Forum
CC 10 - Afterparty - Wersja do druku

+- Forum (https://forum.onepiecenakama.pl)
+-- Dział: Nakama (https://forum.onepiecenakama.pl/forumdisplay.php?fid=68)
+--- Dział: Crewcon (CC) (https://forum.onepiecenakama.pl/forumdisplay.php?fid=102)
+--- Wątek: CC 10 - Afterparty (/showthread.php?tid=4895)

Strony: 1 2


CC 10 - Afterparty - fuszioms - 27.07.2020

Rozmawialiśmy dzisiaj tj. 27.07.2020r. o AFTER po tym CC. Nie padły żadne konkrety, tak jak rok temu u Rudzisz, dlatego piszę, by zobaczyć nastroje. CC się skończyło, dlatego im wcześniej, tym lepiej.

Ze swojej strony mogę zaproponować moje ciasne mieszkanko, z dużym blakonem. Patrząc na to, że noce są chłodne, to raczej będziemy się gnieść koniec końców w salonie Tongue
Byłbym skłonny zrobić takie wydarzenie. Jeśli będą chętni, można pomyśleć o tym Smile

No, ale może ktoś ma lepszy pomysł ;>


RE: CC 10 - Afterparty - Komimasa - 18.08.2020

Wawrzkowizna - Wrzesień.
Przyjazd w piątek (doba od 14) wyjazd w niedzielę (do 10 w domku potem można sobie posiedzieć najwyżej)

Wolny domek 11-13 0.9 lub 25-27. 09. Nie pytałem jeszcze czy lux czy nie, tylko tak orientacyjnie.

Ja w sumie mogę, piszcie komu jak pasujeWink Na fejsie też to dałem, żeby nie było.


RE: CC 10 - Afterparty - fuszioms - 18.08.2020

Jakby co, jak pisałem na Fejsie, Gadałem z rodzicami i mówili mi coś o ostatnim weekendzie sierpnia, a ja im o wrześniu, że może by można było zrobić afterparty Na wsi pod nowym sączem u moich rodziców. Działka, niedaleko sklep idealne miejsce i cisza i spoko j mozna się drzeć jak sie chce.


RE: CC 10 - Afterparty - fuszioms - 20.08.2020

https://www.facebook.com/groups/296855420405766/permalink/3372203702870907/ Wklejam link do Facebooka, gdzie jest potwierdzenie lokalizacji z mojej strony plus ankietka. wkleję też zawartość posta.

Rodzice potwierdzili działkę. Termin to 18.09-20.09. Jeśli jednak będzie O WIELE - podkreślam O WIELE - więcej chętnych na 25.09-27.09 u mnie to można zmienić. Załączę też Ankietę w sprawie tego czy u mnie czy wawrzko. Jednak ze swojej strony polecam, gdyż dojazd jest banalny, a samo miejsce PRZEPIĘKNE Smile

Lokalizacja to Witowice Górne 17

- 10 łóżek i sporo miejsca na karimaty.
- Prawie hektar działki do naszej dyspozycji.
- Cisza, spokój, obok lasy można krzyczeć.
- Dojazd autem jak najbardziej tak
- Sklep - miejscowy przed zjazdem w boczną drogę, spory asortyment.
- Łososina Dolna - większa miejscowość z biedronką itd. niedaleko.
- Z przystanku do domu ok. 2-3 km nogami.

PROSZĘ O JAK NAJSZYBSZE WYKAZYWANIE CHĘCI!


RE: CC 10 - Afterparty - SLAWO89 - 21.08.2020

Pierwszy termin mnie pasuje wiec sobie wtedy odpuszczę, ale drugi jak najbardziej pasuje Big Grin


RE: CC 10 - Afterparty - fuszioms - 23.08.2020

No jeśli chodzi o tę działkę, to 18 jest terminem głównym, 25 to jest naprawdę w mega niekorzystnych warunkach, więć wątpię, niestety.


RE: CC 10 - Afterparty - Komimasa - 24.08.2020

Powiem tak, może to forum tylko, może jest w rzeczywistości inaczej, ale nie widzę za bardzo zaangażowania, chyba póki co starczy nam wrażeń i zostają mniejsze spotkania... Duża sprawa też w tym, że kto miał urlop, to już z niego wyszedł, wrześniowe też już raczej pozaklepywane, no nie wiem.


RE: CC 10 - Afterparty - fuszioms - 25.08.2020

(24.08.2020, 09:33 )Komimasa napisał(a): Powiem tak, może to forum tylko, może jest w rzeczywistości inaczej, ale nie widzę za bardzo zaangażowania, chyba póki co starczy nam wrażeń i zostają mniejsze spotkania... Duża sprawa też w tym, że kto miał urlop, to już z niego wyszedł, wrześniowe też już raczej pozaklepywane, no nie wiem.

Na FB się zgłosiło parę osób, także będzie z 10 myślę Wink Jak nie to będzie mniej, kto chce wpadnie, kto nie chce, nie wpadnie, Komi taka prawda, że na Forum prawie nic się nie dzieje i łątwiej ludziom wejść na FB czy DSC Wink Nie poradzisz, możesz walczyć z tym i tyle.


RE: CC 10 - Afterparty - Komimasa - 06.10.2020

W sumie nie ma sensu zakładać nowego tematu, więc tu opiszę moje wrażenia z Afterka, moimi oczamixd

Przyjechaliśmy na miejsce dość późno bo chyba dopiero koło 20. A że byłem zieloniutki jak szczypiorek po podróży, chłopaki wzięli większość bagażów a ja świeciłem latarką oświetlając mroki późnego wieczoru. Miałem prowadzić, ale wyszło jak wyszło. Na miejscu byli już prawie wszyscy, brakowało tylko Okiren z Karolem, no i piesków.

Sam domek zrobił na mnie jak najbardziej pozytywne wrażenie, bo kojarzyła mi się miejscówka z Międzyborowem i pierwszymi Crewconami. Nie było takiej większej przestrzeni, chyba, ze liczyć rozegły taras, czy teren działki, ale ja tam na zewnątrz spędziłem relatywnie niewiele czasuxd Ten wieczór nie mógł upłynąć inaczej niż pod znakiem radosnych powitań i siedzenia przy stole. Wpierw jednak Fuszhioms, jak na gospodarza przystało, oprowadził po włościach a dokładniej rzecz ujmując wskazał z góry przydzielone miejsce do spania. Szkoda, że tam na górze bo było tam w diabła zimno, no ale rozumiem, że space ograniczony. Wracając na dół. Powitała nas morelówka, znaczy, towarzystwo już ją kończyło i załapaliśmy się na końcową rundę, a potem to już ni zwróciłem uwagi, co było lane. Jak to brzmixd W zasadzie dużo tego nie było, morelówkę zapamiętałem, bo ładnie mi zapachniało, tyle mojego doświadczenia z tym trunkiemxd. Bardzo miło było zobaczyć te wszystkie mordeczki. Okiś mi też pokazała na swoim telefonie, jak wygląda ostatecznie wersja portalu zrobiona przez Senseia, taka przedpremiera można powiedziećxd Xaton w pewnym momencie zarządził granie i nie zważając na nic wyciągnął Dooble. I teraz tak, to jest taka gra, że są różne obrazeczki, trzeba krzyknąć nazwę i rzucić kartę przed innymi. Nieważne kto gdzie nie siedział, czy za stołem czy dalej. Miałem wrażenie z początku, że to tak tylko dla jaj sobie gramy, bo karty się rzucało na podłogę, Xaton w ogóle grał na stojąco, a tu się okazało, że nagle się rozpoczęła jakaś rywalizacja! "Ej, za blisko jesteś" "Nie zasłaniaj!" itdxd Także byłem zaskoczonyxd
Potem jakoś padła propozycja wyjścia na zewnątrz, podziwiania gwiazd, niektórzy mieli ambitne plany rozpalania ogniska, ale skończyło się bodaj, z tego co słyszałem (staliśmy w dwóch grupach jedna przy drzwiach domku, druga ze 150 metrów dalej) podpaleniem zapalniczką kilku gałązek. No, ale jak dumnie stwierdzono, ognisko byłoxd
Tego też wieczoru została wymyślone podwaliny pijackiej gry, inicjatorem był chyba Golbat z Xatonem aczkolwiek Paxi tam dodał nowe, ciekawe zasady, cóż, nie zagłębiałem się bardzo w to, wiem tylko albo aż że najczęściej na 5 kościach wypadało 17 wszystkim, więc wykuto zasadę, że kto wyrzuci 17 ten pijexd Takie było początki. Siedzieliśmy do późna, choć niektórzy się wcześniej zebrali, ale trzeba było iść spać, bo rano były ambitne plany pójścia na grzyby.

Sobota.
Generalnie pierwszy chyba wstał Grigo, bo jak ja poszedłem się myć nie było kolejki i tylko Grigo właśnie był na nogach. Potem oczywiście się zaczęło, kolejka do drzwi, śniadania itd. Nie było jakiegoś wspólnego, ale też nie bardzo byłyby ku temu możliwości, żeby w tyle osób zasiąść przy stole. Jakoś potem Golbat zaproponował Mario Cart na Switcha. Gdy padło pyta "a masz dodatkowe pady?" Golbat w rozbrajającym nas gestem sięgnął obiema rękami do obu kieszeni, wyciągnął dodatkowe dwa Joypady i się uśmiechnąłxd Gralem ja, on i Orzi, na podzielonym ekranie... to nie był dobry pomysłxd Po prostu musiałem się lampić w ekranik swój 5cm x 3cm? chyba nie więcejxd Także pomysł zmiany gry był bardzo trafiony, zwłaszcza, że wybór padł na Mario Party. Nawet Hime dołączyła do nas jako Księżniczka Brzoskwinia (chyba lepiej dobrej postaci do gracza nie byłoxd) Gra wymagała trochę ruchu, bo np wiosłowaliśmy, ale i spostrzegawczości, zgrania, sporo było przy tym zabawy a jeszcze więcej śmiechu. Najbardziej zapamiętałem oprócz ciągłego wiosłowania rzecz jasnaxd (core rozgrywki) taką minigierkę, gdzie trzeba było wybrać odpowiednią kartę i wszyscy naraz musieli to zrobić (dobre było jak Orzi powiedział "biorę tę na dole" poczym cały stół się przesunął i lokalizacja tej karty uległa drastycznej zmianiexd), chodzenie z bombą w ramach sztafety oraz oczywiście łowienie ryb. To ostatnie było najbardziej śmiechowe, bo musieliśmy wszyscy, w tym samym momencie podnieść joypada do góry. Kombinowaliśmy z 1,2,3, wystukiwanie rytmu, no jaja były nieziemskie. Też jak w to graliśmy zabrało się kilka osób wokół i obserwowali z bananem na twarzy nasze wyczynyxd Bardzo dobry tytuł, mega mi się grało i w tym partycypowało. Potem jeszcze były jakieś zajawki na Tajniaków, ale to nie wypaliło ostatecznie, więc Orzi zagrał ze mną w Yomi. Cóż, przegrałem z kretesem czytał mnie jak złoto. Szkoda, ze na jednej partii poprzestaliśmy, ale fajnie, że chociaż to się rozegrało.

Potem padła propozycja bodaj żeby iść nad tamę. No i poszła zdecydowana większość. W sumie został Grigo, ja, Raikage. Nie mogłem przepuścić takiej okazji, więc od razu zaplanowałem planszówkę. Grigo jednak nie był zainteresowany, ale tragedii nie było bo Race of Galaxy chodzi lepiej jak dobrze na 2 osoby. Gra wyraźnie się spodobała, bo już po dwóch rundach Rai miał ochotę na następną partię. Pod jej koniec wróciła Hime. My dograliśmy swoją partię, poszedłem do ubikacji, a jak wróciłem zastałem buntxd Hime i Grigo wyraźnie oponowali przeciwko naszej kolejnej partii, bo się nudzili. Żaden problem sobie myślę. Akurat miałem ze sobą jeden taki tytuł. No i tak umiejętnie zachęciłem Hime, ze ładne graficzki, że się kafeleczki zbiera, przyjemna taka, słowem się nie zająknąłem wiecie, że tam się te kafelki... podbieraxd Ale gra wyszła całkiem przyjemnie, myślę, że rozgrywka była nie aż tak toksyczna i czas spędziło się miło.
Potem wrócili z wyprawy i znowu zaczęło się takie nic nie robienie wesołe. Tu się pogadało, tam pośmiało, no wiadomo. Chillout na tarasie te sprawy. Choć też zabrano się za przygotowania do grilla. Golbat odpalił kolejną grę na Switcha z Xatonem, jakiś "boks" ale to dopiero kolejna gra spotkała się z żywym zainteresowaniem. W skrócie chodziło o to, że robiliśmy takie kowbojskie pojedynki 1 VS 1 i na sygnał trzeba było jak to w pojedynkach, na sygnał podany przez grę podnieść joypada i strzelić. Bardzo klimatyczne. Mierzyłem się z Paxem, ale mnie zastrzelił... powstałem z grobu i znowu. Aż skojarzyła mi się partia Banga we Wrocławiuxd (powróciłem tam do życia na 2 turyxd) Dużym też zainteresowaniem cieszyły się pojedynki samurajskie. Trzeba było wykonać ruch jakby się cięło, a oponent miał złapać miecz w dłonie niejako jakby klaszcząc nad głową. To wyczucie chwili, napięcie, no miodek. Pamiętam, że Rai dostał po głowiexd Ale grało więcej osób wiadomo, kilka pojedynków było w obie gry i były one emocjonujące, no bo raz to strzelanie na znak, Pax tam chyba w 0,4 sekundy czy mniej się wyrobił nawet, a dwa to napięcie i markowanie ciosów mieczem w pojedynkach samurajówxd Jakby tego było mało, odbyły się jeszcze pojedynki czarodziejów! Rozpoczęła Hime VS Golbat, którzy obczajali mechanikę, bo aż tak banalnie nie było. Generalnie trzeba było się sporo namachać, więc zmęczoną już Hime nie trudno było pokonać. Rozgromiłem swoich przeciwników, odkrywając skuteczną technikę a potem... Rai podpatrzył i on mnie rozgromiłxd Ale nie no, zabawa przy tych grach była serio świetna. W międzyczasie Okiś już odpalała karaoke, ale grill się już robił, wszyscy wychodzili na zewnątrz, więc trzeba było to odłożyć na później.

Na grillowaniu i biesiadowaniu przy stoliku (kultura jedzenia wyglądała tak, że kładło się talerz i jadło w parę osób na stojąco, pochylając się do talerza, także, no, niecodzienniexd) zeszła jakaś godzina, ale bardzo przyjemnie spędzona. Trochę świeżego powietrza, dobre jadło. Nie wiem jak tam z mięsem, ale nie małym zainteresowaniem cieszyło się tofu Orziego, i to jeszcze jak się grilowałoxd Kiedy już smakowity kawałek spoczął na talerzu no to za przyzwoleniem właściciela rozdziobały go nakamowe kruki i wrony. No serio tak każdy po kawałeczku i naprawdę mało tego zostało. Rozmawiało się spokojnie przy grillu, co i rusz ktoś podchodził i obracał jedzeniem, choć głównie to tam chyba Karol z Oshee operowali. Bardzo też fajna była surówka, którą przywieźli Okiren z Karolem, też ładnie schodziła, no jak to w nakamiexd

Kiedy nakama pojadła to wróciło się do hmmm sypialni Hime i Fusziomsaxd Po prostu to był taki fajny pokoik na dole, z dwoma łóżkami, nawet niemały i tam w dużej mierze obozowaliśmyxd Karaoke było już włączone, ale trzeba było powiększyć bibliotekę singstara, na co chwila zeszła. W tym czasie, albo wcześniej, Paxi otworzył pastylki, to rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Nakama lubi te pastylkixd No i tam siedziała część przy stole i wó... alko, a część śpiewała i potem były rotacje. Może nie każdy coś zaśpiewał, ale gdzieś z boku na pewno. A z pewnością Grigo, bo moje bębenki dalej to pamiętająxd Karol też się włączył do śpiewania, chyba śpiewał „Dzień dobry Kocham Cię, już posmarowałem Toba chleb” ale głowy nie damxd. Oczywiście jak poleciały Pokemony czy Szmana, to podłoga drżała od naszych głosówxd Choć oddając sprawiedliwość, przy Agnieszce też był monstrualny chórek. Leciały różne utwory, potem jechaliśmy z Raiem hity z YT, to wiadomo Czarny Chleb i Czarna Kawa, Piła, Hiszpańskie Dziewczyny itd. Piła to byłą jakaś porażka, bo tekst tam długi, a ktoś zrobił takie do dupy karaoke, że szok. Jakaś typografia liter na 70%, no tragedia, czytać się tego nie dało, a co dopiero śpiewać. No ale śpiewało się to wszystko całą kampanią i aż do momentu jak... odpalano Tajniaków! Wow, myślałem, że już ich nie będzie, bo zabierali się do tego od przedpołudnia, i to jak pies do jeżaxd A tu nagle północ i cyk.
No ale dobra, na szczęście sam nie zostałem i śpiewał ze mną dalej Rai, a tamci przy naszych wyjach grali i... czasem śpiewalixd Było tak, poleciał chyba Skaza, potem Rai nie wierzył, że będę śpiewał Kolory Wiatr, no to się zdziwił. Ale nie byłem sam, śpiewała to ze mną chyba Okiren, albo Hime, albo obie? No nie pamiętamxd W każdym razie jak poleciał Mulan, to nagle jaki chór tam z tyłu poszedł, wszyscy śpiewali, a już myślałem, że grają i się ich nie wyrwiexd Grigo jeszcze dołączył się do "Chcę Błyszczeć" czy też z Golbatem i Grigem śpiewało się tego od Voodo z Księżniczki i Żaby, no krótko mówiąc leciały bajkid Zaśpiewałbym sobie jeszcze z Aastazji kawałek, ale to nie wiem, czy bym nawet kompanki znalazłxd

W końcu jednak zostałem sam na placu boju i zaproponowałem Raiowi i Xatonowi, który też nie grał w Tajniaków z powodów w sumie mi nieznanych, partyjkę w Race of the Galaxy. I co, no znowu ładnie siadło! Wytłumaczyłem szybko o co biega i zaczęło się kreowanie w 40 mint imperium i przewidywanie ruchów, akcji innych graczy tak, że były tury iż wszyscy zagrali tę samą akcję, a oto w tej grze delikatnie rzecz ujmując nie chodzixd Raz udało mi się też zepsuć plany Raiowi i musiał sprzedać za bezcen swoje towary co naprodukował, no cóż, było to satysfakcjonujące hehe. Gra szybka, fajna, w międzyczasie ugadałem się z Okiren na śpiewanie potem japonizmów jeszcze i jak skończyłem grać, to zaczęło się wielkie śpiewanie japonizmów właśnie.

Muszę przyznać, ze Okis to ma skilla, no pomasterowała te kawałki, ale bardzo przyjemnie się to śpiewało. Jechaliśmy jak leci, openingi one piece wszystkie, co były, oczywiście też ending pierwszy. Kilka utworów dalej jest dla mnie nie lada wyzwaniem, ale prawdziwy wyczyn to była taka rosyjska chóralna pieśń z alchemika, i to wcale nie tylko dlatego, że była po rosyjskuxd Ale ciekawe wyzwanie. Przyjemnie też było zaśpiewać Chobits, choć zaczęliśmy od rewelacyjnego endingu nie sympatycznego openingu. Aż brakowało mi w tym wszystkich endingu z Soul Huntera czy opka Spice Wolf. Generalnie trzeba tę biblioteczkę poszerzyćxd Opening Evangeliona ktoś mi sprzątnął sprzed nosa, no ale tyle razy to śpiewałem, że przeżyję. Na koniec byliśmy już tak zmęczeni że zostawiliśmy sobie na później Binks Sake, no bo nie wypadałoby tego nie zaśpiewać. Strasznie mi te yohohoho nie wchodziły, ale w sumie ja śpiewam dla samej przyjemności śpiewania.

Potem już się impreza kończyła, ale warto dodać, że urozmaicono jeszcze bardziej system kościanej pirackiej gry, że na 20 pijesz ty i wybrana osoba, 13 nikt nie pije, 15 wybierasz osobę, która pije itd, Grigo również chciał dokonać modernizacji, ale nie spotkało się to z ogólną aprobatą, a już na pewno głównym developerem Paxemxd Ostatecznie jakoś przed 2 już się ludzie kładli, a ja jeszcze siedziałem z Okiren, Osheem i Golbatem w kuchni i trochę gadaliśmy, tematem było Jojo. I tak abstrahując od tego, jak niewiele z tego rozumiałem, to jednego jestem pewien, że każdy gdzieś się męczył, żeby ciągnąć tę serię, i to w różnych sezonach. Skąd więc ta wyjątkowość tej bajki? Nie mam pojęcia, ale zachęcić to mnie w ten sposób nie zachęcilixd No i poszedłem spaćxd

Niedziela

Rano już wiadomo, szykowali się wszyscy do drogi, bo i tak była daleka. Co prawda miałem zajawkę jak część grupy już pojechała, żeby zagrać jeszcze w to Mario Party i Hime chyba nawet też, ale jakoś tak już pozostaliśmy resztą na tarasie i sobie chilloutowaliśmy. A i przedtem znowu Rai i ja musieliśmy zmywać szklanki, kubki, kieliszki, bo nikt się do tego nie kwapił, serio no nie wiem, co to za problem umyć po sobie, ale ewidentnie on występuje, brzydko nakamo. Zebraliśmy się chyba koło 13, a i tak ja byłem w domu koło 21, także no, dalekoxd Żeby uniknąć sytuacji z drogi do, we Wrocławiu Rai już nawet nie wyłączał silnika, jak się żegnaliśmy z Paxemxd

Podsumowując spotkanie było bardzo udane i cieszę się ogromnie, że mogłem z Wami być i się razem bawić. Wiadomo, nie picie dla mnie i nie palenie na tarasie, ale starałem się coś przebywać wszędzie. Cieszę się, że mogłem też być, bo mogłem pobyć więcej z tymi, z którymi rzadko mam ku temu okazję. No i zdecydowanie chcę więcej japonizmów w Sing Starze, OkiśSmile Powiedziałbym „kondo koso, ore ga katsu” ale nie, nie liczę na zwycięstwoxd Cieszę się też, że mam wrażenie, po x latach, odkąd mam tę grę, znalazłem w końcu osoby chętne na partyjkę w Race od Galaxy, także chętnie ten kompaktowy tytuł będę z sobą zabierałSmile Zimno tam na górze było, ale Xaton podzielił się swoim kocem, wprawdzie Pax dał śpiwór, no ale dla równowagi zajumał łóżko, także ten wychodzi na 0xd Cieszy mnie też, że Golbat w końcu wrócił do Polski, będzie okazja może się częściej zobaczyć, jeszcze jakby Ryuuga wrócił z Anglii ech... Także dzięki jeszcze raz wszystkim i Fushiomsowi za organizację i też ogarnianie chaty w trakcie imprezy, bo też tam wraz z Okiren mało nie robili. Kończę bo mi 4 strony w Wordzie 11 wyszły...


RE: CC 10 - Afterparty - okiren - 10.10.2020

Komimasa napisał(a):ale prawdziwy wyczyn to była taka rosyjska chóralna pieśń z alchemika
I w tej najbardziej karkołomnej pieśni mieliśmy naprawdę wyrównany wynik i uznanie tłumu xD

Będę pracowała nad większą liczbą japonizmów i polskich piosenek!

Afterek był prima sort, nie będę sie rozpisywała zbytnio, bo Komi już spełnił rolę naszego skryby. Dodam tylko, że spacer po grzyby też był fantastiko :3 Widok na tamę był mega, łażenie po lesie z Nakamą i kilka niezłych borowików - to plus inne atrakcje, zdecydowanie warte przejechania niemałego kawałka drogi.

Dzięki, Fufeł, za organizację.