Aktualny czas: 14.12.2017, 21:05 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Oro
Autor Wiadomość
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Oro
Tytuł: Oro
Tytuł oryginału: Oro
Autor: aka-pine
Kategoria: PG-13, na wszelki wypadek
Opis: Dlaczego Zoro nosi kolczyki? I to aż trzy?
Notka od autora: Wszelkie wsparcie mile widziane.

Tłumacz: Jackie D. Flint
Link do oryginału: http://aka-pine-writer.livejournal.com/1...3074#t3074
Notka od tłumacza: No dobra, kłamałam. Za bardzo lubię tłumaczyć, żeby sobie tak po prostu je odpuścić. Może kiedyś wreszcie trafię na fik, który się Wam spodoba. A póki co - miłej lektury.



Oro

- Nie.

Zazwyczaj Nami nie zrażały takie słowa użyte bez właściwego kontekstu. Ostatecznie jedno słowo zwykle niosło w sobie wyjątkowo mało siły przebicia. "Hej", "Ty", "Tak", "Nie" - nie wzbudzały w niej większej reakcji. Robiła co i kiedy chciała, chrzaniąc konsekwencje i to, co inni mogą o niej pomyśleć. Nawet użyte od czasu do czasu "Złodziejka!" już jej nie ruszało.

Jednak powtarzana przez Zoro odpowiedź doprowadzała ją do szału.

- Zoro! - jej głos przechodził niemal w skrzek, kiedy machała przed nim kartką papieru (zapełnioną jej obliczeniami). - Wisisz mi prawie 500,000 beli! Musisz to spłacić zanim pożyczę ci cokolwiek więcej!

- Nie. Zabieram moją część i idę do miasta.

- Ale o to właśnie chodzi, Zoro - ty NIE MASZ swojej części! - wyjaśniła mu, trzęsąc się ze złości.

Doprawdy, można by pomyśleć, że szermierz, który planuje zostać najlepszy na świecie, mógłby pojąć podstawowe zasady pożyczania i zwracania pieniędzy. On, Luffy i reszta załogi mogła tam sobie walczyć, ale to Nami kradła i przechowywała wszelkie bogactwa. Później, za drobnym oprocentowaniem oczywiście, pożyczała im te pieniądze ilekroć chcieli wyjść do portu i coś sobie kupić. Następnie, przy kolejnej okazji zdobycia pieniędzy, odejmowała z ich części podziału to, co jej wisieli i cudowny cykl zaczynał się od początku.

- Nie obchodzi mnie, co o tym sądzisz, kobieto. Idę.

Z tymi słowy wziął niewielki mieszek ze stołu i ruszył do drzwi.

Normalnie Nami dostałaby cholery, widząc jak ktoś tak bezczelnie zabiera jej pieniądze. Zarobiła je, pracowała na nie i niech szlag trafi każdego, kto spróbuje zabrać to, co bezsprzecznie należało się jej.

Ale w chwili w której już zbierała się do wydania z siebie pełnego słusznego oburzenia wrzasku, jej uwagę przyciągnął błysk wiszącego na uchu Zoro złota.

- Hej, Zoro.

- NO CO?!

- Możesz wziąć swoją część, jeśli spłacisz teraz swój dług.

Szermierz prychnął odwracając się do niej z ponurym uśmiechem na twarzy.

- Ej, kobieto, przecież dobrze wiesz, że nie mam jak.

Ucichł, kiedy zobaczył znajomy, chciwy blask beli w jej oczach.

- Nawet nie myśl o wrabianiu mnie w cokolwiek teraz planujesz - powiedział szybko, wycofując się i widząc jak ona powoli zmierza w jego kierunku, mając uśmiech zdecydowanie zbyt szeroki i szczęśliwy. - Nie zapoluję na czyjąś nagrodę, nie będę się bił za pieniądze i do ciężkiej cholery nie będę więcej "oferował usługi mojego ulubionego miecza" kobiecie, która żąda ode mnie spłaty durnego długu!

Opanował drgnięcie, kiedy ruda wyciągnęła rękę i delikatnie przejechała palcami po jego kolczykach.

- To złoto jest czyste w 99.999 procentach, mam rację? - Nami nie przestała się uśmiechać nawet, kiedy Zoro szarpnął głową do tyłu.

- Nie zamierzam...

- Całkowicie spłaciłyby twój obecny dług, a także wszystkie w najbliższych pięciu latach - przerwała mu łagodnie.

- Nie oddam ci moich kolczyków tylko dlatego, żebym mógł spłacić durny dług, którego w ogóle nie powinienem mieć. - W tonie Zoro zabrzmiały ostrzejsze nuty. Odepchnął ją bez problemu i ruszył do drzwi. - I zabieram moją dolę.

Trzasnął drzwiami, zostawiając w pokoju urażoną Nami.

- Też coś. Dlaczego nie mógłby mi ich po prostu dać? Doprawdy... - mruknęła z irytacją i wróciła do kalkulacji, tym razem dodając wartość kolczyków Zoro.

Ach. Okłamała go - mógłby spłacić swój obecny dług ORAZ nie mieć żadnego przez najbliższe dziesięć, nie pięć lat. Ups.

==============================================================

Męczyła szermierza o te kolczyki przez trzy dni kolejne dni. Kiedy nie nawigowała, syczała niczym ruda, długonoga gęś nad zielonowłosym mężczyzną.

- No weź przestań! Spłać dług! Sam wiesz, ze tego chcesz!

Poszła nawet po poradę do Usoppa. Dlaczego jego? Ponieważ jego oczy nie zamieniały się w serca na sam jej widok, Chopper prawdopodobnie powiedziałby jej, że powinna pozwolić zachowywać się Zoro jak mu się podoba, Robin pewnie potrząsnęłaby tylko głową i wróciła do czytania, a Luffy... cóż, Luffy był Luffy'm.

- Dlaczego go nie zapytasz, czemu te kolczyki są dla niego takie ważne?

Nami spojrzała się na długonosego kłamcę.

- A co mnie obchodzi, dlaczego one są ważne?! To czyste w 99.999 procentach złoto!

Usopp prychnął.

- Naprawdę uważasz, że Zoro obchodzą pieniądze tak bardzo jak ciebie? Gdyby tak było, nie sądzę, żeby którekolwiek z was wciąż żyło na pokładzie tego statku. On by cię zamordował, co doprowadziło by Sanji'ego do przeprowadzenia okrutnej zemsty. Oczywiście, wspaniały Kapitan Usopp próbowałby cię uratować, ale nawet ja nie wiem, czy dałbym radę powstrzymać Demona Zoro...

Przestała go słuchać.

Jednak kiedy zatrzymali się w kolejnym porcie, zaciągnęła Zoro na stronę i skorzystała z porady Usoppa.

- Dla... Dlaczego nie chcesz mi ich dać? - wymamrotała, wyglądając jak dziecko, któremu powiedziano, że nie, nie może wskoczyć do maszyny z watą cukrową, pokręcić się w niej, po czym zjeść to, co się do niego przykleiło.

- Bo nie są twoje.

- ZORO! - krzyknęła Nami. - JESTEŚMY NAKAMA! POWIEDZ MI! BO ZWARIUJĘ!!!

- Dobra, dobra, nie tak głośno, kobieto.

Nami natychmiast się zamknęła. Wiedziała, że szanse położenia łapy na tych kolczykach są takie same jak na to, że Luffy postanowi przejść na wegetarianizm, ale jeśli wreszcie się dowie, DLACZEGO one są takie ważne, to może przynajmniej nie oszaleje.

Zoro usiadł naprzeciw znajdującej się za kambuzem ściany. Spojrzał ze spokojem w górę, na nawigatorkę, po czym coś wymamrotał.

- Co takiego? - zapytała szybko Nami.

- Powiedziałem, że nie musisz wyglądać jak cholerny Marine, spokojnie.

Nami prychnęła, po czym usiadła po turecku przed Zoro, cały czas uważnie obserwując jego twarz. Wreszcie się dowie, dlaczego odrzucił szansę spłacenia się na LATA. Wreszcie się dowie, dlaczego nosił trzy kolczyki w jednym uchu. I dlaczego były one jego jedyną ozdobą.

Zoro westchnął, przeczesał włosy, po czym dotknął kolczyków.

- Mój pogrzeb - powiedział, podnosząc pierwszy z nich. - Konserwacja moich mieczy. - Drugi kolczyk zawisł w górze. - I opłacenie biednego durnia, który będzie się musiał tym wszystkim zająć. - Ostatni poleciał w górę, po czym opadł jak poprzednie wcześniej.

- ...Żartujesz, prawda?

Na twarzy Zoro pojawił się szyderczy uśmiech.

- Dlaczego tak uważasz?

Nami nie znalazła na to odpowiedzi. Wiedziała, że niektórzy marynarze nosili kolczyki by opłacić swój pogrzeb, jak Zoro, ale w jego odpowiedzi było coś niewłaściwego.

- Planujesz kiedyś umrzeć? - zapytała sceptycznie.

Szermierz zamrugał po czym wybuchnął śmiechem.

- Przecież każdy kiedyś umiera, nie?

- Ale... - Nawigatorka pozwoliła by słowa poleciały bez uprzedniej kontroli ze strony mózgu. - Jesteś Zoro! Ty nie umierasz! Ty... Ty idziesz, a ludzie umierają wokół ciebie albo przez ciebie. Potrafiłeś wstać nawet po utracie połowy krwi ze swojego organizmu! Walczyłeś, mając świeżą ranę zadaną przez Mihawka! Pływałeś w zamarzającej wodzie tylko dla treningu, do cholery! Jesteś DEMONEM RORONOA ZORO!!! Jak możesz sądzić, że uda ci się być człowiekiem na tyle długo, że zdążysz kopnąć w kalendarz?!

Zoro, który się śmiał przez całe jej przemówienie, wciąż nie mógł opanować chichotu.

- Daj spokój, Nami, powinnaś wiedzieć, że wszyscy, nawet demony i potwory, kiedyś umierają. Nie jestem wyjątkiem.

- Myślałeś o tym zanim jeszcze spotkałeś Luffy'ego. - Nami powiedziała, co jej właśnie przyszło do głowy.

- No tak. Dostałem je zanim opuściłem dojo mojego mistrza. I dobrze. Przenieśli cały cholerny kompleks kiedy mnie nie było, bo nie zastałem ich, jak wróciłem, żeby im złożyć wizytę.

- Znaczy, że się zgubiłeś - powiedziała Nami udając powagę.

- Nie zgubiłem się. Oni odeszli.

- Mniejsza z tym - westchnęła Nami, wiedząc, że rozmowa z szermierzem na temat jego koszmarnej orientacji w terenie była z góry skazana na klęskę. Na litość bogów, ten człowiek myślał, że "idź na północ" to "idź do góry". - Więc nie planujesz ich nikomu oddać, tak?

- Nie - odparł Zoro. Ziewnął i przeciągnął się lekko, układając się do drzemki.

- Skąd wiesz, że ci ich nie ukradnę jak umrzesz, a ja będę w pobliżu? - mruknęła Nami, zwyczajnie ciekawa jego reakcji.

- Nie ukradniesz - odpowiedział z prostotą.

- Skąd wiesz?

Ich oczy spotkały się i mimo, że jego były przymknięte, wciąż widać w nich było drzemiącą siłę, determinację i beztroskie podejście "pieprz się".

- Bo nawet ty nie odebrałabyś mi mojego prawa do porządnego pochówku i dalszej opieki nad mieczami.

- Zauważyłam, że nie wspomniałeś słowem o osobie, która miałaby się tym wszystkim zająć - uśmiechnęła się krzywo.

- No taaaaaaa - Zoro ziewnął, zamykając oczy. - Z tego co wiem, to pewnie ty to zrobisz. Ale nie musisz się o to martwić póki Luffy nie zostanie Królem Piratów a ja najlepszym szermierzem na świecie. A teraz idź męczyć kogoś innego, ja chcę się zdrzemnąć.

- Dobrze, Zoro - mruknęła Nami, wstając i zostawiając go samego. Zatrzymała się w pół kroku, odwróciła i spojrzała na niego jak przysypiał. - Mam nadzieję, że nie będę musiała się o to martwić znacznie dłużej - powiedziała cicho, znikając wśród swojego sadu pomarańczy.

Zoro jej nie słyszał, a nawet jeśli tak, to się tym nie przejął. Miał swój cel do osiągnięcia i póki nie dopiął swego, jego kolczyki miały pozostać tam, gdzie są.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
27.01.2010 06:15
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama