Aktualny czas: 28.02.2020, 12:54 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wróciliśmy do mangi, a na stronie pojawił się "już" 958 rozdział!
Odpowiedz 
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Autor Wiadomość
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,183
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #99
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Powolny i bezproduktywny przewód sądowy został przerwany ponownie. Tym razem zbawicielem od męki bezsensownych wywodów przerywanych krępującą ciszą, okazał się być wysoki, barczysty mężczyzna w czerni...
- Panie, co pan, tu rozprawa jest...! - upokorzony przy poprzednim niezapowiedzianym wtargnięciu na salę, woźny chciał się wykazać i zastawił drogę intruzowi. Gdy tylko jednak się połapał, że przybysz ma na sobie strój typowy dla tylko jednej profesji, zmieszał się zrazu.
- Najmocniej księdza przepraszam... - z miną zbitego psiaka woźny przepuścił odzianego w sutannę mężczyznę, który przepłynął obok niego bez słowa. Zignorowawszy powstały rejwach na sali, kapłan podszedł przed oblicze sądu po czym płynnie skręcił prosto ku ławie oskarżyciela, Manfreda von Kreta.
- Powiedziano mi, że pana tu znajdę, panie prokuratorze. - zaczął łagodnym, ale rzeczowym tonem - Jestem tu w związku z naszą drogą i cenioną parafianką, którą pan niesłusznie postawił w stan oskarżenia...
- Nie, zauważył ksiądz że, jestem, w trakcie rozprawy? - wycedził prokurator, spoglądając czujnym okiem na sędziego i zebrany tłum. Cholerny czarny akurat teraz musiał przyjść, stawiając go w niekorzystnym świetle, a dla prokuratora w trakcie rozprawy to mogło oznaczać sromotną przegraną. Z tego całego stresu aż znowu dostał czkawki. - Jak, macie coś do dodania, w, tej sprawie to, zapraszam, na przesłuchanie, do biura. Teraz, nie mogę!
-Co tu się dzieje, do diabła! - zagrzmiał sędzia Weganowski zza swojego biurka. Niezamierzona ironia słowna spodobała mu się na tyle, że po przelotnym uśmiechu spróbował raz jeszcze - Ki czort tu przylazł? - ale po prawie półminutowym szukaniu w myślach odpowiedniego tekstu, brzmiało to już zwyczajnie słabo. Wysłannik kościoła zdawał się jednak nie zważać na słowa sędziego, kontynuując swoje kazanie.
-...a na siekierze podobno były odciski nie tylko jej, ale i ofiary. To skąd wiadomo, że zaślepiony zawiścią, ów nieszczęśnik sam nie ściął sobie głowy, świeć panie nad jego duszą? I co z tego, że macie świadka, że fałszowała wybory? A co to, każdemu świadkowi trzeba wierzyć? Niech mi pan zaufa, że nie trzeba, wystarczy spojrzeć na tych od Jehowy. A że ją niby widziano w lesie przy aparaturze do bimbru... No to ten co ją widział, też musiał tam być, może to jego aparatura? - pod natłokiem argumentów księdza von Kret robił się coraz bledszy, oraz coraz silniej zaciskał dłonie na krawędziach biurka, aż coś zaczęło niepokojąco trzeszczeć, grożąc pęknięciem. Czy był to blat, czy też palce prawnika, nie wiadomo. Szacowne, prokuratorskie czoło perliło się potem, a rozbiegane spojrzenie wędrowało od twarzy do twarzy, dostrzegając narastającą wrogość. Nie, nie może teraz przegrać tej sprawy przez jakiegoś proboszcza z zapyziałej parafii....
Nie wiadomo, jak to by się skończyło, gdyby w całą tę sytuację gwałtownie nie wmieszał się sędzia Weganowski.
- Panie Mieczysławie, proszę natychmiast wyprowadzić tego księdza! - zwrócił się do woźnego, ale ten pozostając bardzo pobożnym człowiekiem o wysokim instynkcie samozachowawczym, udał że tego nie słyszy. Sędzia postanowił więc wziąć sprawę w swoje ręce. Wstał i przysunął się do kapłana - Niech ksiądz opuści salę rozpraw. Halo, słyszysz mnie, kacabanie jeden? - wykrzyczał, szarpiąc intruza za ramię.
Nagle w zdeterminowanym ale uduchowionym obliczu księdza zaszła jakaś przemiana. Twarz sługi bożego zbladła i spoważniała, on sam powoli zsunął z nosa okulary i położył je na ławie oskarżycielskiej. Powoli, z niewysłowionym żalem w oczach odwrócił się w stronę krzyczącego sędziego, jak gdyby chciał przemówić do niego, przywrócić Boga w jego sercu i wyjaśnić mu, jak złe i krzywdzące jest jego podejście...
...
...
JEBUT!
Wszyscy natychmiast poderwali się z miejsc, z wyjątkiem sędziego Weganowskiego, który na swoje miejsce bezsilnie opadł, brocząc krwią z rozbitego nosa. Fachowy cios 'z dyńki' zadany ponad biurkiem przez księdza był jednak tylko początkiem. Krzycząc jakieś bliżej nieokreślone obelgi, kapłan ruszył do dalszego natarcia. Okrążając sędziowskie stanowisko, płynnie pochwycił porzucony na nim młotek i tak długo okładał nim Weganowskiego, aż narzędzie nie połamało się na czaszce majestatu prawa. Mniej więcej w tym momencie świadkowie Pakosiński i Komis zdołali dotrzeć do księdza i pochwycić go we dwóch za ramiona, odciągając od jęczącego słabo sędziego, jednak jeszcze kilka potężnych kopniaków glanem kościelnego sięgnęło żeber ofiary niecodziennego napadu. Woźnego nigdzie nie było, najwyraźniej poszedł szukać nowej pracy. Szamoczący ksiądz został wyprowadzony poza salę, a jego krzyki słychać było wyraźnie przez całą drogę.
-Zabiję Cię, słyszysz! Postawię Cię przed sądem ostatecznym, gołymi rękami! A ty będziesz następny, prokuratorku! Zobaczysz, tak Cię urządzę, że Cię rodzona gospodyni nie rozpozna! Uciekaj, kryj się, a Cię znajdę! Słyszysz! Wiem, gdzie twoje dzieci chodzą na religię!
W końcu drzwi za kapłanem zostały zamknięte i zaryglowane.
- No no, to było coś - zamruczał z podziwem spocony świadek Komis, znawca tematu - tylko... Kto teraz prowadzi ten proces?
No właśnie. Weganowski co prawda żył jeszcze, ale co to za życie. Twarz zalana juchą, nos pogruchotany, kilka zębów wibitych, połowa żeber połamana... Oj, będą mieli niezłe puzzle na pogotowiu.


Tak, to jest oficjalny modkill wobec leniwego Vegiego. Wiecie co? Ja już olewam. Jeśli KTOKOLWIEK zechce zająć rolę sędziego, może wejść nawet bez pytania.

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.07.2013 23:42 przez Szczery. Powód: Poprawiona ortografia)
16.07.2013 23:39
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 


Wiadomości w tym wątku
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi. - Szczery - 16.07.2013 23:39



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama