Aktualny czas: 30.05.2020, 07:28 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Na stronie zostały dodane wszystkie zaległe rozdziały OP!!! Brakuje już tylko tego najnowszego 979. Wszystko to zasługa Okiren!
Wrzucam link do ostatniego rozdziału 978 rozdział!
Odpowiedz 
Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Autor Wiadomość
Filemon Offline

Łowca Piratów

*
Liczba postów: 2,447
Dołączył: 29.07.2011
Skąd: Velika
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #39
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi.
Jolanta Filemek siedziała w poczekalni. Przed rozpoczęciem rozprawy czuła się dziwnie zawiedziona, jednak szybko się opanowała. Kobieto! Dzisiaj mają skazać tego cholernego psychola Namolnego, a ty czujesz się zawiedziona? Pomyślała Jolanta. Potrząsnęła głową i usłyszała przytłumione słowa „Proszę wstać! Sąd idzie!”. Wreszcie! Od tego czasu Jola siedziała jak na szpilkach. Słyszała dochodzące z sali słowa, które ktoś wypowiadał podniesionym głosem, ale nie była ich w stanie zrozumieć. Od czasu do czasu słyszała dziwne chichoty, ale stwierdziła, że to wyobraźnia płata jej figle, bo kto normalny śmiałby się w sądzie?

Obserwowała ludzi siedzących w poczekalni. Wszystkie twarze były znajome, ale jednocześnie w tym dniu każda wydawała się jej obca. Każda wyrażała inne uczucia. Złość, zdenerwowanie, rozpacz, pełne skupienie. Niedaleko niej siedziała Alicja Gotańska-Namolna. Nic nie miała to dej kobiety, ale bardzo jej współczuła. Była sobie w stanie wyobrazić jaki koszmar musiała przeżywać ta kobieta z tym świrem Namolnym... Ale nie umywał się on do koszmaru, który sama przechodziła... Twarz Jolanty ściągnęła się w poczuciu bólu. Obserwowała jeszcze przez chwilę Alicje, która wchodziła właśnie na sale. Wiedziała, że wkrótce nadejdzie jej kolej. Czekała, a czas dłużył się jej jeszcze bardziej. W końcu usłyszała tak długo wyczekiwane słowa - „Zapraszam przed Sąd świadka Jolantę Filemek.” Uniosła podbródek, wstała, wyprostowała się i dumnie wkroczyła na sale. Uśmiechnęła się ładnie do prokuratora, który był w końcu oskarżycielem oraz do Wysokiego Sądu, od którego tyle zależało. Zdążyła jeszcze piorunującym wzrokiem obdarzyć Namolnego i jego obrońcę. Zastanawiała się jak ta kobieta może bronić takiego potwora? Czy nie ma przy tym wyrzutów sumienia? Nieważne. Spojrzała w oczy Wysokiego Sądu i zaczęła mówić mocnym głosem:

-Nazywam się Jolanta Filemek, jestem... Byłam siostrą ofiary Dagmary Scurvysson. Mam trzydzieści lat, nie pracuje, zajmuje się domem, dziećmi i mężem. Mieszkam w Radziszewicach, w których odbywało się wesele. Jakie relacje łączą mnie z oskarżonym?

Jolanta zmarszczyła czoło i dokładnie zaczęła się zastanawiać nad odpowiedzią

-Hmmm... Tego raczej nie można nazwać relacjami. Ten Namolny przylazł nie wiadomo skąd i przyczepił się jak rzep do Dagi. Zarówno moja siostra jak i mama od razu bardzo go polubiły... Naprawdę nie mam pojęcia za co. Dagmara była w siódmej klasie podstawówki kiedy się poznali i chyba zaprzyjaźnili. Przynajmniej z strony mojej siostry była to tylko przyjaźń, bo ten kretyn musiał poczuć coś więcej do Dagi... Ona oczywiście była za mądra by zakochać się... W kimś takim. Mogłam to uciąć na samym początku, jakoś zareagować, przemówić mojej siostrze do rozumu. Nie wiem dlaczego tego nie zrobiłam. Wiedziałam, że nie wyniknie z tego nic dobrego, że może się zdarzyć jakaś tragedia. Rozumiem, że kiedyś łączyła ich przyjaźń, ale po co ona go zaprosiła? Przecież złamała mu serce, a on nie mógł się z tym pogodzić... Gdyby nie on, moja siostrzyczka jeszcze by żyła... Była taka miła, ciepła, kochana... A on tak bezdusznie ją zabił...

Z ust Jolanty zaczął wydobywać się niepohamowany potok słów, a po jej twarzy spływały łzy. Widać było, że każda wzmianka o jej siostrze otwiera zabliźnione już rany w sercu. Jolanta pociągnęła nosem, wyciągnęła chusteczkę z torebki i otarła nią spływające po twarzy łzy. Spojrzała z nienawiścią na Namolnego i dalej odpowiadała na pytania Wysokiego Sądu. Głos lekko jej drżał, ale starała się to opanować.

-Przepraszam Wysoki Sądzie... Kontynuując, wiem tyle, że to Namolny zabił moją siostrę i jej męża. Bo niby kto inny. Jaka jest moja wersja wydarzeń? Hmm... Osiemnastego stycznia, zaraz po ślubie Dagmary zauważyłam Tomasza Namolnego. Na pierwszy rzut oka było widać, że jest kompletnie pijany! Specjalnie chciał zepsuć najszczęśliwszy dzień w życiu mojej siostrzyczki. Kiedy ludzie zaczęli składać młodej parze gratulacje, ten cholerny świr podszedł do Dagi. Ona nie chciała z nim rozmawiać, ze względu na stan w jakim się znajdował. Przeprosiła go, powiedziała, że jej przykro i chciała iść dalej. Wtedy ten, ten... Ten cholerny psychopata zaczął się rzucać i groził mojej siostrze. Powiedział coś w stylu „Nie pozwolę Ci z nim być! Z każdym, ale nie z tym... gnojem! Zobaczycie, że nie pozwolę!” Oczywiście wypowiedź Tomasza była milion razy bardziej wulgarna, więc przez wzgląd na szacunek do miejsca w którym się znajduje, pozwoliłam sobie ominąć większość przekleństw. Po tym incydencie zaciągnęłam go na bok i wygarnęłam mu wszystko. Jak żonaty facet mógł się tak zachowywać!? Powiedziałam mu, że nie jest mile widzianym gościem na weselu i powinien wrócić do domu. Później udaliśmy się do niedaleko położonej restauracji i załamany Namolny został z tyłu.

Jolanta mocniej zmarszczyła brwi i otarła ciągle pojawiające się w oczach łzy. Kontynuowała swoją wypowiedź.

-Na weselu prawie zapomniałam o incydencie przed kościołem. Ale natknęłam się na Alicję, żonę oskarżonego. Zaczęła przepraszać za swojego męża i ogólnie starała się robić dobre wrażenie. Trochę mnie to zmartwiło, ponieważ jej obecność na weselu oznaczała, że Namolny zapewne gdzieś się tam ukrywał. I rzeczywiście, porozglądałam się trochę i natknęłam się na niego w najdalszym kącie. Chciałam do niego podejść i go wyprosić, ale troszeczkę się bałam. W dodatku zmiękłam po rozmowie z Alicją. Gdybym wtedy go wyprosiła! Mogłam zapobiec tej tragedii.. A ja postanowiłam go zostawić, mając nadzieję na to, że jego obecność nie będzie się wiązać z kłopotami. Starałam się go obserwować i zauważyłam, że kiedy myślał, iż nikt na niego nie patrzy bawił się czymś pod stołem. Najpierw pomyślałam, że jest cholernym świrem i zboczeńcem, ale później uświadomiłam sobie, że to jakaś figurka o podłużnym kształcie, przedstawiająca jakieś psowate stworzenie. Gdybym zauważyła, że to nóż...

Kobieta zakryła twarz rękoma i zaszlochała. Szybko się jednak opanowała, otarła łzy wierzchem ręki i mówiła dalej.

-Koło godziny dziewiętnastej para młoda miała się udać dorożką do hotelu „Żebraczy Przytułek”, gdzie mieli spędzić noc poślubną. Dorożka był bardziej pijany od większości gości weselnych, więc chwilę potrwało nim ruszyli. Kiedy wszyscy wrócili do restauracji, zauważyłam, że nigdzie nie widać Namolnego. Bardzo mnie to ucieszyło, jednak później zauważyłam, że jego samochód dalej stoi na parkingu. Trochę mnie to zmartwiło, ale mimo wszystko Tomasz był pod wpływem, więc pomyślałam, że wolał wrócić piechotą do domu. Wesele skończyło się kilka godzin później, a ja wróciłam do domu i położyłam się spać.

Twarz Jolanty wykrzywiła się z bólu.

-Dopiero rano poinformowano mnie, że moja siostrzyczka nie żyje... Od razu wiedziała, że to ten psychopata Namolny! Wysoki sądzie, mam nadzieję, że skaże go pan na cholerne dożywocie!

W oczach Jolanty znowu pojawiły się łzy. Otarła je szybkim ruchem ręki, podniosła podbródek i stanęła dumnie oczekując na dalsze pytania. Lekko uśmiechnęła się do prokuratora, mając nadzieję, że uda mu się wsadzić Namolnego do więzienia. Tak, żeby już z niego nigdy nie wyszedł...

[Obrazek: rn4Q8xO.gif]

Czy głód to ludzka sprawka?
23.03.2013 18:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 


Wiadomości w tym wątku
RE: Sędzia Jan Maria Weganowski, odcinek 1: Dwie róże krwi. - Filemon - 23.03.2013 18:45



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama