Aktualny czas: 27.09.2020, 18:50 Witaj! (LogowanieRejestracja)

Wiedźmin 3 Dziki Gon
Autor Wiadomość
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,064
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #1
Wiedźmin 3 Dziki Gon
Choć temat nosi tytuł ostatniej, trzeciej części przygód Geralta, to nie widzę problemu, by odnosić się też w tym temacie do poprzednich. Gra jest bardzo rozbudowana, świetna, więc właściwie można powiedzieć i cały dział by można było o niej założyć, tylko czy znaleźliby się chętni do dyskusji?xd

Na wstępie chciałbym prosić, aby wszystkie ważniejsze wydarzenia umieścić ostrzeżenie spoiler, tak, by nie psuć zabawy tym, którzy dopiero swoją przygodę z tym tytułem zaczynają, bądź no nie dotarli do pewnych wydarzeń. Niekoniecznie musi to być od razu tag spoilera, choć jeśli chodzi o ważkie sprawy to, lepiej, aby jednak wybierać ten tag.

Przyznam, że gra szybko mnie oczarowała. Był to pierwszy wiedźmin, z którym miałem kontakt. Gra urzekła mnie nie tylko pięknymi grafikami, ale też a może przede wszystkim, polskością, która emanuje z każdej linijki tekstu, których w grze jest multum. Zwłaszcza korzystanie z bogatej gamy idiomów robiło na mnie wrażenie, w tym utarczki słowne z Jennefer, które na tym głównie polegały. Może to też kwestia tego, że jestem graczem konsolowym i rzadko mam sposobność zagrania w tytuł, który ma w pełni polskie udźwiękowienie i dialogi.

Inną rzeczą, wartą wspomnienia, a i niewątpliwie pochylania się nad nią są aktywności poboczne. I tutaj twórcy właściwie pokazali, jak takie rzeczy powinny wyglądać. Do każdej misji jest opowiedziana historia, a są też przykłady i takich, które posiadają nawet bardziej wciągający scenariusz, niż wątek główny. Ale nawet jedna z pierwszych takich "mało istotnych misji" jak sławne odzyskanie patelni, potrafiło przykuć do ekranu za sprawą dobrze przedstawionej historii, błyskotliwym dialogom, czy mechanice, która bardzo mocno wpisywała się w to uniwersum, będąc jak dla mnie zaletą tej gry, jak i w końcu wadą, ale do tego przejdę później.
Prócz bardzo ciekawych misji pobocznych mamy dwa, a właściwie trzy specjalne rodzaje, które wymagają od nas innych umiejętności. Bicie się, jazdę konną i Gwinta. To ostatnie nie skradło mego serca i unikałem tego jak ognia, ale dwie pierwsze wykonałem do końca, gdyż były takim miłym urozmaiceniem gameplayu, a poza tym wiązały się też z tym ciekawe wydarzenia i dialogi.

SPOILER z zadania obijania ryja: Mieliśmy np. tego kolesia co zachlewał mordę, a kiedy się chcieliśmy z nim zmierzyć, okazywało się, że wpierw musimy się upić, co sprawiało, że choć to samo wyzwanie, było nieco inne.
KONIEC SPOILERA

Tutaj też szkoda, że przynajmniej bijatyki nie stanowiły raczej większego wyzwania, choć zdarzało mi się na Skellige czasem przegrać.

Również wyścigi konne były bardzo interesujące, choć z tą moją orientacją w terenie momentami cudy wychodziły.

SPOILER z KREW I WINO: Największe wyzwanie to był chyba ten turniej w Toussaint, kiedy mieliśmy wygrać, by koleś zdobył serce tej złotowłosej panny, co zresztą było bardzo dobrze rozpisanym Questem. Najwięcej trudności nastręczało mi jeżdżenie na koniu i celowanie w te kukły czy tarczę to już w ogóle. Pamiętam, że jak zaczynał się ranek w grze tak pod wieczór dopiero kończyłem trenować, bo jazda konna zawsze mi nie wychodziła.
KONIEC SPOILERA.

Skoro już wspominam o takich ogólnych rzeczach, to niewątpliwie ogromną zaletą jest mnogość rzeczy, które możemy w tej grze zbierać. Osobiście nie robiłem tak, że wchodziłem do czyjegoś domu i zabierałem co było w skrzyni, więc nie kradłem, ale to jak kto woli.
W grze można było zbierać masę przedmiotów, które potem służyły nam do ulepszania swojego ekwipunku. Masę ziół i różnych organicznych pozostałości po przeciwnikach, które służyły do robienia eliksirów i olejów wiedźmińskich. I choć było to dobrze wykorzystane przez grę, to brakowało mi tutaj pewnego rodzaju mapy, gdzie mógłbym znaleźć dane zioła czy specyfiki.
Bywały np. sytuacje, że chciałem zrobić ulepszenie danego eliksiru, potrzebowałem krwi ghula, dość podstawowej jednostki do ubicia, ale byłem już na dalszym etapie gry i nie pamiętałem, gdzie te cholery występowały. Można powiedzieć "trupojady, to tam, gdzie była wojna" no niekoniecznie. To samo z ziołami i roślinami. Choć zbierałem po drodze różne trawska, zawsze czegoś mi brakowało i potem szybko doszedłem do wniosku, że szybciej jest kupić co trzeba u zielarza. Choć tu też nie brakowało sytuacji, kiedy skakałem po drogowskazach od zielarza do zielarza, bo nie mieli tego, czego szukałem. I tutaj szkoda, że po prostu nie dysponowałem informacją, że to a takie a takie zioło można znaleźć tu i tu. Nie wiem na zasadzie żółtych okręgów jak w niejednej misji chociaż. Owszem, na mapie było zaznaczone, że w pobliżu jest zielsko, ale co z tego, skoro nie wiedziałem jakie. Często i gęsto wcześniej sam zauważyłem w grze jakąś roślinę, niż widziałem ją na mapie.

Alchemia:
Mimo tego według mnie mankamentu, sama mechanika zbierania została świetnie wykorzystana. zwłaszcza jeśli chodzi o alchemię. Oleje to było coś wręcz do walki niezbędnego, a im lepszy tym było lepiej. Także zbierałem kupę różnego gówna, bo nigdy nie było wiadomo, do czego może się przydać. Wydaje mi się też, że autorzy dobrze pomyśli o tym, że np eliksiry są odnawialne. Jaskółka czy Grom latały na okrągło, więc jakbym co ileś dawek musiał tworzyć nowy eliksir, to by to było dość upierdliwe. Już i tak była cała masa wszelkich eliksirów i wywarów do zrobienia, także było czym się bawić.
Tutaj trochę szkoda, że autorzy nie pozwolili nam trochę eksperymentować. Mamy dokładny przepis i jak zbierzemy wszystkie składniki możemy wtedy uwarzyć konkretny eliksir. Szkoda, że nie dano nam możliwości kombinowania "a co będzie, jak połączę to i to". Wtedy człowiek mógłby się bawić samą możliwością odkrywania przepisów na eliksiry i ich samodzielnego notowania, tak, jak to zrobiono choćby w nowej Zeldzie.
Rozumiem, że jako wiedźmin powinniśmy znać przepis na podstawowe eliksiry, ale na te ciekawsze sami moglibyśmy odkrywać receptury. Tak mi się wydaje.

Dobra, dość bo nawet za umiejętności się nie wziąłem, a o tym kolejną ścianę można by napisać. Także dzielcie się swoimi uwagami i spostrzeżeniami i pamiętajcie, by ostrzegać, jak coś spoilerujecie, a jak jakieś ważne rzeczy z fabułki to w tagaSmile Zapraszam wszystkich do dyskusji.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.02.2018, 20:05 {2} przez Komimasa. Powód: Poprawiona ortografia)
21.02.2018, 16:35
Return to top
Gosen Offline
I Oficer
Pirat

*
Liczba postów: 417
Dołączył: 05.11.2009
Skąd: Poznań
Post: #2
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Obudził się tera... mogę ci tylko rzec: oni to wiedzą kocie Smile

Odbiłem się od W1, zagrałem w W2 i był szał, chociaż po latach jak próbowałem drugi rozdział w innej lokacji to już się odbiłem. Po W2 przeczytałem książki, wróciłem do W1 i ukończyłem, bo jednak fabuła przyjemna (lepsza od 2, choć gameplay już w dniu premiery był kiepski), no i pograłem w 3, a po roku ponad przerwy chyba dodatki. Wszystko już zostało powiedziane, achy i ochy. Dla mnie najlepsza gra od dekady, i jedna z najlepszych w ogóle. Na jeden raz, bo za duża by próbować podchodzić wiele, i jak miałbym się do czegoś doczepić to jeszcze do wpływu na koniec gry - po swoim zakończeniu jak przeczytałem co na nie wpłynęło to się za głowę złapałem. Jestem nielicznym graczem, który miał "zły" epilog, ale mimo wszystko mi się podobał i był bardzo wiedźmin-owski,a że ojcem fatalnym bym był to wiedziałem i bez tej gry Tongue

Dodatki klasa, mimo że oderwane od głównego wątku trochę to absolutnie trzeba też zagrać.

Szkoda, że nie ma więcej tak dojrzałych gier, i że japońskie rpgi nie idą choćby czasem w te strony, tylko zawsze po sznurku jednym scenariuszem, a tak dobrze zaczęły z Chrono Triggerem Sad

Mnie Wiedźmin 3 urzekł już po pierwszym trailerze, który jest chyba moim ulubionym trailerem w ogóle, a na pewno ścisła czołówka:

https://www.youtube.com/watch?v=x05hIYpw1lU

[Obrazek: Gosen.jpg]

Mistrz polecił unikać niepotrzebnych walek,
na świecie jest aż nadto, po co więcej kalek?
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.02.2018, 21:15 {2} przez Gosen.)
21.02.2018, 19:47
Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,199
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Post: #3
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Ech kurczę, popisałbym o mojej ukochanej dwójce, niny w pierwszym poście przyzwolenie jest, ale nazwa tematu mnie do tego skutecznie zniechęca. Jakiś niesmak mam wobec takiego wyróżnienia samej trójki, nawet jeśli jest świetna, podczas gdy spokojnie można było ten temat nazwać zbiórczo, trylogia czy seria Wiedźmin. Chyba za bardzo po prostu cenię sobie poprzednie części, bez których W3 by nie zaistniał :p (Dlatego też mnie niemalże wkurza, jak ktoś swoją przygodę z Wiedźminem zaczyna od 3 i co gorsza na tym poprzestaje :p)
O trójce się też na razie nie wypowiem bo za krótko gram, żeby móc coś więcej powiedzieć. Ale nie powiem - wciąga.

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

21.02.2018, 20:06
Return to top
Rudzish Offline
Supernova
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 819
Dołączył: 16.02.2011
Skąd: CK
Post: #4
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Szczery... Odkukaj się od tytułu! Ogólna gadka jest?No. Co do powrotu do tematy, to nie wspomnę że czepiacie się starych rzeczy jest be, bo stare tematy na nowo:
a) zachęcają potencjalnych nowych
B) wychodzą zawsze nowe fakty, sprawiając że stare staje się widziane na świeżo
No. Może nie o Wiesku, ale ogólnie. Za mało wraca się do starych tematów.
Krótko i na temat. Trójka jest OK, ale nie trawie jak zarazy CIRI. Dlatego wolę dwójkę, gdzie postacie są głębsze, z racji braku nawiązania do książki, fabuła unikatowa i moja kochana postać której z racji mojej niezmienne miłości do Ace'a nie wymienię, bo uzna to za zdradę :p
22.02.2018, 00:28
Return to top
Rudzish Offline
Supernova
Redakcja Ohara

*
Liczba postów: 819
Dołączył: 16.02.2011
Skąd: CK
Post: #5
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
A żebyś tak zgagi dostal!!! Jak się komuś chce wrzucać OPZ to chętnie, oddam z szukania full wersji w telefonie.
Co do Loredo, żałuję że się bydła nie da dopaść od razu. Nie pamiętam co się z nim stało, ale jak słyszę o pogromach w każdym aspekcie to aż mi się flaki gotują.
Poza tym zawsze najbardziej podobał mi się motyw elfów w Wiesku. Przełamał Tolkienowski standard na tą samą skalę. Wiem że ten motyw już był choćby w DA, ale ten rzucił nowe światło na ludzka zachlannosc.. Nota bene prawdziwie historyczna. Osobiście utożsamia elfy z Indianami i ?? nowym światem.
22.02.2018, 00:39
Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,199
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Post: #6
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Myślę, że Sapkowski tworzył to jednak przed Dragon Agem Tongue Zwłaszcza, że Sapkowski należy do inteligentnych ludzi, więc w gry nie gra Tongue

To ja może faktycznie też coś wspomnę o poprzednich wersjach. Na gry Wiedźmińskie byłem napalony wielce, mając za sobą lekturę wieloksiągu. Pamiętam wczesne zapowiedzi, które wówczas jeszcze nie miały nic wspólnego z finalnym efektem, ale gra w końcu ujrzała światło dzienne i... była poza moim zasięgiem sprzętowym Tongue Widziałem ją tylko u kumpla i zachwycałem się strasznie i mu zazdrościłem takoż. Gdy w końcu zdobyłem sprzęt na Wieśka, to gra zdążyła się już zestarzeć, wyszła też na jaw toporność tej czy innej mechaniki gry... Ale mimo to wciągała jak bagno, wionęła cudownym, słowiańskim klimatem, swą polskością, brudem i podłością zaułków Wyzimy, rustykalnym pięknem podgrodzia i obszarów wiejskich... Tylko bagna, już dosłownego, nie lubiłem, ale w grach nigdy nie lubię obszarów bagiennych. No i cudna muzyka... Główną siłą gry były jednak jej dialogi, których nie chciało się skracać, tylko słuchać, słuchać, słuchać. W zeszłym roku powtarzałem sobie jedynkę i choć grafika i grywalność wyglądają dzisiaj jeszcze gorzej, to znów się dałem wciągnąć, bo mimo swoich wad, to po prostu wciąż jest fajna gra. I powiem więcej: Myślę, że każdy kto po przejściu Wiedźmina 3 nazywa siebie maniakiem Wiedźmina, powinien jednak tej grze dać szansę (o książkach nawet nie mówię, to to bezsprzecznie już). Nie po to by lepiej rozumieć 3, bo wiem że "nie trzeba" (choć parę smaczków w 3 a propos 1 już zdążyłem znaleźć, miła nagroda dla tych, którzy towarzyszą serii od początku, choć liczę, że natrafię jeszcze na coś większego), ale po prostu po to, aby poznać kolejne - a właściwie wcześniejsze - przygody Geralta, którego ponoć tak uwielbiają.

No a potem przyszła dwójka. Kupiłem z tego co pamiętam cyfrową kopię w promocji za 10 zł (właśnie teraz, w tej chwili, rewiduję swoje niedawne stwierdzenie że nie grałem w równie dobrą grę w tej cenie, co trylogia Deponii - a przecież jeszcze Wiedźmin 2, kurczę, teraz sam nie wiem, co lepsze), ciekaw czy mi pójdzie w ogóle. Poszła, ku mojemu zdumieniu, nawet na wysokich detalach. I to był zachwyt... Różnica grafiki między 3 a 2 nie jest taka znaczna jak między 2 a 1, więc naprawdę strona wizualna mnie urzekła wówczas totalnie i to wciąż dla mnie najpiękniejsza gra, w jaką grałem na PC. Owszem, gra wciąż nie ma otwartego świata, wszystkiego jest w niej mniej - ale też przez to mam wrażenie, że tworząc dwójkę, autorzy mogli pozwolić sobie na większą dbałość o detal. Wiem, że ogólnie część trzecia ma lepszą grafikę, ale to grając w dwójkę właśnie - i to nawet podczas reruna pół roku temu - ze szczególną estymą przyglądałem się modelom rozmawiających postaci, szczegółowości ich ubrań, zdobień, uzbrojenia. Jedne z pierwszych postaci jakie widzimy w grze to Foltest i Shilard ( Foltest - https://goo.gl/images/Gs4WJW Shilard - https://goo.gl/images/5PXP46 ) i cóż, ja się nie znam na grafice w grach, ja nawet nie czuję różnicy w tych całych klatkach na sekundę i tak dalej... Ale jestem w stanie stwierdzić, że te modele i tekstury wyglądały obłędnie w czasie premiery gry, i na pewno wyglądają bardzo dobrze nawet dziś, skoro jestem w stanie wpatrywać się z radochą w starannie oddane detale. Na powiększeniu którejś zbroi Geralta zachwycałem się nawet małymi, ociupkimi rysami na metalowej części karwasza. Cudowna, drobiazgowa robota... I no właśnie, zbroi. Zbroje również mnie zachęcały o wiele bardziej niż te przegniłe waciaki, które nazywa się zbrojami w W3... No dobra, może późniejsze będą lepiej się prezentowały, ale jak na razie nie podobała mi się ani jedna... No, może poza zwykłą koszulą. A w Zabójcach Królów podobała mi się prawie każda, wyglądały po prostu fajnie. Lokacje również cieszyły oczy, były mniejsze ale dzięki temu może właśnie staranniej zaprojektowane - w lesie we Floatsam miałem wrażenie, że przyłożyli się do każdego z wielkich drzew, zapewne przez konieczność wytyczenia ścieżek pomiędzy nimi, ale efekt mi się naprawdę podobał.
No ale to są wizualia. Dopowiem jeszcze o ścieżce dźwiękowej - muzyka była mniej słowiańska niż w pierwszej części, ale o tym wspomnę coś potem. Dialogi... Dialogi to ponownie miód na uszy (nie mylić z miodem z uszu), zwłaszcza, że niezależni npce zaczęli mówić jeszcze więcej między sobą. Ich komentarze i dialogi na pewno musiały znacznie wydłużyć moją grę, bo ileż to razy człowiek przystanął, aby posłuchać gadaniny postronnych, nieczęsto przy tym uśmiechając się pod nosem. To właśnie te dialogi środowiskowe zrobiły dla mnie grę i pan Marcin Blacha ma za nie moją wdzięczność. Wszystko oczywiście świetnie zagrane, ogólnie jakość nie gorsza od dialogów głównych, a i ta jest po prostu fenomenalna...
No i najważniejsze - fabuła. Jak Rudzish wspomniała, to było naprawdę coś, poważna, dojrzała treść jakiej wówczas na rynku gier ze świecą szukać, z świetnie zarysowanymi postaciami, niejednoznacznością świata i intrygą gęstą jak kisiel na cemencie. Sam motyw wplątania Geralta, mimo jego najszczerszych oporów, w polityczną kabałę tego rozmiaru był naprawdę miodny, to zestawienie jego ciągłej potrzeby neutralności z okolicznościami, które do uszanowania tejże wcale się nie kwapią... Nie poznałem jeszcze fabuły po stronie Iorwetha, ale tym co przeżyłem podążając za Rochem jestem oczarowany. A śmiercią
Spoiler :
Foltesta niezmiennie zasmucony, to się nazywało rąbnięcie z grubej rury na sam początek...
. Gra jest po prostu świetna, i wg mnie jej jedyną wadą wobec Wiedźmina 3 jest fakt, że jest te parę lat starsza i miała mniejszy budżet, siłą rzeczy więc nie może równać się z kontynuacją pod względem rozmachu. Ok, wiem, jest zdecydowanie za mało słowiańska - ale powiem wam, że moim zdaniem ta decyzja była najlepszą, jaką CD Projekt Red mogło podjąć. Wykonując ten zakręt w stronę fantasy zachodniego, otworzyło dla swojego tytułu ogrom tamtejszego rynku i związanych z nim pieniędzy i sławy. Podejrzewam, że to wyjście z lokalnej niszy, (co zresztą i tak zrobili po swojemu, nie rezygnując z innych typowo wiedźmińskich cech) jest jedną z podstaw tego, że dziś macie swojego ukochanego Wiedźmina 3, ugruntowanie swojej pozycji przez Wiedźmina 2 pozwoliło uzyskać środki na grę, którą mogli robić już absolutnie po swojemu, a więc i z klimatem ociekającym słowiańszczyzną. Więc ja tej cechy 2 nie uznaję za wadę, widzę w tym naprawdę dobrze przemyślane zagranie o długofalowych skutkach.
Tak samo nie widzę wady w tym, że eliksiry można było pić tylko w menu medytacji, nigdy w trakcie walki - tak, cholerka, działał Wiedźmin, on najpierw się przygotowywał do walki, a samą sprawę potem kończył w kilka chwil. Ubolewam nad tym, że z tego systemu zrezygnowano w 3, upraszczając nam sprawę eliksirów.
Kończąc więc, zrobię znów z siebie bezpodstawnie autorytet, twierdząc że Wiedźmina 2 powinien przejść każdy, kto nazywa siebie fanem Wiedźmina.

Bo, powiedzmy sobie szczerze. Jak ktoś nie czytał książek, nie grał w poprzednie gry, jedyne co zrobił to grał w Wiedźmina 3, to to jest raczej fan Wiedźmina 3, a nie marki w ogóle. Jeśli ktoś się czuje tym stwierdzeniem urażony, to przepraszam, ale tak właśnie czuję.

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2018, 02:04 {2} przez Szczery.)
22.02.2018, 01:58
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,064
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #7
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Dziękujemy za Twój wywód.

Jeśli chodzi o jedynkę, tutaj najgorszy był na pewno system walki. Nie był w ogóle atrakcyjny, wymagający, po prostu nudny. Ale tak jak napisałeś, nie po to śledziło się dalsze losy Geralta. Moim zdaniem jedynka stała przede wszystkim fabułą i tym klimatem Wyzimy.
To, co się na końcu pierwszego arku stało, kiedy wszyscy obrócili się przeciwko tej wiedźmie i trzeba było zdecydować, czy stanąć po jej stronie czy pozwolić ją zabić, pokazywało, jak zepsuci tam byli ludzie. Akcja z Triss i Shani, której powierzyć opiekę nad Alvinem, naprawdę wciągało. I jeszcze później to z panią wodą. W jedynce gryzł mnie natomiast backtracking. Tak jak wspomniałeś te bagna, to przed oczami stoi mi misja z tym odprowadzaniem babki i paleniem zniczy. W ogóle tam się masę latało w te i wewte po tych bagnach, a i przeciwnicy gęsto się tam zjawiali.
W jedynce irytowała mnie jednakoż łatwość zaciągnięcia jakiejś kobiety do łóżka, czy robienie z tego "kolekcji kart", co bardzo mocno uprzedmiatawiało kobietę. No ale też była to stara gra. W jedynce też kochałem Lamberta i te jego teksty, on był po prostu mistrzem.

No a przede wszystkim grę tę budowały te relacje ludzi z nieludźmi, ta poszerzająca się dyskryminacja, nietolerancja elfów na ludzkich ziemiach, aż w końcu gracz stawał przed wyborem pomóc elfom czy zakonowi czerwonej róży. I to był trudny wybór, bo choć ten rycerz zakonu był prawym człowiekiem, tak służył błędnemu systemowi, a z kolei wiewiórki momentami za bardzo szukały zemsty. Także no, jeden z najtrudniejszych wyborów.

Dwójka zrobiła krok milowy nie tylko jeśli chodzi o grafikę, ale też system walki. W końcu znaki były przydatne, może nawet zbyt przydatne, ale walka stałą się dynamiczna i bardziej wymagająca.
I już od samego początku rzuciła nas w wir wydarzeń, gdzie osłanialiśmy króla i uciekaliśmy przed smokiem, także mocny początek z przytupem. I tak jak powiedziałeś, tam była świetna fabuła, Gra o Tron by się takich intryg nie powstydziła. Cały czas człowiek chciał oczyścić się z zarzutów, ale łatwo nie było. Poza tym towarzyszyły nam świetnie napisane postaci Rocha lub Iorwetha, momentami kupujące wręcz czas na ekranie swoją osobą. Obie ścieżki były ciekawe, choć Iorwetha wydaje mi się bardziej intensywnym przeżyciem, poza tym bardziej zgodnym z Geraltem, który za bezsensowną przemocą nie był i miał przecież przyjaciela nieludzia Zoltana.

SPOILER z dwójki z drogi Iorwetha, najbardzije miodnym elementem było chyba uczestniczenie w tej całe bitwie, już nie pamiętam o co, ale właśnie po stronie nieludzi w tym Zoltana, dzięki czemu dowiedzieliśmy się, kim w ogóle był ten cały smok. Idąc drogą Rocha po prostu bijemy się ze smokiem, a potem dostajemy decyzję, czy go dobić, co patrząc na skalę zniszczeń wydaje się jedyną dobra opcją.
Koniec Spoilera.


SPOILER z końcówki dwójki: Najlepszym zaskoczeniem była sama postać Letho. Niby to jego cały czas chcieliśmy dorwać, a kiedy tak z nim pogadać człowiek zaczyna zadawać sobie pytanie, czy ten wiedźmin na pewno jest moim wrogiem.
Koniec spoilera.

Zgodzę się też co do dwóch poprzednich części, że bardziej klimatyczne było spożywanie eliksirów przed walką, a nie tracisz zdrowie i odpalasz jaskółkę jak to bywało w trójce. Ale tam i tak umiejętnie trzeba tymi eliksirami żonglować, bo i o zatrucie nie tak trudno, zwłaszcza przy wywarach.

Jeśli chodzi o klimat, cóż. Mnie słowiańskie rytmy Persivala w dużej mierze z Wiedźmin 3 no kupiły po całości. Pewnie masz rację, gdyby nie sukces dwójki, trójka, mogłaby się tak nie przebić, ale dobrą muzykę docenia się zawsze, nawet od produkcji niszowych.


Odniosę się tez do tego, o czym mówił Gosen odnośnie Ciri.

Spoiler :
To też było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Osobiście miałem to "dobre zakończenie" i w krew i Wino też, ale cieszę się bardzo, że te z pozoru niewinne sytuacje i moje decyzje, miały potem wpływ na to, jakim człowiekiem ostatecznie stawała się Ciri. I to też jak mówisz Gosen, można po części traktować jak taki test ojcostwa mi się wydaje. Oczywiście z przymróżeniem oka. Bo Ciri jest trochę jak taka nastolatka z problemami. Trzeba wykazać cierpliwość, wysłuchać jej, a w razie czego dodać otuchy. Może rozwalenie tamtego laboratorium nie było najlepszym posunięciem, ale ona tego potrzebowała w tamtej chwili, a nie wyobrażam sobie też wybrać inną opcję niż bitwę na śnieżkixd Autorzy gry też pozostawili nam margines błędu, bo o ile pamiętam decyzji wiążących było 4 i można było coś źle wybrać a i tak byłoby dobre zakończenie
Jeśli zaś chodzi o postać Ciri, której Rudzish jak rozumiem nie lubi, nie zdradzając fabuły.
Jest to problematyczna istotka, ale przy okazji momentami mieliśmy zmianę gameplayu, co zawsze postrzegam na plus. Nie było dużej różnicy, ale jednak. Poza tym ja się w takich momentach czułem właśnie jak taki zatroskany ojciec, więc jak najbardziej dobrze odbieram jej postać. Mimo wszystko to była dobra dziewczyna, o dobrym sercu, tylko zagubiona.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.02.2018, 12:38 {2} przez Komimasa.)
22.02.2018, 12:36
Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,199
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Post: #8
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Sprostuję dwie rzeczy: odprowadzanie dziewczyny i zapalanie zniczy to byly zadania na podgrodziu, a nie bagnie. I w jedynce tez mozna bylo spozyc eliksir w trakcie walki, jesli umiesciles go pod ręką. Ale tam za to było więcej kombinowania z alchemią, którego Ci brakuje, mogłeś użyć innego skladnika daneho typu i osiagnac eliksir z dodatkowymi efektami. Było to nie głupie, ale chyba zbyt skomplikowane dla graczy, bo przepadło bezpowrotnie.

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

22.02.2018, 15:39
Return to top
Szczery Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 5,199
Dołączył: 11.06.2010
Skąd: brać na to pieniądze?
Post: #9
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Skończyłem właśnie ogrywać Krew i Wino, niniejszym mam wszystkie (przynajmniej te, które udało mi się odkryć) zadania w Wiedźminie 3 zakończone, zostało mi jeszcze tylko sporo pytajników, ale jakoś nie bardzo chce mi się w to bawić już, jak tego jest parę rodzajów na krzyż (najgorzej na Skellige, z tymi potopionymi skarbami...). Pokrótce wrażenia? Zakończenie Wiedźmina 3 mnie rozczarowało, pozostawiło najzwyklejszy w świecie niedosyt, że tak dobram długa i - dla odmiany - głęboko zanurzona w książkowej sadze przygoda kończy się "tak o". Do tego nasłuchałem się w różnych recenzjach o tym jak to konsekwencje wyborów gracza potrafią objawić się po późnym czasie, i miałem to w głowie przy niemalże każdym zadaniu, które podjęcia wyboru wymagało... I rozczarowało mnie to, bo te wybory nie powracały do mnie prawie nigdy, ledwie parę na krzyż takich sytuacji się objawiło. Najbardziej mnie zabolało, SPOILER że żadnego wpływu na moją późniejszą współpracę z Lambertem nie miał fakt, czy pozwolę/pomogę mu pomścić przyjaciela. Ja pozostawiłem tego "nawróconego" Wiedźmina żywym, na co Lambert wkurzył się okrutnie, i byłem pewien, że się to na mnie potem zemści... I nic nie było. Podobnie zapamiętałem też sytuację, w której zbiry chciały wykończyć Łowcę Czarownic, a ja ich powstrzymałem. Też sądziłem, że to jakoś do mnie wróci... I nic. KONIEC SPOILERA. W ciągu gry sądziłem, że wynagrodzi mi to zakończenie, że będzie dużo cutscenek pokazujących mi, jak się to wszystko w świecie za moją sprawą potoczyło.... A dostałem tylko parę obrazków z jaskrowym opowiadaniem, i to tylko na najważniejsze tematy. Cóż więc mogę powiedzieć, choć gra była świetna, to jej zakończenie pozostawiłoby mnie naprawdę zmieszanym, i to nie niejednoznacznością treści, bo tej w głównym wątku było w zasadzie... mało. Jakkolwiek polubiłem Ciri i podobał mi się fakt, że ta część trylogii stanowi wręcz kontynuację sagi (mogę sobie tylko sam sobie pogratulować pomysłu powtórzenia wieloksiągu przed zagraniem w tę część, pozwoliło mi to czerpać frajdę z naprawdę wielu nawiązań do motywów z książek,
Spoiler :
jak mój uwielbiany Dijkstra! Chyba ani razu w całej grze się nie ucieszyłem tak jak wtedy, gdy Priscilla powiedziała o "Sigim Reuvenie"!
) to jednak ubolewam, że główna fabuła (pomijając takie poboczne postacie jak świetnie napisany Krwawy Baron) jest dość... czarno-biała, brak w niej typowej dla świata Wiedźmina szarości, którą znaliśmy też z poprzednich części gry.

Tak, użyłem powyżej słowa "pozostawiłoby", bo na szczęście miałem od razu dodatki, a one skutecznie pozwoliły mi odbić się od pozostawiającego niedosyt zakończenia, i ruszyć po solidną dokładkę. I tutaj, zarówno w "Sercach z Kamienia" jak i "Krwi i Winie" otrzymałem (moim skromnym zdaniem) o wiele lepiej przemyślane fabuły, każda o własnym, gęstym klimacie. I jakkolwiek sama główna linia fabularna dodatku chyba odrobinę bardziej mnie kupiła w "Sercach z Kamienia", tak nie mogę nie zauważyć - i nie zachwycić się! - ogromem pracy, jaki włożono w stworzenie "Krwi i Wina", gdzie dostaliśmy cały nowy, dość spory obszar Toussaint (istna gratka dla czytelników sagi), a i zadania poboczne zostały wykonane z większą pieczołowitością, niż w przypadku poprzedniego dodatku. No i... cóż, Krew i Wino plusuje też niesamowicie czymś jeszcze:
Spoiler :
Regisem, którego chciał ponownie zobaczyć chyba każdy fan książkowej sagi
. Szczerze, jak całą grę Wiedźmin 3 sobie cenię bardzo, bardzo wysoko (choć przyznaję, że z początku miałem trochę trudności i byłem mocno czepialski ze względu na olbrzymi overhype jaki narósł we mnie przez te lata), tak najprzyjemniej grało mi się w Toussaint właśnie, było to dla mnie najbardziej relaksujące... Cóż, bajkowa kraina Wink
Generalnie i finalnie to jestem zadowolony na szczęście, dzięki dodatkom Smile

[Obrazek: THQjwD2.jpg]

07.05.2018, 23:15
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,064
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #10
RE: Wiedźmin 3 Dziki Gon
Temu też twierdziłem i twierdzę, że fabuła i wybory w 3-ce po prostu rozczarowują, gdy skonfrontujemy to z tym, co mieliśmy w pierwszych dwóch odsłonach. Ja na szczęście grałem od trójki, więc i tak byłem zachwycony, ale mniejsza.
Będą SPOILERY

Generalnie większy wybór to był wtedy, czy pocałować Tris czy nie, no i te cztery wybory związane z Ciri.
I postąpiłem tak samo jak Ty. Nie dałem gościa zabić, a mimo to relacja z Lambertem wcale jakoś się nie pokiełbasiła. Mimo wszystko była to dla mnie taka pierwsza większa konfrontacja z wyborami, więc byłem zachwycony. Choćby nie udało mi się uratować żony Barona, a dało się to zrobić. Niby potem ponoć szli w góry i ginęli, ale to jednak nie to samo, co los, który ją spotkał. Też tą czarną zjawę uwolniłem w postaci konia. Zrobiła wiele złego, ale słowa dotrzymała.
I tak jak mówisz, Krew i Wino skutecznie maskuje skazy podstawki, bo mamy tam faktyczne wybory, które potem rzutują na zakończenie, a nawet dwie całkiem odrębne ścieżki ukończenia głównej fabuły. Bajkowa kraina była po prostu niesamowita. Właściwie cała ta opowieść przypominała jedno z opowiadań, a może nawet było urzeczywistnieniem tego opowiadania? W każdym razie bardzo mi się to podobało. No i w życiu bym nie pomyślał, że zabranie jedne głupiej chusty, będzie miało potem takie znaczenie.
Sam wątek fabularny z tymi wampirami był bardzo dobrze poprowadzony i aż człowiek chciał wiedzieć, co będzie dalej.

Jeśli chodzi o znaki zapytania, to tutaj jest różnie. Na pewno podobało mi się szukanie elementów ekwipunku wiedźmińskiego, czy szukanie tych pomników dających umiejętność. Właściwie głównie dlatego łaziłem i tego szukałemxd

Z Krwi i Wino bardzo podobał mi się ten quest z tą złotowłosą. Ten turniej rycerski i potem, gdy się okazuje, że jest tak naprawdę Człowiekiem Ptakiem. Bardzo dobrze mi się rozgrywało tę opowieść.

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


08.05.2018, 13:10
Return to top




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama