Aktualny czas: 25.09.2017, 10:04 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Odcinek 806 PL już na stronie!
Za tydzień godzinny odcinek specjalny!
Odpowiedz 
W co ostatnio graliście (planszówki)
Autor Wiadomość
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,331
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #1
W co ostatnio graliście (planszówki)
Może coś ciekawego nabyliście i chcecie opowiedzieć o swoich wrażeniach? A może opisać nawet ciekawsze wydarzenia podczas partii? A może po prostu byliście w jakimś miejscu i tam zagraliście w coś nowego? Śmiało piszcie!

Miałem niedawno okazję zagrać w Banga kościanego.
Przyznam, że wiele się po nim nie spodziewałem to i też nie było wielkiego rozczarowania. Mimo wszystko imo gra traci względem karcianego odpowiednika. Zapytacie zapewne, jak to możliwe.
To zależy, na jaką grę się nastawiacie. Jeśli tak jak moi współgracze czyli porzucać sobie kośćmi i postrzelać, to jest nawet lepiej niż zwykła wersja. Jeśli jednak lubiliście ten element rozmów nad stołem, kombinowania, kto może być kim. No to tutaj kościany Bang zdecydowanie zmniejsza już i tak bardzo skromne elementy mechaniki pozwalające nam na takie wydedukowanie, kto jest kim. Niemal po pierwszej turze wiedziałem jako zastępca szeryfa, kto jest renegatem. Po prostu strzela się tu dużo łatwiej, można oddać kilka strzałów w turze naraz i wiadomo, że będąc bandytą nie strzelasz po wszystkich. W karcianym Bangu były karty leżące przed graczami, można je było zabierać, kombinować, było większe pole do popisu, tutaj tylko turlamy kośćmi. Niby gra łatwa, krótka, ale satysfakcji to ja z tego nie czułem...

Grałem też w Panamax
Jest to dość ciężkie Euro, gdzie trzeba sporo się namyśleć, ale mechanika i oprawa zdecydowania oddawała to, o czym gra traktowała, a chodziło o wykonywanie międzynarodowych kontraktów i przesyłanie towarów Kanałem Panamskim. Brzmi nudno do granic możliwości, ale wcale tak nie jest. Wszystko za sprawą dwóch rodzajów ruchu: normlanego "wypłynięcia/wpłynięcia" oraz ruchu przez śluzę. Poza tym możemy ładować towary na statki innych, a raczej jest to bardzo wskazane, bo możemy załadować tylko jeden towar na jeden statek na turę, co mocno ogranicza możliwości naszej kampanii. Nagle niesłychanie istotne staje się kiedy wpłynąć do śluzy i kiedy się w niej ruszać, a kiedy nie, bowiem jeśli my jesteśmy w 1 na 3 śluzie, to żeby ktoś mógł tam wpłynąć MUSI przepchnąć nasz statek. W efekcie, możemy dopłynąć do upragnionego miejsca za pomocą ruchów innych graczy. To jest naprawdę mega, ale nie tylko to jest dobre.
Mamy określoną ilość towarów w rundzie, które musimy przetransportować. Jeśli tego nie zrobimy otrzymujemy punkty ujemne. Najwięcej, jeśli w ogóle towaru nie załadowaliśmy (-5) jeśli stoimy na morzu (-4) czy w śluzie (od -3 do -2), najlepiej jeśli statek zostanie na jeziorze, wtedy wpada tylko -1. I ten system daje morze możliwości do negatywnej interakcji. Można tak przepchnąć cudze statki, żeby ich właściciel sporo musiał za niewywiązanie się z zadania zabulić.
Jakby tego było mało na koniec możemy wykupywać akcje spółek swojej kampanii, bądź innych graczy. To może być zarówno błogosławieństwem, jak i prawdziwym przekleństwem, bowiem zanim zainkasuje kasę, musimy wypłacić dywidendy i może się tak zdarzyć, że kampania będzie niewypłacalna, a wtedy jej notowania na giełdzie lecą w dół i to boli. Ja ostatnio ledwo ledwo je wypłaciłem.
Także gra oferuje rozrywkę na różnych poziomach i trudno jest powiedzieć, jak wygląda recepta na sukces.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


03.11.2016 22:21
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Imithe Offline
Feniks^
Pirat

*
Liczba postów: 840
Dołączył: 23.12.2009
Skąd: pajęczyny myśli
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: W co ostatnio graliście (planszówki)
O Bang mnie zaciekawił^

Komimasa napisał(a):Miałem niedawno okazję zagrać w Banga kościanego.
Przyznam, że wiele się po nim nie spodziewałem to i też nie było wielkiego rozczarowania. Mimo wszystko imo gra traci względem karcianego odpowiednika. Zapytacie zapewne, jak to możliwe.
To zależy, na jaką grę się nastawiacie. Jeśli tak jak moi współgracze czyli porzucać sobie kośćmi i postrzelać, to jest nawet lepiej niż zwykła wersja. Jeśli jednak lubiliście ten element rozmów nad stołem, kombinowania, kto może być kim. No to tutaj kościany Bang zdecydowanie zmniejsza już i tak bardzo skromne elementy mechaniki pozwalające nam na takie wydedukowanie, kto jest kim. Niemal po pierwszej turze wiedziałem jako zastępca szeryfa, kto jest renegatem. Po prostu strzela się tu dużo łatwiej, można oddać kilka strzałów w turze naraz i wiadomo, że będąc bandytą nie strzelasz po wszystkich. W karcianym Bangu były karty leżące przed graczami, można je było zabierać, kombinować, było większe pole do popisu, tutaj tylko turlamy kośćmi. Niby gra łatwa, krótka, ale satysfakcji to ja z tego nie czułem...

Przynajmniej ten BANG! nie udaje że jest czymś więcej niż wesołą strzelanką^ Tamten Bang karciany wydaje się niby czymś więcej, że można szukać, dociekać, a tak naprawdę to wszystko to pic na wodę. To takie przedłużenie gry, gdzie kościsty bang zaczyna się wtedy, jak w karcianym bangu ludziska nazbierają odpowiednią ilość kart. I tak ślepy los decyduje o zwycięstwie^
04.11.2016 15:36
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,331
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #3
RE: W co ostatnio graliście (planszówki)
O, przynajmniej nie muszę sam pod sobąxd


Ostatnio niezły hype zrobił się wokół gry Scythe Już teraz wbiła się na 9 pozycję w prestiżowym rankingu gier planszowych na BGG, a ogromnym sukcesem jest wejście do pierwszej 200. Stąd, ponieważ pojawiła się taka możliwość, postanowiłem w to dziś zagrać na spotkaniu.


Scythe to taki typowy worker placement (planowanie akcji) połączony trochę z area control (przejmowanie terenów). Ciekawym mechanizmem jest tu zdecydowanie wskaźnik popularności, który spada nam za złe uczynki. Tych jednak wiele nie ma, także generalnie trochę dla mnie zmarnowany potencjał, ale mniejsza.
Dlaczego zdobywanie popularności jest ciekawe? Ponieważ jest momentami jakby walutą (trzeba zapłacić punkt popularności kiedy produkujemy) a co ważniejsze jest zwielokrotnieniem punktów zwycięstwa. Normalnie np dostajemy 3 punkty za każdy teren, który kontrolujemy. Jeśli nasz wskaźnik popularności wskoczy na drugi poziom (co udało mi się pod koniec gry) to dostajemy za każdy teren 4 punkty zwycięstwa. Oprócz punktowania za teren liczą się też wykonane zadania, krótko mówiąc, w ostatnim momencie gry, warto mieć jak najwyżej popularność, by lepiej punktować. Nie powiem, podoba mi się ten mechanizm, chociaż kiedyś widziałem już coś podobnego.

Druga rzecz, która zdecydowanie mi się podoba to zadania. Wszyscy mają te same, plus jeden ukryty cel. Osoba, która wykona ich 6 (na 10) kończy grę i podliczamy punkty zwycięstwa. Zadania są w sumie mocno "eurowate" czyli w stylu: wybuduj wszystkie 4 budynki, wszystkie cztery machiny wojenne, wszystkie 4 werbunki, ulepszenia, zdobądź maksymalną popularność (18 - 3 poziom) itd. Także nie są one jakieś odkrywcze, ale dobrze to chodzi.

Warto też dodać, że każdy nowy mech na naszym wyposażeniu to nowa umiejętność, także jest nad czym kminić, w co by tu iść.

Warto też dodać, że każdy budynek jest przypisany do jednej z czterech akcji i jeśli go wybudujemy, to potem za każdym razem gdy zagrywamy daną akcję uzyskujemy bonus z tej budowli.

To są elementy, które mi się w tej grze podobają. Mógłbym do tego jeszcze dodać świetną szatę graficzną ale mniejsza.
Są jednak rzeczy, które mi się nie podobają, albo nawet mocno nie podobają.
Pierwszą jest zdecydowanie czytelność planszy. Niby zasoby dobrze widać, a pola z jeziorami są też zaznaczone, ale wiele razy musiałem się pytać, czy mogę tu czy tam wejść, bo mimo, że nie było po drodze pola z jeziorem to dziwnym trafem przenieść się nie mogłem. Trochę to było irytujące.

Drugim minusem jest walka, która wydaje się praktycznie niepotrzebna. Trochę przypomina kemeta, jednak tam naprawdę trzeba walczyć, tutaj, jest to bardzo mechaniczne. Nie ma w tym emocji, broniącemu właściwie nie zależy, a jak atakujesz, to niemal jesteś pewien wygranej. Można powiedzieć "hej, w grach euro w ogóle nie ma walki". No dobra, tylko możemy budować tutaj MECHY. Są od tego FIGURKI, a wszystko sprowadza się do lepszej mobilności. Na tym elemencie strasznie się zawiodłem.


Gra na pewno jest dobra, nie przeczę. Można ją też skończyć w jakieś 2 godzinki przy pełnym składzie, ale nie wiem, spodziewałem się czegoś więcej. Tymczasem mam wrażenie, że dostaję ładnie wydany worker placement, dobrze przemyślany, ale wypruty z emocji. Czystej kalkulacji też tu nie ma. Całość jest ślicznie wydana, ale no zawiodłem się trochę. Można odnieść wrażenie, że gra nie przypadła mi do gustu, ale do tego to jest daleka droga. Po prostu mogę zagrać, ale parcia nie mam, a na pewno nie potrzebuję jej w mojej kolekcji.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.11.2016 22:52 przez Komimasa.)
21.11.2016 22:50
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,331
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #4
RE: W co ostatnio graliście (planszówki)
Dawno się nie wypowiadałem, a miałem okazję zagrać w dość naprawdę ciekawe tytuły, więc krótko o tym napiszę.


W końcu udało nam się zgadać z chłopakami na Time Stories
Gra wygrała chyba nagrodę najoryginalniejszej gry 2016 roku, albo 15. Wcielamy się w agentów agencji czasu, którzy mają czemuś zapobiec. Każda próba to. tzw. "skok". Otrzymujemy zadanie, ale dopiero poznając fabułę, zagłębiając się w grę, zaczynamy rozumieć, po co zostaliśmy gdzieś wysłani. Na wykonanie zadania mamy jednak mało czasu.
Gra opiera się na eksploracji świata, co zostało tutaj wykonane w genialny sposób. Otóż lokacje są podzielone na kilka części i tylko gracz decydujący się odwiedzić daną część, może się dowiedzieć, co się tam kryje. Oczywiście możemy wymieniać się informacjami, ale nigdy nie możemy pokazywać sobie kart, czy odczytywać ich tekst.
To co bardzo mi się podoba, to właśnie to poznawanie świata i naprawdę świetny wątek fabularny. Buduje go nie tylko opis kart, czy przedstawione na nich obrazki, ale też same postacie, w które się wcielamy, idealnie pasujące do miejsca, do którego jesteśmy teleportowani. Co najlepsze, to my jesteśmy aktorami, którzy decydują o miejscu czy samej akcji.
Gra daje nam wiele wyborów, a dróg prowadzących do zwycięstwa jest sporo. Można objąć łatwiejszą drogą, ale można też nawet nieświadomie, iść naokoło. Często mamy kilka wyborów, a od drogi jaką obierzemy decydować może to, czy coś sobie ułatwimy, czy wręcz przeciwnie. Są też drogi, które zwyczajnie prowadzą na manowce. Nie brakuje też zagadek.
Bardzo podoba mi się też to, że każdy przedmiot ma jakieś głębsze zastosowanie, a to, czy będziemy je chcieli zbierać zależy tylko od nas.

Początkowo miałem obawy, że powtarzanie misji, czyli kolejne skoki w obrębie tego samego scenariusza będą implikowały powtarzalność, a więc i nudę, ale nic takiego nie ma miejsca, bowiem w mgnieniu oka dochodzimy do miejsca, w którym skończyliśmy a wykorzystując wiedzę nabytą z poprzedniego skoku (np nie ma sensu iść do lokacji x, albo idąc do gościa y tracimy tylko czas) przemy dalej. Poza tym nowy skok możemy wykonać nowymi postaciami dysponującymi innymi statystykami czy umiejętnościami.

Wykonywanie różnych mniejszych zadań wiąże się z przejściem testu z wynikiem pozytywnym, co z kolei polega na rzucie kośćmi. Oczywiście jeśli test polega na elokwencji, bo trzeba kogoś przegadać, to wybieramy raczej postać, która ma więcej, niż 1 kość. Rzuty bywają irytujące, ale nie warunkują powodzenia czy przegranej. O wiele więcej zależy od naszych trafnych decyzji i dobrego rozkminiania historii.

Drugą grą, o której napiszę już krócej, była Cywilizacja Poprzez Wieki.
Gra bardzo rozbudowana, która delikatnie rzecz ujmując nie wybacza błędów. Zostajemy liderami cywilizacji, którzy zaczynając od antyku, a kończą na czasach nowożytnych. Przez ten czas z wydobycia rudy awansujemy do węgla czy nawet ropy, a nasi wojowie z dzidami przekształcają się w żołnierzy z karabinami. Tyle w teorii, bowiem to, czy taki postęp nastąpi zależy od nas samych.

Bardzo ciekawy jest tu mechanizm przede wszystkim korupcji i niezadowolenia. Pierwszy działa na takiej zasadzie, że jeżeli produkujemy dużo dobra, musimy je zawsze spożytkować. Drugi, dużo ważniejszy polega na tym, że nasi ludzie muszą być zadowoleni. Poziom zadowolenia zwiększamy inwestując w religię czy budynki kulturalne, zaniedbanie tego aspektu wiąże się z takimi konsekwencjami, że nikt z graczy do tego nie dopuściłxd

Ciekawą sprawą są także punkty nauki. Początkowo to zbagatelizowałem i miałem potem spore problemy. Żeby cokolwiek wynaleźć, dokonać postępu, trzeba wydać określoną ilość punktów nauki, bez tego kaplica. Warto w tym miejscu dodać, że w grze z kolei chodzi o zdobywanie punktów kultury.

Podoba mi się też mechanizm cudów i liderów. To pierwsze potrafi nam dać duży bust w punktahc kultury, ale nie tylko, natomiast liderzy posiadają bieżącą umiejkę stale wpływającą na nasza cywilizację, jednak pod koniec następnej epoki należy ich wymienić na nowych.

Kwestia militarna również została tu ciekawie przemyślana. Mamy bowiem taktyki wojenne, które znacznie potrafią podnieść naszą siłę militarną. Wbrew pozorom w grze warto dbać i o ten aspekt, bowiem za sprawą kart polityki często najsłabszy militarnie gracz dostaje mocno po dupie.

Trzecią grą są Gobliny Epicka Śmierć
W odróżnieniu do poprzedniczek nie jest to żaden wielki tytuł, ale oferuje ciekawe podejście do pokonywania przeciwników, a przy tym stylizacją przypomina trochę Munchkina, bowiem wszystko zostało tutaj przedstawione w śmiechowy sposób, wykorzystując masę rozbrajających sucharów.
Wracając jednak do przedstawienia walki. Możemy pokonać przeciwnika albo ilością, albo, co będzie miało miejsce nad wyraz często, rzucić goblinami na epicką śmierć. Szanse są podobne do wyrzucenia orał albo reszki i działa to na tej samej zasadzie. Dzięki temu zabiegowi możemy pokonać nawet bardzo trudne potwory, ale ze szczęściem jest różnie. Pomóc może nam kowadło, które zabije ostatniego goblina, ale przeszkodzić może nam w tym inny gracz.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.03.2017 10:23 przez Komimasa.)
27.03.2017 18:50
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Eikichi Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 1,917
Dołączył: 31.07.2011
Skąd: San Escobar
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: W co ostatnio graliście (planszówki)
Wczoraj w towarzystwie Rdrja, Ruriego i Grassa udało nam się zagrać w Chaos w Starym Świecie, planszówkę w klimatach Warhammera Fantasy Battle, gdzie każdy z graczy wciela się w jednego z czterech głównych bogów Chaosu i próbuje zasiać jak największy terror na ziemiach starego świata.

Dla mnie grańsko w tę grę było dodatkowo ważne ponieważ jako prezent urodzinowy traktowałem ją jako pozycję obowiązkową do przetestowania. I kuźde... Na cycki Melitele nie zawiodłem się na niej, no bo kiedy ostatnio mieliście tak, że odpalacie dłuższą planszę drugi raz pod rząd? Ja sobie takiej sytuacji nie przypominam.
Gra jest pod tym względem świetna, że ma sporo zasad, regułek itd. ale za to gra się w nią prosto, a dobrze napisana instrukcja pomaga w odnalezieniu ewentualnych odpowiedzi na pytania. Każdym bogiem gra się zupełnie inaczej, nie tylko przez różnicę w jednostkach, ale i przez karty, a także zawsze trochę inne rozplanowanie sił na mapie.
Gra nie daje po tyłku najsłabszemu graczowi, ba, ma on nawet przywileje związane z decydowaniem o tym kogo będą tyczyć się wydarzenia ukazane na kartach starego świata, przeważnie ludzie starają się przed nami bronić i kogoś można w ten sposób ukrócić.
Podoba mi się też to, że wygrać da się na kilka sposobów i tak np nie każdy musi iść w ulepszanie jednostek do walki, a może wybrać inny sposób na zwycięstwo, np przez zbieranie pkt. zwycięstwa, skupiać się na całkowitym pustoszeniu regionów.
Dziwne jest też to, że o ile interakcja w tej grze gra pierwsze skrzypce tak podczas dwóch gier nie odczułem by jakikolwiek gracz miał jakoś niesamowicie pod górkę, wkurzał się na innych. Balans to jedna z wielu zalet tej pozycji, regrywalność również. Nawet kostki używane do walki nie wnerwiają.

Także czekam na kolejną sposobność do gry xD. Aż chce się wrócić do bitewniaka.

[Obrazek: dB4Eis3.jpg]
09.04.2017 13:29
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama