Aktualny czas: 24.11.2017, 11:33 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Pełnometrażowe animacje
Autor Wiadomość
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,447
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #1
Pełnometrażowe animacje
Ze zdziwieniem stwierdzam, że nie ma gdzie pogadać ogólnie o bajkach, tudzież animacjach, ale nie takich serialowych a właśnie od Disneya, Pixtara, Dreamworks, czy europejskich studio filmowych. Wprawdzie jest temat "Magia bajek" ale tam raczej rozmowy ograniczały się do starych produkcji, a raczej wybrania tej, która najbardziej zapadła w pamięć.

Na początku nosiłem się z zamiarem podzielenia tematów na studia filmowe, ale nie każdy wie od kogo jest jaka bajka (sam nie pamiętam), a są też i produkcje o których warto wspomnieć, które z kolei są dziełami mało znanych studio.

Ostatnio oglądałem trochę produkcji między innymi :"Książę Egiptu" "Sindbad" "Pingwiny z Madagaskaru" "Józef władca snów" "Wielka szóstka" "Łowcy smoków", oczywiście te są tylko tymi, co widziałem ostatnio (powiedzmy przez tydzień). Wśród wymienionych tytułów jest kilka, które szczególnie przykuły moją uwagę i jeśli znajdą się chętni, to chciałbym o nich porozmawiać.


Najbardziej z tych 6 produkcji spodobał mi się Książę Egiptu, który opowiada o losach Mojżesza, księcia Egiptu, który odkrywa później swoje prawdziwe pochodzenie i dostaje zadanie od Boga wyprowadzić swój lud z ziemi egipskiej. Szczególnie przypadła mi do gustu piosenka, którą śpiewa cały lud izraelski i matka na samym początku. Wzruszyła nie scena, jak przy studni, zrezygnowana siostra Mojżesza zaczęła ją śpiewać, piękna scena. Całość ogólnie bardzo wzruszająca i świetnie skonstruowana opowieść, skupiająca się na rozdarciu Mojżesz, a który cierpi, iż zsyła plagi na królestwo swego brata, faraona, ale z drugiej strony nie może patrzeć, jak jego lud jest ciemiężony.
W nieco podobnym klimacie rozgrywa się "Józef: władca snów", niestety nie znalazłem tego w wersji innej niż lektorska. Opowieść zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie, gdyż obawiałem się, że wątek skupi się na tej "mocy" proroczych snów, a one stanowiły warstwę niemal marginalną. Jeśli ktoś nie oglądał, to tutaj należy przestać czytać ten akapitxd Otóż historia tak naprawdę rozkręca się w chwili, gdy ów cudowne dziecko, najmłodszy brat zostaje zdradzony przez swoich braci i staje się niewolnikiem. I tutaj mamy dość ciekawie pokazane, jak z niewolnika, nasz Józef wspina się po szczeblach kariery. Ujmująca była dla mnie scena z pielęgnowaniem drzewka w więzieniu, który z więźniów wpadłby na taki pomysł?

Rozczarowanie: Pingwiny z Madagaskaru.
Właściwie nie wiem, co powiedzieć, co nie nosiłoby znamion krytyki. Nie wiem, czego się spodziewałem, ale na pewno nie tak płytkiej, przesyconej absurdem produkcji... Miało być śmiesznie, a to co się tam działo... było przesadzone po prostu. Można się doczepić, że przecież żołądek Rico jest jakąś studnią bez dna, magazyn wszelkiego asortymentu, co samo w sobie jest już wystarczająco absurdalne, ale to miało swój klimat. On tam nie wyjmował jakiś cudów nowoczesnej technologii, a to czym dysponowała "Gwiazda Północy" to w głowie się nie mieściło. Ale i tak bardziej kuły w oczy wszelkie niestworzone akcje, jak choćby chodzenie wiosłami po lądzie, a takich rzeczy mamy w tej produkcji bez liku. Najbardziej jednak bolał płytki jak kałuża wątek fabularny. Od początku widz jest bombardowany do obrzydzenia informacjami, że szeregowy czuje się w drużynie niepotrzebny. Żeby to jeszcze jakoś dyskretniej było podane, ale to jest tak jakby z ludzi kretynów robić "patrz, on się czuje niepotrzebny w drużynie". Rozumiem, że ze względu na "fabułę" warto było to podkreślić, ale nie jak dla osoby niedorozwiniętej. Sama fabuła woła o pomstę do nieba "zmutuję pingwiny" poprowadzony tak niedbale, że aż boli. Można niby zapytać, a co bym chciał, nie wiem, ale już 100 razy lepiej jest w serialowej wersji pingwinów, czyli SIĘ DA.
Żeby chociaż było śmiesznie... niestety nie jest, a przynajmniej dla mnie. Najpierw miałem podjarkę, że są już pingwiny do obejrzenia a po pół godzinie rozważałem zakończenie seansu i taki wielki zawód... No chyba, że kogoś śmieszy, jak pingwin przez przypadek wciska przycisk samodestrukcji, jakoś mnie nie. Brakowało mi też ciętego języka Skipera, udanych ripost, wszystko było takie sztuczne, dodane na siłę.
Może gdyby nie fakt, że twórcy mieli już gotowe sprawdzone charaktery, odbiór filmu byłby lepszy, bo by człowiek nie miał wielkich oczekiwań względem niego, ale tak? Jeden odcinek serialu jest od tego lepszy...

PS: bardzo proszę o nieporuszanie w tym wątku kwestii "kinówek anime"

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.03.2015 21:22 przez Komimasa.)
23.03.2015 17:00
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
tytanka1 Offline
Szczur Lądowy
Pirat

*
Liczba postów: 29
Dołączył: 04.12.2012
Skąd: Pomorze
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Pełnometrażowe animacje
Na "Wielkiej szóstce" byłam w kinie dwa razy. Za tym drugim razem to nawet z jeszcze bardziej zapartym tchem siedziałam. Cudowny film i jak najbardziej zasłużył na Oscara!

Baymax był po prostu uroczy, nasz dubbing mi się bardzo podobał, Zamachowski wyszedł naprawdę świetnie w tej roli.

No i Hiro taki śliczny ~ Smile
Ale jak się zapytałam mojej trójki dzieciaków, którymi się opiekuję, to za najfajniejszą postać uznali Toto Smile

[Obrazek: wloczykij_patrzy_na_morze.gif]


– Ale ja nie chcę przebywać wśród obłąkanych – zauważyła Alicja.
- Och, temu nie zaradzisz – powiedział Kot. – Wszyscy tu jesteśmy obłąkani.”
(„Przygody Alicji w Krainie Czarów” L.Carrol)
23.03.2015 17:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ponury Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,875
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: tan zapach?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Pełnometrażowe animacje
Niestety ostatnio nie chodzie do kina, ale i tak chciałbym coś polecić!
Mnie ostatnio naszło na "komiksowe" uniwersa od DC i Marvela. Obejrzałem chyba większość pełnometrażowych filmów animowanych od nich Tongue
Chyba jednym z najnowszych jest Batman: Atak na Arkham (2014). Historia Suicide Squad czyli grupy przestępców! Rzadko w filmach się zdarza, zobaczyć jak działają przestępcy. Tutaj mamy to fajnie pokazane. Dużo akcji. Nawet zmyślna fabuła. Polecam fanom uniwersum DC, których już znudziły filmy o herosach XD

[Obrazek: Nowy_obraz_mapy_bitowej.jpg]
WYBIERZ WARTOŚCIOWE FRANKY!!!
23.03.2015 20:34
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,622
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Pełnometrażowe animacje
Ponury, Suicide Squad ma być też w wersji aktorskiej w przyszłym roku! Big Grin

Komi, zgodzę się z Tobą co do Pingwinów z Madagaskaru niestety :/ Ale, ponieważ jestem leniwym grubasem, zamiast się rozpisać drugi raz, skopiuję to co już napisałem w innym miejscu:

"Dłuuugie miesiące czekania, rosnących nadziei po ujrzeniu pierwszego polskiego trailera, oczekiwań już od początku wynoszących tę produkcję do miana kandydata na film roku. Sprawdziło się? Otóż nie...

Udałem się dzisiaj na seans pełnometrażowego filmu "Pingwiny z Madagaskaru" z ekscytacją w sercu godną kogoś młodszego o dobrą dekadę czy półtorej. Możliwe, że to był właśnie błąd, który spowodował rozczarowanie. Mogłem bowiem pamiętać, że Dreamworks ma przecież swoją drugą stronę - oprócz tej, która prezentuje nam niesamowicie oryginalne hity pokroju Shreka - czyli tę, która pokazuje nam historie mało odkrywcze i dosyć oklepane. Taka bowiem wydała mi się fabuła kinowej wersji Pingwinów - wszystko już gdzieś dawno było, a rozwój poszczególnych wątków i relacji pomiędzy postaciami można przewidzieć z bezbłędną pewnością, żałując, że nie postawiło się na to jakichś pieniędzy. W dodatku antagonista, z którym musi się zmierzyć czarno-biała "elita elit", wypada niesamowicie słabo, oklepanie i nieśmiesznie, zwłaszcza na tle co poniektórych złych charakterów znanych z serialu. Ach, gdybyż mógł go zastąpić o wiele bardziej charakterystyczny Doktor Bulgot! Dodatkowe postacie poboczne, czyli członkowie znanej z trailerów organizacji Wiatr Północy, nie wypadają wiele lepiej. W zasadzie, odniosłem w trakcie seansu nieprzyjemne wrażenie, że film poradziłby sobie lepiej bez nich. A przynajmniej nie dręczyłoby mnie wtedy, dlaczego twórcy filmu postanowili użyczyć tymże zwierzęcym postaciom super-technologii, podczas gdy urok znanego nam serialu polega m.in. na zwierzęcych brakach w możliwości pełnego zrozumienia i przejęcia ludzkiej myśli technicznej, a w konsekwencji na bardzo niekonwencjonalnych wynalazkach stworzonych z przedmiotów codziennego użytku. Tak, dla mnie plecak rakietowy stworzony z nabuzowanej butelki coli ma swój urok. Kosztowny odrzutowiec - już nie.

Nie oznacza to jednak, że w produkcji brak jest dobrych stron. Szata graficzna jest po prostu fenomenalna, różnicę budżetową pomiędzy serialem a filmem kinowym widać gołym okiem, pierzaste komando zdecydowanie zyskało w tej produkcji nowe życie - i korzysta z niego pełnym dziobem, pozwalając widzowi uczestniczyć w naprawdę widowiskowych animacjach scen akcji. Humor natomiast, który zawsze stanowił dla mnie najmocniejszą stronę serii, także i tutaj osiągnął niezbędne minimum na moim osobistym chichotometrze, jakim powinna cechować się produkcja sygnowana antarktycznym kwartetem z nowojorskiego zoo. Niestety, w moim odczuciu do maksimum, jakie zaoferować mogą nam choćby niektóre odcinki serialu, sporo zabrakło. Zabawne teksty i gagi przewijają się cały czas, lecz rzadko który wzbudził u mnie coś więcej niż szczery uśmiech i zdołał zapaść dobrze w pamięci.

Żeby nie robić z krótkiego wpisu na fb jakiejś pełnoprawnej objętościowo pseudo-recenzji, dodam już tylko pokrótce, że muzyka była naprawdę dobra (pierwszy raz oglądając Pingwiny mogłem zwrócić uwagę na jakość towarzyszących ich akcjom motywów muzycznych) a polski dubbing błyszczał jak zwykle w przypadku tej serii, rzecz jasna najbardziej za sprawą Grzegorza Pawlaka, Jacka Lenartowicza i Tomasza Steciuka. Ich głosy zawsze przeważały w moim odczuciu szalę polskiej lokalizacji Pingwinów w stronę sukcesu, więc także i tutaj wykonania ich nadają bohaterom prawdziwego charakteru, który jest z pewnością jednym z kluczowych elementów ich popularności w naszym kraju (Ponad 350 tysięcy widzów w pierwszy weekend wyświetlania filmu).

Podsumowując - film mnie rozczarował, lecz jestem przekonany, że jeśli twórcy zechcą zrobić drugie podejście do tematu i stworzyć kolejną pełnometrażową historię o tych nieustraszonych nielotach, skończy się to mną siedzącym w kinie. Produkcji bowiem wiele, naprawdę wiele brakuje do ideału, lecz podstawa jest solidna, w końcu to przecież wciąż te same Pingwiny, więc w gruncie rzeczy to jest nawet dobry film. Jeżeli autorzy zdołają naprawić swoje błędy oraz wysilić się na większą oryginalność, mogą w końcu dać Pingwinom produkcję, na którą te zasługują. A póki co, w oczekiwaniu na lepszy czas w pingwiniej kinematografii wielkiego ekranu, pozostaje cieszyć się świetnym serialem."

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

24.03.2015 15:17
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,447
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #5
RE: Pełnometrażowe animacje
Cóż, jeśli chodzi o "Wielką Szóstkę", to jak dla mnie jest on po prostu nowoczesnym średniaczkiem. To znaczy, jeśli chodzi o dubbing, względy estetyczne, to reprezentuje się naprawdę wyśmienicie, ale reszta... Nie powiem, by to była słaba produkcja, nie nie, ale trochę mnie rozczarowała.
Po pierwsze scen zabawnych tak naprawdę było tyle, co w trailerze, niby do przewidzenia, a jednak trochę to boli.
Baymax był bardzo sympatyczny, ale już np reszta bohaterów jak dla mnie była bardzo spłycona i praktycznie nie posiadała charakteru. Co więcej ich "moce" były jak dla mnie zrobione "na szybko", takie stworzenie superbohaterów z materiału, który się do tego nie nadaje.
Czarny charakter. Po pierwsze nie wiadomo dlaczego to właśnie on przeżył, trochę to mocno naciągane. Z kolei śmierć braciszka do bólu przypomniała mi śmierć Ace'a, mniej więcej taki sam "sens" i tak samo beznadziejnie. A skoro już o tym mowa, to nagle po tylu latach ratują córkę tego doktora, a Baymax właściwie nie wiedzieć czemu (wcześniej jakoś wszystko ładnie omijał) traci napęd i do widzenia.
Także bajka oczywiście mi się podobała, było dużo akcji, widowiskowe sceny walki, poruszająca więź braci wynalazców czy samo przeznaczenie Baymaxa, który ma pomagać a nie krzywdzić, jest nawet niby wymuszony element zaskoczenia (bo autorzy sami nam podsuwają tożsamość potencjalnego złego charakteru) niby wszystko jest, ale nie tworzy to obrazu, który by pozostał na dłużej w mojej pamięci. Wszystkie elementy są dobrze połączone, ale to w sumie wszystko, brakuje mi tu czegoś, co by zatrzymało przy sobie widza na dłużej.
Takie jest przynajmniej moje zdanie. Może jest to też kwestia porównania do innych produkcji, gdzie na ich tle Szóstka rysuje się średniawo?

A teraz napiszę kilka słów o bajce, która zrobiła na mnie pioruńskie wrażenie przede wszystkim swoją głębia i graniem na emocjach widza, o mowa o "Przygodzie w Paryżu" (Monster in Paris, co wydaje się o wiele adekwatniejszym tytułem) francuskiego studia, które raczy nas niebagatelną opowieścią o potworze, który za sprawą pewnego eksperymentu nawiedza Paryż. Brzmi banalnie, ale niech Was to nie zmyli, bowiem całość jest przemyślana i wręcz powiedziałbym zaskakująca. Na plus jest dokończenie także wielu wątków pobocznych, które pojawiają się obok tego głównego wątku (chodzi mi o te wątki miłosne), gdzie wszystko ma swoje właściwe miejsce. Mamy nawet motyw władzy i ukazanie machlojek politycznych, gdzie wykorzystuje się potwora, by odwrócić uwagę od rzeczy istotnych dla mieszkańców.
Jak na bajkę przystało nie brakuje też elementów komediowych, nie są one mocną stroną tej produkcji ale miło, że znalazło się dla nich trochę miejsca. Nie ma się wrażenia, że są wymuszone czy sztuczne i to bardzo na plus.
Opowieść zaczyna się niezbyt interesująco. Pracownik kina, jest zbyt nieśmiały by wyznać miłość koleżance. Pojawia się kumpel, który niby ma mu doradzić w sprawach sercowych. Przyznam, że mi się po kilku minutach odechciało, zwłaszcza jak pojawił się potwór i bałem się, że polowanie na potwora, tudzież atakowanie przezeń mieszkańców będzie motywem przewodnim i nie pokażą nic nowego, jednak bardzo mile zostałem zaskoczony. Na oklaski zasługuje też strona muzyczna a w szczególności piękne piosenki, które w wersji pl niestety pozostały po angielsku.
Jeśli ktoś nie widział tej produkcji to zbył łatwo jest zepsuć przyjemność z oglądania, więc reszta leci w spoiler.
Spoiler :
Przyznam, że kupuję w ciemno nowego "Dzwonnika z Notredame". Pchła, która przez melodię próbuje pokazać, jak cierpi. Tutaj mamy klasyczne ocenienie książki po okładce, gdzie "potwór" okazuje się być tak naprawdę bardzo miłym i dobrym stworzeniem. Z kolei komisarz, przedstawiciel władzy, okazuje się być prawdziwym potworem Paryża (stąd właśnie nie rozumiem, czemu zrezygnowano z monster in paris i dali inny tytuł). Motyw ukrywania pchły, ratowania jej, przewijająca się Sekwana (nawet w piosence), po prostu cudo.
Mnie osobiście bardzo urzekły piosenki, czyli monster in Paris, śpiewany przez pchłę siedzącą na deszczu, pokazujące te same wydarzenia, które już widzieliśmy, tylko tym razem z innej perspektywy (pchlej), oraz zdecydowanie "La seine", gdy zaczyna grać a potem dziewczyna zaprasza go na scenę i razem robią piękne widowisko.




No i te motywy miłosne. Nawet wyjaśnili skąd znał się ten Raul (chyba tak miał na imię) z tą piosenkarką i to jego pytanie, czy ma ten samochodzikxd

Można by się doczepić, że pchła nie gada, ale potrafi śpiewać. Że po zwiększeniu pchły ta od razu jest ubrana, ale to są szczegóły z mojego punktu widzenia nieistotne, przy całym obrazie tego dzieła.
Także paradoksalnie, dostałem o wiele więcej niż mogłem się po tej produkcji spodziewać a utwór "La seine" na długo zagości na mojej liście mp3.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2015 11:28 przez Komimasa. Powód: Poprawiona ortografia)
02.04.2015 11:23
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Chlor Offline
Yonkou
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,095
Dołączył: 01.04.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Pełnometrażowe animacje
Ojaaa uwielbiam te piosenkę "la Seine"! A filmu jeszcze nie widziałam, ale słyszałam że dobre, może kiedyś się uda obejrzeć.

[Obrazek: h3sygn.png]
02.04.2015 19:44
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,447
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #7
RE: Pełnometrażowe animacje




Wczoraj zdecydowałem się w końcu obejrzeć "Book of Life", której zwiastun widziałem już dawno przy okazji jak wybrałem się do kina na Rio 2 i już wtedy trailer "Księgi" wzbudził moje zainteresowanie chyba przede wszystkim designem świata jak i postaci oraz fabułą. Niestety nie byłem na tym w kinie w końcu (jakoś nawet nie wiedziałem, kiedy to ma premierę w końcu) a w sieci nie ma polskiej wersji z dubbingiem, więc zwlekałem, zwlekałem, aż w końcu postanowiłem obejrzeć z angielskim dubbingiem (i wcale nie żałuję).
O czym to jest? W skrócie dwóch bogów w dzień zmarłych zakłada się którego z dwóch chłopców wybierze piękna Maria, a w pogoni za miłością śmiałkowie są zdolni nawet wkroczyć w krainę umarłych.
Choć miałem duże oczekiwania względem tej produkcji (niesztampowość, coś nowego, ciekawy świat itd) to muszę przyznać, że owa produkcja zaspokoiła moje wysublimowane gusta i uraczyła mnie światem nieco karykaturalnym, a jednocześnie zachwycającym.
Mamy piękną Marię, która wie czego chce i jest niezależna. Nie jest płytka, a wręcz przeciwnie.
Manolo, wywodzący się z rodziny toreadorów, który jednak pragnie przede wszystkim śpiewać i psztyka sobie co i rusz na gitarze. Joaquin, drugiego chłopca, który chce walczyć za Marię i być obrońcą miasta, wreszcie dwóch bogów krainy pamiętanych i krainy zapomnianych, gdzie oczywiście bóg tej drugie stosuje brudne sztuczki, by to jego faworyt zdobył serce Marii i tym samym wygrał zakład. Jak już o nim wspomniałem o nim, to relacja między tymi dwoma bogami, no i oczywiście świeczkarz, któremu głos użyczył Ice Cube i to słychaćxd
W tym dość odrealnionym jest też miejsce na humor, ale nie niskich lotów, niewymuszony, ale taki w sam raz w pewien sposób dekorując dodatkowym kremem już i ta nad wyraz dobre ciasto.
Na uwagę zasługuje też animacja, dynamiczna, kolorowa, szczegółowa. Postaci to prawdziwy majstersztyk.

Wisienką na torcie jest dla mnie soundtrack z tej produkcji. Piosenki są idealnie dopasowane do sytuacji i niektóre są po prostu piękne, szczególnie jedna z nich przypadła mi i internautom do gustu, ale o tym już w spoilerze.
Podsumowując dla mnie rewelacja! Piękna, wręcz bajeczna produkcja, która bije na głowę mnogość produkcji, które było mi dane zobaczyć. Jedna z najlepszych nowych produkcji animowanych, obok której nie sposób jest przejść obojętnie. Gorąco polecam i chętnie podyskutuję o tej produkcji, jeśli ktoś widziałSmile

Spoiler :
Rozwaliły mnie serenady pod oknem Marii, najpierw tamta akapela i ich pojedyncze miażdżąco "romantyczne" występy a potem jak pod koniec serenday Manolo Maria "myślałeś, że to pójdzie tak łatwo?" A ten myślał już że zdobył jej sercexd
Mimo że nie jest to zbyt oryginalne podobało mi się, że Manolo nie chciał zabić tego byka choć okrył hańbą rodzinę. No dał dziewczynie świnkę, a zabiłby byka, co by to była za transformacja, kurde. I potem opuszczony śpiewa na arenie, że jest klaunem i Maria to słyszy a on o tym nie wie.
Najbardziej podobała mi się scena oczywiście kiedy poleciał utwór apology. Przeprosiny w formie smutnej poruszającej piosenki, piękne. A na koniec akcent komiczny, czy kopara Xibalbyxd
No i moment bitwy z armią Szkala. Już sama rodzinka Manolo była niezła (Zwłaszcza ten tenor) ale jak wyskoczyła świnia ze zwierzyńcem z tekstem "obudźcie w sobie dziką bestię" to padłemxd
Teraz przeczytałem, że nie dość, że premiery polskiej dubbingowanej wersji jeszcze nie było, to nawet nie pojawi się u nas w kinach... No smutek po prostu, bo mimo że już widziałem chętnie bym na to poszedł i dal zarobić twórcom (no i obejrzał to na dużym ekranie) a tak pozostaje wersja na dvd, co przy moim TV mija się z sensem taki zakup... Straszna szkoda, że tak wspaniale dzieło nie trafi do kin.
[Obrazek: 7695336.3.jpg]

Normalnie niezbyt mnie jarają nadchodzące premiery kinowe, ale gdy usłyszałem, a raczej zobaczyłem, że będzie nowa pełnometrażowa część minionki, mimowolnie pojawił się banan na ustach. Początkowe podejście sceptyczne (po ekranizacji pingwinów) burzył naprawdę fajnie nakręcony trailer, gdzie była kupa zabawnych scenek w wykonaniu tych małych żółtych istotek. Miałem na to nawet iść do kina ale nie wyszło.
W każdym razie już po trailerach wiedziałem, że to nie fabuła będzie mocną stroną tej produkcji, gdyż ta była prosta do bólu - znaleźć nowego bossa, któremu można służyć. Ja przede wszystkim chciałem zobaczyć więcej minionków ich zwariowanych pomysłów i śmiesznych scenek z ich udziałem i już po seansie mogę powiedzieć, że jestem właściwie zadowolony, bo otrzymałem właśnie to, co chciałem. Niewymagającą produkcję, której więcej czasu poświęcono minionkom i o to chodziło. Humor może czasem jest prostacki, ale w większości stoi on na zadowalającym poziomie. To oczywiście również zależy od tego, co kogo śmieszy. Trochę było też w tej produkcji absurdu, ale nie gryzł on nawet w połowie tak jak w wspomnianych wcześniej pingwinach.
Brakowało trochę sensu, a raczej morału. Minionki VS Scarlet, wiadomo, wygrały minionki, ale ich zwycięstwo nie wiązało się z czymś większym, ot po prostu uratowali swoją skórę. Z drugiej strony trudno po obcowaniu z minionkami, które mają po prostu śmieszyć oczekiwać jakiś głębszych treści.
Jeśli chodzi o czarny charakter, Gruu zdecydowanie wypadał lepiej, Scarlet wychodzi na wręcz fanatyczkę, która niby ma zaplecze, ale nie potrafi zrobić z niego należytego użytku. Trochę jest to postać taka bez polotu, ale trzeba się zgodzić, że jest złą do szpiku kości.

Spoiler :
Niespecjalnie podobały mi się zawirowania wokół korony. Najpierw mają ją ukraść, potem jeden z lepszych absurdów, Bob wyjmuje excalibura i zostaje królem Angli, żeby zmienić w jednej chwili prawo i oddać koronę Scarlet. Ujmujące natomiast było jak chcieli ją przeprosić i zajumali wiązankę z pogrzebuxd I ten napisać Scarlet heh.
Albo koronacja, a te biegają po żyrandolu i śrubę odkręcają. Czy już sama końcówka ze Stuartem jak rozczarowany dostaje w końcu gitarę robi show, rozwala ją i bierze tę kulęxdW sumie sporo było takich śmieciowych sytuacji, aczkolwiek czegoś i tak brakowało.
Czy jest to najlepszy z dotychczasowych filmów traktujących o minionkach? Zależy. Gruu był świetny i motyw z adopcją dzieciaków też, dlatego ten film w moim odczuciu jest słabszy, ale to dalej świetna produkcja, gdzie żółte stworki grają pierwsze skrzypce. Po prostu sprawdza się powiedzenie, co za dużo to niezdrowo. Jest fajnie, śmiesznie ale brakuje czegoś i chyba lepiej jak minionki są mistrzami drugiego planu. Nie mogę jednak powiedzieć, by produkcja ta mnie jakoś bardzo zawiodła. Szkoda, że widziałem trailery, bo co lepsze sceny były jak zwykle w nich i potem już nie było tego zaskoczenia.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.05.2015 07:17 przez Chlor.)
09.05.2015 13:13
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Pełnometrażowe animacje
Komi, polecam Ci "W glowie sie nie miesci", cos wspanialego <3
Moim zdaniem świetny film animowany, na wesolo, powaznie i smutno. Wszystko na raz (:

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
31.07.2015 14:39
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Chisu Offline
Supernova
Pirat

*
Liczba postów: 912
Dołączył: 26.11.2012
Skąd: Kosmos
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Pełnometrażowe animacje
Oglądałaś po angielsku, z napisami czy z polskim dubbingiem? Chcę obejrzeć, ale nie mogę się zdecydować na wersję. :c

[Obrazek: D2kDFZK.png]
31.07.2015 15:01
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #10
RE: Pełnometrażowe animacje
Z dubbingiem, bo w kinie nie bylo wyboru.
Ale podobal mi sie, choc oryginal tez na pewno bylby dobry (: jesli masz możliwość to obejrzyj obydwie wersje Big Grin

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
31.07.2015 15:47
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama