Aktualny czas: 20.08.2017, 13:49 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wstępne wyniki II edycji Rywalizacji Załogowych podane!
Na razie na prowadzeniu Soge, ale jest jeszcze dużo czasu
i nic nie jest przesądzone! Wygrać może każdy!
----> Dotychczasowe Punkty <----
Odpowiedz 
Zelda
Autor Wiadomość
Komimasa Online
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,183
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #1
Zelda
Wiem, że to forum nie jest podatnym gruntem pod taki temat, ale na pewno wielu z was słyszało o tym tytule, a większość nadal by grała gdyby nie to, że wychodzi jedynie na Wii.

Byłem nie tak dawno na panelu bodajże Mmrówy (koleś wygląda trochę jak elf, zajebisty) który prowadził właśnie panel poświęcony Zeldzie. Był szczery do bólu, za co bardzo go cenię, bo dzięki temu było humorystycznie. Większość czasu rozmawialiśmy ogólnie o zeldzie zwłaszcza tej 1 i 2 (która ponoć piekielnie trudna). Jego opis jak ja przechodził i gesty ( tu kawka, tu papieros) bezcenneBig Grin Wiecie grał na Dremcascie, więc nie mógł po prostu zapisać.

Zelda jak dla mnie jest pioniorem gier, która mimo lat wcale nie utraciła na swym blasku. Choć dalej mamy zielonego Linka ratującego znowu Zeldę przebijając się znowu przez świątynie a jego najbardziej zaawansowany cios to obrót mieczem 360, to ta gra jest po prostu legendą i marką, z którą po prostu należy się liczyć.

Moim zdaniem Zelda jest tak wspaniałą grą przez swoją pomysłowość, która po prostu zalewa gracza. Np aby przejść świątynię wody dostawaliśmy w Ocarynie specjalnie ciężkie buty. Harpun do przeskakiwania przepaści czy np bumerang. Przedmioty dziwne a przydatne i w bardzo pomysłowy sposób wykorzystane. Drugą rzeczą myślę jest to, jak ta gra jest rozbudowana. oprócz liniowej wersji fabuły mamy serię questów pobocznych i przeróżnych secretów. Kilkadziesiąt godzin rozrywki podanej na złotej tacy.

Przedostatnia Zelda była ciut kontrowersyjna, gdyż nieco odbiegała od swojego gatunku dając nam możliwość przemienienia się w wilka. Dla mnie osobiście gra była świetna, a nowe rozwiązanie bardzo miodne. Gra zostawiła po sobie bardzo dobre wspomnienia więc bez żalu wysupłałem z bratem 200zł na nową Zelde Skyward i... doznałem szoku.
Skyward jest według mnie najlepszą Zeldą, jaka się kiedykolwiek pojawiła. Śmiało mogę powiedzieć, że warta dla tej gry kupić konsolkę, bo zawsze można nabyć do tego Mario Galaxy 1 i 2 które wymiatają, Koro grał o wieBig Grin
W Skyward mamy tak sielankowy klimat, że miód po prostu wycieka z ekranu. Lata się na ptaku (co nie jest takie proste) między poszczególnymi światami, co ma miejsce dość często, także trochę sobie polatamyBig Grin Na szczęście możemy przyśpieszyć lot, albo przelecieć przez rozstawione strumienie powietrza wewnątrz skał.
Co jest w niej tak świetnego? Mamy w niej stare zeldowe można powiedzieć elementy, czyli ratowanie dziewczyny, przechodzenie przez świątynie lasu, ognia, możliwość rzucania bombami, czy skakanie przy pomocy harpunu. Tyle, że to zaledwie urywek tego, co ta gra sobą prezentuje. Jest naszpikowana świetnymi pomysłami, które dostarczają wspaniałej frajdy. Mamy też sklepik z różnymi potionami, przedmiotami a nawet jasnowidza, który jest użyteczny, gdy nie do końca wiemy, gdzie iść. I choćby w tym miejscu już mamy ciekawe rozwiązanie. Koleś ze specjalnymi przedmiotami jak dodatkowa kieszeń, czy medal namierzający robaczki (są potrzebne, jeśli chcemy ulepszać eliksiry) sprzedaje swoje towary latając niewysoko nad ziemią, na swojej budce z wiatrakiem, że tak to nazwę. Aby się do niego dostać trzeba strzelić w dzwoneczek, wtedy koleś nam spuszcza drabinę. Autorzy nawet przewidzieli sytuację, gdy spuszcza nam tę drabinę, my wchodzimy, nic nie kupujemy i chcemy kulturka wyjśćBig Grin
Ta gra oferuje nam tak bogatą rozrywkę, że tego nie da się wprost ogarnąć. Np po planszach są rozsiane kamienie skyloft, (często trzeba piokombinować, by znaleźć czy się w ogóle dostać) które sprawiają, że gdy polecą w niebo zmieniają się w skrzynkę dostępną w podniebnym świecie - bomba. Mamy też potworka (jak się wykona quest z odnalezieniem zagubionej pociechy), który chce zmienić się w człowieka i prosi nas byśmy spełniali dobre uczynki. Nasz miecz ma możliwość namierzania różnych przedmiotów ( z czasem może szukać nawet skarbów, czy serc ładujących zdrowie, nie tylko elementów potrzebnych do przejścia) i wśród tych ciekawszych dostajemy możliwość namierzania osób, którym trzeba pomóc, by zdobyć te punkty nagrodzeń potrzebnych do przemieniania tego potwora w człowieka. Możemy a raczej poniekąd musimy zbierać różne przedmioty (np toczący się po pustyni kawałek czegoś, (co szybko ulega rozbiciu), by ulepszyć naszą tarczę czy przedmioty. Smaczków takiej maści jest dużo i naprawdę jest czym się tu bawić, a autorzy przewidzieli też długi czas zabawy, więc spokojnie można się grą nacieszyć. Mimo, że katowaliśmy zeldę z bratem nie udało nam się jeszcze jej przejść (choć mamy za sobą świątynie), także pod tym względem tez jest wypas, bo gra samą linią fabularną starczy na długie wieczory.
Ciekawych rozwiązań jest masa i względnie są ciągle nowe. Ot przykład:
Za pierwszym razem aby przejść dalej musimy zaspokoić pragnienie żaby(taka brama z ogniem blokującym przejście) idąc do pobliskiego źródła i napełniając słoik wodą. Jak akurat mamy słoik w ekwipunku to fajnie, jak nie zapieprzamy do Skyloft wymienić ekwipunek.
Za drugim razem musimy wspiąć się po pobliskiej skałce by nalać z góry. Za trzecim wezwać robota z wielkim baniakiem wody (którego przy okazji musimy wpierw doprowadzić ochraniać przed wrogiem), a za czwartym wbić w miecz w rosnącą nieopodal roślinę z wodą i tym "rzucić" w żabę.

Gra mnie zaskoczyła pozytywnie tyle razy, że aż trudno jest mi to zliczyć. Różnymi zwariowanymi pomysłami, wykorzystaniem przedmiotów czy w ogóle ich czasem zdobycia Np w jednej lokacji zauważyliśmy na ścianach znaki harpunu i myśleliśmy, że niebawem dostaniemy tę nowa zabaweczkę w nasz łapy, by dokładnie spenetrować lokację. Jak bardzo się myliliśmy to się przekonaliśmy potem.

Przy tej Zeldzie warto wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie aby móc w to grać potrzebujemy nowego willota, albo do starego dokupić nakładkę... Trzeba przyznać, że możliwości nowego wiilota ta gra wykorzystuje aż za dobrze. Od zwykłych cięć z ukosu z dołu lewej na górę prawą (jeśli np przeciwnik trzyma w odwrotną stronę tarczę, po latanie ptakiem czy wkładanie kluczu, gdzie trzeba odczytać kształt i się "naobracać".

Gra wymiata pod każdym względem ale ma jeden irytujący element, co swoją drogą też jest zeldowy, mianowicie postać co nam towarzyszy często nam doradzając. W poprzedniej odsłonie był to sympatyczny stworek Midna, który służył nam radą, teleportował nas czy coś przenosił swą wielką łapą, tu mamy irytującą Fi, która zesra się, jak czegoś oczywistego nie powie... A jedynie można przyśpieszyć jej gadanie. Wielki plus za to, że czasem trzeba ją zawołać, by dopiero zaczęła pieprzyć (co też czasem jest przydatne) ale w wielu sytuacjach oczywistość tekstu co miała nam do przekazania podnosiła mi normalnie ciśnienie.

Ta się rozpisałem, gdyż Zelda nowa mnie OCZAROWAŁA. Co nie znaczy, że ocaryna była słabą, ale serio, ustępuje.
Co wy sądzicie o Zeldzie? Jak macie tę Skyward to tym bardziej jestem ciekaw waszego zdania ale doszedłem na razie do odzyskiwania przedmiotów po tym, jak Linka zamknęły te czerwone stwory, więc proszę jak coś dalej w spoilerSmile

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.02.2012 21:26 przez Komimasa.)
29.02.2012 21:11
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
skulkid Offline
Wilk Morski
Pirat

*
Liczba postów: 131
Dołączył: 27.10.2010
Skąd: Konin
Poziom ostrzeżeń: 10%
Post: #2
RE: Zelda
Taaak. Zelda Big Grin. Moja ukochana seria Nintendo. Sam przegrałem wiele godzin i przerobiłem większość gier aż do czasu wydania Twilight Princess. Osobiście serię kocham. Fabuła każdej z części jest naprawdę świetna. W końcu kto by nie chciał uratować pięknej niewiasty, albo nakopać Temu Złemu Big Grin. Osobiście swój nick podkradłem z jeden z części, kiedy to jeszcze byłem małym szczylem lecącym na save-state w Ocarina of Time. Najbardziej podobały mi się części Oracle of Ages i Oracle of Seasons. No po prostu uwielbiam połączenie tych dwóch gier. Obie przeszedłem po kilka razy i dalej mi się nie znudziły Big Grin.

Co do panelu. To było na Magni IX. Sprawdziłem w moim informatorze - tak, to był Uncle Mmroówa. Sam tam byłem i bardzo mi się podobał. Tak jak Komi wspominał - większość była o dwóch pierwszych Zeldach. I jeśli ktoś uważał że przeszedł trudną grę, to niech zagra sobie w Zelda II Adventure of Link. Nie do przejścia po prostu. A grałem w Touhou, więc o trudnych grach co nieco wiem Big Grin.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.03.2012 20:53 przez Eihnaren.)
01.03.2012 02:40
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Hyrule Offline
Szczur Lądowy
Pirat

*
Liczba postów: 19
Dołączył: 01.12.2011
Skąd:
Poziom ostrzeżeń: 0%
Post: #3
RE: Zelda
Ha! Nie ma tematu bardziej idealnego dla mnie! Tylko kurde..... o czym ja mam tu pisać, bo tego jest za dużo......

Generalnie. Moją przygodę z tą serią zacząłem w podstawówce, gdy to w piątej klasie kolega uzbierał sobie na Game Boya Colora i ktoś mu doradził w Empiku "weź tą Zeldę, chodzi się takim żołnieżykiem, to świetne jest". No i se kupił Link'a Awakening. Dzieciaki z całej kalsy się rzuciły na grę. Była po niemiecku, więc problem mieliśmy. Ostatecznie w klasie pojawiły się 3 gameboye i 3 kopie Zeldy. Sam swoją kupiłem w lombardzie za 25 zł. Smile No i byłem pierwszym , który przeszedł głównego bossa. Ach to były czasy.... nie zliczę też już ile razy tę część przeszedłem. Potem Wpadłem w szał radości jak okazało się, że wychodzą Oracle of Ages i Oracle of Seasons. To było coś! Zelda! Tak dobrze zrobiona, że bawiłem się nawet lepiej niż przy Link's Awakening. No i zaczęło się. Dzisiaj pozostały mi już do kompletnego opanowania tylko Spirit Tracks (czeka już na półce) i dwie pierwsze (też czekają na półce ;p). Ta seri ujęła mnie tak, że stałem się jej zagorzałym fanem i wiernym wielbicielem. Kluczem jest niepowtarzalny klimat, świetne pomysły i doskonała grywalność. I jaka seria może się pochwalić 25-letnim pasmem samych sukcesów i tyloma doskonałymi cześciami sagi? (na chwilę zapominamy o Mario przy tym pytaniu ;p). Każda gra ociaka wręcz miodem. Za każdym razem, kiedy pojawia się perespektywa nowej sądzimy, że nie da się już powtórzyć takiego sukcesu jak poprzednia część, która zaskoczyłą nas już chyba wszystkim. No i zawsze padają szczęki od pomysłowości Nintendo - a jednak da się. :-) Wind waker wychodził - pamiętam reakcje - "eee, to jak kreskówka wygląda", "oj, Nintendo chyba porażkę zaliczy", "nie zapowiada się tak świetnie". Zaczęli grać..... i szczeny poopadały po czym wielu obwołało ją best Zelda ever. Ja osobiście nieco słabiej jakoś Twilight Princess poczułem, ale to raczej dlatego że oczy mi się przy graniu wtedy meczyły i zły moemnt na zaczynanie jej wybrałem. Naszła mnie duża ochota, aby zabrać się za nią jeszcze raz i dopiero z perespektywy czasu zaczynam ja czuć. To mi się też podoba w serii - wspomnienie o niej, aż uśmiech sam wstępuje na twarz. W Majora's Mask pamiętam dokładnie jaka byłą pora dnia i pogoda na każdym etapie przechodzenia gry, tak bardzo utkwiło mi w pamięci wszystko. Aktualnym hitem jest Skyward Sword. Trafnie wiele rzeczy opisał Komi. Przyznam, że mnie najbardziej zmiażdżył sam klimat i koncepcja gry. Zupełnie inne od Twilight Princess. Ze Skyward Sword jak dla mnei jest jak z mrzawką. Siada się i im dłużej się siedzi, tym bardzij się nasiąka. Klimat czułęm tak po 20 minutach, a po godzinie już tonąłem. I właśnie ten klimat i grywalność są w Zeldzie niedoścignione. A motywy różne z niej stają się wręcz kultowe. Bardoz interesującym aspektem w Skyward Sword jest muzyka. Nie jest ona skomplikowana generalnie, ale stworzona idealnie z myślą o klimat. Tutaj chylę czoła. Niekiedy specjalnie się zatrzymywałem, rozglądałem, powisiałem trochę na hookshocie, wspiąłem się gdzieś i nasiąkałem klimatem danego miejsca. No i Ghirahim! Big Grin

http://www.youtube.com/watch?v=Qo8Ml0tYoSQ - Sand Sea - wspomnienie tego miejsca długo jeszcze bedzie mne ruszało. I ta prosta acz genialnie skomponowana muzyka, obój delikatnie wydźwięczający pustynne echo, wiodący fleto/fletnio-podobny motyw hipnotycznie wprowadzający Cię w wyschłą pustynię, która była kiedyś rozległym możem przed wiekami. Ta dwuetapowa struktura, za pierwszym razem motyw wiodący niknący na chwilę aby dać czas obojowi i ponowne jego wkroczenie podkreślone przez akompaniament kontrabasu i wiolonczeli i akordy syntezatorowe - zawsze w tym momencie na każdą zmianę akordu i dźwięku aż takie stuknięcie w łeb.... przerwa....kolejne stuknięcie w łeb.....przerwa.... itp czułem. i znowu powrót do spokojniejszej odsłony motywu. I tak naokrągło podczas gry. To jak hipnoza. Z każdym utworem praktycznie w tej grze miałem jakieś wybitnie ciekawe odczucia.

A kończąca grę kompozycja... dla takich chwil gram.... (uwaga spoiler jak ktoś nie rpzeszedł gry) - http://www.youtube.com/watch?v=ZchVHw5uB0s - genialna orkiestracja, świetna kompozycja i przeplecenie najlepszych motywów z części jak i samej serii.

Bardzo się cieszę też, ze załapałem się na limited edition z płytą "The Legend of Zelda Symphony" - 45 minut genialnej muzyki.

Chętnie pogadam o konkretnych rzeczach w Zeldzie, bo to rozległy temat.

A co do Fi, to to jest dosłownie ucieleśnienie Captain Obvious. ;p Ale sama postać jest przepiękna, a jej motyw muzyczny wręcz czarujacy.
02.03.2012 00:12
Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Komimasa Online
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 5,183
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Poziom ostrzeżeń: 5%
Post: #4
RE: Zelda
No ja przy takich znawcach i weteranach śmiało można powiedzieć to nawet amatorem nie jestemxD Czuję się taki malutki. Mnie w ogóle bardzo urzekła ta ostoja podniebnej wyspy. Tak sobie chodzimy, za zadanie mamy odnaleźć ptaka, po prostu cudowny klimat.

Najbardziej to chyba rozwalił mnie ten mały robot, co się w Fi zabujał, jego teksty były udane.

Aż trudno jest się wypowiedzieć, a właściwie mogę tylko o tych zeldach na wii gadać i ocarynie, tyle grałem (a właściwie to Jutsu ja raczej patrzyłem).

Absolutnie zmiażdżył mnie motyw czasu. O ile we wcześniejszej Zeldzie był motyw przenoszenia się w czasie (pamiętam jaja z fasolą co się zasiało w przeszłości cyk i możemy się wspinaćxD) o tyle w nowej Zeldzie podnieśli to do potęgi. Strzela do ciebie żaba, podchodzisz z kamieniem czasu i żaby nie ma, kopara opada, a morze i sam statek to już mnie zmiażdżyły.

Czytając te posty aż ogarnął mnie smutek, bo ja nigdy tak nie grałem i nie jestem wyjadaczem żadnego tytułu... Co ja wiem o Zeldzie...

Niemniej gra jest ever i tak jak Hyrule napisałeś, trudno jest wymienić drugą taką serię co miałaby tak długi staż pełen sukcesów.

No i przypomniałeś mi o tej płytce, muszę jej potem posłuchać. Swoją droga ty jesteś chyba jakimś znawcą muzyki, bo opisałeś z taką dokładnością tamten motyw, że zaczynam się ciebie baćTongue

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


02.03.2012 01:49
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Odpowiedz cytując ten post Return to top
Odpowiedz 




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama