Aktualny czas: 21.10.2017, 16:07 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wracamy do wydawania bieżących rozdziałów One Piece!
Rozdział 881 już na stronie!
Odpowiedz 
Ostatnio widziane
Autor Wiadomość
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,536
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Ostatnio widziane
Temat, w którym chyba nie trzeba pisać o co chodzi. Miejsce do wypowiadania się na temat ostatnio widzianych przez nas produkcji filmowych.

Zacznę tym, co sam wczoraj obejrzałem. Powrót Mrocznego Rycerza. Dwuczęściowa, animowana ekranizacja otoczonego kultem komiksu Franka Millera, w którym po dziesięciu latach od przejścia na 'emeryturę', Bruce Wayne znów powraca do swego nocnego alter ego - Batmana - aby w swym kostiumie na powrót zasiać strach w sercach przestępców, którzy trawią duszę Gotham silnie jak nigdy dotąd. Powracający Batman jest starszy, a przez to też bardziej zgorzkniały, mroczniejszy, twardszy i przebierający w coraz to brutalniejszych metodach zwalczenia przestępczości. Wzbudza tym coraz większe kontrowersje, których efekty sięgają aż do Białego Domu, który sprawę zajęcia się Mrocznym Rycerzem powierza swemu zaufanemu wysłannikowi...
Jako ekranizacja komiksu, animacja wypada całkiem nieźle. Została zachowana wierność większości scen, wbrew moim obawom pozostawiono również charakterystyczną dla komiksu, telewizyjną narrację społeczności i wpływu, jaki na nią mają działania Mrocznego Rycerza. Niestety, narracje osobiste konkretnych postaci nie znalazły żadnego odzwierciedlenia w produkcji, co jest dla mnie sporym minusem, gdyż w komiksie wewnętrzne rozmyślania bohaterów wydawały mi się świetnym budulcem nastroju i pomagały nam poznać dokładniej charakter danej postaci, jak i rozmaite spojrzenia na sprawę Batmana. Zabrakło też paru lubianych przeze mnie scen z postaciami całkiem pozbawionymi znaczenia z fabularnego punktu widzenia, ale właśnie uzupełniających społeczne tło opowieści.
Jeśli chodzi o animację, jest ona na przyzwoitym poziomie, potyczki są dynamiczne i efektowne. Styl komiksu, którego oprawa graficzna nigdy nie wzbudzała we mnie zachwytu, został dobrze przeniesiony na ekrany z jego uwspółcześnieniem i upiększeniem, sprawiającymi iż ogląda się to dobrze. W niektórych jednak niechęć może wzbudzać przeniesienie niecodziennych gabarytów pewnych postaci - Batman z komiksu Millera był niesamowicie masywnym, wręcz klocowatym mięśniakiem, i taki pozostał w animacji, sprawiając wrażenie rozpędzonego taranu. Oczywiście, Bruce Wayne w żaden sposób nigdy ułomkiem nie był ale... Sami zobaczycie o czym mówię, gdy zapoznacie się z komiksem bądź filmem. Owa masywność nie ominęła też niektórych innych postaci - nawet staruszek Jim Gordon czy (zazwyczaj postrzegany jako chudzielec) Joker, mają bary niczym zawodowi hokeiści.
Jeśli mowa o tym, co może się nie podobać - mnie szczególnie, zwłaszcza w drugiej części, uwierały wszelkie sceny strzelania do Batmana. Wiadomo, animacja nie jest miejscem, w którym człowiek winien doszukiwać się realizmu, lecz zatrważająca ilość scen, w których tłumnie strzelający do Mrocznego Rycerza ludzie chybiają celu, gdy ten znajduje się na dystansie dosłownie metra do pięciu, w pewnym punkcie filmu czyni go po prostu absurdalnym i, w moim przypadku, zwyczajnie irytującym.
Mimo tych zgrzytów, dzięki przyjaznemu dla oka i ucha przeniesieniu na ekran komiksu-legendy, oglądanie Powrotu Mrocznego Rycerza powinno być ciekawym i satysfakcjonującym przeżyciem dla każdego, kto określa siebie fanem przygód bohatera spod znaku nietoperza.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

27.01.2013 20:52
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Zangetsu2 Offline
Kapitan
Pirat

*
Liczba postów: 604
Dołączył: 30.07.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Ostatnio widziane
Django Unchained

Tarantino trzyma formę. Świetny scenariusz, muzyka i kreacje. Zawsze powtarzam, że Di Caprio jest jednym z najbardziej niedocenianych aktorów i zagra tak naprawdę wszystko co zostanie mu dane. Waltz genialny, Quentin wyciąga z niego wszystko co najlepsze i kto wie może Oscar w tym roku też przypadnie właśnie jemu (Aczkolwiek konkurencja jeżeli chodzi o drugoplanowe jest przepotężna). Foxx i Jackson dopełniają całości i nie odstają poziomem od dwóch wyżej wymienionych panów. Ogólnie jeżeli ktoś lubi Tarantino to się nie zawiedzie, bo w Django jest wszystko za co go kochamy. A jeżeli ktoś go mniej trawi... to też powinien się dobrze bawić. Aha, scena z Ku Klux Klanem rządzi. Sala wpadła w spazmy śmiechu, ja zresztą też. Ocena: 9/10

See you space cowboy...

Fanboy Sagi o Wiedźminie
27.01.2013 22:25
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,373
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #3
RE: Ostatnio widziane
Przyznam, że przy waszych profesjonalnych praktycznie wypowiedziach aż boję się zabierać głos. Myśleliście może, by zostać krytykami filmowymi?

Co do Batmana, nie wiedziałem, że w komiksie było jeszcze ukazane tło społeczne. Przyznam, że właśnie bardzo podobały mi się te przemyślenia np Gordona. W Batmanie przede wszystkim podoba mi się klimat tego mrocznego Gothan, czy to lawirowanie między postacią ekscentrycznego bogacza, co ma być przykrywką do nocnych wypadów służących tępieniu przestępczości. Oprócz tego w tej drugiej części mamy genialny czarny charakter, którym niewątpliwie jest Joker, który został zagrany wręcz wyśmienicie. Te zwroty akcji, maja tego Jokera, potem się wymyka, ogólny terror, który spada przez niego na Gothan, gra psychologiczna, która nieustannie towarzyszy jego działaniom. Dzięki temu film był dla mnie czystą ucztą.


Tego najnowszego filmu jeszcze nie widziałem, ale słyszałem o nim wiele dobrego.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


28.01.2013 13:49
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,134
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Ostatnio widziane
Ja tak samo jak komi boję się wypowiadać, bo takie litanie żeście walnęli że szok Wink
Ostatnio to ja widziałam "Killing Them Softly" i przyznam, że film ciekawy, ale jak dla mnie nudny, po prostu. Fabuła ok, ale akcja jest powolna, zapewne o to chodziło, jednakże mi taki sposób nie przypadł do gustu. Co do Batmana tego najnowszego też widziałam, i też taki 7/10 ;D Jak zwykle brzydki... Nawet Robin nie był sexy, więc sorry ;< Hah, a tak serio, po prostu jakoś mi się nie podobało, już bardziej mi się podobał nowszy Spiderman.
Oglądałam jeszcze "LOL", taki typowy młodzieżowy, na luzie, ujdzie ;D "Let me in" jednak nie polecam, w sensie jest ok, ale strasznie przereklamowany. Tak się tym ludzie zachwycali, że musiałam obejrzeć, no i powiem, że sporo w tym filmie brakowało, by dać mu ocenę większą niż 5/10.
"The Pact" - słabiutki horror, nie wyjaśniają do końca spraw, w dodatku jest iście durn., "The Apparition" również słaby horror, chcieli zrobić coś na wzór Paranormala, ale nie wyszło nawet to, taki kogiel mogie., "The Possession" hit. Skrzynka gadała PO POLSKU! Haha, no po prostu ostatnia scena, a raczej to co mówi (śpiewa) głos ze skrzynki cudo. Uśmiałam się, a to horror miał być :<

Więc trochę oglądałam "ostatnio". Naturalnie nie może zabraknąć Hobbita, bo i jego oglądałam. Taki tam też na spokojnie, można sobie obejrzeć po prostu dla rozrywki i rozluźnienia.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
28.01.2013 14:13
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,373
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #5
RE: Ostatnio widziane
Przypomniało mi się, co ja widziałem nowego.

Mianowicie jest to Hobbit.
Choć wiele osób zarzuca Hobbitowi, że to już nie to samo co Władcy Pierścienia, nie ten rozmach itd, to dla mnie był on lepszy niż Dwie Wieże czy nawet Powrót Króla. Było to bowiem powrócenie do starych pięknych czasów, gdy przez świat Tolkiena wędrowała dość oryginalna drużyna pierścienia. I to jej przygody najbardziej mi się podobały. Nie te wielkie bitwy o Helmowy Jar czy Gondor> Owszem, ma to swój urok, jednak ja wolę przygody danej grupki i to właśnie oferuje Hobbit. Do tego w filmie widzimy dość ekscentryczną według mnie postać, którą jest "zielony czarodziej", któremu nie zwykło się wierzyć.
Ciekawym doświadczeniem jest również widok Sarumana po tej dobrej stronie.
Najciekawsza jest oczywiście drużyna Thora, wodza krasnoludów, który chce odzyskać swoją ojczyznę. Miło też zobaczyć znów Gandalfa. Przygody krasnoludów są ciekawe, a Bilbo, jak można było przypuszczać powoli zdobywa zaufanie wśród krasnali.
Bardzo podobała mi się scena z trolami i granie na czas Bilba.
Co do osławionej sceny, czyli spotkanie z Smigolem według mnie wyszło jak powinno, powiedziałbym nawet, że sceneria była bardzo nastrojowa.

Film może nie jest wybitny, ale pozwolił mi się znów zanurzyć w ten mistyczny świat i poczuć przygodę w takiej formie jaką najbardziej preferuję. Jeśli ktoś tęskni za tym światem to spotkanie z Hobbitem może być na to dobrym lekarstwem. Choć film krótki nie jest ja nie odczuwałem upływu czasu. Polecam.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


28.01.2013 14:29
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,536
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Ostatnio widziane
Komi, myśmy o całkiem innych Batmanach mówili, widzi mi się.
http://www.filmweb.pl/film/Batman+DCU%3A...012-630781

Nie jestem pewien też, o którym mówiła Nami, bo jakoś komentarz o Robinie mi do żadnego nie pasuje...

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.02.2013 23:19 przez Szczery.)
01.02.2013 23:16
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,134
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: Ostatnio widziane
(01.02.2013 23:16 )Szczery napisał(a):  Komi, myśmy o całkiem innych Batmanach mówili, widzi mi się.
http://www.filmweb.pl/film/Batman+DCU%3A...012-630781

Nie jestem pewien też, o którym mówiła Nami, bo jakoś komentarz o Robinie mi do żadnego nie pasuje...

W najnowszym był Robin, tylko
Spoiler :
my widzimy go jako policjanta
;3
To Robin xd.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.02.2013 00:12 przez Nami.)
01.02.2013 23:29
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,536
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Ostatnio widziane
Pardon, pomieszały mi się komentarze Twój z Komiego, to on pisał że najnowszego filmu nie widział. Tak, wiem,
Spoiler :
ów gliniarzyk ma być Robinem
i naprawdę mam nadzieję, że nie zobaczymy tego na dużym ekranie. Niemniej jednak, są osoby tutaj które tego nie oglądały, więc oszczędźmy im spoilerowania.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

01.02.2013 23:59
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,134
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Ostatnio widziane
No mój komentarz dużo nie wnosił, więc aż mi dziw, że Ci się pomyliły, tym bardziej że wspominasz o jego komencie, a potem o moim więc ... ;__;

No ale mniejsza kluseczku, edytowałam i wzięłam w spoiler :3

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
02.02.2013 00:13
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,536
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #10
RE: Ostatnio widziane
Właśnie skończyłem film Tramwaj zwany pożądaniem. Jest to licząca sobie już ponad sześć dekad adaptacja broadwayowskiej sztuki i.... W zasadzie nie wiem co dalej powiedzieć. Najbardziej na klawiaturę cisną mi się słowa, że jest to film o tworzeniu się dwóch rodzai wykrzywionego, upadłego człowieka, dwóch niemalże obdartych z ludzkości osobach postawionych naprzeciwko siebie. Jedna jest mężczyzną określanym mianem prostaka, brutalnym, gwałtownym, który nie potrafi czy nawet nie chce powstrzymać swoich pierwotnych żądz i emocji i nie mogący znieść utraty wpływu na to, co dzieje się w jego własnym domu. Drugi zaś to kobieta z wyższych sfer, lecz zdająca się być słabo stąpająca po rzeczywistym świecie - to osoba wypełniona lękami, nerwicą, obsesją na punkcie swej przemijającej wraz z młodością urody, wspomnieniami tragicznej przeszłości, aż w końcu tytułowym pożądaniem, kumulująca wszelkie swe skrywane przed światem emocje w narastającej psychozie i wichurze kłamstw. Kiedy drogi tej dwójki, będącej sobie zresztą szwagrostwem, krzyżują się w mieszkaniu w Nowym Orleanie, dostajemy kawałek niepokojącego, niezwykle (w stosunku do czasów) mocnego i wulgarnego kina, realnego wobec świata niczym brutalność, którym jest nasycona.
Nie będę ukrywał, iż obejrzałem tę produckję całkowicie ze względu na rolę Marlona Brando, odtwórcy roli Stanleya. Znając aktora jedynie z jego późnych ról, zapragnąłem w końcu na własne oczy przekonać się jak wyglądała słynna rewolucja, którą wprowadził do hollywoodu swą grą. Na szczęście nie jestem człowiekiem całkiem pozbawionym doświadczeń jeśli chodzi o amerykańskie kino z lat 40, mogłem więc na własnej skórze odczuć i pojąć różnicę, jaką film ten stanowił wobec poprzedników, zarówno jeśli chodzi o prezentowaną na ekranie treść, jak i aktorstwo. Ciężko mi powiedzieć, czy Brando był sam z siebie tak 'świeży', czy być może urzeczywistnił w swojej grze inspiracje pozyskane na innych aktorach tamtych czasów, jednak zdecydowanie on stał się symbolem przemiany, który stanął przed publiką i , czysto metaforycznie ujmując, podrapał się przed nią po jajach, wprowadzając do kina zaprzeczenie utartym konwenansom, bunt przeciwko niepotrzebnym regułom obnażającym kinematografię z realizmu. Już jego pierwsze pojawienie się w "Tramwaju...", w przepoconym podkoszulku, z bełkotliwą manierą głosu, absorbującym zachowaniem wypełnionym realnymi, prostymi gestami, sugeruje widzowi lat 50, że może zapomnieć o tym co widział dotąd, że właśnie to będzie przyszłość amerykańskiego mężczyzny w kinie. Nie jest to jednak wprowadzenie samej wulgarności, gdyż w samym "Tramwaju..." Brando operuje już emocjami o bardzo różnym nacechowaniu, potrafi przekonująco zagrać nie tylko gniew i wściekłość, ale również czułość, wyrzuty sumienia (dość znana scena), skruchę czy też wzbudzającą strach, okrutną żądzę.
Oczywiście, Brando nie jest jedynym aktorem tego filmu, fabuła w większości skupia się bowiem na postaci Blanche, granej przez Vivien Leigh. Powiedziałbym, że to dobre uzupełnienie, prezentujący nieco odmienny typ gry, bardziej pretensjonalny, tak jak pretensjonalne są maski przybierane przez Blanche dla ukrycia jej słabości. Ale tak jak demaskowana jest postać, tak Leigh zdaje się adaptować swą grę, przekonująco oddając atmosferę narastającego szaleństwa, wzmagając niepokój w widzu. Jedna z końcowych scen, dziejąca się pomiędzy Stanleyem a Blanche, gdy obydwoje nie są w stanie ukryć już niczego ani przed sobą, ani przed widzem, zdecydowanie zapadnie mi w pamięci najbardziej z całego filmu. Jest wypełniona wręcz okrucieństwem, nie tylko fizycznym, doskonale oddaną w grze groźbą i ogólną psychozą, kumulowaną dla nas przez cały film. I powiem wam, że dawno nie odczułem takiego zaniepokojenia patrząc na filmowe kreacje, obdarte już z resztek złudzeń i - choć obydwie postacie mają mniej lub bardziej tłumaczące ich powody do swego zachowania - odpychające od siebie silniej i silniej. Może z wyjątkiem sytuacji w finale, gdy jednej z postaci można już tylko żałować.
Ten brak ufności i sympatii wobec naszych postaci świadczy o pewnej dość demotywującej cesze filmu, którą zakończę wreszcie ten nudnawy wywód. Można bowiem co prawda z początku poczuć sympatię do Stanleya, któremu przecież ta straszna dziwaczka narusza prywatność i wprowadza zamęt w jego uporządkowane życie, lecz wraz z rozwojem fabuły wszystkie te proporcje ulegają zmianie, zacierają się aż człowiek zaczyna rozumieć, że jest to ten szczególny, boleśnie cyniczny w swym realizmie rodzaj kina, w którym pozytywny bohater po prostu nie istnieje. Główną postacią jest po prostu pożądanie.

Jeśli chodzi o moją prywatną opinię, ocenę, stwierdzenie czy polecam czy nie... Ciągle ciężko mi stwierdzić. Mam wrażenie, że potrzebuję zobaczyć ten film jeszcze raz, aby w pełni pojąć jego atmosferę, duszę. Jeśli jednak miałbym ocenić bez tego to... Na dzień dzisiejszy nie polecałbym chyba go współczesnemu widzowi, który nie przejawia najmniejszego zainteresowania historią kina ani jego przeszłością. Jeśli jednak jest inaczej, wtedy zachęciłbym do seansu, gdyż ta adaptacja broadwayowskiego scenariusza zdaje się być ważnym elementem przemian ówczesnego Hollywoodu.
Na pewno jednak jestem jeszcze bardziej zainteresowany Marlonem Brando, który bez wątpienia był dobrym aktorem, który nie powinien być kojarzony wyłącznie z rolą Vitta Corleone, skoro jego dorobek aktorski posiada jeszcze dwadzieścia lat przeszłości przed nadejściem Ojca Chrzestnego. I ja na pewno z tym dorobkiem będę wkrótce poznawał się bliżej.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2013 06:59 przez Szczery.)
04.02.2013 06:50
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama