Aktualny czas: 02.06.2020, 15:16 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Na stronie zostały dodane wszystkie zaległe rozdziały OP!!! Brakuje już tylko tego najnowszego 979. Wszystko to zasługa Okiren!
Wrzucam link do ostatniego rozdziału 978 rozdział!
Odpowiedz 
[Załogi] [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Autor Wiadomość
Rudzish Offline
Supernova
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 817
Dołączył: 16.02.2011
Skąd: CK
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #31
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Rudzish skulona pod ścianą z braku lepszego zajęcia obserwowałą zaloty kurczaków, plączących się tu i ówdzie przed tym przybytkiem mordobicia i gwałtu na moralności. Jej serce ddrgnęło gdy zobaczyła kolejną kobietę pirata, zmierzającą do wejścia. Była to najbardziej piracka piratka jaką widziała... tyle że jakoś tak, zbyt czysta.
Szybko zorientowała się, że osobniczka primo: o byciu piratem, wie tyle co nic, secundo: wygląda podejrzanie znajomo. A już jej ewidentnie nieplanowany, gwałtowny wjazd do baru, wywołał u Rudzish wpierw udławienie się śmiechem, potem współczucie, a na koniec coś na kształt podziwu. Gładko wytrzeliła z błocka płosząc koguta erotomana i dopadła okienka
-To be or not to be- powiedziała do siebie -Ciekawe czy przeżyje...
04.03.2016 05:28
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,272
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #32
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Jedno piwo. Ta magiczna obietnica prysnęła. Rustrey już dawno o niej nie pamiętał. Pił bez opamiętania. Gdy skończyły mu się drobne ruszył po stolikach i zerował napoje innych gości. Był tak pijany, że nie czuł już smaku tego co pije. Rzadko zdarzało się, żeby sam doprowadził się do takiego stanu. Z reguły maczał w tym palce Karpipysk. W stanie trzeźwym Rustrey był bardzo świadom swojego nałogu i tego jak bardzo mu w takim stanie odbija palma. Podszedł do stolika w przy którym siedziały dwie kobiety i jeden mężczyzna. Szybkim ruchem zgarnął ich napoje i zaczął zerować. Kobieta z parcianym workiem, natychmiast zerwała się chcąc interweniować. Jednak ta mniejsza ją powstrzymała ciesząc się niczym mały diabełek, gdy Rustrey zerował jej szklankę.
- Było dobre, dzięki idę dalej... wymamrotał.
Po jakiś pięciu minutach Rustrey nagle w momencie wytrzeźwiał. Szum z głowy zniknął, wzrok się wyostrzył. Na całym ciele pojawiły się stróżki potu. Bulgotanie w jego brzuchu było tak głośne, że każdy kto stał bliżej niego odwracał się zastanawiając się cóż to za dźwięk. Ból brzucha i parcie na to aby szybko pozbyć się balastu sprawiły, że błyskawicznie skierował swoje kroki do kibla. Przedzierając się przez tłumy w końcu otworzył drzwi jedynej w tym lokalu kabiny. Nagle olśniło go, że sam uczynił tę kabinę bezużyteczną. Całą muszlę zajmował koleś, który rozbił kufel na głowie Szczerego, którego sam przecież wcześniej tam włożył. To była druzgocąca wiadomość. Miał idealnie wyliczone, że wytrzyma jeszcze 10 minut (tyle ile zajmie mu rozmontowanie sterty żelastwa okalającej go w pasie). W panice wyskoczył przez zamknięte okno w poszukiwaniu najbliższych krzaków. Przez chwilę myślał, że pech go opuścił, jednak nie na długo.

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2016 12:11 przez Redrey.)
04.03.2016 12:10
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ponury Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,908
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: tan zapach?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #33
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
- Dobra! - Krzyknął Ponury bardziej do stolika niż do osób przy nim siedzących. Nie dość, że jakaś małolata o grobowym spojrzeniu go spławiła to jeszcze pozostała dwójka go zignorowała. Wziął swoje piwo i udał się do baru, jednak przy ladzie wszystkie miejsca były już zajęte.
- KUR! - zapiał znowu mężczyzna. Przecisnął się między ludzi by zamówić kolejne piwo.
- Jeszcze jedno piwo poproszę.
- Kredyt się Panu skończył.
- KUR! - Jak pech to pech. - Macie tu coś do poczytania? - Barmanka wskazała kciukiem miejsce. Ponury udał się w kąt pomieszczenia gdzie stały dwa fotele, stolik wypełniony różnymi gazetami oraz dwie lampki. Mężczyzna zasiadł na fotelu, wziął pierwsze lepsze czasopismo i zaczął czytać.

[Obrazek: Nowy_obraz_mapy_bitowej.jpg]
WYBIERZ WARTOŚCIOWE FRANKY!!!
04.03.2016 14:26
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
okiren Offline
Soul Mama
Załoga Nakama

*
Liczba postów: 5,062
Dołączył: 23.11.2011
Skąd: Kanadowo
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #34
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Okiren z przerażeniem obserwowała, jak pijany osiłek chwyta za zielonkawą szklankę. Sama doskonale pamiętała, w jaki sposób kończy się dotykanie rzeczy Irulany bez autoryzacji właścicielki... gdyby nie to, że ta się nad nią ulitowała i nie pozwoliła jej umrzeć z odwodnienia, kapitan najprawdopodobniej nie stałaby teraz w tej knajpie. Już miała otworzyć usta, by go powstrzymać, ale jedno spojrzenie vice-kapitan powiedziało więcej niż tysiąc słów. Okiren bez słowa patrzyła jak zielona substancja znika w ustach delikwenta...

[Obrazek: lZA4kVo.gif]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2016 17:38 przez okiren.)
04.03.2016 17:37
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,187
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #35
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Szczery wychodząc z knajpy minął się za drzwiami z jakąś czarnowłosą, jednooką młódką. Zdążył rzucić jej ledwie przelotne spojrzenie, lecz czarna opaska na jej oku spowodowała w nim niemalże zazdrość.
"Ach, gdyby tak naprawdę nie mieć oka tak jak ona, ależby mnie wtedy poważano jako pirata!" pomyślał sobie, odruchowo poprawiając swoją własną opaskę, upewniając się czy nie zrobił dziś częstego błędu założenia jej na niewłaściwe oko... czyli na to, na którym nosił ją zazwyczaj, bo jeśli chodzi o potrzebę noszenia opaski to ta nie istniała.
"Kurde, piździ!" dodał chwilę potem w myślach, stawiając kołnierz swojego ciężkiego, czerwonego płaszcza, rzekomo nadającego mu piracki wygląd "Dżungla, klimat tropikalny przez cały rok, a my musieliśmy tutaj przypłynąć akurat w ten tydzień, kiedy temperatura spada do dziesięciu stopni... Ot, całe moje szczęście... MATKO BOSKA!"
Ostatnie słowa tego smutnego, myślowego wywodu ex-kapitan Szczery nie tylko pomyślał, ale i powiedział na głos, bowiem wydawało mu się że budynek tawerny chce go zaatakować. Szary, brudny kawałek ściany, który się od niej oderwał, okazał się być jednak tak naprawdę umorusaną, niezbyt czysto czy modnie ubraną dziewczyną. Do tego chyba nie miała wobec Szczerego zbrodniczych zamiarów, bo zamiast w jego stronę, udała się do okna aby przyssać się do niego niczym dość wyrośnięty glonojad. Nie wyglądała na niebezpieczną, więc po chwili wahania Szczery odważył się podejść, zaintrygowany niecodziennym zachowaniem. Kurczowo trzymając sakiewkę, żeby mu obca obdartuska jej nie ukradła, przysunął się do okna.
- Na co patrzymy? - zdążył tylko spytać, gdy ujrzał pędzącego w ich stronę Rustreya, który na twarzy miał wypisane przerażenie świadczące niezbicie, że ujrzał najstraszniejsze czeluści piekieł - O-o...
Chciałoby się powiedzieć, że świat Szczerego nagle spowolnił, a on heroicznie kalkulując szanse postanowił poświęcić się i popchnął obcą dziewczynę aby ocalić jej życie, samemu pozostając w zasięgu rażenia nadchodzącej katastrofy. Prawda była jednak inna. Blondyn po prostu spanikował, i ruszył natychmiast w lewo, próbując zejść nadlatującemu wielkoludowi z drogi. Pechowo jednak wybrał złe lewo czyli to prawe, gdzie znajdowała się dziewczyna. Od impetu zderzeniata upadła poza pole rażenia, zaś nieszczęsny Szczery padł dokładnie w to miejsce, na którym wylądował Rustrey.
Powietrze przed karczmą zadrżało od krzyku, stęknięcia i porządnej dawki wyjęczanych bez tchu przekleństw.

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

04.03.2016 21:15
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Rudzish Offline
Supernova
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 817
Dołączył: 16.02.2011
Skąd: CK
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #36
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Rudzish, wpatrzona hipnotycznie w gramolącą się z ziemi znajomą łuczniczkę, Bóg raczy wiedzieć czemu, przebraną za pirata prosto z książki z opowiadań dla dzieci, nie zwróciła uwagi na chuderlawego blondyna podchodzącego do okna. Nie zwróciła też uwagi na wydarzenia dziejące się mocno na prawo od miejca, w które się wpatrywała, toteż zaskoczonym kwiknięciem i serią przekleństw zareagowała na gwałtowne wepchnięcie jej prosto w kałużę gnojówki, po której pływały kaczki, a którą to, nawet w jej obecnym stanie higieny, obeszła szerokim łukiem
-Ty mały skurczy..- zaczęła, ale zaraz pojęła poświęcenie tego minibohatera. W ciągu sekundy, rozbijając w mak, niezbyt czystą szybę, prze okno wyskoczył brzęczący żelastwem demon! Zaryczał boleśnie jak ranny bawół, trzymając się za brzuch i splatając ciasno nogi. Rozejrzał się w panice, nie zwracając uwagi na blondynka, któremu wciąż stał na plecach. Dojrzał kępę krzaków, stojącą notabene tuż obok drewnianego wychodka i wciąż wydając z siebie bolesne jęki, kurcgalopkiem popędziłł w stronę zieleni
Rudzish wygramoliła się z obrzydliwej kałuży i podeszła powoli do osobnika z twarzą wgniecioną w grząskie błocko
-Dzięki ci, jakby ta tona mięcha na mnie wpadła... uuuu Hej kolego żyjesz ty aby?
Odkleiła go z miękkim plaśnięciem od podłoża i oparła o ścianę budynku. Jej spojrzenie uciekło w stronę krzaków
-Ożesz ty draniu..- zmrużyła mściwie oczy
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2016 22:02 przez Rudzish.)
04.03.2016 21:59
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,272
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #37
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Jedyna myśl jaka była teraz w jego głowie to wypróżnić się. Biegł w stronę krzaków. Nagle zobaczył obok krzaków drewniany wychodek.
- Jestem uratowany! - Krzyknął radośnie.
Niestety nie zauważył skórki od banana leżącej na ziemi. Ujechał na niej kilka metrów próbując utrzymać równowagę. Wyglądał przy tym jak łyżwiarz figurowy. Koniec końców grawitacja to wredna suka.Uderzył w ziemię i turlając się uderzył w wychodek, który otrzymując taką dawkę demejdża dosłownie się rozleciał na kawałki. Panika wstąpiła w niego na nowo. Ból w bebechach nasilił się do poziomu, który ledwo był w stanie wytrzymać. Wbiegł w pobliskie krzaki. Swoją mocą uniósł żelazne łańcuchy, tak by nie przeszkadzały. Opuścił dres i kucnął. Był tak zaaferowany, że kompletnie nie zauważył zbliżającej się do niego ubłoconej dziewczynki. Wtem z jego odwłoku doszło do wystrzału, którego nie powstydziłaby się nawet najlepsza armata zamontowana na Dinałzorze*. Ziemia się zatrzęsła i popękała w okolicach detonacji ładunku. Zmierzające w stronę Rustreya dziewczę nie było w stanie utrzymać równowagi i wpadło w kolejną kałużę.
Był wolny! w końcu wolny. Teraz pozostał już tylko jeden problem do załatwienia.
- Hej mała podasz mi liścia? - zwrócił się do Rudzish uśmiechając się najpiękniej jak się da.

* Dla niewtajemniczonych Dinałzor to statek załogi Soge.

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2016 22:56 przez Redrey.)
04.03.2016 22:55
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Rudzish Offline
Supernova
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 817
Dołączył: 16.02.2011
Skąd: CK
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #38
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Rudzish w fazie pierwszego szoku, przerażającym dźwiękiem, a zaraz za nim obezwładniającym aromatem, wypluskała się doszczętnie w kolejnej kałuży, całkowicie już upodobniając się do najszczęśliwszej świni na ziemi. W pierwszej chwili nie zrozumiała co się do niej mówi. Kucający w obłoku gazu, promieniejący szczęściem osobnik, uśmiechał się zachęcająco i przymilnie. Pal sześć, że chyba widziała już ten uśmiech pedofila, kontrastowała z nim zbyt koszmarnie, sytuacja w jakiej się znajdował i produkt jego ciężkiej pracy.
"A to drań..." powtórzyła w myślach otumaniona i jakby z automatu. Rozejrzała się szybko za jakimś listkiem wystarczająco dużego rozmiaru...
-Acha! - Podbiegła na skraj placyku, ostrożnie zerwała 3 piękne mięsiste liście Barszczu. Zastanowiła się. Drgnęło w niej coś na kształt litości i że to chyba nie do końca jego wina, uznała, że to jednak zbyt okrutne i wyrzuciła liście. Rozejrzała się znowu. Wyszczerzyła. Zerwała kilka liści sporych rozmiarów o miękkich włoskach od spodu i wróciła do wypiętego wciąż golizną na zieleń osobnika
-Proszę cię bardzo- podała mu liście trzymając je w dwóch palcach. Odsunęła się przy tym najdalej jak mogła zatykając nos. Miała nadzieję, że po pierwsze, osobnik nie widzi jej wrednego uśmieszku, dwa, że nie zna się na botanice i takiej rzadkiej tropikalnej Pokrzywy Pominucieparzącej, rozpoznać nie będzie potrafił... Wycofała się bezpiecznie pod ścianę, gdzie wciąż tkwił blondyn i z zaciekawieniem obserwowała efekty swojej "zemsty"
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2016 23:49 przez Rudzish.)
04.03.2016 23:35
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Ponury Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,908
Dołączył: 03.07.2013
Skąd: tan zapach?
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #39
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
- Zaczyna grzmieć - Pomyślał Ponury słysząc dźwięk "grzmotu" - Pewnie będzie padać...
Do mężczyzny jak i do reszty barowiczów doleciał zapach zgniłych jaj i rozkładającego się mięsa.
Barmanka wyszła zza lady przekazując pieczę nad barem jakiemuś starszemu mężczyźnie, zapewne ojcu i wyszła na zewnątrz uzbrojona w miotłę.
- Co tu się wyrabia!?! - Można było usłyszeć przez ściany - Jak cie osrańcu zaraz stąd pogonie to drugi raz się zesrasz!

[Obrazek: Nowy_obraz_mapy_bitowej.jpg]
WYBIERZ WARTOŚCIOWE FRANKY!!!
05.03.2016 00:45
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,272
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #40
RE: [Soft Roleplay] Luźne Gatki
Rustrey szybko przygarnął liście otrzymane od dziewczynki
- Dobrze dziecko - rzucił po czym zabrał się za polerowanie tyłka. Gdy robota była skończona podciągnął galoty opuścił żelastwo i poczuł się jak nowo narodzony:
- JA ŻYJE!!! - Krzyknął
- To coś co wydaliłeś chyba też żyje - rzuciła wściekła uzbrojona w miotłę barmanka pędząca w jego stronę.
- Chyba pora się ulotnić - powiedział i natychmiast czmychnął w gęstą dżunglę, patrząc od czasu do czasu za siebie widział wściekłą barmankę i swoje dzieło, które sprawiało że rośliny wokół natychmiast usychały. Biegł tak przez dłuższą chwilę, aż dobiegł do końca dżungli. Jego oczom ukazał się przepiękny widok. Skaliste wybrzeże, o które rozbijały się pieniste bałwany niespokojnej wody. Usiadł na skale i delektował się lekką bryzą, szumem fal i pięknym zachodem słońca. Było tak cudownie. Nagle poczuł potworne pieczenie w miejscu, w którym nikt tego by poczuć nie chciał. Jego dłonie również zaczęły piec.
- Cholera chyba mnie otruto w tym barze. Najpierw piekło w brzuchu a teraz choroba wydostaje się poprzez odwłok na zewnątrz. W dodatku zbliża się noc a ja nie wiem gdzie jestem. Przejebane jak zwykle, powinienem przywyknąć.

05.03.2016 02:14
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama