Aktualny czas: 25.02.2018, 03:48 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Na stronie pojawił się już nowy rozdział 895 po polsku!

Odpowiedz 
Pies
Autor Wiadomość
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Pies
Uwaga! Poniższy fik jest dziełem niewyspania, pisany w ramach sprawdzenia "ciekawe, czy bezsenność da się zabić zmęczeniem mózgu podczas pisania fika". Otóż nie da się, ale w wyniku tej próby powstał bodaj jeden z krótszych napisanych przeze mnie fików do OP. Mogą się pojawić literówki, błędy stylistyczne i gramatyczne, i na pewno pojawią się błędy interpunkcyjne, bo te robię, niestety, zawsze. I ma totalnie, kompletnie zrąbany koniec. Naprawdę. Ostatnie zdania są zwyczajnie głupie, bo mi się szykowało otwarte zakończenie, a ja nigdy tego nie pociągnę dalej, więc zakończyć trzeba było jakkolwiek. Sorka za to XD'
Ya have been warned.


Pies, czyli historia o tym, że nawet najmniejsze gesty się liczą.

Pewnego dnia, na bliżej niezidentyfikowanej wyspie...

- Namiii... - jęknął Luffy. - Długo jeszcze...?
Nawigatorka dumnie kroczyła przed nim, rozglądając się za kolejnym sklepem do zaatakowania, i zbyła jego marudzenie machnięciem ręki.
- Dopiero zaczynamy! - rzuciła przez ramię.
Luffy westchnął ciężko i ponownie wgryzł się w trzymane w wolnej od toreb ręce mięso. Na samym początku wycieczki Nami podała mu wielką torbę pełną pysznie pachnącego mięsa z kością i zapowiedziała, że dostanie je tylko pod warunkiem dotrzymania jej towarzystwa w czasie zakupów. Po kwadransie takiego nudnego łażenia w worku została połowa zawartości, a Luffy zaczynał dochodzić do wniosku, że rzecz była niewarta świeczki. Znaczy mięsa.
A potem zdał sobie sprawę o jak głupich rzeczach myśli i sięgnął do worka po kolejną przekąskę. I wtedy poczuł szarpnięcie. Zerknął w dół i zobaczył, jak spód torby szarpie jakiś niewielki kundelek.
- Co do... zostaw! - powiedział, podnosząc oboje i potrząsając nimi trochę. Pies warczał ani myśląc puścić. - Ej no, to moje! Pu... AAA!
Worek, już i tak naprężony pod ciężarem jedzenia, nadszarpnięty teraz ostrymi ząbkami, rozerwał się z trzaskiem. Kundel wylądował wreszcie na ziemi i już miał porwać najbliższy kawał mięsa, kiedy obok niego rozległo się tupnięcie i nagle tuż przed pyskiem zobaczył wściekłą twarz Luffy'ego.
- MOJE.
Pies struchlał, czując nosem, że spróbował ukraść jedzenie istocie, która jest grubo ponad mianem "przewodnika stada". Prawdopodobnie ten człowiek byłby w stanie podporządkować sobie dowolnego samca alfa. To oznaczało naprawdę duże kłopoty. Rozejrzał się szybko w popłochu. Widząc, że nic nie zdziała, ani nie zdąży uciec, zjeżył sierść na karku i zawarczał. Jak ginąć, to z godnością.
Luffy przykucnął przed kundlem i przyjrzał mu się ponuro. Wychudły, zaniedbany zwierzak cofnął się o kolejnych parę kroczków. Luffy westchnął i rozejrzał się po rozwalonym po drodze mięsie. Wybrał najmniejsze i wyciągnął w stronę psa.
- No masz. Głodny jesteś, nie? To bierz.
Przyglądająca się scenie Nami zdębiała.
- Fajnie pachnie, co nie? - powiedział Luffy pogodnie. - Nawet nie próbuj zaprzeczać. Sanji je przygotował, nic dziwnego, że się skusiłeś.
Warczenie ustało, ale zwierzak patrzył na niego nieufnie.
- Luffy... co ty...? - zapytała Nami. - Chcesz mu oddać swoje własne...
Luffy obejrzał się na nią i łypnął spode łba.
- Za jakiego potwora ty mnie masz, Nami? Sam dobrze wiem, jak potwornie jest zdychać z głodu, a on to już sama skó...
Pies doskoczył i zabrał mięso z ręki, po czym z miejsca zaczął je oddzierać od kości. Luffy uśmiechnął się, zawiązał supeł na worku, zamykając dziurę i powrzucał szybko resztę jedzenia z powrotem. Kiedy skończył, zauważył, że kundel patrzy na niego wyczekująco sponad niemal całkowicie już ogołoconej kości.
- Jak chcesz więcej, - zwrócił się pirat do psa, wstając, - to musisz znaleźć Sanji'ego. Już on cię nakarmi jak trzeba. Prawdopodobnie. Okay?
Pies szczeknął w odpowiedzi, złapał kość i odbiegł w zaułek.
- Ty to masz jakąś słabość do psów, co? - zapytała Nami, kiedy ruszyli dalej.
- Czemu?
- No jak cię poznałam to pomogłeś Shushu... - zaczęła, ale Luffy przerwał jej żachnięciem.
- Z Shushu była zupełnie inna historia - mruknął, sięgając do worka.
- Bleee! Będziesz to jadł? - skrzywiła się. - Przecież leżało na ziemi!
- Mięso to mięso - wzruszył ramionami i wgryzł się w udziec, który teraz, mimo piachu, smakował jakoś lepiej.

Jakiś czas później, w innej części miasta, do odhaczającego swoją własną listę Usoppa dotarły z zaułka jakieś krzyki. Zwykle starał się unikać wszelkich zatarć, w końcu Luffy i tak wywoływał największe możliwe w danym miejscu burdy, a bycie bohaterem się na dłuższą metę nie opłacało, ale tym razem wystarczyło mu zerknięcie w kierunku, z którego dochodziły hałasy, żeby krew się w nim zagotowała. Trójka nastolatków złapała jakiegoś niewielkiego kundelka i kiedy jeden z nich trzymał psa w powietrzu za przednie łapy, drugi chłopak wciskał mu siłą jakąś kość do gardła. Trzeci stał tylko z boku i się śmiał donośnie, komentując od czasu do czasu tekstami w stylu "smakuje kosteczka? no jedz! za mamusię!".
Usopp nie był bohaterem. Ale lubił zwierzęta, a bezsensownej przemocy i takich idiotycznych zabaw po prostu nie znosił. Schylił się i zebrał z ziemi trzy niewielkie kamyki, po czym, nawet niespecjalnie mierząc, cisnął nimi w chłopców. Jeden oberwał w nos, a dwóch pozostałych - w szyje. Zaskoczeni bólem puścili zwierzaka, który natychmiast czmychnął gdzieś w kąt.
- Wy tam! - krzyknął Usopp szybko, czując jak opuszcza go pewność siebie. Postanowił zagrać na stereotypie. - Jak was bawi znęcanie się nad słabszymi, to się na piracki statek zaciągnijcie, hołoto!
- A ty niby co za jeden, dziadu? - odkrzyknął jeden z chłopaków. - Za kogo ty się masz, ratowniku psów?! - dodał z kpiną.
Usopp otworzył wiszącą u ramienia torbę i sięgnął po swoją procę.
- Jestem Usopp, - oznajmił głośno (uprzednio zerkając szybko, czy w pobliżu nie ma żołnierza marynarki), - kapitan pirackiej załogi składającej się z pięciu tysięcy wojowników! Przed chwilą po prostu rzuciłem w was kamykami. - Podniósł lekko procę. - Chcecie wiedzieć, co się z wami stanie jak zacznę celować?
Mógłby przysiąc, że wiali tak szybko, że się za nimi kurzyło, mimo, że biegli po brukowanej nawierzchni.
"Naprawdę uwierzyli" - pomyślał zaskoczony, kiedy jego kłamstwo zadziałało po raz pierwszy od kiedy pamiętał. - "I dobrze" - dodał w myślach, chowając procę. - "Byłoby trzech na jednego, do licha!" - wzdrygnął się, wchodząc wgłąb alejki.
- Hej, maluchu? - mruknął, kucając w okolicach miejsca w którym kundelek zniknął mu z oczu. - Żyjesz tam?
Zanim zdążył poczuć się głupio, mała, zabawna mordka wyjrzała zza jakiejś gazety i spojrzała na niego z zaciekawieniem.
On... odpowiednio pachniał. Zupełnie jak tamten chłopak, który dał mu mięso. Uznając, że pewnie są z tego samego stada, pies zbliżył się nieco pewniej, spojrzał prosząco i nawet machnął raz i drugi smutnym kikutem, który mu pozostał po ogonie.
Usopp zasępił się.
- Wiesz, ja nie mam w sumie niczego, co mógłbym ci dać... - powiedział, zerkając po swoich torbach. - Chociaż w sumie... O, proszę. Masz. Jajko. Nie, czekaj, nie całe na raz! - Rozbił je i patrzył jak kundelek wylizuje ziemię do czysta. Usopp uśmiechnął się smętnie. - Nic więcej dla ciebie nie mam - powiedział, wstając. - A na przyszłość unikaj ludzi.
Pies patrzył jeszcze przez chwilę, jak Usopp odchodzi, wreszcie szczeknął, złapał swoją kość i gdzieś umknął.

Do kolejnego osobnika o znajomym zapachu podleciał już bez żadnych oporów czy podchodów.
- Hm? - Sanji zerknął na siedzącego mu praktycznie na stopie psa. Skrzywił się lekko i odsunął go delikatnie, żeby nie przeszkadzał. - Co? - dodał, podnosząc głowę. Sprzedawca powtórzył pytanie. - Nie, proszę zapakować całość. Tak, naprawdę. Tak, mam pieniądze, zostawisz ty mnie w spokoju, kundlu głupi? - ostatnie warknięcie skierował w dół.
Sprzedawca spojrzał na kucharza dziwnie, ale już się nie odezwał.
Sanji pochylił się nad psem.
- Myślisz, że ja nie znam tego spojrzenia? Właściciela sobie znajdź, durny, a nie na żebry chodzisz. Albo polować się naucz. Lasu nie masz? Pochodzisz od wilków, trochę godności, psiakrew. Gdybym miał karmić każde boże stworzenie jakie spotkam na swojej drodze, to byśmy wydawali fortunę przy każdych zakupach. Czy ja ci wyglądam na jakiegoś przeklętego Bud...
- Jaki słooodki! - pisnęło nagle coś nad nimi. - Czy to pański piesek?
Sanji zamarł na moment, (zerkając na stojące koło psa piękne, kształtne nogi i powolutku jadąc wzrokiem w górę, widząc wyłącznie plusy), po czym wyprostował się, obdarzając stojącą koło niego kobietę czarującym uśmiechem.
- Ależ oczywiście, mademoiselle. Czyżbym miał okazję poznać kolejną miłośniczkę psów?
- Och, ja uwielbiam psy, zwłaszcza te malutkie - zaśmiała się. - Są takie urocze.
- Z pewnością nie bardziej od panienki - zapewnił natychmiast. - Ale co będziemy o tym rozmawiać na targu, może pozwolisz się zaprosić do kawiarni?
W tym momencie sprzedawca wyłożył na blat ogromne siaty z zakupami Sanji'ego i bez słowa patrzył się się na niego, czekając na zapłatę.
- Z tym wszystkim chcesz do kawiarni iść? - zapytała, rozbawiona.
- Och, to tylko... - zająknął się, wyjmując pieniądze. - Zaniosę to tylko na statek i...
- Wybacz, nieco się dzisiaj śpieszę - powiedziała z zakłopotaniem, cofając się. - Może jutro? - dodała nieśmiało.
- Jutro z rana odpływamy, może jednak...
- No to innym razem - powiedziała z uśmiechem. - Do zobaczenia!
Sanji patrzył za nią, póki nie zniknęła w tłumie.
- Jaka słodka... - wyrwało mu się, zanim się opamiętał.
Potrząsnął głową i zerknął na psa.
- No, pchlarzu, to ci się udało! Niezły jesteś! - zaśmiał się, kucając. - Kto by pomyślał? - rzucił, kładąc mu rękę na łbie. - Przecież ty nawet ładny nie jesteś, obdartuAUĆ!
Pies starał się wyglądać niewinnie, kiedy Sanji machał nadgryzioną lekko ręką i patrzył na niego z wyrzutem. W końcu jednak pirat parsknął śmiechem z absurdu sytuacji.
- A, co mi tam - mruknął, sięgając do jednej z toreb. - Łap. To ryba, nie udław się ością! - zawołał jeszcze, zanim pies nie zniknął za rogiem. - ...Właśnie dałem poradę psu. Gorzej mi - pokręcił głową, zabierając swoje torby i odchodząc od stoiska. - Odbija mi w tej nieszczęsnej załodze...

A wieczorem...
Luffy, sterany psychicznie, wdzięczny, że jego dłonie mogą się rozciągać naprawdę mocno, tachał za sobą więcej siat niż wynosi udźwig przeciętnej ciężarówki.
- Nami, ja nie wiem, czy to się wszystko zmieści na statek - mruknął, kiedy już byli na przystani.
- Marudzisz - zbyła go, nucąc z zadowoleniem.
Nie miał już sił się kłócić, więc tylko namierzył wzrokiem statek i ruszył w jego kierunku. Już z daleka zauważył, że coś się dzieje, więc, pełen nadziei na zabawę, przyśpieszył kroku.
- Luffy! - krzyknął Chopper z ulgą, widząc jak kapitan się zbliża. - Nie uwierzysz... - Wzrok dogonił mózg i przekazał szczegóły tła Luffy'ego, składające się głównie z różnokolorowych, sklepowych toreb. - Co to jest?!
- Nie uwierzysz - Luffy wzruszył ramionami. - Co się dzieje?
- Znalazłem na ulicy psa, strutego i przejedzonego do granic niemożliwości, był autentycznie chory z przejedzenia! Przez chwilę myślałem wręcz, że to suka w końcowym stadium ciąży! Zająłem się nim na szybko, bo akurat miałem coś pod ręką, zapomniałem o sprawie, wracam, a tu co? Od Usoppa i Sanji'ego słyszę, że to oni go tak przekarmili! Wy kretyni! Jak można być tak nieodpowiedzialnym?! Przecież to tylko mały kundelek! Wychudzony, odzwyczajony od jedzenia w większych ilościach! Przecież to przechodzi ludzkie pojęcie!
- No skąd mogłem wiedzieć, że...
- To było tylko jedno jajko...
- CISZA MI TU! Następnym razem pomyślcie trochę, do cholery! Przecież on tego nie przechowa sobie nigdzie, musi zjeść na miejscu, zanim ktoś inny mu ukradnie! Co wyście sobie myśleli?!
- Pies, powiadasz... - mruknęła Nami, która zdążyła w tym czasie dołączyć.
Chopper obejrzał się na nią zaskoczony, momentalnie wyczytał wszystko z jej miny, po czym spojrzał podejrzliwie na Luffy'ego.
- Luffy, czy ty czasem też dzisiaj nie spotkałeś takiego małego, żółtego kundelka?
- Kundelka? - zapytał Luffy, patrząc gdzieś w bok. - Nie wiem nic o żadnym kundelku.
- Luffy...! - zaczął Chopper groźnie.
Przerwało mu szczeknięcie. Wszyscy zadarli głowy i spojrzeli na małego pieska, zbiegającego po trapie, który bynajmniej nie wyglądał na szczególnie poszkodowanego, a z pewnością wyjątkowo szczęśliwego.
- Wykąpałeś go - zauważył zaskoczony Usopp.
- N-no tak - zająknął się Chopper. - Ale to było dla jego dobra! Był cały zapchlony, a roztocza zjadały go żywcem i...
- No dobra, dobra - zaśmiał się Sanji. - Rozumiemy.
- Jutro wywieszę kilka ogłoszeń, że mamy psa do oddania - westchnęła Nami. - Poczekamy parę dni, przecież jak go wypuścimy pachnącego mydlinami, to go inne zwierzęta zeżrą żywcem na ulicy.
- Zostaniemy kilka dni? - Sanji ucieszył się jak dziecko. - Ty mi naprawdę przynosisz szczęście, maluchu! - rzucił, głaszcząc psa.
- To co? Dzisiaj wieczorem ognisko na cześć pieska? - zapytał Usopp, patrząc z rozbawieniem, jak Sanji szarpie się z psem, usiłując bez szkody odzyskać ugryzioną dłoń.
- Każdy powód jest dobry - westchnęła Nami.
- Ognisko! - ucieszył się Luffy. - Chodź, Usopp! Ścigamy się do lasu!
- A kto mi... - zaczęła Nami z protestem, ale szybko oddalające się plecy chłopaków ją zniechęciły do krzyków. - Zakupy zaniesie... Ech... Sanji~?
- Tak, najpiękniejsza? - zapytał kucharz, wstając.
- Mógłbyś mi pomóc z tym wszystkim?
- Oczywiście, już się robi!
- Sanji~?
- Tak, słodka?
- Piesek nie idzie z nami.
- Gdzie tym raz...
- Nogawka.
- ARGH.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
03.06.2012 23:16
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Orzi Offline
Yuusha
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,674
Dołączył: 11.05.2011
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #2
RE: Pies
Całkiem fajne, lajtowe opowiadanie Big Grin . Nie obraziłbym się, gdyby kiedyś zrobili z tego filler (chociaż po timeskipie tchórzostwo Usoppa jest już sprawą umowną).

[Obrazek: giphy.gif]
03.06.2012 23:27
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,726
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Pies
Sanji odmawiający jedzenia głodnej istocie? 0_o Tego pojąć nie mogę, to takie odmienne zachowanie od tego co widzieliśmy na Baratie, gdzie chciał nakarmić nawet tych, którzy chcieli go zabić... Reszta postaci całkiem nieźle odwzorowana, błędów językowych nie wyłapałem (może tylko 'oboje' o torbie i psie mnie zdziwiło). Czyta się krótko i przyjemnie, faktycznie taki niezbyt stresujący filler, który byłby lepszy niż dowolny w przeciągu dwóch-trzech ostatnich lat ;]

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

07.06.2012 16:57
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Orzi Offline
Yuusha
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,674
Dołączył: 11.05.2011
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #4
RE: Pies
(07.06.2012 16:57 )Szczery napisał(a):  Sanji odmawiający jedzenia głodnej istocie? 0_o Tego pojąć nie mogę, to takie odmienne zachowanie od tego co widzieliśmy na Baratie, gdzie chciał nakarmić nawet tych, którzy chcieli go zabić... Reszta postaci całkiem nieźle odwzorowana, błędów językowych nie wyłapałem (może tylko 'oboje' o torbie i psie mnie zdziwiło). Czyta się krótko i przyjemnie, faktycznie taki niezbyt stresujący filler, który byłby lepszy niż dowolny w przeciągu dwóch-trzech ostatnich lat ;]

Mohmoo,tyle

[Obrazek: giphy.gif]
07.06.2012 17:00
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,721
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Pies
Moomoo chciał go zjeść XD Sanji początkowo chciał go nakarmić XD
Dziękuję za komentarze Big Grin To jest naprawdę głupiutka historyjka, aż szkoda gadać XD

Co do Sanji'ego - o ile wiem, że ma zwyczaj karmić wszystko głodne, co się do niego zgłosi (a czasem karmić "bo tak" (okładki rozdziałów mangi)), o tyle ciężko mi uwierzyć, że przechodząc przez byle miasto rzucałby się za każdym bezdomnym zwierzęciem, żeby je nakarmić. Choćby przez wzgląd na Nami... yy, fundusze. Nawigatorka by go za jaja pod kilem przeciągnęła, gdyby nie wykazywał choć odrobiny rozsądku w tej kwestii.

[Obrazek: 66HHUfX.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2012 17:46 przez Gociak.)
07.06.2012 17:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,726
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Pies
Nie mówię o daniu mu żryć do syta, ale jakiś kawałek na pewno by mu odstąpił. No i też nie każde bezdomne zwierzę bezpośrednio podchodzi do Sanjiego, jeśli mają odrobinę instynktu samozachowawczego to na pewno nie ;p A jak już przyszedł do niego taki bidulek (Sanji sam się za nim nie rzucał), proszący wyraźnie o coś do jedzenia, to kto jak kto ale Sanji nie byłby w stanie tak po prostu go odpędzać z czystym sumieniem....
Kurde, on chciał nakarmić nawet wielką, morską krowę, znajdując dla niej zrozumienie i sympatię xD Nie wierzę w to, że wykazałby taką niechęć do pieska xD

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

07.06.2012 23:04
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Imithe Offline
Feniks^
Pirat

*
Liczba postów: 912
Dołączył: 23.12.2009
Skąd: pajęczyny myśli
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: Pies
Nie wiem czemu, ale dopóki nie przeczytałam „żółtego kundelka” ciągle widziałam Szuszu^
Wydawał się na początku ciepły, a później jak się piesek przejadł, bardziej taki luźny^ Chyba lubisz psy^

"Niewiedza to błogosławieństwo."
"W życiu nie można mieć wszystkiego, ale trzeba się umieć cieszyć, z tego co się ma."
"Ponura prawda dopada mnie zawsze, kiedy daje się zwieść złudnej nadziei"
03.09.2013 22:17
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 4,897
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Pies
Jak to się miło i lekko czytało ^^ I taka ładna konstrukcja z pieskiem przewijającym się w każdej z sytuacji. Bardzo zacnie Milordówno Smile

Imi: górnik tygodnia wędruje do Ciebie za odkopanie tego przyjemnego ficzka :3

[Obrazek: 6DG0nbv.gif]
04.09.2013 04:24
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Hotarubi Offline
♥ Psiara ♥
Pirat

*
Liczba postów: 1,205
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: czeluści zaświatów
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Pies
Mi też się bardzo przyjemnie czytało, też byłam zaskoczona początkowym zachowaniem Sanji'ego
Poza tym lubię pieski <3

[Obrazek: llamister_kozov.png]
"3 grudnia książę mrocznych kóz oświadczył się siostrze Okiren: Hotarubi.
Podarował jej pierścień z trawy, który ta ochoczo przyjęła, a że jest lamą, to pewno go zeżarła."
04.09.2013 10:30
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama