Aktualny czas: 14.11.2019, 21:06 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wróciliśmy do mangi, a na stronie pojawił się "już" 958 rozdział!
Odpowiedz 
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Autor Wiadomość
Weather Offline
Shichibukai
Pirat

*
Liczba postów: 1,279
Dołączył: 28.04.2009
Skąd: Kraków
Poziom ostrzeżeń: 20%
Post: #31
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
-Hrehehehehe

Widać nie tylko, oskarżony zapewni prokuratorowi rozrywkę, podczas tej rozprawy. Choć od samego dowcipy, Weganowskiego o wiele lepsza była, reakcja Namolskiego. Jedyną osobą, która nie miała żadnych niespodzianek, była żona oskarżonego. Ale to akurat, bardzo pasowało Von Kretowi, jej zeznanie łatwo pokrywało się, z zeznaniem Jolanty Filemek. I jeszcze lepiej, obalało początkowe zeznanie Namolskiego, mimo iż sędzia żartował na początku, to spokojnie mógłby wydać osąd teraz. Na razie lepiej się nie wychylać, teraz jedynie skomentuje jej zeznanie.

-Jesteśmy pani, bardzo wdzięczni za to zeznanie. Jak usłyszeliście, potwierdza to wszystko co zostało tu powiedziane, przeciwko oskarżonemu. Na przyjęcie przyszedł już pijany, karygodnie się zachowywał, przynosząc swojej żonie sporo wstydu. Dodatkowo, był okres w czasie gdzie panna Alicja nie była przy swoim mężu. Więc miał możliwość, by pójść i zabić nowożeńców. Nic dodać, nic ująć.

Teraz, wystarczy czekać i obserwować.

[Obrazek: a5d45uF.png]
21.03.2013 21:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Sabo Offline
Wilk Morski
Pirat

*
Liczba postów: 106
Dołączył: 26.11.2012
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #32
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Sabina zaczęła coś podejrzewać, może wyczuła trop, tylko jakiej zwierzyny szuka. W trakcie kariery adwokata przychodzi taki moment, w którym musi on wybierać pomiędzy obroną oskarżonego, a sprawiedliwością, która jest przecież celem. Czy to był ten czas? Czy Sabina musiała już wybrać, bo wszystko było stracone? O nie, ona się tak łatwo nie poddaje. Może Namolny, mimo bycia łajdakiem, mimo obsesji na punkcie ofiary, nie byłby w stanie zabić...

Alicja Gotańska-Namolna wyglądała na kobietę, która się już dużo w życiu nacierpiała. Przytłoczona wszystkim co się wydarzyło, ale kto by nie był. Po weselu okazuje się, że nowożeńcy zostali zamordowani, a podejrzanym o morderstwo jest jej własny mąż. I tak bardzo dobrze się trzyma. Chyba, że...

-Pani Alicjo, czy jest pani w stanie podać godzinę o której państwo młodzi udali się do hotelu? O której pani wraz z mężem opuściła imprezę, są to bardzo ważne informacje i prosiłabym, aby pani jak najdokładniej określiła czas.

Pani adwokat na chwilę spojrzała na oskarżonego, czy on naprawdę wyglądał na mordercę? Dręczyły ją te pytania, tu chodzi o sprawiedliwość, jeżeli znajdzie dowody na winę klienta to odda sprawę, zrezygnuje, bo nie była w stanie bronić potwora.

-I jeszcze jedno pytanie, czy pamięta pani czym wrócili do hotelu nowożeńcy?

Jedna kwestia nie dawała pani adwokat spokoju. Ten wzór z krwi... Przez nieszczęśliwy upadek został zniszczony dowód, który mógł być decydujący w tej sprawie. Czy możliwe by... Nie no przecież nie mogłaby, nie wygląda... A może?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2013 00:40 przez Sabo.)
22.03.2013 00:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,723
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #33
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Alicja potarła brodę i na chwilę spojrzała w lewo, starając się przypomnieć sobie szczegóły, o które pytała pani mecenas, ale wtedy jej wzrok trafił na wpatrzoną w nią ławę przysięgłych i całą koncentrację szlag trafił. Ponownie skuliła ramiona, opuściła rękę i znowu zaczęła pocierać dłońmi o siebie.
- Nies-sstety, nie jestem pewna... Po całym dniu spędzonym z Tomkiem, a potem jeszcze tym weselu, głośnej muzyce, tłumie ludzi... byłam tak zmęczona, psychicznie, wie pani? - podniosła na chwilę wzrok i spojrzała na panią adwokat z żalem. - Myślałam już tylko o tym, żeby wrócić do domu. Jak wyszłam było już ciemno, tyle pamiętam. Ale... - zrezygnowana pokręciła głową. - To żadna miara czasu w styczniu... - Zastanowiła się ponownie dłuższą chwilę, kiedy usłyszała drugie pytanie. - Nowożeńcy... - powtórzyła. - Państwo młodzi wyszli przed nami, zanim jeszcze wysłałam Tomka do samochodu... więc jak już sama wyszłam, to dawno ich nie było... ale pamiętam, że ktoś wspomniał, że mieli jechać dorożką. - Zmarszczyła brwi. Nie rozmawiała wiele z ludźmi na przyjęciu, głównie ganiała za Tomkiem... do młodej pary zdołał podejść tylko dlatego, że padnięta Alicja zdecydowała się coś wreszcie przegryźć na szybko i straciła go na chwilę z oczu... Niemniej dla niej przyjęcie kręciło się głównie wokół trzymaniu męża na smyczy, jeśli coś było ogłaszane, to nawet tego nie usłyszała... - W sumie to miałoby sens, przed restauracją widziałam dorożkę, więc pewnie świadczono takie usługi. Więc pewnie pojechali dorożką.
Spojrzała na panią adwokat z nadzieją w oczach.
"Pomogłam? Możecie mnie już puścić? Proszę?"

[Obrazek: 66HHUfX.png]
22.03.2013 10:07
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,209
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #34
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Tomasz zmierzył prokuratora morderczym spojrzeniem. Ledwo się powstrzymywał by nie cisnąć krzesłem w tego kreciego głąba, tak bardzo go wkurzał! No ale kogo nie wkurzała osoba, która oskarża? Gdyby tylko mógł to naplułby temu padalcowi prosto między oczy, a potem przejechał mu brudnymi frędzlami mopa po mordzie, o. I jeszcze ten jego śmiech... Udusić to mało. Mierzył go spojrzeniem dłuższą chwilę, zupełnie jakby chciał wygrać zabawę w "patrzenie w oczy", kto dłużej wytrzyma i się nie zaśmieje ten wygrywa. Może wtedy byłby niewinny? A może zagrają w pokera i jeśli Namolny wygra, to go puszczą? W sumie zastanawiające czemu to tak nie może się potoczyć.
Kiedy żona non stop się trzęsła i jąkała Namolny spojrzał na nią przepraszająco. No żal mu się kobiety zrobiło, dobra była taka, łagodna, choć strasznie zestresowana, jakby to ją oskarżał ktoś, a nie jego. W sumie, powinna być wściekła na Tomka, a ona była jakby...Smutna? Gdyby mógł to wstałby i ją przytulił, no ale zaraz prokurator by ryja zacieszał i się rzucał jak karp na święta. Jebany.
Potem mężczyzna zetknął się spojrzeniem ze swoją adwokat. No serio to nie on, był święcie przekonany, że jest niewinny! No chociaż Sabinka powinna mu wierzyć, przecież go broniła.
- Alu, kochanie, powiedz im, że przecież nie jestem jakimś zwyrodnialcem! Może i zachowywałem się jak ostatni dupek, ale czy ja byłem w stanie kogokolwiek zabić? - zrobił małą pauzę, ale była ona zbyt krótka by dać Alicji szansę na odpowiedź na to pytanie retoryczne, więc szybko dodał - Powiedz, czy ja chociaż chodziłem prosto, czy raczej się chwiałem? Tak na zdrowy rozsądek, czy osoba pijana w trzy dupy jak ja, dałaby rade kogokolwiek zabić? Przecież ja zapewne ledwo kieliszkiem do ust trafiałem, czy widelcem w jedzenie, więc jak mógłbym być zagrożeniem dla dwóch, trzeźwych osób? NO JAK?! - uniósł się broniąc swej osoby rozpaczliwie. Aż wplutł palce dłoni w swe ciemne włosy i opuścił głowę w dół, opierając dodatkowo łokcie o blat ławy. Napełnił usta powietrzem wydymając policzki po czym wypuścił nerwowo powietrze z ust. Zmierzchwił włosy i dopeiro potem podniósł głosę z powrotem spoglądając na swoją żonę. Chciał ją wesprzeć swym lekkim uśmiechem i ciepłym spojrzeniem. Teraz to jedyna osoba, i którą powinien dbać!

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
22.03.2013 15:46
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Weather Offline
Shichibukai
Pirat

*
Liczba postów: 1,279
Dołączył: 28.04.2009
Skąd: Kraków
Poziom ostrzeżeń: 20%
Post: #35
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Namolny przez całą rozprawę, używał durnych wymówek. Ale ta, przebiła wszystkie pozostałe i von Kret nie wytrzymał. Zaczął się śmiać na głos, lekko waląc otwartą dłonią w ławę.

-Hahahahaha! Ty tak na poważnie? Hahaha! Nie mogłeś dokonać, tego zabójstwa.....*pfff!*.. Bo byłeś pijany?! Głupi jesteś? Hahahaheh..hehe.... Doprawdy, nie wiem czy ty tak na serio, czy postanowiłeś, zrobić sobie cyrk tutaj gdyż twój los, jest już przesądzony. Absolutnie nie powinno być, żadnej potrzeby bym to mówił.

Było widać, że Prokurator nie był z tego powodu szczęśliwy, ale sąd to sąd.

-[b]To że był pan, tak bardzo pijany jedynie zwiększa szanse na to, że jest pan mordercą! Wszyscy na sali wiedzą, jakie są skutki, wypicia zbyt dużej ilości alkoholu. Ilu ludzi się biło, zabijało i gwałciło przez to, że się upili. Niby czemu pański przypadek, miałby być inny?


Po tej wypowiedzi, Von Kret zamilknął na chwilkę by się uspokoić. Po chwili, postanowił to kończyć.

-Wysoki sądzie, uważam iż dalsze przesłuchiwanie świadka, nie będzie potrzebne. Zeznanie, potwierdza iż panna Alicja straciła kontakt, z swoim mężem na jakiś czas. A czas który powinna spędzić miło, musiała przeznaczyć na przepraszanie, i pomaganie innym w sprzątaniu. Cały czas, spędziła z innymi gośćmi. Dodatkowo, nawet nie zbliżyła się do nowożeńców. Dodatkowo, oczyszcza to żonę oskarżonego z podejrzeń gdyż ów wieczoru, Alicja nie dostała żadnego powodu do zazdrości od pana Namolnego. A tym bardziej, takiego by sprawić by ogarnęła ją żądza mordu. Poza tym wszyscy widzimy, w jakimś jest stanie. Nie powinna cierpieć dłużej, z powodu pana Namolnego. Proponuje zwolnić pannę Alicje z przesłuchiwania, i przejść do kolejnego świadka.

Co prawda Von Kret wolałby, jakby sędzia teraz wydał wyrok ale dobrze wiedział, że nie ma możliwości by się tak stało. Oskarżony może być kretynem a obrońca nieudolny, ale żaden sędzia nie wydałby oskarżenia, w oparciu o zeznanie żony oskarżonego, bez wysłuchania nikogo więcej. Ale to jedynie oznaczało, że będzie miał więcej okazji, by pośmiać się z tego kretyna. Jeszcze pod koniec spojrzał się na Namolnego, wskazał na niego palcem z prawej ręki, którą trzymał przy swojej bródce, po czym przejechał tym samym palcem po swojej szyi. Dając oczywisty przekaz, oskarżonemu.

[Obrazek: a5d45uF.png]
22.03.2013 19:46
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Sabo Offline
Wilk Morski
Pirat

*
Liczba postów: 106
Dołączył: 26.11.2012
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #36
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
-Jednak drogi prokuratorze, może ja mam jeszcze pytanie? Lub nawet więcej? Poza tym równie dobrze wszyscy na sali wiedzą, że każdy organizm reaguje inaczej. Wiele zależy od przyjętej dawki alkoholu, masy ciała pijącego i od samego trunku.
Sabina niemal to wysyczała. Oskarżyciel taki pewny siebie, gdyby tylko mógł to od razu skazałby jej klienta. Jednak nie zna pojęcia sprawiedliwości, mówi się trudno. Chyba minął się z zawodem.

Nie chciała więcej męczyć kobiety, jednak musiała dociec prawdy. Spojrzała na prokuratora, który budził w niej niechęć. Na dodatek rzucał jej szydercze spojrzenie, jakby los jej klienta był już przesądzony.

Jeszcze zobaczysz jak bardzo się co do mnie pomyliłeś. Ja ci pokażę co to sprawiedliwość i jak się do niej dochodzi. Choćbym miała spędzić dziesiątki godzin na sali rozpraw! -pomyślała pani adwokat zanim odwróciła wzrok. Znów skupiła się na przesłuchiwanej Alicji, postanowiła jeszcze ją jeszcze zapytać o niektóre kwestie dotyczące sprawy.

-To już ostatnie kilka pytań, obiecuję. Może pamięta pani co pił Tomasz Namolny dnia zdarzenia? Mam na myśli głównie przed imprezą i jeżeli pamięta pani ilość wypitego alkoholu to byłoby jeszcze lepiej.

Jednak nie jest to moje główne pytanie.
Chciałam zapytać o narzędzie zbrodni, ów nóż z kolekcji pani męża. Kiedy zniknął ten nóż?

I jeszcze pytanie odnośnie marynarki, czy mój klient miał ją cały czas na sobie? Czy zauważyła pani te ślady krwi już wcześniej, czy dopiero gdy dotarła policja?


Tarkowska pierwszy raz spotkała się z tak zaślepionym prokuratorem. Może jej klient nie należy do tych inteligentnych, ale chyba każdy głupi pozbył by się dowodu w postaci marynarki. Poza tym tylko idiota zostawiłby na miejscu narzędzie zbrodni pochodzące z własnej kolekcji.

-To już chyba wszystko o co chciałam zapytać. Pani Alicjo bardzo dziękuję za odpowiedzi, rozumiem, że jest pani bardzo ciężko w obecnej sytuacji.

Nie mam więcej pytań.


Po zakończeniu wypowiedzi usiadła wygodniej i czekała na odpowiedzi pani Alicji. Liczyła, że rozjaśnią jej obraz na sprawę.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2013 20:38 przez Sabo.)
22.03.2013 20:32
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gociak Offline
Depressed muffin
Łowca Piratów

*
Liczba postów: 3,723
Dołączył: 16.01.2010
Skąd: AllBlue
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #37
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Spróbowała się skupić jak najbardziej na pytaniach, a nie na tym, jak wiele osób na nią patrzy i jak strasznie się denerwuje. Patrzyła więc tylko w dół, na podłogę, myśląc intensywnie. "Im szybciej odpowiem, tym szybciej stąd pójdę. Boże, żeby tylko pozwolili mi pójść potem do toalety, skręca mnie... Po co ja jadłam te pierożki na obiad..."
- Tomek... - Głęboki oddech. - Tomek od rana pił jakąś... siwuchę, jakiś bimber, nie wiem, skąd on go wytrzasnął. Nie miała etykietki... Ale rozcieńczałam mu go jak mogłam. Butelka wciąż stoi u nas w domu. Jeśli chodzi o ten nóż... - Zawahała się. Jakoś łatwiej było mówić, nie patrząc na nikogo. - Wie pani, to jest kolekcja męża... Jest z niej taki dumny, wszystkim się chwalił. Nie dawał mi nigdy nawet kurz z niej pościerać, był zły, że coś mu przestawię, zawsze sam się wokół niej krzątał. Więc nie zwracałam na nią większej uwagi, po prostu tam... no, była. Wie pani? Jak lodówka, czy coś? Po prostu jest. Ja miałam tego dnia własne przygotowania do zrobienia przed weselem, a Tomek się miotał po całym domu. Jeśli mówi pani, że to jest narzędzie zbrodni... no to w pewnej chwili musiał go zdjąć. Nie ma innego wyjścia, nie mieliśmy tego dnia żadnych gości. - "I chwała Bogu..." - Marynarka... Hmm... Nie jestem pewna, a nie chciałabym tu nikogo wprowadzać w błąd. Miał ją na sobie większość wieczoru, ale musiał ją w pewnej chwili zdjąć, co nie dziwi, w restauracji było ciepło... Ale kiedy to było? Nie wiem. Jakoś pod koniec chyba... Wychodząc zdjęłam ją z jakiegoś wieszaka i oddałam mężowi w samochodzie. Ś-śśladów k-krwi - zadrżała na te słowa - nie zauważyłam... ale wie pani, nie przyglądałam się też... nawet jakby mi coś wpadło w oko, to bym zwaliła to na ślady po winie, czy coś...

[Obrazek: 66HHUfX.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.03.2013 21:39 przez Gociak.)
22.03.2013 21:38
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Vegi Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 522
Dołączył: 30.03.2009
Skąd: Snajper Island
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #38
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Jeżeli nie ma do świadka więcej pytań, dziękuję Pani Namolnej i zapraszam przed sąd świadka Jolantę Filemek. Jakie relacje łączą Panią z oskarżonym? Gdzie Pani pracuje? Co Pani wie w tej sprawie? Niech Pani opowie swoją wersję wydarzeń z wesela.

[Obrazek: za_oga_strzelc_w_sygna.jpg]
Lubię placki.
23.03.2013 14:42
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Filemon Offline

Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,447
Dołączył: 29.07.2011
Skąd: Velika
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #39
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Jolanta Filemek siedziała w poczekalni. Przed rozpoczęciem rozprawy czuła się dziwnie zawiedziona, jednak szybko się opanowała. Kobieto! Dzisiaj mają skazać tego cholernego psychola Namolnego, a ty czujesz się zawiedziona? Pomyślała Jolanta. Potrząsnęła głową i usłyszała przytłumione słowa „Proszę wstać! Sąd idzie!”. Wreszcie! Od tego czasu Jola siedziała jak na szpilkach. Słyszała dochodzące z sali słowa, które ktoś wypowiadał podniesionym głosem, ale nie była ich w stanie zrozumieć. Od czasu do czasu słyszała dziwne chichoty, ale stwierdziła, że to wyobraźnia płata jej figle, bo kto normalny śmiałby się w sądzie?

Obserwowała ludzi siedzących w poczekalni. Wszystkie twarze były znajome, ale jednocześnie w tym dniu każda wydawała się jej obca. Każda wyrażała inne uczucia. Złość, zdenerwowanie, rozpacz, pełne skupienie. Niedaleko niej siedziała Alicja Gotańska-Namolna. Nic nie miała to dej kobiety, ale bardzo jej współczuła. Była sobie w stanie wyobrazić jaki koszmar musiała przeżywać ta kobieta z tym świrem Namolnym... Ale nie umywał się on do koszmaru, który sama przechodziła... Twarz Jolanty ściągnęła się w poczuciu bólu. Obserwowała jeszcze przez chwilę Alicje, która wchodziła właśnie na sale. Wiedziała, że wkrótce nadejdzie jej kolej. Czekała, a czas dłużył się jej jeszcze bardziej. W końcu usłyszała tak długo wyczekiwane słowa - „Zapraszam przed Sąd świadka Jolantę Filemek.” Uniosła podbródek, wstała, wyprostowała się i dumnie wkroczyła na sale. Uśmiechnęła się ładnie do prokuratora, który był w końcu oskarżycielem oraz do Wysokiego Sądu, od którego tyle zależało. Zdążyła jeszcze piorunującym wzrokiem obdarzyć Namolnego i jego obrońcę. Zastanawiała się jak ta kobieta może bronić takiego potwora? Czy nie ma przy tym wyrzutów sumienia? Nieważne. Spojrzała w oczy Wysokiego Sądu i zaczęła mówić mocnym głosem:

-Nazywam się Jolanta Filemek, jestem... Byłam siostrą ofiary Dagmary Scurvysson. Mam trzydzieści lat, nie pracuje, zajmuje się domem, dziećmi i mężem. Mieszkam w Radziszewicach, w których odbywało się wesele. Jakie relacje łączą mnie z oskarżonym?

Jolanta zmarszczyła czoło i dokładnie zaczęła się zastanawiać nad odpowiedzią

-Hmmm... Tego raczej nie można nazwać relacjami. Ten Namolny przylazł nie wiadomo skąd i przyczepił się jak rzep do Dagi. Zarówno moja siostra jak i mama od razu bardzo go polubiły... Naprawdę nie mam pojęcia za co. Dagmara była w siódmej klasie podstawówki kiedy się poznali i chyba zaprzyjaźnili. Przynajmniej z strony mojej siostry była to tylko przyjaźń, bo ten kretyn musiał poczuć coś więcej do Dagi... Ona oczywiście była za mądra by zakochać się... W kimś takim. Mogłam to uciąć na samym początku, jakoś zareagować, przemówić mojej siostrze do rozumu. Nie wiem dlaczego tego nie zrobiłam. Wiedziałam, że nie wyniknie z tego nic dobrego, że może się zdarzyć jakaś tragedia. Rozumiem, że kiedyś łączyła ich przyjaźń, ale po co ona go zaprosiła? Przecież złamała mu serce, a on nie mógł się z tym pogodzić... Gdyby nie on, moja siostrzyczka jeszcze by żyła... Była taka miła, ciepła, kochana... A on tak bezdusznie ją zabił...

Z ust Jolanty zaczął wydobywać się niepohamowany potok słów, a po jej twarzy spływały łzy. Widać było, że każda wzmianka o jej siostrze otwiera zabliźnione już rany w sercu. Jolanta pociągnęła nosem, wyciągnęła chusteczkę z torebki i otarła nią spływające po twarzy łzy. Spojrzała z nienawiścią na Namolnego i dalej odpowiadała na pytania Wysokiego Sądu. Głos lekko jej drżał, ale starała się to opanować.

-Przepraszam Wysoki Sądzie... Kontynuując, wiem tyle, że to Namolny zabił moją siostrę i jej męża. Bo niby kto inny. Jaka jest moja wersja wydarzeń? Hmm... Osiemnastego stycznia, zaraz po ślubie Dagmary zauważyłam Tomasza Namolnego. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest kompletnie pijany! Specjalnie chciał zepsuć najszczęśliwszy dzień w życiu mojej siostrzyczki. Kiedy ludzie zaczęli składać młodej parze gratulacje, ten cholerny świr podszedł do Dagi. Ona nie chciała z nim rozmawiać, ze względu na stan w jakim się znajdował. Przeprosiła go, powiedziała, że jej przykro i chciała iść dalej. Wtedy ten, ten... Ten cholerny psychopata zaczął się rzucać i groził mojej siostrze. Powiedział coś w stylu „Nie pozwolę Ci z nim być! Z każdym, ale nie z tym... gnojem! Zobaczycie, że nie pozwolę!” Oczywiście wypowiedź Tomasza była milion razy bardziej wulgarna, więc przez wzgląd na szacunek do miejsca w którym się znajduje, pozwoliłam sobie ominąć większość przekleństw. Po tym incydencie zaciągnęłam go na bok i wygarnęłam mu wszystko. Jak żonaty facet mógł się tak zachowywać!? Powiedziałam mu, że nie jest mile widzianym gościem na weselu i powinien wrócić do domu. Później udaliśmy się do niedaleko położonej restauracji i załamany Namolny został z tyłu.

Jolanta mocniej zmarszczyła brwi i otarła ciągle pojawiające się w oczach łzy. Kontynuowała swoją wypowiedź.

-Na weselu prawie zapomniałam o incydencie przed kościołem. Ale natknęłam się na Alicję, żonę oskarżonego. Zaczęła przepraszać za swojego męża i ogólnie starała się robić dobre wrażenie. Trochę mnie to zmartwiło, ponieważ jej obecność na weselu oznaczała, że Namolny zapewne gdzieś się tam ukrywał. I rzeczywiście, porozglądałam się trochę i natknęłam się na niego w najdalszym kącie. Chciałam do niego podejść i go wyprosić, ale troszeczkę się bałam. W dodatku zmiękłam po rozmowie z Alicją. Gdybym wtedy go wyprosiła! Mogłam zapobiec tej tragedii.. A ja postanowiłam go zostawić, mając nadzieję na to, że jego obecność nie będzie się wiązać z kłopotami. Starałam się go obserwować i zauważyłam, że kiedy myślał, iż nikt na niego nie patrzy bawił się czymś pod stołem. Najpierw pomyślałam, że jest cholernym świrem i zboczeńcem, ale później uświadomiłam sobie, że to jakaś figurka o podłużnym kształcie, przedstawiająca jakieś psowate stworzenie. Gdybym zauważyła, że to nóż...

Kobieta zakryła twarz rękoma i zaszlochała. Szybko się jednak opanowała, otarła łzy wierzchem ręki i mówiła dalej.

-Koło godziny dziewiętnastej para młoda miała się udać dorożką do hotelu „Żebraczy Przytułek”, gdzie mieli spędzić noc poślubną. Dorożka był bardziej pijany od większości gości weselnych, więc chwilę potrwało nim ruszyli. Kiedy wszyscy wrócili do restauracji, zauważyłam, że nigdzie nie widać Namolnego. Bardzo mnie to ucieszyło, jednak później zauważyłam, że jego samochód dalej stoi na parkingu. Trochę mnie to zmartwiło, ale mimo wszystko Tomasz był pod wpływem, więc pomyślałam, że wolał wrócić piechotą do domu. Wesele skończyło się kilka godzin później, a ja wróciłam do domu i położyłam się spać.

Twarz Jolanty wykrzywiła się z bólu.

-Dopiero rano poinformowano mnie, że moja siostrzyczka nie żyje... Od razu wiedziała, że to ten psychopata Namolny! Wysoki sądzie, mam nadzieję, że skaże go pan na cholerne dożywocie!

W oczach Jolanty znowu pojawiły się łzy. Otarła je szybkim ruchem ręki, podniosła podbródek i stanęła dumnie oczekując na dalsze pytania. Lekko uśmiechnęła się do prokuratora, mając nadzieję, że uda mu się wsadzić Namolnego do więzienia. Tak, żeby już z niego nigdy nie wyszedł...

[Obrazek: rn4Q8xO.gif]

Czy głód to ludzka sprawka?
23.03.2013 18:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Sabo Offline
Wilk Morski
Pirat

*
Liczba postów: 106
Dołączył: 26.11.2012
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #40
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Znowu wszystko idzie po myśli Von Kreta. To się zaczyna robić śmieszne. - myślała Sabina Tarkowska. Wzięła głęboki oddech i lekko się uśmiechnęła. Jeszcze nie wszystko stracone, przecież to dopiero drugi świadek, a tyle kwestii do wyjaśnienia. Następnie zwróciła się do Jolanty Filemek, by zadać jej niezbędne dla sprawy pytania.

-Pani Filemek jak dobrze znała pani Olafa Scurvyssona? Czy miał jakichś wrogów? Z pani słów wynika, że Dagmara była dobrą osobą i nikt jej źle nie życzył, jednak o jej mężu niczego się nie dowiedzieliśmy z wyjątkiem tego, że w dniu śmierci pokłócił się z pijanym oskarżonym. Może pani powiedzieć o nim kilka słów?

Co do mojego klienta to sądzę, że chyba nikogo innego nie byłoby tak łatwo wrobić w tę zbrodnię. Nic nie pamięta, gdyż był pijany, przyniósł ze sobą przedmiot, który najprawdopodobniej był narzędziem zbrodni. Dodatkowo odgrażał się Dagmarze Scurvysson, a i jeszcze te ślady krwi ofiar na marynarce. Jednak wszelkie ślady, aż za bardzo wskazują na niego.

Jeśli chodzi o marynarkę to zarówno oskarżony, jak i jego żona zeznali, że tego wieczora nie miał jej cały czas na sobie. Jeżeli gdzieś wisiała, to każdy mógł ją zabrać. Mój klient, który był wówczas pod wpływem alkoholu na pewno by nie zauważył, natomiast jego żona była za bardzo zabiegana, by przejmować się jakąś marynarką. Miała większe problemy na głowie.


Tarkowską zaciekawiła sprawa noża, który był narzędziem zbrodni. Nie wierzyła by Namolny był w stanie zabić w stanie w jakim się znajdował. Poza tym chyba nie byłby jako morderca na tyle tępy, by na miejscu zbrodni zostawić nóż należący do jego prywatnej kolekcji. Jeżeli jej klient miał go ze sobą to w jakich okolicznościach musiał mu zniknąć? Kto chciał się pozbyć nowożeńców?

-Nie uważa pani, że prawdziwy morderca musiał być świadkiem awantury, która miała miejsce w dniu zdarzenia lub chociaż wiedzieć o obsesji mojego klienta na punkcie ofiary? Jeżeli dodatkowo dostrzegł w rękach Namolnego nóż to wytarczyło mu go jedynie odebrać i zabrać ze sobą jego marynarkę, którą zwróciłoby się jak już miałaby na sobie ślady krwi ofiar. Plan idealny, czyż nie? W świetle tych dowodów nikt nie zastanawiałby się nawet, że ktoś inny może być mordercą. Nikt nie wziąłby pod uwagę tego, że Tomasz Namolny, mimo oskarżeń, poszlak, dowodów i zeznań na niego wskazujących, nie jest winnym. Wszyscy zapomnieli o domniemaniu niewinności! -Pani adwokat niemal podniosła głos. Oddetchnęła głęboko, by dalej kontynuować spokojnym głosem. -Jednak się nie poddam, nie oddam sprawy, bo nie pozwolę niewinnemu człowiekowi trafić do więzienia. Od tego jest przecież obrońca. Prawdziwemu mordercy nie ujdzie ta zbrodnia płazem, już ja się o to postaram.
Pani Filemek, nie sądzi pani, że jest to prawdopodobne?


Sabina Tarkowska zadała pytania na które potrzebowała odpowiedzi. Miała zamiar poczekać na to co powie Filemek, bo może jeszcze będzie musiała o pare rzeczy wypytać.
23.03.2013 20:39
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama