Aktualny czas: 18.01.2018, 14:03 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odpowiedz 
Trudne wybory w grach
Autor Wiadomość
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,688
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #11
RE: Trudne wybory w grach
Jeśli chodzi o Harvest Moona (FoMT, ale to praktycznie to samo co BtN, tylko że na handheldzie) - Popuri Team! Ale przyznaję, że zdarzało mi się żałować, że nie wybrałem jednak Karen. Wydawała się mniej dziecinna od Popuri, no i sklepowa na wsi to ho hoo, lepszej partii nie ma xP Pewnie jakby w grze odczuwalny był upływ czasu, to po latach skończyłbym jak Ed z Twin Peaks, uwięziony w małżeństwie, które wyszło "jakoś tak" i wzdychający do zorganizowanej kobiety z własnym biznesem xD
Ale pozostałych dziewczyn z Harvest Moona w zasadzie nie pamiętam. No, tylko tę boginię z jeziora, ale ona była zbyt trudna do zdobycia, z tego co kojarzę. Zresztą, co tam kobiety, co takiego może dać Ci kobieta, czego nie dadzą Ci pracujące za frajer skrzaty i pięknie obrodzące bataty! (Ach, jesień, najlepsza pora roku w Harvest Moonie! Kasa leciała jak złoto!)

No dobrze, a ja w końcu wspomnę o czymś, co powinno już zostać w temacie chociaż wspomniane. Gry od Telltale Games.
Od pewnego czasu, dokładniej rzecz uściślając to chyba od The Walking Dead, studio to specjalizuje się w samograjkach, w których ciągle trzeba dokonywać wyborów - wybierając odpowiadające nam kwestie dialogowe, ale też nieraz i decydując o poważniejszych kwestiach, jak np. dokąd pójdziemy, czy kogo uratujemy... Gram teraz właśnie w pierwszy sezon Walking Dead (jestem po trzecim epizodzie, więc proszę ostrożnie ze spoilerami) i ogólnie jestem zadowolony z tego, jak ta gra wykorzystuje system wyborów. Widzę po statystykach, jakie na koniec każdego odcinka są nam wyświetlane, że często te wybory nie są jednostronne, większość wyników oscyluje bowiem gdzieś około 50 % (+-10 %) po stronie każdej opcji, co świadczy o tym, że obydwie alternatywy mają często swoje uzasadnienia, brzmią rozsądnie. Zdaję sobie równocześnie sprawę z tego, że większość z nich to tylko kosmetyka, bo gra i tak będzie podążała swoim torem - ale kosmetyka przyjemnie dodająca swoje do gry, bo naprawdę gra się ciekawiej, gdy jakaś postać dwa odcinki później wypomina ci (jej zdaniem) zły wybór jakiego dokonałeś w pierwszym epizodzie. Nieraz ta kosmetyka jednak bywa chyba znacząca, jak podejrzewam - jak chociażby w pierwszym epizodzie
Spoiler :
gdy trzeba zdecydować, czy uratujemy Douga czy Carley - przyznaję, że miałem z tym problem. Chciałem ratować Douga - wydał mi się sympatyczny, zaskakująco odważny, pomocny. Polubiłem go. Na drugiej stronie szali miałem Carley, która dała mi do zrozumienia, że wie, że jestem skazanym mordercą i niezbyt ją polubiłem. A i tak ostatecznie wybrałem właśnie ją - i wbrew pozorom nie chodziło tu żadną rycerskość, to była chłodna kalkulacja. Carley była dobrym strzelcem a ja stwierdziłem, że takich ludzi nasza grupa będzie potrzebowała najbardziej. Troszkę też miałem nadzieję, że jak podam jej te naboje, to zdoła uratować i Douga, ale niestety - koliga padł pod szczękami truposzy. I wiecie, ja się spodziewam, że to jest też kosmetyka, że dialogi trochę by się różniły, ale Doug zajmowałby w dalszej grze podobne miejsce, co Carley - ale i tak wciąż zdarza mi się zastanawiać, jak by to wszystko wyglądało, gdybym dokonał innego wyboru.
. Jeśli chodzi o inne wybory w tej grze, kiedy się wahałem, to chociażby w drugim odcinku:
Spoiler :
Sam początek był dewastujący, kiedy trzeba było rozdzielić bardzo skąpe racje żywnościowe. Po zaskakująco długim i ciężkim namyśle, w końcu dałem jedzenie dzieciom, Lilly i Markowi (chciałem dać Katjii i Carley, ale odmówiły). I znowu, wiem że to nic nie zmieniało w dalszej grze, ale tych kilka dialogów które potem usłyszałem (Pochwalę od Kenny'ego, że zadbałem o dzieciaki <3 ) przyjemnie pogłębiały odbiór gry. No a drugi wybór kiedy się wahałem chwilę, to czy pod koniec na tej mlecznej farmie mam przebić gnoja widłami... Ostatecznie narzędzie rolnicze poszło w stóg siana, bo stwierdziłem, że nie będę takim samym mordercą jak oni. I tutaj trochę się rozczarowałem, bo chyba czy bym go zabił czy nie, to późniejsza scena z jego bratem wyglądałaby tak samo - tj. że go w niej nie ma, i Lee zachowuje się, jakby ten już nie żył. Andy'ego oczywiście też nie zabiłem, co zaskutkowało mega klimatyczną sceną (a bójka z nim - najwspanialszym trofeum w PSN: "You fight like a dairy farmer" - pozdrowienia dla fanów Monkey Island Wink ). W sumie, w tym odcinku potem była jeszcze sprawa znalezionych w lesie zapasów - też miałem wyrzuty sumienia, i najchętniej wziąłbym tylko połowę zapasów, ale się nie dało. Musiałem wziąć więc wszystko, bo tu chodziło o przetrwanie.

Ach! Zapomniałem o najtrudniejszym wyborze tego odcinka - ok, wiem że ostatecznie nie zmienia to nic poza relacjami z Lilly i Kennym, ale i tak mocno to mną siekło. Czy rozwalić Larry'emu łeb aby nie powrócił jako zombie, czy pomóc go zreanimować. Wybrałem to drugie i... Kurczę, nie wiem czy mi się przywidziało czy nie, ale mam wrażenie, że Larry się wówczas nagle poruszył. W tej samej sekundzie Kenny spuścił mu na łeb ten cholerny blok. Nigdy się nie dowiem, czy ten ruch (o ile był naprawdę) to było odzyskanie przytomności, czy też przemienienie w zombie. Kurde, ale ta gra niszczy człowieka emocjonalnie Tongue
Z rozpędu wspomnę o epizodzie trzecim:
Spoiler :
Raczej większość wybrała pomoc Kenny'emu i Katjii w uporaniu się z tym co ich spotkało, więc raczej nie jest dziwotą, że i ja przyjąłem to ciężkie brzemię (MEGA scena, nawet jeśli przewidywałem to od pierwszego odcinka, Duck właśnie dla tej sceny powstał). Przy kwestii czy Lilly zostawić przy drodze czy nie, chwilę się zawahałem, ale krótko - to co zrobiła, było niedopuszczalne i należała jej się kara.
Czemu, choć gram pierwszy raz, tak jestem przekonany, że zmiany są raczej kosmetyczne? Bo grałem w późniejsze gry tego studia: Batmana i Wolf Among Us. Obydwie również operowały systemem wyborów i gdy grałem ponownie aby sprawdzić na ile mogłem mieć wpływ na grę, to bywałem rozczarowany. Ok, Batman miał swoje ciekawostki, ale ostatecznie te pozornie trudne wybory (Jak to czy uratować Denta czy Catwoman, albo czy ratować dom czy całą swoją bat-technologię z łap Pingwina) mają ostatecznie dużo mniejsze znaczenie, niż możnaby oczekiwać.. Ot, choćby z tym Dentem:
Spoiler :
Czy uratujemy Catwoman czy nie, to jej wątek i tak podobnie się potem rozwinie. Zaś czy uratujemy Denta czy nie... Sprawa również będzie szła prawie takim samym torem. Różnica będzie w tym, że Dent który nie stracił połowy swojej twarzy, swe rozdwojenie będzie przeżywał bardziej wewnętrznie, zachowa piękną twarz ale toksyna i tak uczyni go Two-facem, który zacznie rządzić miastem twardą, agresywną ręką
Co do sprawy z Pingwinem -
Spoiler :
to tutaj zmiana była drastyczna z punktu widzenia epizodu, ale nie całej gry. Dostawaliśmy po prostu diametralnie inne sceny na przestrzeni dwóch odcinków, ale efekt końcowy był w zasadzie taki sam, czyli zarówno Pingwin jak i Two-Face dostawali zasłużone bęcki - tylko w innej kolejności i innych okolicznościach. To co najbardziej mnie zmotywowało do tego, abym wziął się najpierw za Pingwina który może mi zablokować dostęp do bat-technologii, okazało się na tyle mało istotne, że jeżeli na koniec tego odcinka zająłem się Dentem zamiast nim, to zajęcie się Pingwinem i odzyskaniem dostępu do bat-komputera było w zasadzie początkiem kolejnego odcinka - tak więc, jak mówiłem, nie wpływa to aż tak na całą grę, jak bym chciał.
Wspomnę też, że spróbowałem grę przejść drugi raz, na najbardziej chamski i agresywny sposób - i wszystko skończyło się praktycznie tak samo, nie zostałem znienawidzony przez miasto i otoczenie, choć powinienem. Mogę teraz mało pamiętać, bo to było prawie rok temu (a w TWD gram teraz) ale mam wrażenie, że kosmetyka zmian dokonujących się przez nasze wybory była słabiej odczuwalna niż w Żywych Trupach.
Jeśli chodzi o TWAU, to z tego co pamiętam, wybory w grze nieraz opierały się na tym, w które miejsce pójdziemy najpierw - co pozwalało nam zobaczyć nieco więcej w miejscu które wybierzemy jako pierwsze, może spotkać tam kogoś, kogo inaczej byśmy nie spotkali. Były też wybory dotyczące naszej brutalności, ale czy to cokolwiek dawało w późniejszych etapach to nie jestem pewien, ponieważ nigdy jeszcze nie zrobiłem całościowego reruna te gry. Mam jednak wrażenie, że tak jak w Batmanie, jak bardzo byśmy nie hulali jako zły, niedobry i brutalny wilk, to efekt końcowy i tak będzie podobny.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.11.2017 02:21 przez Szczery.)
11.11.2017 02:16
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Gosen Offline
Bosman
Pirat

*
Liczba postów: 337
Dołączył: 05.11.2009
Skąd: Poznań
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #12
RE: Trudne wybory w grach
Będą spojlery garściami szły, więc uwaga.

Planescape Torment i finałowe starcie nie do przebicia i tak. Historie zwykle idą tak, że bohaterowie szukają nieśmiertelności, a tu odwrotnie - nieśmiertelny chce odzyskać śmiertelność. W dodatku może w połowie gry popełnić samobójstwo specjalnym sztyletem - to też wybór Tongue

Chrono Trigger, wiadomo klasyk. Pierwotny główny wróg okazuje się czymś innym, może dołączyć do drużyny, można zmienić przeszłość, ale nie trzeba, można przejść grę nawet po śmierci głównego bohatera, tutaj jest duża swoboda, bo wyborem jest granie, a nie zaznaczanie opcji a czy b w dialogach (no poza tym pierwszym wyjątkiem).

Kotory wiadomo, w jedynce można zabijać obecnych lub potencjalnych członków drużyny, reszta jak zwykle - dobro i zło w świecie SW klasyk.

Life is Strange tylko z grzeczności wspomnę, bo nie uznaję tego za grę, ale wybór na końcu gruby, szkoda tylko że ograniczający się do A/B, bo wcześniejsze działania nie wpływają na te opcje.

Na marginesie to jestem chyba jedyną osobą, którą znam co miała złe zakończenie w Wiedźminie 3. Ale mi się tam podobało, takie w stylu Sapkowskiego.

Szkoda, że jrpgi zawsze są takie liniowe i nie ma raczej żadnych wyborów, poza CT- dlatego klasyk, w 90 latach można było coś takiego zrobić i nic więcej się nawet do tego nie zbliżyło, z resztą i na zachodzie przełom wieków +/- 5 lat to był szczyt tej branży chyba. Dlatego Wiedźmin 3 to duża rzecz, bardzo. Najlepsze co spotkało gry od dekady ponad.

[Obrazek: Gosen.jpg]

Mistrz polecił unikać niepotrzebnych walek,
na świecie jest aż nadto, po co więcej kalek?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.11.2017 15:49 przez Gosen. Powód: Poprawiona ortografia)
13.11.2017 15:40
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,688
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #13
RE: Trudne wybory w grach
Chrono Trigger owszem, dawał pewien wybór, ale powiedziałbym, że nie był szczególnie trudny - może przy decyzji o pewnej walce można się było zawahać, ale reszta szła właściwie naturalnym nurtem. Najtrudniejsze w tym to było wygranie tej diabelnej kukły, kto grał ten pewnie wie po co Tongue Ale i tak szanuję za tego klasyka w poście.
Acz przypomniałeś mi, że specjalnie grałem od początku, aby uniknąć pewnych sytuacji i uzyskać inny wynik na procesie - i poczułem się oszukany widząc, że tak naprawdę nie zmieniło to niczego Tongue

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.11.2017 16:47 przez Szczery.)
13.11.2017 16:46
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,688
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #14
RE: Trudne wybory w grach
O, pisałem tu ostatnio o grach Telltale, że wybory w ich grach są raczej kosmetyczne... A właśnie przeszedłem Telltalowe "Game of Thrones". I kurczę... Niby musiałbym przejść tę grę drugi raz, żeby mieć pewność, ale mam wrażenie, że to w końcu tytuł od tego studia, w którym naprawdę mamy wpływ na fabułę, nasze wybory faktycznie coś znaczą. Mało tego, nie są tak oczywiste i proste jak w wielu innych grach. System wyborów tu wpasował się idealnie w polityczno-intrygancką stylistykę tytułu, i nieraz naprawdę mogłem kierować się tylko domysłami i nadziejami co do tego, jaki skutek przyniesie obrana przeze mnie droga, a ważąc wszelkie możliwe konsekwencje bardzo często wybór ten był trudny. Bardzo trudne okazywały się też nieraz też i same konsekwencje, gdy mimo moich starań sprawy bardzo się komplikowały, bo nie postąpiłem właściwie... Lub właśnie dlatego. Kurczę, ludzie chyba coś narzekali na tę grę, że o jakichś obsrajdrwalach z małego rodu zamiast o głównych postaciach, ale dla mnie ta gra była naprawdę świetna i angażująca gracza właśnie tą potrzebą ciągłego lawirowania wśród alternatyw i konsekwencji. Nie brakło też emocji. Tu dość istotny, choć ogólnikowy spoiler:
Spoiler :
Gra o Tron czy też Pieśń Lodu i Ognia przyzwyczaiły nas na pewno, że główne postacie giną. Ale kazanie nam wybierać, która z głównych postaci ma przeżyć a która zginąć... F*ck you, Telltale ;____; Spłakałem się na tej scenie
.
Generalnie, jeśli ktoś lubi gry w których musi dokonywać wyborów, a nie przeszkadza mu klimat intryg, rodowych wojen i dworskich przepychanek (czyli Gry o Tron), to polecam właśnie tę grę. Jeśli chodzi o system wyborów, odczułem go najmocniej spośród wszystkich rozegranych telltalówek.


Edit: No dobra xD Czytam recenzję gry na gry-online i tam taki ustęp:

"Jak to zwykle w tytułach Telltale Games bywa, w każdym odcinku zmagamy się z wyjątkowo trudnymi wyborami moralnymi, podczas których wydaje się, że każda możliwa opcja może przynieść więcej złego niż dobrego. I również, jak to zwykle bywa, koniec końców większość z tych decyzji okazuje się całkowicie iluzoryczna i ma wpływ jedynie na drobne szczegóły. Jeśli jakaś postać miała nam w czymś pomóc, a my ją do siebie zrazimy, wydarzenia i tak potoczą się dokładnie tym samym torem, z tą różnicą, że wsparcie otrzymamy od kogoś innego. Ktoś istotny przez nas zginął? Oznacza to, że nawet gdyby przeżył, jego dalsza rola w historii byłaby trzecioplanowa. Albo po prostu umarłby chwilę później w inny sposób. Dopiero pod koniec gry stajemy w obliczu wyborów, które mają realny wpływ na ostateczne losy poszczególnych Forresterów. Zwłaszcza jeden z nich, dokonywany w finale przedostatniego odcinka, jest wyjątkowo trudny emocjonalnie i potrafi zmienić kształt ostatniego epizodu. Szkoda, że te większe konsekwencje pojawiają się dopiero przy końcu gry. Na szczęście owa iluzoryczność wychodzi na jaw dopiero przy drugim i kolejnych podejściach do zabawy. Podczas pierwszego spotkania z Game of Thrones przekonanie, że mamy wpływ na losy Forresterów, jest bardzo silne i podejmowanie decyzji okazuje się równie trudne jak w The Walking Dead czy Life is Strange.
"

Czyli w dużej mierze jednak kosmetyka xD

E2: Wyłapane przy okazji:

(10.11.2017 22:43 )Kotu napisał(a):  Drugą grą to był Harvest Moon:Back to Nature, spędziłem chyba całe lato 1999, by to przejść

No chyba jednak 2000, chyba że miałeś jakiś early-access Tongue W grudniu 1999 to wyszło Tongue

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.01.2018 04:04 przez Szczery.)
13.01.2018 03:59
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama