Aktualny czas: 14.12.2017, 21:07 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Ankieta: Czy warto kontynuować?
Dawaj stary dawaj! Jest koks!
Pisz dalej, ale popraw troszkę styl.
Nie pisz, nie ma sensu.
Mnie to lotto.
[Wyniki ankiety]
 
Odpowiedz 
"YOHOHOHO SAMOTNOŚCI" Ch.II (NOWE !!!)
Autor Wiadomość
Wąski Offline
Naczelny Enufil
Pirat

*
Liczba postów: 620
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Olsztyn
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
"YOHOHOHO SAMOTNOŚCI" Ch.II (NOWE !!!)
Bo długiej walce z kompem mogę wreszcie dostarczyć wam pierwszy chapter YS'a, mam nadzieję, że odnajdziecie w nim coś, czego nie było w innych fikach Big Grin Życzę miłego czytania i zachęcam do komentowania Big Grin

Aha, nie spodziewajcie się po tym chapterku nie wiadomo czego ;] Historia dopiero się musi nakręcić Big Grin

MOŻLIWE SPOILERY!!!

P.S. Wybaczcie, że jest trochę krótki, ale taki właśnie miał być. Nie chce za dużo na początek rzucać ;]


Chapter I: Początek.


Binkusu no sake o...

- HEJ BROOK! Skrzypce w dłoń!
- Dawaj! Zaśpiewajmy to wszyscy!

todoke ni yuku yo...

- PANOWIE WSTAWAĆ!!! TAraara!!! Rirarara!!!!
- AAA, Brook!!! Już nie śpimy!!!
- ZAMKNIJ SIĘ !!!!

.....


Dzisiaj mija kolejny rok od mojej śmierci. Jak ten czas szybko płynie, Laboon... Ale wiesz, mówi się, że czas leczy rany. Trudno mi jednak zapomnieć o chłopakach, o kapitanie... Swoją drogą, te przysłowie jest totalnie bezsensu w moim przypadku. Rany pojawiają się na ciele a ja... Yohohohoho!!! Chyba mi się najwyżej złamania zrosną.

Sam widzisz, co się ze mą dzieje. Staram się jakoś funkcjonowć, przemieniać tragedię w żart, bo tak naprawdę co innego mi pozostało? Rozśmieszanie samego siebie. Tyle lat samotności.... Chociaż, nie zawsze byłem sam. Zawsze Ty tutaj byłeś. Ale nie tylko. Byli przecież inni. Ci zagubieni podróżnicy... Chyba najwyższa pora opowiedzieć Ci o tym. Szczególnie teraz, gdy koniec tego wszystkiego jest tak bliski. Ta opowieść to tylko moja ucieczka od nieuniknionego. Więc posłuchaj....



Jak sam pamiętasz z moich opowiadań, długi czas szukałem swojego ciała. Przez mgłę trudno było cokolwiek zobaczyć. Wreszcie jednak poczułem, że jakaś siła ciągnie mnie w dół. Gdy się obudziłem, byłem już w swoim ciele... A właściwie w szkielecie. I słyszałem jakiś ruch na statku. Powoli uniosłem głowę i zobaczyłem jakąś grupkę piratów. Z początku myślałem, że to nasza załoga, więc od razu krzyknąłem:
- Hej, kapitanie!
Odwrócili się w moją stronę i zobaczyłem obrazek jak z najgorszych koszmarów. Stojący najbliżej mnie "pirat" nie miał połowy głowy, a z jego ust wypływa szara maź, której pochodzenia nie chciałem nawet znać. Reszta tej zgrai nie wyglądała lepiej. Zwisające z ciał płaty skóry, ropiejące rany, brak ręki lub nogi... Słyszałem kiedyś o nich. To zombie.
Ze wszystkich wyróżniała się jednak jedna postać. Wysoki osobnik, pewnie jakieś 2,5 metra, ze spiczastymi uszami, wystającymi z ust kłami i ze skórą (zszytą nićmi) koloru niebieskiego sprawiał wrażenie kogoś ważniejszego niż inni. Przede wszystkim dlatego, że jako jedyny nie buszował po pokładzie, a tylko się przyglądał. Teraz skupił wzrok na mnie...
- No proszę! Czyżby jakiś zagubiony szkielet z naszej ferajny? Kishishishi... - jego śmiech przypominał jednocześnie płacz dziecka i szczekanie psa.- Nie, zaraz, tak trochę nie za bardzo wyglądasz na naszego... CO?! Buahahaha! Ten szkielet ma afro, no nie mogę!
"Wampir" upadł na pokład statku i zaczął płakać ze śmiechu.
- Nie wierzę! Drugi Sengoku! Buahahaha! Nie uwierzą mi jak wrócę!
Nagle śmiech urwał się. W oczach kreatury pojawił się błysk.
- Jak się nazywasz szkielecie?
- Brook - odpowiedziałem, ale czułem, jak nogi się pode mną uginają. W jego głosie brzmiała niewypowiedziana groźba.
- Brook... Zwą mnie Gecko Moria. Zapamietaj to imię, szkielecie....
W tym momencie poczułem, jak ktoś uderza mnie w tył głowy i straciłem przytomność...

Obudziłem się znowu na naszym statku, ale czułem się jakiś taki pusty... oczywiście trudno jest być pełnym, będąc szkieletem (yohohoho!), ale to było coś więcej. Popatrzyłem po sobie. W sumie wiele się nie zmieniło. Białe kości - są. Afro - jest. Laska - jest. Ubranie - jest. Buty - są... Zaraz... Spojrzałem za siebie, na bok, potem znowu przed siebie. Możesz sobie tylko wyobrazić moje zaskoczenie faktem, że nie mam cienia! Szlag mnie jasny trafiał, bo nawet nie zdążyłem zobaczyć, jak wygląda cień szkieletu. Przypomniało mi się jednak, że tuż przed upadkiem widziałem ogromną wyspę za plecami Morii. Gdy w mojej głowie pojawiło się to imię, przed oczami (przed czym?!) przesunęły mi się mgliste obrazy, jakby przypomienie snu. Widziałem wampira, który wyciąga ze mnie duszę, która jest cała czarna. Mówi coś. Ta wizja trwała tylko chwilę, ale wiedziałem, że muszę dotrzeć do tej wyspy...


Wybacz Laboon, ale drugi raz nie będę Ci o tym opowiadał przecież. Zresztą, przywoływanie wspomnienia walki z tym samurajem ciągle jest bolesne. Nie byłem dla niego żadnym przeciwnikiem! Zmiażdżył mnie zombie, który posiadał mój cień! Przecież powinniśmy być na tym samym poziomie! Niestety...

Po porażce wróciłem na statek i postanowiłem poddać się temu, co mnie czeka...

Nie potrafię opisać, co czułem, żyjąc sam na statku pełnym ciał. Chyba nikt nie potrafiłby tego opisać. Codziennie budziłem się z krzykiem, widząc w koszmarze śmierć Yorka i reszty. A w rzeczywistości leżałem wśród nich, gnijących i patrzących na mnie pustymi oczodołami... Poczułem wtedy, że nie spełnie tej obietnicy... Że nie dotrę do Ciebie, nie posłuchamy jeszcze raz tej pieśni... Owoc, który zjadłem, okazał się przekleństwem. Wrzucił mnie w środek piekła, z którego nie było ucieczki...

Sam długo się zastanawiałem jak to jest, że nie zaskakuje mnie to, że jestem szkieletem. Widzisz, znasz mnie. Zawsze byłem taki, że w każdej sytuacji próbowałem znaleźć coś zabawnego. Dzięki temu łatwiej można się z tą sytuacją pogodzić. A to, że wyglądałem jak szkielet mogło być naprawdę czymś zabawnym. Oczywiście nie dla każdego...


Pamiętam wyraźnie dzień, gdy zobaczyłem rozbity statek na granicy mgły. To było jakieś 3 miesiące po incydencie z Gecko Morią. Ogień wciąż tlił się na szczątkach rozrzuconych w promieniu wielu metrów. W wodzie pływały rozszarpane ciała, najwyraźniej nie dawno rozpętała się tutaj bitwa.
Nagle usłyszałem jakiś głos, dobiegający od lewej strony naszego statku. Wyjrzałem za burtę i zobaczyłem jakąś postać. Resztkami sił trzymała się jakiejś deski, i wołała słabo.
-Ktokolwiek... Błagam, pomóż mi...
Najszybciej jak tylko mogłem przerzuciłem drabinkę przez burtę i zszedłem po niej. Zatrzymałem się tuż nad postacią i chwyciłem ją. Była leciutka jak piórko, więc bez problemu mogłem wnieść ją na pokład.
Była to młoda dzieczyna, skończyła pewnie dopiero 18 lat. Miała długie, czarne włosy i, powiem szczerze, całkim niezłą figurę. Na poszarpanym ubraniu zobaczyłem w wielu miejscach plamy krwi. Była ranna i nie wiadomo, jak długo przebywała w lodowatej wodzie. Czym prędzej zabrałem ją do mojej kajuty, jedynego wyglądającego w miarę normalnie pomieszczenia. Z jednej z szafek wyciągnąłem bandaże. Na szczęście były wciąż w opakowaniu, więc nie było ryzyka, że są na nich bakterie. Starając się nie patrzeć na to, co jest pod ubraniem, zacząłem ją opatrywać. Po godzinie odsunąłem się od niej. Nie było tak źle. Dziewczyna nie odniosła poważnych ran i głównym problemem było raczej wyziębienie organizmu niż utrata krwi. Okryłem ją kilkoma kocami postanowiłem czekać. Pzystawiłem sobie stołek obok jej łóżka i stereotypowo postanowiłem czuwać, oczywiście zasypiając.

Ze snu wyrwał mnie krzyk połączony z jednoczesnym kopniakiem w twarz. Zleciałem z krzesła i spojrzałem w stronę łóżka dziewczyny. Teraz siedziała na nim z szeroko otworzonymi ustami i z przerażeniem w oczach.
- Dzień dobry! Nazywam sę Bro... - zacząłem, ale wypowiedź przerwał garnek, który trafił mnie prosto w gębę.
- AAAAA!!! NIE ZBLIŻAJ SIĘ DO MNIE!!!!
Hm, w sumie nie ma co się dziwić, jestem szkieletem.
-Przepraszam panią ale czy mógłbym coś...
Tylko cudem uniknąłem lecącego w moim kierunku taboretu, który rozstrzaskał się na ścianie za mną.
- Słuchaj, naprawdę nie powinnaś...
-Jesteś jednym z nich! ZABIJĘ CIĘ! - krzyczała dziewczyna i zaczęła wstawać z łóżka. Nagle zobaczyłem grymas bólu na jej twarzy. Zrobiła parę kroków w moją stronę i potknęła się. Złapałem ją, żeby nie upadła. W innej sytuacji możnaby to uznać za romantyczną scenę, gdyby nie to, że ja byłem szkieletem, a ona obandażowaną furiatką.
- Zostaw mnie... Ja...
Zemdlała.

Schemat tego typu powtarzał się wielokrotnie. Przestałem wreszcie sypiać, żeby mieć szasne uniknąć kolejnych uderzeń. Pewnego razu postanowilem wreszcie wytłumaczyć sytuację. Znalazłem kawałek papieru, i napisałem na nim krótki liścik, w którym tłumaczyłem dziewczynie co się stało, jak ją znalazłem, i że nie jestem wrogiem. Napisałem, że zjadłem taki a nie inny owoc, i dlatego tak wyglądam. Kartkę zostawiłem na stoliku obok niej.
Obudziła się godzinę później, a ja, uprzedzając jej krzyk powiedziałem.
- Przeczytaj liścik!
Dziewczyna zastygła z lampką w ręce i spojrzała na biurko. Ostrożnie, mając mnie ciągle na oku, wzięła do ręki liścik. Zobaczyłem,że czyta go powoli i uspokaja się. Postanowiłem więc podejść do niej. Zostałem przywitany szybkim butem w ryj.
- ROZEBRAŁEŚ MNIE TY ZBOCZONY SZKIELECIE!! - zaczęła krzyczeć, rumieniąc się przy tym.
- Zaraz, zaraz.. Ja tylko niosłem pomoc... - tłumaczyłem się.
- NA CYCKI CHCIAŁEŚ SOBIE POPATRZEĆ! A POTEM PEWNIE WYKORZYSTAĆ I... - w tym momencie przerwała i spojrzała na mnie. Chyba uświadomiła sobie, że nie bardzo jest jak ją wykorzystać....
- No właśnie - podsumowałem. - A teraz pozwól, że się przedstawię. Jestem Brook, aktualny kapitan piratów Runba i, jak widać, szkielet.
Patrzyła na mnie spode łba i wymamrotała:
- Aiko....
Trzeba przyznać, miała fajny głos.
- Słuchaj... Aiko? - zacząłem. - Proszę, opowiedz mi, co się stało kilka dni temu?
Wyraźnie się zasmuciła. A potem zaczęła opowiadać.

Aiko urodziła się na małej wysypce na East Blue. Ojciec całe życie wpajał jej uwielbienie do Marines, i przez długie lata sama wierzyła w słuszność działań Rządu. Pewnego dnia w jej rodzinnym mieście została złapana grupa piratów, w której przebywał także jej najlepszy przyjaciel, Riko. To znaczy, tak naprawdę nie był on piratem. Jako młody chłopak interesował sie po prostu pirackim życiem i często spędzał czas w barach, w których przesiadywali piraci. Tego dnia siedział przy jednym stole z grupką piratów i słuchał ich opowieści. Wtedy to baru wparowali marines i zgarnęli wszystkich, łącznie z Riko. Chłopak wyrywał się, zaklinał, że nie jestem piratem, ale nic to nie dało. Wszyscy zostali skazani na śmierć przez rozstrzelanie.
Śmierć Riko i jawna niesprawiedliwość Marines miały ogromny wpływ na młodą dziewczynę. Następnego dnia wsiadła do luku bagażowego jednego ze statków i uciekła z wyspy. Po jakimś czasie została odkryta przez kapitana statku i wyrzucona na najbliższej wyspie. Głodną i poobijaną znalazł ją kapitan Farimo, mężczyzna w średnim wieku i nikczemnego wzrostu. Zaproponował jej, żeby dołączyła to jego pirackiej załogi. Zgodziła się bez wachania.
Wraz z załogą przeżywali wiele przygód, ale nad Aiko ciągle wisiało widmo jej ojca, który na pewno jej szukał. Kilka dni temu zostali zaataowani przez statek Marines. Kapitanem na ich statku był młody komodor, noszący czapeczkę z daszkiem i hawajską koszulę. Kapitan Farimo be wachania rzucił się na młodego, mając pewność, że nie będzie miał z nim szans. Mylił się straszliwie. Chłopak był użytkownikiem jakiegoś dziwnego Diabelskiego Owocu, dzięki któremu zamieniał się w płynny ogień. Kapitan nie miał żadnych szans, dosłownie rozpłynął się pod wpływem gorąca. Reszta załogi dzielnie walczyła z innymi marines na swoim statku ale wtedy wydażyło się coś zaskakującego. Ten młody komodor uderzył wielką pięścią uformowaną z ognia wprost w statek piratów Aiko. Wszyscy, marines i piracie, powpadali do wody i w większości zginęli. Ten młodzian poświęcił wszystkich dla dobra sprawy, dla celu misji. Którym było na pewno zabicie Aiko. Ta jednak przeżyła..

- I trafiłam na statek jakiegoś obłąkanego, zboczonego kościotrupa... Świetnie. - zakończyła.
Słuchałem tej opowieści w milczeniu, zaskoczony brutalnością marines. Owszem, podczas przygód Runba wielokrotnie spotykała się z wysłannikami Rządu, ale nigdy nie byli oni ta brutalni, nigdy nie mogliby poświęcić własnych nakama. Ale ten tutaj... Posiadająć tak niezwykłą moc może za kilka lat być znaczącą postacią w Marines.
- Aiko, przykro mi, naprawdę... Wiem, co czujesz, bo ja sam straciłem swoich towarzyszy. Widzisz, ja...
Przerwał nam odgłos kroków na pokładzie. Wyciągnąłem swoją katanę z laski i wyszedłem na zewnątrz.
Na środku pokładu stał mężczyzna, który w pierwszej chwili mógłby być pomylony z zombie, a to ze względu na ogólny wygląd. Miał krzywe zęby, był bardzo chudy i bił od niego odór ciał. Poruszał się jednak jak normalny człowiek, nie brakowało mu części ciała, nie miał na sobie szwów. Ubrany był w strój marines. W ręku trzymał sporych rozmiarów miecz. Zauważył moje przybycie, skierował czubek miecza w moim kierunku i powiedział.
-Z rozkazu Rządu ja, podporucznik T-Bone, skazuję Ciebie i poszukiwaną Aiko na śmierć!

Zaczynało być ostro...


Pytania niecałkiem dramatyczne:
-Jaki będzie wynik starcia Brooka i T-bone'a?
-Jaką jeszcze tajemnice skrywa Aiko?
-Czy połączy siły z kościotrupem?

[Obrazek: wskasygna3.jpg]
27.11.2009 15:09
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,463
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #2
 
Dobra przeczytałem więc należy się komentarz. Pierwsza sprawa zrób korektęSmile Masz cholendarną liczbę literówek...

Powiem tak, nie przepadam, za tego typu narracją. Tym bardziej, że Brook nie wydaje mi się do tego odpowiednią osobą, no ale powiedzmy pomijając moją niechęć do tej narracji, to wydaje mi się, ze wychodzi naturalnie.
Duży plus za jego teksty związane z tym, iż jest kościotrupem, bardzo ładnie to pasuje.
Moim skromnym zdaniem, za dużo tu narracji, za mało opisu, co ważne monologów. Choć u ciebie właściwie nie wiadomo, jak długo był samotny, więc mógł jeszcze tak "sam ze sobą" nie nadawać. Aczkolwiek monologi pewne zapewne uatrakcyjniłyby to.

Wydaje mi się, że przesadziłeś z tym jej budzeniem, krzykami i zasypianiem, piszesz wszak, że to się powtarzało. Wystarczyłoby jakby za drugim razem napisał liścik.
Fabuła jest nawet nie głupia, nic wielkiego się na razie nie stało, ale zakończyłeś w miarę intrygująco.


Jest pewne "cuś" skoro już wrócił do "ciała kościotrupa" to jego ziomale też musieli się już rozłożyć, skoro tak, jak ich ciała mogły gnić?

Cytat:Nie potrafię opisać, co czułem, żyjąć sam na statku pełnym ciał. Chyba nikt nie potrafiłby tego opisać. Codziennie budziłem się z krzykiem, widząc w koszmarze śmierć Yorka i reszty. A w rzeczywistości leżałem wśród nich, gnijących i patrzących na mnie pustymi oczodołami...

Chodzi o ten tekst.

Jest na pewno nieźle, ten smutek pierwszy, mogłeś opisać bardziej wzruszająco, ale jest fajnie. Przeczytałem i co ważne mam zamiar czytać dalej, więc w moim odczuciu, to napisałeś dobrą część fika.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


27.11.2009 17:33
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Jutsu
Unregistered

 
Post: #3
 
Wreszcie mam Wąskiego na muszce. Trochę tak postoimy...

No więc, dość ciekawy pomysł, najbardziej mi się podobają wstawki, pasują tu doskonale w końcu to opowieść o Brooku.
Na początku nie kminiłem o co chodzi, nie wiem czy to zamierzone, raz napisałeś że minął rok, potem, że lata. Ale gdy już przeszło do historii zrobiło się naprawdę inaczej. Mało nostalgii bólu i rozdarcia, czego mi trochę brak, skupiłeś się na przedstawieniu czegoś, tzn już coś poruszyć. A szkoda bo moment po śmierci był przecież najlepszym do tego miejscem. Gdzieś jeszcze ci się czasy pomyliły, bo w pewnym momencie walłeś teraźniejszy. To ci mogę akurat znaleźć.
Ale, mogę źle pamiętać, jednak jeśli York był głównym kapitanem Rumba no to masz błąd merytoryczny. Przecież on ich opuścił będąc żywym. (nie pamiętam czy go an wyspie zostawili czy wysłali innym statkiem)
Nie wiem też co to za niebieski Moria, to sprawiło, że nie bardzo wiedziałem o kogo chodziło, najpierw myślałem że Absalom potem Hildon i Moria. Te retrospekcje, choć krótkie to były na miejscu i nie ma się gdzie przyczepić.
A teraz najważniejsze, pamiętasz jak mi skomentowałeś fika o FT ?

Wąski napisał(a):Zdecydowanie zedytuj sobie pierwszy rozdział. Zdarzają się, niestety całkiem często, literówki czy błędy interpunkcyjne, które troszeczkę niszczą zabawę.

U mnie były to błędy interpunkcyjne, i leżał styl. Starałem się jednak zrobić kilka korekt. I teraz pytanie, do ciebie czy ty też je zrobiłeś? No właśnie często jest tak że nie zauważamy. Od tego ile zrobiłeś korekt, tak bardzo będę Ci współczuł, bo naprawdę literówki mocno rzucają się w oczy,

Wąski napisał(a):Znalazłem kawałe papieru, i napisałem na niej krótki liścik, w którym tłumaczyłem dziewczynie co się stało, jak ją znalazłem, i że nie jestem wrogiem.


Za to, myślę że z interpunkcja problemów nie będzie. (aha jeśli te literówki są wynikiem ciężkiej pracy z kompem to sorx za to wygarnięcie)

Co jeszcze jest ważne: Po myślniku dajemy spację.

No i do końcówki bym się przyczepił. "Zaczynało być ostro..." jakoś tak Undecided

Podsumowując myślę, że jak ustrzeżesz się tych literówek albo zmniejszysz ich ilość to będzie bardzo dobrze, skupiłeś się tu bardziej na akcji, spodziewałem się więcej przeżyć wewnętrznych ale nie jest to zła droga z tym, że ciutka żal.
Pomysł jak najbardziej wart kontynuowania.
27.11.2009 17:36
Odpowiedz cytując ten post Return to top
Wąski Offline
Naczelny Enufil
Pirat

*
Liczba postów: 620
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Olsztyn
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
 
Komimasa napisał(a):Moim skromnym zdaniem, za dużo tu narracji,z a mało opisu, co ważne monologów.

Słuchaj, nie dziw sę, że jest monolog, dużo ich będzie. Sam jest no nie?Tongue

Komimasa napisał(a):Wydaje mi się, że przesadziłeś z tym jej budzeniem, krzykami i zasypianiem, piszesz wszak, że to się powtarzało. Wystarczyłoby jakby za drugim razem napisał liścik.

O to właśnie chodziło, ta sytuacja miała być abstrakcyjna ;] Też byśza pierwszym razem wpadł na pomysł liściku, czy byś próbował normalnie gadać? ;]

Komimasa napisał(a):Jest pewne "cuś" skoro już wrócił do "ciała kościotrupa" to jego ziomale też musieli się już rozłożyć, skoro tak, jak ich ciała mogły gnić?

Zauważ, że na ciałach niektórych mogły pozostać części mięśni itp. ie każdy rozkładał się w takim samym tępie (np. ten grubasek co grał na akordeonie, on miał dużo ciałka).

Komimasa napisał(a):Pierwsza sprawa zrób korektęSmile Masz cholendarną liczbę literówek...

Spoko, wiem o tym, zaraz sie miałem za to wziąść ;]

[Obrazek: wskasygna3.jpg]
27.11.2009 17:40
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Wąski Offline
Naczelny Enufil
Pirat

*
Liczba postów: 620
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Olsztyn
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
 
Jutsu napisał(a):Na początku nie kminiłem o co chodzi, nie wiem czy to zamierzone, raz napisałeś że minął rok, potem, że lata.

Mylenie się czasów jest efektem zamierzonym.

Co do literówek, tak jak powiedziałeś, to efekt trudności z komputerem. Dzisiaj bedzie to naprawione.

Jutsu napisał(a):spodziewałem się więcej przeżyć wewnętrznych ale nie jest to zła droga z tym, że ciutka żal.

Każdy się spodziewał, łącznie ze mną. Przed nami prawdopodobnie jeszcze wiele rozdziałów, nie wszystko miało byćzawarte w pierwszym momencie. Ma być dużo retrospekcji stary.

Jutsu napisał(a):Ale, mogę źle pamiętać, jednak jeśli York był głównym kapitanem Rumba no to masz błąd merytoryczny. Przecież on ich opuścił będąc żywym. (nie pamiętam czy go an wyspie zostawili czy wysłali innym statkiem)

York był śmiertelnie chory i wysłali no samotnego na statku, żeby mógł umrzeć. Wtedy Brook prawdopodobnie sam został kapitanem Runba pirates.

Jutsu napisał(a):Nie wiem też co to za niebieski Moria, to sprawiło, że nie bardzo wiedziałem o kogo chodziło, najpierw myślałem że Absalom potem Hildon i Moria.

To jest ten Moria, którego wszyscy znamy. On jest jasnoniebieski, taki ma kolor skóry w anime, przynajmniej moim zdaniem ;]


BTW, nikt nie komentuje pojawienia się T-Bone'a i "chłopka w czapeczce ;]

[Obrazek: wskasygna3.jpg]
27.11.2009 17:45
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Jutsu
Unregistered

 
Post: #6
 
Wąski napisał(a):Codziennie budziłem się z krzykiem, widząc w koszmarze śmierć Yorka i reszty. A w rzeczywistości leżałem wśród nich, gnijących i patrzących na mnie pustymi oczodołami...

Te zdania mogą człowieka, wprowadzić w błąd ;-)

Retrospekcjami mnie uspokoiłeś :-)

Wąski napisał(a):To jest ten Moria, którego wszyscy znamy. On jest jasnoniebieski, taki ma kolor skóry w anime, przynajmniej moim zdaniem ;]

Jestem cholernie ciekaw kto jeszcze tak uważa.


Wąski napisał(a):BTW, nikt nie komentuje pojawienia się T-Bone'a i "chłopka w czapeczce ;]

Spoiler :
Nie wiem kim jest ten chłopek w czapeczce, no chyba nie Ace nie?

A T-Bone tak z gruszki pietruszki. (proszę bardzo skomentowałem jego przybycie ;-) )
27.11.2009 18:34
Odpowiedz cytując ten post Return to top
BlackKuma Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,093
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Świebodzin
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #7
 
Powiem, że pierwszy rozdział spodobał mi sięSmile
Na początku pogubiłem się trochę, ale jak to napisałeś był to zamierzony zabieg.
Jak dla mnie było trochę za mało smutno, ale to może takie wrażenie. Poza tym jak wspomniałeś ficzek będzie miał dużo chapków i na to miejsca jeszcze będzieBig Grin
Wąski napisał(a):Jutsu napisał/a:
Ale, mogę źle pamiętać, jednak jeśli York był głównym kapitanem Rumba no to masz błąd merytoryczny. Przecież on ich opuścił będąc żywym. (nie pamiętam czy go an wyspie zostawili czy wysłali innym statkiem)


York był śmiertelnie chory i wysłali no samotnego na statku, żeby mógł umrzeć. Wtedy Brook prawdopodobnie sam został kapitanem Runba pirates.
Wąski, chodzi o to, że napisałeś to tak, jakby Brook widział jego śmierć, a tak nie było.

Wąski napisał(a):BTW, nikt nie komentuje pojawienia się T-Bone'a i "chłopka w czapeczce ;]
Ja skomentujeXD
Ciekawe skąd sie tam T-Bone wziął. Jestem niezmiernie ciekaw jak to rozwiążeszSmile
Spoiler :
No i nie muszę zgadywać, bo wiem, że chłopak w czapeczce to AkainuBig Grin "Oddany" sprawie jak zwykleBig Grin
Jutsu napisał(a):Wąski napisał/a:
To jest ten Moria, którego wszyscy znamy. On jest jasnoniebieski, taki ma kolor skóry w anime, przynajmniej moim zdaniem ;]


Jestem cholernie ciekaw kto jeszcze tak uważa.
Na początku myślałem, że to Absalom, ale potem skapnąłem się, że to MoriaWink
Czekam na następny rozdziałSmile

.........._............_...........
........IOI'.'.'.'.'.'.'.IOI.........
........ \.'.'.'.'.'.'.'.'.'./..........
........".'.'.'.'.'.'.'.'.'.'.'"...........
........"""[!!!!] [!!!!]"""...........
.....""""" ...../..\....""""""........
...."""""" ..______..""""""".......
...""""""" .....__.....""""""""......
..""""""""\________/"""""""""...
27.11.2009 18:39
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,463
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #8
 
Cytat: Komimasa napisał/a:
Moim skromnym zdaniem, za dużo tu narracji,z a mało opisu, co ważne monologów.


Słuchaj, nie dziw sę, że jest monolog, dużo ich będzie. Sam jest no nie?Tongue


Wąski, mi nei chodziło, że mało monologu, tylkoz a dużo jego "przemyśleń" a za mało czystego monologu w moim myśleniuSmile

Np

Jak jest sytuacja z kobitą.

- Ojej nie powinienem w sumie. Ale majteczki.. W sumie, należy mi się jakaś nagroda.

Coś w deseń taki, że wiemy, iż pewne zdania wypowiedział na głos.

Cytat:spiczastymi uszami, wystającymi z ust kłami i ze skórą (zszytą nićmi)
No przecież Moria ma spiczaste uszy... Jak mogliście sądzić, ze to Absalom?

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


27.11.2009 18:46
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Jutsu
Unregistered

 
Post: #9
 
Spoiler :
Nie mógł to być Akainu. Co prawda z początku też tak myślałem ale potem zwątpiłem nie wiem czemu Ace napisałem .Wąski dawaj fik w spoiler :-P
Komimasa napisał(a):No przecież Moria ma spiczaste uszy... Jak mogliście sądzić, ze to Absalom?

Spoiler :
spierdalante ;-)
27.11.2009 18:50
Odpowiedz cytując ten post Return to top
BlackKuma Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,093
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Świebodzin
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #10
 
Jutsu co do spoilera to fakt, zapomniałem o czasie, w którym się dzieje fikBig Grin
No to w takim razie T-Bone obecnie w OP musiałby mieć z 70 latXD
Wąski wytłumacz się z tego, czy ja to może źle rozumiem;D

.........._............_...........
........IOI'.'.'.'.'.'.'.IOI.........
........ \.'.'.'.'.'.'.'.'.'./..........
........".'.'.'.'.'.'.'.'.'.'.'"...........
........"""[!!!!] [!!!!]"""...........
.....""""" ...../..\....""""""........
...."""""" ..______..""""""".......
...""""""" .....__.....""""""""......
..""""""""\________/"""""""""...
27.11.2009 18:56
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama