Aktualny czas: 25.11.2017, 05:59 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wątek zamknięty 
[Załogi] PBF Storytelling: Nami vs Szczery
Autor Wiadomość
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #1
PBF Storytelling: Nami vs Szczery
WAŻNY WSTĘP

Dałabym ten temat do "Aktualny PBF (...)" gdyby nie było dopiski "Szoguna". Dlatego temat będzie tutaj.

Od razu na wstępie ostrzegam, że nie jest to temat do ogólnego pisania. Proszę o nie umieszczanie komentarzy, nie dorzucanie postów własnych postaci, nie wtrącanie się w akcje, która będzie się działa (głównie chodzi po prostu o to, aby nam się w ową akcję nie wplątywać, ponieważ może to zaburzyć nasz koncept na krótki storytelling).
Nie potrzebujemy również MG do pomocy, gdyż sami potrafimy sobie zadecydować, która akcja jest udana, a która z jakiegoś powodu nam nie wyszła. Także zgłoszenia czy propozycję "ja mogę być MG!" także odpadają d: Sami potoczymy naszą akcję w odpowiednim kierunku, bez udziału i pomocy osób trzecich.

Czytać naturalnie nie mam zamiaru nikomu zabraniać d: Tamto powyżej to też nie jest agresywny zakaz z mojej strony. Po prostu ze Szczerym chcielibyśmy przeprowadzić drobną akcję, która w dużej mierze zależeć będzie od charakteru oraz zachowania naszych postaci. Nie będziemy robić niczego na siłę, jednak jak wynika z tytułu - tak, to ma być walka. Ale nigdzie nie daję gwarancji, że będzie ona taka, jaką możecie sobie wyobrazić, ponieważ, jak już wspomniałam, wiele będzie zależeć od osobowości naszych postaci.

Jest to jak najbardziej Załogowe, ponieważ postaciami będą nasze ludki z Załóg. Szczery Szczerego z Soge oraz Nami Nami z Nami (nie no, z Magnetica :< ). Przepraszam bardzo, że wygląda to na taki zamknięty krąg wzajemnej adoracji (lub jej braku, ale wciąż zamknięty i wzajemny), jednakże każde wtrącenie jakiejś innej postaci mogłoby zaburzyć akcję (np moja postać widząc, że nie będzie 1vs1 a np 1vs2, wycofałaby się mówiąc, że jeszcze kiedyś go dorwie, a wtedy ten temat straciłby sens :c).

Mam nadzieję, że mnie rozumiecie i nie czujecie, że ten temat jest bez sensu, chamski, nie pozwalający innym dołączyć do zabawy itp. Jeśli bardzo będziecie pragnęli skomentować to, co tutaj się dzieje, możecie napisać w komentarzach do wyzwań, ale to tak tylko jeśli naprawdę nie będziecie mogli się powstrzymać (o ile wgl komukolwiek bdzie się chciało to czytać, do czego nie namawiam d: )

EDIT: Wszelkie negatywne komentarze, wasze odczucia, skargi i zażalenia przyjmuję na klate na PW. Domyślam się, że ten temat może wywołać niezadowolenie, może nawet złość, także jeśli naprawdę wam leży, nie wińcie Szczerego, piszcie do mnie. Najwyżej usunę to i po prostu nie będzie. Nie chcę nikomu robić na złość, nikogo drażnić. Także jeśli poczuliście jakiekolwiek negatywne emocje - przepraszam. Możecie mi napisać na PW. Jeśli będzie wiele złych wiadomości, to usunę, by nikomu nie wadzić.
______________________________________________________________________________
______________________________________________________________________________



Nami
Spoiler :
[Obrazek: 30m31xe.jpg]

Kobieta nie należała do tych, co mogły się pochwalić, iż nie są przeciętnego wzrostu. Otóż Nami była dokładnie taka - przeciętna. Miała szerokie biodra, zgrabne, długie nogi, niewielkie piersi. Nie wyróżniała się niczym specjalnym, nawet z buzi była przeciętna. Zwykła, kobieca twarz, prosty nos, oczy średniej wielkości, małe acz wyraziste usta. Wszystko otoczone salwami rudych, długich pukli.
Miała na sobie idealnie dopasowane, krótkie spodenki o dość ponuro trawiastej barwie.
Jej znacznie widoczne wcięcie w talii, na szczęście odwracało uwagę od większego tyłka, zaś biust dziewczyny, był bez wątpienia standardowy. Nie był on ani przesadni, tak, że dziewczyna mogła wznieść się w powietrze na swoich balonach, ani też mały, żeby można było mylić ją z chłopcem. Wielkość jej piersi była idealna, by móc schować coś w biust, i by to coś nie wyleciało dołem bluzki. Sama górna część garderoby była skromna, ale nie na tyle, by więcej odsłaniać niż zasłaniać. Była dość zwyczajna, jak na porządną kobietę, spędzającą długie miesiące na morzu, przystało. Na lewym ramieniu wytatuowany miała ster. Buzia Nami była dość młoda, choć nie wygląda na nastoletnią. Zdecydowanie prezentowała się bardziej dojrzale i dorosło. Jej wyraz był zazwyczaj wredny i złośliwy, zaś uśmiech - całkowicie szyderczy i szelmowski. Ta kobieta na pierwszy rzut oka wydawała się być twardą zawodniczką, którą niełatwo nastraszyć. Kobieta Pirat miała proste jak drut, czerwone włosy sięgające do łopatek. Na głowie miała przepaskę ozdobioną czaszką. Kolor oczu Nami był zielony.

Dzień, jak każdy inny, nie zapowiadał się dobrze. Czasami można było odnieść wrażenie, że Nami ma PMS 365 dni w roku. Wiecznie wściekła, na każdego się wydzierająca, krzywkliwa, agresywna, nieustępliwa. Wręcz uparta jak oślica. Tego dnia zacumowała z załogą przy jednej z większych wysp. Rika chciała zrobić zakupy, Panda i Mefiu wydurniali się ciągle jak małe dzieci, a Slawo zdawał się robić za opiekunkę. Weather zaś ostatnio zachowywał się podejrzanie, więc został zamknięty na dole pokładu wraz ze Szczurem, który miał go pilnować. Pewnie biedny Łeder teraz siedzi i próbuje przekupić go kawałkiem sera. Rudowłosa jednak to wszystko miała głęboko w poważaniu, gdy zatrzymali się tutaj była po prostu niezadowolona, mówiąc delikatnie. Humor jej się nieco poprawił gdy przy porcie dojrzała też inny, doskonale znany jej statek, a szczególnie ten Jolly Roger. Jak ona nienawidziła Soge! Nami była zawistna, zazdrosna. Chciała być najlepsza, zawsze. Chciała też móc być lepszą osobę, we własnym tego słowa znaczeniu. Dlatego też gdy tylko w jej oczy rzucił się ten statek, nie oglądając się za siebie wzięła broń i powędrowała wgłąb znajdującego się tutaj miasta. Żadne prośby ani krzyki nie były w stanie jej powstrzymać.
Ciężko było wyłapać z tłumu odpowiednią grupę osób, choć z początku wydawało jej się to proste, gdyż zachowanie tej załogi było dla niej charakterystyczne. Przemierzała targ sunąc między obcymi ludźmi i próbując się powstrzymać by nie szturchnąć kogoś łokciem - tak po prostu. Starała się nie zwracać na siebie uwagi, a jednocześnie pilnując i siebie, i otoczenia. Kiedy była już na skraju targowiska, ludzi zrobiło się mniej, nie musiała się już przeciskać przez tłum, w którym ciężko było skupić nawet własne myśli. Gwar jedynie sprawił, że poczuła irytacje, zupełnie jakby wymagała od kogoś z Soge, żeby spadł jej z nieba, ukłonił się i powiedział "witam serdecznie, nie będę się ruszał, co by mogła Szanowna Pani z idealną siłą i precyzją wycelować w mą twarz". Usta Nami wygięły się w niesympatyczny grymas złości, który skutecznie odstraszał od niej przechodniów. Ludzie poczęli omijać ją łukiem, kiedy tak stanęła jak wryta z wyprostowanymi wzdłuż ciała rękami i zacisnęła dłonie w pięści, aż poczuła wbijające się we wnętrze dłoni własne paznokcie. Jej ciało lekko zadrżało, mięśnie mocno się napięły. Piratka przymknęła na chwilę oczy, wzięła głęboki wdech, po czym ze spokojem wypuściła nabrane powietrze ustami. Kiedy stwierdziła, że zdołała opanować swoją narastającą frustrację, uniosła dumnie głowę w górę, a wzrok wbiła w obiekt przed siebie.
Przez chwilę zdawało się jakby kobieta znieruchomiała. Jej mimika twarzy nie wyrażała niczego, jej ciało zdawało się zastygnąć jakby nagle coś ją sparaliżowało. Źrenice kobiety poszerzyły się, czyżby namierzyła swój cel? Mężczyzna z kucykiem, tak bardzo dla niej charakterystyczny. Stał z boku przy stoisku z owocami wgapiając się w nie jakby szukał tam zakopanego skarbu.Nagle oddech dziewczyny zdecydowanie przyspieszył. Zwęziła oczy, a kąciki jej ust uniosły się lekko ku górze. Zdawała się teraz odczuwać stoicki spokój, choć przyspieszone tętno stanowczo temu zaprzeczało. Jej serce biło na tyle głośno, że po chwili wybudziło ją z transu. Szybkim i zdecydowanym ruchem podeszła do mężczyzny zachodząc go od tyłu. Machnięciem głowy poprawiła swoje niesforne włosy, po czym odchrząknęła i jednocześnie wyciągając rękę w stronę Pana w kucyku poklepała go delikatnie otwartą dłonią po ramieniu.
- Ej, Ty. - powiedziała wyraźnie lecz jej ton głosu był na tyle beznamiętny, że brzmiała jak ktoś, kto po prostu wykonuje naturalną, codzienną czynność. Jakąś prostą prace, która go zwyczajnie w świecie nudzi. Mimo, iż Nami była naprawdę zdenerwowana i podekscytowana jednocześnie, potrafiła się opanować. Wiedziała, że w tej części ludzi jest niewiele, więc większość ucieknie dając tej dwójce po prostu spokój.
Po jej głowie krążyło mnóstwo myśli, miała tam ogromny chaos, nad którym nie potrafiła zapanować. Czuł żal, a jednocześnie złość. Było jej przykro i zarazem nienawidziła ich. Wydawać by się mogło, że nic złego jej nie zrobili, ale ona czuła się inaczej. Czuła, że potraktowali ją źle... Gorzej od jej siostry. Czy naprawdę była gorsza?
Kiedy mężczyzna począł odwracać się w jej kierunku, ona bez wahania strzeliła go z pięści prosto w twarz. Nie celowała w nos, bo musiałaby dłużej poczekać, a że była niecierpliwym stworzeniem, uderzyła w policzek, który po prostu był bliżej. Nie wyciągała żadnej broni, mimo iż u jej boku widoczny był rapier. Ona jednak nie miała zamiaru nikogo zabijać czy też uszkadzać. Po prostu chciała pokazać, że należało traktować ją lepiej. Chciała udowodnić, że może być warta więcej, niż im się wydawało. Chciała... Chciała po prostu by ktoś potrafił ją docenić.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.11.2014 13:38 przez Nami.)
07.11.2014 13:02
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,623
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #2
RE: PBF Storytelling: Nami vs Szczery
Minęło już kilka godzin, odkąd stopy Szczerego ponownie dotknęły stałego lądu, zdążył więc powoli zacząć się oswajać z tą stresującą go sytuacją. Och, oczywiście nie bał się stałego gruntu, skądże znowu, wcale! Wręcz podobał mu się on o wiele bardziej niż wiecznie rozkołysany bezmiar mórz i oceanów, z którym ostatnio miał do czynienia najwięcej. Jednak w długim rejsie lubił przede wszystkim cudowną wręcz skończoność nieszczęść, które mogą go spotkać na morzu. Po odpowiednim czasie głębokich, odpowiednio czarnych rozmyślań, chłopak był już w stanie przewidzieć każdą katastrofę, naturalną bądź wynikającą z błędu człowieka, jaka mogła go dotknąć. Przed częścią był nawet w stanie się obronić, dzięki odpowiednio wczesnym przygotowaniom. Zdawał sobie na przykład sprawę, że porozmieszczane na całym statku, na wypadek ataku pirackich zombie lub gigantycznych meduz, skrytki z solą , nie przydadzą się nigdy... Ale jeśli jednak się taka sytuacja zdarzy, będzie już gotów, prawda? Unikanie śmierci na morzu było więc stosunkowo łatwe. Schody zaczynały się bowiem, gdy statek musiał zawinąć do portu.
Czyż może bowiem być coś bardziej nieobliczalnego niż życie w mieście, w przestrzeni tak przepełnionej ruchem, zmianami, komunikacją, obcymi czynnikami, przede wszystkim zaś ludźmi, tak nieznanymi, o tak niezgłębionej psychice...? Dla kogoś, kto tyle energii gromadzonej przez swe ciało marnuje na rozmyślanie o wszelkich możliwych zagrożeniach, było to niczym wsadzenie głowy do ula dla telepaty - myśli jest zwyczajnie zbyt wiele, by skupić się na bodaj jednej. Dlatego pierwsze godziny po przybiciu do lądu Szczery zawsze odchorowywał, spędzając ten czas w swojej kajucie i usiłując przekonać swój paranoicznie pesymistyczny umysł, że nie zginie, jeżeli na chwilę przestanie zgadywać, jakie go spotka nieszczęście, i podąży w nieznane. Dopiero potem, z pewnymi obawami, schodził po trapie aby zmierzyć się z czymkolwiek, co okrutny los postanowi rzucić mu pod nogi.
Od tego przełomowego momentu minęło już parę godzin i blondwłosy chłopak zaczynał oswajać się z myślą, że może jakimś cudem dożyje chwili w której Dinałzor (która to nazwa była jedynym, co nienawidził w jednostce ich załogi) znów poniesie go na morze. Morze jak zwykle najeżone niebezpieczeństwami, lecz niebezpieczeństwami starymi, dobrymi i dobrze oswojonymi. Póki co nie spotkało go w portowym mieście prawie nic złego, jedynie raz wdepnął w efekt pracy jelit jakiegoś konia, oraz został okradziony, ale do takich drobiazgów mógł nie przywiązywać uwagi. Ubrudzony but bowiem dał się wytrzeć o trawnik, zaś skradziona w tłumie sakiewka, przytroczona do pasa podwójnie oplatającego chudą sylwetkę Szczerego, była jedynie wypchaną drobnym bilonem i guzikami atrapą, służącą właśnie do ściągania uwagi ewentualnego złodzieja. Prawdziwe pieniądze, póki co, pozostawały skryte w wewnętrznej kieszeni ciężkiego, czerwonego płaszcza który zwisał na niezbyt imponującej sylwetce pirata niczym przebity balon na palcu dziecka.
Samo miasto również wydawało się być spokojne i przyjaźnie nastawione, i pewnie to sprawiło, że chłopak stracił na chwilę swą paranoicznych rozmiarów czujność. Nieszczęście, tak nieodłącznie związane z jego życiem, wcale nie pozostało w tyle, szło za nim krok w krok i rychło go odnalazło. Zwiedzał właśnie niewielki targ i jego uwagę przykuł stragan wysuszonego, smagłego sadownika, który zachrypłym od tytoniu głosem nawoływał do zadbania o swoje zdrowie poprzez kupno świeżych owoców z jego stoiska. Szczerego stanowisko wobec witamin w żywności było jak najbardziej pozytywne, uważał je za cenny składnik diety - u innych. Sam rzadko kiedy decydował się na zjedzenie czegokolwiek zielonego, lecz tym razem poczuł dziwną ochotę na jedną z gruszek, które zachwalał - o ile nie zajmował się wykaszliwaniem swych płuc - sprzedawca.
- I właśnie teraz masz ochotę na klapsa... - trafnie rozpoznając gatunek gruszek, w których właśnie przebierał, Szczery zanucił pod nosem starą morską przyśpiewkę z czasów swej młodości. Powiedział to w wyjątkowo złym czasie, po raz kolejny przekonując się, że jego życie to niekończące się pasmo ponurych żartów losu. Klaps bowiem nadszedł praktycznie natychmiast. No, może bardziej cios. Najpierw było krótkie klepnięcie w ramię, potem dwa słowa, w zasadzie sylaby...A potem Szczery dwukrotnie zatoczył się ciężko na stragan, demolując wątłej jakości rozłożenie produktów. Pierwszy raz nastąpił kiedy odruchowo się odwracał, wtedy bowiem niewielka, ale dobrze rozpędzona pięść uderzyła go w policzek. Młodociany pirat szybko jednak się otrząsnął, pozbierał i ciężko wstał na nieco chwiejne nogi, porzucając niepewną podporę zwilgotniałych desek stoiska, aby spojrzeć w końcu na napastnika jedynym ze standardowej ilości dwojga oczu, które nie było osłonięte czarną, typowo piracką przepaską. I wtedy właśnie stracił równowagę po raz drugi, cofając się gwałtownie, niepomny suchotniczych wrzasków sadownika. Przed nim bowiem znajdował się ktoś o wiele bardziej przerażający.
-T..t..ty! - zająknął się, jak zdarzało mu się czasem w stresujących sytuacjach, a ta niewątpliwie do takich należała. Przed nim bowiem stał nikt inny, jak ponoć kapitan okrytej złą sławą załogi Magnetic. A właściwie stała, gdyż ich kapitanem była kobieta, lecz nie czyniło to jej ani trochę mniej przerażającą w oczach oddalonego od swoich towarzyszy Szczerego. Właściwie, to czyniło ją to jeszcze bardziej przerażającą, gdyż bliska obecność atrakcyjnej - a dla niego każda kobieta przed czterdziestym rokiem życia była atrakcyjna, w ten czy inny sposób - dziewczyny zawsze przyprawiała go o nerwowość. W tym przypadku była to jednak jedynie wisienka na torcie wobec ogólnego wrażenia, jakie sprawiło na nim pojawienie się tej rudowłosej dziewki o zaciętym spojrzeniu.
By wyjaśnić fenomen jaki stanowi nagłe zatrzymanie akcji serca Szczerego na prawie sekundę, trzeba by było wspomnieć o legendarnej wręcz nienawiści, jaką Nami, gdyż takie imię nosiła ponoć kapitan Magneticów, żywiła do załogi Soge. Właśnie tak, legendarnej. O załodze Soge nieraz się bowiem mówiło w portowych karczmach i wyszynkach na całym Grand Line, choć najczęściej w sposób, w jaki wspomina się o nieszkodliwym, pociesznym siostrzeńcu, który ubrał się w zbroję tatka deklarując zostanie rycerzem, po czym wywrócił się pod ciężarem rynsztunku. Gdy więc ta wesoła gromada pozyskała naturalnego przeciwnika, a trzeba wspomnieć, że przeciwnika który sam się zaczął wsławiać swoim okrucieństwem, informacje o tym zaczęły krążyć pocztą żaglową* po wszystkich wyspach. Jako iż nikt nie umiał powiedzieć, co sprawiło że Nami zapałała tak mocną nienawiścią do załogi Soge, zaczęły się tworzyć plotki, które obrosły w legendy. Mówiło się na ten przykład, że Soge wynajęło czarnoksiężnika voodoo, który obdarzył ją permanentnym syndromem napięcia przedmiesiączkowego, za co ta ściga ich bezustannie, pożytkując w ten sposób pozyskaną frustrację. Kiedy indziej można było usłyszeć opowieść o tym, że piratka pochodziła ze szlacheckiego rodu o bardzo głębokiej tradycji wendetty, gdy więc załoga strzelców okazało przypadkowo afront pamięci jej przodka, trafiając jego portret przegniłym jabłkiem przez otwarte okno rezydencji, postanowiła nie spocząć nim nie zabije ich wszystkich. Kto inny potrafił barwnie opowiadać o tym, że Nami sama kiedyś była Soge, lecz upomniana i wydalona za zbytnią krwiożerczość, postanowiła zmyć upokorzenie krwią. W obieg ruszyła nawet plotka o dokonanym na niej przez Sogesów zbiorowym gwałcie, lecz każdy kto choć raz widział mężczyzn z Soge, natychmiast podważał wiarygodność tej historii, stwierdzając że bardziej niż na gwałcicieli, wyglądają raczej na dożywotnich płatników alimentów za cudze dzieci. Jakiekolwiek nie powstawały historie - a powstawały same błędne - jedno w nich pozostawało niezmiennym i wyjątkowo prawdziwym rdzeniem. Płonąca w jej żyłach, żarliwa, fanatyczna nienawiść do załogi Soge.
Wobec takich faktów, czy można dziwić się Szczeremu, osamotnionemu, oddzielonemu od swojej załogi piratowi, raczej wątłemu fizycznie i podupadłemu duchowo, że w sytuacji stawiającej go twarzą w twarz z nikim innym jak samą okrutną Nami, tracił rezon, wpadając w tchórzliwy popłoch?
Oczywiście, nie byłby sobą, gdyby nie próbował tego zamaskować fałszywą butą.
- C-czego chy..chcesz? - wykrztusił z siebie, nieudolnie siląc się na hardość w głosie, podczas gdy w myślach błagał o to, aby dziewczyna sobie poszła, a zza jego pleców przestały dobywać się wycharczane przez sadownika obelgi pod jego adresem.


*Taka poczta pantoflowa, ale na morzu.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.11.2014 02:34 przez Szczery.)
09.11.2014 02:26
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: PBF Storytelling: Nami vs Szczery
Ach, biedny blondyn. Może gdyby złośnica choć trochę interesowała się innymi i wiedziała, jakie ma stresujące życie, to by mu darowała? Może wcale by go nie zaczepiła... A już na pewno nie w tak brutalny sposób? Zwykłe gdybania, ale różne na świecie rzeczy się dzieją, a tutaj dzieje się istna kpina losu chłopaka, którego pesymizm przelał się aż do świata realnego. Jak widać, wszystko co złe i niemiłe trafiało w niego - nawet pięść piratki.
Ujadającym za straganem facetem nawet się nie przejęła. Spojrzała jedynie na niego z ukosa, jakby jego jazgot zaczął pomału działać jej na nerwy. Jednakże nie poświęciła tej osobie wiele swej uwagi, krótkie spojrzenie było zbyt mimowolne i automatyczne, nie potrafiła skupić na nim uwagi, mimo, iż najchętniej wyjęłaby strzelbę i zamknęła mu ryj, nie gruszką, a kulką w łeb. Dosłownie w sekundę powróciła spojrzeniem do mężczyzny, któremu właściwie nie tak dawno próbowała uszkodzić kawałek szczęki. Kącik jej ust zdawał się unosić coraz wyżej, a wredny uśmiech zarysowywał się coraz to wyraźniej, na jej paskudnej, acz kobiecej, twarzy. Wyglądała naprawdę perfidnie, mogłaby się spodobać jedynie masochiście, bo aura agresji biła od niej na kilometr.
Nami w bezruchu przyglądała się nerwowym, choć zdawało jej się, że powolnym, ruchom Pirata. Zanim wygramolił się z tych spróchniałych desek, z tych rozklapcianych owoców... Dla niej trwało to wieki. Nie miała zamiaru na razie drgnąć, jedynie jej mimika twarzy ulegała znaczącym zmianom. Wydawała się być z sekundę na sekundę coraz bardziej wyrazista i nieprzyjemna.
Sytuacja sama w sobie była, jak można obiektywnie ocenić, dosyć niesprawiedliwa. Ogarnięta fanatyczną (jak dobrze zauważył ex-kamrat) nienawiścią, chętna do burd, wszelakich aktów agresji, zahartowana przez życie Piratka przeciwko wątłemu, chudemu, słabemu fizycznie i ewidentnie oszołomionemu ciosem Załogantowi Soge. Już sam fakt, że ona była Kapitanem, a on w swojej załodze był zapewne kilka szczebli niżej, mogło świadczyć o jawnej niesprawiedliwości. Zapewne gdyby Nami nie była taka, jaką ją widzimy, przejęłaby się. Zrobiłoby się jej żal chłopaka, w sumie osobiście przecież nic jej nie zrobił. Jednak kobieta miała swoją nienawiść, zapewne irracjonalnie wytłumaczoną, na swój własny sposób. Wszystko odbierała inaczej, niż powinna, brała mocno do siebie, przejmowała się, choć na zewnątrz nie było tego widać. Chciała być traktowana z szacunkiem, tylko czy wymuszanie go siłą było dobrym rozwiązaniem? Czy to da jej zamierziny efekt, będzie bardziej szanowana, znana... Lubiana? No, polubić to raczej nikt jej nie polubi, musiałby chyba dogłębniej ją poznać, a to jest prawie niemożliwe, gdyż kobieta była osobą nader w sobie zamkniętą.
Pierwsze zająknięcia Pirata sprawiły, że jej i tak wysokie poczucie pewności siebie wzrosło jeszcze bardziej. Gdyby mogła, to w jednej chwili stałaby się wielka niczym gigant i rechotała złowrogo na cały głos. Jednak ona pozostawała milcząca. Nieruchoma. Śmiała się w duchu. Zęby miała zaciśnięte tak mocno, że czuła całą swoją żuchwę. Przesunęła językiem po schowanych zębach i lekko zwilżyła usta. Przednie zęby przez chwile widoczne były zaciśnięte na dolnej wardze, sprawiało to wrażenie, jakby sama Piratka nakręcała się jeszcze bardziej na rozlew krwi.
Nami dała parę kroków w kierunku Szczerego, jednak zachowała dobry dystans. Całe szczęście, że nigdy nie słyszała żadnej plotki na temat własnego odejścia z załogi. Na pewno stałaby się jeszcze bardziej rozgoryczoną i pełną złości kobietą. W pewnym sensie, była nieszczęśliwa, jednak nie roztaczała wokół siebie aury litości. Nie chciała by ktokolwiek się nad nią litował, by szeptał "przykro mi, że tak się stało". Wszelkie oznaki takiej czułości traktowała jak wrogi nalot na jej bezpieczną strefę prywatności. Jak zwykłego szpiega, który po uzuskaniu informacji wykorzysta je przeciwko niej, zniknie i już nigdy nie będzie udawał, że mu przykro. Nie chciała dla siebie takiego życia, nie chciała być postrzegana, jako osoba słaba, wszelakie komentarze na temat jej słabości wywoływały w niej jeszcze większą agresję. W sumie, można by rzec, że w tej chwili była oazą spokoju. Tak, jakkolwiek głupio to nie brzmi, aktualnie rudowłosa była spokojna... Jak aniołek.
- Zgaduj. Masz Trzy szanse. - rzuciła rozbawiona w odpowiedzi na jego pytanie. Stała na tyle blisko, że sprawne oko mogłoby wyhaczyć na jej ciele liczne blizny, ślady po ranach ciętych. Miała je wszędzie, zdawało się, że jej całe ciało - ręce, nogi, a zapewne i brzuch, który aktualnie był zakryty, były pokryte bliznami. Wydawać by się mogło, że był to swego rodzaju akt samoagresji, jednak czy kobieta naprawdę wygląda na osobę, która z własnej woli krzywdziłaby samą siebie?
- Tylko waż na słowa! - zagrzmiała po chwili dając mocny krok w przód, z siłą wbijając stopę w podłożę i depcząc jakże brutalnie osamotnioną gruszeczkę - Bo mnie wnerwisz! - a tego byś nie chciał, dodała w myślach, jakby nie wiedziała, czy chce ostrzec chłopaka, przed ewentualnym niebezpieczeństwem. Mimo wszystko zachowała wystarczającą odległość, by nie dać się pochwycić, a i czujność, co by nie oberwać jakimś owocem rzuconym przez przeciwnika w akcie desperacji.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.11.2014 16:53 przez Nami.)
13.11.2014 15:34
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,623
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #4
RE: PBF Storytelling: Nami vs Szczery
-S-sama powiedz! - wystękał bezradnie Szczery, który wciąż próbował zgrywać chojraka. Miał już w swoim krótkim, wypełnionym cierpieniem życiu powierzchowne, mniej lub bardziej nieudane kontakty z płcią piękną i jako wprawny pesymista wiedział, że trzy próby to o jakieś sześćdziesiąt osiem za mało, żeby odgadnąć myśli kobiety. Miał w najlepszym razie trzy próby aby uczynić z Nami swojego śmiertelnego wroga. Znaczy się... bardziej...śmiertelniejszego? Jako więc odczytanie jej zamiarów było zadaniem z góry skazanym na porażkę, chłopak postanowił spasować już na starcie i odbić inicjatywę w kierunku tej dziewczyny. Czuł się coraz bardziej niekomfortowo, zwłaszcza gdy zbliżyła się tak bardzo, że ciężko by było uniknąć ewentualnego ataku. Jeszcze krok albo osiem i wejdzie w jego strefę osobistą, a za tym Szczery nieszczególnie przepadał... Choć jakaś obiektywna część Szczerego musiała przyznać, że Nami była niebrzydką dziewczyną, więc bliski kontakt z nią mógłby być zgoła (z goła, hehe - dodała jakaś obiektywna część Szczerego, która naprawdę bywała czasem palantem) miłym przeżyciem. Reszta Szczerego jednak, subiektywna do bólu i wiedząca dokładnie o okrucieństwie i nienawiści jakie kryły się za tą ładną buźką, prędzej wolałaby się ocierać o jeżozwierza.
- Słuchaj, nie szukam zwady, jasne? - dodał z typowo naiwnym podejściem człowieka, który usiłuje nie dostrzegać faktu, że może on nie szuka zwady, lecz jego napastnik jak najbardziej. Choć nie kłamał, brzydząc się kłamstwem z natury, była to jednak głównie gra na czas. Spojrzeniami co i rusz umykał na boki, próbując wśród niedzielnych miłośników warzyw i owoców wypatrzeć jakąś znajomą twarz... Na przykład Naka, Nak by pomógł, jest sprawny i silny. Albo Grigorij, przemówiłby jej do rozsądku... albo przynajmniej przyłożył lagą i dał im czas na odwrót. Albo Ryba, do diaska, niech pani kapitan weźmie odpowiedzialność za swoją siostrę...! Szlag...
Dodatkowe ukłucie żalu, gdy przypomniał sobie co spotkało ich kapitan, jedynie zwiększyło poczucie beznadziejności sytuacji. Zwłaszcza, że twarzach wokół, zwróconych na niego i Nami, nie błysnęła nawet iskra podobieństwa do kogoś kogo by znał. Zupełnie jakby ktoś wziął grę dla dzieci z układaniem twarzy z kart, wyciągnął wszystkie te które przedstawiały cechy typowe dla jego przyjaciół, po czym z reszty postanowił ułożyć zgromadzone wokoło oblicza - całkowicie obce. Niemniej jednak patrzyły na niego, Szczery poczuł więc wewnętrzną potrzebę aby zaprzestać trzęsienia portkami i postawić się w końcu wrogiej kapitan. Zaczął od wygrzebania się wreszcie z gruszek i wyprostowania się na swoją pełną wysokość, może nie imponującą, lecz zawsze to ciut większą od Nami. Wiedząc, że ucieczka jedynie sprowokuje pogoń, czekał na dalszy obrót spraw.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.12.2014 21:01 przez Szczery.)
05.12.2014 20:59
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Return to top
Nami Offline
Chrupkozaur
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 3,147
Dołączył: 09.03.2011
Skąd: Warszawa
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #5
RE: PBF Storytelling: Nami vs Szczery
Oj gdyby uciekał... To mogłoby być ciekawe. Uciekające kurczaki. Albo jeden kurczak. Co wtedy Nami mogłaby zrobić? Nie zastanawiała się nad tym i raczej nie planowała aż tak rozmyślać ewentualnych opcji. Tym bardziej, że do głowy jej nie przyszło, że ktoś w ogóle mógłby uciekać. Jak można tak tchórzyć? Odwrócić się plecami do przeciwnika i po prostu dać nogę? Taka postawa nie mieściła jej się w głowie, zapewne jej opinia na temat całego Soge pogorszyłaby się jeszcze bardziej. No właśnie, czyż to nie jest niesprawiedliwe, że za czyn jednej osoby, ma płacić cała grupa? Kto rozpatruje ocenę pod takim kątem? Każdy powinien indywidualnie odpowiadać za swoje czyny i być za nie rozliczany. Czy ktokolwiek odważy się kiedyś powiedzieć Nami to, co już dawno powinno do niej dotrzeć? Ktokolwiek przeciwstawi się jej despotycznemu i apodyktycznemu zachowaniu? Chyba w tej opowieści brak odważnych, ale dzień dopiero się zaczął, w końcu wszystko może się zdarzyć.
- Kpisz sobie ze mnie, łajzo?! - wysyczała przez zaciśnięte zęby patrząc na niego złowrogo. Sama miała powiedzieć? Kogo on zgrywa? Ważniaka? Może jeszcze powinna mu pismo wysłać tydzień przed spotkaniem z prośbą o zgodę na znęcanie się i gnębienie? Dyplomata się znalazł! Za pisiont groszy. Po pewnym czasie wgapiania się w żałosnego robala, który w jej oczach wił się nieznośnie po ziemi, miała ochotę zasadzić mu soczystego kopa, albo przygnieść butem w glebę, aż jego dupsko wyżłobi w ziemi wklęsły, krągły kształt. I im dłużej na niego patrzyła, tym chęć ta rosła, jednak gdzieś w głębi Nami liczyła na to, że podniesie swoje rozżalone zwłoki z podłoża i odważy się stanąć na wprost niej nie uciekając już więcej wzrokiem na boki w poszukiwaniu deski ratunku.
Kolejne słowa leżącego niczym karaluch niżej od Nami Szczerego, sprawiły, że kobieta jedynie przewróciła oczami. Złość rosła w niej niczym słodki muffinek w piekarniku.
- Nie szukasz zwady, ta? - powtórzyła po nim kpiąco pod nosem, wciąż nie odrywając od niego wzroku. Gdyby tylko mogła, pewnie by go nim zabiła, tym swoim nachalnym, pełnym agresji i nienawiści spojrzeniem. Kobieta drżała cała z irytacji, dłonie zacisnęła w piąstki na tyle mocno, że poczuła naprężające się silnie mięśnie. Była by mu w stanie przywalić, jednak jak każdy człowiek miała swoje wady. Nie, tymi wadami nie była jej osobowość, jakże agresywna i impulsywna, pozbawiona współczucia, czy zrozumienia. Nami miała problemy by poukładać swoje mysli, piętrzyło się ich setki, a może i miliony, fruwając chaotycznie i przepychając się jedna przez drugą. Rudowłosej ciężko było je poukładać, pewnie dlatego też była zła coraz bardziej. Miała wiele pomysłów na to, co teraz zrobić, dodatkowe myśli na to, co powiedzieć, inne na to, co czuje, czuła kiedyś, albo co mogłaby poczuć w niedalekiej przyszłości. Widziała też w myślach kilka wersji zdarzeń obecnej akcji. Jak wbija go butem w glebę, jak ponownie daje mu w mordę, jak strzela mu w nogę, by klęczał przed nią jak sługa i błagał o litość. Widziała też, jak siedzi rozpłakany, albo jak nagle zjawia się ktoś z jego załogi i uderza ją w plecy. Ta ostatnia myśl sprawiła, że Nami ukradkiem, acz sprawnie, obejrzała się za siebie by się upewnić, że jest bezpieczna. Kiedy jej głowa powracała z powrotem by obserwować Szczerego, ten podnosił się flegmatycznie siląc się na to, by jego postawa wydawała się być... Pewna swego? Cóż, nie wyszło.
Kiedy chłopak był w pozycji zgiętej, ale sprawnie stał na nogach, kobieta gwałtownie do niego podbiła, wykorzystując tę sekundę nieuwagi, gdy jego głowa nie zdążyła jeszcze powrócić do pozycji w pełni pionowej i pozwolić mu wzrokiem na opanowanie i przewidzenie sytuacji. Nami pochwyciła go mocno za resztki szmat okrywających korpus i z całym impetem przywaliła nim o ścianę pobliskiego budynku, który wcale nie był krok za mężczyzną, a co najmniej cztery kroki. Przycisnęła go mocno do muru wbijając kolano w drewnianą ściankę między jego nogami w celu asekuracji przed jego ewentualnymi chęciami kopnięcia jej i wierzgania nogami. W takiej pozycji mógł sobie nimi pomachać na boki, na wprost... Jednak ona była między nimi. Rąk mu nie blokowała, może to z ciekawości, a może z czystej nieuwagi lub braku pomysłów, jak mogłaby to zrobić. W końcu jej dłonie były już zajęte trzymaniem go za szmaty jego ubrania.
Dziewczyna była na tyle blisko, że bez problemu mógł przyjrzeć się głębi tęczówek jej oczu... Albo po prostu napluć jej w twarz. Też jakaś taktyka.
- Żarty sobie ze mnie stroisz?! - huknęła wściekle nie oddalając się na krok, ani go nie puszczając. Przekręciła głowę w bok, patrząc na niego z ukosa. Przypominała przez chwilę ciekawskiego psa, który zastanawia się, co zrobić z intruzem, który naruszył jego terytorium. Choć w tej sytuacji, to raczej kobieta wkroczyła w czyjąś prywatną strefę, a nie na odwrót.

[Obrazek: 80Y7spE.jpg]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.12.2014 00:08 przez Nami. Powód: Poprawiona ortografia)
05.12.2014 23:42
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 4,623
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #6
RE: PBF Storytelling: Nami vs Szczery
"Bogowie, moje plecy, matko boska!" - pomyślał sobie Szczery w sekundę po tym, gdy zamaszyste pchnięcie piratki miotnęło nim na ścianę budynku, przywołując w wyobraźni chłopaka pęknięcie, ba, od razu złamanie kręgosłupa! Jako iż jednak starał się ze wszystkich sił nie okazywać przed przeciwniczką swojej słabości, werbalną informację o swoim bólu ograniczył jedynie do głośnego, stękliwego wypuszczenia powietrza z płuc. Gdy otworzył oczy, widział ją znów tuż przy sobie, jak chwyta go za poły jego czerwonego płaszcza, a następnie poczuł drżenie desek za jego plecami, gdy w ścianę uderzyło jej kolano. W pierwszej chwili pomyślał, że najzwyczajniej w świecie, ordynarnie, chamsko i bez cienia znajomości zasad fair play, chciała go kopnąć w kluczowy z punktu widzenia prokreacji, słaby punkt męskiego ciała. Poczuł ulgę, sądząc że chybiła, i dopiero po kilku sekundach zdał sobie sprawę z tego, że zajęła tylko pozycję która uniemożliwia mu zasadzenie jej porządnego kopa, czy podcięcia jej nóg. Cóż, mogło być gorzej. Mogła faktycznie go kopnąć w jaja.
- Nie kpię ani sobie nie robię żartów. Po prostu nie wiem, czego ode mnie kuźwa chcesz, jasnowidzem nie jestem!
Owszem, nie był. Co prawda miał się za znakomitego czarnowidza, jednak jasnowidzenie w ich załodze było akurat specjalizacją Chlor, nie wchodził więc w jej kompetencje. Zresztą, nigdy nie czuł w tym kierunku większego zainteresowania, o wiele bardziej przydatne według niego było skupienie się na przewidzeniu i uniknięciu najgorszego. I właśnie teraz przewidział, że odpowiedź ta nie spodoba się ognistowłosej piratce. Mówiąc jednak szczerze, nie trzeba było do tego szczególnych zdolności, jako iż Nami najwyraźniej nie podobało się absolutnie nic, wszystko więc mogło być dla niej pretekstem do dania komuś w mordę. Po wzgardliwym, nienawistnym spojrzeniu, jakim go obdarzała, Szczery mógł łatwo wywnioskować, że swego celu daleko szukać nie będzie. Żeby chociaż wiedział, co ma mu do zarzucenia! Ale nie, ta psychopatyczna szajbuska najwyraźniej uważa, że cały świat powinien czytać w jej myślach i dokładnie wiedzieć, co wobec niej zawinił. Zaś wszelkie próby bezpośredniego uzyskania od niej tej informacji, choćby w celu naprawienia wyrządzonego zła, traktuje jak najgorszą obelgę. "Cóż, typowa kobieta" przemknęło Szczeremu przez myśl, zanim zdążył ugryźć się w przysadkę mózgową. Wybrał niestety przy tym złą chwilę na przypomnienie sobie, że Nami jest nie tylko wrogiem, piratką, psychopatką i sadystką, ale także kobietą. Przechylała bowiem akurat głowę, mając twarz tak niebezpiecznie blisko niego, że w tej sytuacji nie mógł mu przyjść do głowy durniejszy plan, niż po prostu ją pocałować. Fakt, że mogłoby to ją zaskoczyć i oszołomić na tyle, że może zdołałby się wywinąć z jej mocnego uścisku. Plan ten miał jednak tę wadę, że on sam pewnie byłby jeszcze bardziej oszołomiony i zdziwiony niż pocałowana, zaś nawet sam Dante porzuciłby wszelkie próby opisania piekła, jakie Szczeremu urządziłaby potem Nami.
Odrzuciwszy więc wszelkie możliwe scenariusze wyswobodzenia się z tej sytuacji jako niemożliwe do spełnienia i skazane na porażkę, bądź zbytnio krępujące, Szczery musiał dojść do wniosku, że położenie w jakim się znalazł jest po prostu beznadziejne. Mógł więc z czystym sumieniem odpuścić. Przestał walczyć, przestał nawet trzymać się na własnych nogach. Pozwolił swemu ciału odpłynąć w miękkie objęcia obojętności i bezwładności, a pozbawione nagle kontroli kończyny dolne ugięły się w jednej sekundzie, pociągając za sobą resztę wątłego ciała chłopaka na ziemię. Ruch ten był tak nagły i niespodziewany, że rudowłosa piratka trzymająca wciąż mocno ex-kapitana Szczerego, momentalnie została pociągnięta w dół przez wątpliwej miary ciężar osuwającej się ofiary. Ten mimowolny ruch w tej samej sekundzie zaowocował raptownym zetknięciem jej czoła z ścianą, do której przed chwilą przyciskała blondyna, a która teraz na owo spotkanie odpowiedziała głuchym, głośnym zadudnieniem. Poczuwszy, że pod wpływem nagłego bólu dziewczyna puściła jego płaszcz, Szczery odzyskał nagle władzę w kończynach i widząc szansę do ucieczki przetoczył się po pylistej nawierzchni w bok, gdzie zerwał się na równe nogi i odbiegł całe trzy kroki, nim zatrzymał się i obrócił z mimowolną troską w stronę niegdysiejszej kompanionki.
- Eee... wszystko w porządku...? - spytał, nim dotarło do niego jak bardzo złym pomysłem musiało być zostawanie tutaj.

[Obrazek: zbojcerzemaszeruja_kopia3.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.05.2015 00:46 przez Szczery.)
01.05.2015 00:42
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Return to top
Wątek zamknięty 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama