Aktualny czas: 10.12.2018, 20:05 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Mamy niedzielę, tydzień minął od wydania, więc czas wrzucić Op po polsku! - 926 Zapraszamy do czytania:)
Odpowiedz 
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Autor Wiadomość
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,940
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Proces przeciągał się niemożebnie. Wyjaśnienia tej sprawy i wydania uczciwego, rzetelnego wyroku, ponownie podjęła się legenda polskiego sądownictwa komercyjnego, sędzia Jan Maria Weganowski. Czy to dobrze - ciężko ocenić, bo fakt faktem, ciągle nie było widać żadnych tego rezultatów. Trwała już osiemnasta sesja obradowa, a burza wzajemnych oskarżeń i wątpliwości nie słabła, narażając na szwank zdrowie psychiczne wszystkich zebranych, od sędziego zaczynając, a kończąc na woźnym któremu zbrzydło wszystko tak, że jeśli jeszcze raz będzie musiał zawołać "Prosze wsta-AA-ać, Sąd idzie!" to chyba się obwymiotuje. W dodatku w trakcie rozprawy złapała was zima, a w kaloryferach jeszcze nie zaczęli grzać, toteż wszyscy siedzieliście telepiąc się jak psy podwórzowe. Jedynie świadek Włodzimierz Heiss sobie nic nie robił z zimna, tylko patrzył na was z politowaniem i jadł loda, dopóki mu go nie skonfiskował sędzia.
Dziś, podczas kolejnej rozprawy, nie było wcale lepiej. Siedzieliście tu wszyscy już od godziny, a nastrój bardziej niż wzniosłą praworządność sądu przypominał polibacyjny poranek - częściowo za zasługą skacowanego sędziego Weganowskiego, który leżał z czołem wtulonym w zimny blat sędziowskiej ławy i wyjątkowo dzisiaj nie używał młotka. W końcu świadek Komis się ulitował i ofiarował mu środek na kaca z własnych zapasów, co trochę ożywiło ofiarę nocnej napaści alkoholem.
- No dobrze... - wypiwszy duszkiem całą zawartość urzędowej literatki, sędzia Jan Maria Weganowski otarł usta wierzchem dłoni i raz jeszcze spojrzał na rozłożone przed nim akta, zeznania i dowody - Skoro nic dzisiaj nie wymyślimy, to chyba pora odroczyć...
Nagle zamarł, z gębą rozdziawioną w sposób nie uchodzący jego urzędowi i zaczął agresywnie przekopywać dokumenty, aż w końcu na coś natrafił. Ucieszony walnął młotkiem, budząc wszystkich zebranych.
- Wiem! Wiem! Wreszcie wiem, co zaszło! - autentyczne łzy szczęścia zalśniły w jego oczach, gdy on sam zaczął z podniecenia podskakiwać na krześle. Przestał, gdy ból głowy znów się nasilił.
- Ależ o cóże chodziże? - zdezorientowany prokurator Grzechowiak przejrzał własne wykazy i nagle również rozdziawił gębę - No tak! Oczywiście....
Nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności, obrońca Feliks Orzełek pojął prawdę w tej samej chwili. Z nie mniejszą ekscytacją zaczął wymachiwać rękami, szepcząc nerwowo z oskarżonym.
Wszystko stało się jasne. Sędzia Jan Maria Weganowski aż wstał, mimo iż wszyscy siedzieli.
-Proszę państwa, proszę o spokój. Trochę to trwało, ale w końcu dotarliśmy do prawdy. Otóż wyrok w imieniu TVNu brzmi...
-Blaaaabrlbrlbrluaaabrlb! - dopiero po chwili zdaliście sobie sprawę, że nie był to głos Weganowskiego, a kogoś, kto go zagłuszył. Rozejrzeliście się wokół, szukając źródła tego dziwacznego dźwięku.
-Blaaaaaabrlbrlbrlbrliihoooj! - odezwało się znowu to coś i nagle na ławę sędziowską skoczyło coś małego, zielonego, z wredną mordą - BlabrL? Laaaburabrl!
Nigdy nie widzieliście czegoś podobnego. Lśniąca, łuskowata skóra, dwójpalczaste dłonie i stopy, trąbkowaty nos pod którym zwisały sumiaste wąsy, oraz spore brzuszysko, osłonięte wyciągniętym podkoszulkiem, a wszystko razem zebrane rozmiarem nie przekraczające pół metra. Jednego byliście pewni. To nie było nic pochodzącego z tej planety. Sędzia Weganowski nie tracił jednak rezonu.
- Won z mojego sądu! - huknął na stworzenie, które nań łypało, a gdy to nie pomogło, walnął je młotkiem po łbie. To wyraźnie rozsiedziło małego przybysza, który najpierw bezczelnie napluł sędziemu w twarz, a potem wydał drażniący dźwięk ze swojej trąby.

No i się zaczęło... Nie wiadomo skąd, zaczęli napływać inni mali, zieloni kolesie, wszczynając największą burdę w sądzie od czasu procesu Dody i Górniak. Wskakiwali na meble, ściany i ludzi, szarpali ubrania i kradli portfele, gryźli i kopali. Podniosła się panika, ludzie próbowali uciekać, ale małe, zielone sukinsyny zablokowały wszystkie wyjścia. Zaczęła się rzeź. Świadek Stepowy dał się zagonić w kąt, gdzie bulgocząc wesoło, stworki podpaliły towarzyszące mu opary alkoholu i patrzyły jak płonie. Trzy inne bujały się na żyrandolu, dopóki ten nie spadł i nie zabił uciekającego świadka Centralnego. Obok przebiegł krwawiący z na wpół zjedzonej twarzy Grzechowiak, łkając "Moje lica , moje piękne, prokuratorskie lica! Rozdarli je, rozdarli jak Polskę Targowica!" Adwokat Orzełek, jako obrońca, radził sobie lepiej. Stojąc na ławie oskarżonego, rechotał szaleńczo skopując z niej kolejnych agresorów.
-TAKE THAT! AND THAT! ooo, chciałbyś tu wejść, skurwysynu? OBJECTION! TAKE THAT! - wołał, kopiąc i rzucając w nich czymś, co okazało się być fragmentami jego własnego klienta, rozerwanego przez kosmitów. Cóż, Woodecki mógł lepiej wybrać sobie obrońcę. Sprawiedliwości stało się zadość jednak chwilę później, gdy stwory zwyczajnie przewróciły ławę oskarżonego i rzuciły się kupą na obalonego adwokata. Po wszystkim pozostały po nim tylko ogryzione do białości kości.

Nagle... Coś jakby dźwięk zbliżającego się helikoptera...?





W jednej chwili wszystkie szyby zostały wybite od środka, przez wpadających do pomieszczenia gości w czarnych garniturach. To wyraźnie spłoszyło zielonych zbrodniarzy, którzy zaczęli uciekać - ku zniesmaczeniu świadek Filemek, bo jeden właśnie się do niej zaczynał dobierać, a ona nigdy nie robiła tego z kosmitą. Uzbrojeni faceci w czerni wyraźnie jednak nie zamierzali pobłażać agresorom - kilku pierwszych, którzy spróbowali ucieczki, skończyli jako dymiące pary stóp. Reszta ufoludów nagle zmądrzała i postanowiła się poddać. Kilkadziesiąt par dwupalczastych łap uniosło się ku górze w geście kapitulacji.

-C...co tutaj się dzieje? - wybełkotał słabo sędzia Weganowski, wstając spod ławy, gdzie zapewnie sądził ważne sprawy.
- Agent Tomek - rzucił jakiś ważniak w garniturze, po czym przedstawił towarzyszącego mu kolegę, wyglądającego jak kloc betonu, który uderzył w Armaniego - A to agent Romek. Zostali państwo świadkami przykrego incydentu dotyczącego nielegalnych imigrantów z galaktyki Prostitutix. Ale nie martwcie się, zaraz o niczym nie będziecie pamiętać.
- Zaraz, jak to o niczym? - zaniepokoił się Weganowski, który już chyba wyczuwał co się święci, gdy agenty włożyły ciemne okulary i wyjęły jakąś latareczkę - Moment, ja tutaj mam ważne obwieszczenie, otóż morderca...

<błysk>

Przez chwilę po oślepiającym świetle nie do końca wiecie, co się właściwie dzieje. Ale ci mili panowie w garniturach, zaraz, kim oni byli, wyjaśnili wam dokładnie, że był wybuch gazu, ale możecie już rozpoczynać tę swoją rozprawę. Ty, chodź tutaj, jesteś prokurator, i zawsze nim byłeś, to adwokat i oskarżony, zawsze nimi byli. Tych dwoje to świadkowie, wiecie przecież sami, dobra panowie, zmywamy się, misja zakończona.

Niniejszym, po tym restarcie który jakoś umyka już waszej pamięci, możecie zaczynać pierwszą sesję procesu.

Lista uczestników:

Oskarżony:
Nami - Tomasz Namolny

Ekipa sądząca:
Vegi - Jan Maria Weganowski , sędzia
Imi - Irka Maria Iwanowicz, sędzina która przejęła sprawę aby zaprowadzić porządek.
Weather - Manfred von Kret, prokurator
Sabo - Sabina Tarkowska, obrońca



Świadkowie:

Filemon - Jolanta Filemek
Gociak Ena - Alicja Gotańska-Namolna
Heishi - Włodzimierz Heiss
Fuszioms - Ireneusz Jaszyński
Komimasa - Marcin Komis
Paxi Hotarubi - Janusz Pakosiński
Yoh - Szymon Johosiewicz



Dziś wieczorem oficjalnie rozpocznę grę.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.01.2014 03:29 przez Szczery. Powód: Poprawiona ortografia)
19.03.2013 13:52
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,940
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
No, to zaczynamy. Przypomnienie reguł:

Zasady są dwie, proste i raczej zrozumiałe ;]

1. NIE CYTUJCIE! - Każdy z uczestników zdarzenia dostał ode mnie swój własny tekst dotyczący jego punktu widzenia na całą tę sprawę. Co jest dla mnie ważne, to abyście unikali leniwego przekopiowywania tekstu, a próbowali opisywać i odpowiadać własnymi słowami. Z pewnością ułatwi to wczucie się w swą postać i jej motywy.
2. RÓBCIE CO CHCECIE - To nie jest gra, w której ma się narzucone z góry cele, a inne działanie niż założone przez MG, jest traktowane jako granie przeciwko roli. To wy jesteście postaciami, wy decydujecie co chcecie powiedzieć czy zrobić. Mówić prawdę, coś przemilczeć, przyznać się, skłamać, wyolbrzymiać, niedopowiadać, wrabiać jedną osobę by oczyścić drugą - to wszystko jest kwestia waszej postaci i jej sumienia. Jeśli czujecie się na siłach, możecie nawet decydować się na działania pozasądowe , typu zastraszenie, przekupienie, namówienie itd. Jeśli tylko chcecie. Z tym, że tego rodzaju akcje akurat już najlepiej wykonywać po uprzedniej konsultacji z opiekunem gry, to jest mną Tongue

I to chyba tyle, jeśli by chodziło o najważniejsze zasady ;] Ruszamy?

(01.07.2012 19:00 )Szczery napisał(a):  



Głośne dyszenie miesza się z głośną, lecz odległą muzyką. W ciemności widoczny jest jedynie mroźny błękit śniegu, odbijającego słabe światło księżyca. Mroczna czerń nieba miesza się z niewidocznymi drzewami, stwarzając obraz nocy niemożliwy do przebicia wzrokiem dla postronnego obserwatora.

Lecz tej nocy, w tym miejscu, postronny obserwator nie istnieje. Są jedynie morderca i ofiary.

Oddech przyspiesza gwałtownie, kiedy w scenę wdziera się obcy dźwięk, regularny stukot końskich kopyt. Po chwili noc zostaje rozdarta chybotliwym światłem latarni...

Ludzki głos. Ostatnie słowa tej żywej istoty. Lecz ona jeszcze nieświadoma, spokojna swej przyszłości. Błąd.

W nowym świetle pojawia się krótki błysk stali. Szelest materiału urywa się wraz z głuchym odgłosem upadającego ciała. Głośny krzyk wrzyna się w samą duszę spokoju nocy, która zostaje zgwałcona odgłosami walki na śmierć i życie...

Kilka chwil później, jest po wszystkim. Scena na powrót okrywa się ciemnością tajemnicy. Stukot kopyt jest już wspomnieniem, a okrutny świat miał stać się jeszcze bardziej przepełniony bólem i żalem.

Czegoś tu jednak brakuje...

Ciche odgłosy świadczą o tym, że nóż jeszcze nie spełnił swojej roli, wciąż czegoś brakuje tej pięknej scenie, jest ona niekompletna...

Aż w końcu żądza krwi zostaje zaspokojona. Ktoś opuszcza to miejsce, zostawiając na nim swoje krwawe dzieło. Dzieło zbrodni.

Ostatnim dźwiękiem, jaki wydarzy się tu przez kilka godzin, jest ledwie słyszalny upadek oprawionej stali w śnieżną zaspę. Wkrótce potem zaczyna padać śnieg.

A porankiem, kiedy noc przegrywa walkę z nadchodzącym świtem, nadjeżdża samochód. Po chwili gwałtownie hamuje.

Tajemnica została odkryta.

Teraz trzeba znaleźć jej rozwiązanie.



SĘDZIA JAN MARIA WEGANOWSKI

Odcinek 1: Dwie róże krwi

NIECH ROZPRAWA SIĘ ROZPOCZNIE!




Wciąż w stanie lekkiego oszołomienia, rozpoczęliście obrady. Pan woźny Witold zawołał gromko "PROOOSZĘ WSTAAĆ Sąd Iiiidzie!" po czym zdał sobie sprawę, że przecież sędzia już siedzi na swoim miejscu. Sam sędzia, legenda polskiego sądownictwa Jan Maria Weganowski zdawał się być tym nie mniej zaskoczony. Sądząc po minie a'la Sandu Ciorba, próbował sobie przypomnieć cokolwiek z ostatnich kilku chwil, albo przynajmniej czemu tu wszędzie jest taki syf, bezskutecznie jednak. Westchnął więc zamiast tego, spojrzał na wokandę aby spojrzeć jaką sprawę w tej chwili ma sądzić i chwycił pewnie młotek. Czas się wziąć do roboty.
-Witam państwa - powitał zebraną hałastrę - Rozpoczynam sprawę przeciwko panu Tomaszowi Namolnemu, otwieram przewód sądowy i udzielam głosu panu prokuratorowi.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

19.03.2013 19:05
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Weather Offline
Shichibukai
Pirat

*
Liczba postów: 1,269
Dołączył: 28.04.2009
Skąd: Kraków
Poziom ostrzeżeń: 20%
Post: #3
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Prokurator Krrrrret od dłuższej chwili, czekał na rozpoczęcie rozprawy, był lekko pochylony tułowiem do tyłu, a ręce miał założone jedna na drugą. Jednak dłoń lewej ręki, drapała bródkę, gdy sędzia rozpoczął rozprawę , Von Kret opuścił lewą rękę i zaczął mówić.

-Wysoki sądzie, prokuratura oskarża Tomasza Namolnego, o podwójne zabójstwo które wydarzyło się, 18 stycznia bieżącego roku. Względem raportu policyjnego, zabójstwo odbyło się między 19.30 a 20.00, a narzędziem mordu był nóż myśliwski, dość charakterystyczny gdyż jego głownia, przypominała końską łepetynę. Dodatkowo, oskarżony posiada kolekcję broni białej, bronie w ów kolekcji, nie tylko wyglądały praktycznie identycznie, co narzędzie zbrodni to jeszcze, brakowało jednej sztuki. Jednak, najbardziej obciążającym dowodem, jest zakrwawiona marynarka znaleziona, w jego mieszkaniu.

Po tej zwięzłej wypowiedzi, Von kret oparł się lewą ręką o ławę, a drugą rękę opuścił w dół.

-Prokuratura, domaga się kary dożywocia, dla oskarżonego Tomasza Namolnego.

[Obrazek: a5d45uF.png]
19.03.2013 19:22
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Vegi Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 522
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
- Widzę, że przeszkolenie kadry mamy tutaj na najwyższym poziomie. Proszę się wyrażać jak cywilizowany człowiek, Panie Kret. To wszystko idzie przecież do akt.
Sędzia puścił oczko w stronę zapisującej każde słowo kobiety przy komputerze.
- Czy oskarżony zrozumiał treść zarzutów? Przyznaje się Pan do winy?
Wskazując dłonią w stronę ławki z Namolnym, Weganowski zauważył na rękawie swojej togi zieloną maź nieznanego pochodzenia.
- Dziwne - pomyślał. - Nie pamiętam, żebym ostatnio dłubał w nosie.

[Obrazek: za_oga_strzelc_w_sygna.jpg]
Lubię placki.
19.03.2013 20:11
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,209
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Tomasz siedząc przy swej ławie wraz ze swoim obrońcą czuł na sobie wzrok wszystkich ludzi. Dobjający był fakt, że ktokolwiek z zebranych mógłby choć pomyśleć iż oskarżony jest naprawdę winny całej tej zbrodni! Ale w końcu był oskrażonym, więc cóż innego można by pomyśleć? Tyle dowodów wskazywało przeciw niemu, nawet ten cholerny nóż, do diaska, skąd on się tam wziął?! Męeżczyzna począł nerwowo ruszać nogą, stukot jego eleganckich laczków niósł się lekko po sali wraz z innymi odgłosami, nawet chrząkaniem jakiejś starowinki... Hmm, może na nią zwalić winę? W sumie, i tak pewnie ma sklerozę czy chlamydię, co jej szkodzi pójść do więzienia na jakiś czas, mogłaby się poświęcić!
Stukot buta został przerwany seplenieniem prokuratra, który już coś się pluł w stronę Namolnego. Bezczelny typ, w ogóle jak on tak śmie, oskarżać? No i baj de łej, to by wstał, uniósl dupę, gdy się do sędziego zwraca, a nie siedzi... Hemoroidów się nabawi za kare, ot co. W ogóle, to jakby mało noży w sklepach było, to się przypieprzyła łachudra. Namolny przerzucił oczami i opadł na oparcie krzesła plecami. Weschnął ciężko zerkając na sędziego, którego zmierzył swym przenikliwym, zaćpanym spojrzeniem. Mężczyzna wstał z krzesła, wyprostował się, otrzepał jakieś brudy z ramion, po czym zadzierając nos do góry odrzekł pewnym siebie głosem.
- Nie Wysoki Sądzie, to jakiś totalny absurd! Nigdy bym Dagusi krzywdy nie zrobił! Nawet moja żona na pewno potwierdzi, że ja jestem człowiekiem dobrym i pozbawionym agresji - nutka rozpaczy w głosie mogła świadczyć o szczerości jego słów. Gdyby był kobietą, pewnie by się rozpłakał, padł na kolana i zaczął lamentować jak to go nikt nie kocha i nie rozumie... W sumie, jeśli nic innego nie poskutkuje, będzie chyba musiał wypróbować ten trick.
Po tych słowach Namolny spoczął ponownie na swoim siedzeniu, zerknął na swojego obrońce, potem na ludzi siedzących na sali, wyszukując spojrzeniem wsparcia u swej Namolnej żony~

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2013 20:44 przez Nami.)
19.03.2013 20:43
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Vegi Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 522
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
- Pouczam Pana o możliwości odmowy składania zeznań. Jeżeli jednak postanowi Pan mówić, proszę nam przybliżyć, jakie relacje łączyły Pana z Dagmarą Scurvysson.
Sędziego wyraźnie zaintrygowała zielona maź. Zaczął ją rozciągać między palcami. Bawił się w najlepsze. Wtedy ktoś na sali głośno chrumknął. Weganowski rozejrzał się i zobaczył, że wszyscy na niego patrzą. Po chwili namysłu zrozumiał, co widzą, i zarechotał.
- Niech Pan kontynuuje.

[Obrazek: za_oga_strzelc_w_sygna.jpg]
Lubię placki.
19.03.2013 20:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,209
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
No masz Ci los, dopiero, co usiadł, a już miał wstawać? Zastanawiał się w sumie, czy nie lepiej darować sobie składanie zeznań, ale z drugiej strony to by wzbudziło nie lada kontrowersje, bo przecież skoro nic nie chce mówić, to po prostu zapewne łże jak pies, a co gorsza, kłamie i jest mordercą! Nie, nie mógł na to pozwolić, dlatego też wstał gwałtownie opierając się rękami o ławę i machnął głową nieco w bok poprawiając swą perfekcyjną grzywkę, która lekko opadła mu na oczy. Ach, jakiż on był sexy~
Już usta rozwierał i miał wydobyć z siebie pierwsze słowa, gdy odtrącił go widok sędziego, rozciągającego i miziającego zielonego gluta, którego chyba dyskretnie i niepostrzeżenie niedawno musiał wydłubać z przegrody nosowej... Nie wnikając już, czyjej. Tomek skrzywił się nieznacznie, zmarszczył brwi, a oczy wyszły mu na wierzch. Odchrząknął głośno i ponownie zarzucił głową odgarniając ciemną grzywkę.
- Z Dagmarą byliśmy przyjaciółmi, zawsze ją wspierałem i wspierać chciałem, no ona mnie mniej, ale wie Pan Sędzia, zajęta była liczeniem tych wszystkich cyklów i dni ewolucji, jajeczkowanie i te sprawy. No ogólnie, kobiety mają inaczej, prawda? Tak czy owak, znałem ją i się przyjaźniliśmy, no jak ja mógłbym zrobić jej jakąkolwiek krzywdę, jak? Taak, oczywiście zaraz wstanie Pan Prokurator i pluć zacznie o jakimś nożu, identycznym jak z mojej kolekcji, ale prawda jest taka, że owe noże można kupić na alledrogo za dwie dychy, a teraz w promocji to i dziewięć, dziewięćdziesiąt dziewięć, także żaden hit, doprawdy. A ten z końskim łbem, to ewidentnie już jakiś czas temu mi się zagubił, bo Ala pierdolnik w domu robi, nigdy nie potrafiła zadbać o czystość na chacie. - mówił lekko zdenerwowany, samą myślą o śmierci Dagusi. Jak ktoś mógł ją zamordować, przecież to nieludzkie!
- Kiedy dostałem zaproszenie na ślub, ucieszyłem się, że przynajmniej w tak ważnym momencie swego życia o mnie pamiętała, zależało jej, tak to odebrałem - dodał gestykulując rękami, jednak ową gestykulacją obracał skromnie, by sobie ktoś nie pomyślał, że muchy odgania, czy smród go otaczający. No, trochę przesadził z wodą kolońską.
- Stresowałem się trochę tym ślubem, bo sam już byłem zamężny, z Dagą się dawno nie widziałem, nie wiedziałem jak to będzie, no nie ukrywam, że i mi zależało na tej znajomości, zawsze się świetnie dogadywaliśmy, a kontakt się urwał, w sumie nie wiem dlaczego, no zajęta była swoimi kobiecymi sprawami. Na ślubie jak i weselu owszem, pojawiłem się, jednak nie zagościłem tam długo, bolała mnie głowa, zmęczony nieco byłem, jeszcze w dodatku ktoś stłukł butelkę z alkoholem, ja się poślizgnąłem, upadłem w to, cały śmierdziałem jak menel rasowy, dodatkowo się skaleczyłem, ubrudziłem się krwią... No typowo nieudana impreza. Na szczęście była ze mną Alicja, moja żona, dusza towarzystwa. Potem już tylko Pojech... POSZLIŚMY z żoną do domu, no i w kimę. Następnego dnia, to mnie już na psiarnie zgarnęli no i pozamiatane, tyle do gadania miałem. - zakończył luzacko stając bardziej prosto. Ach, elegancja francja w tym sądzie z jego strony, niech wiedzą, że mają do czynienia z porządnym mężczyzną, a nie jakimś łachmytą.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.03.2013 21:27 przez Nami.)
19.03.2013 21:23
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Vegi Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 522
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #8
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Oskarżony kręcił jak prostytutki mówiące, że tanio dają. Weganowski drążył więc temat, zanim pozwolił na głos stronom.
- Gdzie więc dokładnie znajdował się Pan między godziną 19:30 a 20? I skąd na Pana marynarce krew ofiar? Niech Pan w szczegółach opowie, co działo się na imprezie.

[Obrazek: za_oga_strzelc_w_sygna.jpg]
Lubię placki.
19.03.2013 21:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,209
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
- No z żoną byłem, a gdzie miałem być! - rozdrażnił się trochę, bo kac morderdca w tamtych dniach był srogi, a i dziury po sobie pozostawił. Jednak nie podda się, będzie Namolnie dążył do ujawnienia prawdy, ot co. Już miał chotę kopnąć w ławę, no bo ten sędzia dziure w nim wiercił jakby prawdy dociekał, różnice mu robiło gdzie on był i skąd krew ofiar, a co on jest wróżka?
- Nie wiem skąd, nie miałem na sobie marynarki przez całą noc, wie Sędzia jak to po alko się gorąco robi, jak na Loret de Mare, cały miałem ochotę się rozebrać, a tylko marynarkę zdjąłem, w sumie krew mogła się tam znaleźć w różny sposób. No na pewno nie od dźgania kogoś nożem, przecież wtedy byłbym umorusany jak prosie błotem, a nie lekko na marynarce! - o, znalazł punkt zaczepienia, hehe. Szczwany lis. Zarzucił grzywą.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
19.03.2013 22:04
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Vegi Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 522
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #10
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
- Dobrze, oddaję więc głos stronom.

[Obrazek: za_oga_strzelc_w_sygna.jpg]
Lubię placki.
19.03.2013 22:08
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama