Aktualny czas: 23.11.2020, 18:16 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Nowy Porządek
Autor Wiadomość
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,282
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Post: #11
 
Serce się raduję jak widzę takie recki. Dzięki wielkie. Wszystkie uwagi przeczytałem i będę się starał zważać na nie w dalszym pisaniu fika.
Co do śmierci Milenijnego to fakt trzeba by było opis jego śmierci jakoś urozmaicić, ale myślę że za takie poprawki wezmę się dopiero gdy fika ukończę, bo póki co mam tysiące pomysłów jak to dalej poprowadzić i nie wiem który wybrać xD. Co do Hitmana nie ma się co martwić, (znaczy ja wciąż ubolewam, że zabrałem się za tą serie tak późno bo z pewnością by się tu znalazła, ale tak to po ptakach). Mam nadzieję że w przyszłości uda mi się ukorzyć wasz gniew za mordowanie tak ważnych postaci. Co do brutalności to trochę jej będzie, ale myślę że +16 wystarczy. O D. Gray mana też nie ma się co martwić, bo ja również mangi nie czytam tak więc zagrożenie spoilerem jest tylko ze strony OP, Bleacha i Naruto. Jeszcze co do tego Asumy, to fakt że go źle przedstawiłem, był spowodowany podświadomie ;/. Już jutro, albo nawet dziś w późnych godzinach część dziewiąta :mrgreen: Miało być dziś ale pół dnia straciłem w salonie orange.

31.07.2009, 19:49
Return to top
Jutsu
Gość

 
Post: #12
 
No i kurde dobrze.
RdR napisał(a):Miało być dziś ale pół dnia straciłem w salonie orange.

ja swoje odsiedze u Ery.

No to weny i powodziena w pisaniu. No i rad jestem z tych dwóch info. :mrgreen:
31.07.2009, 20:10
Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,282
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Post: #13
 
I jest wreszcie upragniona część dziewiąta mojego fanfika. Już myślałem że nie zdoła powstać, bo wczoraj gdy tylko siadłem do fika pojawiało się tysiące innych spraw do załatwienia. Z wielkim trudem, ale udało mi się ukończyć tę nieszczęsną dziewiątkę. Mam nadzieję, że wam się spodoba. No i nie ukrywam że bardzo ciekawi mnie wasza reakcja na pewne dwa motywy. Nie przedłużając zapraszam do czytania.

Rozdział Dziewiąty

Obydwa ostrza rozbłysły różowym światłem. Jego miecze zaczęły się zamieniać w gigantyczne zielone pędy kolczastego bluszczu. Już po chwili stał w blasku potęgi swego zanpaktou, który roztaczał się po całym pomieszczeniu.
- Zdychaj!!! ? krzyknął, a ogromne pęd pomknął w stronę szermierza.
W Ostatniej chwili dobył Shunsui i Wado Ichimonji aby zablokować cios, lecz oba rozsypały się niczym szkło, gdyż roślina okazała się twardsza niż stal. Szpic gałęzi przeszył klatkę piersiową Zoro na wylot masakrując jego narządy wewnętrzne. Krew ściekała obficie na podłogę przykrywając ślady wcześniejszej masakry. Poczuł że traci czucie w nogach, a następnie w rękach. Upuścił na ziemie obydwie rękojeści, ciemność coraz bardziej wdzierała się przed jego oczy.
- Czy tak wygląda śmierć? ? pomyślał przez chwilę i do jego oczu napłynęły łzy.
- Przepraszam Kuina, przepraszam Jastrzębiooki. ? utracił przytomność i padł na ziemie.
- Pomściłem Cię Yama-jin, bądź ze mnie dumny. ? wypowiedział pod nosem Kyoraku, a jego Bankai się rozproszyło. Podszedł do leżącego.
- Nadal dychasz, twardy z ciebie zawodnik, myślę że zrobię z tobą to co ty z robiłeś z głównodowodzącym. ? po tych słowach uniósł klingę nad jego głowę i wziął potężny zamach. Nagle dał się słyszeć charakterystyczny świst i czerwony strumień energii wytrącił mu miecz z rąk.
- Kisuke, Ty... ? wycedził przez zęby zdenerwowany kapitan ósmego oddziału.
- Nie mam czasu żeby ci to tłumaczyć, ale uwierz działam w słusznej sprawie. Szykuje się coś większego niż myślisz i bez tego młodzieńca nie damy rady tego przetrwać. ? odpowiedział tajemniczy mężczyzna.
- Bredzisz!!! ? wrzasnął Shunsui i chwytając za miecze ruszył ku przybyszowi, lecz ten stał niewzruszony. Gdy już znalazł się nad nim, poczuł silne uderzenie na karku, zaczęło mu się robić ciemno przed oczami.
- Wy... gnoje... ? wybełkotał ostatkiem sił i padł nieprzytomny.
- Dobra robota Yoruichi. ? rzekł z uśmiechem na twarzy Kisuke.
- Się wie. Ale mieliśmy szczęście, że był tak zaślepiony gniewem. W normalnych warunkach było by z nim bardzo ciężko. ? odpowiedziała kobieta o ciemnej karnacji i purpurowych lśniących włosach.
- Hmm... Jego stan jest krytyczny, ta dziura w klatce piersiowej wygląda tragicznie. Widzę tylko jeden sposób na uratowanie go. Ehh... Nigdy nie sądziłem że będę musiał ponownie tego użyć... ? powiedział ze smutkiem na twarzy Urahara.
- Nie mamy wyboru, wiesz że tak jest w przepowiedni, jeśli on nie przeżyje to będziemy zgubieni. Szybko zabierzmy go do kryjówki. ? Odpowiedziała jego partnerka i wraz z półżywym szermierzem zniknęli natychmiast.

***

Kwatera główna marynarki.
Crane prowadzi rozmowę z Tajemniczym starszym mężczyzną.
- Zrobiłam jak powiedziałeś, ale naprawdę myślisz że Yonku zgodzą się współpracować? Zresztą skąd mam wiedzieć czy mogę ci ufać?
- W obecnej sytuacji nie masz innego wyboru moja droga. Ale skoro chcesz dowodu, to dam ci pewne ciekawe informacje.
- Jakie? Może wreszcie się przekonam co do ciebie.
- Zmieniłem zdanie, gdybym powiedział wszystko od razu to było by zbyt proste. Zagrajmy w grę.
- Jaką znowu grę cholerny draniu?
- Na obecną chwilę jest już tylko trzech Yonku, ponieważ jeden został zainfekowany. Twoi Królewscy Schichibukai lada chwila dotrą do celu. Jednak Ci, którzy trafią na zainfekowanego nie mają najmniejszych szans na przeżycie w starciu z nim, no chyba że wyślesz im wsparcie w postaci admirała, co oczywiście wiąże się z ryzykiem że gdy kwatera główna zostanie zaatakowana, to nie dacie rady się obronić. Oczywiście nie zdradzę ci, który Yonku jest tym złym. Tak więc szansa powodzenia misji zależy od tego ilu admirałów wyślesz. Zresztą nawet jeśli poślesz wszystkich to jest szansa że i tak nie trafisz. Dodam jeszcze że ich den den musi mają blokadę na kontakt z kwaterą główną.
- TY GNOJU! Jak śmiesz! Gadaj, który z nich... natychmiast!
- Czas leci, moja droga, im dłużej będziesz się zastanawiać, tym większa szansa że nawet jeśli trafisz to admirał nie zdąży na czas. Hahahaha! Zaczynajmy! ? powiedział tajemniczy starzec i zniknął.
- Kurwa, Kurwa, Kurwa! Co ten palant sobie wyobraża! Ale co, jeśli on mówi prawdę... Nie możemy sobie pozwolić na stratę dwóch Schichibukai. Co mam robić? ? biła się z własnymi myślami Crane.

***

- Cholera ile jeszcze będziemy płynęli, co to w ogóle za kretyński pomysł żeby rząd łączył siły z piratami, przez to tracę tutaj mój cenny czas. ? powiedział Don Flamingo.
- Chciałbym uprzejmie przypomnieć, że pan również jest tworem tego kretyńskiego pomysłu. ? odezwał się stojący za nim Laffite.
- Zamknij ryj! ? wrzasnął Schichibukai po czym Laffite natychmiast znalazł się w morderczym uścisku Burgesa. ? Musiałeś zabierać tych idiotów ze sobą? ? zwrócił się do Teacha.
- Hahaha, przecież to moja załoga, zresztą mogą się przydać, z tego co słyszałęm Kaidou to człowiek w stu procentach nie przewidywalny. Zawsze kieruje się impulsami i jest duże prawdopodobieństwo, że nas zaatakuje.
- Kapitanie, dusze się! ? z ledwością wykrztusił dyplomata miażdżony w uściskach zapaśnika.
Czarnobrody chwycił Flaminga za rękę i uwolnił swoją załogę.
- Co do cholery? Czemu nie mogę używać mocy owocu?
- Spokojnie to tylko mały trik.
- Kapitanie widzę statek Yonku! ? rozległ się krzyk Augera siedzącego na bocianim gnieździe.
Okręt który mieli na widoku zwrócił się w ich stronę i wystrzelił kulę. Czarnobrody w ostatniej chwili otworzył czarną dziurę i pochłonął pocisk. Snajper z bocianiego gniazda machał białą flagą, jednak bez odzewu z drugiej strony. Dał się słyszeć kolejny wystrzał. Reakcja Schichibukai znów była identyczna, lecz tym razem kula przed samą linią obrony rozbiła się na wiele mniejszych i tylko częściowo została zablokowana. Na statku wybuchł pożar. Burges od razu zabrał się za gaszenie.
- Nie pozostawajmy im dłużni kapitanie. ? odezwał się Doc Q.
- Racja, ognia! ? padł rozkaz.
Armata strzeliła w kierunku Yonku, lecz przed samym uderzeniem kula zamieniła się w mały posążek i powędrowała do wody.
- Dziwne. ? stwierdził Flaming. ? Spróbujmy czegoś nowego. ? mówiąc to dotknął dłonią kuli, która zaraz po tym została wystrzelona.
Sytuacja znów się powtórzyła, tyle że tym razem kula zamieniła się w kotwicę.
- Na to czekałem. ?odrzekł Don Flamingo machnął ręką i kotwica zamiast pójść na dno, pofrunęła od boku i wbiła się w pokład wroga, powodując wybuch.
- Dziś jest mój szczęśliwy dzień. Coś czuję że to niepowtarzalna okazja aby zająć jego miejsce. Do ataku! ? wrzasnął Teach.

***

- Gdzie my do cholery jesteśmy i jakim cudem nasz okręt płynie po łące? Odezwałbyś się wreszcie Kuma. A nie ciągle czytasz tę durną książkę.
- Gdybyś miał wybór to gdzie chciał byś się wybrać? ? zapytał Morie, pojawiając się nagle za jego plecami.
- Spokojnie, już ci nie przeszkadzam. ? wymamrotał pospiesznie. ? Boże, co za dziwny człowiek, dlaczego akurat on musi mi towarzyszyć?
Miejsce w którym płynęli było bardzo dziwne, płynęli po polach pszenicy, łąkach. Wokoło nich roztaczała się przyroda jakiej nigdy nie byli sobie nawet w stanie wyobrazić. Jednak mimo iż zdawało się że mają pod nogami grunt, to gdy Gecko skusił się by dotknąć dłonią łąki to poczuł paraliżujący go chłód zimnej morskiej wody. Coś wyraźnie było nie tak. Mimo, że nie rozmawiali ze sobą prawie wcale, to obydwaj byli zaniepokojeni tym co się wokół nich wyprawia. Jeszcze bardziej niepokojący był fakt że po każdej ich stronie był ten sam obraz, nawet po tej, z której przybyli. Widzieli wysoką i skalistą wyspę, a w środku niej gigantyczny wodospad widoczny z daleka, a wszystko wokół przyozdobione pięknymi kwiatami.
W pewnym momencie Bartholomew wstał, otworzył usta i oddał laserowy strzał wprost przed siebie. Pocisk leciał przez chwilę, ale zamiast rozbić się o skały przeszedł przez nie i stracili go z oczu.
- Coś tu jest nie tak. ? wyciągnął wnioski po swoim doświadczeniu.
- Czyżbyś wreszcie zauważył? Bystrzak z ciebie.
Nagle przed ich statkiem stanął gigantyczny ork, który w dłoni trzymał ogromny topór. Wziął potężny zamach i wycelował w statek. Cios był bardzo potężny lecz odbił się od dłoni Kumy.

***

- Kapitanie widać jakiś statek na horyzoncie! ? Krzyczał Marco, po czym wbiegł z hukiem do komnaty swojego dowódcy.
- Czyż nie mówiłem ci, że dziś cholernie boli mnie głowa i masz mi nie przeszkadzać?
- Znowu? Jest tak codziennie odkąd pożegnaliśmy tamtą kobietę, czyżbyś się zakochał na starość?
- Co ty pieprzysz? Jaką kobietę? Przecież wczoraj dobrze się czułem.
- Dowódco Marco! Na pokładzie nadpływającego okrętu jest rybolud Jimbei i wężowa księżniczka Boa Hancock. Sygnalizują że chcą porozmawiać w jakiejś ważnej sprawie. ? Powiedział podoficer wbiegając do komnaty.
- Jimbei? Czyżby wreszcie zdecydował się do nas przyłączyć? Nie to raczej nie możliwe. ? wybełkotał pod nosem Marco.
- Chętnie spotkam się ze starym przyjacielem. ? Powiedział ogromny mężczyzna stając na nogi niczym nowo narodzony.
Wyszedł ze swojej komnaty i ujrzał całą swoją załogę z wywalonymi na wierzch jęzorami. Wszyscy Krzyczeli
- Hebihime! Jest taka słodziutka!
- SPOKÓJ! ? rozległ się przeraźliwy krzyk, wszyscy natychmiast otrzeźwieli i maksymalnie stłumili swoje żądze.
Newgate usiadł na swoim tronie i oczekiwał w spokoju przybyszy. Gdy ci w końcu stanęli przed jego obliczem odrzekł:
- Gurarararara! Witajcie moje dzieci, co was do mnie sprowadza? ? zapytał z uśmiechem na twarzy.
- Mamy do ciebie pewną sprawę staruszku, a właściwie to światowy rząd. ? odpowiedział rybolud skłaniając nisko głowę.
- A czegoż to oni mogli by ode mnie chcieć?
- Widzisz Sengoku został zamordowany i na obecną chwilę gdzieś czai się gigantyczne niebezpieczeństwo. Crane uważa że trzeba zjednoczyć się wraz z piratami by wyeliminować wspólnego wroga.
- Gurararara! Wspólnego wroga? Na obecną chwilę to ta osoba jest dla mnie sojusznikiem, skoro wyeliminowała tego starego pryka.

***

- Kapitanie! To straszne, on przybył! Jastrzębiooki tu jest! Podpłynął do brzegu naszej wyspy ? Darł się w niebogłosy Rockstar.
- Spokojnie przecież to stary znajomy ? Rudowłosy uspokajał swojego podwładnego.
- Witaj! ? odrzekł Mihawk pojawiając się nagle przed obliczem Shanksa.
- Yo! Kope lat, co tam słychać, jesteś tu prywatnie czy służbowo?
- Służbowo.
- Więc może się napijemy! Dawać beczkę sake! ? krzyknął do swoich podwładnych, a ci niemalże natychmiast wykonali rozkaz.
- Wiesz że nie pije.
- A tam pierdzielisz, uczcijmy godnie nasze spotkanie, jak na prawdziwych piratów przystało.
- Dobra polej jednego.
Na jednym się nie skoczyło, nie minęła nawet chwila a beczki już nie było. Całe szczęście że obydwaj mają mocną głowę, także przetrzymali to bez większego uszczerbku na zdrowiu.
- A co powiesz na mały pojedynek? ? zaproponował Rudowłosy.
- Tyle razy ci mówiłem, że nie bawi mnie walka z jednorękim.
W tym momencie Shanks zrobił śmiertelnie poważną minę i spojrzał groźnie w stronę Mihawka.
- Sugerujesz że jestem nie zdolnym do walki kaleką? ? odrzekł przerażającym głosem.
- Nic takiego nie miałem na myśli, po prostu uważam że pojedynek nie będzie zbyt wyrównany.
Nagle szermierz poczuł na swoim ciele paraliżujący dreszcz spowodowany bijącą od przyjaciela energią. W jednej chwili Yonku dobył miecza i z szaleńczą prędkością zaatakował Schichibukai, a ten w ostatniej chwili zdołał zablokować miecz. Siła ścierających się ze sobą ostrzy wywołała fale uderzeniową, która poprzewracała pobliskie drzewa i odrzuciła ludzi Shanksa na bok.

***

- Gdzie my jesteśmy i czym jest to gigantyczne stworzenie?! ? panikował Moria.
- Uspokój się musimy trzeźwo ocenić sytuację.
Ork atakował jak szalony a Kuma odbijał jego ciosy bezustannie. W pewnym momencie wystrzelił laser w jego tułów, lecz ten zamiast eksplodować przeszedł przezeń jak poprzednio przez górę.
Nagle usłyszeli piękny kobiecy głos:
- Prawda jest schowana w kłamstwie, a kłamstwo znajduje się w prawdzie.
Słysząc te słowa byli już prawie pewni, że znajdują się wewnątrz czegoś na kształt iluzji.
Barholomew postanowił zaryzykować upadek do wody, teleportował się nad głowę stwora i powoli opadał w dół, będąc już w środku tułowia poczuł ciało człowieka, chwycił go mocno i z całych sił poraził go impulsem swojej łapki, co odbiło go powrotem na pokład łodzi.
Monstrum zniknęło.
- Teraz moja kolej! ? Krzyknął Moria
- Shadow Carnival! ? Z jego ciała wyskoczył cień, który zamienił się w ogromną kulę, z której wychodziły ogromne kolce. Raz się powiększały raz pomniejszały, atakując powietrze dookoła. W pewnym momencie cała iluzja zaczęła się walić. Okazało się że znajdują się na otwartym morzu, a naprzeciwko nich znajduje się statek Yonku Ayako. Na statku stała piękna blond włosa kobieta o głębokich niebieskich oczach. Była średniego wzrostu ubrana w długą czerwoną suknię na ramiączkach z dużym dekoltem, który odkrywał jej sporych rozmiarów pagórki. Jej twarz była idealnie gładka i o łagodnych rysach, a na dodatek posiadała jeszcze mały zadarty nosek, który dodawał jej niesamowitego uroku. Kobieta stała i trzymała się za palec, z którego kapała krew.
- Skaleczyłeś mnie tą swoją kulą, ty obleśny pajacu!
- Ja ci dam obleśnego pajaca ty, ty...
- Ty jesteś Yonku Ayako? ? zapytał Kuma przerywając kłótnie.
- Tak, a o co chodzi?
- Jesteśmy wysłannikami światowego rządu i mamy misję do wykonania.
- Czyżby wysłali was, aby mnie zlikwidować? Mam rozumieć że chcecie zginąć w świecie moich iluzji?
- Nie przyszliśmy walczyć, mamy pokojowe zamiary.
- Czy aby na pewno? Bo wyglądacie mi na podrzędnych pajaców.
- Nie wytrzymam, co za bezczelny babsztyl! ? wtrącił się Moria.
- Coś powiedział?! ? Krzyknęła zbulwersowana kobieta, a całe ciało władcy cieni pokryły ohydne ropiejące bąble.
- Hahaha, myślisz że dwa razy nabiorę się na tę samą sztuczkę? ? krzyknął tryumfalnie Schchibukai.
- Biedny pajacu czyżbyś zapomniał że iluzje nie mogą powstać jeśli nie ma w nich prawdy?
Nagle Gecko poczuł że całe ciało go swędzi i zaczął się rzucać po pokładzie drapiąc się gdzie tylko dosięgnie.
- Wróćmy do naszej rozmowy, jeśli nie chcesz skończyć jak twój kolega to lepiej mnie nie denerwuj, już chyba rozumiesz że z mocą Ilu Ilu no Mi nie ma żartów.
- Przejdę do konkretów. Jak Ci już pewnie wiadomo admirał floty Sengoku został zamordowany, kryją się za tym ludzie, których potęga jest niezmierzona. Tak więc Światowy Rząd chce połączyć wszystkie potęgi naszego świata aby pokonać wspólnego wroga. Jakie jest twoje stanowisko w tej sprawie?
- Myślisz że coś mnie obchodzi śmierć jakiegoś tam pajaca? Zejdź mi z oczu zanim nabiorę ochoty by cię zabić.

***

- Hahahaha, zniszczymy go. Wszystkie aramty w pełnej gotowości strzelać! ? Krzyknął Teach, a załoga od razu wypełniła jego rozkaz ? Flaming ty steruj Kulami tak, by dolatywały do celu. ? ciągnął dalej.
- W normalnych warunkach olał bym cię sikiem prostym, ale perspektywa okrycia się sławą po pokonaniu Yonku jest zbyt kusząca. ? odpowiedział na jego rozkaz.
Czarnobrody otworzył nad niebem gigantyczną czarną dziurę i zaczął z niej wyrzucać resztki budynków i przeróżnych konstrukcji w stronę statku Kaidou. Flaming sterował całą salwą kul.
Nagle, obydwa statki zostały oddzielone gigantyczną ścianą z wody, a na niej widniał napis ?Zdychajcie mierne szumowiny?. Nagle pod ich okrętem uformował się ogromny wir morski, który wciągał ich statek z taką prędkością że nie mogli nic zrobić. Czarnobrody w ostatniej chwili użył swojej mocy i wraz ze statkiem przeniósł się do swojego mrocznego wymiaru.
- Gdzie my do diaska jesteśmy!? ? wrzasnął spanikowany Flaming.
- Zamknij się i patrz, dzięki mi żyjesz, teraz muszę nas wyładować w odpowiednim miejscu.
Otworzył portal i wyrzucił cały okręt zaraz przy brzegu pobliskiej wyspy, teraz byli jeszcze bliżej Yonku niż wcześniej.
- Pomyślałem że na lądzie mamy większe szanse. ? odrzekł z szyderczym uśmiechem Teach.
- Kretynie, nie widziałeś jego potęgi? On nas zabije, lepiej przekażmy mu co mamy do przekazania i spadajmy stąd czym prędzej.
Statek wroga zbliżył się na ogromnej fali do brzegu i wysiadł z niego Kaidou, był to wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna o ostrych rysach twarzy. Miał gęste rozczochrane włosy fioletowego koloru i spinał je w kucyk. Był ubrany w czarne poszarpane spodnie, klatkę piersiową miał nagą, jedynie przy dłoniach miał ogromne metalowe opaski.
- Przeżyliście mój ?Ship demolisher?, jednak nie jesteście takimi cipkami, za jakie was uważałem. ? powiedział swoim chrypliwo-piskliwym obłąkanie szaleńczym głosem. ? Podobasz mi się synu. ? tu zwrócił się do kapitana załogi. Przejechał mu dłonią po policzku, a przy ostatnim ruchu jeden z jego paznokci zamienił się w ostrze i zostawił głęboką ranę na twarzy skamieniałego ze strachu Czarnobordego. Po czym przejechał językiem po jego twarzy zbierając całą wydzielinę w kubkach smakowych.
- Masz słodką krew, ilu ludzi zabiłeś?
- Ten koleś to istny demon, czemu moje ciało nie chcę się ruszyć. ? Pomyślał przerażony Teach.
- Widzę w twoich oczach, że podobnie jak ja uwielbiasz mordować ludzi i kąpać się w ich krwi! Lubię cię dlatego dziś wyjątkowo nikogo z was nie poćwiartuję.
- Tak właściwie to przybyliśmy tutaj bo mamy pewne... ? dukał Czarnobrody, który ledwo odzyskał głos.
- Macie 3 sekundy żeby spierdalać z tej wyspy, w innym wypadku wyrżnę was jak świnie! ? Przerwał mu szaleniec.
Cała załoga wraz z Flamingiem rzuciła się do ucieczki na statek. Jedynym, które stał na swoim miejscu był Teach.
- Jeden
- Dwa
Wszyscy byli już przy wejściu do statku, wtem Kaidou machnął dłonią, cały statek został rozebrany na części i natychmiast uformował się w wielki drewniany krzyż.
- Trzy! ? wtem rzucił się w kierunku załogi. Metalowa opaska na jego ramieniu zamieniła się ostrze. Chwycił Burgesa, za kłaki i przystawił mu miecz do gardła.
- Wiesz co teraz będzie?
Laffite zaczął płakać, a Czarnobrody wciąż nie mógł się ruszyć.
- Wiesz co teraz będzie!? ? powtórzył głośniej sadysta.
- Błagam nie zabijaj mnie! ? krzyczał zapaśnik.
W tym momencie uderzył głową ofiary o ziemię. Twarz biedaka natychmiast zalała się krwią, a on sam stracił przytomność.
Oprawca poczuł że zza pleców nadchodzi atak. Teach rzucił się z pięściami na Yonku, ten bez problemu pochwycił go za zaciśniętą pięść i jednym uderzeniem rozpłatał go niemalże na pół.
- Nie chciałem cie ranić synu, bo coraz bardziej mi się podobasz, ale zmusiłeś mnie do tego.
Za plecami szalonego pirata pojawiła się kolejna postać, tym razem był to jeden z członków jego załogi, który biegł z mieczem w kierunku kapitana.
- Ratunku, nie mam władzy nad swoim ciałem nie wiem co się dzieje! ? krzyczał spanikowany.
Kaidou bez wahania ściął głowę swojego towarzysza. Krew trysnęła z jego karku niczym gejzer, ciało padło martwe, głowa poturlała się pod nogi kapitana. Ten ją podniósł i zaczął pić krew, która z niej ściekała. Gdy się nasycił rzucił ją w morze.
- Nie potrzebuję zdrajców i słabeuszy w załodze! - Zwrócił się do swoich kompanów, którzy teraz byli równie przerażeni co delegacja światowego rządu.
- Brudasy macie szczęście że wasz kapitan to taki twardziel, nawet nie bał się mnie zaatakować. Takich kurwa lubię! W nagrodę wysłucham was.
- Flaming... powiedz o co chodzi ? odrzekł półżywy Czarnobrody.
- Kaidou-sama sytuacja wygląda tak że ktoś zabił Sengoku, dokonali tego ludzie o niewyobrażalnej potędze i plan Światowego Rządu jest taki żeby zjednoczyć się z czterema Yonku i zniszczyć wspólnego wroga. ? mówił szybko przerażonym cieniutkim głosikiem.
- Hahahaha! Więc rozpłatali tego skurwysyna, który tyle razy mi dupę zawracał, dobrze mu tak. Wiesz, moja pasja to mordowanie ludzi, ale jakoś nie kręci mnie robienie tego legalnie. Coś jeszcze?
- Skoro mnie... tak lubisz... to powiedz mi... jakim cudem dokonałeś takich rzeczy z naszym statkiem... i tą ścianą wody. ? odezwał się poturbowany Teach.
- Dziewięćdziesiąt pięć procent osób, które poznało moją moc zarżnąłem osobiście. Ale wiesz co? Dla ciebie zrobię wyjątek. ? Machnął ręką i wielki drewniany krzyż znów rozebrał się na części i powrotem był statkiem. - Zjadłem Shape Shape no Mi, co pozwala mi na dowolną manipulacje kształtem wszystkiego, poza ciałem ludzkim. Dobra możecie przekazać tym frajerom z rządu że moja odpowiedź brzmi NIE! A co do ciebie Czarnobrody to liczę że gdy będziesz silniejszy to staniemy ze sobą twarzą w twarz ponownie.

***

- Żartowałem! Hahahaha ale miałeś wystraszoną minę! Dałeś się nabrać! ? Krzyczał szyderczo rozbawiony do łez Shanks.
- Widzę, że poczucie humoru jak zawsze na wysokim poziomie. ? odrzekł sfrustrowany całą sytuacją szermierz. ? Ale przejdźmy do rzeczy, przyjemności już były, więc teraz czas na formalności. Sengoku został zamordowany, przez ludzi, których potęga jest nie do opisania, więc Światowy Rząd wpadł na pomysł zjednoczenia sił z Yonku, by walczyć ramię w ramię ze wspólnym wrogiem. Ja miałem ci to tylko przekazać, a to co z tym zrobisz to twoja sprawa.
- Nowy wróg? Dołączyć do Światowego Rządu? Trudna sytuacja, a co na to inni Yonku?
- Póki co chyba żaden się nie zgodził, bo w przeciwnym razie dostałbym telefon na prywatnej linii Schichibukai.
- Jestem bardzo ciekaw, kto jest tak zuchwały że dopuścił się aż takiego czynu, ale muszę odmówić. Po pierwsze piratów to nie dotyczy, a po drugie nie zbyt mam ochotę bratać się z rządem.
- Jak chcesz, przekaże twoją odpowiedź. Do zobaczenia.

***

- Niebezpieczeństwo jest większe niż może się wydawać, sam wiesz jak potężny był Sengoku, przecież walczyłeś z nim kiedyś. ? ciągnął Jimbei.
- Tak wiem, dobrze pamiętam ten zacięty pojedynek, ale póki co nie mam powodu by interweniować. Moja odpowiedź brzmi nie. Jeśli nie chcecie ode mnie nic więcej to żegnam was. ? odpowiedział Newgate.

***

Pewna wyspa na Grand Line.
- Hahahahaha! Czas zacząć zabawę. ? powiedział histerycznie się śmiejąc starzec wylegujący się na brzegu.

***

Gdzieś w oddali tajemnicza postać uwolniła falę energii i powiedziała:
Zabij wszystkich dookoła, zaczynając od Schichibukai.

***

- Czekajcie!
- O co cho...
W tym momencie krew trysnęła obficie. Pirat Białobrody wbił w ciało pięknej Hancock swoją ogromną włócznie. Spojrzał na nią obłąkanym spojrzeniem, a ona dostrzegła że jego lewe oko jest całkowicie czarne. Jimbei stał jak wryty. Patrzył co się dzieje i nie wierzył własnym oczom. Łzy napłynęły do jego oczu, przecież nie takiego staruszka znał przed laty.
- Dlacze...go..? ? Wybełkotała resztką sił wężowa księżniczka.
- Taki był rozkaz. ? odpowiedział Newgate i pociągnął swoją włócznie ku górze dzieląc ciało kobiety na pół.
Krew wylewała się obficie z jej martwego ciała. Cała załoga nie potrafiła ogarnąć sytuacji, patrzyli i nie mogli uwierzyć, że to ich ojciec jest sprawcą tego co przed chwilą miało miejsce. Czarnooki zwrócił się teraz w stronę ryboluda, chwycił swoją broń w obie ręce i popędził z całych sił w stronę zszokowanego Schichibukai. Nagle zatrzymał się, wypuścił broń z rąk i złapał się za uszy z których sączył się czerwony płyn, a on sam zaczął wyć z bólu.
Między niedoszłymi przeciwnikami stał facet w czarnym garniturze, na który zarzucona była ogromna biała marynarka. A na głowie miał czapkę Marine.
- To koniec twoich wybryków Białobrody. ? powiedział spokojnym głosem przybysz.
- To Admirał Akainu! ? krzyknął Marco.

01.08.2009, 11:53
Return to top
Jutsu
Gość

 
Post: #14
 
No wiec co by tu o tym rozdziale. Z pewnością jest dziwny, odmienny. Początek mi się nie podoba A VIII kapitan był na serio. B rozwaliłeś chyba najważniejszy miecz Zoro, którego chyba nie używał przy nitouryuu. Kisuke i Yoroichi byli w porzo do momentu przepowiedni. No jakoś tak... A tu wierzchołek góry bo mamy odrealnioną Crane jeśli to ta stara pani strateg to jaka "kurwa"?
Nie żeby coś, ale shichibukai powinni zaśmiać siew twarz tym z rządu słysząc swoja durną misję. Toczysta głupota, dobrze że jako piraci żeś po odmawiał, próbuję zrozumieć jaki był sens tego całego przedsięwzięcia, no bo skoro tamci odmawiają to po cóż to dać? prawdopodobnie duże znaczenie ma końcówka czyli otrucie Newgate ( co było oczywiste już jak tamten koleś powiedział) Co jednak było super zmyłką to Shanks, doprawdy przez chwilę myślałem, że to jego zatruto. Chwali się to. ogółem to masz jakaś wizję cholera wie jaką ale sukcesywnie do niej dążysz. Pomysł takiego a nie innego podziału shichibukai też zasługuje na uznanie. Całkiem dobre pomysły. Jak już przy Yonku to dobrze wyszedł ci opis postaci, nie masz z tym chyba problemów. Co jednak martwi to ta fabuła. Gna do przodu, jesteś zafascynowany swoim pomysłem, ale tylko ty do końca wiesz o co tu chodzi na 100% Uważam iż powinieneś zwolnić. Odniosłem momentami wrażenie jakbyś myślał tylko o fabule a nie o przedstawieniu jej. Czasem dobrze wychodzi ci oddanie postaci a innym razem nie za bardzo, a czasem tak pół na pół. Oczywiście byłoby bardzo dobrze gdyby też inni się w tej sprawie wypowiedzieli, bo to są moje osobiste odczucia no i mogę nie mieć racji ( a wtedy te parę linijek w kosz co napisałem)
Ostatnią rzecz zostawię na końcu. Wbrew pozorom część mi się podobała, była deczko zagmatwana, momentami nie mogłem się wczuć i to nad tym powinieneś popracować, ( z ważywszy ze operujesz światami które każdy z nas zna) cały pomysł jak najbardziej okej ale w pełni to docenię jak się wszystko wyjaśni :mrgreen: Kurde ale naprawdę to trzeba umieć wymyślić story. Oczywista niektóre teksty bardzo dobrze pasowały do reszty. No zobaczymy co inni napiszą ( a mam nadzieje że napiszą) ja po prostu mam taki dziwny stosunek ale skoro przeczytałem i skomentowałem znaczy że o jednak jest dobre ( a to czego ja tam nie lubię to zepchnąć na drugi plan)
Aha jesteś zobowiązany dawać plus 18 rozcinanie na pół z opisem w miarę dokładnym tego wymaga. ( no dobra minimum + 16) ale IMO tu już jest brutalność. Widzę też, że poszedłeś na głęboką wodę bo dałeś Akainu a moc nie ukazana jeszcze ( liczysz na to?) Pewnie będzie pocinał, ciekawe też co w innych światach. jakby się tak zastanowić to przez to zagmatwanie przynajmniej mi jest ciężko pojąć, ale to chyba dobra droga bo jest interesująco. Na myśl że tera przeskoczysz do innej serii robi się źle. Najpierw skończ waść tutaj potem leć dalej.
01.08.2009, 13:17
Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,282
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Post: #15
 
Jutsu napisał(a):A tu wierzchołek góry bo mamy odrealnioną Crane jeśli to ta stara pani strateg to jaka "kurwa"?

Te kurwa wkradło się tam, by oddać to jak bardzo była zdenerwowana i jakie napięcie panowało w danej sytuacji.

Jutsu napisał(a):Co jednak było super zmyłką to Shanks, doprawdy przez chwilę myślałem, że to jego zatruto.

Ohh yeah, cel osiągnięty xD.
Jutsu napisał(a):Co jednak martwi to ta fabuła. Gna do przodu, jesteś zafascynowany swoim pomysłem, ale tylko ty do końca wiesz o co tu chodzi na 100% Uważam iż powinieneś zwolnić.

Zwolnić? W jakim sensie, bo nie bardzo wiem jak miałbym to zrobić. Wprowadzić fillery?

Jutsu napisał(a):Odniosłem momentami wrażenie jakbyś myślał tylko o fabule a nie o przedstawieniu jej.

Nie bardzo rozumiem to zdanie, a czuje że za nim kryje się jakaś ważna dla mnie wskazówka, tak więc proszę o rozwinięcie tej myśli. :-D

Jutsu napisał(a):Widzę też, że poszedłeś na głęboką wodę bo dałeś Akainu a moc nie ukazana jeszcze ( liczysz na to?)

Nie liczę, myślę że wymyśliłem mu ciekawą moc, ale zobaczymy jak to odbierzecie.

Jutsu napisał(a):Na myśl że tera przeskoczysz do innej serii robi się źle. Najpierw skończ waść tutaj potem leć dalej.

Póki co mam zamiar dokończyć co zacząłem.

Chciałbym jeszcze wiedzieć jak odbieracie Bankai Shunsuia, bo nie ukrywam że jednym z powodów zawieszenia fika było to że myślałem że pomysł z bluszczem był tandetny na maksa( nadal tak myślę) i czekałem aż Kubo rozwiąże ten problem za mnie. W sumie to co pokazał dotychczas jest zaledwie namiastką możliwości jakie oferuję jego Bankai, ale jestem bardzo ciekaw waszego zdania.
Drugi motyw co do którego jestem ciekaw to jak odbieracie postać Kaidou i jak podobają wam się moce Yonku xD.

Serce się cieszy gdy widzę tak obszerne recki. Szkoda, że wasze fiki będę mógł przeczytać dopiero gdy w moim wyklaruje sytuacje. Bo jak tak czytałem poprzednie rozdziały, to zauważyłem pewne nieświadome zapożyczenia motywów użytych przez was, najbardziej widoczny jest chyba John=Cortez. Póki co chce temu zapobiec i pisać w 100% od siebie. Ale z drugiej strony to dobrze, bo gdy dojdę do zaplanowanego punktu to będę miał dużo czytania :-D :-D :-D

01.08.2009, 15:28
Return to top
Jutsu
Gość

 
Post: #16
 
RdR napisał(a):A tu wierzchołek góry bo mamy odrealnioną Crane jeśli to ta stara pani strateg to jaka "kurwa"?


Te kurwa wkradło się tam, by oddać to jak bardzo była zdenerwowana i jakie napięcie panowało w danej sytuacji.

Jak najbardziej rozumiem ale jednak za ostro ;-)


RdR napisał(a):Jutsu napisał/a:
Widzę też, że poszedłeś na głęboką wodę bo dałeś Akainu a moc nie ukazana jeszcze ( liczysz na to?)


Nie liczę, myślę że wymyśliłem mu ciekawą moc, ale zobaczymy jak to odbierzecie.

Gratsy sa odwagę. Nie czekasz dajesz swój good luck.

RdR napisał(a):Jutsu napisał/a:
Na myśl że tera przeskoczysz do innej serii robi się źle. Najpierw skończ waść tutaj potem leć dalej.


Póki co mam zamiar dokończyć co zacząłem.

Cieszę się bardzo :-)

RdR napisał(a):Chciałbym jeszcze wiedzieć jak odbieracie Bankai Shunsuia, bo nie ukrywam że jednym z powodów zawieszenia fika było to że myślałem że pomysł z bluszczem był tandetny na maksa( nadal tak myślę) i czekałem aż Kubo rozwiąże ten problem za mnie. W sumie to co pokazał dotychczas jest zaledwie namiastką możliwości jakie oferuję jego Bankai, ale jestem bardzo ciekaw waszego zdania.

No wiec tak mnie wkurzył ten moment iż nie zwróciłem uwagi. patrząc po ostatnich bankai Tito to aż się boję czy on czego gorszego nie wymyśli. ;-)

RdR napisał(a):Drugi motyw co do którego jestem ciekaw to jak odbieracie postać Kaidou i jak podobają wam się moce Yonku xD.

Jak najbardziej oba pomysły są grande robote. Pomysł iluzji jak i szejp (celowo) jest oryginalny, ciekawy i wnosi dużo dobrego. Postać Ayako bardziej mi przypadła niż kaidou, ale gościu też ma momentami fajne zagrania. :-D

RdR napisał(a):Serce się cieszy gdy widzę tak obszerne recki. Szkoda, że wasze fiki będę mógł przeczytać dopiero gdy w moim wyklaruje sytuacje.

Znaczy mój też? Cieszę się bardzo bo byłeś jedną z motywacji do pisania ;-)

RdR napisał(a):Bo jak tak czytałem poprzednie rozdziały, to zauważyłem pewne nieświadome zapożyczenia motywów użytych przez was, najbardziej widoczny jest chyba John=Cortez. Póki co chce temu zapobiec i pisać w 100% od siebie.

Bardzo słusznie. Sam stosowałem i polecam. ( no ja przegiąłem bo póki pisać nie skończyłem) Też m isię skojarzył John Cortez ale wiesz co ci powiem. Że w mangach też biorą od kogo chcą. Większość to zawsze zapożyczenia, i cała sprawa by nie znaleźć skąd. Pamiętam jak się zachwycali nad kilkoma anime a inni powiedzieli im że to zrzynki z dawnych lat. Nie abym pochwalał sam staram się nie brać, ale tak zauważyłem że jest. Ja tego nie widzę tak dokładnie jak wcześniejsze roczniki.
Co do samego John to on niby był tyran, ale bronił miasta przed tymi potworami a co będzie jak tera uderzą ? :-P No i widzę, że notka u góry jest :-D
No i tera najważniejsze

RdR napisał(a):Jutsu napisał/a:
Co jednak martwi to ta fabuła. Gna do przodu, jesteś zafascynowany swoim pomysłem, ale tylko ty do końca wiesz o co tu chodzi na 100% Uważam iż powinieneś zwolnić.


Zwolnić? W jakim sensie, bo nie bardzo wiem jak miałbym to zrobić. Wprowadzić fillery?

Jutsu napisał/a:
Odniosłem momentami wrażenie jakbyś myślał tylko o fabule a nie o przedstawieniu jej.


Nie bardzo rozumiem to zdanie, a czuje że za nim kryje się jakaś ważna dla mnie wskazówka, tak więc proszę o rozwinięcie tej myśli. :-D


No widzisz bo tu jest bardzo ważne czy inni też tak uważają. uważam że ciut nie tyle opisowości co po prostu bawienia się w większe szczegóły by się przydało. Chciałbym powiedzieć coś więcej no ale jak nie mam racji i tylko ja tak myślę to po co? Np Moria mógł wygłosić jakiś piękny monolog, dłubnąć w nosie ( juz przy powierzeniu mu misji) Crane zamiast kurwa mogła przeżywać rozterki wewnętrzne, od jej decyzji będzie zależeć czy shichibukai zginą można więc napisać jak się waha etc.
Np przy Hancock i Jimbei można było napisać jak Jimbei się zastanawia nad Newgate czy przyjmie, jak podpływają informacja, że się zbliżają. Potem co nie co na statku białobrodego, czego mogą chcieć no jakiś opis. Wszakże piszesz o tym co przecie tu ludzie uwielbiają to co szkodzi trochę zdań mniej powiązanych? bardzo mnie zastanawia czy inni też tak czują czy jednak nie.
01.08.2009, 17:10
Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,282
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Post: #17
 
Teraz wszystko jasne i klarowne, co prawda takie coś jest trochę nie w moim stylu, jednak spróbuje wprowadzić to w 11 rozdziale, bo 10 się do tego raczej nie nada, chociaż może...

01.08.2009, 17:20
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #18
 
Ja póki co jestem po 7 i 8Tongue

Wiec tak co do siódemki.

Bardzo mi się nie podobało to co zrobiłeś z Sasorim. On jest znacznie potężniejszy. PO prostu nei dałby się tak załatwić, Sakura wygrała z nim tylko dlatego, ze sterowała nią Chiyobasa, która go znała. To nei ma porównania. Dalej Deidara. Tez dostał jak frajer a mógł nadlatującemu Luffy'emu rzucić wybuchowego ptaszka. To są Katsuki a nie gówniarstwo z Kanohy. A że bardzo lubię Deidarę a dostał jak frajer to jest ostroTongue
Sasori też zbyt szybko został pozbawiony swej osłony.

Spotkanie Naruto i Luffyego nawet miłe ale nie jest to trudno przeprowadzić. Ciekawym pomysłem jest "dresik" tu masz duży +Smile Inna sprawa, ze zaraz wlatuje minus w postaci tego, iż Luffy zjada tyle co Naruto....

Pogrzeb Hokage. Tu z opisem problemu nie mogło być bo doskonale wszyscy pamiętają pogrzeb 3, wystarczyło dobrze się na tym wzorować. Wiadomo uroczystości zawsze sa takie same. Ale zaskoczyłeś pozytywnie. Oprócz tego, ze dobrze opisałeś sam pogrzeb to robiłeś dodatkowe nawiązania do zabitej Tsunade. Np wspomnienia Jirayi to warty uwagi smaczek.
Także jak Luffy zastanawiał sie czy nie czułby podobnego żalu jakby zginął jakiś jego nakama. To naprawdę fajnie z twojej strony, że starasz się dogłębnie pokazywać jakiś problem, z różnych stron. Ten kawałek był dobry.

O końcówce to sie zapewne domyślasz jakie mam zdanie. Znowu padają najsilniejsi. Aizen jakiego mocy nie znamy i tych dwóch z reszta nie słabych. Tragiczne jest to, że ci z "niesamowitej 5" okazują się mieć jakąś styczność z poszczególnymi uniwersami. Wcześniej tego nie zauważyłem, ale teraz gdy owa była o Reiatsu czy Zanpaktou, no to już ślepy by zauważył. To mi wygląda na jakiegoś "cella", to w jakiś tam sposób mogłoby tłumaczyć ogromną moc, mimo to i tak mi nie pasujeTongue Co gorsze co rozdział kończy się czyjąś śmiercią. śmiercią, która jest tak naprawdę oczywista. MOim absolutnie własnym zdaniem, zbyt przyzwyczajasz czytelnika do tego, ze pod koneic ktoś ginie.

Rozdział 8:

Miło się czytało. Tak nic wielkiego ale przyjemnie się płynęło, czułem klimat Bleacha, jak go ścigają. Naprawdę fest. Potem już było gorzej.
Walka z 3 porucznikiem.
Właściwie sam opis itd był dobry, ale raziły mnie niektóre rzeczy, które powtarzały się bardzo często. A to jedyna walka na rozdział więc można było spokojnie tego uniknąć. Powiem ci o jakie kawałki chodziSmile

adrenalina w jego krwi podskoczyła, poczuł podniecenie, już we krwi czuł że bez walki nie zdobędzie żadnych informacji.

Wiem co to za zabieg ale wydaje mi się, ze absolutnie przesadziłeś.

Najlepsze było to:

Jego miecz zalśnił fioletową energią, a następnie gwałtownie zmienił kształt. Teraz Blodyn trzymał miecz który był zakończony dużym kwadratowym hakiem. Rzucił zimne spojrzenie w kierunku przeciwnika i zniknął. Teraz obaj poruszali się z niesamowitą prędkością, obaj szukali odpowiedniego momentu by uderzyć. W końcu miecze zderzyły się z niesamowitą prędkością, krzyk stali dał się słyszeć w całym Seretei, a siła zderzenia dała swój upust wywołując potężny podmuch, który zmiótł całą konstrukcję, w której się znajdowali. Obaj dalej kontynuowali natarcie, grad uderzeń padał po obu stronach, a iskry leciały z mieczy. Nieoczekiwanie Izuru, odskoczył od przeciwnika i zapytał:


Powtórzenia to jedno co bardzo nie kuło po oczach. W środku co to jest to "który" jest zdecydowanie za długi zdanie. Ogólnie podczas walki z Izuru, zauważyłem, ze robisz zbyt wiele zdań złożonych. A niepotrzebnie. To krótkie zdania trzymają dynamizm i nadają pędu walce. Zwróć na to uwagęSmile


Aha tam chyba było jeszcze "zanpaktuo" to się nie pisze zanpaktou?
Dalej był bardzo fajny motyw. Bardzo mi się podobał akcent z 11 porucznik był kozacki. Według mnie 8 nie powinien go też tak nagle zaprosisz na sake, tym bardziej, ze był podejrzany (Shunpo nie umiał) Inna sprawa. RdR kiedy u ciebie w fiku Zoro opanował sztukę Soru? Wydaje mi się, ze nie opanował, powinieneś bardziej być konsekwentnySmile

To picie to jedyne co się mogę doczepić, iż Zoro chyba( no pewny nie jestem) nie powinien się tak schlać na umór. Na Whisky Peak tez pił równo mimo to został trzeźwy.
No i końcówka jedynie co mnie zaskoczyło to opis śmierci. Że tam w 8 zginie staruszek to już było do przewidzenia od momentu jak Zoro go szukał. Ja i bez tego "zrobił to zielonowłosy" podejrzewałbym Zoro, choć gdzie tu sens, gdzie logika jak z nim pił? Ale wiadomo emocje itd biorą w takim wypadku górę.


Teraz ci to podsumuję. Co mi sie nie podoba to już wiesz. Oprócz tego powiem to co zwykle. Ładnie odnosisz klimat danej serii. W Bleach czuję Bleacha itd i t jest dobre. Dodatkowo smaczek gdy Zoro zauważył różnicę między Rukongi a Seirei( nie wiem czy to się tak pisze) Ale właśnie baczyłbym na te zdania złożone i powtórzeniaTongue Również na niekonsekwencję w postaci choćby tego "soru" Ja jak pisze kolejną część u siebie to co rusz sięgam do któreś z wcześniejszych Tongue
No i te błędy co mówiłem sa oznaką, iż nie sprawdziłeś tego tekstu pod koniec. Widać, iż spieszyłeś się z wydaniem tej części. Warto po napisaniu przeczytać ze dwa razy to co się napisało. Sprawdzić czy jest tak dramatycznie jak powinno być, czy wszystko sie zgadza. Jestem przekonany, ze gdybyś to sprawdził to nie byłoby tego niesmaku przy walce z Izuru.

Ogólnie 8 bardziej mi się podobała niż 7. Może dlatego, że zdupiłeś Akatsuki i mnie to załamało. Ale bardzo dobrze czuje się u ciebie Bleacha. Może podświadomie przenosisz w te rozdziały swoją miłość do tego tytułu? ;-)
Bacz uważniej co i jak piszesz a będzie tylko lepiej. Powiem ci, ze mimo wszystko naprawdę idzie c świetnie. To czego się podjąłeś to naprawdę trudna sprawa. Musisz pilnować by było jak najmniej nieścisłościSmile No i jakoś niby błędy a czytam, mimo, ze fabuła mnie nic nie kręci, to znaczy, że to naprawdę coś w sobie maSmile Może pociąga mnie to łączenie światów? Sam nie wiem. Coś na pewno jest i abrdzo się cieszę, że będziesz to kontynuowałSmile

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


01.08.2009, 19:18
Return to top
Redrey Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,282
Dołączył: 26.03.2009
Skąd:
Post: #19
 
Komi, nie rozumiem o co Ci chodzi z tym Akatsuki, przecież oni nie dostali w dupę, pokazali zaledwie mały urywek swojej siły. A ataki które otrzymali i sposób w jaki się to stało było spowodowane tym że wszystkie zadane były bardzo szybko i z zaskoczenia (dla przypomnienia nawet Kakuzu nie był w stanie się obronić przed czymś takim). Dodatkowo Akatsuki nie wiedzieli nic na temat technik stosowanych przez tą trójkę, bo to było ich pierwsze spotkanie. To że załatwili Shikamaru, Lee a nawet Luffiego to mało?

Co do fragmentu dotyczącego walki Zoro z Kirą, to wiedziałem że coś tam zgrzyta, zaraz biorę się za poprawienie tego.

Jeśli chodzi o Soru to było tak jak w przypadku Sanjego, że dzięki zaobserwowaniu tej techniki rozgryzł ją i zdołał przyswoić, myślałem że jest to oczywiste Tongue

Za tak obszerną reckę wielkie arigatou! Szczerze jestem ciekaw jak odbierzesz część dziewiątą Tongue.

EDIT
Poprawiłem nieco fragment walki Zoro vs Kira, jak to teraz wygląda?

01.08.2009, 21:47
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,079
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #20
 
Co do Kiry nie wiem nie czytałem od nowaTongue

Akatsuki, hmm po przeczytaniu tego fragmentu mogę jedynie zarzucić dwie rzeczy. Po pierwsze za wiele razy dają się uderzyć z zaskoczenia pod rząd. Robi to kolejno Luffy, Naruto aż wreszcie dostaje Sasori od Sakury, trochę to nagięte ale niech będzie. Może dokładniej za wiele o to rozbicie lalki SasoriegoTongue Ale jest inna rzecz, której nie rozumiem.
Nie czepiam się tej rzeczy tylko po prostu coś mi nie pasuje. Piszesz, ze Luffy używajac Roketto przywalił w brzuch blondyna , który znajdował się w tej chwili blisko Sasoriego z tego białego ptaka, którego to przed chwilą pochwycił rękami. PO ty uderzeniu wyraźnei stoi, iż Sasori spodziewał się ataku ale ten nie nastąpił bo LUffy rżnął głupa na ptaku. Pytanie. Kiedy on się dostał znowu na tego ptaka? Roketto całe jego ciało posłało w dół to nie było uderzenie Kane, więc niedopatrzenie czy ja coś ważnego przeoczyłem?

Ale prostując z Akatsuki przesadziłem i zwracam honorSmile

No dobra przeczytałem

Wiec dziwi mnie, że po korekcie został "Blodyn" chyba, ze masz tak jak ja, ile korekt nie zrobisz, zawsze przejdzie jakaś literówka. Doszła "nieziemska" no zawsze lepiej niż jak ciągle wszystko jest niesamowiteTongue Usunąłeś powtórzenia ale czemu zostawiłeś nadal tak złożone zdania? Po co one są tak złożone, więcej dramatyzmu dadzą krótkie a konkretneSmile

Tu mi coś w konstrukcji zdania telepieTongue
"Przeciwnik był tak wstrząśnięty tym widokiem ze stał i się patrzył."

"którą opanował niedawno."

No i to z Soru. Z tekstu wyraźnie wynika, iż opanował, a nigdy nigdzie nie było powiedziane, że on umie tę sztukę. Ani w OP (mimo, ze to było za Enies Lobby a już byli na TB) ani u ciebie. Mógł ewentualnie zrozumieć jak się ja wykonuje, spróbować i mu wyszło, ale nie "opanował"
Co więcej jeśli mówisz o wydarzeniach na Enies Lobby to jest to dawnoTongue Takie u ciebie "niedawno" implikuje informację, iż w którejś części twojego fika to się stałoTongue
Szkoda, ze innym nie chce się w takie niuanse wgryzać echTongue

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


01.08.2009, 22:37
Return to top




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama