Aktualny czas: 28.02.2020, 13:16 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wróciliśmy do mangi, a na stronie pojawił się "już" 958 rozdział!
Odpowiedz 
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Autor Wiadomość
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,183
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Proces przeciągał się niemożebnie. Wyjaśnienia tej sprawy i wydania uczciwego, rzetelnego wyroku, ponownie podjęła się legenda polskiego sądownictwa komercyjnego, sędzia Jan Maria Weganowski. Czy to dobrze - ciężko ocenić, bo fakt faktem, ciągle nie było widać żadnych tego rezultatów. Trwała już osiemnasta sesja obradowa, a burza wzajemnych oskarżeń i wątpliwości nie słabła, narażając na szwank zdrowie psychiczne wszystkich zebranych, od sędziego zaczynając, a kończąc na woźnym któremu zbrzydło wszystko tak, że jeśli jeszcze raz będzie musiał zawołać "Prosze wsta-AA-ać, Sąd idzie!" to chyba się obwymiotuje. W dodatku w trakcie rozprawy złapała was zima, a w kaloryferach jeszcze nie zaczęli grzać, toteż wszyscy siedzieliście telepiąc się jak psy podwórzowe. Jedynie świadek Włodzimierz Heiss sobie nic nie robił z zimna, tylko patrzył na was z politowaniem i jadł loda, dopóki mu go nie skonfiskował sędzia.
Dziś, podczas kolejnej rozprawy, nie było wcale lepiej. Siedzieliście tu wszyscy już od godziny, a nastrój bardziej niż wzniosłą praworządność sądu przypominał polibacyjny poranek - częściowo za zasługą skacowanego sędziego Weganowskiego, który leżał z czołem wtulonym w zimny blat sędziowskiej ławy i wyjątkowo dzisiaj nie używał młotka. W końcu świadek Komis się ulitował i ofiarował mu środek na kaca z własnych zapasów, co trochę ożywiło ofiarę nocnej napaści alkoholem.
- No dobrze... - wypiwszy duszkiem całą zawartość urzędowej literatki, sędzia Jan Maria Weganowski otarł usta wierzchem dłoni i raz jeszcze spojrzał na rozłożone przed nim akta, zeznania i dowody - Skoro nic dzisiaj nie wymyślimy, to chyba pora odroczyć...
Nagle zamarł, z gębą rozdziawioną w sposób nie uchodzący jego urzędowi i zaczął agresywnie przekopywać dokumenty, aż w końcu na coś natrafił. Ucieszony walnął młotkiem, budząc wszystkich zebranych.
- Wiem! Wiem! Wreszcie wiem, co zaszło! - autentyczne łzy szczęścia zalśniły w jego oczach, gdy on sam zaczął z podniecenia podskakiwać na krześle. Przestał, gdy ból głowy znów się nasilił.
- Ależ o cóże chodziże? - zdezorientowany prokurator Grzechowiak przejrzał własne wykazy i nagle również rozdziawił gębę - No tak! Oczywiście....
Nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności, obrońca Feliks Orzełek pojął prawdę w tej samej chwili. Z nie mniejszą ekscytacją zaczął wymachiwać rękami, szepcząc nerwowo z oskarżonym.
Wszystko stało się jasne. Sędzia Jan Maria Weganowski aż wstał, mimo iż wszyscy siedzieli.
-Proszę państwa, proszę o spokój. Trochę to trwało, ale w końcu dotarliśmy do prawdy. Otóż wyrok w imieniu TVNu brzmi...
-Blaaaabrlbrlbrluaaabrlb! - dopiero po chwili zdaliście sobie sprawę, że nie był to głos Weganowskiego, a kogoś, kto go zagłuszył. Rozejrzeliście się wokół, szukając źródła tego dziwacznego dźwięku.
-Blaaaaaabrlbrlbrlbrliihoooj! - odezwało się znowu to coś i nagle na ławę sędziowską skoczyło coś małego, zielonego, z wredną mordą - BlabrL? Laaaburabrl!
Nigdy nie widzieliście czegoś podobnego. Lśniąca, łuskowata skóra, dwójpalczaste dłonie i stopy, trąbkowaty nos pod którym zwisały sumiaste wąsy, oraz spore brzuszysko, osłonięte wyciągniętym podkoszulkiem, a wszystko razem zebrane rozmiarem nie przekraczające pół metra. Jednego byliście pewni. To nie było nic pochodzącego z tej planety. Sędzia Weganowski nie tracił jednak rezonu.
- Won z mojego sądu! - huknął na stworzenie, które nań łypało, a gdy to nie pomogło, walnął je młotkiem po łbie. To wyraźnie rozsiedziło małego przybysza, który najpierw bezczelnie napluł sędziemu w twarz, a potem wydał drażniący dźwięk ze swojej trąby.

No i się zaczęło... Nie wiadomo skąd, zaczęli napływać inni mali, zieloni kolesie, wszczynając największą burdę w sądzie od czasu procesu Dody i Górniak. Wskakiwali na meble, ściany i ludzi, szarpali ubrania i kradli portfele, gryźli i kopali. Podniosła się panika, ludzie próbowali uciekać, ale małe, zielone sukinsyny zablokowały wszystkie wyjścia. Zaczęła się rzeź. Świadek Stepowy dał się zagonić w kąt, gdzie bulgocząc wesoło, stworki podpaliły towarzyszące mu opary alkoholu i patrzyły jak płonie. Trzy inne bujały się na żyrandolu, dopóki ten nie spadł i nie zabił uciekającego świadka Centralnego. Obok przebiegł krwawiący z na wpół zjedzonej twarzy Grzechowiak, łkając "Moje lica , moje piękne, prokuratorskie lica! Rozdarli je, rozdarli jak Polskę Targowica!" Adwokat Orzełek, jako obrońca, radził sobie lepiej. Stojąc na ławie oskarżonego, rechotał szaleńczo skopując z niej kolejnych agresorów.
-TAKE THAT! AND THAT! ooo, chciałbyś tu wejść, skurwysynu? OBJECTION! TAKE THAT! - wołał, kopiąc i rzucając w nich czymś, co okazało się być fragmentami jego własnego klienta, rozerwanego przez kosmitów. Cóż, Woodecki mógł lepiej wybrać sobie obrońcę. Sprawiedliwości stało się zadość jednak chwilę później, gdy stwory zwyczajnie przewróciły ławę oskarżonego i rzuciły się kupą na obalonego adwokata. Po wszystkim pozostały po nim tylko ogryzione do białości kości.

Nagle... Coś jakby dźwięk zbliżającego się helikoptera...?





W jednej chwili wszystkie szyby zostały wybite od środka, przez wpadających do pomieszczenia gości w czarnych garniturach. To wyraźnie spłoszyło zielonych zbrodniarzy, którzy zaczęli uciekać - ku zniesmaczeniu świadek Filemek, bo jeden właśnie się do niej zaczynał dobierać, a ona nigdy nie robiła tego z kosmitą. Uzbrojeni faceci w czerni wyraźnie jednak nie zamierzali pobłażać agresorom - kilku pierwszych, którzy spróbowali ucieczki, skończyli jako dymiące pary stóp. Reszta ufoludów nagle zmądrzała i postanowiła się poddać. Kilkadziesiąt par dwupalczastych łap uniosło się ku górze w geście kapitulacji.

-C...co tutaj się dzieje? - wybełkotał słabo sędzia Weganowski, wstając spod ławy, gdzie zapewnie sądził ważne sprawy.
- Agent Tomek - rzucił jakiś ważniak w garniturze, po czym przedstawił towarzyszącego mu kolegę, wyglądającego jak kloc betonu, który uderzył w Armaniego - A to agent Romek. Zostali państwo świadkami przykrego incydentu dotyczącego nielegalnych imigrantów z galaktyki Prostitutix. Ale nie martwcie się, zaraz o niczym nie będziecie pamiętać.
- Zaraz, jak to o niczym? - zaniepokoił się Weganowski, który już chyba wyczuwał co się święci, gdy agenty włożyły ciemne okulary i wyjęły jakąś latareczkę - Moment, ja tutaj mam ważne obwieszczenie, otóż morderca...

<błysk>

Przez chwilę po oślepiającym świetle nie do końca wiecie, co się właściwie dzieje. Ale ci mili panowie w garniturach, zaraz, kim oni byli, wyjaśnili wam dokładnie, że był wybuch gazu, ale możecie już rozpoczynać tę swoją rozprawę. Ty, chodź tutaj, jesteś prokurator, i zawsze nim byłeś, to adwokat i oskarżony, zawsze nimi byli. Tych dwoje to świadkowie, wiecie przecież sami, dobra panowie, zmywamy się, misja zakończona.

Niniejszym, po tym restarcie który jakoś umyka już waszej pamięci, możecie zaczynać pierwszą sesję procesu.

Lista uczestników:

Oskarżony:
Nami - Tomasz Namolny

Ekipa sądząca:
Vegi - Jan Maria Weganowski , sędzia
Imi - Irka Maria Iwanowicz, sędzina która przejęła sprawę aby zaprowadzić porządek.
Weather - Manfred von Kret, prokurator
Sabo - Sabina Tarkowska, obrońca



Świadkowie:

Filemon - Jolanta Filemek
Gociak Ena - Alicja Gotańska-Namolna
Heishi - Włodzimierz Heiss
Fuszioms - Ireneusz Jaszyński
Komimasa - Marcin Komis
Paxi Hotarubi - Janusz Pakosiński
Yoh - Szymon Johosiewicz



Dziś wieczorem oficjalnie rozpocznę grę.

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.01.2014 03:29 przez Szczery. Powód: Poprawiona ortografia)
19.03.2013 13:52
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 


Wiadomości w tym wątku
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi. - Szczery - 19.03.2013 13:52



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama