Aktualny czas: 23.10.2020, 12:56 Witaj! (LogowanieRejestracja)

(NOWE 4!)Fik Fairy Tail by Komi
Autor Wiadomość
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,070
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #21
 
Jak lubisz Gazille w ekipie to czytnij i JutsuSmile Polecam.


No bardzo się cieszę, że mam nowego czytelnika, to bardzo uskrzydlaSmile Jestem również rad, że ci się podoba.

Cóż to co napisałeś na początku to chyba moja wizytówkaSmile Po prostu moim zdaniem, niektóre osoby nie ma szans, przy udziale małej grupy jednostek(np Happy, Gray Loki) by powiedziały kwestię kogoś innego. Po prostu każdego sposób wypowiedzi w różnych zdaniach się różni i wtedy nie potrzebując pisać "kto". Staram się z tym walczyćBig Grin

Ja zboczeńcem, osz tyTongue Przy OS i akcji z Nevis w ręczniku jakoś było okejTongue

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


15.11.2009, 19:42
Return to top
BlackKuma Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,101
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Świebodzin
Post: #22
 
Komimasa napisał(a):No bardzo się cieszę, że mam nowego czytelnika, to bardzo uskrzydlaSmile Jestem również rad, że ci się podoba.
Musiałem z FT być na bieżąco.
Komimasa napisał(a):Cóż to co napisałeś na początku to chyba moja wizytówkaSmile Po prostu moim zdaniem, niektóre osoby nie ma szans, przy udziale małej grupy jednostek(np Happy, Gray Loki) by powiedziały kwestię kogoś innego. Po prostu każdego sposób wypowiedzi w różnych zdaniach się różni i wtedy nie potrzebując pisać "kto". Staram się z tym walczyćBig Grin
Akurat nie o to Komi mi chodziło;D Fakt, ta sprawa co o niej wspomniałeś jest charakterystyczna dla twoich fików, ale tym razem zgrzytało mi coś innego.
Mianowicie: Czy ta postać na pewno powiedziałaby/zrobiła coś takiego? np. Gazille puszcza bąka.

.........._............_...........
........IOI'.'.'.'.'.'.'.IOI.........
........ \.'.'.'.'.'.'.'.'.'./..........
........".'.'.'.'.'.'.'.'.'.'.'"...........
........"""[!!!!] [!!!!]"""...........
.....""""" ...../..\....""""""........
...."""""" ..______..""""""".......
...""""""" .....__.....""""""""......
..""""""""\________/"""""""""...
15.11.2009, 19:56
Return to top
BlackKuma Offline
Yonkou
Pirat

*
Liczba postów: 2,101
Dołączył: 31.03.2009
Skąd: Świebodzin
Post: #23
 
Komi podałem ten przykład od tak wymyślony;D Wiem, że to Natsu puścił bąkaSmile


Zapomniałem na to odpowiedzieć:]
Komimasa napisał(a):Ja zboczeńcem, osz tyTongue Przy OS i akcji z Nevis w ręczniku jakoś było okejTongue
W OS nie było to tak bardzo uwypuklone i ogólnie w twoim fiku o FT jest tego więcej...
ale to pasuje w pewnym sensie do FT, bo Mashima nie jedną nie przyzwoitą scenę nam zapodaje, aczkolwiek może nie, aż tak mocneXD

.........._............_...........
........IOI'.'.'.'.'.'.'.IOI.........
........ \.'.'.'.'.'.'.'.'.'./..........
........".'.'.'.'.'.'.'.'.'.'.'"...........
........"""[!!!!] [!!!!]"""...........
.....""""" ...../..\....""""""........
...."""""" ..______..""""""".......
...""""""" .....__.....""""""""......
..""""""""\________/"""""""""...
15.11.2009, 21:33
Return to top
Jutsu
Gość

 
Post: #24
 
okej przeczytało się a dziś się skomentuje. Bądźmy szczerzy, po prostu to do mnie nie trafiło. Nawet jakby Gazille odciął łeb i wrzucił do śmietnika, a Natsu i wszyscy by do niego z mordy, to by mi to nie pasowało. Już lepiej jakby tym łbem grał w piłkę ;-) Po prostu zbyt przyzwyczaiłem się do realizmu, tak? Więc śmierć wroga jest czymś cholernie naturalnym, a tu szopka przez wielkie S. Co do reszty. Jak najbardziej czytało się lekko i przyjemnie. Tekst do czytelnika od Gazille był cudowny. W ogóle powkładałeś tu fajnych tekstów. Co mi się nie podobało to ja Ci słownie wytłumaczyłem. Zgodzę się też z Kumą w kwestii "czy on by coś takiego" etc. Tyle, że z pewnością mniej bym tego podał. Było zabawnie i naprawdę potrafiło to poprawić humor (np po uhh...) Jak tak teraz dłużej pomyśle to całkiem ciekawie to poprzedstawiałeś, naturalnie tak. I nie wiem czemu widzą w tobie zboczka, zboczku ;-)
Jedno powiem, a nie to już słownie. Sam doskonale wiesz.
Na koniec trochę przygnębienia jak i pocieszenia. Nie jest tak, że wyczekuję następnej części. Chociaż jakbyś K**** posiedział godzinkę na forum, dwie porobił edycje i dwie poćwiczyłbyś Armora np to mógłbyś też i fika popisać. A jak ty gg, forum to pocałuj w dupę.
A teraz na serio. W istocie nie czekam. Aż tam mnie nie zaciekawiło. o tu mi się przypomniała akcja w dalekim czymś. Fajnie by był oddać te +16 (chyba że planujesz więcej) no i już wiem, że będzie real czyli śmierć. I to mi się K**** podoba. No to jak te bidotki drące się o zabicie wyglądają?
No i jeszcze podobały mi się imiona, takie klimatyczne.
Jak wyjdzie kolejna część to przeczytam, bo to jest sama przyjemność to co se mam kurde odbierać.
16.11.2009, 16:37
Return to top
Mar Offline
Szczur Lądowy
Pirat

*
Liczba postów: 13
Dołączył: 22.01.2010
Skąd:
Post: #25
 
Pojawią się jeszcze rozdziały ? Zaczołeś pisać, i nie kończysz, a w dobrym momencie się skończyło Smile

SrOgA
ZimA
06.02.2010, 20:50
Return to top
Komimasa Offline
Ślimaczek
Admirał Floty

*
Liczba postów: 6,070
Dołączył: 26.03.2009
Skąd: Poznań/ Bełchatów
Post: #26
 
Kilka słów by wypadało napisać. Więc przepraszam, iż dopiero teraz pokazuje się część kolejna... Miałem dużo różnych zajęć, też fandomowych, i tak nie fajnie wyszło... Postaram się dawać chociaż raz na 3 tygodnie jeden rozdział. Przyznać też muszę, że wasze komentarze bardzo mnie mobilizują i motywują. Np komentarze ayumii dodały mi takich skrzydeł, że napisałem 2 strony, ale z powodu Igrzysk, musiałem trochę to odłożyć. Mam nadzieję, że będę miał mniej rożnych obowiązków, wtedy będę mógł częściej pisać. Póki co tych, co chcą, zapraszam do zapoznania się z 4 częścią.

Z racji iż tak mi mówił sensei daję Juvia, Gajeel, Laxus itd.


W poprzednim rozdziale

Drużyna Fairy Tail rozbiła swoich przeciwników. Ku ich ich przeciwnicy sami pomarli, z sprawą straszliwej klątwy. Postanowili kontynuować podróż do pierwszej lepszej stacji.
Tymczasem w kraju Lamos skąd pochodzi zleceni, dochodzi do krawego incydentu. Ginie doradca głowy rodziny Vanterbond. dzięki Parisowi, wprawnemu łucznikowi jednemu z lepszych wojowników rodziny, córce Vanterbond udaje się uciec.
Niczego nie świadoma drużyna FT dalej kontynuuje swój marsz. W końcu decydują się odpocząć. Zmordowani chłopcy, w tym Loki, który zapragnął nieść swa panią na rękach, rozłożyli się wycieńczeni na polanie. Dziewczyny postanowiły wziąć kąpiel. Ku ich zdziwieniu, w trakcie kąpieli pojawia się Gajeel chcący skorzystaj z koedukacyjnej kąpieli. Miedzy nim a Erzą szybko wywiązuje się walka. Gdy Gajeel zostaje przegnany, okazuje się, że Lucy zniknęła.

Po dwudziestu minutach wędrówki, grupa porywaczy dotarła do małego drewnianego domku ukrytego głęboko w gęstym lesie. Drzwi zaskrzypiały, po czym czterech mężczyzn weszło do środka.
- Macie ją? ? zapytał wysoki chłopak siedzący na skrzyni.
- Tak ? odparł jeden z nich ? po czym rzucił workiem z blondyną na podłogę. To był Gringo, niesławny członek mrocznej gildii Rusingwal, znany z tego, że aby dostać się na szczyt, wymordował wszystkich członków gildii, którzy stanęli mu na drodze. Dobrze zbudowany, przystojny, ogolony. Cechą charakterystyczną były jego czarne, niczym noc, oczy.
Chłopak dla pewności rozwiązał worek, by sprawdzić, czy to na pewno ona. Lucy upadła na twarz. Miała związane ręce. Spojrzała na całe towarzystwo, chciała coś powiedzieć, ale była zakneblowana. Rozejrzała się po pomieszczeniu. U góry tliła się mała lampka, przed nią stało trzech mężczyzn. Jeden z nich był oparty o ścianę. Przyjrzała się dokładniej i oblał ją zimny pot.
To nie może być prawda? Gazille?!

Część 4: Zgubne poszukiwania


- C-Co on tu robi ? zupełnie nie rozumiała sytuacji w jakiej teraz się znalazła. Została porwana. To jej nie dziwi, wszak jej ociec jest jednym z najbogatszych ludzi w tym kraju. Jednak to, że Gajeel jest w to zamieszany? Temu nie mogła dać wiary. Nie chciała. Jednak fakt, że to on stał tam wśród porywaczy był niezaprzeczalny. W pierwszej chwili myślała, że ma jakiś cel, pomoże jej się stąd wydostać, jednak w miarę słuchania ich rozmowy, światełko nadziei powoli zaczęło gasnąć w jej niewieścim sercu.
Nagle jeden z mężczyzn chwycił butelkę bliżej nieznanego napoju alkoholu i polał wszystkim.
- Dobrze towarzysze! Teraz już nic nas nie powstrzyma! ? gromki śmiech potęgował niepokój dziewczyny. ? Pokażemy im, że z nami nie warto zadzierać. Przystojny chłopak uderzył swym kielonem o kielon rozradowanych kamratów. Gajeel zarzucił nogi na stół i również sięgnął po swój trunek.
- Za współpracę! ? zawołał Gringo.
- Teraz, pozostaje nam jedynie czekać na ich ruch ? na twarzy młodzieńca zagościł szyderczy uśmiech.


Drużyna Fairy Tail wstała już skoro świt. Szybko dokonano podstawowych porannych czynności, i ruszyli wolnym krokiem przed siebie. Nie było problemu ze wstaniem o tak wczesnej porze. Przez wczorajsze wydarzenia, w tym zaginięcie Lucy, nikt nie chciał się położyć. Erza, jako głos rozsądku w grupie, na to nie pozwoliła. Dobrze wiedziała, iż w nocy nic nie zdziałają, a poza tym, jeśli nie prześpią się to osłabią organizm i spadnie im poziom koncentracji. Raz już ich zaatakowali, kolejny atak był więc już tylko kwestią czasu. Musieli być czujni, w każdej chwili gotowi by stanąć do walki. A wróg tym razem mógł być dużo silniejszy. W skupieniu przedzierali się przez las poszukując czegokolwiek, co mógłby ich naprowadzić na trop przyjaciół. Kierowali się w stronę miasta. Wiadomym było bowiem, iż porywacze nie będą się całe życie ukrywać w lesie, poza tym miasto było doskonałym miejscem do zasięgnięcia informacji o grasujących w okolicy bandytach czy innych typkach spod ciemnej gwiazdy, co mogło pozytywnie wpłynąć na efektywność poszukiwań. Nie wiedzieli jednak, czy porywaczami była przypadkowa grupa rzezimieszków, czy nieznany im jeszcze wróg.

Po kilku godzinach dotarli do niewielkiego miasta, które wyglądem nie różniło się od Marieyoi czy innych miast w kraju Fiore. Ceglane budynki, czerwone dachówki, jedynym wyróżniającym elementem architektonicznym były okrągłe okna.
To tutaj mieli wsiąść w następny pociąg i kontynuować swoja podróż. Teraz jednak misję musieli odstawić na drugi plan. Miasto zdawało się tętnić życiem. Przeszli zaledwie kilkanaście metrów, a już dały się słyszeć nawoływania kupców namawiających do zakupu ich licznych i różnorodnych towarów. Widząc ten zgiełk i rozentuzjazmowane twarze kontrahentów, na twarze członków drużyny Fairy Tail nieświadomie zagościł uśmiech. Poczuli też wewnętrzną ulgę, a rosnąca w nich nadzieja rozgrzała serca do poszukiwań.
- Tutaj z pewnością znajdziemy jakieś informacje ? twarz Erzy wyrażała teraz pewność siebie.
- W dodatku nikt nas tutaj nie zaatakuje ? dodała niejako uspokojona Juvia.
Szybko podjęto decyzję o podzieleniu się na dwie grupy poszukiwawcze. Absolutnie nie wchodziło w grę by Natsu i Gray razem współpracowali, toteż Juvia i Gray zajęli się poszukiwaniami w zachodniej części miasta a Erza , Natsu i Happy wschodniej.
Minęły godziny, aż w końcu pojawiły się efekty. Trzeba przyznać, że ?metody? jakimi posługiwała się bynajmniej grupa Natsu, były, choć niewłaściwe, to skuteczne. Erza bowiem stwierdziła, że największym zasobem informacji dysponuje żandarmeria będąca tu siłą porządkową. Jednocześnie zdawała sobie sprawę, że od tak jej nie powiedzą o grasujących tu przestępcach i innych niebezpieczeństwach, od których opinie publiczna trzyma się z daleka. Miała jednak swoje sposoby. Szła po najmniejszej linii oporu. Wszystkim żandarmeriom zadawała krótkie, a jakże treściwe pytanie. Za każdy przejaw niechęci udzielenia odpowiedzi czy też zwłokę, delikwent dostawał kolanem w brzuch i natychmiast lądował nieprzytomny na ziemi. Nim drugi zdążył się zorientować przychodziła jego kolej.
- Czy działa tu jakaś grupa porywaczy? - sam sposób w jaki zostało zadane pytanie znacząco mobilizował do udzielenia odpowiedzi.
- Najmocniej przepraszam, ale przysięgam, iż nic o tym nie wiem! ? stróż prawa drżał jak osika.
Oczywiście nim ?system? zadziałał, musiało paść kilku opornych. Natsu bardzo spodobał się ten pomysł ?zdobywania informacji?. Happy od razu postanowił, że nie ma zamiaru mieć tym nic wspólnego i przy pierwszej nadarzającej się okazji począł udawać zwykłego dachowca. Natsu był w swoim żywiole.
- Gadaj, czy jest tu jakaś grupa porywaczy i innych rzezimieszków! ? Chwycił jednego z żandarmów i przybliżył do twarzy płonącą pięść.
- O-Ostatnio pojawiła się grupa podejrzanych ludzi, prawdopodobnie są magami!
- Gdzie?!! ? miał zaciśnięte zęby, oczy świeciły mu się bezlitośnie.
- N-N-Nie wiem?Proszę mnie nie bić! To wszystko, co wiem!
- Spoko ? uśmiechnął się i puścił go swobodnie.



Znacznie gorzej szły poszukiwania drugiemu zespołowi.
- Czy widziała pani całkiem zgrabną blondynkę z długi włosami?!
- Aa! Zboczeniec! ? starsza kobieta uderzyła go torebką i natychmiast pognała do stojących nieopodal żandarmów.
- Zboczeniec? ? Gray rozejrzał się po sobie.
- Kyaa! ? Juvia oblała się rumieńcem.
- O cholera! Znowu to zrobiłem! ? chwycił swoje spodnie.
Oczywistym jest, że żandarmeria zdążyła już do nich podbiec. Na szczęście Pani wody szybko i dość klarownie wyłożyła sytuację, jednocześnie umiejętnie pytając, czy w mieście nie pojawiła się jakaś podejrzana grupa.
- Jesteście Fairy Tail i szukacie porwanej towarzyszki, tak?
- Zgadza się ? sympatycznie się do niego uśmiechnęła. To wystarczyło.
- Cóż we wschodniej części miasta pojawiła się niebezpieczna grupa.
W serca drużyny wstąpiła nadzieja.
- Jak oni wyglądali?! ? inicjatywę przejął Gray.
- Chyba rudowłosa dziewczyna i mag ognia.
- Co?! ? Juvia i Gray nie kryli zdziwienia, momentalnie oblał ich pot.
- Znacie tych przestępców?
- N-Nie...! ? sztucznie się uśmiechając natychmiast zaprzeczyli. - M-My już pójdziemy? - powoli zaczęli się cofać, stawiając krok do tyłu.
- Dziękujemy za informację ? dodała na odchodnym Juvia.
- Ale nie musicie się tam fatygować - krzyknął w ich stronę, gdy byli już kilkanaście metrów dalej - Wysłaliśmy już tam posiłki. - Choć odległość nie mała, informacja zaskakująco skutecznie trafiła do ich uszu.
- P-Posiłki?! ? rzucili się pędem w stronę, którą wskazał im stróż prawa. Gray biegł przez zatłoczoną uliczkę z mistrzowską precyzją, omijając każdego przechodnia. Juvia ledwie dotrzymywała mu kroku. Chłopak przeklął się w myśli, że pozwolił na tak absurdalny podział. Biegł jak strzała, nagle dosłownie stanął w miejscu. Na szczęście jego towarzyszka była wystarczająco w tyle by zdążyć wyhamować.
- Gray, co się? - zaniemówiła. Nie mogła uwierzyć własnym oczom. Na jej twarzy zagościł szeroki uśmiech, dobrze znała osobę stojącą teraz przed nimi.
- Gajeel, gdzieś ty był?! ? Gray rzucił się do niego z pięściami.
- Odwal się wyrostku chodzę tam gdzie mi się podoba.
- Co?! ? to go wyraźnie rozjuszyło.
- Gajeel? - koleżanka rzuciła mu wymowne spojrzenie, które choć zdawało się być życzliwe, było stanowcze, nakazujące mówić prawdę.
Mężczyzna o długich, czarnych włosach się lekko zmieszał.
- Widziałem ? drapał się lekko po brodzie ? jak jakieś podejrzane typy ładują tę blondynę od nas, do jakiegoś wora.
- Co?
- Ruszyłem za nimi, ale było ciemno i co rusz gubiłem ich trop. Pewnie zorientowali się, że ich śledzę, dali w długą i ich zgubiłem.
Gray nie krył zdziwienia. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał. Zrozumiał, że ostatecznie mylił się, co do niego. Że Gajeel jest jednym z Fairy Tail. Zrobiło mu się głupio.
- Dzięki ? położył rękę na jego ramieniu, co zaowocowało natychmiastowym jej odtrąceniem. Gray się uśmiechnął. ? W takim razie wiemy, że na pewno są w tym mieście. No i myślałem, że ciebie tez porwali.
- Z kogo ty mnie bierzesz?! ? zapewne chwyciłby go w tej chwili za łachmany, ale zorientował się, ze jego interlokutor jest w samych bokserkach. ? Ty weź się ubierz koleś.
- Co?? O cholera!
Juvia znowu zrobiła się czerwona jak burak.
- Ty ? Gazeel zagadał na stronie do koleżanki ? Co on tak się rozbiera, szpanuje przed tobą, czy co? ? Ty też jakaś taka nie ubrana.
Ta zakryła twarz rękami i spuściła wzrok. Po chwili się odsunęła.
- Gdzie ich zgubiłeś? ? zapytał po chwili Gray założywszy już na siebie spodnie.
- Tam ? wskazał kciukiem do tyłu na długą ulicę za nimi. ? Skręcili w prawo i tyle ich wydzieli. ? A gdzie ten pajac i krzykliwa baba?
Gray słysząc to, w jaki sposób nazwał Erzę podświadomie przełknął ślinę.
- Rozdzieliliśmy się. Erza, Happy i Natsu zajęli się poszukiwaniami i?- poczuł jakby uderzył w niego piorun.
- I?? ? podkreślił Gajeel.
- Cholera! Kompletnie zapomniałem! Używają przemocy! Gdy spytaliśmy o ?podejrzanych ludzi? wskazano nam ich!
- Hehe, a to dobre. Zawsze mi pasowała na barbarzyńcę ? zaśmiał się pod nosem ? Dobra, to ty pobiegnij tam ich uspokoić, a ja z Juvią spenetruję tamtą uliczkę.
Juvii nie za bardzo podobał się ten pomysł. Wolała, by towarzyszył jej Gray. Nim jednak zdążyła wyrazić swój sprzeciw usłyszała z ust swego chłopaka ?zgoda? i słowa uwięzły jej w gardle.
- To lecę! ? lodowy mag kiwnął do przyjaciół ręką i zniknął tłumie.
- Chodź, rozejrzymy się ? Żelazny Smok spojrzał na nią i pobiegli uliczką.
Biegł szybko, Juvia ledwo za nim nadążała. Poczuła jakby deja viu z tą drobną różnica, że teraz goniła kogo innego. W końcu nie wytrzymała.
- Zaczekaj! ? w kontakcie sam na sam z członkiem byłej Gildii Widma była dużo śmielsza. - Po co tak gnamy? Wiesz gdzie mogą być?
- Mężczyzna się zatrzymał i podszedł do koleżanki.
- Nie, przecież mówiłem, że ich zgubiłem.
[i] Nie ma jak żelazna logika[i] pomyślała i poczuła się skonsternowana.
- Słuchaj, to gdzieś tutaj. Zanim was spotkałem nie przepatrzyłem tylko tego rządku. ? pewnym krokiem podszedł do niezbyt zachęcająco wyglądającej kamienicy. Rozejrzeli się okolica była opustoszała. Jedynym znakiem życia był chrapiący pijak po drugiej stronie ulicy. Juvię aż zdziwiło to, jak drastycznie zmieniła się atmosfera po przebiegnięciu zaledwie kilkaset metrów.
- To straszne i pomyśleć, że kilkanaście domów stąd tętni życie?
- To dzielnica biedoty, wszędzie się taka znajdzie. Czyli w sumie dobre miejsce na kryjówkę.
- Masz rację ? w serce dziewczyny wstąpiła nadzieja.
Gajeel chwycił za klamkę jednego z godnych pożałowania budynków.
- Co robisz?
- No skoro nikogo nie ma na ulicy, to trzeba zaczerpnąć informacji od gnijącego w chałupie plebsu, nie? ? Wszedł do środka, ona ostrożnie postąpiła za nim kroku. W pomieszczeniu było ciemno, elektryczność nie działała. Nie było też widać nic, czym można by rozproszyć ciemność. Serce Juvii zaczęło mocniej bić, podświadomie poczuła chęć jak najszybszego opuszczenia tego miejsca.
- Przestań się tak trząść - syknął.
Choć nie było to może zbyt kulturalne, to jednak sama jego reakcja spowodowała, że Juvia poczuła się pewniej.
- Chyba nikogo tu nie ma, wychodzimy ? odparł beznamiętnie towarzysz.
Wtem usłyszeli łoskot zamykanych z hukiem drzwi.


Gray po kilkudziesięciu minutach znalazł w końcu towarzyszy, nie było to też wcale takie trudne. Co prawda nie widział ich, ale kilka tuzinów rycerzy jasno dawało do zrozumienia, że muszą być tutaj. Siły porządkowe właśnie rozpoczynały akcję.
- Poddajcie się, albo użyjemy siły! ? wykrzyknął jeden z nich przez megafon. Dopiero w tej chwili Natsu zorientował się, w jakiej znaleźli się sytuacji, co nie znaczy, że się przeląkł. Oczy świeciły mu podobnie jak dłonie, na których uformował się już ogień. Happy widział to trochę inaczej. Tak się przeląkł, że wlazł mu za koszulkę.
- Nie Natsu, ja to załatwię. ? szybkim krokiem podeszła do jegomościa z megafonem. Przewierciła go spojrzeniem na wylot. ? Ty tu dowodzisz?
- W-W sumie nie? - jąkając się odparł przestraszony.
- To z drogi ? minęła go niczym mroźny powiem.
Rycerze natychmiast się odsunęli postępując kilka kroków do tyłu.
- Kto tu dowodzi? ? rzuciła stanowczo.
- Ja! ? z tłumu wyłonił się wysoki mężczyzna koło trzydziestu lat z bujną brodą i krótko przystrzyżonymi brązowymi włosami. Tak jak każdy nosił na sobie zbroję. ? Aresztuję was za zakłócanie spokoju publicznego oraz napaść na-
- Bardzo przepraszamy ? przerwała mu i natychmiast skłoniła się niemal tworząc kąt prosty. Po chwili milczenia się wyprostowała. ? Porwano naszą przyjaciółkę, sprawcy to prawdopodobnie wysokiej klasy magowie, którzy ukrywają się w tym mieście ? odsłoniła swój znak przynależności do gildii.
- T-Ten znak ? wyjąkał jeden z żołnierzy stojących obok niej. ? T-To Fairy Tail!
- Co? Fairy Tail?! ? W szeregach doszło do poruszenia.
- Jakbyśmy wiedzieli, że to Fair Tail, to byśmy się nie fatygowali ? zauważył jeden z żołnierzy, któremu nazwa owej gildii nie była obca.
Erza się lekko zmieszała, ale wybierając odpowiedni moment znów zabrała głos.
- Postąpiliśmy bardzo lekkomyślnie, jednak proszę wziąć pod uwagę, iż martwimy się o nią, w każdej chwili może jej się coś stać. ? Erza bezlitośnie kontynuowała. ? Byliśmy zaślepieni troską o życie naszej przyjaciółki to ? tu podniosła ton akcentując większość sylab ? To córka bardzo wpływowej i ważnej osobistości w tym kraju, rozumie pan?
- T-Tak! ? poczuł, iż nieznana mu moc, każe mu odpowiedzieć na jej pytanie twierdząco.
- Dziękuję. Postaramy się z towarzyszem więcej państwa nie niepokoić, a teraz przepraszam, ale śpieszy nam się.
- A tak! O-Oczywiście ? sam nie wiedział, kiedy odsunął się by zrobić jej przejście.
- Masz gadane ? uśmiechnął się do niej Natsu.
- Aye!
- Ne podlizuj się ? stanęła i rzuciła mu wymowne spojrzenie aż ten przełknął ślinę. ? Gdybyś nie przesadzał nie doszłoby do tej całej szopki. Choć Natsu jeszcze chwilę temu wiedział, że ona także zawiniła, to jej spojrzenie spowodowało, że już po chwili przypisywał sobie 100 % winy. Happy nie wiedzieć czemu także czuł się winny.
- Mam nadzieję, że to się nie powtórzy ? rzuciła chłodno kobieta.
- Aye sir!
- Aye! ? powtórzył po nim Happy.
Gray dłuższą chwilę stał zdezorientowany nie wiedząc, co powinien zrobić. W końcu, widząc jak grupa sił porządkowych się rozchodzi przełamał się i podszedł do towarzyszy.
- Cześć, wiecie, że-
- Gray! ? w pół słowa zatrzymał go stanowczy ton Scarlet.
- T-Tak?
- Doszły mnie niepokojące słuchy, ze mag z Fairy Tail lata sobie po mieście w samych gaciach.
Przełknął ciężko ślinę. Ledwo przyjął pierwszy cios a już leciał następny.
- Jak ty tak możesz? Przynosisz wstyd Fairy Tail. Jeszcze sobie coś niewłaściwego o nas pomyślą.
- Przecież ludzie tylko tak o nas myślą ? wtrącił na stronie Happy do towarzysza.
- Lepiej zachowaj tę uwagę dla siebie - uciszył go Natsu.
Gray się zmieszał, chciał wystosować jakąś formację obronną, ale Tytania się przez nią przełamała, zanim ta zdążyła się w ogóle uformować.
- I nie zwalaj na jakiś tam zwyczaj. Dziwnym trafem ani Ur, ani Lyon, nie rozbierali się publicznie. Tylko ty to robisz. Zrób coś z tym.
Chłopak poczuł, jakby spadł na jego głowę głaz o wadze kilku ton.
- Nokaut ? podsumował Happy.
- Ty, a gdzieś podział Juvię? ? błyskotliwie zauważył mag ognia.
Lodowy mag praktycznie zapomniał, po co tu przyszedł. Teraz jednak pamięć mu wróciła.
Po kilku minutach wyłożył im pokrótce najważniejsze rzeczy. Natsu., choć sam tego nie rozumiał, podświadomie poczuł ulgę słysząc, że Gajeelowi nic nie jest. Co tam on, Erza również westchnęła z ulga poczym prawie natychmiast skarciła się za to w myślach. Nie namyślając się długo cała drużyna skierowała się w stronę uliczki, gdzie spotkał Gajeela.



Juvia w końcu odzyskała przytomność. Nie mogła tego zrozumieć. Nie chciała. Błagała by to nie było prawdą, los jednak był okrutny. Siedziała związana na krzesełku, któremu najwyraźniej minęły lata świetności. Więzy były magiczne, blokowały jej moc, czytała o nich, ale nigdy wcześniej ich nie widziała. Nie mogła się ruszyć, ale nie to ją przerażało. Przed nią stało kilku mężczyzn podejrzanie się uśmiechających. Ponieważ w pomieszczeniu działała elektryczność, było widno jak w dzień. Oblał ją zimny pot. Znała twarze tych mężczyzn. Zastanawiała się jak będzie wyglądało ich ponowne spotkanie, ale nie sądziła, że zostanie potraktowana aż tak brutalnie. A wśród nich był on. Gajeel, zachowywał się jakby nie widział w jej związaniu żadnego problemu. Koło Gajeela stał Totomaru oraz Aria i jeszcze dwóch nieznanych jej typków. Totomaru podszedł do niej i szybkim ruchem zerwał jej taśmę zakrywającą usta.
- Witaj Juvia ? usiadł spokojnie na krzesełku przodem do oparcia i spojrzał na jej bezradną twarz.
- Totomaru, Aria, ja? - nie mogła nic powiedzieć łzy zalały jej twarz. Wszak wcześniej byli kolegami. Byli w jednej gildii, i choć nie zawsze się zgadzali, to jednak pewne więzy zdążyły już się między nimi zawiązać. Ona jednak wystąpiła z tej gildii i dołączyła do Fairy Tail.
- Gajeel ? wróciła jej szybko pamięć o ostatnich chwilach przedtem, jak straciła przytomność. ? Wiedziałeś o tym!
- No tak ? odparł beznamiętnie ? Chciałem dać ci fałszywe poczucie bezpieczeństwa, bo byś jeszcze uciekła.
Dziewczyna zagryzła wargi.
- Zdradziłaś nas ? rzucił krótko Totomaru.
- Nie, ja tylko?
- Co? ? był stanowczy i nieugięty. Wyraźnie widać było, ze żywi do niej niechęć i urazę.
Dłuższa chwilę zbierała się w sobie, by móc coś powiedzieć w swojej obronie. W końcu zacisnęła pięści.
- To wy obraliście złą drogę. Ja zwróciłam się w stronę światła.
- W stronę zdrady ? westchnął młodzieniec.
- Nasz Mistrz źle postę-
- Chłopak uderzył ją pięścią w twarz aż ta runęła z krzesłem na ziemię.
- Nie waż się mówić źle o naszym mistrzu! ? z jego oczu biła czysta nienawiść ? chciał ją kopnąć ale powstrzymał go Aria.
- Juvio ? zwrócił się do niej delikatnym tonem ? Zapomnij o Fairy Tail i dołącz do swych dawnych towarzyszy.
Wodna czarodziejka dopiero teraz zauważyła, że w drugim końcu pomieszczenia leży związana Lucy.
- Puśćcie ją!
- Mowy nie ma ? odparł twardo Totomaru. - Chcecie sobie pogadać? ? zerwał szybkim ruchem taśmę z jej ust.
- Au! ? jękła - Juvia!
- Lucy ja? - Nie była w stanie powiedzieć żadnego logicznego zdania. Choć nie zdradziła Fairy tail czuła, jakby teraz była dla niej obca.
- Nic ci nie zrobili? ? Lucy wydawała się nie przejmować relacjami Juvii z jej dawnymi towarzyszami. Teraz to była jej koleżanka, członek Fairy Tail!
- Ja? - zacięła się, ale ufne spojrzenie przyjaciółki dodało jej odwagi - Zostawcie Lucy! Ona nie jest niczemu winna!
- A to akurat inna sprawa! ? wtrącił się Gajeel. ? Całkiem cię omamili, zrobiłaś się miękka i sentymentalna jak oni! ? podszedł i kopnął z całej siły w brzuch Lucy.
Dziewczyna kilka razy zakaszlała i zwinęła się z bólu.
- Przestań! ? uroniła małe słone kropelki bólu.
- Śmieć! ? spojrzał pogardliwie na Lucy. ? I pomyśleć, że przez takie ścierwa widmo okryło się hańbą! ? znowu kopnął dziewczynę.. Na posadzkę poczęły kapać krople krwi.
- Przestań! Co z tobą! ? łzy ledwo pozwoliły jej mówić. Machnęła szybko głową ? Mówiłeś, że teraz jesteś jednym z Fairy Tail ? szlochała, łzy obficie zrosiły jej kolana. ? Jak możesz!
Mężczyzna uśmiechnął się szyderczo.
- To była tylko gra ? złośliwy przesączony kpiną uśmiech nie znikał z jego twarzy. Podszedł do Juvii. ? Potrzebowałem ich zaufania, by móc się na nich zemścić. Myślałaś, że? ? nie wytrzymał i zaczął złowrogo chichotać ? Myślałaś, że ja ich polubiłem? ? Drwił z niej w żywe oczy ? Że jesteśmy towarzyszami? Hahahahaha.
Julia przez wytrzeszczone, zalane łzami oczy, wpatrywała się w jego postać. W osobie, która stała teraz na wyciągnięcie ręki, nie odnajdywała Gajeela. Na próżno rozpaczliwie próbowała odnaleźć w nim dobrą stronę. Nadzieja poczęła przeradzać się w bezradność.
- Oho ? spojrzał na nią z pode łba ? chyba w końcu do niej dotarło! ? znów pojawił się ten szyderczy uśmiech.
Mimo swej delikatności, pani wody potrafiła się zdenerwować. Była wtedy niczym wzburzona podczas sztormu fala. Czuła się tak właśnie teraz. Gajeel śmiał się z niej w najlepsze. Nie mogła już dłużej tuszować kłębiących się w niej negatywnych emocji.
- JAK MOGŁEŚ! ? głos miała tak silny, że Żelazny Smok natychmiast zamilkł. - Jak możesz być tak podły?! ? znów po jej licach spływał potok łez ? Oni? - zachrypła się ? ONI CI ZAUFALI DO CHOLERY! ? Tym razem wydała z siebie straszliwe decybele, które jednocześnie były przepełnione nieopisaną goryczą i nienawiścią.
Członkowie Gildii byli zszokowani. Odruchowo się od niej odsunęli.
- Nie becz ? Gajeel zdawał się być nie czuły na jej słowa ? O to przecież chodziło. Zaśmiał się, ale był to chwilowy stan. Nikomu innemu nie było do śmiechu. Gajeel wymierzył kolejnego kopniaka Lucy, ta splunęła krwią i straciła przytomność.
- Jesteś podły! Brzydzę się tobą! Za nic w świecie nie wrócę do Gildii Widma! Możecie mnie nawet zabić! Nie dam wam tej satysfakcji! Nienawidzę cię! NIENAWIDZĘ! ? słowa zamieniły się w ryk, przesiąknięty bólem, jakiego chyba jeszcze nigdy nie doświadczyła.
- Trochę szkoda, że nie chcesz do nas wrócić. Twój wybór Juvia. ? Zbliżył się do niej Totomaru ? Krzycz jak będzie bolało. ? Jego dłoń zapłonęła czerwonym płomieniem.
- C-Co wy? - nie zdążyła już jednak dokończyć zdania. Słowa przerodziły się w straszliwy skowyt przesiąknięty nieopisanym bólem.

CDN

Niebieski fryz mamy i razem się trzymamy!
[Obrazek: tXwp6nO.png]


03.03.2010, 02:14
Return to top
Mar Offline
Szczur Lądowy
Pirat

*
Liczba postów: 13
Dołączył: 22.01.2010
Skąd:
Post: #27
 
Trochę krótki Sad, ale ciekawy. Nastąpiło rozwinięcie akcji, coraz ciekawiej.
Tylko tak dalej .

Cytat:Gajeel
zmieniłeś mu imię ? :-)
03.03.2010, 18:23
Return to top




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Wymiana
One Piece Vampirciowo Fairy Tail Valid XHTML 1.0 Transitional Poprawny CSS!

Kontakt | One Piece Nakama | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja Mobilna | RSS | Mapa Nakama