznać ? powiedział Harley szturchając brata w bok. Byli oni co prawda bliźniakami jednak oprócz wspólnej daty urodzenia, nie mieli ze sobą niczego wspólnego. Harley był wysokim, dobrze zbudowanym i krótko przyciętym blondynem. Cały czas chodził uśmiechnięty i wesoły. James za to miał czarne, sięgające ramion włosy. Nie imponował także budową ciała i wzrostem.
- Jesteśmy na miejscu ? odezwał się James.
Kiedy wszyscy znaleźli się już na zewnątrz, postanowili podzielić się zadaniami.
- Rozdzielimy się. Potrzebujemy kogoś kto dokładnie wie gdzie znajduje się ta świątynia i potrafiłby nas po niej oprowadzić ? powiedział Jack.
- Ja mogę się tym zająć ? zaproponował Georg. ? Mam tutaj kilku starych znajomych, którzy winni mi są przysługę.
- To nawet tutaj w przeszłości robiłeś interesy?
- Bywało się to tu to tam ? skwitował brunet.
- Druga sprawa to załatwienie broni. Przeciwnicy mają przewagę liczebną i samymi mocami z nimi nie wygramy. Harley, James zostawiam to wam. Wiem, że obracaliście się kiedyś w odpowiednim towarzystwie.
- Aye, kapitanie.
- Ty Iskra pochodzisz po okolicznych knajpach i wypytasz, czy jakiś medyk nie chce się zaciągnąć na nasz statek. Potrzebny nam jak cholera, bo inaczej wszyscy szybko popadamy.
- Potrzebne mi pieniądze na coś mocniejszego. Bez tego pertraktacje mogą być trudne, a wydałam wszystko podczas ostatniej popijawy.
- Więc teraz użyjesz całego swojego uroku osobistego, żeby kogoś przyciągnąć ? odpowiedział lekko zirytowany Jack.
- Jak chcesz. Nie zdziw się jednak jak nikogo nie namówię?
- To się postaraj, bo inaczej obiecuje ci, że nie zobaczysz przez najbliższy czas niczego innego poza ścianami swojej kajuty.
- Dobra, dobra, nie strasz. Zobaczę co da się zrobić ? powiedziała kobieta i zaczęła już się oddalać w stronę najbliższego baru o wdzięcznej nazwie ?Kozi Róg?.
- A ty co będziesz robił szefie? ? zapytał Harley.
- Spróbuje się czegoś więcej dowiedzieć o tej sekcie. Możliwe, że robią coś jeszcze oprócz napastowania cudzych żon. Jeżeli ktoś ma tutaj z nimi jeszcze problemy, to może będziemy mogli pomóc ? po tych słowach każdy poszedł w swoją stronę.
Jack swoje kroki skierował do ?Akihabary?. Był to nie duży bar stojący z dala od zgiełku centrum. Kiedy wszedł do środka skinięciem głowy powitał go znajomy barman i jednocześnie właściciel ? Ben. Rozglądnął się także po całym pomieszczeniu i stwierdził, że niewiele się zmieniło. Całe wnętrze nadal pomalowane było na czerwono. Przez to wchodzący do lokalu klienci często mylili do miejsce z najzwyczajniejszym burdelem. Ogólnie jednak Ben dbał o swoje miejsce i ?Akihabarze? daleko było do podrzędnego baru.
Jack podszedł do lady i odpowiedział skinięciem na wcześniejsze przywitanie.
- Kogo ja tu widzę? Mój stary przyjaciel Jack. Co cię sprowadza tym razem? ? zaczął rozmowę Ben.
- To co zwykle, szukam informacji ? odparł Jack.
- U mnie? Musisz wiedzieć, że jakiś czas temu odszedłem z interesu i nie jestem już tak dobrze poinformowany.
- Ale i tak z pewnością dobrze wiesz co dzieje się w Nowym Tokio i promieniu 100 kilometrów wokół niego. Dlatego słyszałeś pewnie o pewnej sekcie, która ostatnimi czasy postanowiła trochę zaszaleć na Wenus, kosztem czci ukochanej pana ministra.
- Coś tam obiło mi się o uszy ? przytaknął barman.
- No więc co możesz mi o nich powiedzieć? Zwykli gwałciciele, czy może coś więcej? ? zapytał czarnowłosy elementalista.
- Więcej, niż ci się wydaje.
- Doprawdy? ? zdziwił się trochę Jack.
- Ten wypad na Wenus, zorganizowany był przez jakiś początkujących adeptów. Kiedy wrócili na miejsce, to już następnego dnia ich głowy były powieszone na słupach w centrum.
- Czyli jatka pełną gębą. Nie mieliście na nich jakiegoś haka? Nie znaleźliście może śladów jakiejś charakterystycznej broni?
- Cięcia były idealne, czyli?
- ? mają przynajmniej jednego lotnika. Tylko ktoś kontrolujący powietrze potrafi wykonać idealne proste cięcie ? zakończył za Bena Jack.
- To nie wszystko Jack. W ostatnim czasie w mieście zaczęły znikać młode dziewczyny. Ciała niektórych znajdywane były na następny dzień, niektóre jednak nie odnalazły się do tej pory. Podobno widziano też kogoś podobnego do?
- Wiem, słyszałem już. Kontynuuj.
- No więc ludzie są spanikowani. Każda boi się teraz, że zostanie porwana. Mówi się, że sekciarze szukają kobiet posiadających ?obcą krew?. Kiedy znajdą ją tutaj, polecą w kierunku innych planet.
- Czekaj, mówisz mi, że ta legenda o ludziach, którzy za pomocą ofiar 12 kobiet z jakąś ?obcą krwią? otworzą portal dla Niszczycieli, którzy niszczą każdą cywilizację jaką napotkają na swojej drodze? Przecież to bajki!
- Złapali też jeszcze kogoś innego ? wtrącił szybko Ben.
- Kogo?
Barman wziął kufel do ręki i zaczął go polerować, po chwili ciszy odezwał się ponownie.
- Pamiętasz za pewne także drugi warunek potrzebny do otwarcia tej bramy? ? zapytał Ben.
- Jasne. Potrzeba także zebrać 10 Władców Żywiołów, którzy dopełn? Nawet nie mów, że złapali jednego.
- Aha, Kenji Kohoro zniknął nagle dwa dni temu i nikt go od tej pory nie widział.
- To pewne Ben? ? zapytał podenerwowany Jack.
- Tak ? odparł bez zastanowienia łysy mężczyzna za ladą.
- W takim razie koniec żartów. Kenji był najpotężniejszym władcą po mnie i Jacquesie jakiego znałem. Dzięki za informację Ben ? Jack wyciągnął z kieszeni 200 słonecznych dolarów i zbierał się do wyjścia.
Poczuł, że Ben chwyta go za ramię i obrócił się.
- Proszę cię, nie pakuj się w to. Ci ludzie są naprawdę niebezpieczni, nawet ty, Jack Cloudhorn nie dasz im rady ? Jack dostrzegł w oczach barmana, błagalną prośbę.
- Nie martw się, nie jestem już sam ? po tych słowach elementalista uścisnął dłoń znajomego i udał się w stronę wyjścia.
Kiedy znalazł się na zewnątrz zadzwonił jego telefon. Kiedy odebrał usłyszał w słuchawce głos Georga.
- Wszystko załatwione, nie licząc medyka. Jak zwykle żaden lekarz nie chciał zaciągnąć się na naszą piekną ?Scarlet? - powiedział Georg. W głosie telefonującego dało się usłyszeć nutkę złości.
- Spodziewałem się tego ? wzdechnął Jack. ? Musimy sobie poradzić jakoś bez niego.
- A co tam u ciebie? Dowiedziałeś się czegoś?
- Wszystko wam wyjaśnię kiedy się spotkamy. Za godzinę przy bramie miasta.
Po tych słowach Jack rozłączył się i ruszył w kierunku północnym, prowadzącym do wyjścia.

See you space cowboy...

Fanboy Sagi o Wiedźminie
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2010 00:35 przez Zangetsu2.)
26.08.2010 01:03
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama