Aktualny czas: 15.08.2018, 10:37 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Mija kolejny poniedziałek, więc pora na następną dawkę One PIece! Rozdział 913 PL
Na portalu pojawił się również najnowszy odcinek 848!
Odpowiedz 
Trudne wybory w grach
Autor Wiadomość
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,670
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #1
Trudne wybory w grach
Przyznam, że tak naprawdę dopiero jak się skonfrontowałem z Wiedźminem 3, zrozumiałem, co to znaczy dokonywać wyboru w grze, pewnie to dlatego, że mało grywam w takie klasyczne RPGi.

W każdym razie wybór w grze jest czymś, co daje nam często tylko ułudę władzy. Świadomość, że to od nas zależą dalsze losy bohatera, czy w ogóle świata, choć ostatecznie wcale tak nie jest. Jest to ciekawe i potężne narzędzie, ale musi to być dobrze zrobione, inaczej stwarza tylko ułudę, która potrafi być nie małym rozczarowaniem.

Pierwszy taki konkretniejszy raz, kiedy mogłem dokonywać wyborów, to była gra Beyond the Souls. Było ich dużo, ale tak właściwie zmiany były marginalne, ot inne sceny, ale w gruncie rzeczy prowadzące do tego samego. Naprawdę mało tam było jakiś konkretniejszych konsekwencji i dopiero pod koniec, od wyboru zależało, jakie będzie zakończenie, trochę mało jak na to, ile mieliśmy po drodze różnych kwestii dialogowych do wyboru. Najbardziej zapadła mi w pamięć impreza urodzinowa, gdzie mogliśmy się napić piwa, albo nie (zgadnijcie co wybrałemxd) zatańczyć albo nie, ale co było rozczarowujące, ostatecznie następstwa tych decyzji były te same. Ot były nieco inne pierwsze kwestie dialogowe.
Dlatego dopiero Wiedźmin pokazał mi, ile może zależeć od wyboru gracza.

Teraz siłą rzeczy będą spoilery, więc czytacie na własne ryzyko, aczkolwiek i tak będę się starał jak najmniej zdradzać. Często będę używał odniesień do Sarge the Playera, u którego oglądałem daną grę.

Wiedźmin 1 - Spoilery.
Już w pierwszym rozdziale, pod koniec mieliśmy wybór, wstawić się za wiedźmą lub nie i tutaj od tej decyzji zależało więcej niż jedno życie. Na szczęście Sarge wybrał tutaj taką drogę, którą sam bym podążył, czyli obronił wiedźmę.
Dalej. Jak glądałem Sarge'a, to strasznie irytowało mnie to, jak ślepo wierzył w misję płonącej róży i mimo, że Geralt kumplował się z nieludziem, Zoltanem, to nie przeszkadzało mu zabijać Scoia'tael, czyli elfy i jego współbraci. Gdybym wtedy to ja grał i mógł wybrać, na pewno bym nie zaufał płonącej róży. W pewnym momencie gry, Scoia'tael miało zaatakować bank. Mogliśmy albo im w tym pomóc, opowiadając się na dobre po stronie Scoia'tael albo, pomóc Płonącej Róży udaremnić ten atak, odwracając się od nieludzi. Co by nie mówić, decyzja brzemienna w skutkach.
Była też o ile dobrze pamiętam akcja z powierzeniem chłopca albo Shani albo Tris, co rzutowało na dalsze relacje z obiema paniami. Decyzja nie była łatwa, bo nie dość, że mogło nam zależeć na danej kobiecie, to jeszcze mogliśmy się kierować dobrem chłopca.

Wiedźmin 2 - Spoilery

Wiedźmin 2 miał chyba największy, najbardziej istotny wybór, jaki kiedykolwiek spotkałem w grze. Warto o tym powiedzieć, bo scena wygląda zwyczajnie, a jest brzemienna w skutkach. Otóż podczas zasadzki na Iorwetha mamy wybór, albo uderzamy jego, opowiadając się za ścieżką Rotha, albo Rotha. Od tego momentu reszta gry, czyli dobra połowa, toczy się w ZUPEŁNIE inny sposób. Jakbyśmy faktycznie poszli dwoma odmiennymi ścieżkami. Z tego co pamiętam, ścieżka Rotha nie wydawała mi się tak atrakcyjna jak Iorwetha. Zresztą ja i tak wspierałem nieludzi, więc tym bardziej szkoda mi było, że Sarge szedł za Rothem, no ale konsekwentnie, bo w 1 przecież też wierzył w Zakon Płonącej Róży. W każdym razie, jeśli wybrać ścieżkę Iorwetha, to potem mamy możliwość wzięcia udziału w wielkiej bitwie, stając ramię w ramię z naszym kumplem Zoltanem. Co więcej, możemy się dowiedzieć, co to za smok tam fruwa, a idąc ścieżką Rotha nie ma takiej możliwości. Oczywiście obie miały swoje plusy, ale z uwagi na udział w epickiej bitwie, ta Iorwetha wydaje mi się ciekawsza.

Kwestia Letho. Możemy na końcu darować mu życie, bądź nie. Jest to o tyle ważne, że potem możemy go spotkać w Wiedźminie 3, jeśli oczywiście go oszczędzimy.

Wiedźmin 3 - Spoiler z misji z kimś atakującym prostytutki itd

Generalnie tutaj po raz pierwszy tak dobitniej doświadczyłem mocy wyboru, gdyż za bardzo się pospieszyłem i zabiłem powiedzmy niewinnego człowieka. Gdybym dał mu się wytłumaczyć, odkryłbym, że to kto inny tak naprawdę stał za tymi mordami, osoba, która budziła moje podejrzenia, ale nic konkretnego.

Najważniejsze tutaj są jednak wybory, które tyczą Ciri. Oczywiście ja podejmowałem takie decyzje, jak dyktowało mi serce (można by zrobić profil psychologicznyxd) co ostatecznie doprowadziło do tego "najszczęśliwszego zakończenia", Kiedy Geralt mówi Emhyrowi o śmierci Ciri, a ta staje się jak ojciec Wiedżminką, ale sprawy jak potem zobaczyłem na YT, mogły potoczyć się zupełnie inaczej. Wszystko zależało od tego, jak będzie traktować Ciri, pouczać ją, czy dawać jej do zrozumienia, że jest dla nas ważna. Nie każda decyzja od razu sprowadzi na nas zgubę, ale trzeba kilka razy wybrać te tzw. "pozytywne", a nie jest do końca jasne, które to. Przyznam, że nie sądziłem, iż te z pozoru błahe decyzje, będą miały takie odbicie potem na całości. To zrobiło na mnie ogromne wrażenie.

Jednym z ciekawszych wyborów, była też scena w ogrodzie z nieco wstawioną Triss. Gdy padło krótkie pytane, pocałować czy nie, przyznam, że się zawahałem, ale niestety, tutaj na podjęcie decyzji miałem określony czas. No ale byliśmy na misji, itd, no to uważałem "nie wypada" cóż, potem trochę tego żałowałem. Kontynuacją tych wydarzeń była jej ucieczka z Novigradu, mogłem powiedzieć że ją kocham, ale tego nie zrobiłem. Właściwie było tez to powodowane tym, że chciałem być konsekwentny wobec uczucia, jakie Geralt żywił do Yennefer (nie znałem wtedy ani 1 ani 2). Niektórzy też uważają, że kluczowy wybór w Wieśku 3 to czy Triss czy Yenneferxd A Wy jak wybraliście?

Wiedźmin Serce z Kamienia - Spoilery

Tutaj również byłem pod ciężkim wrażeniem, co autorzy zrobili, jak mój wybór miał wielki wpływ nie tylko na to, co będzie się dalej działo, ale też na samo zakończenie, a tych było kilka. Osobiście uważam, że ścieżka tej siostry Henretty jest atrakcyjniejsza, bo kraina baśni przebiła wszystko, co widziałemxd Pod tym względem tropienie jakieś wampira wypada blado, zwłaszcza, jeśli wpierw odkryjemy prawdę o sierocińcy Onrietty, gdyż nawet wtedy, możemy zawrócić z tej ścieżki i wkroczyć do krainy baśni.
U mnie wszystko skończyło się dobrze, siostry się pogodziły, sielsko anielsko, ale mogło być zgoła inaczej, a Geralt mógł nawet skończyć w więzieniu. Co ciekawe naprawdę nie wiele trzeba było, aby historia z krainą baśni tak się potoczyła. Drobny element, a jak dużo zmienił.

-----------------------
Także te wybory z losami Ciri czy ścieżką Rotha czy Iorwetha, czy z siostrą Henrietty, to przykłady na to, jak moim zdaniem powinny wyglądać wybory w grze, jeśli chodzi o ich konsekwencje i ich wagę, no bo nie okłamujmy się, tak ważna decyzja jak wybór któreś ze stron nie powinien jednak zależeć od jednej błahej by się zdawało sceny, jak to zrobiono w Wieśku 2. Za takimi wyborami jestem całym sercem, że nie tylko zmienia się kwestia dialogowa, ale faktycznie ma to jakiś wpływ na konstruowanie przez nas historii.

A Wy jak odnosicie się do wyborów w grach? A może przytoczycie jakieś ciekawsze przykłady z jakichś gier, w które graliście? A może skomentujecie swoje wybory w Wiedźminach? Śmiało, piszcieSmile

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2017 15:55 przez Komimasa.)
09.11.2017 15:46
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,857
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: Trudne wybory w grach
"he? Moja ścieżka? Jaka ku**a moja ścieżka?"
[Obrazek: 1200px-Tim_Roth_by_Gage_Skidmore_2.jpg]
Komi, tak często rzucasz takimi kwiatkami, że w końcu to powiem - można czasem wygooglować poprawne imię postaci xp (Roche a nie Roth)
A Wieśka 2 akurat przechodzę znowu i nie jestem pewien tego co piszesz o głównym podziale w tej grze. Może nawiązujesz do czegoś co było potem, a czego ja nie pamiętam (a nie doszedłem do tego przy obecnym rerunie) ale

Spoiler :
gra chyba nie dzieli się podczas zasadzki na Iorwetha. Ja rzuciłem Iorwethowi miecz i choć Roche mnie ochrzanił, dalej mogłem wybrać jego ścieżkę. Gra dzieli się diametralnie ale chwilę później- kiedy decydujesz się czy uwolnić jeńców z barki czy zabić zdrajców Temerii. Jako przyjaciel Roche'a wsparłem jego sprawę i do Vergen wstępu już nie miałem, zamiast tego chadzając po obozowisku Keadven i pomagając Henseltowi, kiedy Saskię widziałem tylko przez chwilę. Podejrzewam, że gdybym pomógł Iorwethowi to miałbym całkiem inne sytuacje wtedy, lądując w Aedrrn po stronie Vergen. Tak mi się wydahe więc, że to był ten punkt zwrotny, z kim się opuści Floatsam.
A temat ogolem ciekawy, ale więcej wypowiem się z komputera już.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

09.11.2017 17:40
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Wiciokrzew Offline
Szczur Lądowy
Wanted Team

*
Liczba postów: 23
Dołączył: 06.06.2017
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Trudne wybory w grach
Co do Wiedźmina, a właściwie dwóch pierwszych, bo w trzeciego jeszcze nie grałam. Ja w pierwszym też szłam raczej na współpracę z Zakonem, chociaż starałam się zachowywać neutralność tak długo jak mogłam. A w wiosce zwyczajnie uznałam, że nie będę współpracować z istorami, które chcą wymordować wieś.
Za to w dwójce współpracowałam z Iorwerhem (czy jakkolwiek się to pisze), bo nie lubiłam czlowieka, który rządził tym miastem z pierwszego rozdziału.

Za to pierwszy raz zachwyciłam się wyborami w grze, oglądając epilog do dragon age origins, który mówił co się stało z każdą poboczną postacią której pomogłam bądź nie. Wrażenie słabnie po trzecim przejściu gry, i zobaczeniu dwóch pozostałych części.
10.11.2017 02:00
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ruri Offline
Majtek
Wanted Team

*
Liczba postów: 54
Dołączył: 07.03.2010
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: Trudne wybory w grach
I tak najtrudniejszy wybór, jaki miałem kiedykolwiek, to decyzja w Star wars: Knights of the Old Republic
i dotyczyła ona pewnych wydarzeń na szczycie świątyni :3 To była dopiero huśtawka emocjonalna![/code]
10.11.2017 12:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,857
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: Trudne wybory w grach
(10.11.2017 02:00 )Wiciokrzew napisał(a):  Co do Wiedźmina, a właściwie dwóch pierwszych, bo w trzeciego jeszcze nie grałam. Ja w pierwszym też szłam raczej na współpracę z Zakonem, chociaż starałam się zachowywać neutralność tak długo jak mogłam. A w wiosce zwyczajnie uznałam, że nie będę współpracować z istorami, które chcą wymordować wieś.
Za to w dwójce współpracowałam z Iorwerhem (czy jakkolwiek się to pisze), bo nie lubiłam czlowieka, który rządził tym miastem z pierwszego rozdziału.

Ja też nie znosiłem Bernarda Loredo ale nie przeszkodziło mi to we wspieraniu Roche'a, zwłaszcza, że ci dwaj też nie darzyli się sympatią. Nie szedłem z Loredo na żadne układy, pyszczyłem mu do woli, ale morderczej polityki Iorwetha też nie wsparłem. Dodam jeszcze, że wybierając ścieżkę Roche'a
Spoiler :
ma się okazję zaszlachtować Loredo, więc coś w sam raz dla Ciebie xp
A w jedynce też staralem sie do samego końca pozostawać neutralny, ale na sam koniec wsparłem tych aktualnie słabszych, czyli Scoiatel.
Ale jedynka miala raczej mało istotne wybory. Patrz: zabicie Talara. Ok, jeśli to zrobisz, to nie będzie go potem w tej grze, ale w kolejnych i tak będzie żył :/ Oszukaństwo.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

10.11.2017 14:54
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,670
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #6
RE: Trudne wybory w grach
Oj, Szczery, sprawdzałem za to resztę, bo bałem się, że bardzo mocno przekręcę i nie będzie wiadomo o kogo chodzi, tutaj wiadomo, więc nie jest to jakaś wielka zbrodnia.
Masz pewnie rację z tym momentem najważniejszym, kiedy wybieramy stronę. Cóż, ja tylko oglądałem, więc jak była mowa (także bodaj u Remigiusza), że to od tego momentu zależy jaką drogą pójdziemy, no to byłem przeświadczony, że tak faktycznie jest. Jak podkreślam nie grałem w dwójkę, ale przykład ten przytoczyłem, bo jest chyba najlepszym dowodem na to, jak ważne mogą okazać się nasze decyzje.

Wiciokrzew napisał(a):Ja w pierwszym też szłam raczej na współpracę z Zakonem, chociaż starałam się zachowywać neutralność tak długo jak mogłam. A w wiosce zwyczajnie uznałam, że nie będę współpracować z istorami, które chcą wymordować wieś.
Prawda, Scoia'tael nie są bez winy, też chcieli przelewać krew, ale jakby nie patrzeć ludzie ich do tego zmusili. Nie dość, że wleźli im na ich terytorium i ich przegnali to teraz jeszcze są szykanowani na każdym kroku. Odmawia im się jedzenia itd, tłumacząc swoje zachowanie tym, że czasy się zmieniły i elfy muszą to zrozumieć. Poza tym wydaje mi się, że Scoia'tael to byli tacy buntownicy i ich grupa powstała w odpowiedzi na właśnie traktowanie przez ludzi elfów, ale mogę się mylić.

No właśnie takiego oszukaństwa nie lubię, jak przedstawiłeś Szczery. Jednak w wielu przypadkach przeniesienie zapisów robi różnicę.

Ruri, a mógłbyś nieco szerzej to opisać? Ciekaw jestem czego to tyczyło.

Zapomniałem przy okazji całego tematu wspomnieć o dość trudnym wyborze, który miałem pod koniec ukrytego zakończenia w Nier Automacie, nie jest to jakiś spoiler fabularny.
Chodziło o to, że walczyło się przeciwko programowi, który mógł całkowicie wyczyścić pamięć androidów, którymi sterowałem, co sprowadzało się do utraty wszelkich osiągnięć i zapisów z gry. Program ten był bardzo trudny do pokonania, w pojedynkę niemal że niemożliwy do pokonania. Choć na YT są filmiki, jak niektórym się to udaje. Ale wracając. Kiedy poprosiłem o pomoc, i wtedy się w końcu udało, ocalałem, gra zapytała mnie, czy w zamian za utratę wszelkich seivów jestem skory udzielić pomocy innym, zupełnie obcym graczom (chodzi o taki ghoust jakby, który też ostrzeliwuje wroga, ale bez naszej wiedzy). I tutaj miałem bardzo dużą zagwozdkę moralną. Po długich bojach sam skorzystałem z pomocy, niewłaściwym byłoby teraz takiej pomocy nie udzielić. Z drugiej strony, jeśli pomogę, stracę to, o co przed chwilą walczyłem. Nie wspominając o możliwości dalszej eksploracji tego świata, musiałbym zacząć wszystko od samego 0. Szkoda tego było, zamykać sobie na zawsze drogę do dogłębniejszego poznania gry, odblokowania nowej groni czy cokolwiek. Ale w tym wszystkim rodziło się też pytanie. Czy w takim wypadku ta walka nie była bezcelowa? No bo czymże jest to zwycięstwo, uratowanie pamięci, kiedy aby móc wyrazić chęć pomocy innym, wykazać się ludzkim odruchem, muszę ze wszystkiego zrezygnować, czyli i tak tę pamięć stracić? W obu przypadkach oprogramowanie wygrywało, dopięło swego, bowiem androidy traciły pamięć, czy po prostu człowiek przegrał, bo się poddał, czy bo wyraził chęć pomocy. Człowiek wychodził z tego pojedynku na tarczy, ale tylko wtedy, kiedy okazywał się egoistą i tej pomocy udzielić nie chciał. Oczywiście nie jedna osoba by pewnie machnęła ręką i powiedziała "a tam, frajerzy", ale dla kogoś, kto podchodzi do tego bardziej moralnie, to była naprawdę trudna decyzja. Do dziś źle się z tym czułem, że nie pomogłem. Nie wiem, czy oszukałem program, czy to on oszukał mnie, odsłaniając moją nieludzką naturę.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.11.2017 17:52 przez Komimasa. Powód: Poprawiona ortografia)
10.11.2017 17:50
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Wiciokrzew Offline
Szczur Lądowy
Wanted Team

*
Liczba postów: 23
Dołączył: 06.06.2017
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
RE: Trudne wybory w grach
Co do Wiedźmina i elfów: mnie też było bardzo przykro z powodu ich sytuacji, i przez większość gry starałam się im pomagać na przykład to jedzenie dostarczając. Ale atak na wioskę zwyczajnie mnie zdenerwował.

A co do innych wyborów z gry, to chyba coś poszło nie tak przy pierwszym mass effect. W pewnym momencie trzeba tam wybrać którego z dwójki swoich podwładnych się uratuje, a który zginie. Problem polegał na tym, że ta dwójka tak bardzo mnie nie obchodziła, że decyzję podjęłam wyliczanką.

Ps.
Z drugiej strony ciekawie się gra w dragon age'a jako krasnolud. Przy misjach w Orzamarze podejmowałam wtedy inne decyzje (szczególnie dlatego, że księcia Bhalena wyjątkowo znielubiłam w prologu)
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.11.2017 18:07 przez Wiciokrzew.)
10.11.2017 18:04
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,670
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #8
RE: Trudne wybory w grach
No właśnie to jest też fajne w Wieśku. Że bywały tam wybory ważne, gdzie nie było czegoś takiego jak dobra decyzja. I to lubię, takie sprawdzanie moralności gracza. Przypomina mi to trochę test z Preya, gdzie padało pytanie, czy pchnąć kogoś na tory, by uratować więcej osób, czy samemu skoczyć. To akurat oglądałem u Remigiusza. Pamiętam, że temat tych pytań naprawdę mnie zagiął.

Skoro tak to wyglądało w Mass Effectie, to faktycznie słabo. Bo pomysł bardzo dobry, ale co z tego, jeśli z żadną z postaci się nie zżyliśmy. Tutaj z kolei na myśl przychodzi mi gra, gdzie tylko widziałem jej recenzję małego studia Supergiant - Pyre. Tam poznajemy różne postaci, które błąkają się po czyśćcu chcąc się z niego wydostać i jeśli wierzyć recenzentowi z TVgry, decyzja, kogo uwolnimy, wcale nie jest prosta.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


10.11.2017 18:58
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ruri Offline
Majtek
Wanted Team

*
Liczba postów: 54
Dołączył: 07.03.2010
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #9
RE: Trudne wybory w grach
Komi, to zacznę od szerszego wyjaśnienia Big Grin
Kto nie chce spoilów z KOTORa niech nie rozwija.
Spoiler :
Generalnie pod sam koniec gry po spędzeniu + - 40 godzin w grze przychodzi taki moment, gdzie walczysz w pewnej świątyni. Na samym szczycie spotykasz Bastilię, która była w zasadzie twoim mentorem od samego bycia Jedi i w zasadzie pierwsza część gry poświęcona jest ratowaniu jej.
I tak teraz na szczycie tej świątyni w wyniku pewnych komplikacji (porwanie i tortury) staje przed tobą Bastilia będąca już po ciemnej stronie mocy i proponująca układ, aby zawładnąć galaktyką. Wszystko teraz zależy od tego, co robiłeś do tej pory w grze i jak wyglądały twoje relacje ze wszystkimi postaciami.
Jeżeli mówisz tak układowi, musisz zabić część swoich towarzyszy (tych dobrych) potem rozpierdzielić całą flotę republiki
Jeżeli mówisz nie, wtedy w zależności jakie masz stosunki z Bastilią albo ją zabijasz albo przekonujesz, żeby wróciła.
Natomiast wiedźmin.

Jedynkę grałem bardzo dawno i jej nigdy nie skończyłem xD

Dwójka, to raz wsparłem wiewiórki, ale to był zły pomysł... Od tej pory jestem wiernym fanem Rocha <3 Po prostu to jest gość, który wierzy w to, co robi i ma plan. Nie daje się tak sterować, jak te elfickie krzaki... No i jest bardziej swojski. Ale to chyba ważniejszym wyborem w dwójce były akcje na konferencji. Darowanie życia Letho. W sumie to się odbija potem w 3 części~~

No i trójka. Arcydzieło Big Grin A co do trudnych decyzji, to jak dla mnie było jedno "zadanie" W okolicach Pontaru znajdywałeś domek gdzie chowało się kilkoro sierot... To było mocne :x
A tak poza ostateczną decyzją w sprawie Ciri, to nie było ich aż tak dużo... Bo w zasadzie czego byś nie wybrał to i tak z reguły ktoś umiera ;D

Co do Mass Effecta pierwszego, to tam nie było aż tak rozbudowane poznawanie postaci, jak to miało miejsce w drugiej części. Ale jedynka miała na końcu trudny wybór dotyczący wielu istnień.

Wicia, ty zaś rozsiewasz tutaj swoje negatywne fale~~~
10.11.2017 20:48
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Kotu Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 449
Dołączył: 07.09.2016
Skąd: Wioska z Tramwajami
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #10
RE: Trudne wybory w grach
Co do wyborów w grze, nie wiem czy takim można rzec, ale np. Morrowind(jedyny prawilny EoS), gdzie można było wcale nie skończyć gry, a dalej być w jakiejś gildii. Nie wiem czy to czyni mnie kleptomanem, ale zawsze chciałem być kimś takim, czyli gildia złodziei, kradzieże kamieni dusz, zawsze mnie ustawiały na całą grę Big Grin

Drugą grą to był Harvest Moon:Back to Nature, spędziłem chyba całe lato 1999, by to przejść, przy okazji wyborów, zawsze chciałem mieć tę cichą myszkę z biblioteki ;P bo tylko takie kobiety mi się podobają Tongue

[Obrazek: 205ee7p.png]
10.11.2017 22:43
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama